Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00392 006326 13226743 na godz. na dobę w sumie
Przyszłość zatrzymana. Ciągle jeszcze masz wybór! - ebook/pdf
Przyszłość zatrzymana. Ciągle jeszcze masz wybór! - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: E-bookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-63428-90-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Przyszłość zatrzymana – to przestroga dla wszystkich, że może tej przyszłości już nie być, jeśli nie podejmiemy świadomych działań, zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych w kierunku ograniczania zagrożeń siebie i środowiska. Mimo tej mało optymistycznej prognozy, wynikającej z przytoczonych danych, mamy jeszcze stale wybór, którego musimy dokonać świadomie, aby nie tylko przetrwać, ale z każdym rokiem poprawiać jakość życia własnego i w skali globu.

Czy jesteśmy gotowi, aby podjąć się tego zadania?

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1 Ewa Danuta Białek PRZYSZŁOŚĆ ZATRZYMANA Ciągle jeszcze masz wybór! 2 Copyright by: Ewa Danuta Białek Wszelkie prawa zastrzeżone Instytut Psychosyntezy® Żadna część tej książki nie może być w żaden sposób użytkowana, przetwarzana, kopiowana bez pisemnej zgody Autorki. Redakcja: Sylwia Wrzosek Okładka i przygotowanie do druku: Barbara Zając Zdjęcie na okładce: Ewa Białek ISBN 978-83-63428-90-7 Wydanie pierwsze Warszawa 2018 Wydawca INSTYTUT PSYCHOSYNTEZY® Dr Ewa Danuta Białek 3 Nie możemy rozwiązać naszych problemów tym samym sposobem myślenia, którego użyliśmy, aby je stworzyć. Albert Einstein KILKA SŁÓW O KSIĄŻCE Omal cztery lata temu wydałam książkę p.t. Wellness. Zdrowie od- Nowa. W jej treści pokazałam jak ważne jest nie tyle zdrowie fizyczne, co całościowy dobrostan, obejmujący wszystkie przestrzenie i poziomy funkcjonowania człowieka. Wszelkie jego zaburzenia powinny być rozpatrywane z wielu punktów widzenia, a więc integralnie. Bez świadomości, że jesteśmy czymś więcej niż ciałem, nie jesteśmy w stanie ani wyzdrowieć, ani tym bardziej żyć w dobrostanie (wellness, well-being). Naszym zadaniem więc jest wprowadzanie do edukacji na wszystkich jej szczeblach zintegrowanej edukacji do zdrowia. To pozwoli nam także na wytworzenie zdrowych nawyków i przekonań (zamiast tych powielanych pokoleniowo) oraz na realizację siebie, swoich pasji w zgodzie ze sobą, w harmonii ze swoimi talentami i wewnętrznym dobrostanem. A to pozwoli zachować zdrowie na długie lata. W międzyczasie, jako odzew na pytania i reakcje czytelników powróciłam do tematyki chorób, aby pokazać przyczyny ich powstawania i odnieść się do negatywnych pokoleniowych przekazów, które jesteśmy w stanie zarówno „odwołać”, ale niestety także „umocować” w pamięci komórkowej ciała. Ta pamięć ciała, przekazywana jako jego energetyka 4 czy informacja pokoleniowa, nie pozwoli nam, bowiem żyć w harmonii ze sobą, ze swoim własnym programem, z którym przyszliśmy na świat, aby go zrealizować. Temu zagadnieniu były poświęcone dwie z ostatnio wydanych książek p.t. Lustra na pokolenia oraz Choroby z autoimmunoagresji – a umysł-ciało-dusza. Co mają wspólnego? Tuż po tej ostatniej książce, będącej już w trakcie łamania do druku, zaczęły napływać do mnie informacje w postaci zarówno artykułów pojawiających się na łamach obecnej prasy, jak i książek innych autorów, dotyczących oddziaływania środowiska na zdrowie, podobnie jak i następnego pokolenia. Od kilku już lat sama borykałam się z tym problemem, a szczególnie z różnego rodzaju wrażliwością na substancje zawarte w pożywieniu. Zauważyłam, że nie tylko zaczyna mi szkodzić mięso, wędliny, ale także zwykłe pieczywo. Odwiedziłam wiele piekarni i z każdej kupowałam różne gatunki chleba, aby przekonać się, który z nich nie uczula. Okazało się, że uczulała większość z nich, podobnie jak i zakwas, a także drożdże. Zaczęłam sama piec chleb, aby rozwiązać ten problemem. Dzięki temu dowiedziałam się, że nie uczula mnie jedynie orkisz i stare odmiany mąki. Zauważyłam także, że podobnie jest z serami i to zarówno białymi, jak i żółtymi. Wszystkie te produkty wywołały różnego rodzaju drobne, swędzące lub zmieniające się w rumień krostki na ciele. Dotyczyło to także składu bielizny i tego wszystkiego, co nosiłam blisko ciała, np. skarpetek czy rajstop. Okazało się, że jestem wrażliwa nie tylko na sztuczne tkaniny typu poliester, ale także na zwykłą bawełnę, gdyż, jak się okazało, zawiera domieszki, a także jest zszywana syntetycznymi nićmi. Wszystko to zaczęło wywoływać wyraźne, uporczywe swędzenie, niepozwalające trzymać tego długo na ciele. Były to zarówno szwy, jak i całe przestrzenie tkanin. Zmieniałam, więc proszki do prania na delikatne 5 (dziecięce), aż wreszcie na zwykłe płyny typu Jeleń. A do tego odkryłam uczulenie na piankę poliuretanową, którą wypełniony był materac, na którym spałam. Wymieniłam go na nowy, który okazał się jeszcze bardziej uczulającym, powodującym omalże pieczenie skóry ciała na całej jego powierzchni. Jakby tego było mało, dostrzegłam już lata wcześniej, że nie mogę, pracując przy komputerze, używać routerów, i to różnych ich rodzajów. W poprzednim mieszkaniu oddaliłam się od routera, co najmniej o 10 m, ale i to nie pomagało, mimo że miałam kabel Ethernet, który podobno „nie sieje”. Ale w moim przypadku to nie skutkowało. W nowym mieszkaniu miałam zwykły modem, który przy okazji zmiany sprzedawcy uległ także wymianie na jakiś nowy model routera. Ten „siał” nawet do sypialni, co nie pozwalało spać, stwarzając wrażenie, jakbym była w polu „rażenia” prądem. Udało mi się omal cudem zmienić umowę i rodzaj połączenia z Internetem na starszy typ modemu, który mniej uczulał. Ale i to nie uwolniło mnie od odczuwania promieniowania na ramionach, przedramionach, a nawet bokach tułowia, a często także pojawiania się wyjątkowo swędzącej wysypki, którą udawało mi się łagodzić pudrami dla dzieci czy olejami roślinnymi na skórę. Zwykle uspakaja się to przez noc do następnego dnia, aby potem ruszyć z nową siłą. także, że Od pewnego czasu zauważyłam to dokuczliwe oddziaływanie przenosi się na gardło i układ oddechowy, nasilając drażnienie śluzówki, a przy długim siedzeniu przy laptopie – także problemy z oddychaniem – typu braku powietrza – jakby zmniejszała się przestrzeń na oddech. To zaczęło mobilizować mnie do ograniczenia długości pracy przy komputerze, a przede wszystkim ilości odwiedzanych stron internetowych, bo wtedy głównie, gdy laptop jest podłączony do Internetu, wzrasta intensywność jego szkodliwego dla 6 mnie oddziaływania. Niemniej samo pisanie, (które jest przecież rodzajem mojej stałej pracy) wywołuje skutki w postaci intensywnego swędzenia oczu i wysychania oczu („zespół suchego oka”), a to jest sygnałem, że działa niekorzystnie na organizm i należy je ograniczyć do minimum. W taki oto sposób to życie i warunki uczyły mnie, jak reagować na tego rodzaju oddziaływania i szukać sposobów, aby im zapobiegać, lub przynajmniej zmniejszać ich skutki. Tematyka, którą poruszę w bowiem tej książce zawsze więc mnie niezmiennie chorób „dotykała”. Dotyczyła, cywilizacyjnych, rozumianych coraz szerzej z poziomu fizycznego wymiaru człowieka, choć odnoszących się do głębi jego istnienia, sensu życia, realizacji siebie, jak i etycznego wymiaru aktywności dla innych. przyczyn i ich wpływowi na i duchowym człowieka Mimo poświęcenia uwagi w ostatnich kilku moich książkach sferom emocjonalnym jakość pokoleniowego przekazu, tematyka, która pojawiła się w zakresie mojego obecnego zainteresowania dotyczyła tym razem powrotu do sfery horyzontalnej – a więc fizycznego zdrowia człowieka. Była ona związana z tym, co odnosiło się do mnie w tym momencie życia, a mianowicie wyjątkowego nasilenia wrażliwości na różnego rodzaju substancje znajdujące się w najbliższym otoczeniu. To zmusiło mnie wręcz do zajęcia się tym tematem głębiej, gdyż sama zaczęłam czuć się źle we własnej skórze, tym bardziej przez towarzyszące mi objawy jej drażnienia, podobnie jak oddziaływania na śluzówkę gardła i nosa. Choć mówi się powszechnie, że np. dzieci wyrastają z uczuleń, w praktyce życia okazało się, że my, dorośli właśnie w nie wrastamy, i mimo upływu lat i w miarę sprawnego układu odpornościowego, akurat on zaczyna odmawiać posłuszeństwa. 7 Akurat w tym samym czasie administracja wystosowała zapytanie do właścicieli mieszkań o zgodę na postawienie masztu telefonii komórkowej akurat na moim budynku – dwa piętra nade mną. Ponieważ zwykle ludzie nie mają czasu, więc sprawa sama by się „sprawiła”, a ja miałabym wkrótce kolejne wyzwanie zdrowotne. W ciągu zaledwie kilku dni całą swoją uwagę zmobilizowałam do udostępnienia materiałów, którymi dysponowałam na 6 klatkach schodowych i omalże 300 mieszkańcom (licząc 3 okoliczne budynki). Reakcja nie dała na siebie długo czekać, a decyzja została podjęta przez aklamację. Był to dla mnie kolejny sygnał, że „coś jest na czasie”, a ludzie potrzebują wiedzieć więcej i mieć informację w jednym miejscu. Jak więc widać, sprawa dotyczy wielu składowych otoczenia, w którym żyjemy, ale także innych substancji, w tym leków. Co kilka omal dni mam okazję czytać w wiadomościach Onetu, że kolejna seria lub wszystkie serie danego leku właśnie zostały wycofane z aptek, bo coś zadziało się w ich produkcji lub jakiś ich składnik ma działanie, którego nie przewidziano. Znam to sama z autopsji, gdy wiele z preparatów, zapisywanych zresztą na receptę, wywołało we mnie reakcje alergiczne na przestrzeni wielu lat życia, a więc od dawna „dmucham na zimne”. Co chwila także środki masowego przekazu informują opinię publiczną zarówno o mechanicznym smogu, unoszącym się w powietrzu wielkich miast, ale także o smogu elektromagnetycznym. Ten ostatni zaczęto intensywnie badać np. w Krakowie, przy okazji stałego zagrożenia smogiem obecnym w powietrzu tego miasta. I tu otworzyła się Puszka Pandory, z której wypłynęły bardzo zróżnicowane tematy, dotyczące tego, w jakim środowisku żyjemy naprawdę, czym nie tylko oddychamy, ale co jemy, czego używamy w codziennym życiu i to zarówno odżywiając się, jak i stosując, jako codzienne środki higieny. 8 Dotyczy to także mebli, farb, którymi pomalowano mieszkanie, wreszcie urządzeń w nim obecnych, w tym różnego rodzaju nowinek technologicznych. Wiele domów ma na swoich dachach lub w niedalekiej odległości maszty ich długofalowego oddziaływania na nasze samopoczucie, a szczególnie powstawania chorób, z którymi coraz częściej się borykamy. Tymczasem ilość tych problemów systematycznie narasta przez lata. telefonii komórkowej. Niestety nie znamy Tak, więc zgodnie z przysłowiem „uderz w stół, nożyce się odezwą”, dotknięcie zaledwie jednego tematu oddziaływania smogu na organizm otworzyło lawinę problemów, które wymagają poruszenia, a więc uświadamiania opinii publicznej, w jakim środowisku żyjemy i jak możemy zabezpieczać zarówno siebie, jak i przyszłe pokolenia przed konsekwencjami tych oddziaływań. Każdy z tematów jest wyjątkowo ważny, a wiele z nich, opisywanych już wielokrotnie na przestrzeni ostatnich omalże 50 lat, wraca do nas ponownie. Jest to o tyle istotne, że statystyki pokazują, że mimo olbrzymiego postępu w medycynie, dotyczącego zarówno aparatury do diagnostyki, jak i nowych leków, liczba chorych na różne choroby cywilizacyjne rośnie w zatrważającym tempie, a o niektórych dolegliwościach mówi się, że są one epidemiczne. Warto, więc poświęcić temu baczną uwagę, a szczególnie obecności środków chemicznych w naszym życiu – zarówno w produktach, których używamy na co dzień w domu, którymi się otaczamy, jak też odżywiamy, czy wreszcie leczymy przy jakości powietrza, którym oddychamy, oraz wody, którą pijemy. ich użyciu. Podobnie dotyczy to Informacje, które do mnie dotarły tuż przed podjęciem tego tematu omalże powaliły mnie na przysłowiowe „łopatki”. Mimo znajomości tych zagadnień od wielu lat w sferze żywienia, leków, kosmetyków, ekologii i 9 zrównoważonego rozwoju, nie uświadamiałam sobie ogromu problemów zdrowia, których one dotyczą. Doświadczając przez lata konsekwencji używania czy spożywania wyżej wspomnianych produktów w jakości mojego zdrowia (alergie), zrozumiałam, że nie brałam pod uwagę jeszcze poważniejszych konsekwencji dla życia i przeżycia człowieka na planecie. Wszystkie te następstwa dotyczą także tego, co opisywałam w ostatniej mojej i etycznej odpowiedzialności każdego człowieka za swoje życie. książce – wymiaru duchowego Zagadnienia przywołane w tej książce mają szerszą i głębszą perspektywę – ponieważ dotyczą odpowiedzialności za stan świata, jak i zaniechanie ignorancję społeczną, która może doprowadzić do dramatycznych skutków – zagłady człowieka i planety. i Postanowiłam odpowiedzieć na to „wołanie duszy” po raz kolejny, tym razem w szerszej skali, przypominając powoli zapominane już książki sprzed lat, ale i obecnie publikowane artykuły, traktujące o zagrożeniach zdrowia i życia w skali zarówno mikro, jak i makro. Te książki wywarły kiedyś, w czasach, w których się pojawiły, ogromny wpływ społeczny, niemniej nie porwały ludzi do indywidualnych zrywów dla „dobra” swojego i świata. Niektóre środowiska rozpoczęły nagonkę na autorów, którzy podważali osiągnięcia nauki czy przemysłu lub stosowane technologie, opisujących dramatyczne ich skutki; inne – dostrzegły w zawartych w książkach opisach ignorancję twórców technologii czy badań, którzy nie mieli świadomości katastrofalnych skutków działania różnych produktów czy substancji nie tylko na wiele pokoleń ludzkich, ale i istnienie całej flory i fauny. Kilka lat później tego rodzaju tematyka zeszła na dalszy plan, ponieważ wielość technologii i chemizacja środowiska „rozmieniła je na drobne”. 10
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Przyszłość zatrzymana. Ciągle jeszcze masz wybór!
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: