Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00232 005882 13104343 na godz. na dobę w sumie
Randkowe dylematy. Romantyczna rewolucja - ebook/pdf
Randkowe dylematy. Romantyczna rewolucja - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 264
Wydawca: W drodze Język publikacji: polski
ISBN: 9788370339593 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka Randkowe dylematy nie tylko mówi o tym wszystkim, co na temat randkowania znajdujemy w Biblii, lecz także w zrozumiały i życiowy sposób odpowiada na wstydliwe pytania, których często nie mamy nawet śmiałości postawić. Niezależnie od tego, na jakim etapie życiowej drogi jesteśmy - a więc czy mamy zwyczaj umawiania się z mnóstwem osób, czy nigdy jeszcze nie byliśmy na randce, czy właśnie planujemy zawrzeć związek małżeński, czy ktoś nas zranił i czujemy się rozczarowani miłością - w tej książce odnajdziemy nadzieję. To ona zachęci nas do podejmowania nowych wyzwań.

'Świetna książka dla ludzi młodych, którzy chcą poważnie traktować swoją wiarę i swoją miłość'. / Jarosław Głodek OP

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Książka Randkowe dylematy nie tylko mówi o tym wszystkim, co na temat randkowania znajdujemy w Biblii, lecz także w zrozumiały i życiowy sposób odpowiada na wstydliwe pytania, których często nie mamy nawet śmiałości postawić. Niezależnie od tego, na jakim etapie życiowej drogi jesteśmy – a więc czy mamy zwyczaj umawiania się z mnóstwem osób, czy nigdy jeszcze nie byliśmy na randce, czy właśnie planujemy zawrzeć związek małżeński, czy ktoś nas zranił i czujemy się rozczarowani miłością – w tej książce odnajdziemy nadzieję. To ona zachęci nas do podejmowania nowych wyzwań. „Świetna książka dla ludzi młodych, którzy chcą poważnie traktować swoją wiarę i swoją miłość”. Jarosław Głodek OP y t a m e l y d e w o k d n a R RRRRRRR AAAAAAA CCCCCCCC HHHHHHHH EEEEEE LLLLLL GGGGG AAAAAA RRRRRR DDDDDDDD NNNNNNN EEEEEE RRRRRRRR AAAAAAAA NNNNNNNN DDDDDDDD RRRRRRRR ÉÉÉÉÉÉÉ AAAAAAAA DDDDDDD EEEEEEE FFFFFFFF OOOOOOOO PP EEEEEEEE Randkowe dylematy Romantyczna rewolucja R E N D R A G E P O F E D A L E H C A R É R D N A Cena det. 35,00 zł www.wdrodze.pl Patronat Randkowe dylematy R A C H E L G A R D N E R A N D R É A D E F O P E Randkowe dylematy Romantyczna rewolucja Przełożył Michał Nolywajka Tytuł oryginału Th e Dating Dilemma. A Romance Revolution © Rachel Gardner and André Adefope 2013 All rights reserved. Th is translation of Th e Dating Dilemma fi rst published in 2013 is published by arrangement with Inter-Varsity Press, Nottingham, Copyright © for this edition by Wydawnictwo W drodze 2014 United Kingdom Redaktor Lidia Kozłowska Projekt okładki do serii Radosław Krawczyk Opracowanie okładki i redakcja techniczna Justyna Nowaczyk Fotografi a na okładce © Andrey Kiselev – Fotolia.com ISBN 978-83-7033-959-3 Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze Spółka z o.o. Wydanie I, 2014 ul. Kościuszki 99, 62-716 Poznań tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 www.wdrodze.pl sprzedaz@wdrodze.pl Randkowanie: etap w życiu, w którym człowiek aktywnie po- szukuje kogoś bliskiego, buduje związek lub też znajduje się na ścieżce romantycznego narzeczeństwa. I Romantyczność: uczucie ekscytacji i tajemniczości związane z miłością; intensywne przywiązanie emocjonalne lub za- angażowanie między ludźmi. I Rewolucja: siłowe obalenie porządku społecznego na rzecz nowego systemu. I K Ż Ą S K I J E T I A N A S P A N I O D O Ł Z S O D K A J 5 Y T A M E L Y D E W O K D N A R 6 Jak doszło do napisania tej książki Ta książka ma dwa początki. Pierwszy trop wiedzie do blondynki (Rachel) i jej programu dokumentalnego w TV, w którym podczas pierwszej edycji Romance Academy zachęcała nastolatków do głębo- kiego przemyślenia swoich sercowych i seksualnych związków. Drugi zaś prowadzi do jednego z pokazywanych w programie nastolatków (André), teraz już dorosłego i piszącego pracę magisterską na temat Bożego spojrzenia na randkowanie. Te dwa doświadczenia złożyły się na powstanie niniejszej książki. Jednak nie jest to po prostu „kolejna” książka o  randkowaniu. A przynajmniej nie chcemy, aby tak było. Oto, dlaczego ją napisaliśmy. Każdy mówi za siebie. ANDRÉ: Moje myślenie o związkach zaczęło się prawie dziesięć lat temu, kiedy nie byłem jeszcze chrześcijaninem. Byłem w liceum i, jak większość nastoletnich chłopaków, chciałem mieć dziewczynę i uprawiać seks. Głównie dlatego, że wszyscy moi koledzy mówili mi, że tak właśnie powinno być, a moje hormony nie chciały się z tym 7 I K Ż Ą S K I J E T I A N A S P A N I O D O Ł Z S O D K A J nie zgodzić. W  tym całym zamieszaniu znajomy zaproponował mi uczestnictwo w nabożeństwie dla młodzieży, podczas którego wygło- szono konferencję o seksie. Zainspirowała mnie ona do zastanowienia się, po co Bóg wymyślił seks i w jaki sposób może on być dla mnie bło- gosławieństwem lub czymś, co rani mnie i tych, których mam wokół siebie. Głęboko mnie to przejęło. Byłem poruszony do tego stopnia, że tamtego wieczoru zdeklarowałem się zaczekać z seksem do ślubu. Kil- ka tygodni później stałem się chrześcijaninem. Myślicie prawdopo- dobnie, że zrobiłem to w niewłaściwej kolejności, ale przypuszczam, że Bóg ma potężne poczucie humoru. Tej nocy Bóg natychmiastowo i w cudowny sposób uzdrowił mnie z  uzależnienia od pornografi i i  dzięki swojej łasce pozwolił mi już nigdy jej nie oglądać. Z czasem Bóg powoli kwestionował i zmieniał moje nastawienie i  podejście do kobiet i  związków. Wchodząc co- raz głębiej w Jego Słowo, odkrywałem, że relacje i związki to jeden z najpiękniejszych darów, jakie od Niego otrzymujemy. Dobrze prze- żywana relacja z Bogiem i innymi może wypełnić lukę, której nigdy nie mogło zaspokoić moje egoistyczne pożądanie i wypaczony obraz kobiet. Po drodze kilka razy dostawałem kosza, zaliczyłem nieudany związek z dziewczyną, która nie była chrześcijanką, a przez pewien czas sądziłem nawet, że Bóg zaprasza mnie do bycia osobą samotną (bez seksu) aż do śmierci! Tak więc na około sześć miesięcy dałem sobie całkowicie spokój z poszukiwaniem związku. Przez cały ten czas Bóg uczył mnie, jak być bezinteresownym w przyjaźniach i pełnym szacunku wobec innych oraz jak postępować świadomie. W  końcu znowu zacząłem spotykać się z dziewczynami. Któregoś dnia zaprosi- łem na randkę Beccę. Spotykamy się już ponad cztery lata. Na przestrzeni lat popełniłem sporo błędów i wiem, że nie tylko ja zmagam się z wyzwaniem podchodzenia do związków w sposób, 8 Y T A M E L Y D E W O K D N A R w  jaki zamierzył Bóg. Widziałem wielu chrześcijan raniących siebie i innych. Czynili to z egoizmu, chęci manipulacji albo dlatego, że nie chcieli lub nie mieli sposobu na odnajdywanie Boga w swym związku. Dlatego, gdy studiowałem w London School of Th eology, Bóg postawił mi wyzwanie – napisać pracę na temat randkowania. (Kto powiedział, że romantyczność odeszła bezpowrotnie?). Nie chodziło tutaj o dawa- nie rad opartych na własnym doświadczeniu, ale o wejście w głębię Sło- wa samego Boga, by zobaczyć, czy randkowanie może być uzasadnione biblijnie, a jeśli tak, to jak powinno wyglądać. Po zakończeniu pracy podarowałem jej wyniki mojej wspaniałej i mądrej przyjaciółce, Rachel. Przy kawie zasugerowała, by napisać książkę wykorzystującą moje ba- dania akademickie oraz zawierającą dobrze przemyślane i praktyczne rady. Jak łatwo można się domyślić, zgodziłem się... RACHEL: Związki są ważne. Mężczyźni i kobiety, młodzi i sta- rzy, chrześcijanie i  niechrześcijanie, wszyscy chcemy być szczęśliwi i  zadowoleni w  naszych związkach. Przez ostatnie parę lat właśnie to było głównym tematem większości moich prelekcji. W szkołach, w których uczę, nadano mi przezwisko: „Pani od Boga/seksu”, co jest nieco dziwne, ale zarazem wspaniałe – zauważono, że Bóg ma coś do powiedzenia o seksie! Spotykam wielu młodych chrześcijan, którzy czują się rozdarci, jeśli chodzi o utrzymywanie swoich romantycznych związków. Z jednej strony są gotowi do poddania wszystkiego Jezu- sowi. Z drugiej strony jednak zmagają się z emocjami, poruszenia- mi i oczekiwaniami, które, jak to odczuwają, czasami stoją w jawnej sprzeczności z chrześcijańską postawą. Zbyt często grzebią swoje py- tania głęboko w podświadomości lub całkowicie porzucają spotykanie się z potencjalnymi partnerami. Czują się też winni, myśląc o swych związkach, albo zmagają się z pytaniem, czy konkretna – być może dobra – relacja jest właśnie tą jedyną, która ma trwać już na zawsze. 9 I K Ż Ą S K I J E T I A N A S P A N I O D O Ł Z S O D K A J Istnieje tak wiele różnych randkowych dylematów, że musiałam się nad nimi nieźle nagłowić. A potem André zaprosił mnie na kawę. Był świeżo po napisaniu swojej pracy magisterskiej poświęconej pytaniu, czy Biblia popiera współczesne randkowanie. André twierdził, że tak – i już sam dźwięk tej odpowiedzi przypadł mi do gustu! Zdecydowaliśmy się przekształcić jego pracę w książkę dla chrze- ścijan pragnących budować swoje romantyczne relacje w Boży spo- sób. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszej osoby do tego projektu, gdyż z André łączy nas wspólna historia! W 2005 roku brałam udział w pra- cy nad serialem dokumentalnym BBC 2 zatytułowanym Bez seksu, proszę, jesteśmy nastolatkami, w którym grupka nastolatków z północ- nego Londynu została poproszona o zachowanie celibatu przez pięć miesięcy. André był jedynym chrześcijaninem w grupie nastolatków biorącym udział w programie i szybko stało się oczywiste, że jego za- angażowanie w nawiązywanie relacji w Boży sposób sięga głębiej, niż tylko czas realizacji materiału fi lmowego. Sukces serialu zainspirował mnie i współprowadzącego Dana Burke’a do założenia Romance Aca- demy, w której pomagamy innym młodym ludziom patrzeć na swoje związki przez Boże okulary. Książka taka jak ta nie jest dla każdego. I choć włożyliśmy w nią mnóstwo przemyśleń, modlitwy i  badań naukowych, nie omawia ona absolutnie każdego z możliwych dylematów. Bardzo nam z tego powodu przykro. Ufamy jednak, że tak jak my docenicie możliwość przemyślenia randkowania w  nowy sposób i  spróbujecie budować znaczące dla was relacje na mocnym fundamencie. Nigdy nie wiado- mo, do czego może was to zaprowadzić! Y T A M E L Y D E W O K D N A R 10 I Chcę podziękować mojej rodzinie, która wspierała mnie emocjonalnie i fi nansowo w czasie mojej edukacji. Co najważniejsze, dziękuję za okazywanie mi bezwarunkowej miłości i akceptacji w całym moim życiu, a także wywoływanie u mnie uśmiechu każdego dnia. Zawsze będę za to wdzięczny. Przede wszystkim pragnę podziękować mojej narzeczonej. Becca, dzięki za cierpliwość, łaskę, miłość do innych i pasję dla Boga, które nieustannie mnie inspirują. Spotykamy się już od ponad czterech lat, co pokazało mi, że związki są warte ciężkiej pracy. Z Bogiem w centrum, z każdym dniem stają się coraz lepsze. Dziękuję za twoją gotowość do wybaczania, wsparcie i wiarę we mnie i w nas. Kocham cię. André Jason, jesteśmy zespołem, a ja uwielbiam każdy moment kochania ciebie. Rachel Chcielibyśmy wyrazić nasze ogromne podziękowania całemu zespołowi IVP, a w szczególności naszemu wspaniałemu redaktorowi Samowi Parkinsonowi, za jego zamiłowanie do tematu oraz sposób, w jaki obchodzi się ze słowem. To był prawdziwy wysiłek całego zespołu! I 11 I K Ż Ą S K I J E T I A N A S P A N I O D O Ł Z S O D K A J Y T A M E L Y D E W O K D N A R 12 Wstęp To nie jest książka o byciu singlem. Ale nie jest też o zaręczaniu się czy o zawieraniu związku małżeńskiego. Jest o randkowaniu. Wierzymy, że jeśli przeżywa się je dobrze, może ono zmienić życie! Co jednak, jeśli spotykałeś się z niesamowitą osobą, która wyzna- wała chrześcijaństwo, o której myślałeś, że to ta jedyna, ale coś nie wyszło? Albo co zrobić, jeśli ta, z którą się teraz spotykasz, nie kocha Jezusa? A co, jeśli na horyzoncie nie pojawiają się żadne odpowiednie osoby? Czy trzeba pożegnać się z romantycznością, czy raczej podjąć ryzyko zaangażowania się w „nieodpowiednią” osobę? Czy istnieje dla chrześcijan sposób na spotkanie i dobieranie się bez udziału księdza, który wybierze ci współmałżonka, lub bez wpro- wadzania systemu poligamii? Czy możliwe jest rozwijanie Bożego, ro- mantycznego związku, nawet jeśli nie kończyłby się on małżeństwem? Jest. Naszym zdaniem jest raczej nieprawdopodobne, że Bóg po- wie ci, z kim masz się ożenić lub za kogo wyjść za mąż. Nie dlatego, że nie przeznaczył dla ciebie życiowej drogi, ale dlatego, że chce, byś korzystał z umysłu i serca w dokonywaniu wyborów zgodnych z Jego pragnieniami. P Ę T S W 13 Mamy przeczucie, że Bóg nie ma ci za złe, gdy poznajesz kogoś w  romantycznym kontekście przed podjęciem decyzji, czy chcesz wchodzić z taką osobą w związek małżeński. Nie dlatego, żeby uwa- żał, że uczucia są ważniejsze niż wierność, ale dlatego, że chce, abyś nauczył się, że skandaliczna wręcz bezinteresowność i  nieugaszona miłość idą w parze. Uważamy, że Bóg może akceptować randkowanie (z kilkoma poprawkami tu i  tam) jako dobry sposób nabywania umiejętności potrzebnych w pielęgnowaniu Bożych relacji. Nie dlatego, że ma ob- sesję na punkcie ludzi łączących się w pary, ale dlatego, że ma złama- ne serce z powodu rozpadających się małżeństw. Nie dlatego, że chce, byśmy robili to, na co mamy ochotę, ale dlatego, że ma świadomość, iż randkowanie przeżywane w nieodpowiedni sposób pociąga za sobą ofi ary. Oto pytanie, które, jak wierzymy, jest warte zadania: Czy Bóg za- ledwie toleruje randkowanie, czy może podchodzi do niego z pasją? A jeśli podchodzi z pasją, to czy nie powinniśmy znaleźć takiej formy randkowania, która będzie uświęcona przez Boga, i którą nasze społe- czeństwo uzna za rewolucyjną? Uważamy, że odpowiedzią jest stanowcze „tak”. Nie zaciemniamy sposobu, w jaki Bóg widzi romantyczność, ale zmieniamy nasz punkt widzenia na sprawę. Zapnij więc pasy, zwiększ obroty silnika i przygotuj się. Twoje życie uczuciowe może stać się od teraz o wiele ciekawsze! Y T A M E L Y D E W O K D N A R 14 I Chłopak i dziewczyna spotykają się. Chłopak i dziewczyna zakochują się w sobie. Chłopak po prostu wie, że dziewczyna jest „tą jedyną”. Dziewczyna po prostu wie, że chłopak jest „tym jedynym”. Tak więc chłopak kupuje pierścionek. A dziewczyna mówi „tak”. Są już razem, szczęśliwi na zawsze i nigdy się kłócą. Tak jak zaplanował to Bóg. Naprawdę? I 15 P Ę T S W Y T A M E L Y D E W O K D N A R 16 Wprowadzenie: ten jedyny / ta jedyna Najgorszy koszmar (Rachel) Była trzecia rano i już drugą noc z rzędu siedziałam w łóżku oblana zimnym potem. Kiedy spoglądałam na śpiącą postać mojego męża, którego poślubiłam dopiero trzy miesiące temu, opanowywał mnie strach, do którego przyznawałam się przed samą sobą z  naj- większym trudem. Co, jeśli wyszłam za nie tego faceta? Co zrobić, jeśli „ten” przeznaczony do małżeństwa wciąż jeszcze gdzieś na mnie czekał? Co, jeśli miałam spędzić resztę życia, nie wiedząc nawet, jak powinno ono wyglądać? Jason przewrócił się na drugi bok i zobaczył, że siedzę spięta na łóżku. – Nie możesz spać? – wymamrotał zaspany. – W głowie mam pełno myśli – odburknęłam. Kilka dni później opowiedziałam Jasonowi o moich głęboko skry- P Ę T S W wanych i mrocznych myślach. 17 – Nie martw się tym, kochanie. Każdy miewa czasami takie myśli. – Czy myślisz czasem, że może nie jestem dla ciebie „tą jedyną”? – zapytałam totalnie zaskoczona. Jason wzruszył ramionami: – Pewnie, czasami. Ale potem przypominam sobie, że czymś bar- dziej zdumiewającym od zakochiwania się jest wzrastanie w miłości. Będziemy nad tym pracować do końca naszego życia. – Mrugnął do mnie porozumiewawczo i popędził do pracy. Jason i ja jesteśmy małżeństwem od ponad dziesięciu lat, i kiedy ludzie pytają nas, skąd wiedzieliśmy, że jesteśmy sobie przeznaczeni, odpowiadamy: „Nie wiedzieliśmy, po prostu się pobraliśmy!”. OK, za- kochaliśmy się w sobie, dobrze nam się układało, wspólnie kochaliśmy Jezusa, ale upłynęły lata, zanim dobrze się poznaliśmy. Dopiero wiele pracy włożonej w nasz związek pozwoliło nam dojść do wniosku, jak dobrze jest nam ze sobą. Musiało minąć wiele czasu! Ukazuje to dylemat wyrażany na różne sposoby przez wielu chrze- ścijan podczas rozmaitych spotkań, gdy mówimy o relacjach: „W jaki sposób mogę znaleźć tę jedyną osobę, którą Bóg dla mnie przezna- czył?”. (Inne typowe pytanie brzmi: „Jak daleko możemy posunąć się z seksem podczas randkowania, zanim Bóg stwierdzi, że to nieprzy- zwoite?”. Ale do tego dojdziemy później!). Zarówno chłopcy, jak i dziewczęta pytają nas o znalezienie tej je- dynej osoby. Stoi za tym założenie, że Bóg zaprojektuje nam nasze życie uczuciowe. Logika jest taka: ponieważ nas kocha, kocha też małżeństwo, dlatego zapewni nam znalezienie odpowiedniej osoby. Czyż nie? Jeden z  odcinków amerykańskiego sitcomu Przyjaciele rozpoczy- na się od sceny, w której Phoebe pyta wszystkich, czy wierzą w pokre- wieństwo dusz. Rachel jest na tak: „Wierzę, że istnieje idealna osoba 18 Y T A M E L Y D E W O K D N A R dla każdego. Wszystko, co trzeba zrobić, to ją znaleźć”. Rachel zalicza wiele nieudanych związków, ale w  ostatnim odcinku jej nadzieje się ziszczają, gdy widzimy ją wybiegającą z samolotu wprost w ramiona swej wieloletniej miłości, Rossa. To jedna z najdłuższych historii mi- łosnych w dziejach sitkomu, potwierdzających nasze przekonanie, że w końcu dostaniemy to, na co zasłużyliśmy. Jeśli Bóg nas kocha (co jest prawdą), i jeśli obiecuje nam spełnić pragnienia naszych serc (co też jest prawdą), jest oczywistym, że pomoże nam znaleźć tę jedyną osobę. Sły- szymy to wciąż od nowa, ale to wcale nie jest Boża obietnica. Takie myślenie nie jest biblijne. Proszę, nie wyrzucajcie tej książki z niesmakiem! Nie mówimy, że Bóg nie ma planu waszego życia, lub że nie dba o wasze nadzieje na znale- zienie miłości. Tak dokładnie jest! Trzeba jednak uważać, aby nie prze- rabiać tej prawdy w jakieś bliżej niesprecyzowane przekonanie, że Bóg jest nam winien wielką miłość, a nawet męża lub żonę. Dlaczego? Po- nieważ ten sposób myślenia może doprowadzić do wszelkiego rodzaju niebożych postaw i zachowań, szczególnie jeśli chodzi o randkowanie. Ile znasz osób, które dostały kosza, ponieważ osoby, z którymi się spo- tykały, miały wyobrażenie idealnego związku, przygotowanego dla nich przez Boga i czekającego tuż za rogiem? Ile znasz osób, które zabrnęły za daleko w dziedzinie seksu z kimś, z kim się spotykały, a potem obwiniały swojego byłego partnera, lub nawet Boga, o to, że nie wytrwały w czy- stości? Jeśli wierzymy, że Bóg pewnego pięknego dnia wkroczy w nasze życie, posprząta cały bałagan, jaki narobiliśmy przez nasze złe randkowe wybory, i podaruje nam Panią Idealną, tudzież Pana Idealnego, to nie po- trzebujemy tak naprawdę tego, by On nas przemieniał. Może znaleźli- śmy tę jedyną osobę, ale czujemy się całkowicie nieprzygotowani na rzeczywistość budowania związku z osobą równie niedoskonałą, jak my sami! A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 19 Miłość doskonała Często słyszymy chrześcijańskie pary, które opowiadają o  swo- ich związkach w hiperduchowym tonie: „Gdy teraz o tym myślimy, stwierdzamy, że po prostu wiedzieliśmy”, „Pan powiedział mi, że oso- ba, która stoi obok mnie, będzie moją żoną”, „Mój poprzedni związek to była totalna klapa, ale tym razem wszystko układało się tak idealnie – zero sprzeczek. Po prostu czuło się, że jest dobrze, dlatego wiedzieli- śmy, że w tym wszystkim jest Bóg”. To może prowadzić do przekona- nia, że w automatyczny sposób będziemy wiedzieć, kogo powinniśmy wybrać na współmałżonka. (André) Po tym, jak zostałem chrześcijaninem, poczułem, że Bóg wybrał jedną z dziewczyn, które były w kościele, na moją żonę. Mo- dliłem się wyjątkowo gorliwie i  nagle, jak mi się zdawało, przyszło poznanie, że zaczniemy się spotykać za sześć miesięcy. Oczywiście, wychwalałem Boga! Jednak jak pewnie się domyślacie, nie tylko nie zacząłem się z nią spotykać, ale ona wybrała kogoś innego. Ale to było OK, bo mniej więcej w tym samym czasie wydało mi się, że Bóg mówi mi, że się przesłyszałem i tak naprawdę to była mi przeznaczona inna dziewczyna. Niestety, i ten związek okazał się niewypałem. O co tu więc chodziło? Przecież Bóg jest dobry, a pragnienie znalezienia ko- goś jest czymś naturalnym, dlaczego zatem nie pozwalał mi jej zna- leźć? Czy nie miał przypadkiem mi tego ułatwiać? Czy to wam czegoś nie przypomina? Czasami Bóg lubi interwenio- wać aż do poziomu podawania szczegółów przyszłej żony lub męża. Słyszeliśmy historię kobiety, której babcia powiedziała, że spotka męża za dwa miesiące. Zostawiła więc swego ówczesnego chłopaka i wyszła za mąż za nowo poznanego mężczyznę. Dla niej wszystko skończyło się dobrze, ale na każdą tego typu historię przypadają setki, jeśli nie 20 Y T A M E L Y D E W O K D N A R tysiące, innych opowieści o tym, jak to rzekome wskazówki samego Boga okazały się prowadzić do bardzo trudnych sytuacji, a nawet ka- tastrof. Martin i Amy czuli, że Bóg daje im jasne znaki, potwierdzające konieczność ich bycia razem, ale wszystko skończyło się już po trzech miesiącach. Sally i Keith pobrali się po czasie intensywnego i pełne- go romantyzmu spotykania się. Było tak dobrze, że uznali, iż musi to pochodzić od Boga. Jednak po latach, kiedy odkryli, że łączy ich tak niewiele, i w sytuacji, w której nawet spanie w jednym łóżku było wy- czynem, zaczęli się zastanawiać, czy usłyszane wskazówki faktycznie pochodziły od Boga. Gdzie w tym wszystkim umiejscowić ideę tej jedynej osoby? (Rachel) Gdy opowiedziałam Jasonowi o  moich wątpliwościach co do faktycznej „jedyności” naszego wyboru i Bożej w niego inter- wencji, zaczęliśmy dostrzegać, jak ekscytujący może być nasz zwią- zek. Wiecie, gdybym uznała, że Jason miał być mój za sprawą jakiegoś kosmicznego planu, a  coś poszłoby nie tak, to jedynym logicznym wytłumaczeniem byłoby stwierdzenie, że jednak nie byliśmy so- bie przeznaczeni i  że tracimy bezpowrotnie najlepszą część nasze- go życia, którą Bóg miał dla nas przygotowaną. Gdy oboje zdaliśmy sobie sprawę, że pobraliśmy się nie tylko dla naszego indywidual- nego dobra, ale dla dobra drugiej strony, zaczęliśmy odkrywać spo- soby na inwestowanie w  siebie nawzajem i  budowanie naszego związku. (André) Zrozumiałem, że trzymanie się idei „tej jedynej” czegoś mnie pozbawia. Pokładałem nadzieję w planie, zamiast w Bogu, do którego należy czas i  przestrzeń. Siedziałem z  założonymi rękami i czekałem, aż coś się wydarzy, zamiast zbliżać się do Boga i rozezna- wać, czego ode mnie oczekuje. To nie dziewczyna miała nadać sens mojemu życiu, ale pogłębienie relacji z Bogiem. A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 21 Jeśli chodzi o Boży plan względem twojego życia, to wierzymy, że idea „tej jedynej osoby” nie jest wystarczająco dobra. Wcale nie po- maga w sytuacji, gdy masz złamane serce i myślisz, że błędy, które popełniłeś, pozbawiły cię Bożego planu wobec twojego życia. Nie po- maga, gdy się z kimś spotykasz, ale czekasz na znak od Boga, zamiast pracować nad związkiem. Nie pomaga, gdy już żyjesz w małżeństwie i zmagasz się z trudnym okresem w związku. Nie pomaga, gdy jesteś singlem i czujesz, że coś cię blokuje, i będzie to trwało tak długo, aż nie znajdziesz tej jedynej osoby. Boży plan wobec twojego życia nie zależy od twojego aktualnego stanu cywilnego ani od tego, czy w tym momencie jesteś w związku, co oznacza, że twoja zdolność prowadzenia życia w obfi tości nie jest nim ograniczona. Bóg może działać w nas i przez nas, w każdym czasie i w dowolny sposób! „Temu zaś, który działającą w nas mocą może uczynić znacznie więcej niż to, o co prosimy lub pojmujemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie przez wszystkie pokolenia na wieki wieków. Amen” (Ef 3,20–21). Być może trudno jest przyjąć te słowa od nas – ostatecznie my zna- leźliśmy osoby, z którymi chcemy być już na zawsze! Tyle, że sprawa nie była taka prosta. Żadne z nas nie otrzymało znaku z nieba, ani też proroctwa, ani nawet nie mieliśmy przeczucia od Boga, że spotkamy osobę, z którą będziemy chcieli żyć w małżeństwie. (Rachel) Jason i ja nawet nie przypadliśmy sobie zbytnio do gustu podczas pierwszego spotkania. (André) Becca i ja przez całe lata nawet o sobie nie myśleli- śmy w tych kategoriach. Byliśmy po prostu znajomymi. Zatem, mimo że nie szukamy nikogo, z kim moglibyśmy randkować, rozumiemy te liczne zasadzki, które czyhają na osobę poszukującą miłości. Nie mamy zamiaru raczyć was opowiastkami o  naszych idealnych związkach. Po pierwsze dlatego, że nie są idealne, a po drugie dlatego, że 22 Y T A M E L Y D E W O K D N A R niestety – a widzieliśmy to zbyt wiele razy – koncentrowanie się na mał- żeństwie jako na szczęśliwym fi nale, który w jakiś magiczny wręcz sposób przygotował dla zakochanych sam Jezus, stoi w sprzeczności z tym, co uważamy za prawdę w odniesieniu do prawidłowego randkowania. Nie jest to książka w stylu „10 najlepszych porad, jak znaleźć part- nera wyznaczonego nam przez Boga”. To biblijna i  praktyczna mą- drość mówiąca o tym, jak odkryć życie, które przeznaczył dla nas Bóg, i jak odnosić się do osób, które nas otaczają, w sposób oddający Mu chwałę. Nie ma jednak powodu, by myśleć, że nie ma tutaj miejsca na romantyzm i randkowanie. Spójrzcie, jak Bóg współpracuje z ludźmi w Biblii. Nie ma tam ani jednej sytuacji, w której za dotknięciem świętej i czarodziejskiej różdż- ki czyniłby On ich sytuację lepszą. Przeciwnie, w dobrych i złych do- świadczeniach musieli się oni uczyć zbliżania do Boga. To było źródło ich nadziei i spełnienia. Nie ich dobrobyt, znaczenie czy stan cywilny. Józef, sprzedany do niewoli, fałszywie oskarżony o gwałt i wtrącony do więzienia, zwrócił się ku Bogu i wzmocnił jako osoba. W końcu zyskał mocną pozycję w państwie, a przy okazji uratował tysiące ludzi od głodu. Błogosławiła go własna rodzina i lud Boży! Apostoł Paweł był wielokrotnie doświadczany; został pobity, biczowany, stał się roz- bitkiem, trafi ł do więzienia, próbowano go ukamienować. Jednak nie przestawał głosić Dobrej Nowiny, a tysiące ludzi dostąpiło zbawienia. Relacja z Bogiem nie usuwa z naszej drogi wyzwań i życiowych trudności. Prawdziwym wyzwaniem jest szukanie Boga na naszej dro- dze. Czy potrafi my być autentyczni w tym, co nas spotyka, i wszystko to oddawać Jemu? Gdy tak czynimy, w naszym życiu następuje zasad- niczy zwrot. Odwracamy się od tego, co uważaliśmy za nieodzowne do uzyskania pełni, a zwracamy się ku pragnieniu bycia coraz bardziej jak Jezus, niezależnie od okoliczności. A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 23 Czy zatem powinniśmy dać sobie spokój z poszukiwaniem miłości? Absolutnie nie! Jednak nasze poszukiwania muszą uwzględniać Bożą wolę. Otwarte oczy Być może nie oczekujecie doskonałości w życiu uczuciowym. I być może nie oczekujecie, że Bóg wyśle do was list w butelce z danymi osoby, z  którą należy randkować. Po prostu chcecie znaleźć kogoś, z kim można ewentualnie rozważyć małżeństwo. Jaką w takim razie rolę powinien odegrać według was Bóg? W jaki sposób podchodzi- cie do wyzwań oraz możliwych pomyłek, z którymi łączy się rand- kowanie? Pewna nasza znajoma niedawno opowiedziała nam o swej mniej- -niż-idealnej pierwszej randce z mężczyzną, który, jak jej się zdawało, miał potencjał bycia „tym jedynym”. Pojawił się na umówionym miej- scu z opakowaniem rozpływających się lodów w ręce oraz prezentem – kiczowatym olejnym landszaft em przedstawiającym łodzie w zatoce hiszpańskiego kurortu, i  rozpoczął spotkanie od „rozluźniającej at- mosferę” uwagi, iż jest stanowczo przeciwny kapłaństwu kobiet. Na- sza znajoma stwierdziła, że w porównaniu z innymi i tak nieźle mu poszło! (André) Razem z przyjacielem zaprosiliśmy kiedyś grupę dziew- czyn na pokaz sztucznych ogni. Dziewczyny myślały, że idzie nas spo- ra grupa, ale my całkiem przypadkiem „zapomnieliśmy” im powie- dzieć, że była to podwójna randka. Czarowałem swoimi najlepszymi tekstami i starałem się być niesamowicie ujmujący, więc byłem prze- konany, że jednej z nich bardzo się podobam. Następnego dnia, gdy Y T A M E L Y D E W O K D N A R 24 miałem zamiar zaprosić ją na kolejną randkę, pojawił się jej chłopak i przedstawił mi się. Dziwne, nieprawdaż?! Pomyłki dotyczące tego, czy ktoś jest już zajęty, czy jeszcze nie, nie- udolne komentarze, bycie zbyt nieśmiałym, by prawdziwie być sobą, wszystko to wydaje się naturalnym etapem przedmałżeńskiego przy- gotowania, który musimy przejść sami, bez niczyjej pomocy. Zbierając materiały do tej książki, spotykaliśmy zarówno ludzi, którzy na swoją przyszłość patrzyli z dużą nadzieją, jak i tych zranionych i pogubio- nych przez swoje nieudane związki. Z rozmów z nimi przebija pra- gnienie dowiedzenia się, co Bóg myśli o ich związkach. Spotkaliśmy się także z dość dziwnymi poglądami na temat randkowania. Poznaliśmy chrześcijan, którzy wierzą, że jakakolwiek forma przedmałżeńskiego romantycznego związku obraża Boga; chrześcijan, którzy nabawili się nerwowego tiku, sprawdzając, czy na palcu osoby, z którą rozmawiają, nie ma czasem obrączki; chrześcijan tak poranionych przez grzechy w  sferze seksualności, że byli skłonni uwierzyć, iż nie zasługują na pełen miłości związek; chrześcijan, którzy uważali, że ich „romantycz- ny Bóg” po prostu da im idealnego partnera/partnerkę; chrześcijan twierdzących, że „sprawdzenie-przed-zakupem” (seks przedmałżeń- ski) jest podstawą do wypracowania sobie zgodności w związku. Istnieje wiele mylnych przekonań co do randkowania, przeszka- dzających w rozeznaniu Bożego prowadzenia w dziedzinie związków. Dobra wiadomość jest taka, że Bóg chce angażować się w nasze przedmałżeńskie związki. Chce, abyśmy oddali Mu wszystkie dzie- dziny naszego życia, by mógł je przemienić na swoją chwałę. Pytanie brzmi: jak? W rzadkich przypadkach Bóg może wskazać konkretnie osobę, która ma być czyimś współmałżonkiem. Jeśli tak czyni, to świetnie! Jednak w  znakomitej większości przypadków interesuje Go bardziej, kim się stajesz, niż to, z kim się spotykasz. W tej książce A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 25 przyjrzymy się dokładniej kilku niesamowitym prawdom, które Bóg dla was przygotował. Jeśli Bóg pomaga ci w nabywaniu pewności sie- bie wobec płci przeciwnej lub uczy cię podstaw rozumienia zaangażo- wania, to prowadzi cię ku przyszłemu związkowi równie skutecznie, jak w przypadku, gdyby podawał ci konkretne imię, nazwisko i adres przyszłego współmałżonka. Nauka bezinteresowności w byciu z dru- gim człowiekiem jest jednym z Bożych sposobów na pomoc w stawa- niu się inteligentnym w związku i zdolnym do służenia innym – nie- zależnie od tego, czy obdarowywane osoby stają się potem naszymi współmałżonkami, czy nie! Bóg wie, że związki nie zawsze są łatwe. Rozpoczęcie dzielenia z kimś części jego świata może czasami doskwierać. Dlatego Bóg chce cię przygotować emocjonalnie, fi zycznie i duchowo. Zack ożenił się kilka lat temu. Małżeństwo spełnia wszystkie jego nadzieje, ale ostatnio wyznał nam, jak trudne były pierwsze lata. Nic nie przygotowało go do tego, z jaką intensywnością będzie mu- siał doświadczyć własnej słabości. Pomoc psychologa pozwoliła mu uporać się z lękami, które dotychczas pozostawały nieujawnione, a które nagromadziły się przez całe jego dotychczasowe życie. Jedy- ne, czego żałuje, to fakt, że czekał aż do małżeństwa z przyjrzeniem się temu, kim naprawdę jest i co ma do zaoferowania w potencjalnym związku. Zgodnie z mantrą idealnego związku powinniśmy sądzić, że gdy nasz związek przechodzi trudne chwile, lub nie zawsze czujemy się w nim idealnie, to jest to niezawodny znak, iż nie jesteśmy z tą je- dyną osobą, którą przewidział dla nas Bóg. Moglibyśmy nawet dojść do wniosku, że skoro po dziesięciu minutach znajomości nie czujemy się przekonani co do naszego pragnienia wejścia w związek małżeński z randkującą z nami osobą, to zapewne powinniśmy zerwać taką re- 26 Y T A M E L Y D E W O K D N A R lację. Związek, nad którym trzeba pracować, jest równie doskonałym darem od Boga. Związek, który nie zaczyna się od natychmiastowej chęci zawarcia związku małżeńskiego, wcale nie traci w oczach Boga na wartości. Możecie wypracować większy szacunek wobec drugiej osoby, który przerodzi się w  głęboką miłość potrzebną w  silnym związku. Odkryjecie, że praca nad trudnościami da wam większą od- porność i zdolność wybaczania. To podstawowe narzędzia potrzebne do budowania trwałych małżeństw. Co najważniejsze, jeśli randkuje- my w sposób pozwalający na rozwijanie postawy bezinteresowności i dojrzałości, to nawet jeśli zwiazek nie przetrwa, to i tak odda chwałę Bogu. Czy to nie lepsze niż bezmyślne randkowanie lub czekanie, aż Bóg wszystko za nas załatwi? Tak więc przy tych wszystkich wątpliwościach, które towarzyszą romantyczności, uważamy, że nadszedł czas, by porozmawiać szcze- rze o związkach, seksie, a konkretniej o randkowaniu. Randkować czy nie randkować? Spróbujmy więc zacząć od rozebrania na czynniki pierwsze na- szego rozumienia randkowania. Nie zawsze będzie się ono pokrywać z szerszym kontekstem kulturowym, ale więcej na ten temat w dalszej części książki. Po pierwsze, randkowanie nie jest najważniejszą spra- wą w życiu. Możecie wcale nie czuć się na nie gotowi, ani nawet nim zainteresowani. Nie jesteście w tym osamotnieni! Nie to, że nie chcę dziewczyny na stałe lub małżeństwa. Po prostu moje życie jest teraz tak intensywne, że nie miałbym czasu na związek. Jeśli kogoś poznam, to świetnie, ale nie szukam aktual- nie nikogo. (Phil) A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 27 Szczerze, to nie chcę się jeszcze ustatkować. Wiem, że jako dobra chrześcijanka nie powinnam tego mówić, ale lubię być singielką. (Tracy) Dla ludzi zainteresowanych randkowaniem polega ono na spędza- niu czasu z kimś, z kim jest się związanym i z kim lubi się przebywać. Dla niektórych oznacza to także znalezienie tego typu relacji. Jestem typem intuicyjnym, ufam swojej intuicji w(cid:11)dziewięćdzie- sięciu procentach! Nic więc nie ekscytuje mnie bardziej, niż ten błysk, to natychmiastowe i(cid:11)obopólne przyciąganie. To niesamowi- te. Chociaż jestem absolutnie przekonana, że może się to z(cid:11)cza- sem rozwijać, nie uważam, że można lekceważyć tę chemiczną reakcję – właśnie tego z(cid:11)całą pewnością szukam u(cid:11)potencjalnego partnera do randkowania! (Andrea) Wierzymy, że do pewnego stopnia randkowanie jest silnie zwią- zane z małżeństwem. Czy spotykacie się przy koktajlu mlecznym, czy przytulacie do siebie na seansie fi lmowym lub wspinacie wspólnie na Kilimandżaro, randkowanie ma długoterminową perspektywę: spraw- dzenie, czy dany związek ma to, czego mu potrzeba do przetrwania próby czasu. Z chwilą, kiedy orientujecie się, że nie ma, najprawdopo- dobniej nadchodzi czas, by przestać się angażować w romantycznym kontekście. To nie to samo, co randkowanie jedynie z kimś, wobec kogo macie absolutne przekonanie już od pierwszego wejrzenia, że idealnie nadaje się na małżonka! Celem randkowania po Bożemu jest chrześcijańska dojrzałość i dobre małżeństwo, nie małżeństwo od sa- mego początku lub małżeństwo za wszelką cenę. Jestem zadowolony, że spotykam się z(cid:11)kilkoma dziewczynami. Nie mam z(cid:11)tym problemu. Po prostu jeśli się okaże, że do siebie nie pa- Y T A M E L Y D E W O K D N A R 28 sujemy, nie mam zamiaru utrzymywać tego na siłę tylko dlatego, że byłbym w(cid:11)stanie. Nie ma sensu. Chcę się ożenić, ale nie dla samej idei małżeństwa. (Al) Jednak jest jeszcze coś w  randkowaniu, o  czym musimy wspo- mnieć. Nie jest ono biblijne. Z tego powodu niektórzy chrześcijanie wcale nie randkują lub akceptują jedynie małżeństwa z bliskimi przy- jaciółmi, z pominięciem całego etapu randkowania. Mark wierzy, że w sumie randkowanie z osobami, których się nie zna, jest „przere- klamowane i kryje w sobie zbyt wiele zasadzek”. „Lepiej umawiać się ze znajomymi”. Zanim jednak pomyślicie, że wkręciliśmy was w czytanie książki o randkowaniu tylko po to, by powiedzieć, że Bóg tego nienawidzi, uspokajamy: wcale tak nie jest. Randkowanie nie jest biblijne w ta- kim sensie, w jakim nie jest także głoszenie homilii przez mikrofon, pisanie SMS-ów, przetwarzanie surowców wtórnych lub prowadzenie samochodu: nie istniało przed dwudziestym wiekiem. Randkowanie to współczesna praktyka, którą zasymilował Kościół za Zachodzie. Zatem skoro nie ma go w Biblii, czy powinno być w naszym życiu? Ostatnimi czasy pojawiały się głosy, że chrześcijanie nie powin- ni angażować się w związki, które nie zakończą się małżeństwem. Na pierwszy rzut oka brzmi to rozsądnie. Jako ludzie wierzący w święte przymierze małżeńskie powinniśmy unikać związków niewymagają- cych zbyt wiele w zakresie deklarowanej wierności. Uważamy jednak, że trzymanie się kurczowo zasady braku randkowania raczej stwarza kłopoty, niż je rozwiązuje. Myślimy o  przypadkach ekstremalnych, o chrześcijanach, którzy czuli się zobligowani do poślubienia pierw- szej osoby, którą się zainteresowali, i z którą „trochę randkowali”, choć de facto tak nie było. Odrzucając randkowanie, a jednocześnie pra- gnąc znaleźć kogoś odpowiedniego do małżeństwa, możemy przed A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 29 zawarciem go znaleźć się na swoistej ziemi niczyjej, bez jasnych granic co do tego, czego możemy, a czego nie możemy oczekiwać od drugiej osoby w nowym związku. Biblia nie mówi o Internecie ani o globa- lizacji, i chociaż zjawiska te mają w sobie potencjał niebywałego zła, chrześcijanie nieustannie próbują je zmieniać i używać na Bożą chwa- łę. Dlaczego zatem nie mielibyśmy zmienić naszej zachodniej kultury randkowania, korzystając z biblijnych zasad relacji i małżeństwa, tego ostatecznego celu romantycznego związku? Boga nie interesuje randkowanie samo w sobie, ale to, z kim i kie- dy się umawiamy, oraz kim się dzięki temu stajemy. W jaki sposób pracujesz nad swoim charakterem, niezależnie od tego, czy się z kimś spotykasz, czy nie? Jeśli jesteś mężczyzną, jak pielęgnujesz w  sobie i  rozwijasz cechy potrzebne do bycia Bożym chłopakiem, pewnym siebie, godnym szacunku, bezinteresownym, opiekuńczym i  takim, który potrafi innych zachęcić do działania? Jeśli jesteś kobietą, jak rozwijasz w sobie cechy potrzebne do bycia Bożą dziewczyną, pewną siebie w swym powołaniu, prawdziwie bezinteresowną i godną zaufa- nia? Czy akceptujemy, a nawet doceniamy bycie osobą samotną (na krótko, a może przez dłuższy czas), bez stawania się kimś o zatwar- działym sercu? W tym punkcie nasze przekonania znajdują się w opozycji do pa- nujących wzorców kulturowych. Gdy społeczeństwo mówi, że rand- kowanie polega na tym wszystkim, co można zdobyć, my twierdzimy, że polega na tym wszystkim, co możesz ofi arować. Gdy dbamy tylko o własne interesy, tracimy z oczu nasz cel, czyli to, kim powinniśmy się stawać. Jeśli staramy się być bardziej jak Jezus, musimy randko- wać w sposób pokazujący Jego radykalne, rewolucyjne zaangażowanie w stawianie innych nad własną osobą. To zaś wymaga romantycznej rewolucji, która rozpoczyna się w sercu: 30 Y T A M E L Y D E W O K D N A R Jezus powiedział: Pierwsze jest: Słuchaj Izraelu! Pan, Bóg nasz, jest Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i(cid:11)całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych (Mk 12,29–31). Odwieczna miłość W całej historii chrześcijanie zawsze wyróżniali się sposobem traktowania innych ludzi. Jezus podchodził do kobiet z szacunkiem, Kościół pierwszych wieków nie odmawiał godności niewolnikom, Bóg zawsze prosił swój lud, by żył radykalnie inaczej od otaczającego go społeczeństwa. Jego pragnienie, abyśmy byli bezinteresowni w mi- łości i zaangażowani bezgranicznie w nasze związki, pozostaje nie- zmienne. Żadne przeobrażenia kulturowe tego nie zmienią. Nie działajcie z(cid:11) myślą o(cid:11) uznaniu czy pochwałach, lecz z(cid:11) pokorą uważajcie jedni drugich za lepszych od siebie. Niech każdy trosz- czy się nie tylko o(cid:11)swoje własne sprawy, ale także o(cid:11)innych. Miej- cie w(cid:11)sobie takie usposobienie, jakie też było w(cid:11)Chrystusie Jezu- sie (Flp 2,3–5). Ponieważ staramy się naśladować Jezusa w  naszych związkach, Kościół uczy nas, jak być osobami bezinteresownymi jako rodzice, mężowie, żony, sąsiedzi, synowie, córki, szefowie, pracownicy czy przyjaciele. Nadszedł czas, by do tej listy dodać także chrześcijańskich chłopaków i dziewczyny. To, co nas niepokoi w temacie „chrześcijańskiego randkowania”, to brak wskazówek. Czy wy też macie takie wrażenie? Chcemy to zmie- A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 31 nić! W samym sercu tej książki leży nasze pragnienie, byście podeszli do randkowania z Bożej perspektywy, która odmieni wszystko: waszą ocenę randkowania, sposób, w jaki randkujecie, a nawet jego rezultat. To odważne twierdzenie, ale czy zauważyliście, że nie przyrzekamy, iż po miesiącu wstąpicie w związek małżeński lub znajdziecie idealnego partnera do chodzenia na randki? Nikt nie może przyrzec, że ta wy- jątkowa osoba czeka na was już za rogiem. To pusta obietnica. Zresz- tą, może już nawet teraz czujecie, że byłaby nieszczera. Więc tego nie przyrzekamy. Przyrzekamy za to pomóc wam w byciu wiarygodnymi, szczerymi w postępowaniu i bezinteresownymi w zamiarach i czynach. Wierzy- my, że takie właśnie jest biblijne podejście do randkowania, które mo- żemy śmiało polecać i praktykować w dwudziestym pierwszym wieku. Jak już powiedzieliśmy, to jest książka o randkowaniu, nie o małżeń- stwie. Chcemy pomóc wam doceniać randkowanie samo w  sobie i w konkretnych sytuacjach. Owszem, łączy się ono z małżeństwem, ale możemy oddawać chwałę Bogu, wzrastając w  naszym człowie- czeństwie poprzez nasze doświadczenie randkowania. Wspólnie przyjrzymy się temu, jak mogłoby wyglądać wasze rand- kowanie po Bożemu. Często, gdy w życiu przeżywamy trudny czas (w domu, pracy lub na uczelni), szybko zauważamy, jak Bóg potrafi wykorzystać te doświadczenia, by nas do siebie zbliżyć i pomóc nam wzrastać w  człowieczeństwie. Dlaczego nie miałoby być tak samo w przypadku wyzwań, które stawiają przed nami nasze związki? Cze- mu Bóg nie miałby chcieć pomóc nam w lepszym poznaniu Go i nas samych poprzez kluczowe dla nas życiowe relacje? Czy powinniśmy sobie powiedzieć: „Cóż, następnym razem będzie lepiej”, i już nigdy nie zastanawiać się nad tym, co poszło nie tak? Y T A M E L Y D E W O K D N A R 32 Dobra miłość Dzisiejsze najbardziej rozpowszechnione w kulturze wzorce rand- kowania sprawiają, że czujemy się przytłoczeni całym zestawem war- tości i przekonań, z których wiele jest sprzecznych z postawą ucznia Chrystusa. Dlatego w każdym rozdziale będziemy sprawdzać, co na dany temat mówi Słowo Boże, i  pomagać stosować to w  praktyce randkowania w prawidłowy sposób oraz tak, by pozwalało wam to zachować życiową integralność: (cid:2) Życie w  wiarygodny sposób przysporzy wam większej liczby szans na spotkanie kogoś odpowiedniego. (cid:2) Świadome podejście do związku da wam więcej szans na roze- znanie potencjału związku na całe życie. (cid:2) Wybór myślenia i postępowania w sposób bezinteresowny da wam więcej możliwości na budowanie relacji na Bożych pod- stawach. W pierwszym rozdziale rozpoczniemy zatem od wycieczki po hi- storii romantyczności. Dowiemy się, w jaki sposób podejście to zdo- minowało nasze poszukiwania szczęścia i  dlaczego ma decydujący wpływ na sposób naszego randkowania. Następnie, w drugim i trze- cim rozdziale, zagłębimy się w Pismo i wsłuchamy się w Boże serce, by odkryć, co ma nam do powiedzenia na temat naszych związków, szczególnie tych romantycznych. Rozdziały od czwartego do siódme- go wprowadzą nas w samo sedno zastosowania Bożych zasad w prak- tyce; zawierają opis czterech istotnych wymiarów randkowania na Boży sposób. Następnie w rozdziale ósmym i dziewiątym pogadamy szczerze o seksie. W końcu odpowiemy na najczęściej zadawane py- tania o związki. A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 33 Wszyscy pragniemy miłości, trwałej bliskości z drugą osobą. Jed- nak największa miłość, jaką kiedykolwiek możemy spotkać i której możemy doświadczyć, dzieje się tu i teraz. To miłość Ojca. Dosięga nas ona i uczy, jak stać się tym, kim możemy być, bez względu na to, czy jesteśmy osobami samotnymi, czy spotykamy się z kimś lub ży- jemy w małżeństwie. Zachęcamy was do pełnego zaangażowania się w poszukiwanie kogoś do kochania, ale pamiętajcie też, że dla Boga to wy jesteście najważniejsi. Nie ma nic praktyczniejszego od znalezienia Boga, to znaczy zakochania się do szaleństwa. To, co kochasz, co zaprząta two- ją wyobraźnię, będzie miało wpływ na wszystko. To zadecyduje o(cid:11) tym, czy rano wstaniesz z(cid:11) łóżka, jak wykorzystasz wieczory, w(cid:11)jaki sposób będziesz spędzał weekendy, co przeczytasz, z(cid:11)kim będziesz przestawał, co złamie ci serce, i(cid:11)co cię zachwyci radością i(cid:11) wdzięcznością. Zakochaj się, trwaj w(cid:11) miłości, a(cid:11) to zadecyduje o(cid:11)wszystkim. Pedro Arrupe1 Wierzymy, że randkować można w sposób, który podoba się Bogu. Musi on jednak ulec radykalnej przemianie: musi zostać przesycony całkowicie nowymi zasadami. Modlimy się za wszystkich czytelników tej książki, by zainspirowała ich ona do myślenia mądrego, biblijnego, całościowego i bezinteresownego dla ich własnego dobra oraz osób, z którymi będą randkować, a także dla ich związków. Przede wszyst- kim jednak modlimy się, by byli otwarci na przemieniającą życie moc prawdziwej Miłości. Y T A M E L Y D E W O K D N A R 1 Pedro Arrupe, Essential Writings, Orbis Books, 2004, s. 8. 34 Ci, których kochacie, nie dadzą się zwieść błędom, które popeł- niliście, lub mrocznym wyobrażeniom, które macie o(cid:11)sobie. Oni pamiętają o(cid:11)waszym pięknie, gdy czujecie, że jesteście obrzydliwi. Pamiętają o(cid:11)waszej pełni, gdy wy jesteście rozbici, o(cid:11)waszej nie- winności, gdy czujecie się winni, a(cid:11)także o(cid:11)waszym przeznaczeniu, gdy jesteście zagubieni. Alan Cohen Chat room Na końcu każdego rozdziału zamieszczamy pytania do rozważenia w formie „chat roomu”. Przedstawiamy tutaj szeroki zakres biblijnego nauczania o związkach, a także praktyczne pomysły i zastosowania. Mamy nadzieję, że poczujecie się zainspirowani, będziecie zmagać się z tym, co czytacie, i prosić Boga o objawienie tego, co chce wam powiedzieć. Życie pędzi do przodu, dlatego dobrze jest czasami się zatrzymać i zastanowić nad tym, co aktualnie się odkrywa. Może ma- cie przyjaciół, którym ufacie do tego stopnia, że będziecie chcieli się z nimi podzielić niektórymi z pytań z „chat roomu”. Zastanawianie się nad randkowaniem może wywołać całe mnó- stwo tematów: (cid:2) pokusa uczynienia romantycznego pragnienia głównym moty- wem swojego działania (cid:2) rzeczywistość zakochania się w osobie, która nie jest chrześci- janinem (cid:2) dylemat randkowania online (cid:2) problem tego, że w wielu wspólnotach kościelnych więcej jest samotnych kobiet niż samotnych mężczyzn A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 35 (cid:2) zmaganie się z pociągiem do osób tej samej płci (cid:2) naciski na mężczyzn, którzy „powinni” znaleźć sobie dziewczy- nę, gdyż to oznaka męskości (cid:2) ból odrzucenia przez „tę jedyną” (cid:2) strach przed związkiem małżeńskim z nieodpowiednią osobą (cid:2) strach przed zostaniem starą panną (starym kawalerem) (cid:2) zmaganie się z czystością seksualną (cid:2) zmaganie się z pytaniem, czy jestem przygotowany(a) na zaan- gażowanie. Zastanów się przez moment, co sam(a) wnosisz do tej książki. Ja- kie są twoje nadzieje, pytania, troski lub obawy dotyczące randkowa- nia? Co może za nimi stać? Znajdziesz zapewne zarówno pozytywy, jak i negatywy. No i tak powinno być! Bycie szczerym wobec samego siebie jest najlepszym sposobem nauczenia się szczerości wobec tych, z którymi chcemy się spotykać. Dobrze jest przyjrzeć się swoim naj- głębszym pragnieniom i przedstawić je Bogu, prosząc Go, by spotkał cię w najgłębszym punkcie twojego pragnienia. Zatem dlaczego nie miałbyś (miałabyś) zrobić tego teraz, zanim jeszcze przyjrzysz się poniższym pytaniom? Y T A M E L Y D E W O K D N A R (cid:2) Wierzysz, że spotkasz tę jedyną osobę, lub sam (sama) nią bę- dziesz? (cid:2) Dlaczego? (cid:2) Jak się zachowujesz w obecności osoby, która ci się podoba? (cid:2) Jak zdefi niowałbyś (zdefi niowałabyś) randkowanie? (cid:2) Jaki według ciebie jest cel randkowania? 36 (cid:2) Jak odróżniasz miłość od całej masy uczuć, które jej towarzyszą: zauroczenia, pożądania, rozpaczy, pociągu, nienawiści? (cid:2) Ile czasu poświęcasz na myślenie o twoim przyszłym współmał- żonku (obecnej dziewczynie/chłopaku)? (cid:2) Jak często prosisz Boga o prowadzenie w związku? (cid:2) Czy prosisz Go o kogoś, kto mógłby wejść z tobą w związek? Jak mógłbyś (mogłabyś) zacząć zmieniać tę modlitwę na prośbę o nauczenie cię bycia dobrym chłopakiem (dobrą dziewczyną)? (cid:2) Jakie są twoje nadzieje związane z przeczytaniem tej książki? A N Y D E J A T / Y N Y D E J N E T I : E N E Z D A W O R P W 37 Y T A M E L Y D E W O K D N A R 38 vRozdział 1 Miłość logiczna Ewolucja romantyczności Jestem osobą poszukującą miłości: szalonej, nieodpowiedniej, pochłaniającej, nie mogę bez niej żyć. Carrie z(cid:11)fi lmu Seks w(cid:7)wielkim mieście (Rachel) Jim jest stałym klientem w mojej ulubionej kawiarni. Lubi długo rozmawiać o swojej fi lozofi i miłości i małżeństwa: – Jeśli ktoś chce się ożenić, to mu się uda. To łatwe. To tylko kwe- stia zapanowania umysłem nad emocjami. – Wow, Jim. Romantyk z ciebie – odpowiadam. – Co ma z tym wspólnego romantyczność? – odparował. – Czy podjęłaś kiedyś logiczną, rozsądną decyzję na podstawie romantycz- 39 nego uniesienia? Małżeństwo to zbyt poważna sprawa, by zostawiać ją przypadkowi. Jim ma tutaj rację. Jak na ironię, radio w kafejce, nastawione na stałe na odbiór „sad-fm”, nadaje właśnie „What’s Love Got to Do with It?” (Co ma z tym wspólnego miłość?). – Widzisz – ciągnie Jim – Tina Turner się ze mną zgadza, czyli muszę mieć rację. Jednak nawet jego szczery uśmiech, mający zneutralizować siłę ciosu, nie czyni jego stwierdzenia nieco mniej bezdusznym. Może i małżeństwo Jima przetrwało ponad dwadzieścia lat dzięki ciężkiej pracy i  rozsądnym decyzjom, ale – cytując mocarnych Black Eyed Peas – „Where is the love?” (A gdzie tu miłość?). Dlaczego, na litość boską, ktokolwiek chciałby się żenić, nie mówiąc już o randkowaniu, z kimś, do kogo nic nie czuje? A gdzie tu miłość? Jak ważne są uczucia dla trwałości związku? A co ważniejsze, jak istotne jest to jedno szczególne uczucie – romantyczność? To uczucie, które najbardziej kojarzy nam się z nowymi związkami. Słownik defi - niuje je jako: „uczucie ekscytacji i tajemniczości związanej z miłością”. Wszyscy wiemy, jak wyglądają romantyczne gesty (on daje czekoladki lub biżuterię, ona namierza T-shirt jego ulubionej drużyny lub kapeli – ewentualnie na odwrót!), ale czy wiedzieliście, że tak duże znacze- nie romantyczności w naszej kulturze to stosunkowo nowa sprawa? Z całą pewnością nie zajmowała ona czołowych miejsc na liście głów- nych powodów do zawarcia związku małżeńskiego aż do przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Może was to zaskoczyć, ale to prawda. Serio! Y T A M E L Y D E W O K D N A R 40 Możemy uważać, że nasi rodzice nie mają prawa wtrącać się w na- sze romantyczne przygody (lub katastrofy!). Możemy brać za pewnik twierdzenie, że zakochanie się we współmałżonku powinno poprze- dzać zawarcie małżeństwa. Możemy nawet brać za pewnik, że wolno nam randkować, z kim tylko chcemy, a nawet spotykać się z kilkoma osobami naraz, jeśli z jedną nie bardzo nam wychodzi. Ale nacisk na te romantyczne uczucia i doznania nigdy nie był tak silny i tak roz- powszechniony w żadnej kulturze ani w żadnym okresie, jak obecnie w kulturze Zachodu. Czy fakt ten ma znaczenie? Być może nasze związki wyglądają ina- czej z perspektywy poprzednich pokoleń, ale czy jest z nami coś nie tak, jeśli pragniemy być zwaleni z nóg przez miłość? Przecież to nie zbrodnia ani nic antychrześcijańskiego, prawda? Więc o co to całe za- mieszanie? Cóż, ubierzmy to w inne słowa. Nasza kultura uwielbia ideę zako- chiwania się. Gdy poszukujemy związku, fi ksujemy się na uczuciach i szczęściu. Jednak czy uczucia wystarczają? Czy mogą zapewnić bez- pieczny, dający spełnienie i trwały związek, którego wszyscy pragnie- my i na który ostatecznie liczymy? Uczucia zawsze podlegają zmianie, zatem jeśli oczekujemy, że będą funkcjonować jako fundament, nasze związki zawsze będą budowane na grząskim gruncie. Związki oparte na emocjach i(cid:11) powabie nie przetrwają. Ludzie zmieniają się fi zycznie, a(cid:11)ich osobowości podlegają rozwojowi. Te aspekty nie podtrzymują związku. Nigel Pollock1 I C Ś O N Z C Y T N A M O R A J C U L O W E 1 Nigel Pollock, The Relationships Revolution, Inter-Varsity Press, 1998, s. 118. 41 Czy sobie z tego zdajemy sprawę, czy nie, jesteśmy wytworem spo- łeczeństwa, w którym żyjemy. Cały czas chłoniemy historie o tym, jak powinniśmy myśleć i jak postępować. Poglądy dotyczące związków, które kiedyś były normą, mogą ulegać gwałtownym zmianom, gdyż społeczeństwo ewoluuje i od nowa poddaje refl eksji swoje idee. Zmie- niające się gospodarki, rządy, technologie, przekonania i  swobody mogą prowadzić kulturę do wytworzenia całkiem nowego sposobu życia. Randkowanie jest tego doskonałym przykładem. Przeszliśmy od kultury, w  której obowiązywały surowe zasady regulujące, kto z kim może się żenić i dlaczego, do kultury, w której każdy dobro- wolny związek (o dowolnym stopniu nieformalności) jest aktywnie celebrowany. Ile razy słyszeliście zdania typu: „Jeśli są szczęśliwi, to kimże jestem, by to oceniać?”. Nie twierdzimy, że uczucia są złe, i nie mówimy, że podczas rand- kowania powinniśmy się zachowywać jak pozbawione uczuć roboty. Ale jak zyskać pewność, że kształtuje nas przede wszystkim Boża wi- zja romantyczności i związków, a nie otaczające nas społeczeństwo? Najprawdopodobniej musimy rozpocząć od rozpracowania tego, jak bardzo znajdujemy się pod wpływem przesądów funkcjonujących w  naszej kulturze, a  dotyczących spraw romantycznych. Czy jako chrześcijanie powinniśmy skupić się na uczuciu „zakochania” w oso- bie, z którą randkujemy, czy też inne sprawy odgrywają tutaj ważniej- szą rolę? Czy powinniśmy uważać romantyczne uczucia za wskaźni- ki mówiące nam, że Bóg chce, byśmy randkowali z daną osobą? Czy kiedykolwiek możemy powiedzieć, że „zakochiwanie się” jest częścią Bożego planu względem naszego życia? Zanim utkniemy w cytowaniu biblijnych fragmentów dotyczących związków, uważamy, że przyda się nam krótka lekcja historii. Czekaj- cie! Wróćcie i przestańcie przewracać kartki, szukając drugiego roz- 42 Y T A M E L Y D E W O K D N A R działu! Jeśli chcemy doprowadzić do romantycznej rewolucji, musimy najpierw zrozumieć romantyczną ewolucję naszej kultury. Zrozu- mienie, w jaki sposób poszukiwanie miłości przez naszych przodków ukształtowało nasze dzisiejsze oczekiwania wobec randkowania, to doskonałe miejsce rozpoczęcia tej podróży. Zatem, mimo że nie jest to książka historyczna i nie mamy czasu na przyglądanie się wszystkie- mu ze szczegółami, mamy nadzieję, że pomoże wam ona zrozumieć, w jaki sposób kultura wpływa na nasze podejście do randkowania. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy skazani na bezmyślne posuwanie się w wyznaczonym kierunku, bez szansy na zastanowienie się, czy w ogóle jesteśmy nim zainteresowani. Jeśli nie stworzysz zmiany, zmiana stworzy ciebie. Gwyneth Paltrow Powstanie romantycznych uczuć Spoglądając wstecz, dochodzimy do śmiałego wniosku, że dawniej romantyczne związki poprzedzające zawarcie małżeństwa należały do rzadkości. Chociaż poszukiwanie romantyczności pojawia się w róż- nych okresach historii, w większości kultur praktykowano małżeństwa aranżowane, co oznaczało, że to rodzice decydowali, z kim ich dzieci spędzą resztę życia. Jedynie współczesna kultura Zachodu stanowczo odrzuciła małżeństwa aranżowane i stworzyła kulturę randkowania. Małżeństwa aranżowane nadal istnieją w wielu współczesnych społe- czeństwach, chociaż zaangażowanie rodziców różni się w zależności od kultury. W rzeczywistości uważa się, że pięćdziesiąt pięć procent małżeństw jest aranżowanych, co oznacza, że mniej niż połowa z nas I C Ś O N Z C Y T N A M O R A J C U L O W E 43 ma prawo do wyboru współmałżonka2. Jednak na Zachodzie jest rzeczą oczywistą, że ideałem jest małżeństwo z miłości, a obsesja na punkcie naszych przedmałżeńskich związków jest zjawiskiem całko- wicie współczesnym. Stare dobre małżeństwo Gdyby cofnąć wskazówki zegara o  kilkaset lat, zobaczylibyśmy, że już od średniowiecza w Europie (około 500–1500 r.) wżenianie się w dobrobyt i status społeczny było często konieczne do przetrwania (brak pieniędzy oznaczał brak szans na przeżycie – nie było wtedy ubezpieczeń społecznych). W większości przypadków wybór współ- małżonka sprowadzał się do tych dwóch kwestii, więc poszukiwanie romantyczności nie było sprawą, którą by się szczególnie interesowa- no. Nie oznacza to, że kultury te wcale nie znały zjawiska zakochiwa- nia się. Takowe oczywiście istniało. Ale nie oczekiwano zakochania i romantycznego zwalenia z nóg kończącego się ślubnym kobiercem. Uczucia afektywne pojawiały się (jeśli w ogóle) dopiero po zawarciu małżeństwa. Małżeństwo to był poważny rodzinny interes, szansa na wspięcie się po szczeblach społecznej drabiny i zyskania fi nansowego bezpie- czeństwa. Od dzieci także oczekiwano odegrania określonej roli. Czy wasza rodzina była obrzydliwie bogata, czy przeraźliwie biedna, wszy- scy wiedzieli, że szansa na zwiększenie bogactwa i rozbudowanie ro- dzinnych koneksji to ważna sprawa: 2 Zob. http://www.statisticbrain.com/arranged-marriage-statistics (data wejścia: 3 kwietnia 2013). Y T A M E L Y D E W O K D N A R 44 Jeśli twoja siostra nie wyszła jeszcze za mąż, to Bóg mi świadkiem, że wiem, iż mogłaby wyjść za dżentelmena o(cid:11)rocznym dochodzie trzystu marek, wspaniałego człowieka z(cid:11)urodzenia, pochodzące- go z(cid:11)dobrego domu. Jeśli sądzisz, że możesz coś wynegocjować w(cid:11)związku z(cid:11)tą sprawą, proszę prześlij wiadomość przez dostar- czyciela tego listu3. Naturalnie zdarzały się wyjątki. Na przykład Gracjan pisał: „Żad- na kobieta nie powinna być wydawana za mąż za mężczyznę, chyba że uczyni to z własnej woli”4. Tak więc, przynajmniej teoretycznie, nie- którzy mieli coś do powiedzenia w temacie wyboru małżonka, ale były to rzadkie przypadki. Pieniądze i przetrwanie były dla większości zbyt istotne. Idea małżeństwa z miłości była dla nich tak odległa, jak dla nas idea zakupu komputera bez możliwości podłączenia się do Internetu. (cid:2) Jak byście się czuli, gdyby ktoś wam powiedział, że romantycz- ność jest nieważna? (cid:2) Co byście powiedzieli, gdybyście nie mogli uczynić miłości głównym motywem wyboru następnego chłopaka lub dziew- czyny na randkę czy nawet męża lub żony? (cid:2) Dlaczego? Kultura antyczna także nie żywiła przekonania, że romantyczność powinna prowadzić do wyboru współmałżonka. Dlatego się nie rand- kowało. W końcu niby po co ktoś miałby randkować, jeśli małżeństwo nie było oparte na jego wyborze i zdaniu? Ludzie nie mieli potrzeby 3 Edward Lord Gray, List do Johna Pastona, 1454. 4 Michael M. Sheehan, „Choice of Marriage Partner in the Middle Ages: Deve- lopment and Mode of Application of a(cid:11) Theory of Marriage”, w: Carol Neel (red.), Medieval Families: Perspectives on Marriage, Household and Children, University of Toronto Press, 2004, s. 164; por. s. 163, 165. I C Ś O N Z C Y T N A M O R A J C U L O W E 45 poznawania przyszłego współmałżonka lub szukania kogoś wyjątkowe- go, więc nie potrzebowali randek. Romantyczność musiała poczekać na tylnym siedzeniu, ale niebawem miał ją czekać spory wstrząs! Zaloty czas zacząć Zanim zaczniemy wygrywać naszym przodkom smutne pieśni na skrzypcach, trzeba stwierdzić, że coś zaczęło pękać już w średniowie- czu. Zasiano ziarno, które ostatecznie zaprowadziło do zmian zna- czenia przypisywanego romantyczności. Na terenie dzisiejszej Francji, w Prowansji i Burgundii, w jedenastym
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Randkowe dylematy. Romantyczna rewolucja
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: