Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00483 007826 10467501 na godz. na dobę w sumie
Reklama internetowa - książka
Reklama internetowa - książka
Autor: Liczba stron: 256
Wydawca: Onepress Język publikacji: polski
ISBN: 83-246-0430-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> marketing
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Stwórz klientowi jego własny świat

Dlaczego firmy wydają coraz więcej pieniędzy na reklamę internetową?
Reklama w sieci precyzyjnie dociera do klienta i jest tańsza niż reklama tradycyjna. Daje Ci szansę nawiązania obustronnej komunikacji z odbiorcą. Możesz dokładnie zmierzyć jej skuteczność. Czas kontaktu klienta z reklamą online jest praktycznie nieograniczony. Umiejętnie korzystając z tego nowego, potężnego narzędzia, możesz przeprowadzić wszechstronną kampanię nie gorzej niż Bank BPH, Toyota, Nokia i inne opisane tutaj firmy, które odważnie wkroczyły do internetu i wciągnęły klientów w swoją przestrzeń wirtualną.

Z tej książki dowiesz się, jak zaplanować i przeprowadzić kampanię w internecie -- niezależną lub wspieraną przez reklamę tradycyjną. Poznasz formy przekazu online, korzyści, jakie przynosi, ale także jego ograniczenia. Dowiesz się, w jaki sposób znane marki i produkty zaistniały najpierw w internecie, a potem w umysłach klientów. Autorka podpowiada:

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Reklama internetowa Autor: Agnieszka Leœniewska ISBN: 83-246-0430-8 Format: A5, stron: 256 Stwórz klientowi jego w³asny œwiat (cid:129) Widownia reklamowa — kim s¹ klienci w sieci (cid:129) Nowe formy reklamy internetowej (cid:129) Reklama online — studium przypadku Dlaczego firmy wydaj¹ coraz wiêcej pieniêdzy na reklamê internetow¹? Reklama w sieci precyzyjnie dociera do klienta i jest tañsza ni¿ reklama tradycyjna. Daje Ci szansê nawi¹zania obustronnej komunikacji z odbiorc¹. Mo¿esz dok³adnie zmierzyæ jej skutecznoœæ. Czas kontaktu klienta z reklam¹ online jest praktycznie nieograniczony. Umiejêtnie korzystaj¹c z tego nowego, potê¿nego narzêdzia, mo¿esz przeprowadziæ wszechstronn¹ kampaniê nie gorzej ni¿ Bank BPH, Toyota, Nokia i inne opisane tutaj firmy, które odwa¿nie wkroczy³y do internetu i wci¹gnê³y klientów w swoj¹ przestrzeñ wirtualn¹. Z tej ksi¹¿ki dowiesz siê, jak zaplanowaæ i przeprowadziæ kampaniê w internecie -- niezale¿n¹ lub wspieran¹ przez reklamê tradycyjn¹. Poznasz formy przekazu online, korzyœci, jakie przynosi, ale tak¿e jego ograniczenia. Dowiesz siê, w jaki sposób znane marki i produkty zaistnia³y najpierw w internecie, a potem w umys³ach klientów. Autorka podpowiada: (cid:129) kim s¹ polscy internauci i jak reaguj¹ na reklamê w sieci, (cid:129) jak dzia³aj¹ nowe narzêdzia reklamy internetowej: e-gad¿ety, flashmob, gry internetowe, (cid:129) jak skonstruowaæ skuteczny przekaz online, (cid:129) jak skutecznie wykorzystaæ e-mailing, (cid:129) jak okreœlaæ profil klienta online, (cid:129) jak pozycjonowaæ ofertê firmy w wyszukiwarkach, (cid:129) jak korzystaæ z ró¿nych typów banerów internetowych. Spis treści Kilka słów wprowadzenia ...................................................................5 1. Internet — najmłodsze medium przekazu ................................... 11 Czym właściwie jest Internet? .......................................................................... 11 Kto zarządza Internetem? .................................................................................20 Internet — nowe medium reklamy .................................................................25 Zasięg Internetu .................................................................................................28 Internet a media tradycyjne — prognozy przyszłościowe ...........................32 2. Reklama internetowa — modele i zachowania odbiorców ...... 37 Jak zbliżyć się do odbiorcy, czyli badania widowni online .........................37 Kim są polscy internauci? .................................................................................39 Rodzaje i formy reklamy internetowej ...........................................................46 Badanie skuteczności reklamy internetowej ..................................................66 3. Formy reklamy internetowej a reklama tradycyjna ................... 73 Internet jako medium reklamy a tradycyjne media reklamowe .................73 Komplementarność mediów reklamowych ...................................................75 4. Przyszłość reklamy internetowej ...................................................181 Odwołania do specyfiki medium internetowego w reklamie tradycyjnej ................................................................................. 181 Co dalej z reklamą w Internecie? ...................................................................214 Aneks .................................................................................................. 227 Bibliografia ....................................................................................... 233 Skorowidz ...........................................................................................241 Internet — najmłodsze medium przekazu Czym właściwie jest Internet? Pozornie to proste pytanie, ale, jak to w życiu i nauce bywa, niekoniecznie na proste pytanie znajdziemy jedną łatwą i wyczerpującą odpowiedź… Internet to środowisko technologiczne umożliwiające komunikację miliar- dom ludzi, zamieszkującym naszą planetę, komunikację specyficzną, mającą wpływ na tradycyjne formy porozumiewania się ludzi, poszerzającą dotych- czasowe pojęcia społeczności, grupy, metod uprawiania polityki, funkcjo- nowania gospodarki. Szybki rozwój Internetu robi wrażenie. Uniwersalne cechy Internetu takie jak: globalny zasięg, interaktywność, stosunkowo tani dostęp do informacji i komunikacji będą na pewno decydowały o jego dal- szym ekspansywnym rozwoju. Jeszcze do niedawna świat biznesu traktował Internet jako ciekawostkę, dziś pytaniem nie jest „czy”, ale „jak” najefektyw- niej wykorzystać nowe możliwości Internetu jako medium masowej komu- nikacji i masowego przekazu w działaniach biznesowych. Zacznijmy zatem od definicji „najprostszej”, czyli bazującej na wymaganiach technologicznych. 12 Reklama internetowa Według dokumentu RFC 14621 Internet może być rozumiany jako globalna sieć komputerowa łącząca w jedną całość sieci lokalne z całego świata. Sieć ta oparta jest na protokole TCP/IP (ang. Transfer Control Protocol/Internet Protocol). Sieci lokalne połączone są za pośrednictwem bram i korzystają ze wspólnej przestrzeni adresowej. Każdy komputer podłączony do sieci zwany jest „ho- stem” (polski odpowiednik tego określenia to „węzeł sieci”) i jest identyfiko- wany za pomocą numeru zwanego adresem IP. Adres ów składa się z czterech liczb oddzielonych kropkami (np. 130.180.12.3). Liczba pierwsza od lewej to najbardziej ogólna część adresu, oznacza najrozleglejszą sieć, do której przy- należy adresat. Kolejne liczby precyzują adres coraz dokładniej aż do konkret- nego komputera jako pojedynczego używanego urządzenia. Jako że adresy IP są trudne do zapamiętania, powszechnie stosowane są ich odpowiedniki będące nazwami literowymi — DNS (ang. Domain Name System — System Dziedzin Adresowych). Taki opis Internetu nie oddaje jednak w pełni jego specyfiki, jest jedynie „su- chym” określeniem sposobu funkcjonowania medium. Internet to również zbiór zasobów znajdujących się w sieci. Definicja Internetu jako globalnej sieci łączącej wiele innych sieci korzystających z protokołu TCP/IP przestaje być wystarczająca, gdy weźmiemy pod uwagę aspekt pozostałych sieci korzy- stających z innych protokołów niż TCP/IP. Z nimi też możemy łączyć się przez Internet. Tak jest np. w przypadku USENETU, którego zasoby są dostępne przez Internet, ale sieć ta nie używa protokołu TCP/IP. A zatem poprzednia definicja Internetu wymaga rozszerzenia, można tu za- stosować pojęcie wprowadzone przez Johna Quartermana — „sieci jako ma- trycy”: „Matryca to ogólnoświatowa metasieć połączonych ze sobą wzajemnie sieci komputerowych oraz systemów telekonferencyjnych, udostępniająca rodzaj usług podobnych i różnych jednocześnie od usług świadczonych przez pocztę, telefonię, biblioteki”2. Internet nie jest, jak powszechnie zwykło się przyjmować, synonimem WWW (ang. World Wide Web), choć często używa się tych określeń wymiennie. In- 1 RFC 1462 — Request for Comments 1462 — dokument przygotowany w 1993 roku w ramach jednego z zespołów roboczych Internet Engineering Task Force (organizacji zajmującej się opracowywaniem standardów działania Internetu). 2 J.S. Quaraterman J.S., The Matrix: Computer Networks and Conferencing Systems Worldwide, Burlongton 1990. Internet — najmłodsze medium przekazu 13 ternet i WWW to dwa odrębne, ale połączone ze sobą obszary. Internet to globalna sieć sieci, która łączy w jedną całość miliony poszczególnych kom- puterów, jeden komputer nie może komunikować się z innym tak długo, dopóki nie będą one przyłączone do Internetu. WWW natomiast jest sposobem gromadzenia i zdobywania informacji za pomocą Internetu. WWW używa protokołu HTTP (ang. Hyper Text Transfer Protocol) do przekazywania danych oraz przeglądarek internetowych w celu dostępu do dokumentów sieciowych zwanych stronami WWW, powiązanych ze sobą przez łącza. WWW jest jed- ną z możliwości dystrybucji informacji w Internecie. Internet to także inne usługi, jak chociażby poczta elektroniczna (e-mail), oparta na protokole SMTP (ang. Simple Mail Transfer Protocol), grupy newsowe — USENET (oparte na NNTP — Network News Transport Protocol) oraz FTP (ang. File Transfer Protocol) umożliwiający przesyłanie plików między komputerami a serwerem. Sieć WWW jest zatem częścią Internetu, ale te dwa terminy nie są synonimami i nie powinny być używane zamiennie. Internet to jednak nie tylko połączone ze sobą sieci, ale przede wszystkim ci, którzy z owych połączonych dróg kontaktu korzystają, czyli społeczność, która używa sieci i ją współtworzy (tak w zakresie technicznym, jak i treściowym). Wszystkie wyżej wymienione cechy Internetu są niewątpliwie ze sobą ściśle powiązane, ponieważ używanie Internetu stanowi zbiór działań członków społeczności mających na celu odnalezienie i spożytkowanie znajdujących się w obrębie Internetu lub dostępnych za pośrednictwem sieci zasobów in- formacyjnych. Fenomen społeczności internetowych wzbudzał zainteresowanie badaczy me- diów od początku zaistnienia Internetu jako powszechnie dostępnego medium komunikacji i wymiany informacji. Anonimowość i globalny dostęp sprzy- jają bowiem tworzeniu się specyficznych grup społecznych w obrębie sieci. Tworzenie się społeczności sieciowych oraz kształtowanie tożsamości w ob- rębie Internetu opisuje Sherry Turkle, zajmując się nie tylko zagadnieniami związanymi bezpośrednio z Internetem, ale także cybernetyką i nowymi tech- nologiami, oraz spoglądając na problemy cyberspołeczeństw z punktu widze- nia humanisty — psychologa. Efektem jej obserwacji zachowań użytkowników Internetu są rozważania na temat rzeczywistości wirtualnej, psychologicznych aspektów długotrwałego przebywania w środowisku społeczności sieciowych, szczególnie społeczności skupionych wokół MUD-ów. Co warte podkreślenia, są to nie tylko rozważania czysto teoretyczne, wiele miejsca zajmują fragmenty wywiadów z użytkownikami Internetu i studia konkretnych przypadków. 14 Reklama internetowa Turkle uważa, że Internet wiąże miliony ludzi w nowych przestrzeniach, które zmieniają nasz sposób myślenia, naturę seksualności, formy społeczne i na- szą tożsamość3. Komputer jest w tym procesie tylko narzędziem, które ofe- ruje nowy model postrzegania świata, narzędziem odwzorowującym nasz stan umysłu. Mimo że wirtualną rzeczywistość określamy terminem „cyberprze- strzeń” wywodzącym się z literatury fantastyczno-naukowej, stała się ona już częścią naszej codzienności, możemy w niej wymieniać poglądy, kreować wymyślone przez siebie postacie, mamy też możliwość budowania nowego rodzaju wirtualnych społeczności, do których przynależymy wraz z ludźmi z różnych zakątków świata. Rozmawiamy z tymi osobami, pozostajemy w za- żyłych związkach, choć nie spotykamy ich fizycznie. Sherry Turkle badała społeczności graczy skupione wokół MUD-ów będą- cych wirtualnymi grami słownymi nowego typu, nową formą społeczności i tworzonej zbiorowo przez tę społeczność literatury. Użytkownicy MUD-ów pełnią w owych grach także funkcje autorów, są w równym stopniu twórcami przekazu, jak i konsumentami jego zawartości, są autorami nie tylko tekstu, ale co ważniejsze, tworzą samych siebie, w trakcie interakcji na poziomach gry konstruują nowe tożsamości podobne do realnych lub diametralnie od nich różne. Podobnymi przykładami analizowanymi przez autorkę są fora dyskusyjne, w których również komunikacja internetowa służy do konstru- owania i rekonstruowania na nowo tożsamości. Sieciowe pogawędki stanowią mieszaninę kontaktów międzyludzkich dziejących się w czasie rzeczywistym, anonimowości (lub czasem jej iluzji). Dzięki niej dają możliwość wcielania się w rolę zbliżoną do tożsamości rzeczywistej lub zupełnie od niej różną. Poważnym zarzutem dotyczącym społeczności sieciowych jest powierzchow- ność natury kontaktu poszczególnych członków grupy, skupianie się jedynie na rozrywkowym i ulotnym charakterze relacji międzyludzkich w Internecie. Howard Rheingold zaprzecza powszechnemu wyobrażeniu o tym, że Inter- net jest jedynie źródłem rozrywki i informacji, dowodząc, iż przywraca więzi o charakterze wspólnotowym, potrzebne do określenia własnej tożsamości. We- dług Rheingolda „społeczność wirtualna to społeczne agregaty, które wyłaniają się z sieci, gdy wystarczająco dużo osób prowadzi publiczne dyskusje, wystar- czająco długo, z wystarczającą dozą ludzkich uczuć, by tworzyć sieci osobi- stych relacji w cyberprzestrzeni. (…) Społeczność to grupa ludzi, którzy nie spotykają się twarzą w twarz, ale którzy lubią spędzać czas w cyberprzestrzeni, 3 Turkle S., Life on the Screen, Nowy Jork 1995. Internet — najmłodsze medium przekazu 15 dyskutując ze sobą o polityce, swych zainteresowaniach, prowadząc interesy albo flirtując”4. Rheingold poddał obserwacji i analizie wspólnotę sieciową znaną jako WELL (od ang. Whole Earth ‘Lectronic Link). Dla Rheingolda WELL funkcjonuje jako miejsce dyskusji o wszystkim i dla wszystkich, gdzie można spotkać się z ludź- mi, którzy mają te same problemy i zawsze chętnie wysłuchają problemów innych. Poczucie wspólnoty opiera się na wzajemnie udzielanym sobie wspar- ciu i zaufaniu. Wiele kontaktów wirtualnych kończy się spotkaniami w świecie „rzeczywistym”. Autor opisuje pikniki organizowane przez członków spo- łeczności wirtualnej, które wzmacniały poczucie grupowości i zacieśniały re- lacje międzyludzkie. A zatem społeczności wirtualne nie muszą oznaczać cał- kowitej negacji istnienia bliskich relacji w świecie rzeczywistym, a nawet mogą je wzmacniać, zbliżając do siebie członków grupy, dla której Internet jest me- dium pozwalającym na głębsze zacieśnienie więzi. Howard Rheingold wprowadza pojęcie CMC (ang. Computer Mediated Communi- cation), które funkcjonuje jako nowe oblicze współczesnych mediów, związane z komputerami oraz Internetem. Nowe media zmieniają codzienność, sposób postrzegania świata, w odmienny sposób zaspokajają intelektualne i emocjonalne potrzeby. Stymulują powstawanie wirtualnych społeczności, przenosząc komu- nikację międzyludzką na poziom kontaktów globalnych, a nie personalnych. Ciekawym przykładem grupy funkcjonującej głównie w Internecie są fani, hob- byści, pasjonaci, którzy za pośrednictwem Internetu mogą odnajdywać sposoby pozwalające dzielić się swymi doświadczeniami, przemyśleniami i zaintereso- waniami z podobnie myślącymi ludźmi na całym świecie. Internet stanowi dlań nowe narzędzie komunikacji, które może być używane na różne sposoby i jako kolejna z form porozumiewania się. S. Elisabeth Bird obserwowała dyskusje sieciowe w grupach fanów telewizyj- nych seriali i uczestniczyła w nich, badając dynamikę i naturę internetowych pogawędek fanów medium telewizyjnego. Na podstawie obserwacji zachowań w obrębie grupy fanów serialu telewizyjnego Doktor Queen (DQMW-L, czyli Doctor Queen Medicine Woman — List) Bird zauważyła bardzo wyraźną w obrębie społecz- ności fanów potrzebę przynależności do grupy. Nie wystarczy być zapisanym na listę członków grupy, by stać się automatycznie członkiem społeczności sieciowej5. 4 Rheingold H., The Virtual Community, Londyn 1995. 5 Bird, Elisabeth S., The Audience in Everyday Life/Living in a Media World, Routledge, Nowy Jork i Londyn 2003. 16 Reklama internetowa Członkowie grupy DQMW-L postrzegają siebie nawzajem jak społeczność i pracują nad strategiami i działaniami, które pozwolą zdefiniować grupę, czasem poprzez zaznaczenie różnic pomiędzy własną grupą a innymi. Człon- kowie społeczności fanów poświęcają czas i wysiłek, by powitać i wyszkolić nowych uczestników. Tradycją stało się już zamieszczanie każdego roku w styczniu własnej przemowy ułatwiającej nowo przybyłym i stałym człon- kom grupy mówienie o sobie i dzielenie się doświadczeniami związanymi ze spektaklem telewizyjnym i listą dyskusyjną. Zwyczaj ten doskonale oddaje metafora grupy — „kołdra”, czyli pewnego rodzaju ochrona dająca poczucie bezpieczeństwa, bliskość w relacjach i ciepło, a więc przyjacielskie nastawie- nie członków grupy do siebie nawzajem i do tematu, który ich łączy. Tak, jak w społecznościach funkcjonujących w świecie realnym, w grupie fanów toczących dysputy w sieci istnieje hierarchia członków grupy — są to tzw. „geezers”, „newbies”, „lurkers”. „Geezers” to najstarsi (najdłużej udzielający się na liście dyskusyjnej) członkowie społeczności lub wytrawni znawcy tematu, którzy zaskarbili sobie zaufanie na forum grupy, cieszą się autorytetem, do- starczają czegoś w rodzaju „instytucjonalnej pamięci”, czasami przypominając członkom listy o wcześniej toczonych na dany temat dyskusjach. Uczestnicy listy DQMW-L opisują siebie jako społeczność i bronią użycia tego terminu. Jeden z członków grupy fanów serialu pisze: „Zaliczam listę do jednego z największych odkryć mego życia! Umożliwiła mi zawarcie długotrwałych przyjaźni, co nie jest łatwe do osiągnięcia, gdy ma się rodzinę i robi karierę”6. Elisabeth Bird twierdzi, że budowanie społeczności nie jest koniecznym celem elektronicznej komunikacji i nie powinniśmy załamywać rąk, jeśli tak się nie dzieje, ani przyjmować, że działania online definiują personalną egzystencję. To, że anonimowe fora pozwalają na granie roli, przyjmowanie wielu tożsa- mości, kreowanie fantastycznych i wyimaginowanych rzeczywistości, nie musi oznaczać zawsze alienacji, utraty korzeni tożsamości ani zerwania więzi mię- dzyludzkich, ma to miejsce tylko w przypadkach ekstremalnych. W więk- szości przypadków jednak uczestniczy się równocześnie na różne sposoby w życiu realnym i w świecie zapośredniczonym przez technologię sieciową. Internetowe społeczności nie tworzą się ot tak po prostu, rozwijają się w odpo- wiedzi na poszczególne okoliczności i potrzeby członków grupy dyskusyjnej. Członkowie grupy DQMW-L nie są anonimowi, używają pseudonimów, ale nie ukrywają swej prawdziwej tożsamości, podają swe imiona, adresy 6 Ibidem. Internet — najmłodsze medium przekazu 17 e-mailowe, określają miejsca, skąd pochodzą, i podają szczegóły na temat życia osobistego, spotykają się i odwiedzają wzajemnie, ostrzegają przed niebezpie- czeństwami czyhającymi w anonimowych czat-roomach itp. Czy jednak to, że ludzie szukają więzi wśród fanów w cyberprzestrzeni, ozna- cza, że tracą więź z realnością i nie próbują nawiązać bliskich relacji z innymi w świecie „realnym”? Bycie fanem i bycie przyjacielem zawiera w sobie te same elementy, dobra przyjaźń musi opierać się na trzech istotnych elementach: szczerości, zaufa- niu i wsparciu. Dotyczy to głównie relacji fan-artysta/twórca/aktor, ale także odnosi się do specyfiki związków pomiędzy członkami listy dyskusyjnej. „Medium pozwala na poziom samorefleksji, co umożliwia samej społeczności skupienie się na analizie jej członków oraz tworzy dodatkową płaszczyznę tekstu opisującego ich własne życie”7. Większość krytyków społeczności wirtualnych koncentruje się wokół wyobra- żenia, że owe społeczności zastępują inne rodzaje interakcji społecznej, zagra- żając poprzez odcieleśnione sieciowe interakcje kontaktom w świecie „rze- czywistym”. Nie do uniknięcia jest to, że wirtualne społeczności nie będą nigdy funkcjonować w ten sam sposób, co umiejscowione w jednym miejscu i ograni- czonej przestrzeni społeczności. Ale w społecznościach wirtualnych nie mu- simy wchodzić w interakcje z osobami, których nie lubimy, i w momencie gdy stracimy zainteresowanie tematem lub nawiązywaniem dalszych relacji z innymi, możemy w łatwy sposób opuścić daną grupę. „Cyberspołeczności oferują jeszcze coś, czego komunikacja interpersonalna nie zapewnia. Chociaż w większości znaczenie społeczności pochodzi ze świa- domej próby naśladowania relacji z „prawdziwego świata”, to natura komuni- kacji elektronicznej dodaje element wyróżniający. Komunikacja e-mailowa całkowicie opiera się na słowie pisanym, indywidualna tożsamość członków grupy jest konstruowana jedynie za pomocą znaczeń werbalnych. Oczywiście pozwala to na konstruowanie jednej lub wielu różnych osobowości, jak to się dzieje np. w MUD-ach”8. DQMW-L pokazuje jednak także, że potrzeba prawdziwych interpersonalnych relacji jest wciąż silna i internetowe społeczności oferują możliwości tego ro- dzaju interakcji. 7 Ibidem. 8 Ibidem. 18 Reklama internetowa Nasza kultura jest przesiąknięta medialnymi obrazami i komunikatami, nie- zwykle ważne jest zrozumienie ich wzajemnych powiązań. DQMW-L dowodzi, że wielu ludzi nie chce przyjmować pasywnej postawy, ale usiłuje wzbogacać swe życie poprzez media. Wzbogacać, ale nie zmieniać ani deprecjonować kontaktów realnych. Bardzo wnikliwej analizy sieciowych społeczności, sposobów funkcjonowania w nich, rozmaitych metod komunikowania się w obrębie Internetu, psycholo- gicznych schematów w budowaniu sieciowych tożsamości dostarcza Patricia Wallace. Autorka sytuuje zjawisko Internetu w kontekście psychologicznym, taktując go jako nowy rodzaj środowiska, które wywiera ogromny wpływ na nasze zachowanie9. Wallace opisuje formy kształtowania się tożsamości w sieci, opierając się na badaniach dotyczących tworzenia i kierowania wywieranym wrażeniem. W cy- berprzestrzeni procesy te przebiegają inaczej niż w świecie „rzeczywistym”, ponieważ przesłanki, jakimi użytkownicy Internetu kierują się w tworzeniu wrażenia, oraz narzędzia, jakie wykorzystują do kreacji wizerunku, są zupełnie inne od tych, którymi posługują się w „prawdziwym” życiu. Wallace opisuje dynamikę zachowań grupowych w Internecie, wykazując, że wiele zjawisk psy- chologicznych dotyczących grup społecznych zupełnie inaczej przejawia się w sieci. Mimo wielu przypadków agresji w sieci, wojen na obelgi toczonych między interlokutorami grup dyskusyjnych istnieje także mnóstwo przykła- dów zachowań dowodzących silnych internetowych więzi między członkami społeczności wirtualnych. Niewątpliwie Internet jest medium docierającym niemal do każdego zaludnio- nego zakątka naszej planety, okrzykniętym nawet medium globalnym, ale w Internecie mamy do czynienia ze zjawiskiem nie tylko globalizacji (kontak- tów, społeczności, więzi międzyludzkich), ale także, a może przede wszystkim, z umacnianiem się wspólnot lokalnych (zjawisko to nazwano „glokalnością”). Jak twierdzi Kazimierz Krzysztofek, „po okresie fascynacji globalnym zasię- giem informacji coraz więcej ludzi szuka za pośrednictwem Internetu kon- taktu z własną lokalnością (…) i ta tendencja zniżkowa wydaje się trwała”10. Dzięki Internetowi można się kontaktować z całym światem, ale ludzie potrze- bują również kontaktów z najbliższym otoczeniem, lokalną społecznością. Internet nie zastępuje jednak form komunikacji na poziomie lokalnej wspól- 9 Wallace P., Psychologia Internetu, przeł. T. Hornowski, Poznań 2001. 10 Krzysztofek K., „Społeczności terytorialne i sieci”, Computerworld, 12/2005. Internet — najmłodsze medium przekazu 19 noty, ale je uzupełnia i wzbogaca. Uczestnicy wspólnoty lokalnej, dyskutując o jej problemach i potrzebach w Internecie, przewartościowują pojęcia „obcy” i „swój”, a także zaprzeczają twierdzeniom, iż Internet ze swą mobilnością zmniejsza zobowiązania wobec otoczenia społecznego, które są przecież pod- stawą we wszelkich wspólnotach terytorialnych. Wirtualne społeczności funkcjonują obok kontaktów w „realnym świecie” i nie muszą oznaczać zubożenia interakcji międzyludzkich, często są jedynie realizacją potrzeb nawiązywania bliskich relacji z innymi, dzielenia się prze- myśleniami i wyrażania swych emocji, a Internet jest jedynym masowym me- dium, które owe potrzeby zaspokaja. Niewątpliwie jednak specyfika i odmienność kontaktów za pośrednictwem Internetu wpływa również na jakość kontaktów poza siecią. Badacze współ- czesnej kultury masowej podkreślają, że mamy do czynienia z nowym poko- leniem, dla którego Internet jest kolejnym kanałem komunikacji, tak samo oczywistym jak poczta czy telefon. Pokolenie to określone zostało mianem „generacji Y” (inne określenia to „Millenium Kids”, „Net Generation”, „Gen Netters”, „Echo Boomers”). Do „generacji Y” zalicza się osoby urodzone po roku 198011. Reprezentanci „generacji Y” to ludzie młodzi, wychowani na czę- stym kontakcie z przekazem telewizyjnym, którzy uodpornili się na jego siłę perswazyjną. Nieograniczony dostęp do środków masowego przekazu, a zwłasz- cza Internetu, spowodował, że są bardziej niż ich poprzednicy ciekawi i jed- nocześnie świadomi otaczającego ich świata, potrafią bez trudu nawiązywać kontakty z rówieśnikami na całym świecie i są bardziej niż przedstawiciele „generacji X” spragnieni relacji interpersonalnych. Jon Katz określa „generację Y” jako „Digital Nation”, twierdząc, że stanowi ona zupełnie nową klasę społeczną, reprezentowaną głównie przez młodych, wykształconych i materialnie dobrze sytuowanych mężczyzn12. Grupa ta nie jest na pewno reprezentatywna dla całej populacji, dysponuje bowiem wyż- szymi niż przeciętne dochodami i większą ilością wolnego czasu. Zaintere- sowania przedstawicieli „Digital Nation” oscylują wokół szeroko pojętej pop- -kultury, której zadaniem jest głównie wzmocnienie i wyrażenie tożsamości odbiorcy-konsumenta. Nowe pokolenie odbiorców mediów głosi hasła tole- rancji, indywidualizmu, decentralizacji, liberalizmu, ale jednocześnie odpo- wiedzialności osobistej. 11 Cwalina W., „Generacja Y — ponury mit czy obiecująca rzeczywistość”, [w:] Zasępa T., red., Internet — fenomen społeczeństwa informacyjnego, Częstochowa 2001. 12 Katz J., „Birth Of a Digital Nation”, www.wired.com/wired/5.04/netizen_pr.html. 20 Reklama internetowa Te cechy ściśle łączą się z Internetem jako medium komunikacyjnym, dlatego też jest on dla nowego pokolenia odbiorców kultury masowej najważniejszym medium przekazu, któremu najbliżej do systemu wartości, jakie są najcenniej- sze dla „generacji Y”. Powszechna komputeryzacja powoduje zmiany w obyczajowości, coraz czę- ściej kontakty bezpośrednie przeradzają się w wizyty w cyberprzestrzeni, a In- ternet dzięki otwartej strukturze jest tętniącym życiem forum wymiany infor- macji i wiedzy. Internet jest fenomenem współczesnego świata, domagającym się wciąż jesz- cze wnikliwego opisu, ponieważ bardzo szybko ewoluuje. Nie wystarczy już podejście uwzględniające same negatywne aspekty funkcjonowania w sieci, potrzebne jest szerokie, globalne spojrzenie na zmiany, jakie niesie ze sobą upowszechnianie się Internetu w każdej dziedzinie życia człowieka. Należy zatem pamiętać o tym, iż globalna sieć sieci to nie tylko szereg wirtualnych autostrad umożliwiających poruszanie się w dowolnym kierunku i docieranie do jeszcze nieodkrytych miejsc wymiany informacji, ale przede wszystkim jest to przestrzeń tworzona i wypełniania przez człowieka, wciąż jeszcze nie do końca poznana i opisana, ale na pewno wywierająca ogromny wpływ ma po- strzeganie świata, kontakty z mediami i funkcjonowanie w społeczeństwie. Kto zarządza Internetem? Zwykło się sądzić, że Internet jest całkowicie wolnym, nieposiadającym scen- tralizowanego ośrodka zarządzania, niemalże anarchistycznym medium, gdzie nic nie ogranicza swobodnego działania i wolności wypowiedzi. Stąd po- wszechna opinia, że Internet stanowi raj dla wszelkiej maści hochsztaplerów, fanatyków i innych osobników, którzy nigdzie indziej nie mieliby szansy zaprezentować opinii publicznej swych niejednokrotnie szalonych poglądów. Rzeczywiście Internet jest najbardziej wolnym medium, ale nie oznacza to, że nikt nie sprawuje nad nim kontroli. Internet nie żyje własnym życiem, łamiąc obowiązujące w nim reguły, musimy liczyć się z poniesieniem przykrych kon- sekwencji, a nad rozwojem sieci czuwa gremium specjalistów, którzy wciąż starają się udoskonalać technologię internetową. Internet jest zbiorem wielu niezależnych sieci, z których każda ma swoją wła- sną organizację, nie posiada zatem jednego centralnego ośrodka zarządzania. Internet — najmłodsze medium przekazu 21 Ogólną opiekę nad Internetem sprawuje organizacja The Internet Society (ISOC — www.isoc.com), która skupia ochotników zajmujących się promocją nowego medium. The Internet Society liczy członków ponad 150 organizacji i 11 000 członków indywidualnych z ponad 182 krajów. ISOC dostarcza informacji na temat przyszłości Internetu oraz odpowiada za technologiczne standardy jego funk- cjonowania. Sprawy techniczne (opracowywanie i sprawdzanie nowych apli- kacji oraz protokołów) leżą w gestii agendy ISOC o nazwie Internet Archi- tecture Board (IAB). Nadzór nad domenami sprawuje ICANN amerykańska organizacja non profit, podejmująca m.in. decyzje o zmianach w domenach najwyższego rzędu (np. jak ostatnio o utworzeniu domeny .eu dla Unii Europejskiej) oraz kontrolująca pracę strategicznych serwerów umożliwiających przepływ danych w światowej sieci. W ubiegłym roku przedstawiciele ponad stu krajów chcieli odebrać Sta- nom Zjednoczonym techniczną kontrolę nad Internetem. Jednym z pomy- słów było przekazanie nadzoru nad siecią ONZ, ale natrafiono na mocny opór Paula Twomeya — szefa organizacji ICANN. Po nieco czasochłonnych spo- rach na konferencji o przyszłości Internetu w Tunisie orędownicy zmian dali jednak za wygraną13. Rejestracją sieci oraz usługami doradczymi zajmuje się centrum InterNIC (Network Information Center) grupujące komercyjne firmy posiadające naj- większe, najbardziej rozległe sieci. Natomiast bardziej szczegółowe zarządza- nie sieciami należy do obowiązków administratorów poszczególnych sieci wchodzących w skład Internetu. Odgórne zarządzanie Internetem jest jedynie próbą technologicznego umoż- liwienia sprawnego funkcjonowania całości sieci. Internet nie posiada właści- ciela, jak to ma miejsce w przypadku pozostałych mediów, nikt nie dysponuje przestrzenią sieciową, jest ona tworzona niejako samoistnie i spontanicznie. Nikt też nie ustala odgórnie reguł obowiązujących w przestrzeni interneto- wej, są one tworzone przez samych użytkowników Internetu — członków sieciowej społeczności. Internet jako medium niepodlegające kontroli (poza oczywiście pewnymi re- gułami technologicznymi, które umożliwiają łączność w obrębie metasieci), niezależne od jakiegokolwiek scentralizowanego ośrodka władzy jest postrze- gany jako miejsce demokratyczne i wolne. 13 Bielecki J., „Amerykanie wygrali wojnę o sieć”, Rzeczpospolita, 11.17.2005. 22 Reklama internetowa Według Johna Stuarta Milla zasada wolności obejmuje „po pierwsze we- wnętrzną sferę świadomości: żądanie wolności sumienia w najszerszym zna- czeniu tego słowa, wolności myśli, uczuć, absolutnej swobody opinii i osądu we wszystkich sferach praktycznych lub filozoficznych, naukowych, moralnych lub teologicznych (…) po drugie zasada ta (zasada wolności) wymaga swobody gustów i zajęć, opracowania planu naszego życia zgodnie z naszym charakte- rem, działania, jak nam się podoba, pod warunkiem ponoszenia konsekwencji, jakie mogą nastąpić — bez żadnej przeszkody ze strony naszych bliźnich, do- póki nasze czyny im nie szkodzą, choćby nawet uważali nasze postępowanie za głupie, przewrotne lub niesłuszne. Po trzecie z tak pojętej swobody każdej jednostki wynika swoboda (…) do zrzeszenia się jednostek, swoboda łącze- nia się w każdym celu nieprzynoszącym szkody innym. (…) Ludzkość zyskuje więcej, pozwalając każdemu żyć wedle jego upodoba- nia, niż zmuszając każdego, by żył wedle upodobania pozostałych”14. Podążając tokiem rozumowania J. S. Milla, możemy określić Internet jako me- dium prawdziwie wolne, mamy w nim bowiem do czynienia z całkowitą do- wolnością w tworzeniu minispołeczności skupionych wokół określonej usługi (USENET, grupy i fora dyskusyjne, blogi), każdy użytkownik może zawiado- mić pozostałych o swoich poglądach (wolność słowa), zakładając prywatną stronę WWW. Żadne zewnętrzne procedury nie regulują i nie narzucają człon- kom sieciowej społeczności sposobu prezentacji własnych poglądów. Ale tak pojęta wolność jest pojęciem idealistycznym i może łatwo przerodzić się w anarchię czy w łagodniejszą postać skrajnego egocentryzmu. Isaiah Berlin w swym eseju „Dwie koncepcje wolności”15 określa taki rodzaj wolności jako „wolność negatywną”, czyli „wolność od”. Tak pojęta wolność to działanie według własnych pragnień, bez uniemożliwienia tego przez in- nych, co jest już uznawane za przymus. Bycie wolnym oznacza zatem, że nikt poprzez swe postanowienie zewnętrzne wobec moich potrzeb nie wtrąca się w prywatną sferę mojego życia. Sfera spraw osobistych uznawana jest za świętą i nienaruszalną. Natomiast prawdziwa, pełna wolność jest według Berlina posłuszeństwem wobec prawa, które sami ustanawiamy (jest to alternatywna koncepcja wolności zwana „wolnością pozytywną” lub „wolnością do”, czyli wyzwoleniem przez rozum). 14 Ludwikowski R., Woleński J., Utylitaryzm [w:] J.S. Mill, Warszawa 1979. 15 Berlin I., „Dwie koncepcje wolności”, [w:] Dwie koncepcje wolności i inne eseje, Warszawa 1991, s. 78 – 88. Internet — najmłodsze medium przekazu 23 „Prawo, które zakazuje nam czynić to, czego przy zdrowych zmysłach nie mógłbym sobie życzyć, nie ogranicza mojej wolności”16. Internet jest najbardziej „wolnym” z wszystkich dostępnych mediów, najwy- raźniej obrazuje to stosunek do Internetu w krajach niedemokratycznych, w których stosuje się ograniczenia dostępu do sieci lub filtrację informacji w niej zgromadzonych. Jak podaje Derick de Kerckhove, Chiny są jednym z zatrważających przykła- dów kontroli sił rządzących nad obiegiem informacji w Internecie — przy- wódcy tego kraju, pragnąc „uchronić” społeczeństwo przed niepożądanym wpływem „zachodnich” kultur, stworzyli ogólnopaństwowy intranet, pojawił się także pomysł budowy elektronicznego Wielkiego Muru17. Ponadto tzw. technologia fire wall (zapory sieciowe) pozwala chińskim firmom na ochronę wewnętrznych sieci przed dostępem z zewnątrz, jednocześnie umożliwiając, kontrolowane oczywiście, wyjście na zewnątrz. Elektroniczne zapory sieciowe umożliwiają pekińskim władzom kontrolowanie dostępu Chińczyków do In- ternetu oraz dostępu osób z zewnątrz do chińskiego Internetu. W krajach arabskich dostęp do Internetu jest również ograniczany przez władze państwowe, które pragną kontrolować zarówno sposób korzystania z sieci, jak i treści w niej publikowane. Najbardziej restrykcyjne ograniczenia występują w Iraku i Arabii Saudyjskiej18. W obu krajach obywatele nie mają swobodnego dostępu do Internetu, na korzystanie z niego trzeba mieć specjalne pozwolenie Ministerstwa Informacji, ale nawet wówczas nie wolno przeglądać wszystkich stron, ponieważ dostęp do nich jest zablokowany. Ogół informacji przechodzi przez jeden centralny serwer, trwa nieustanna inwigilacja, poczta elektroniczna jest na bieżąco przeglądana i cenzurowana. Zapewne teraz, po obaleniu dyk- tatury Saddama Husajna, owa sytuacja ulegnie zmianie, jednakże na pełną wolność i powszechny dostęp do sieci trzeba będzie w Iraku jeszcze długo poczekać. Internet jako przestrzeń, w której funkcjonują rozmaite społeczności, rządzi się pewnymi regułami ustanawianymi przez samych użytkowników. A zatem można powiedzieć, iż w obszarze Internetu jest realizowana wolność „pozytyw- na”, bowiem poszczególne jednostki świadome maksymalnego, absolutnego 16 Ibidem. 17 de Kerckhove, D. Inteligencja otwarta, przeł. A. Hildebrandt, R. Glegoła, Warszawa 2001. 18 Bunt G., Virtually Islamic. Computer — mediated Communication and Cyber Islamic Environmets, Oxford 2002. 24 Reklama internetowa niemalże zakresu własnej wolności dobrowolnie ustanawiają zasady rządzące grupą, których zadaniem jest zracjonalizowanie i ułatwienie funkcjonowania w danej społeczności. Owe zasady, ukształtowane przez samych użytkowników sieci, określane są w przyjętej dla obszaru całego Internetu tzw. „netykiecie”, która jest rodzajem savoir-vivre’u opisującego sposób funkcjonowania i zachowania się w obrębie sieci (ang. netiquette, czyli net — sieć, etiquette — etykieta, czyli etykieta sieci). Internet nie podlega w zasadzie żadnym ograniczeniom czy nakazom praw- nym, zatem stosowanie się do netykiety nie jest przymusem, ale świadomym wyborem użytkownika. Jednak za naruszenie zasad netykiety grożą różnorakie konsekwencje — od reprymendy przesłanej listem prywatnym od pozostałych członków sieciowej społeczności, poprzez publiczne napiętnowanie, a skoń- czywszy na bardziej drastycznych działaniach, jak np. kasowanie listów, skre- ślenie z listy subskrybentów grupy newsowej, zablokowanie możliwości dys- kusji lub strony WWW poprzez powiadomienie administratora sieci. Najbardziej oficjalnym zbiorem reguł obowiązujących w przestrzeni Internetu jest dokument RFC 1855 opracowany przez Responsible Use Of the Network (RUN) Working Group działającą w ramach IETF. Reguły netykiety odnoszą się tak do wymogów technicznych, jak i wzorów zachowań w obrębie okre- ślonej dziedziny sieci (zob. aneks, poz. 1). Oprócz reguł rządzących zachowaniami użytkowników sieci społeczność inter- netowa wypracowała specjalny rodzaj znakowego kodu komunikacyjnego, są to tzw. „uśmieszki” (ang. smileys) zwane także emotikonami. Są one powszechnie stosowane w Usenecie i poczcie elektronicznej. Kod ten powstał w odpowiedzi na emocjonalne ograniczenia w przekazie komunikacyjnym, jakim jest słowo pisane, które nie jest w stanie w sposób „nieopisowy” przekazać tonu głosu, ge- stykulacji, wyrazu twarzy, emocji nadawcy komunikatu (zob. aneks, poz. 2). Użytkownicy sieci, aby szybko przekazać swe myśli, używają dodatkowo akro- nimów, czyli skrótów najczęściej używanych zdań, które mają swój źródłosłów w języku angielskim (w ten sposób komunikacja nabiera żywego tempa i jest bardziej zbliżona do rzeczywistej wymiany poglądów „na żywo” w kontakcie twarzą w twarz) (zob. aneks, poz. 3). Środowisko Internetu nie podlega centralnemu sterowaniu. Organizacje sku- piające ochotników lub administratorów poszczególnych sieci zajmują się ra- czej propagowaniem nowego medium, aniżeli jurysdykcją czy ograniczaniem zakresu wolności w przestrzeni sieciowej. Sami użytkownicy przejmują kontro- Internet — najmłodsze medium przekazu 25 lę nad poszczególnymi obszarami sieci, jednak również raczej wyznaczając normy funkcjonowania i zachowania w konkretnym obszarze Internetu, aniżeli tworząc mocno zhierarchizowane prawo. Bardzo ciekawym i zapewne zasługującym na większą uwagę oraz analizę badawczą zjawiskiem jest tworze- nie odrębnego języka Internetu, swoistego kodu komunikacji znanego tylko „wtajemniczonym” — czyli użytkownikom sieci. W obrębie medium, które mimo dostępności wszelkich środków medialnego przekazu z wykorzystaniem dźwięku, obrazu i słów wciąż głównie bazuje na przekazie pisemnym (fora dyskusyjne, listy dyskusyjne, czaty, blogi, poczta elektroniczna), utworzono swoisty język Internetu, zastępujący braki na po- ziomie komunikacji wizualnej znakami graficznymi, mającymi oddać niewer- balne cechy komunikatu (uśmiech, złość, zmarszczenie brwi, krzyk, smutek itp.). Wszelkie skrótowce lub określenia powstałe właśnie w komunikacji w obrębie sieci przeszły już do pozasieciowej komunikacji werbalnej (BTW, IMHO, ROTFL itp.). Internet — nowe medium reklamy W terminologii marketingowej oraz dziennikarskiej istnieje podział na media tradycyjne (prasa, radio, telewizja) oraz tzw. nowe medium, czyli Internet. Podział ów opiera się na rodzaju kontaktu oraz możliwości natychmiastowej reakcji zwrotnej ze strony odbiorcy i jego uczestnictwie w procesie komuni- kacji między przekazem a jego odczytaniem. „Tradycyjne media (…) były mediami monologu. Za ich pośrednictwem moż- na było się zwracać do odbiorcy w formie drukowanej — gazety, czasopi- sma, a także za pośrednictwem reklamy pocztowej, radia — fonia jednokie- runkowa lub TV — fonia i wizja jednokierunkowe”19. Inny z podziałów opiera się na procesach poznawczych związanych z odbio- rem informacji zawartych w różnych mediach20. Odbiór informacji odbywa się za pomocą prawej lub lewej półkuli mózgowej. Półkula prawa odpowiada za percepcję informacji wizualnych, ma charakter pasywny i emocjonalny. 19 Brady R., Forrest E., Mizerski R., Marketing w Internecie, przeł. T. Walczak, Warszawa 2002. 20Czarnecki A., Korsak R., Planowanie mediów w kampaniach reklamowych, Warszawa 2001. 26 Reklama internetowa Lewa półkula odpowiada za czynność mówienia i czytania, odznacza się racjo- nalnością i jej charakter jest aktywny. Poszczególne media są odbierane przez jedną z dwóch półkul. Telewizja i radio to media pasywne, prasa i Internet — media aktywne. Pa- sywny i aktywny charakter wiąże się także z ukierunkowaniem na przyswajanie informacji oraz tempem ich przyswajania. Telewizja i radio często docierają do odbiorców niezależnie od tego, czym oni niejako „przy okazji” się zaj- mują: jedzeniem, prowadzeniem samochodu, pielęgnacją ogrodu. Prasa lub Internet wymagają zaangażowania, w przeciwnym razie nie możemy mówić o dotarciu komunikatu do odbiorcy. Internet jest najmłodszym medium masowego oddziaływania i jednocześnie najdynamiczniej się rozwijającym. Tomasz Goban-Klass klasyfikuje Internet jako jeden z rodzajów nowych me- diów telematycznych21. Media telematyczne to nośniki najnowszej fazy rewo- lucji komunikacyjnej, wykorzystujące różnorakie technologie służące multi- medialnej transmisji (jak np. satelity, łącza światłowodowe), magazynowaniu, odzyskiwaniu i prezentowaniu informacji (kombinacja grafiki i tekstu). Nowe media telematyczne różnią się od tzw. „starych mediów” głównie większą prze- pustowością i interakcyjnością, pełnieniem jednocześnie funkcji prywatnych, jak i publicznych. Autor podkreśla także istotną cechę nowych mediów, jaką jest „przekraczanie granic między technologiami i mediami (konwergencja technologiczna) oraz między komunikowaniem prywatnym i publicznym. To samo medium może być używane w celach prywatnych i publicznych oraz do odbioru i amatorskiej produkcji”22. Poza Internetem Goban-Klass wymienia takie media telematyczne jak: tele- gazeta, videotext, gry komputerowe, wirtualna rzeczywistość, domowy ma- gnetowid. Internet od strony technicznej pozwala na szybki przekaz obrazów i dużej ilości danych bez względu na odległość. Internauci mogą korzystać z infor- macji z całego świata i dokonywać ich dowolnej selekcji. Sieć zapewnia także równe prawa i możliwości wszystkim nadawcom — instytucjom, rządom, fir- mom i osobom prywatnym — do publikacji własnych treści. Jednocześnie jest medium właściwie anonimowym (choć teoretycznie istnieje możliwość 21 Goban-Klass T., Media i komunikowanie masowe, Kraków 1999. 22Ibidem. Internet — najmłodsze medium przekazu 27 ustalenia tożsamości użytkownika), co może (i jest) zachętą do działalności niezgodnej z prawem, do zachowań nieetycznych, jest ziemią obiecaną dla różnorakich odmian piractwa (łamania praw autorskich), publikacji niecenzu- ralnych treści. Bardzo istotną cechą Internetu jest dążenie do zachowania prywatności (stąd dbałość o nierozpowszechnianie danych osobowych czy adresów e-mailo- wych). Dążenie do prywatności w skrajnej formie prowadzi do „rozluźnie- nia” zachowań, bezkarności w poczuciu bycia anonimową jednostką. Sprawia, że dyskutant staje się bardziej skłonny do agresji, inwektyw, czuje się bezkar- ny, ponieważ jest nierozpoznawalny. Internet jest najbardziej masowym, prawdziwie „globalnym” medium — liczba użytkowników na całym świecie przekroczyła już miliard, sieć nie dzieli użyt- kowników ze względu na regiony czy państwa, każdy z odbiorców Internetu, bez względu na to, w jakiej części świata korzysta z sieci, ma taki sam, równy dostęp do jej zasobów. Internet stanowi zbiór ogromnych ilości informacji, przy czym znaczna część z nich nie jest weryfikowalna, nie pochodzi z wiarygodnego źródła, w przeci- wieństwie do tradycyjnych mediów, gdzie każda z informacji ma swego au- tora i jest w rozmaity sposób uwiarygodniona. Niezwykła zasobność infor- macji to także coraz większy szum i niemożność dostosowania się odbiorcy do szybkiego tempa zmian. Jak twierdzi Derrick de Kerckhove, Internet wykorzystuje czas nielinearny23. Radio i telewizja to media, w których struktura przepływu czasu jest linearna i nieodwracalna. W Internecie wymiana informacji opiera się na czasie nie- linearnym (wiadomości, e-maile nie wymagają natychmiastowej reakcji), ale wymiana informacji nie dokonuje się całkowicie poza czasem (tak jak w przy- padku np. literatury). Ten specyficzny typ czasu, na jakim opiera się Internet, de Kerckhove określa jako „wtórną rzeczywistość czasową” sieci lub jako „nie- linearny czas rzeczywisty”, „czas rozciągnięty”. „Czas sieci ulega rozciągnięciu, żeby osiągnąć ten sam poziom kontekstu, który ma miejsce w rzeczywistej rozmowie, rozbijając go jednak na liczne punkty wejściowe”24. 23 de Kerckhove D., Inteligencja otwarta, przeł. A. Hildebrandt, R. Glegoła, Warszawa 2001. 24Ibidem. 28 Reklama internetowa W Internecie można zaobserwować charakterystyczne sposoby zachowań, które wynikają z zaspokajania określonych potrzeb przez internautów za po- mocą sieci. Są to m.in.: (cid:153) wykorzystywanie Internetu w celach informacyjno-rozrywkowych; (cid:153) traktowanie Internetu jako atrakcyjnego i wiarygodnego źródła informacji oraz dostarczania nowości; (cid:153) rosnąca niechęć do przekazywania firmom informacji na swój temat (obawa przed naruszeniem prywatności); (cid:153) przywiązywanie większej wagi do treści komunikatu niż do jego formy; (cid:153) większa podatność internautów na argumenty racjonalne niż emocjonalne, co sprawia, że ich postawa ukształtowana pod wpływem tych argumentów jest bardziej trwała; (cid:153) otwarcie na nowości25. Rozwój Internetu spowodował rosnące zainteresowanie i próby zastosowania go do celów komercyjnych, jednakże ogólnoświatowa sieć nie jest i pomimo ogromnej dynamiki wzrostu nie stanie się w najbliższym czasie medium czo- łowym, niemniej coraz częściej Internet jest wykorzystywany jako medium pośredniczące w komunikacji pomiędzy firmą a potencjalnymi nabywcami produktów lub usług. Do Internetu jako pierwsze wkroczyły duże firmy o za- sięgu międzynarodowym, już teraz jednak także mniejsze przedsiębiorstwa nie wyobrażają sobie funkcjonowania na rynku bez zaznaczenia swojej obec- ności w światowej pajęczynie WWW. Zasięg Internetu Liczba użytkowników ogólnoświatowej pajęczyny w 2004 roku wynosiła bli- sko 813 milionów26, a w 2005 roku osiągnęła miliard27 i oczywiście wciąż ro- śnie. Mimo progu nasycenia zasięgowego w krajach wysoko rozwiniętych go- spodarczo nowych użytkowników sieci nie ubywa, coraz prostszy staje się dostęp do zasobów Internetu, coraz przyjaźniejsze użytkownikom są narzędzia słu- żące do poruszania się w jego mniej lub bardziej zawiłych meandrach. W ciągu następnych 10 lat przewidywany jest wzrost liczby użytkowników o kolejny 25 Dąbrowski T., „Internetowe tworzenie klienta”, Marketing w Praktyce, 2/2002. 26 Dostęp do Internetu na świecie, www.tezmedium.pl. 27Szyfter J., „Sieć ma miliard użytkowników”, Gazeta Prawna, 01.05.2006. Internet — najmłodsze medium przekazu 29 miliard. Wciąż istnieją jednak znaczące dysproporcje w zakresie dostępu do internetowych zbiorów, mimo że lawinowo rośnie liczba internautów w Chi- nach (zresztą to Azja wg prognoz rynkowych w tym zakresie będzie w naj- bliższym czasie najprężniej się rozwijać), to ciągle widać ogromną różnicę między ubogimi państwami a tą bardziej prężną gospodarczo resztą. Według danych firmy Morgan Stanley 23 użytkowników Internetu na świecie stanowią mieszkańcy Ameryki Północnej, 24 mieszkańcy Europy, a 36 mieszkańcy Azji28. Światowymi potęgami, jeśli chodzi o dostęp i korzystanie z Internetu, są jednak kraje skandynawskie, w Szwecji wg danych Internet Words Stats z grudnia 2004 roku aż 74 populacji regularnie używa Internetu, w Danii jest to 62 populacji tego kraju29. Jeśli chodzi o kraje Unii Europejskiej, to najczęstszymi gośćmi w sieci są miesz- kańcy Niemiec — 47,22 mln (57 populacji), Wielkiej Brytanii — 33,11 mln (54,7 ), Włoch 25,53 mln (43,9 ), Francji — 25,47 mln (41,9 )30. Od kilku lat dynamika rozwoju dostępu do Internetu w Europie utrzymuje się na wysokim poziomie. Od 2000 do 2004 roku liczba internautów w UE wzrosła o 121 , Internet najprężniej rozwija się w krajach Europy Środko- wo-Wschodniej, prym wiodą tu Łotwa, Węgry i Polska31. PricewaterhouseCoopers i Wilkofsky Gruen Associates przewidują, że w tym regionie liczba internautów wzrośnie do 62 milionów w 2006 roku32. Jeśli chodzi o ilość czasu spędzanego w Internecie, Francuzi wyprzedzają pozo- stałych mieszkańców UE, średnio przeznaczając na surfowanie w sieci 13 go- dzin tygodniowo. Tuż za nimi są Brytyjczycy i Hiszpanie, którzy spędzają w Internecie 11 godzin w tygodniu, natomiast średnia ilość czasu poświęcanego tygodniowo na wizyty w Internecie wynosi dla Europy nieco ponad 10 godzin33. Ogólna liczba polskich domen to 310 819, w tym zdecydowaną większość sta- nowią domeny pl (dane z 31 grudnia 2005)34. 28Ibidem. 29Dostęp do Internetu na świecie, www.tezmedium.pl. 30 Meller A., „Globalna wioska w liczbach”, www.internetstandard.pl. 31 Dostęp do Internetu na świecie, www.tezmedium.pl. 32 „Europa opanowana przez Internet”, www.4D.pl, 28.02.2003. 33 Górak M., „Francuzi najdłużej on-line w Europie”, www.internetstandard.pl. 34 http://statystykidomen.pl. 30 Reklama internetowa Obszarem największego zainteresowania przedsiębiorstw jest przede wszyst- kim handel elektroniczny, czyli e-commerce. Prognozy dotyczące wartości europejskiego rynku e-commerce zakładają do roku 2009 niemal dwukrotny wzrost, z poziomu 62,6 mld euro w 2006 do 116,5 mld euro w 2009 roku35. Internet zrewolucjonizował rynek usług finansowych, wg danych warszawskiej giełdy w pierwszej połowie 2005 roku około 10 wszystkich rachunków pro- wadzonych przez biura maklerskie było rachunkami internetowymi (wzrost w stosunku do roku 2004 wyniósł 4 ), a jedna trzecia zleceń składanych przez inwestorów indywidualnych jest przekazywana właśnie przez sieć36. Również banki w Polsce prowadzą już około 5,5 miliona rachunków inter- netowych, tu w czołówce są grupa BRE Banku oraz PKO BP (łącznie pro- wadzą ponad 2,8 mln rachunków), w mBanku liczba rachunków zwiększa się rocznie o 30 37. Obroty Allegro — największego serwisu aukcyjnego w polskim Internecie — w roku 2005 wzrosły prawie dwukrotnie, a wartość detalicznego handlu w sieci szacowano na 2,5 mld złotych38. Coraz dynamiczniej rozwija się rynek reklamy internetowej, Internet z roku na rok staje się silniejszym reklamowo medium i coraz więcej wydatków na reklamę wędruje właśnie do sieci. Tu oczywiście wciąż prym wiodą Stany Zjednoczone, wartość reklamy internetowej w USA w roku 2006 ma wynieść ponad 16,5 mld dolarów, co oznacza wzrost o 32 w stosunku do roku 2005, a do najpopularniejszych form reklamowych w sieci będą należały: sponso- rowane łącza oraz banery multimedialne. Dalsza obniżka cen połączeń inter- netowych tak w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie będzie skutkować wzrostem liczby internautów, potencjalnych odbiorców reklamy39. W porównaniu z prasą, telewizją i radiem dynamika wzrostu wydatków na re- klamę w Internecie jest pięć razy lepsza. Wydatki na reklamę w Internecie mają bowiem rosnąć w tempie 50 rocznie, a w tradycyjnych mediach rosną w tem- pie 10 rocznie40. Internet jest zatem zdecydowanie najszybciej rozwijającym 35 Rabij M., „E-mydło i powidło”, Newsweek Polska, 45/2005. 36 Brycki G., Dec Ł., Cieszewska B., „W sieci można kupić wszystko”, Rzeczpospolita, 29.11.2005. 37 Ibidem. 38 Ibidem. 39 Meller A., „Suta porcja z e-reklamy na 2006 rok”, www.internetstandard.pl. 40Fura M., „Coraz więcej reklam w Sieci”, Gazeta Prawna, 06.12.2005. Internet — najmłodsze medium przekazu 31 się medium reklamowym w Polsce. Wpływy z reklamy w Internecie w 2004 roku osiągnęły wg danych IAB poziom 87 mln złotych, a w 2005 140 mln41. Ponad 1/3 tortu reklamowego przypada na największy portal internetowy Onet.pl. Największym źródłem dochodów dla polskich portali internetowych są in- stytucje finansowe (głównie banki i firmy ubezpieczeniowe), choć ich wkład w reklamowanie się w obrębie Internetu maleje na rzecz firm komunikacyjnych oraz firm z branży FMCG (rysunek 1.1)42. Świadczy to o rosnącej popularności, coraz większym zasięgu Internetu oraz upowszechnianiu się wiedzy o specyfice reklamy internetowej. Firmy planujące reklamę w obrębie wszystkich trady- cyjnych mediów nie pomijają Internetu, a nawet coraz więcej uwagi poświę- cają właśnie tej formie prezentacji swej oferty głównie młodym ludziom. Rysunek 1.1. Kto inwestuje w reklamę internetową Źródło: Onet.pl. 41 www.iab.pl 42Ibidem. 32 Reklama internetowa Internet a media tradycyjne — prognozy przyszłościowe Internet zmienił sposób obcowania odbiorcy z medium masowego przekazu, tradycyjne media (media monologu) będą również zmuszone do zmiany swe- go oblicza i dostosowania się do wymagań nowego pokolenia użytkowników sieci. Jak będzie wyglądać telewizja przyszłości? Jakie szanse stają przed nadaw- cami telewizyjnymi, jaka forma przekazu będzie najbliższa społeczeństwu przyszłości? Nowe medium, jakim jest Internet, niesie ze sobą nowe standardy groma- dzenia, formatowania i dostarczania informacji. Dzięki powszechnemu, nie- ograniczonemu (poza ograniczeniami materialnymi) dostępowi do sieci ma- my do czynienia z optymalnym dostosowaniem przekazów do poszczególnych odbiorców. Internet narodził się w Stanach Zjednoczonych i tam też wciąż następuje najszybszy i najbardziej dynamiczny rozwój tego medium. W USA posiadanie dostępu do Internetu jest w zjawiskiem niemal tak powszechnym, jak nie- gdyś szybka ekspansja powszechnego użycia telefonów. Dostęp do Internetu jest bardzo tani, przez sieć dokonuje się wielu codziennych czynności (jak np. zamówienie stolika w restauracji na wieczorny rodzinny posiłek, wypo- życzenie samochodu, zamówienie odbitek zdjęć w pobliskim sklepie foto- graficznym itp.). W mediach tradycyjnych wciąż obecne są reklamy prezen- tujące usługi sieciowe, przejeżdżając ruchliwymi ulicami wielkich miast nasz wzrok podąża za kolorowymi billboardami prezentującymi adresy stron WWW firm oferujących swe usługi jedynie w Internecie lub firm, które po- szerzają standardowy zakres usług właśnie o Internet. Jednak wciąż oczekuje się, że sieć jeszcze bardziej wkroczy w życie codzienne, jeszcze intensywniej także zasymiluje się z mediami tradycyjnymi. W roku 2009 światowa sprzedaż komputerów ma osiągnąć poziom 300 mln sztuk i wartość 250 mln dolarów (wg prognoz IDC)43. Rok 2006 ma być także przełomowy dla telewizji, która przełączy się na technologię cyfrową i wy- soką rozdzielczość obrazu (w tej technologii można było oglądać olimpiadę zimową w Turynie). Tym samym zmieni się sposób obcowania z przekazem 43 Bendyk E., „Słóweczka za grosiki”, Polityka, 1/2006. Internet — najmłodsze medium przekazu 33 telewizyjnym. Coraz większym zainteresowaniem będzie cieszyć się telewizja internetowa (IPTV), konkurująca z tradycyjnymi nadawcami telewizyjnymi44. Wg prognoz analityków firmy badawczej Screen Digest już wkrótce nastąpi niezwykle dynamiczny rozwój IPTV, wśród płatnych kanałów 10 Europej- czyków ma wybierać właśnie ten rodzaj przekazu45. IPTV będzie oferowała odbiorcy nowe funkcje, jak np.: wyświetlanie dodatko- wych informacji związanych z aktualnymi wydarzeniami (np. statystyki pod- czas meczów, wcześniejsze dokonania reżysera oglądanego filmu), udział na żywo w teleturniejach, własny dynamiczny program telewizyjny, ułożony wg żądanych kryteriów. Ogromna zmiana nastąpi w relacji widz-nadawca. Widz uzyska do tej pory niespotykaną władzę, to on bowiem będzie kontrolował strumień kanału tele- wizyjnego w takim stopniu jak nadawcy. Media zatem będą starać się dostar- czać odbiorcom dokładnie to, czego oni sami będą potrzebować46. Telekomunikacja Polska planuje w roku 2006 wdrożyć usługę triple-play (tele- fonia, Internet i telewizja w jednym kablu). Abonenci TP uzyskaliby zatem dostęp za pośrednictwem Internetu do kanałów największych telewizji kra- jowych i usługi „wideo na żądanie”47. Obecnie ta usługa jest już dostępna za pośrednictwem sieci telewizji kablowych UPC/chello i Aster. Według Anity Balejko (The Boston Consulting Group) w przyszłości dzięki wykorzystaniu Internetu i technologii cyfrowej, które umożliwią poznanie gustów poszczególnych widzów, stacje telewizyjne będą w stanie wpływać na to, do jakich usług i produktów poszczególni odbiorcy będą docierali48. W epoce Internetu i telewizji cyfrowej stacje telewizyjne będą opierały się na wypra- cowanych strategiach łączących ich dotychczasowe usługi z działalnością i reklamą w Internecie. Obecnie nieliczne stacje telewizyjne wysyłają swym widzom informacje e-mailowe o ich ulubionych programach, co w przyszło- ści stanie się standardem usług. Już teraz jednak niektóre stacje telewizyjne zachęcają odbiorców do rejestracji na swych stronach WWW, by zbadać prefe- rencje widzów (takie działania podejmuje np. CNN na stronie www.cnn.com). 44Ibidem. 45 Wieruszewski M.W., „Szerokopasmowy Internet”, Bank, 1/2006. 46 Foroohar R., „Tele-wizje XXI wieku”, Newsweek Polska, 3/2006. 47Wierzchowska M., „Pora na wideo”, Puls Biznesu, 23.12.2005. 48Balejko A., „Nowa rola telewizji”, www.iab.pl. 34 Reklama internetowa W przyszłości efektem takich działań będzie jednolita oferta produktów, serwisów dostępnych za pośrednictwem sieci i nadajników telewizyjnych. Platforma cyfrowo-internetowa będzie się różniła od tradycyjnej telewizji także źródłami dochodów. W przyszłości nie tylko reklama, ale także e-biznes przy- czyni się do wzrostu dochodów telewizji. Zintegrowanie usług w sieci oraz usług oferowanych za pośrednictwem stacji radiowych przyczyni się do wykształcenia nowych relacji pomiędzy odbior- cami a ogłoszeniodawcami. Platforma internetowo-cyfrowa zapewni odbiorcom dostęp do źródła rozrywki, informacji, produktów i usług. Patrick Barwise i Kathy Hammond twierdzą, że „stoimy na progu ery, która przynosi zmiany bardziej dramatyczne, rozleglejsze i gwałtowniejsze niż kie- dykolwiek przedtem. (…) Znajdujemy się obecnie we wczesnych stadiach rewo- lucji porównywalnej pod względem skali do największych zmian, jakich na przestrzeni wieków doświadczała ludzkość, takich jak rozwój języka, przejście od myślistwa i zbieractwa do uprawy roli (…). Obecna rewolucja przebiega jednakże o wiele szybciej (…) zasadnicze zmiany dokonują się w ramach jed- nego pokolenia, co oznacza, że gdy nasze dzieci osiągną wiek, w którym my jesteśmy, życie codzienne zmieni się diametralnie”49. Barwise i Hammond nazywają współczesną medialną rewolucję rewolucją cyfrową, aby zwrócić uwagę na jej podstawową cechę, czyli przekształcanie każdego rodzaju informacji w informacje cyfrowe. Wszystkie obecne media ulegają przekształceniu, przestawiając się na tech- niki cyfrowe, które używają uniwersalnego języka bitów (bit — skrót od ang. BInary digiT — najmniejsza część informacji cyfrowej). Ponieważ różne me- dia używają coraz częściej jednorodnej techniki cyfrowej, różnice pomiędzy nimi zacierają się, co ma wpływ na nasz sposób obcowania z nimi, a me- dium głównym staje się Internet i jego podstawowe narzędzie — komputer. To poprzez ekran komputerowego monitora będziemy w przyszłości obco- wać z mediami. Jakie miejsce zajmą tradycyjne media w skomputeryzowanej rzeczywistości? Wydawcy prasy bardzo szybko dostrzegli nowe możliwości tkwiące w Inter- necie. Porzucając obawę przed odpływem czytelników wydań drukowanych, 49Barwise P., Hammond K., Media, przeł. M. Starzomska, Warszawa 2000. Internet — najmłodsze medium przekazu 35 wykorzystali sieć do promocji tytułów prasowych i uzyskiwania dodatkowych lub alternatywnych przychodów płynących z sieciowych wersji czasopism. Jak podaje Derrick de Kerckhove, jedną z pierwszych gazet, która wykorzystała nowe możliwości technologiczne Internetu, była Globe and Mail z Toronto, która już w 1997 roku stworzyła prosty serwis online. „Dziś Globe and Mail stoi na granicy między epoką papieru a epoką elektronów i należy do nich obydwu”50. Obecne sieciowe wersje czasopism mogą dostosowywać przekazywane wia- domości do profilu zainteresowań i potrzeb użytkownika (usługa ta zwana jest „point casting”). Derrick de Kerckhove twierdzi, że w takim właśnie kie- runku podąży także telewizja. Technologia „strumieniowa”, której używa się do prezentacji dźwięku w sieci, jest już dostępna w odniesieniu do ciągłych strumieni obrazów wideo. De Kerckhove prognozuje, że w niedalekiej przy- szłości wiadomości biznesowe, zawodowe i akademickie będą coraz bardziej dostosowane do potrzeb indywidualnego odbiorcy, natomiast wiadomości lokalne i krajowe będą lepiej dostosowane do rozpowszechniania za pomocą tradycyjnych mediów szerszej publiczności. Różnica między mediami zo- rientowanymi na odbiorcę indywidualnego a modelem konwencjonalnej wi- downi masowej będzie opierała się na określeniu, w jakim stopniu wiadomość jest prywatna, a w jakim publiczna (różnica między społecznością online i spo- łeczności
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Reklama internetowa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: