Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00139 005868 11250633 na godz. na dobę w sumie
Rodzina, czyli transcendencja w majtkach - ebook/pdf
Rodzina, czyli transcendencja w majtkach - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: W drodze Język publikacji: polski
ISBN: 97-83-7096-092-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Małżeńskie łoże ma większą głębię i moc twórczą (również więcej dramatyzmu) niż laboratorium doktora Frankensteina, a stół rodzinny to wytwór techniki potężniejszy niż tablet”. (Ze wstępu autora)

Rodzina – oparta na naturalnych więziach, otwarta na żywioł i tak bardzo daleka od pożądanej dziś doskonałości – nie chce podporządkować się regułom wyznaczanym przez licznych specjalistów. Fabrice Hadjadj z dużą dozą nienachalnego humoru udowadnia, że nie jest ona żadnym archaicznym pomysłem, ale wyjątkowym miejscem, gdzie bez wyrachowania dajemy i otrzymujemy dar życia. Kto pragnie świadomie przeżywać swoje powołanie małżeńskie i rodzicielskie, znajdzie w książce odpowiedź na to:

- czym jest rodzina,

- jaki jest związek pomiędzy ciałem i duchem a inteligencją,

- co tablet ma wspólnego ze stołem.

Fabrice Hadjadj prowokuje i gorszy, a jego celne pióro trafia w samo sedno problemu – dzięki temu lektura książki jest tak fascynująca!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

„Małżeńskie łoże ma większą głębię i moc twórczą (również więcej dramatyzmu) niż laboratorium doktora Frankensteina, a stół rodzinny to wytwór techniki potężniejszy niż tablet”. (Ze wstępu autora) Fabrice Hadjadj prowokuje i gorszy, a jego celne pióro trafia w samo sedno problemu – dzięki temu lektura książki jest tak fascynująca! Rodzina – oparta na naturalnych więziach, otwarta na żywioł i tak bardzo daleka od pożądanej dziś doskonałości – nie chce podporządkować się regułom wyznaczanym przez licznych specjalistów. Fabrice Hadjadj z dużą dozą nienachalnego humoru udowadnia, że nie jest ona żadnym archaicznym pomysłem, ale wyjątkowym miejscem, gdzie bez wyrachowania ofiarowujemy i otrzymujemy dar życia. Kto pragnie świadomie przeżywać swoje powołanie małżeńskie i rodzicielskie, znajdzie w książce odpowiedź no to: • czym jest rodzina • jaki jest związek pomiędzy ciałem i duchem a inteligencją • co tablet ma wspólnego ze stołem. Cena det. 33,00 zł PATRONAT MEDIALNY j j F a b r i c e H a d a d R o d z n a c z y , i l i t r a n s c e n d e n c a w m a t k a c h j j Fabrice Hadjadj Fabrice Hadjadj – francuski filozof, dramaturg i publicysta. Urodził się pod Paryżem w 1971 roku w rodzinie żydowskiej pochodzącej z Tunezji. Jego rodzice byli maoistami. W młodości Hadjadj był ateistą i anarchistą, po czym nawrócił się na katolicyzm. Wykłada historię filozofii i literatury, kieruje Instytutem Studiów Antropologicznych „Philanthropos” we Fryburgu Szwajcarskim. Pisze m.in. dla „Le Figaro” i „Art Press”. Jest autorem kilkunastu książek. Mieszka we Fryburgu z żoną i sześciorgiem dzieci. Nakładem Wydawnictwa W drodze ukazała się jego książka Kobieta i mężczyzna. O mistyce ciała. i mężczyzna. O mistyce ciała. i o t n e m c s a N o d o i v l i S © RODZINA czyli transcendencja w majtkach Fabrice Hadjadj RODZINA czyli transcendencja w majtkach Przełożyła Marta Tórz-Harat Tytuł oryginału Qu’est-ce qu’une famille? © Editions Salvator, Yves Briend Editeur, 2014 © Copyright for this edition by Wydawnictwo W drodze, 2016 Redaktor Paulina Jeske-Choińska Redaktor techniczny Justyna Nowaczyk Projekt okładki i stron tytułowych Małgorzata Wiatr / takemedia Fotografia na okładce © Silvio do Nascimento ISBN 978-83-7906-092-4 Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o. Wydanie I, 2016 ul. Kościuszki 99, 61-716 Poznań tel. 61 852 39 62, faks 61 850 17 82 sprzedaz@wdrodze.pl www.wdrodze.pl Moim Rodzicom, moim Dzieciom, tej pomiędzy jednymi a drugimi, będącej jednocześnie mostem i otchłanią, oddanej i nieuchwytnej, mojej towarzyszce i tej, która mnie rozbraja, jednym słowem – mojej Żonie, czyli najbardziej innemu spośród innych ludzi, Siffreine. Bez Was nic bym na ten temat nie wiedział. Przedmowa To fakt, jest tysiąc sposobów, aby się czegoś dowiedzieć, ale by przeniknąć przyszłość, potrzeba prostoty serca. Odisseas Elitis, „Odyseja”, w: Światłodrzewo i czternasta piękność 1 Rodzina, czyli transcendencja w majtkach nie narodziłaby się bez tych, którzy przeszkadzali mi w jej napisaniu. Jeśli moja wol- ność nie zaznałaby ograniczeń z ich strony, książka ta miałaby piękniejszy styl, byłaby bardziej spójna i naukowa, a jej tematy- ka bez wątpienia dotyczyłaby czegoś zupełnie innego. Napisał- bym raczej Czym jest pustka?, Ucieczkę odnalezionego czasu albo też 121. dzień Sodomy… W tę stronę płynęły zwykle moje myśli. Pewne osoby zablokowały zupełnie ich bieg. Co prawda, nie tyle jak przeszkoda, co jak tama. By podnieść poziom wód. Starożytna sentencja stawia przed wyborem: aut puer, aut li- ber… Płodzić dzieci albo pisać książki – trzeba się zdecydować. 1 Przekład własny (tak wszędzie, o ile nie zaznaczono inaczej) – przyp. tłum. 8 | Czym jest rodzina? Mnie się to nie udało. Nie jestem zresztą za bardzo pro choice. Co jest bardzo nieostrożne, przyznaję, i w kiepskim guście. Lu- dzie pytają mnie: „Jak pan to robi, że publikuje pan tyle książek, mając tak liczną rodzinę?”. Cóż, źle robię. Pozwalam dzieciom, by uniemożliwiały powstanie Wielkiego Dzieła, i pozwalam tek- stom, które nadal produkuję, by ograniczały mój czas dla dzieci. Ale może jednak robię dobrze. Bo, jak lubię wierzyć, co jedne i drugie tracą na doskonałości, to zyskują na życiowej prawdzie – prawdzie kulawej, fakt, niespecjalnie pociągającej, ale kuśtykają- cej dzielnie swoją drogą. Tak oto dwuletni Joseph wkracza nieoczekiwanie do mojego gabinetu ze swoim czarującym uśmiechem i oświadcza mi: „Pi- jupkowe!” (co należy rozumieć jako bezdyskusyjny nakaz, by na- lać mu teraz-zaraz-natychmiast szklankę soku jabłkowego), a ja nie wiem, czy jestem bardziej wściekły, czy zachwycony. Albo czteroletni Jacob pyta mnie: „Czy mogę napisać coś na twoim komputerze?” i nie czekając na pozwolenie (niewątpliwie dlatego, że by go nie otrzymał), wystukuje ylkhvoxicv w samym środku bieżącego zdania. Po czym sześcioletnia Elisabeth chce, żebym narysował jej księżniczkę, ośmioletnia Marthe prosi, bym obej- rzał przedstawienie z muzyką, które właśnie przygotowała wspól- nie z młodszymi braćmi, a Judith, lat dziewięć i trzy czwarte, wy- krzykuje mi do ucha: „O! Napisałeś moje imię w swojej książce!”. Wreszcie jedenastoletnia Esther błaga mnie, bym przeczytał nowe rozdziały opowieści, którą sama pisze – coś między Harrym Pot- terem, Władcą Pierścieni i Mikołajkiem (bardzo fajną). Ale to nie wszystko, bo jest jeszcze oczywiście moja żona (pomi- nę tu milczeniem jej rodzinę). Jeśli niektóre młode kobiety i wiele innych, co prawda o wiele mniej młodych, spijają słowa z mych Przedmowa | 9 ust, gdy wygłaszam jakąś konferencję, to jeśli chodzi o Siffreine, obdarza mnie ona dość dużą uwagą po to, by wyjść daleko poza czytane jej dopiero co ukończone strony i przerywać mi komen- tarzami, na które nie wpadłby żaden krytyk: „A tak właściwie, pomyślałeś o tym, by wysłać jakieś życzenia do Bénédicte z oka- zji ślubu?”, jak również: „Tak à propos tego co napisałeś o »życiu w świetle«, to jeszcze nie zmieniłeś żarówki w pralni”, albo jesz- cze: „No nie, naprawdę, tak być nie może, twoje włosy są za dłu- gie, koniecznie musisz je obciąć…”. To z pewnością zmienia spoj- rzenie na arcydzieło. Ustawia je też na właściwym miejscu. I nie wspomnę tu, ciągnąc wątek zakłóceń, o kłótniach, które trzeba zażegnywać, o awanturach, podczas których człowiek wychodzi z siebie i staje obok, o punktualności, z jaką „geniusz” jest wyry- wany z objęć muz, bo wołają go do stołu, o niezliczonych razach, gdy wydzieram się na dzieci, żeby przestały krzyczeć, o powsze- dnim chlebie brutalnych upokorzeń i nieoczekiwanych radości… Wściekłość i zachwyt raz jeszcze. Nikt nie jest prorokiem wśród krewnych. I na tym polega łaska – tak łatwo jest być traktowanym jak mesjasz przez ludzi, którzy zna- ją nas z widzenia. Pokrewieństwo przypomina nam o najwyższym proroctwie, proroctwie o rzeczywistości, o przyszłości, która prze- kracza nasze wyobrażenia, o płodności, która wymyka się naszym zamysłom… I to właśnie dlatego nie ma nic bardziej proroczego niż małżeństwo ze wszystkimi jego niedolami jako znak Przymie- rza miłosiernego Boga i Jego ludu o sercu podwójnym i twardym karku – jeśli wierzyć Biblii, z jej upodobaniem do genealogii wy- liczających imiona własne, by wskazać, że są rzeczy ważniejsze od nazw, i jeśli wierzyć samym prorokom – Izajaszowi, Ezechielowi, Ozeaszowi… 10 | Czym jest rodzina? To, co przeszkadzało w pracy nad tą książką, stanowi jej istotę. Rodzina, o której tu mówimy, nie ma w sobie nic z ideału. Nie jest zaciszną przystanią. A jeśli nie zmienia się do końca w pole bitwy, to tylko dlatego, że ma w sobie coś z uprawnej roli, gdzie miecz, choć przekuty w lemiesz, nadal rozdziera ziemię. Nie jest też zamk- nięta w czterech ścianach. A jeśli jej sens nie ulatuje na cztery wiatry, to dzieje się tak dlatego, że stanowi ona fundament zarów- no polityki, jak i religii, a zatem stale znajduje się w krzyżowym ogniu dyskusji. A oto i inni winowajcy przeszkadzający mi pisać na okrągło na mojej bezludnej wyspie, choć w różnym stopniu i z różnych po- wodów – wśród nich wymienię Kościół katolicki z Synodem o ro- dzinie, ruchy „LGBT”, „ABCD de l’Égalité”, „In vitro dla każ- dego”, „NBIC2 dla co bogatszych”, „CHWDP i wzajemnie” ze wspólną im wszystkim seksualną urawniłowką. To z ich powodu musiałem w roku Pańskim 2014 zabierać głos w debacie publicz- nej i poczułem potrzebę, by zebrać niniejsze teksty w niewielki tomik (dorzuciłem do nich echa polemiki z Michelem Serresem, która toczyła się na łamach czasopisma „Études” w 2003 roku, co nada moim rozważaniom pewien wymiar teologiczny). Nie mógłbym skończyć tej przedmowy, nie oddając należnej czci moim rodzicom, który mieli odwagę spłodzić mnie w starym stylu, na czerwonej kanapie w Tunisie, w dzielnicy La Fayette, po powrocie mojego ojca wyposzczonego podczas długich tygodni spędzonych na pierwszych terenowych badaniach socjologicz- nych w Menzel Abderrahmane, rybackiej wiosce na północnym 2 Z ang. Nanotechnology, Biotechnology, Information technology and Cognitive science – nanotechnologia, biotechnologia, informatyka, kognitywistyka – przyp. tłum. Przedmowa | 11 brzegu jeziora Bizerta. Pragnęli siebie nawzajem, a nie bezpo- średnio mnie. Przede wszystkim chcieli „robić miłość”, jak się to niezgrabnie mówi, a nie „zrobić sobie dziecko”. I oto ja, mały Ży- dek, zawsze poza programem, ale nie do końca poza pogromem, człowieczek, który rosnąc, zupełnie odbiegł od ich wyobrażeń (ale nie od ich serc). Nie dlatego, że się buntowałem, ale dlatego, że każdy wymyka się samemu sobie, zakładając, że się urodził, a nie został wyprodukowany. Sam mój ojciec, krok po kroku, przeszedł drogę od maoisty do talmudysty, a matka od dyrektorki ds. kadr do jidisze mame. Korzenie okazały się silniejsze niż plany (chodzi tu zresztą o korzenie w niebie), powołanie mocniejsze niż poli- tyczne czy zawodowe wybory. To zatem oczywiste: tezę niniejszej książki stanowi twierdzenie o wyższości rodziny, „instytucji z definicji anarchicznej”, od ga- binetu wyspecjalizowanego doradcy. Będę w niej konsekwentnie dowodził, że małżeńskie łoże ma większą głębię i moc twórczą (również więcej dramatyzmu) niż laboratorium doktora Franken- steina, a stół rodzinny to wytwór techniki potężniejszy niż tablet. Jak zauważył Anatole France, stół i łoże to dwa meble, którym należy się najwyższy szacunek. Dziś wyzwanie polega na tym, by uznać ich znaczenie, nieporównywalnie donioślejsze niż probów- ki czy ekranu. Niektórzy twierdzą, że przemiany dokonujące się na naszych oczach dorównują rewolucji neolitycznej. Wydaje mi się, że są one jeszcze radykalniejsze. Zlekceważyliśmy bowiem objawienie mó- wiące, że Logos to również imię Syna, i pogrążyliśmy się w bagnie logiki, w którym rozum sprowadza się do rachunku, a technolo- gia wypiera genealogię. Ludzkie pokolenia mają zsynchronizo- wać się od tego momentu z nowymi generacjami produktów tech- 12 | Czym jest rodzina? nicznych. W imię tej synchronizacji młodszy zawsze jest z pozoru dojrzalszy od starego, a całe dziedzictwo wydaje się przeżytkiem. Nie dziedziczy się przecież komputera po dziadkach. A nastola- tek lepiej poradzi sobie z obsługą najnowszych gadżetów niż za- hartowany w bojach stary wiarus. Następne pokolenie już niczego nie może nauczyć się od poprzedniego. I odtąd człowiek, który uważa, że wypada poprawnie mówić w swoim ojczystym języku, jest z punktu uznawany za straszliwego reakcjonistę; a człowiek, który popiera pełne współżycie z kobietą bez zahamowań i za- bezpieczeń, jest najobrzydliwszym z obrzydliwych seksistą. Samą naturę uznaje się za faszystowską, bo krzew różany rodzi róże, a nie sztandary. Przeciw ohydzie genealogii wielu wiele robi, pi- sząc spójne teksty (nawet bardzo spójne – jak plan pięcioletni albo blok betonu), ale tych tekstów się nie rodzi. Z ogromną więc radością przedstawiam czytelnikowi tę książkę o ultraseksistowskiej, ultrareakcyjnej i co najmniej tak fascynują- cej jak róża, świnia rzeczna i gramatyka francuska treści – książkę urodzoną, choć – wszyscy postępowcy się tu zgodzą – niedo- robioną. Saint-Michel de Kergonan, 6 sierpnia 2014 roku Święto Przemienienia Pańskiego i rocznica wybuchu bomby atomowej w Hiroszimie Czym jest rodzina? | 13 Czym jest rodzina? 1 Sprowadzając Specjalistę, Kolonizatora i Geometrę, książki pełne słów i cyfr, Wszech-Władzy i Wszech-Posłuszeństwa, oswoili płomień przodków. Ale ten ogień nigdy nie miał nic wspólnego z ich domowym ogniskiem. Odisseas Elitis, „Pasja”, VII, w: Godny jest I skłoni on serca ojców ku synom, a serca synów ku ich ojcom, abym nie przyszedł i nie poraził ziemi klątwą. Księga Malachiasza 3,242 To pytanie dotyczy sprawy tak podstawowej, że aż można się za- stanawiać, czy ktoś w ogóle je sobie zadaje. Właściwie dziwne jest to, że zebraliśmy się tutaj, by deliberować nad podobną oczywi- 1 Rozszerzona wersja odczytu wygłoszonego w Paryżu 8 marca 2014 roku pod- czas „Grenelle de la Famille” – publicznej debaty poświęconej problematyce rodziny w kontekście prawnych i społecznych przemian dążących do jej przedefiniowania – przyp. tłum. 2 Ten i inne cytaty biblijne pochodzą z: Biblia Tysiąclecia. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2003. 14 | Czym jest rodzina? stością, a niektórzy nie omieszkają uznać, że zajmujemy się tu roztrząsaniem banałów i komplikowaniem prostych rzeczy. Gdy mamy do czynienia z takim pytaniem, skazani jesteśmy na alter- natywę – albo będziemy wyważać otwarte drzwi, albo dzielić włos na czworo. Jednocześnie, jak możemy się domyślać, największe oczywisto- ści zaciemnia ich jasność. Niezupełnie tak, jak w przypadku nosa na środku mojej twarzy, który jest za blisko, by go zobaczyć, czy krajobrazu mijanego sto razy, który staje się tak znany, że aż nie- zauważalny. Raczej jak w przypadku źródła światła, które rzuca blask na inne rzeczy i daje im początek, podczas gdy samo nie może być z tego powodu oświetlane ani zapoczątkowane. Wobec takiego źródła jesteśmy jak nocne ptaki, które chciałyby spojrzeć prosto w słońce i ślepną od zbyt mocnego światła. Wszyscy pochodzimy z jakiejś rodziny, wszyscy zaczynamy z jakimś nazwiskiem rodowym, wszyscy mieliśmy jakąś rodzinę jako kolebkę. Rodzina jest fundamentem. Skoro jednak jest fundamentem, to nie da się „założyć rodziny” 3. Jeśli leży ona u początku naszego konkretnego życia, niemożliwe staje się jej uzasadnienie czy wyjaśnienie, ponieważ należałoby odwołać się do jakiejś wcześniejszej zasady, a rodzina stałaby się przez to rzeczy- wistością wtórną i drugorzędną, zamiast być matrycą. Teoretycy upatrujący w pierwszej wspólnocie ludzkiej efekt umowy zawartej między aseksualnymi i samotnymi jednostkami, sami głoszą przez 3 W tym fragmencie często pojawia się gra słów lub znaczeń oparta na tych ele- mentach: fonder – zakładać, ustanawiać; fondement – fundament, podstawa; fonder la famille – założyć rodzinę – przyp. tłum. Czym jest rodzina? | 15 to, że chodzi o fikcję, roboczą hipotezę, a nie o rzeczywistość4. Na poziomie ludzkiej kondycji nie ma zasady wcześniejszej niż rodzi- na. Nie można zatem jej uzasadnić czy wytłumaczyć, można je- dynie objaśnić jej obecność, która zawsze będzie nas wyprzedzać. Tutaj oczywistość była wcześniejsza od naszych oczu. Właściwie to ona nam je otworzyła pierwszymi uśmiechami i głosami. I wła- śnie dlatego tak trudno polemizować z tymi, którzy – odrzucając cielesność – tak zażarcie atakują rodzinę. Łatwiej jest wytłuma- czyć, że człowiek pochodzi od małpy, niż to, że dziecko pochodzi od kobiety i mężczyzny; w pierwszym przypadku faktycznie teza wymaga uzasadnienia, i to porządnego, podczas gdy w drugim na- wet nie mamy do czynienia z tezą, ale z absolutnie podstawowym faktem, takim jak istnienie świata zewnętrznego. Jak udowod- nić istnienie świata zewnętrznego? Jak komuś wykazać, że słońce oświetla? Pochwała przeciwników plemienia A jednak jest za co dziękować tym, którzy dziś atakują rodzi- nę, o ile rozbudzają naszą uwagę i skłaniają nas do ponownego zastanowienia się nad tą oczywistością wcześniejszą niż jakikol- 4 Rousseau pisze we wstępie swojej Rozprawy o pochodzeniu i podstawach nierów- ności między ludźmi (1754): „Zacznijmy więc od tego, że odrzucimy wszelkie fakty”. Na początku Umowy społecznej (I, 2) nie może powstrzymać się przed uznaniem podstawowego faktu: „Najstarszą ze wszystkich społeczności i jedyną naturalną jest rodzina”. Cyt. za: Rousseau, Trzy rozprawy z filozofii społecznej, przeł. Henryk El- zenberg, PWN, Warszawa 1956, s. 141 i Rousseau, Umowa społeczna, przeł. Boh- dan Strumiński, PWN, Warszawa 1966, s. 10. 16 | Czym jest rodzina? wiek obiektywizm. Ich kontestacja stanowi pewną łaskę. „Zresztą nawet muszą wśród was być rozdarcia”. Tak właśnie św. Paweł oświadcza w Pierwszym Liście do Koryntian (11,19): „Zresztą nawet muszą wśród was być rozdarcia, żeby się okazało, którzy są wypróbowani”. Ta próba ukazuje ukryty obraz, jak wywołanie zdjęcia. Jest jak kryzys pozwalający oddzielić ziarno od plew lub cenne samorodki od piasku. Współczesne kontestacje z jednej strony zawierają oskarże- nia, przed którymi trzeba się bronić, z drugiej – nakazują rów- nież poszukiwanie przyczyn, przed którym nie należy się wzbra- niać. W tym względzie kontestacja domaga się od nas powrotu do podstaw (w sensie bardzo materialnym), do zwrócenia się ku rodzinnemu bytowi5. Jak już mówiłem, to ważne, żeby się bro- nić. Ale obrona rodziny nie może sprawiać, że zapomnimy o tym, czym ona w swej istocie jest. W obecnych okolicznościach właśnie o tym przede wszystkim, być może nawet bardziej niż kiedykol- wiek wcześniej, powinniśmy myśleć. Początek faktycznie daje się poznać dopiero na końcu. Nasz rozum jest tak ułomny, nasza wola tak niewdzięczna, że dopiero groźba zniszczenia pewnej rzeczywistości skłania nas do jej uzna- nia. Dopiero podczas trzęsienia ziemi zauważamy wspaniałomyśl- ność, z jaką nosiła nas do tego momentu – wspaniałomyślność, która gdy jest prawdziwa, usuwa się sprzed oczu, działa dyskret- nie, nie stara się o to, by się jej odwdzięczyć. 5 Byt w sensie filozoficznym – przyp. tłum. Czym jest rodzina? | 17 Bycie versus norma Czym jest rodzina? To pytanie o bycie, pytanie z gruntu filozo- ficzne. Poszukuje istoty pewnej rzeczywistości. Na temat rodziny można powiedzieć wiele i z detalami, można przedstawiać ją z per- spektywy historycznej, socjologicznej, psychologicznej, prawnej, moralnej, ukazywać fakty, określać obowiązki, a jednak nie wyra- zić jej prawdy. Prawda nie sprowadza się bowiem do dokładności, tak jak czas nie sprowadza się do zegarków. Można drobiazgowo opisać mechanizm zegarowy, wyregulować go z największą precy- zją i przeoczyć przy tym istotę czasu – która jest nie bez związku z istotą rodziny, skoro czas naszej historii zależy organicznie od następstwa pokoleń. Można zadowolić się opisem, ukazać, że rodzina zmieniała się nieustannie, w zależności od epoki i szerokości geograficznej, i przez to zaproponować jej relatywistyczne ujęcie. Można wysi- lać się na tworzenie pr zepisów, w imię dobra dziecka twierdzić, że różne koncepcje rodziny nie są sobie równe, i przez to wpi- sać ją w ujęcie moralistyczne. Obydwa ujęcia są dokładne, ale nie prawdziwe. Powiem więcej: wyrażają normę, ale nie istotę. Moralista jest otwarcie normatywny, gdyż narzuca normy zgod- nie z własnym systemem wartości. Ale relatywista jest normatyw- ny w sposób podstępny, ponieważ pozwala narzucać sobie normy zgodnie z aktualnym układem sił. Istota nie ma nic wspólnego z normą. To, co istotne (mógł- bym powiedzieć: naturalne, o ile rozumieć to będziemy w zna- czeniu filozoficznym, a nie tylko biologicznym), wykracza poza opozycję normalne–nienormalne. Esencja bowiem nie zależy od 18 | Czym jest rodzina? naszych konstrukcji, technicyzacji, innowacji opracowywanych przez ludzki przemysł (stwierdzenie to jest prawdziwe również w przypadku istoty wyprodukowanych przedmiotów, która wy- kracza poza to, co założył sobie producent). Odsyła ona do tego, co nawet w produkcie jest niewyprodukowanego, do tego, czego się nie wybiera, tego, co umyka zarówno planowaniu, jak i ideolo- gii, choćby nawet planowanie wynikało ze szlachetnych pobudek, a ideologia inspirowała się chrześcijaństwem. O tym, że istoty nie można poddać dekonstrukcji Fenomen istotowy lub naturalny nie podlega dekonstrukcji, po- nieważ nie jest konstruktem. Jedynym sposobem na dekon- strukcję jest jego całkowite zniszczenie. A skoro wraz z rodziną należałoby zniszczyć samego człowieka, najczęściej wystarczy do- prowadzić do jej wykoślawienia lub ją sparodiować. Jesteśmy świadkami osobliwego odwrócenia tendencji do odrzu- cenia instytucji rodziny. Ci sami, którzy wczoraj atakowali małżeń- stwo i rodzinę, dziś żądają prawa do małżeństwa i rodziny na swoją modłę. Choć do kategorii płci mają lekceważące podejście, to mimo wszystko pojmują rodzinę jako związek dwóch dorosłych i jedne- go lub kilkorga dzieci. Tym samym udowadniają swoją zależność od modelu wyznaczonego przez naturalny związek kobiety i męż- czyzny, tak jakby nie mogli posunąć się dalej. Koniec końców, ze swoją zdeklarowaną odmiennością mogliby być bardziej kreatywni i zaproponować małżeństwo składające się z x osób – coś na kształt uczuciowej organizacji non profit – albo małżeństwo z przedsta- wicielami innych gatunków zwierzęcych lub roślinnych czy też
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Rodzina, czyli transcendencja w majtkach
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: