Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00919 012812 16005735 na godz. na dobę w sumie
Romans palce lizać - ebook/pdf
Romans palce lizać - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 113
Wydawca: Burda Książki Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7778-087-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> młodzieżowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Grzegorz Kasdepke, autor bestsellerów dla dzieci, dokonał tym razem niemożliwego. Napisał romans, który z równym zainteresowaniem przeczytają dziewczyny i chłopaki, dorośli i dzieci – a zwłaszcza głodomory! Bowiem jest to nie tylko historia trzech zakochanych panów w różnym wieku: Felka, taty Felicjana i dziadzia Felusia. „Romans palce lizać” to także książka kucharska. Czytelnicy znajdą tu efektowne, ale i proste w wykonaniu przepisy przyjaciół autora. Chłopaki, pamiętajcie – przez żołądek do serca! Chcecie poderwać dziewczynę? Poczęstujcie ją czymś smacznym. A jeśli dziewczyna poderwać się nie da, to na pociechę pozostaną przygotowane przez Was smakołyki. I przezabawna książka, do której będziecie wracać co chwila! Książka przeznaczona dla osób od lat 8 do 108!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

a w y , z s a h c r o t o k p a a z ê ó w n i s h c p i r ó e t s y z r p w k u 1 3 k d o r W œ t e j r a c l u s i O l a C i l a k œ e Copyright fot the Polish edition © 2011 G+J Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. Co. Spó³ka Komandytowa. Copyright © 2011 for the text by Grzegorz Kasdepke Copyright© 2011 for the illustrations by Ola Cieœlak G+J Gruner + Jahr Polska Sp. z o.o. Co. Spó³ka Komandytowa. 02-674 Warszawa, ul. Marynarska 15 Dzia³ handlowy: tel. (48 22) 360 38 38 fax (48 22) 360 38 49 Sprzeda¿ wysy³kowa: Dzia³ Obs³ugi Klienta, tel. (48 22) 360 37 77 Redakcja: Ma³gorzata Grudnik-Zwoliñska Korekta: El¿bieta Redwan, S³awomir Borkowski Opracowanie grafi czne ilustracje: Ola Cieœlak olazbloku.blogspot.com Redakcja techniczna: Mariusz Teler Redaktor prowadz¹ca: Agnieszka Radzikowska ISBN: 978-83-7778-087-9 Druk: Druk-Intro S.A. ISBN: 978-83-62343- 56-0 Wszelkie prawa zastrze¿one. Reprodukowanie, kopiowanie w urz¹dzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wyst¹pieniach publicznych tylko za wy³¹cznym zezwoleniem w³aœciciela praw autorskich. i i e j r a c t l u s g r a fi e o p r a c o w a n i œ e O l a C i c z n e l a k 2011 Niektórzy dziedzicz¹ po rodzicach wzrost, urodê i maj¹tek, a Felek odzie- dziczy³ jedynie imiê po tacie i sk³onnoœæ do nieszczêœliwego zakochiwania siê po mamie. I jeszcze ³akomstwo – ale to ju¿ po dziadku. – Nie mog³em mieæ jakiegoœ normalnego imienia? – jêkn¹³, staj¹c przed lustrem. – Dajmy na to Maks, najlepiej przez iks? Albo Ronaldo? – To s¹ normalne imiona? – zdziwi³ siê tata. Bo tata mia³ zwyczaj dziwiæ siê wszystkiemu. Dziwi³ siê, ¿e pada deszcz, ¿e œwieci s³oñce, ¿e chleb jest czerstwy, ¿e Felek roœnie, ¿e znowu minê³y œwiêta. Ale najbardziej by³ zdziwiony, gdy mama odesz³a. – Normalne czy nienormalne – wzruszy³ ramionami Felek – wa¿ne, ¿e nikt siê z nich nie wyœmiewa. A ja ci¹gle s³yszê „Felek-serdelek”. – Serdelek – zachichota³ tata. – Super, muszê zapamiêtaæ. – Przecie¿ na ciebie te¿ tak wo³ano – przypomnia³ Felek. Tata zamruga³ oczami. Wygl¹da³ teraz jak wychud³a sowa z zatkniêtymi na dziobie szk³ami powiêkszaj¹cymi. – Istotnie – mrukn¹³ ze zdziwieniem. – Ja te¿ mam na imiê Felicjan. 9 Felek popatrzy³ na niego z politowaniem. Nie bardzo rozumia³, jakim cu- dem tak roztrzepana osoba mog³a byæ szefem powa¿nego naukowego pro- jektu. A tata zajmowa³ siê przecie¿ astronomi¹, konkretnie rzecz bior¹c radioastronomi¹. Innymi s³owy – nas³uchiwaniem gwiazd. Gdyby mamy s³ucha³ z równ¹ gorliwoœci¹, mo¿e nie dosz³oby do separacji. – Felek-serdelek – powtórzy³ tata w zamyœleniu. – Rzeczywiœcie, pamiê- tam. Ciekawe, czy i z dziadka tak ¿artowano? Bo i dziadek Felka mia³ na imiê Felek. Rodzinna tradycja. W odró¿nieniu od wnuczka (Felka) i syna (Felicjana), dziadka nazywano dziadziem Felu- siem. Siedzia³ w³aœnie w swoim pokoju nad kolejn¹ krzy¿ówk¹ – ale nie rozwi¹zywa³ jej, tylko uk³ada³. By³ podpor¹ pisma „Szaradzista”. – Serdelek? – dziadek zamruga³ oczami. – Nie przypominam sobie. Ale chêtnie coœ bym przek¹si³, czemu nie. Oto ca³y dziadek – nie przepuœci okazji, ¿eby czegoœ nie przek¹siæ. – Mog¹ byæ i serdelki – oœwiadczy³ wspania³omyœlnie. – A nawet i paró- weczki. Mamy jakieœ? – Ju¿ jesteœ g³odny? – zdziwi³ siê tata. – Po obiedzie? – Jakie ju¿?! – hukn¹³ dziadzio Feluœ. – Obiad by³ z godzinê temu. Co oznacza³o, ¿e czas na podwieczorek. Dziadzio Feluœ by³ zwolennikiem zdrowego trybu ¿ycia. Uwa¿a³, podobnie zreszt¹ jak dietetycy, ¿e trzeba jeœæ czêsto, ale niezbyt du¿o – jedyne co zmodyfi kowa³, to liczbê zaleca- nych posi³ków. Dziewiêæ zamiast piêciu. Ograniczy³ te¿ aktywnoœæ ruchow¹ do niezbêdnego minimum – ¿eby nie nabawiæ siê kontuzji. A mimo to by³ 10 szczup³y. Tak samo jak tata. Tak samo jak Felek. Gdy stali ca³¹ trójk¹ obok siebie, trudno by³o powstrzymaæ uœmiech. Przywodzili na myœl Muzeum Historii Naturalnej, dzia³ „Cz³owiek”, eksponat o nazwie „Trzy fazy roz- woju osobnika mêskiego – od dzieciñstwa, poprzez dojrza³oœæ do jesieni ¿ycia”. Ró¿ni³ ich tylko wzrost, ubranie i kszta³t okularów. – Cud, ¿e jesteœ szczup³y – tata pokrêci³ z niedowierzaniem g³ow¹. – To a¿ podejrzane. Mo¿e powinieneœ pójœæ do lekarza? – By³em – zasapa³ dziadzio Feluœ. – I co? – Jutro znowu idê. Tata z Felkiem wymienili zaniepokojone spojrzenia. – Dlaczego? – wykrzusi³ wreszcie tata. – Czujê, ¿e muszê – wyzna³ dziadzio Feluœ. – Ale coœ ciê boli? Dziadzio Feluœ westchn¹³ i pokiwa³ posêpnie g³ow¹. Potem przy³o¿y³ rêkê do piersi i zrobi³ tragiczn¹ minê. – Serce? – przestraszy³ siê tata. – Mo¿e to zawa³? Nie ma co czekaæ do jutra. Felek, dzwoñ po karetkê! Felek ju¿ chcia³ pognaæ do stoj¹cego w korytarzu telefonu, ale tubalny g³os dziadzia Felusia osadzi³ go w miejscu. – Zwariowa³eœ?! – zagrzmia³ dziadek. – Mam robiæ z siebie durnia?! Co ona o mnie pomyœli?! – Kto? – chcia³ wiedzieæ tata. 11 – No ona, pani doktor – wyjaœni³ dziadzio Feluœ. – Co za kobieta, mówiê wam. – I a¿ mlasn¹³. No tak. Byæ mo¿e sk³onnoœæ do nieszczêœliwego zakochiwania siê Felek odziedziczy³ nie tylko po mamie, ale i po dziadku. Odk¹d pamiêta, dzia- dzio Feluœ na zmianê to zakochiwa³ siê, to zrywa³ z kolejnymi narzeczony- mi, stwierdzaj¹c, ¿e ¿adna z nich nie dorównuje nieboszczce ¿onie. Czyli babci Felka, której Felek nie zd¹¿y³ poznaæ, niestety. – To coœ powa¿nego? – zapyta³ ostro¿nie tata. – O tak! – zapewni³ dziadek. – Tym razem czujê, ¿e tak. Có¿, kiedy ona mnie ignoruje, i to zupe³nie. Woli schorowanych starców – doda³ zgryŸliwie. – A jak trafi ³eœ do tej pani doktor? – Udaj¹c schorowanego starca. Tata przewróci³ oczami. Felek uœmiechn¹³ siê mimo woli. – I co? – Uwa¿a, ¿e jestem zdrów jak rydz – poskar¿y³ siê dziadzio Feluœ. – I ¿e niepotrzebnie zawracam jej g³owê. Zapad³o milczenie. Byæ mo¿e na mê¿czyznach z tej rodziny ci¹¿y³a jakaœ kl¹twa. – Tym chêtniej coœ bym przek¹si³ – o¿ywi³ siê nagle dziadek. – Nie ma to jak zagryŸæ smutki! Kto ze mn¹ idzie? Wsta³ i spojrza³ na nich wyczekuj¹co. 12 – Ja – mrukn¹³ po chwili tata, obracaj¹c nerwowo obr¹czkê. – I ja – wymamrota³ Felek, spogl¹daj¹c têsknym okiem za okno. – Moja krew! – ucieszy³ siê dziadzio Feluœ. – Serce i ¿o³¹dek na swoim miejscu! Naprzód, panowie! I ruszyli do kuchni. A kysz smutki! Kisz* Felka S³one pó³kruche ciasto to podstawa: 1½ szklanki m¹ki pszennej 1½ szklanki m¹ki kukurydzianej 1/2 ³y¿eczki soli 1/4 kostki mas³a 1/3 szklanki zimnej wody 1. M¹kê wsypujemy do miski. Dodajemy sól oraz zimne mas³o. 4. Wyrabiamy ciasto a¿ do uzyskania jednolitej masy. *(po francusku: quische) 2. Mas³o kroimy na drobne kawa³ki. 3. Wlewamy wodê. 1411414 5. Formujemy kulê, pakujemy j¹ w foliowy woreczek i wk³adamy do lodówki na minimum 20 minut. 6. 8. Formê tortow¹ lub ¿aroodporne naczynie wyklejamy cienk¹ warstw¹ ciasta. Pamiêtajmy o tym, by ciasto zachodzi³o co najmniej dwa centymetry na œcianki formy. Rozwa³kowane ciasto nak³uwamy widelcem. 7. Rozgrzewamy piekarnik. Podpiekamy ciasto przez 5-7 minut. Po tym czasie ostro¿nie wyjmujemy formê na deskê. 1511515 9. Bierzemy: 4 du¿e jajka 400 gramów œmietany 1/2 ga³ki muszkato³owej 1/2 ³y¿eczki soli 10. Sk³adniki mieszamy, u¿ywaj¹c tradycyjnej trzepaczki lub miksera – a¿ do uzyskania jednolitej masy. 11. Zalewamy ni¹ wyjête z piekarnika ciasto. 16 12. W zale¿noœci od wysokoœci formy pieczemy 40 – 45 minut. Dziadzio Feluœ wsta³ skoro œwit i natychmiast siêgn¹³ po atlas medyczny. Jego plan by³ prosty: upozoruje atak serca, pojedzie do ukochanej pani doktor – a ta w cudowny sposób uleczy go jednym spojrzeniem. Po czym dziadzio Feluœ, w podziêkowaniu za uratowanie ¿ycia, zaprosi pani¹ dok- tor na obiad. – I nie wstyd ci? – tata spojrza³ na dziadka z niedowierzaniem. – Napra- wdê jesteœ gotowy zrobiæ z siebie g³upka? – Oo, mój drogi – zasapa³ dziadzio Feluœ. – Zapamiêtaj, dla prawdziwej mi³oœci warto poœwiêciæ mi³oœæ w³asn¹! – Nie rozumiem – b¹kn¹³ Felek, wsypuj¹c musli do miseczki z mlekiem. O tak wczesnej porze zazwyczaj ma³o co rozumia³. – Nie rozumiesz, bo jesteœ jak twój ojciec! – prychn¹³ dziadzio Feluœ. 17 – Czasami warto zapomnieæ o wstydzie, o tym, ¿e inni patrz¹, ¿e bêd¹ siê œmiali, komentowali i w ogóle. Bo s¹ wa¿niejsze… – Ale co to jest ta mi³oœæ w³asna? – przerwa³ Felek. – Samozachwyt – wyjaœni³ dziadzio Feluœ, zerkaj¹c z zadowoleniem w lus- tro – który czêsto wyra¿a siê przesadnym strachem przed œmiesznoœci¹. Felek spojrza³ pytaj¹co na tatê. Ten wzruszy³ ramionami. Siedzia³ z po- nur¹ min¹, bez litoœci zatapiaj¹c w mleku kukurydziany p³atek po p³atku. Narzêdziem zbrodni by³a ³y¿ka. – Nie ma co siê obra¿aæ – dziadek wsta³ od sto³u i klepn¹³ tatê po ramie- niu. – Powiedzia³em sam¹ prawdê. Gdybyœ nie wstydzi³ siê przyznaæ do winy, siedzielibyœmy tu we czworo. A tak… – machn¹³ rêk¹. – Dom bez kobiety to… szkoda gadaæ. Zgodnie z oczekiwaniem tata cisn¹³ ³y¿k¹ o stó³. – Musimy teraz o tym rozmawiaæ?! – krzykn¹³. – Przy œniadaniu?! Przy dziecku?! – A jakie to dziecko? – zdumia³ siê dziadzio Feluœ. – Ch³op jak d¹b, nied³ugo nas przeroœnie. To jedna sprawa, a druga – jakie to œniadanie? Ty to nazywasz œniadaniem? Kartonowe mleko i wysuszon¹ kukurydzê? Phi! – wyszed³ z kuchni. Felek na wszelki wypadek postanowi³ siê nie odzywaæ. Doœwiadczenie uczy³o, ¿e w takich momentach tata jest nieobliczalny – mo¿e przypomnieæ sobie, ¿e dawno nie sprawdza³ zeszytów, nie zagl¹da³ do dzienniczka albo ¿e Felek od œwi¹t nie posprz¹ta³ w swoim pokoju. Gdyby Felek mia³ to 18 zrobiæ teraz, przed wyjœciem do szko³y, to koniec – pokaza³by siê w klasie dopiero na rozdaniu œwiadectw. – Smakuje? – zapyta³ tata. Felek pokiwa³ g³ow¹. – No w³aœnie – tata odzyska³ trochê animuszu. – Smaczne i zdrowe. – Bzdura! – hukn¹³ z przedpokoju dziadzio Feluœ. – Œniadanie powin- no daæ si³ê na ca³y dzieñ! Dlatego dobre œniadanie to wêdlinka, warzywa, razowe pieczywo, jajecz… – Trzeba by³o samemu je przygotowaæ! – tata ponownie cisn¹³ ³y¿k¹ o stó³. – Jesteœ emerytem, masz najwiêcej czasu! – Ale mój dy¿ur przypada na przysz³y tydzieñ – przypomnia³ ze spokojem dziadzio Feluœ. – W tym tygodniu œniadania to twoje zadanie, drogi synu. „Niestety” – pomyœla³ Felek. Bo œniadania taty by³y przewidywalne do bólu – mleko z p³atkami. Cza- sami, dla odmiany, tata serwowa³ jogurt z p³atkami. Raz, w roztargnieniu, poda³ mleko wymieszane z jogurtem. Wybaczyli mu to tylko dlatego, ¿e po- przedniej nocy tata siedzia³ do póŸna w obserwatorium astronomicznym i podgl¹da³ wybuch supernowej. – A w³aœnie! – Felek przypomnia³ sobie nagle o czymœ wa¿nym. – Bêdê móg³ po¿yczyæ twoj¹ star¹ lunetê? Tê ma³¹? – Oo… – zdziwi³ siê tata. – Czyli jednak rozbudzi³em w tobie zaintereso- wania astronomi¹? – No… powiedzmy – b¹kn¹³ Felek. – Chcia³bym sobie poogl¹daæ to i owo. 20 – To i owo… – z przedpokoju dobieg³ chichot dziadka. – A dok³adnie co? – zapyta³ tata, udaj¹c, ¿e nie s³yszy dziadzia Felusia. – Spytaj „kogo?” – podpowiedzia³ dziadek. Tata wbi³ wzrok w zaczerwienionego Felka. Mo¿na oszaleæ z tym dziadkiem! – Yyy? – ponagli³ tata. – Chcê komuœ… coœ… – zapl¹ta³ siê Felek. – Pokazaæ. – W dzieñ? – tata podrapa³ siê po g³owie. – Du¿o nie zobaczycie. Nie le- piej umówiæ siê po zmroku? – Brawo! – przyklasn¹³ dziadek, staj¹c w drzwiach kuchni. By³ ubrany w odœwiêtny garnitur, a z resztki w³osów starannie uformowa³ lok. Czy te¿ raczej loczek. – Nareszcie rada godna mê¿czyzny! Umów siê na wie- czór, mo¿esz nawet przyprowadziæ j¹ tutaj. Pod pretekstem obserwowania gwiazd. Tata na pewno nie bêdzie mia³ nic przeciwko. Felek patrzy³ na dziadka szeroko otwartymi oczami. Przyprowadziæ j¹ tutaj? Do tego domu wariatów? Naraziæ siê na ¿arty dziadzia Felusia i d³ugaœne wyk³ady taty o pocz¹tkach kosmosu? Niedoczekanie! Tata uzna³ jednak, ¿e to niez³a myœl. – No proszê – chrz¹kn¹³ – jak ten czas leci. Nawet nie zauwa¿y³em, kiedy… Nic to. Mo¿esz, oczywiœcie. Je¿eli chcesz, to proszê bardzo. Zo- stawiam ci do dyspozycji teleskop. Felka zatka³o. Domowy teleskop taty by³ dot¹d pod specjalnym nadzorem. Sta³ na poddaszu, a Felek mia³ zakaz nie tylko bawienia siê nim, ale nawet 21 22
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Romans palce lizać
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: