Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00238 007794 19971388 na godz. na dobę w sumie
Romans w cieniu koronawirusa - ebook/pdf
Romans w cieniu koronawirusa - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Ebookowo Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8166-157-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook (-31%), audiobook).

Paulina żyje swoimi sprawami i tylko sporadycznie słyszy o tym, co się dzieje na świecie. Nie interesuje jej polityka, więc nie śledzi na bieżąco ważnych wydarzeń. Bardziej martwi ją zdrada ukochanego i rozstanie z nim niż słuchy o dziwnym wirusie, który pojawił się w Chinach. Niestety wkrótce przekonuje się, że od rzeczywistości nie można uciec. Gdy po wielu przykrych wydarzeniach spotyka ją wreszcie coś dobrego - poznaje fajnego chłopaka - w kraju ogłaszają kwarantannę. To bardzo komplikuje jej życie i doprowadza do podjęcia kilku ryzykownych decyzji...
Taka historia mogłaby się przydarzyć każdej dziewczynie w Polsce.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

© Copyright by Małgorzata Kasprzyk e-bookowo Zdjęcie na okładce: Anestiev, pixabay.com Projekt okładki: Katarzyna Krzan Wydawca: Wydawnictwo internetowe e-bookowo www.e-bookowo.pl Kontakt: wydawnictwo@e-bookowo.pl ISBN: 978-83-8166-157-7 Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, rozpowszechnianie części lub całości bez zgody wydawcy zabronione Wydanie I 2020 PROLOG SYLWESRTER 2019 – Nad czym tak ślęczysz, mamo? – zapytała Paulina, lu- strując wzrokiem swoją rodzicielkę, która przeglądała jakiś stos papierów zamiast szykować się na domówkę u swego brata. – Przygotowuję plan wykładów na przyszły rok – odparła spokojnie Teresa Bańska, uśmiechając się do córki. – Będę miała cały cykl o historii Pruszkowa. Najciekawszy zaplanowałam na koniec lutego. – Tak? – Będzie dotyczył naszej lokalnej mafii. Paulina miała wrażenie, że się przesłyszała. Wprawdzie matka bardzo angażowała się w swoje wykłady na pruszkow- skim Uniwersytecie Trzeciego Wieku, ale tym razem chyba przesadziła. – A skąd weźmiesz potrzebne informacje? – Mam swoje dojścia. – Ale czy koniecznie musisz? To bardzo drażliwy temat… Teresa podniosła oczy znad papierów i obrzuciła córkę zdu- mionym spojrzeniem. – Bez tego historia miasta nie będzie pełna – wyjaśniła krótko. – Pamiętaj, że w latach dziewięćdziesiątych pruszkowska mafia trzęsła stolicą. – Co wcale nie przynosiło chluby naszemu miastu! – Ale wpisało się trwale w jego historię. Wszystko wskazywało na to, że sprawa nie podlega dyskusji, więc Paulina postanowiła odpuścić. Od czasu śmierci jej ojca matka gwałtownie poszukiwała sposobów na zapełnienie pustki, jaką poczuła, gdy została wdową. Najpierw zajęła się wolonta- riatem w schronisku dla zwierząt, a potem tymi nieszczęsnymi wykładami, których przygotowywanie zajmowało ostatnio coraz więcej czasu. Dotąd córka nie protestowała, ponieważ jako osoba dorosła starała się zrozumieć matkę. Zainteresowania hi- storią miejscowej mafii nie wzięła jednak pod uwagę, a teraz pomyślała, że może okazać się niebezpieczne. Dlatego kilka godzin później, otwierając z przyjaciółmi szampana i odliczając sekundy do północy, wypowiedziała tylko jedno życzenie: – Niech to będzie spokojny, nudny rok! 5 STYCZEŃ 2020 Paulina Bańska była z  natury romantyczną dziewczyną. Zawsze marzyła o prawdziwej, wielkiej miłości. Nikt nie był w stanie zniszczyć tego marzenia, chociaż czasami próbowała to zrobić jej najlepsza przyjaciółka, Klara. Gdy rozmawiały o męż- czyznach, spoglądała na nią z lekkim politowaniem w oczach i  powtarzała, że przedstawicieli płci przeciwnej należy trak- tować tak, jak na to zasługują, czyli rozrywkowo. Owszem, można z nimi romansować, ale nie należy angażować w tę za- bawę swojego serca, bo żaden tego nie doceni. Kiedy Paulina napomykała, że jej ojciec był wspaniałym mężczyzną, w odpo- wiedzi tylko wzruszała ramionami. – Takich już dzisiaj nie ma, moja droga – mówiła. – Poko- lenie naszych rodziców dorastało w przekonaniu, że istnieją ja- kieś wartości i zasady. To dlatego mężczyźni traktowali kobiety przyzwoicie i dotrzymywali danego im słowa. Jeśli któryś tego nie robił, musiał liczyć się z krytyką, a nawet z potępieniem. Natomiast nasze pokolenie dorastało już w świecie bez zasad, dlatego my na przyzwoite zachowanie mężczyzn nie możemy liczyć. Oni myślą tylko o tym, żeby się zabawić naszym kosztem, więc musimy im odpłacać pięknym za nadobne. Oczywiście Paulina teoretycznie się z  nią zgadzała, ale w głębi serca liczyła na to, że któryś z nich okaże się wyjątkiem potwierdzającym regułę. Pragnęła, aby był podobny do ojca, który nawet wiele lat po ślubie przynosił matce kwiaty i po- wtarzał, jak bardzo ją kocha. Może dlatego po jego śmierci tak długo nie mogła dojść do siebie? 6 Niestety życie bezlitośnie zadrwiło sobie z  marzeń Pau- liny. Dziewczyna rozmyślała o tym pewnej nocy, przewracając się z boku na bok pod puchatą kołdrą. W domu było chłodno, ponieważ wieczorem niespodziewanie chwycił mróz, a ona za- pomniała podkręcić ogrzewanie. Wstała zatem i  uzupełniła swój strój, czyli flanelową pidżamę w kratę, o ciepłe wełniane skarpety kupione kiedyś w Zakopanem. Gdy to zrobiła, niespo- dziewanie nabrała chęci, by zejść do kuchni i przygotować sobie kubek gorącego kakao. Wsunęła na nogi kapcie kupione u tego samego górala co skarpety, po czym wymknęła się z pokoju i na palcach zbiegła po schodach, zadowolona z faktu, że z sypialni matki dobiega odgłos chrapania. Kiedy szczęśliwie dotarła do kuchni, nastawiła mleko i spokojnie czekała, aż się zagotuje. W przeciwieństwie do swojej rodzicielki, która zawsze pro- wadziła aktywne życie i lubiła podróże, Paulina była domatorką. Kochała rodzinny dom na pruszkowskim osiedlu Ostoja zbudo- wany jeszcze przez dziadków w czasach głębokiej komuny. Nie przeszkadzało jej, że wcale nie był piękny. Uwielbiała wszystkie drzewa rosnące w ogródku i w słoneczne letnie dni chętnie się pod nimi wylegiwała. Tu czuła się najlepiej, dlatego nie ciągnęło jej w świat, chociaż od czasu do czasu wyjeżdżała na wakacje. Tym chętniej jednak wracała potem do domu. Mimo spokojnego usposobienia ceniła niezależność, więc nie wyobrażała sobie pracy w  biurze pod okiem marudnego szefa. Od kilku lat zajmowała się grafiką komputerową. Do jej zleceniodawców należało jedno z  warszawskich wydawnictw: projektowała okładki książek, grafiki promocyjne i  plakaty. W ten sposób poznała mężczyznę, który złamał jej serce. Był 7 to Gracjan S. – obiecujący autor powieści fantasy, który tak się zachwycił przygotowaną dla niego okładką, że napisał do niej maila z podziękowaniem. Kiedy odpisała, wspomniał, że chętnie podziękowałby jej osobiście, więc zaprosiła go do Pruszkowa. Kilka dni później zjawił się na progu rodzinnego domu Bań- skich z  bukietem róż. Wręczeniu kwiatów towarzyszyło po- włóczyste spojrzenie pięknych, zielonych oczu. Kiedy Paulina po raz pierwszy w nie spojrzała, przepadła bez reszty… Tak zaczął się romans, który trwał prawie rok. Nawet se- niorka rodu zaakceptowała potencjalnego kandydata na zięcia i chętnie gościła go w swoim domu. Trudno zresztą, aby nie polubiła uroczego młodego człowieka, który miał iście staro- świeckie maniery: zasypywał komplementami zarówno matkę, jak i córkę, obu przynosił kwiaty i obie obdarowywał swoimi książkami, chwalił domową kuchnię, niezależnie od tego, która z nich gotowała… Zaangażowania Pauliny niezbicie dowodził fakt, że… czytywała jego książki, chociaż nie cierpiała fantasy. Zdecydowanie wolała powieści obyczajowe z  wątkiem miło- snym. Natomiast matka twierdziła, że dzięki niemu odkryła nowy gatunek literacki, którego wcześniej w ogóle nie znała. Zasadniczo obie były pod jego urokiem, z tą tylko różnicą, że Paulina widziała w nim atrakcyjnego mężczyznę, a jej matka syna, którego nigdy się nie doczekała. Tylko Klara nie dała się nabrać i powtarzała, że to wszystko jest zbyt piękne, by było prawdziwe – na pewno jeszcze szydło wyjdzie z worka. Oczywiście jak zwykle miała rację. Szydło wyszło z worka pewnego ponurego dnia w początkach nowego roku, gdy Pau- lina wybrała się do Warszawy, aby zrobić ukochanemu niespo- 8 dziankę. Na co dzień Gracjan S. pracował bowiem jako nauczy- ciel historii w jednym ze stołecznych liceów. Pisanie stanowiło jego hobby, któremu oddawał się z pasją, kiedy nie musiał przy- gotowywać planów lekcji ani sprawdzać klasówek. Paulina pojechała zatem do stolicy i czekała na niego wmie- szana w  tłum uczniów wychodzących ze szkoły. Okazało się to dobrym pomysłem, gdyż Gracjan nie opuścił budynku sam, tylko w towarzystwie roześmianej, pulchnej blondynki – poszli trzymając się za ręce aż na parking, po czym… pozwolili sobie na gorący pocałunek, zanim wsiedli do auta. Żadne z nich nie zauważyło młodej kobiety, której serce przeszył w  tym mo- mencie gwałtowny ból. Przez cały następny tydzień Paulina chodziła nieprzytomna, nie mogąc zapomnieć tego pocałunku na parkingu. Domyśliła się, że blondynka była koleżanką Gracjana z pracy i jego stałą dziewczyną. A kim była ona? Chyba tylko przygodą na boku… Dopiero teraz zrozumiała, dlaczego ukochany nigdy nie umawiał się z nią w Warszawie. Zawsze powtarzał, że woli przy- jeżdżać do Pruszkowa, ponieważ tutaj odpoczywa od stołecz- nego zgiełku. Zachwycał się, jakie to urocze, spokojne miasto, pełne zieleni i sympatycznych ludzi. Uwielbiał karmić łabędzie w Parku Potulickich i podziwiać pałacyk w Parku Sokoła. Do głowy by jej nie przyszło, że tutaj czuje się po prostu bezpieczny, bo nikt ze znajomych nie może go z nią zobaczyć! Przez ten tydzień dziewczyna błogosławiła zaangażowanie matki w wolontariat oraz wykłady na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Dzięki temu mogła lepiej ukrywać swoją rozpacz, gdyż tamta prawie nie bywała w  domu. Przygotowywała wykład 9 o mafii, więc dużo czasu spędzała w bibliotece, studiując stare gazety, a ona mogła sobie spokojnie płakać w poduszkę… – Linko, czemu nie śpisz o tej porze? – głos matki prze- rwał jej rozmyślania. Była tak zaskoczona, że nawet nie zapro- testowała, gdy usłyszała pieszczotliwe określenie, za którym nie przepadała. Tymczasem pani Bańska podeszła do stołu i obserwowała córkę z niepokojem w oczach. Ona również musiała czuć nocny chłód, gdyż założyła ciepłe papucie i otuliła się grubym szlafro- kiem frotte w kolorze intensywnego różu. – Masz jakiś kłopot? – drążyła. Paulina nieoczekiwanie pomyślała, że sprawa i tak wkrótce wyjdzie na jaw, więc równie dobrze może matce o niej powie- dzieć. – Dowiedziałam się, że Gracjan ma dziewczynę – przyznała. Teresa Bańska potrzebowała dłuższej chwili, aby przetrawić tę rewelację. wreszcie. – Myślałam, że ty jesteś jego dziewczyną – powiedziała – Ja też tak myślałam… Nie wahając się już, opowiedziała matce o tym, co zobaczyła przed szkołą, w której pracował. – Podejrzewam, że to koleżanka z pracy – podsumowała. Na twarzy jej rodzicielki pojawił się wyraz szczerego zdu- – Jak to podejrzewasz? Nie sprawdziłaś tego? Zanim Paulina zdążyła odpowiedzieć, wstała i wyszła, by po- wtórnie zjawić się w kuchni z laptopem pod pachą. mienia. 10 SPIS TREŚCI PROLOG. SYLWESRTER 2019 STYCZEŃ 2020 LUTY MARZEC KWIECIEŃ Maj EPILOG. CZERWIEC 4 6 23 43 80 100 122 124
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Romans w cieniu koronawirusa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: