Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00381 014551 13631153 na godz. na dobę w sumie
Rozmowy o rynku książki. Tom 11 - ebook/pdf
Rozmowy o rynku książki. Tom 11 - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 366
Wydawca: Biblioteka Analiz Sp. z o.o. Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-62948-06-2 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> ekonomia, biznes, finanse
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Kolejny, jedenasty już tom publikacji Rozmowy o rynku książki to zbiór 41 wywiadów publikowanych w dwutygodniku „Biblioteka Analiz” w 2011 roku.

Bohaterami drukowanych w tomie obszernych rozmów byli przedstawiciele wydawnictw i księgarń, firm dystrybucyjnych oraz instytucji kultury, a także sektora poligraficznego, firm małych i dużych, osoby z dużym doświadczeniem w branży, których głos jest dla środowiska ważny, ale i nowicjusze, którzy często borykają się z zupełnie innymi problemami, próbując stawiać swoje pierwsze kroki na rynku książki.

Wywiady z jednej strony zawsze poruszają tematy „gorące”, a więc aktualne wydarzenia na rynku, z drugiej – dotyczą problemów uniwersalnych. Nawet po wielu miesiącach warto wrócić do ocen rynku stawianych przez fachowców. Tematy poruszane w rozmowach w 2011 roku to m.in. zagadnienia digitalizacji kultury, dystrybucji treści w pliku i przyszłości książki w dobie konwergencji mediów – jak połączyć dwie sprzeczne zdawałoby się potrzeby, z jednej strony biznesowe oczekiwania wydawców i dystrybutorów, z drugiej – coraz większy nacisk ze strony konsumentów kultury, by ta była w internecie za darmo?

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Biblioteka Analiz przedstawia 11ROZMOWY O RYNKU KSIĄŻKI Rozmowy przeprowadzili: Paweł Waszczyk, Piotr Dobrołęcki, Kuba Frołow, Łukasz Gołębiewski, Ewa Tenderenda-Ożóg, Urszula Pawlik, Tomek Meka Biblioteka Analiz przedstawia 11ROZMOWY O RYNKU KSIĄŻKI 11ROZMOWY O RYNKU KSIĄŻKI Rozmowy przeprowadzili: Paweł Waszczyk, Piotr Dobrołęcki, Kuba Frołow, Łukasz Gołębiewski, Ewa Tenderenda-Ożóg, Urszula Pawlik, Tomek Meka Biblioteka Analiz przedstawia Biblioteka Analiz Warszawa 2012 © Copyright by Biblioteka Analiz Sp. z o.o., 2012 Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie lub reprodukcja jakiegokolwiek fragmentu tej książki wymaga pisemnej zgody wydawcy. Redakcja: Skład i łamanie: Tatsu Łukasz Gołębiewski tatsu@tatsu.pl ISBN 978-83-62948-06-2 Firma jest członkiem Polskiej Izby Książki Wydanie I Warszawa 2012 Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa ul. Mazowiecka 6/8 pok. 416 tel./fax +48 22 828 36 31 www.biblioteka-analiz.pl Spis treści Wprowadzenie 7 Bożenna Król (rozmawiał Kuba Frołow) 9 Adam Widmański, Wojciech Kuhn (rozmawiali Piotr Dobrołęcki i Paweł Waszczyk) 18 Ewa Rytka (rozmawiał Piotr Dobrołęcki) 31 Roman Hocke (rozmawiała Urszula Pawlik) 40 Józef Skrzypiec, Zbigniew Czerwiński (rozmawiali Piotr Dobrołęcki i Łukasz Gołębiewski) 47 Tomasz Laskowski, Joanna Hirsz-Kropińska (rozmawiał Kuba Frołow) 65 Włodzimierz Albin (rozmawiał Paweł Waszczyk) 75 Beata Lewandowska-Kaftan (rozmawiali Piotr Dobrołęcki i Paweł Waszczyk) 81 Paweł Esse (rozmawiali Piotr Dobrołęcki i Paweł Waszczyk) 96 Lucjan Wypych (rozmawiał Kuba Frołow) 102 Marcin Śnieć (rozmawiał Paweł Waszczyk) 109 ks. Józef Polak SJ (rozmawiali Piotr Dobrołęcki i Paweł Waszczyk) 111 Günther Gerlach (rozmawiali Ewa Tenderenda-Ożóg i Piotr Dobrołęcki) 121 Iga Rembiszewska (rozmawiał Kuba Frołow) 132 ks. Wojciech Węckowski (rozmawiali Ewa Tenderenda-Ożóg i Piotr Dobrołęcki) 139 Vera Michalski (rozmawiali Piotr Dobrołęcki i Kuba Frołow) 145 Marzena Zawadzka, Paweł Dobrzyński, Bartłomiej Roszkowski (rozmawiał Kuba Frołow) 153 Ewa Pajestka-Kojder (rozmawiali Piotr Dobrołęcki i Paweł Waszczyk) 162 Zbyszek Raszka (rozmawiał Kuba Frołow) 174 Marianna i Jerzy Okuniewscy (rozmawiał Kuba Frołow) 185 Marek Jannasz (rozmawiał Paweł Waszczyk) 196 ks. Krzysztof Ołdakowski SJ (rozmawiał Piotr Dobrołęcki) 206 Maja Krämer (rozmawiał Piotr Dobrołęcki) 209 Andrzej Rosner (rozmawiał Piotr Dobrołęcki) 212 Maciej Szymański (rozmawiał Paweł Waszczyk) 222 Paweł Filar i Jacek Darowski (rozmawiał Kuba Frołow) 229 Piotr Prüffer (rozmawiał Paweł Waszczyk) 239 Marcin Kądziołka (rozmawiał Paweł Waszczyk) 242 Teresa Włochyńska-Trukawka, Dorota Rostkowska (rozmawiał Paweł Waszczyk) 252 Ludomir Tuszyński (rozmawiał Piotr Dobrołęcki) 270 Joanna Smolińska (rozmawiał Piotr Dobrołęcki) 273 dr Grażyna Szarszewska-Kühl (rozmawiali Łukasz Gołębiewski i Paweł Waszczyk) 285 Tomasz Meka, Norbert Słupski (rozmawiał Paweł Waszczyk) 295 Michael Vogelbacher (rozmawiał Tomek Meka) 300 Andrzej Nowakowski (rozmawiał Paweł Waszczyk) 302 Jan Kasprzycki-Rosikoń (rozmawiał Piotr Dobrołęcki) 315 Katarzyna Sienkiewicz-Kosik (rozmawiał Paweł Waszczyk) 318 Mikołaj Małaczyński 328 Marcin Beme (rozmawiał Paweł Waszczyk) 331 Jacek Chołoniewski (rozmawiał Paweł Waszczyk) 344 Waldemar Lipka (rozmawiał Piotr Dobrołęcki) 347 Wprowadzenie Kolejny rok minął, a to już jedenasta edycja naszego zbioru wywiadów dru- kowanych w dwutygodniku „Biblioteka Analiz”. Tradycyjnie, bohaterami drukowanych w tomie obszernych rozmów byli przedstawiciele wydaw- nictw i księgarń, firm dystrybucyjnych oraz instytucji kultury, a także sek- tora poligraficznego, firm małych i dużych, osoby z dużym doświadczeniem w branży, których głos jest dla środowiska ważny, ale i nowicjusze, którzy często borykają się z zupełnie innymi problemami, próbując stawiać swoje pierwsze kroki na rynku książki. Nie ingerowaliśmy w tekst autoryzowanych rozmów, nie ma tu żadnych skrótów ani zmian, choć czas zweryfikował część zapowiedzi i prognoz. Wy- wiady, które otwierają każdy numer „Biblioteki Analiz”, z jednej strony zawsze poruszają tematy „gorące”, a więc aktualne wydarzenia na rynku, z drugiej – dotyczą problemów uniwersalnych. Nawet po wielu miesiącach warto wró- cić do ocen rynku stawianych przez fachowców. Tematy poruszane w rozmo- wach w 2011 roku to m.in. zagadnienia digitalizacji kultury, dystrybucji tre- ści w pliku i przyszłości książki w dobie konwergencji mediów – jak połączyć dwie sprzeczna zdawałoby się potrzeby, z jednej strony biznesowe oczekiwania wydawców i dystrybutorów, z drugiej – coraz większy nacisk ze strony konsu- mentów kultury by ta była w internecie za darmo? Ten temat na pewno będzie powracał także w debatach w 2012 roku. Tradycyjnie wiele miejsca zajmował problem trudności związanych z dystrybucją i płatnościami, zwłaszcza w kon- tekście zamieszania na rynku i zmian wymuszonych zmianą stawki podatku VAT na książki – od 2011 roku ich sprzedaż objęta jest stawką 5 proc. 8 Rozmowy o rynku książki Rozmowy „Biblioteki Analiz” będą stałym elementem pisma także w 2012 roku, już teraz zapowiadamy zatem dwunasty tom, który ukaże się w stycz- niu 2013 roku. Tymczasem w sprzedaży cały czas dostępne są poprzednie edycje – całość to już 290 wywiadów, ponad 3000 stron tekstu. Lektura gło- sów z poprzednich lat, przyjrzenie się dominującym tematom – dają dobry obraz przekształceń w naszej branży wydawniczo-księgarskiej. Staje się ona coraz bardziej nowoczesna, coraz bardziej cyfrowa, coraz bardziej skoncen- trowana wokół ochrony praw autorskich, a także wizji biznesu przyszłości, kiedy pomiędzy autorem a czytelnikiem swoje miejsce znajdzie nie tylko wydawca i księgarz, ale też dostawca technologii. Życzymy miłej lektury Redakcja Bożenna Król Właścicielka księgarni Studnia Trzech Cesarzy w Mysłowicach i wiceprezes Rady Izby Księgarstwa Polskiego Mam nadzieję, że nie nakrzyczy pani na mnie… Dlaczego pan tak mówi? Bo pani na wszystko reaguje bardzo emocjonalnie. To nieprawda. Może czasem denerwuję się. Ale otacza nas tyle głupoty i za- kłamania… Zresztą – co to daje? Pani daje rozpoznawalność w środowisku. Dzisiaj czasem lepiej być anonimowym. Co niby mam z tej rozpoznawal- ności? Liczę, że to pani mi powie. Rozpoznawalność w naszym księgarskim środowisku czasem pomaga, ale czasem przeszkadza. Przeszkadza w działalności społecznej czy w biznesie? Wszędzie. Moje poglądy są powszechnie znane – nie kupuję na paragon, nie prowadzę sprzedaży podręczników w szkołach, jestem daleka od pro- wadzenia wojenek rabatowych itd. Chce pani powiedzieć, że jej uczciwość wzbudza podejrzliwość? Tak. Dla mnie sytuacja idealna jest wtedy, gdy współpracujące ze sobą strony umieją połączyć wszystko w jedną całość. Każdy zna swoje miejsce 10 Rozmowy o rynku książki w branży, a więc wydawca jest wydawcą, hurtownik pośrednikiem, a księ- garz detalistą. Ma pani na myśli połączenie misji i biznesu? Oczywiście. Kiedy zdecydowałam, że będę pracować z książką, wiedziałam, że to „coś więcej”. Tego nauczyli mnie rodzice… Wydawcą, który zrozu- miał sens tej pracy, jest Znak. I dobre ma pani warunki w Znaku? Nazwałabym je prawidłowymi. Chyba jednak bez podręczników? Podręczniki w mojej księgarni nie stanowią dominującej pozycji w sprzedaży. Pyta pan o podręczniki jakby to nie były książki. Czy księgarnia to nie jest wła- ściwe miejsce do sprzedaży podręczników? Dlaczego księgarz ma się wstydzić ich sprzedaży? Fakt jednak, że wolę sprzedawać inną literaturę. Sprzedaż podręcz- ników w obecnym rozregulowanym rynku jest bardzo męcząca i nerwowa. Zaprzeczenie idei księgarstwa? Tak. To targowisko, przerzucanie się „rabacikami”. Za komuny pani księgarnia wchodziła w skład sieci katowickiego oddzia- łu Domu Książki? Tak. Czyli jest pani jedną z osób, które o ból głowy przyprawiały Grzegorza Czurczaka, ówczesnego dyrektora, idąc na swoje. Absolutnie nie. Księgarnię przejmowałam w grudniu 1990 roku. W dobrej atmosferze. Dom Książki scedował na mnie obowiązki najemcy, później podpisałam stosowną umowę. Ile jest dzisiaj księgarń w Mysłowicach? Trzy – wszystkie niezależne. Plus skład taniej książki, bo nie nazwałabym tego antykwariatem. Bardzo niszczy ten biznes. Podobnie jak dyskonty, Biedronka chociażby. Która też psuje pani interesy. Rozmowy o rynku książki 11 Oczywiście. Dlatego „Zaginiony symbol” nadal mam w księgarni. A książki Znaku są w tych dyskontach? Zdarza się. I nie ma pani o to do Znaku żalu? Szanowny panie, błąd nie tkwi w tym, czy książki są sprzedawane w dys- kontach czy nie. Ta sprawa jest o wiele głębsza. Mamy erę „sieciową” – i jeżeli klient wybierze miejsce zakupu książki w markecie, dyskoncie itp., niech kupuje. Ale klient, który kupuje w księgarniach niezależnych, po- winien mieć jednakowe warunki – m.in. cenę. Książka to dobro kultury. Stała i jednolita cena książek na terenie całego kraju daje możliwość zdro- wej konkurencji. Wymusza lepszą jakość usług zarówno w stosunku do klienta, jak i wydawcy. Oczekuję możliwości udzielenia klientowi rabatu od ceny, która w każdym kanale jest taka sama. Czym innym jest rabat lojalnościowy dla pojedynczego klienta, a czym innym rabat dla wszyst- kich. Skoro jesteśmy przy konkretnych postulatach, oczekiwałabym, że wydawca, chcąc obniżyć cenę książki, wcześniej wycofa ją z rynku. Jeże- li książki mam w konsygnacji, to pół biedy, bo zawsze mogę je zwrócić. Ale gdy kupiłam je na fakturę… Muszę panu powiedzieć, że dosyć późno przeszłam z faktur na konsygnację. Bo się bałam. W konsygnacji kupuję literaturę dziecięcą, czytadła… Bo część z nich widzę potem na przece- nach po 1,90 zł. Konsygnacja pielęgnuje złe praktyki handlowe. Oczywiście, nie uczy selekcji. Ale książki Znaku może pani zwrócić po roku. Do roku. Poza tym nie boję się, że tej trudniejszej książki nie sprzedam. Sprzedam, a dzięki marży osiągniętej na innych tytułach jestem w stanie budować swój księgozbiór, który nie opiera się na hitach. Pani myśli, że ustawa naprawdę cokolwiek by zmieniła? Oczywiście. Stała cena dałaby mi możliwość konkurowania jakością usług. Promocja w czasie, a nie w miejscu, to również fundament konkurencji. Taka regulacja powstrzymałaby wojny rabatowe wyniszczające poszcze- gólne podmioty. 12 Rozmowy o rynku książki I taki jest według pani sens istnienia Izby Księgarstwa Polskiego, której jest pani wiceprezes? Teraz tak. Wcześniej chodziło o podręczniki, co irytowało mnie o tyle, że kie- dy powstawała Izba, wielu z nas, księgarzy, angażowało się w walkę o zatrzy- manie ich sprzedaży w księgarniach, równo handlując w szkołach. Bardzo mnie to bolało, bo sama ich do Izby angażowałam. Gdzieś się pogubiliśmy. Sprzedaż podręczników należy uregulować, przyjąć pewne zasady, dogadać się z wydawcami. Dziś to wojna z wiatrakami. Do czasu, kiedy wydawcy bę- dą konkurować ze sobą nie jakością podręcznika, a datkami, a prezentacja podręcznika będzie się odbywać w kuratoriach, nasze starania nie przyniosą efektu. Chciałabym, aby z księgarstwa niezależnego, alternatywnego uczy- niono markę. Wiem jednak, że wydawcy nie chcą ustawy. A szkoda. Nie wszyscy nie chcą. Czytam najnowsze założenia do tej ustawy i chociaż nie do końca się z nimi zgadzam, to jednak musimy zrobić wszystko, żeby ona powstała i została uchwalona. Skutki braku ustawy mogą okazać się dla nas opłakane. Dobrzy księgarze przetrwają. Ale którzy to ci dobrzy? Czy ci, którzy wymuszają na wydawcach warunki, o których księgarz niezależny nawet nie śni? Czy wystarczy klientów doce- niających księgarzy niezależnych? Nie zawsze można przekonać do siebie jakością usługi, kiedy sieci sprzedają książki z 25-proc. upustem, a czasa- mi większym. Dla tych klientów ważna jest pani fachowość. W czasie, gdy rozmawiamy, zapytana pani została o kilka tytułów. Za każdym razem wiedziała, co odpowiedzieć – na której półce go znaleźć lub kiedy pojawi się w sprze- daży. To dla ludzi jest ważne. Owszem. I ci ludzie kupią u mnie książkę, choćby ona miała kosztować więcej niż w Biedronce. A dlaczego najaktywniejszymi członkami IKP są księgarze z niewielkich ośrodków? Głogów, Myślenice, Piła, Mysłowice, Żnin… Wydaje mi się, że groźba wyprowadzenia podręczników z księgarń najbar- dziej uderzyłaby w księgarzy w tych niewielkich ośrodkach. Księgarnie te jako pierwsze odczuły skutki bałaganu w branży. Zresztą w naszej historii Rozmowy o rynku książki 13 mieliśmy już sytuacje, w których księgarze z prowincji głośno zaczęli krzy- czeć. Problemy księgarzy z tzw. prowincji były podobne do dzisiejszych. Ale to w dużych miastach jest większa konkurencja, jeżeli chodzi o sprze- daż książek. Dlaczego w Radzie Izby nie ma księgarza z dużego miasta? W dużych miastach wygląda to trochę inaczej. Ale i tam księgarń niezależnych jest jak na lekarstwo. Zresztą wiceprezesem izby jest księgarz warszawski. W porządku. Nie zmienia to jednak faktu, że… Jakby to panu wytłumaczyć… Ten kryzys na rynku zaczął się właśnie w ta- kich miastach jak moje. Zaczęliśmy szukać przyczyny. Dlaczego jest tak źle, skoro robimy wszystko, co możliwe, by było inaczej. Oj, nie wszyscy tak robią. No, nie wszyscy, ale ci najaktywniejsi. Widzę, że się pan uśmiecha i ma pewnie na myśli konkretne nazwiska. Mówi pani o kryzysie na rynku książki. Tymczasem półki się uginają, po- wstają nowe oficyny… Powstawanie nowych oficyn i mnogość tytułów jeszcze nie świadczą o do- brym rynku. Zadam pytanie: dlaczego prawie co drugi klient wychodzi z księgarni bez książki? Czasami wydaje się, że wydawcy wydają, a księ- garze mają to wszystko sprzedać. Zapomina się natomiast, że to czytelnik wybiera. Jeszcze w nie tak bardzo odległej przeszłości niektórzy wydawcy pytali księgarzy, co myślą o wydaniu tego czy innego tytułu. Obecnie tyl- ko jeden z wydawców tak robi. Domyślam się nawet który. Wracając do ustawy, proszę mnie przekonać, dlaczego wydawca ma w taki sam sposób traktować odbiorcę, który sprze- daje jedną trzecią nakładu, i tego, który sprzedaje jedną dwudziestą? To ja może zapytam, czy zna pan wielkość nakładu danego tytułu. Nakład u wydawcy to tajemnica, skąd wobec tego wiadomo, ile ten czy inny odbior- ca sprzedaje? To bardzo złudne stwierdzenie, że duży może więcej. Może i może, ale i wymagania ma większe. Czy ogromna lokomotywa sama do- starczy towar, jeżeli nie dopniemy do niej wagonów? Chciałabym wiedzieć, który odbiorca przynosi rzeczywiste zyski wydawcy. Szkoda, że wydawcy jeszcze nie wiedzą, że warto zaufać mniejszym księgarniom. 14 Rozmowy o rynku książki Trzeba działać razem. Czasem myśleliśmy o wspólnocie. To samo wiele lat temu proponował Jerzy Okuniewski. Nie zgodzili się państwo. Nigdy w Izbie pan Okuniewski z nami nie rozmawiał na ten temat. W Izbie nie, ale na spotkaniach księgarskich, m.in. w Kazimierzu Dol- nym, bodaj w 2004 roku… Nic z tego nie wyniknęło. Wydaje mi się, że rynek książki jest bardzo specyficz- nym rynkiem i taka jednolitość nie służy mu dobrze. Przecież ilu czytelników, tyle zainteresowań. Księgarnia w środowisku jest placówką upowszechniania kultury, księgarz zna środowisko i jemu służy. Nie zawsze wypromowany tytuł jest chętnie kupowany w każdym środowisku. Jedynie różnorodność podmio- tów współpracujących na rynku książki da tej branży rozwój. Mogą państwo powołać konsorcjum, podobne do tego, które z regional- nymi hurtownikami podręczników stworzył przed laty Wikr. Taki model mi się podoba, bo pozwala zachować odrębność. Ale wymaga wspól- nego magazynu. Inna sprawa, że tworzy się w ten sposób kolejna hurtownia. Towar byłby wysyłany bezpośrednio do księgarń, udziałowców tego pod- miotu. Mówi pan o koordynacji zakupów. A czy nie lepiej byłoby wreszcie zrobić katalog książek i zacząć wydawać materiały bibliograficzne? Prospektywne i retrospektywne? Oczywiście w formie elektronicznej. Księgarze mogliby spokojnie planować zakupy w hurcie czy u wydawcy. Do tego jednak po- trzebny jest ład i przejrzystość w naszej branży. Skoro wspomina pani o elektronice – prowadzi pani sprzedaż przez in- ternet? Nie. Może kiedyś. Sprzedaż internetowa ma swoje zalety i wady, a jak już powiedziałam, rynek książki rozwinie się, jak będą współpracować ze sobą różne podmioty. Wszyscy nie mogą robić wszystkiego. Sprzedaż wysyłkowa była już w przeszłości, dzisiaj jest internetowa. Jestem przekonana, że księ- garnia niezależna w dobrze zorganizowanym rynku książki spełni swoje zadanie, dostępność do książki się zwiększy i czytelnictwo również. Rozmowy o rynku książki 15 Sprzedaż przez internet daje szansę tym, którzy mają ograniczony dostęp do księgarni lub mają opór przed wejściem do niej. Proszę się nie obawiać, ci smakosze słowa i tak do pani przyjdą. Brak tych smakoszy słowa, tych księgarń, wcześniej czy później odbije się na rozwoju tego biznesu. Porozmawiajmy o pani księgarni. Jest pani jej jedyną właścicielką? Tak. A do kogo należy lokal? Do Urzędu Miasta. Chciałbym zapytać o nadreprezentację Znaku – stojaki, ekspozytory, pla- katy… Eksponowane lepiej niż innych oficyn. Inni wydawcy nie dostar- czają pani materiałów promocyjnych? Ci, z którymi współpracuję bezpośrednio tak, ale Znak szczególnie dba o dobrą promocję swoich tytułów. Kto jeszcze panią tak dopieszcza? Media Rodzina, WAM i inni… Faktem jednak jest, że mamy podpisaną umowę ze Znakiem, która obliguje nas do ścisłej współpracy. Aż tak? Ścisła współpraca i konsultacje pozwalają obu stronom na dobry start no- wego tytułu. „Zaginione Królestwa” Normana Daviesa sprzedają się u mnie bardzo dobrze. Podobno lepiej niż w sieciach. Z jednej strony sprzedaje pani duży nakład drogiej i trudnej pozycji, z drugiej zaś na odcinku kilometra widziałem w mieście sklepy z szylda- mi „wszystko po 2,50 zł”, „wszystko po 3 zł”… Jak to wytłumaczyć? Wie pan, to jest specyficzne, bo mimo wszystko dość elitarne miejsce. Kiedy przyjechałam tu 30 lat temu, powiedziałam, że mieszkają tu piękni ludzie. Piękni wewnętrznie, oczywiście. Dziś też pani to powie? Dziś wielu z tych osób już nie ma. Nadal jednak nowe pokolenia są równie piękne. Przychodzą ci smakosze słowa do swojej księgarni. Przychodzą, 16 Rozmowy o rynku książki szukają i znajdują pozycje, których już nigdzie nie ma. Ostatnio radość była wielka, bo ktoś kupił „Mercedesa”. Mówi pani o książce Pawła Huelle? Tak. To stary tytuł. No właśnie! A może pani tę książkę jeszcze zwrócić do wydawnictwa? Mogę, ale miejsce tego tytułu to półka księgarska. To jaki ma pani rabat w Znaku? Oj, znowu pyta mnie pan o takie rzeczy. [śmiech] Poza tym to nie rabat, tylko marża. Rabat to ja dostaję od wydawcy do uzyskiwanej od niego mar- ży. Rabatem następnie mogę się podzielić z klientem. Albo zostawiam go dla siebie. A obroty jakie ma pani w księgarni? Przeciętnie 50 tys. zł miesięcznie. Jakie książki sprzedają się u pani najlepiej? Bardzo różne. To księgarnia ogólnoasortymentowa. Uwagę czytelnika przy- ciąga literatura z wyższej półki. I takie potrzeby czytelnicze mają tutejsi czytelnicy? Jak widać. Jeżeli przychodzą po poradniki, to bardziej z medycyny natural- nej niż jak poderwać dziewczynę albo jak w tydzień zarobić milion. Ostat- nio nawet przywiozłam z targów w Krakowie kilka książek z autografami autorów, dla specjalnych klientów. Specjalnie? Od wielu lat tak robię. Dla niektórych ma to ogromne znaczenie – móc ku- pić książkę z autografem ulubionego autora. Szczerze mówiąc, sama czasem się dziwię, że w tak zaniedbanym mieście istniejemy. Ale gdyby miała pani tandetę, może i ona by się sprzedawała? Rozmowy o rynku książki 17 Nie wiem. Chociaż do dzisiaj żałuję, że nigdy nie miałam harlekinów. Żałuje pani? Tak, bo podobno zarabiało się na tym duże pieniądze. A ja powiedziałam, że w mojej księgarni harlekinów nie będzie. I straciłam trochę kasy. Czego się pani dorobiła po tych latach w księgarstwie? Szczerze? Tylko proszę nie mówić, że garba. Jestem daleka od takich refleksji. Czego się dorobiłam? Niczego wielkiego. Mieszkam w bloku, raz zmieniłam samochód… Wydaje mi się, że żyję na dość dobrym poziomie. Zresztą, wie pan, nigdy nie liczyłam na jakieś wiel- kie pieniądze z tej działalności. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, mam wielu przyjaciół. Kocham to, co robię. Kocham swoją pracę. No i oczywi- ście książkę. Ale żeby wykupić ten lokal na własność, będzie pani musiała zaciągnąć kredyt? Oczywiście. Zwłaszcza że miasto, sprzedając lokale, może rozkładać tę należ- ność na trzydzieści lat. Więc płacąc co miesiąc czynsz, będę też płaciła ratę. Przepraszam, że to powiem, ale jako kredytobiorca należy pani do tzw. grupy ryzyka. Spokojnie, kredyt jest dziedziczony. [śmiech] I zrobi pani remont? Powinnam. Pan może tego nie widzi, ale remont jest potrzebny. Postaramy się o pozyskanie funduszy z Unii na modernizację. Myśli pani, że dzięki temu będzie miała wyższe obroty? Nie wiem, czy będą wyższe. Na pewno będzie przyjemniej i wygodniej – zarówno dla mnie, jak i klienta. Rozmawiał Kuba Frołow Adam Widmański współwłaściciel i członek zarządu Wydawnictwa W A B Wojciech Kuhn współwłaściciel i członek zarządu Wydawnictwa W A B Czy uważacie się za najlepsze wydawnictwo w Polsce? Wojciech Kuhn: Tak. Adam Widmański: Nie. Ładnie zaczyna się ten wywiad… WK: Jeżeli spojrzeć na program to możemy konkurować ze wszystkimi, jeżeli natomiast patrzymy na wydawnictwo jak na organizm gospodarczy, to najlepszy jest ten, który zarabia najwięcej. Wystarczy przeanalizować zestawienia bestsellerów Empiku – i tutaj oczywiście nie czułbym się naj- lepszy. Pewnie wyniki W.A.B. mogłyby być lepsze, gdyby program wydaw- niczy był bardziej komercyjny. Zatem czy w rankingu wydawnictw literackich jesteście najlepsi? WK: Zależy jakie kryteria przyjmiesz. Można powiedzieć, że na miano naj- lepszego wydawnictwa zasługuje to, którego autorzy zdobywają najwięcej nagród, to którego książki zdobywają najwięcej dobrych recenzji lub któ- rego najlepiej się sprzedają. To są grupy częściowo rozdzielne. To w czym jesteście najlepsi? WK: Możemy konkurować o laur pierwszeństwa zarówno w pierwszej jak i drugiej grupie. Uważam, że naszymi największymi konkurentami, jeśli mówimy o programie, są Znak i Wydawnictwo Literackie. AW: Dodałbym też Czarne. Rozmowy o rynku książki 19 Adam powiedział, że nie jesteście najlepsi – dlaczego? AW: Bo ja skromny jestem. Wojtek zaryzykował stwierdzenie, którego ja nie potrafię zaryzykować. Z tych samych powodów które on podnosi, ja mam wątpliwości. Jakie są kryteria? Dla mnie najlepszym wydawnictwem byłoby takie, które może pochwalić się ciekawym profilem i fantastyczną ofertą, a jednocześnie jest przedsięwzięciem bardzo dochodowym. Pojawia się więc pytanie, czy my jesteśmy takim wydawnictwem. Odpowiedzi są trzy: jesteśmy, może jeszcze nie jesteśmy, albo już nie jesteśmy. Twoim ideałem jest Suhrkamp Verlag? AW: Moim ideałem przez lata był Random House, ale to trochę inny wy- miar. Ale gdyby zaproponowali wam sprzedaż firmy, zgodzilibyście się? AW: Wtedy bylibyśmy sprzedani. Zresztą Random House podjął taką pró- bę dziesięć lat temu. W 2001 roku prowadziliśmy rozmowy na ten temat, ale po 11 września zmieniła się sytuacja na świecie, a z nią także ich pla- ny. Zresztą ten temat nigdy później już nie wracał, a Random House sam zmienił właściciela, a w efekcie częściowo także swój profil. Ale kupiło was Forum Media Group… AW: To jednak była zupełnie inna sytuacja. Forum nie miało pomysłu by in- gerować w profil W.A.B., chcieli pozostawić wszystko w naszych rękach. Dlaczego się wycofali? WK: O to trzeba by pytać Forum. Umowa była taka, że w 2007 roku przejęli 40 proc. udziałów spółki, a dalsze 60 proc. mieli dokupić po trzech latach wspólnej pracy. Kiedy zbliżał się moment ostatecznych rozstrzygnięć, dru- ga strona zaczęła mieć wątpliwości. Stwierdzili, że dalszych pieniędzy nie chcą już wykładać, bo rynki zachodnie opanował kryzys, a sytuacja W.A.B. może stać się niepewna, kiedy ktoś z nas będzie chciał odejść itd. Czy któryś z właścicieli miał takie plany? WK: Adam zadeklarował taki zamiar, natomiast Beata Stasińska i ja chcie- liśmy zostać w firmie. Zdecydowaliśmy się nawet wszystko wcześniej zor- ganizować tak, żeby spółka na tym nie straciła. Do zarządu – na miejsce Adama – planowaliśmy wprowadzić nową osobę odpowiednio wcześniej, 20 Rozmowy o rynku książki po to by zmiana przebiegła jak najbardziej płynnie. Przedstawiliśmy na- szemu niemieckiemu partnerowi kilka propozycji personalnych, ale osta- tecznie wycofali się z całego przedsięwzięcia. I zaproponowano wam odkupienie tych 40 proc. udziałów… AW: To była dłuższa historia, negocjacje trwały kilka miesięcy. I nie było niebezpieczeństwa, że te udziały odkupi ktoś inny, ktoś spoza waszej trójki? Na szczęście umowa sformułowana została tak, że bez naszej zgody było to niemożliwe. Generalnie 2010 rok był dla W.A.B. ciekawy, może nawet trudny… WK: Dla W.A.B. jako firmy, poniżej poziomu zarządu raczej taki jak każ- dy wcześniejszy… Ale zmienił się skład właścicielski i… WK: No skład się zmienił, a właściwie wrócił do stanu sprzed 2007 roku, czyli Adam ma 50 proc. udziałów, a my z Beatą po 25 proc. Tak było i jest od kiedy powstała spółka z o.o. Czyli kiedy wydaliście te pierwsze poradniki pracowaliście już we trójkę? AW: Nie do końca. Praca nad nimi była wspólna, natomiast jeśli chodzi o po- wstanie firmy to gotówkę na jej rozruch wyłożyliśmy wspólnie z Wojtkiem i było to w październiku 1991 roku. Wtedy powstało Wydawnictwo W.A.B. s.c. Potem wydaliśmy dwie książki, a następnie do spółki przystąpiła Beata Stasińska. Wróćmy jednak do tego, co wydarzyło się w zeszłym roku. Jesteście gotowi powiedzieć dlaczego nastąpiła zmiana w zarządzie? AW: Po pierwsze uznaliśmy tę decyzję za słuszną i potrzebną ze względu na dobro firmy. WK: A ja bym powiedział tak: ze strony zarządu do pracowników nie mogą dochodzić sprzeczne sygnały – zarząd musi działać jako jedno ciało. Czyli według was obecnie macie większe szanse realizować tę zasadę? WK: Powiem tylko tyle: aby firma mogła dobrze działać zarząd musi być monolitem. Rozmowy o rynku książki 21 A jakie dzisiaj są wasze relacje z Beatą Stasińską? WK: W zasadzie nie istnieją. AW: Beata Stasińska kontaktuje się z nami tylko przez przedstawicieli praw- nych. Uporządkujmy fakty, Beata Stasińska od zawsze była członkiem zarzą- du i… WK: I formalnie od 2008 roku do jej obowiązków należały kontakty z au- torami oraz nadzór nad sprzedażą praw za granicę. Beata jest też powszechnie uważana za jednego z najlepszych polskich wy- dawców, ma konkretne zasługi dla kultury… WK: Mówisz tak, jakby Beata działała sama, a przecież bez całego wielo- osobowego organizmu jakim jest W.A.B., nie ukazałyby się wszystkie te książki. AW: Tak samo jak decyzje o wydawaniu tych książek nie były nigdy samo- dzielnymi decyzjami Beaty Stasińskiej, która też nigdy tym wydawnictwem nie kierowała samodzielnie. Jednak środowisko literackie opowiedziało się publicznie po jej stronie… To o Beacie Stasińskiej mówiło się jako o wydawcy, jednocześnie dekla- rując nieznajomość panów Widmańskiego i Kuhna… WK: Mówiąc konkretnie, to swoje poparcie wyraziło kilkanaście osób, które akurat nas nie znały. Poza tym ani Widmański ani Kuhn nie mają śmiałości mówić, że wydawnictwo to oni, bo za wydawnictwem stoi 30 osób, które tu pracują i realizują konkretne zadania, aby można było książki najlepszych polskich autorów wydać. Może rzeczywiście przez lata popełnialiśmy ten błąd, że pozwoliliśmy na tworzenie fałszywego obrazu firmy. AW: Trudno nam jest komentować to „poparcie”. Swoje stanowisko wyra- ziliśmy w odpowiedzi opublikowanej w „Gazecie Wyborczej”. Jeśli jesteście ciekawi szczegółów – powinniście porozmawiać z osobami których wypo- wiedzi w ramach „poparcia” cytowano. A o jakich zasługach Beaty możecie powiedzieć? WK: Niewątpliwa Beata ma zdolność – swojego rodzaju radar – wskazują- cy to, co ważnego się dzieje na rynku literackim. Wyczucie, o jakich książ- kach lub autorach będą dobrze mówić krytycy, który autor ma szansę na 22 Rozmowy o rynku książki nagrody. Potrafi wychwytywać teksty, które warto tłumaczyć i wydawać po polsku. Warto jednak podkreślić, że zawsze ostateczną decyzję w spra- wie wydania tej czy innej książki podejmowaliśmy we trójkę, a w ostatnich latach w szerszym gronie. Czy istnieje potrzeba, aby w zarządzie firmy pojawił się ktoś, kto w za- kresie wypełnianych przez nią obowiązków, mógł zastąpić Beatę Sta- sińską? WK: Nie mamy takich planów, ponieważ nie wydaje się to konieczne. Bar- dzo dużo naszych kompetencji zostało delegowanych w dół. Zarówno dla- tego, że firma się rozrasta, ale także dlatego, że już w momencie sprzeda- ży udziałów mieliśmy świadomość konieczności uniezależnienia firmy od naszej w niej obecności. AW: Jeszcze w 2006 roku podjęliśmy decyzje, które miały na celu uporząd- kowanie struktury firmy. Ustaliliśmy, że redaktorzy prowadzący będą nimi nie tylko z nazwy, ale faktycznie będą prowadzić swoje tytuły i odpowiadać za realizowany program wydawniczy. Wdrażanie tych planów i rozwiązań trwało kilka lat i jego efektem jest obecna struktura i sytuacja. W.A.B. ma procedury, które pozwalają bez strat dla firmy zastąpić każdego z człon- ków zarządu. W wydawnictwie mamy więcej niż dwie czy, jak było to do niedawna, trzy kluczowe osoby. Możecie je wymienić? WK: Oczywiście mam na myśli dyrektorów działów: Monikę Machlejd – dyrektora działu wydawniczego, Piotra Bagińskiego – dyrektora działu handlowego, Edytę Woźnicę – dyrektora działu promocji, Ulę Ziętek – dy- rektora działu produkcji oraz kierującą działem praw Blankę Wośkowiak. Kluczowi są też redaktorzy prowadzący – od 2006 roku odpowiedzialni za nasz program wydawniczy: Karolina Iwaszkiewicz, Natalia Sikora, Adam Pluszka, Filip Modrzejewski i Dariusz Sośnicki. Patrząc na te nazwiska, to od lat nic się u was nie zmieniło… WK: Od ilu lat? Od kilku. I to chyba dobrze o nas świadczy. Dla firmy rze- czywiście im mniej zmian, tym lepiej. Dopływ świeżej krwi jest potrzebny, ale to jest co innego niż gwałtowne lub częste zmiany na najważniejszych stanowiskach. Choć oczywiście w takiej firmie jak nasza możliwości awan- su są inne niż w wielkich korporacjach. Rozmowy o rynku książki 23 Ale możliwy jest awans finansowy… WK: Oczywiście, zresztą uzależniony od wyników finansowych firmy. Stworzyliśmy system premii, który według nas działa bardzo dobrze. Jak W.A.B. wypłaca dywidendę swoim właścicielom? AW: Rzadko. W ostatnich latach stało się tak dwukrotnie – raz chwilę przed zmianami właścicielskimi i w roku ubiegłym, kiedy pożegnaliśmy się z Fo- rum. Ale nie były to wysokie kwoty, zaledwie 10 proc. zysku za 2009 rok. Wypłacicie dywidendę za rok 2010? WK: Jeszcze nie wiemy, zdecyduje zgromadzenie wspólników po zamknię- ciu bilansu. A jak wypada wstępne podsumowanie tego okresu? AW: Pewnie tak jak w przypadku większości wydawnictw przychody W.A.B. będą wyższe niż w 2009 roku, zwłaszcza że w grudniu, ze względu na zmia- nę ustawy VATowskiej postanowiliśmy uporządkować rozliczenia z na- szymi partnerami. Za to co najmniej najbliższe pół roku będzie znacznie słabsze. Wydawcy zgodnie twierdzą, że 2010 rok to okres znacznego pogorszenia się kwestii terminowości płatności. Macie podobne przekonanie? WK: Zdecydowanie tak. Choć naszym zdaniem to pogorszenie zaczęło się już od początku 2009 roku. Wiadomo, że od wielu lat trudnym, a jednocze- śnie niezwykle istotnym płatnikiem był Empik, choć akurat w przypadku tej firmy sytuacja uległa pewnej poprawie. Wyraźnie widać, że na spłatę zobowiązań za książki przeznaczono w tym roku większe środki. Jak szacujecie cały 2011 rok? WK: Z taką lekką nieśmiałością… AW: Podwyżkę VAT-u wykorzystaliśmy jako okazję do ostatecznego przej- ścia na sprzedaż na faktury. Już od kilku lat ograniczaliśmy grupę odbior- ców konsygnacyjnych, których staraliśmy się przekonać do przejścia na faktury. Teraz proces ten został niemal zakończony. Czy nie boicie się o płynność finansową w związku z tym, że trzeba bę- dzie płacić VAT? 24 Rozmowy o rynku książki AW: Nie, ponieważ będziemy konsumentem VAT-u netto. W kosztach ma- my 22-proc. VAT, a w sprzedaży – 5-proc. Więc oznacza to dla nas jedynie mniejszy niż do tej pory zwrot podatku. Czy z powodu wprowadzenia VAT-u ograniczyliście swoje plany wydaw- nicze? WK: Wydamy mniej nowości niż w latach poprzednich, ale nie z powo- du zmian podatkowych, a wcześniejszej decyzji o zmniejszeniu obciążeń produkcyjnych. W ostatnich miesiącach zastanawialiśmy się raczej, jak stosunkowo bezboleśnie przeprowadzić firmę przez sytuację podwyżki podatku. Czy według was wpłynie ona na spadek czytelnictwa? WK: Nie sądzę. Według mnie ta zmiana nie ograniczy też naszej sprzedaży, bo nie podnosimy masowo cen książek. Na cenę wpływa dużo czynników, które należy odpowiednio zestawić i porównać. AW: To nie jest takie proste. Przewidujemy wpływy z danego tytułu, mamy nakład, ustaloną cenę detaliczną, wiemy jakich średnich rabatów udziela- my swoim odbiorcom… A jakie macie średnie rabaty? AW: Od 45 do 50 proc. Wracając jednak do kwestii cen, to w pozycji „wpły- wy” musimy obecnie obciąć te 5 proc., ale nie wydzielamy sobie VAT-u od- dzielnie, tylko patrzymy jaka jest na końcu rentowność książki, no i podej- mujemy decyzję czy możemy zdecydować się na jej obniżenie. Ile tytułów macie w tej chwili w sprzedaży? WK: Mamy blisko 700 rekordów, z czego ok. 550 „żywych”. Tym, co chcie- libyśmy w tym roku zredukować, są na pewno zapasy magazynowe. Wielu wydawców reaguje na wprowadzenie VAT-u obniżaniem cen i wy- przedażą na tanią książkę… WK: Pytanie tylko czy na pewno jest to reakcja na wprowadzenie wyższego podatku VAT? Według mnie wydawcom zależy raczej na skróceniu back listy. My nie mamy takiego pomysłu, żeby ze względu na wyższy VAT za- cząć gwałtowną wyprzedaż. Nie uważamy, żeby takie działanie miało uza- sadnienie ekonomiczne. Rozmowy o rynku książki 25 A nie obawiacie się olbrzymich zwrotów? Może jeszcze nie teraz, ale w per- spektywie kilku miesięcy? AW: Zależy czy będą to zwroty fizycznie, czy tylko na papierze. Zresztą nie spodziewam się większych zwrotów niż normalnie o tej porze roku. Już wcześniej doszliśmy do wniosku, że nasz magazyn jest za duży i dla- tego chcemy go zmniejszyć. Ale jeżeli rzeczywiście jest tak, że większość wydawców zamierza wyprzedawać swój asortyment na tanią książkę, to zapewne przeczekamy ten boom i zaczniemy to robić dopiero w drugiej połowie roku. Dodatkowo w przypadku W.A.B. znaczną część oferty sta- nowią książki droższe, wolno rotujące i musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, jak długo jesteśmy w stanie finansować własne zapasy magazy- nowe. Jeśli uznamy, że już nas na to nie stać, to powinniśmy przynajmniej zadbać, aby się nie zwiększały. Jeżeli co roku wprowadzasz do sprzedaży ponad 100 tytułów to zapas rośnie automatycznie. Zatrzymanie takiej ten- dencji de facto oznacza spadek. Magazynem można zarządzać także ustalając mniejsze nakłady począt- kowe… WK: Tak, ale najważniejsza jest bieżąca kontrola jego wysokości i podejmo- wanie odpowiednich decyzji o skierowaniu części zapasu na wyprzedaż. Rozumiem, że nie jesteście nastawieni na „nie” do taniej książki i jak trze- ba to korzystacie z tego kanału… WK: Tak, bo przecież innym wyjściem jest skierowanie tych książek na przemiał. Niektórzy uważają, że tania książka psuje rynek, ale życie i do- świadczenie coraz częściej wskazują na to, że ten segment jest całkowicie rozdzielny od księgarskiego. Porozmawiajmy o czymś innym. W sprzedaży praw za granicę jesteście mistrzem świata! Łączycie funkcję agencji autorskiej z promocją polskiej książki za granicą. Jak to robicie? WK: Trzeba przyznać, że tę część działalności W.A.B. zainicjowała i roz- wijała na początku samodzielnie Beata Stasińska. To ona zaczęła jeździć po świecie i przekonywać do polskiej książki, nawiązywała też pierwsze kontakty… AW: Dodatkowo zdarzyło się tak, że w 2000 roku, kiedy Polska była Gościem Honorowym na Targach Książki we Frankfurcie, mieliśmy kilka fajnych 26 Rozmowy o rynku książki książek do sprzedania. Wtedy wydawcy, zwłaszcza niemieccy postanowili sobie, że każdy wyda jakiegoś polskiego autora. Tak naprawdę ówczesnego sukcesu w tym zakresie już nigdy potem nie udało się powtórzyć. To był jednak zupełnie inny mechanizm, wtedy sprzedano na rynek nie- miecki blisko 100 tytułów, ale tak normalnie sprzedaje się na poziomie blisko 60. A wy utrzymując się na poziomie około dziesięciu książek ma- cie tu bardzo mocną pozycję. AW: Rzeczywiście tak to wygląda. Osadziliście się w sprzedaży praw na Europę, jakie macie dalsze plany, czy wasza oferta się zwiększa, czy zmniejsza? AW: Cały czas rośnie, zresztą analogicznie do wzrostu oferty polskich autorów wydawanej na rodzimym rynku. W ostatnich latach szczegól- nie interesujący dla wydawców zagranicznych byli autorzy tacy jak Ma- rek Krajewski, Jacek Dehnel czy Grażyna Plebanek. W kwietniu nakła- dem W.A.B. ukaże się biografia Janusza Korczaka autorstwa Joanny Olczak-Ronikier. Jestem głęboko przekonany, że to będzie nasz towar eksportowy. WK: Mamy co pokazać światu. Jednym z naszych głównych odbiorców sta- ła się Rosja, bo tamtejsi wydawcy rzeczywiście coraz chętniej kupują polską literaturę. I my chcemy być coraz mocniej obecni na tym rynku. AW: Zdecydowaliśmy się też na zwiększenie nakładów na rozwój oferty na rynki anglosaskie. Poza przekładami, które są finansowane przez Insty- tut Książki, postanowiliśmy sami zainwestować w tłumaczenia fragmen- tów książek na język angielski. Większość z nich powinna być już gotowa na tegoroczne Targi w Londynie. Powinniśmy wówczas dysponować ofertą 60-70 tytułów. Kto teraz jeździ za granicę? WK: Dział praw. My się tym nie zajmujemy. Najwyżej określamy ramy podpisywanej umowy. Staramy się nie wtrącać w pracę działu praw i re- daktorów. Oczywiście możemy pomagać w nawiązywaniu kontaktów, je- żeli zachodzi taka potrzeba. A na ile lat do przodu macie przygotowany plan wydawniczy? WK: Zamknęliśmy obecny rok, a 2012 w 70 proc. Rozmowy o rynku książki 27 To ile tytułów wydacie w 2011? WK: Około 110 pozycji. Ile polskich, a ile tłumaczeń? AW: Proporcje rozkładają się mniej więcej po równo. Porozmawiajmy o planach rozwoju oferty. Po lekturze najnowszego ka- talogu W.A.B., a zwłaszcza jego specjalnego dodatku widać wyraźnie, że wydajecie coraz więcej książek dla dzieci i młodzieży… WK: Tak, to jest na pewno coś, co chcemy kontynuować i rozwijać. Moim zupełnie osobistym marzeniem jest wznawianie książek, które ukazywały się kiedy sam byłem dzieckiem, ale nie mogę niczego narzucać redaktoro- wi prowadzącemu. Na razie wydajemy głównie książki licencyjne, ale bar- dzo mocno pracujemy nad pozyskiwaniem polskich autorów, czego efekty będą widoczne już w tym roku. Z kolei w ramach oferty dla dorosłych czytelników konsekwentnie roz- wijamy serię „Z drzewem”, w ramach której ukazuje się retrospektywna li- teratura typu non-fiction. Czy popularność kryminałów, którą w dużej mierze zbudowaliście utrzy- muje się, czy ten segment ciągle rośnie? WK: Dynamika wzrostu jest już oczywiście mniejsza, ale ciągle mamy w naszych planach rozbudowę tej oferty, zwłaszcza tak mocno osadzonej na rynku „Mrocznej serii”. O jej sile w znacznym stopniu decydują polscy autorzy i czytelnicy ciągle na te książki czekają. Ponadto jeżeli trafia do nas dobry polski kryminał, to staramy się go wydać jak najszybciej. W ostatnich latach W.A.B. przeżyło rozstania z dwójką autorów o, chyba największym sprzedażowym potencjale w historii firmy, czyli Katarzy- ną Grocholą i Markiem Krajewskim. Te wydarzenia nie wpłynęły jednak długofalowo na kondycję firmy. Co o tym zadecydowało? AW: O tym, czy byli to autorzy o największym potencjale – jak rozu- miem, jeśli chodzi o wysokość nakładów, pokaże czas. Moim zdaniem wśród współpracujących z nami autorów jest wielu, którzy taki po- tencjał mają. Co do kondycji firmy – jak widać mamy na tyle dobrze skomponowany plan wydawniczy i strategię, że wypadnięcie jednej czy dwóch wysokonakładowych książek z planu nie powoduje dużych perturbacji. 28 Rozmowy o rynku książki Czy dysponując tak silną pozycją w segmencie literatury kryminalnej zdarza wam się przegrywać licytacje? WK: Oczywiście. A co decyduje o wysokości kwot do jakiej licytujecie? AW: Kalkulacja książki, oczywiście. A kto ostatecznie decyduje? WK: To jest uzgadniane wcześniej, na podstawie kalkulacji, ale potem w trakcie licytacji zarząd może podjąć ostateczną decyzję. Czasami jest na to bardzo mało czasu, ale w firmie przyjęliśmy procedurę „Szybkie przy- jęcie książki” i „Błyskawiczne przyjęcie książki” i w tym drugim przypad- ku redaktor prowadzący ma prawo zadzwonić do mnie nawet w środku nocy, a ja kontaktuję się z Adamem i podejmujemy decyzję razem z re- daktorem… Pracujecie po nocach? WK: Nie, ale dużo pracujemy, charakter tej pracy zmienia się z biegiem lat, różnych rzeczy już sam nie robię – jak wypisywania faktur (śmiech) na maszynie do pisania – ale za to odpowiedzialność jest bardzo duża. Pra- cuje u nas 30 osób, które mają rodziny i ja za nich wszystkich czuję się od- powiedzialny. Jak wygląda obecnie podział kompetencji w zarządzie? WK: Adam nadzoruje sprzedaż, promocję i dział wydawniczy, a ja dział praw, produkcji i finanse. A kto nadzoruje rozwój oferty e-książek? Pamiętam, że kiedy w latach 2008- 2009 zaczęły pojawiać się firmy dystrybuujące książkę w tej postaci, W.A.B. było w czołówce wydawców, których tytuły trafiały do sprzedaży… WK: Do niedawna zajmowałem się tą sferą naszej działalności osobiście. Cztery lata temu wprowadziliśmy do umów autorskich jak najszersze po- le eksploatacji, obejmujące także książki audio i elektroniczne. Po drugie przygotowywaliśmy i przechowywaliśmy teksty i materiały graficzne w for- mie elektronicznej, łatwej do szybkiego przeformatowania i przygotowania e-booka. Po stronie dystrybutorów pozostawało nadanie mu ostatecznej formy i zabezpieczenie. Rozmowy o rynku książki 29 W jaki sposób ustalaliście ceny? WK: Początkowo musieliśmy zagwarantować sobie wpływy, które pozwo- liłyby nam wypełnić zobowiązania finansowe w stosunku do autorów, na- stępnie stopniowo zwiększaliśmy własną marżę. Od pewnego czasu sprze- dażą oferty elektronicznej zajmuje się już nasz dział handlowy. Zresztą już wkrótce chcemy samodzielnie przetwarzać nasze zasoby do najpopular- niejszego na świecie formatu ePub. Przede wszystkim chodzi nam o za- chowanie kontroli nad jakością tych książek. Jak wypada biznesowa ocena tego fragmentu działalności? WK: Niewątpliwie cały czas dokładamy do tego interesu – rozbudowa ofer- ty i jej obsługa kosztuje coraz więcej, a wpływy ze sprzedaży, choć rosną skokowo, to jednak nadal nie gwarantują minimalnego chociaż zwrotu po- niesionych nakładów. Generalnie obrót e-książkami to wciąż promil w na- szych przychodach. I choć nie wiem kiedy miałoby to nastąpić, ale osobiście uważam, że w perspektywie kilku lat ich sprzedaż może stanowić nawet 50 proc. generowanych obrotów. Przygotowujecie firmę na taką fundamentalną przecież zmianę? WK: Staramy się, zresztą nie można inaczej. Chociaż, z tego co zdążyłem się zorientować, wielu wydawców nie myśli w ten sam sposób. W dalszym ciągu wielu ignoruje potrzebę, czy wręcz konieczność zakupu praw do wy- dań audio i e-booków. Przyznaję, że nie rozumiem takiego postępowania. Według mnie to oznaka, w najlepszym wypadku, braku przezorności. Dotyka was kwestia piractwa elektronicznego? WK: Oczywiście, staramy się śledzić ten proceder, kontaktujemy się z pro- viderami stron na których znajdujemy nielegalne pliki z naszymi książka- mi, kilkukrotnie składaliśmy już do prokuratury doniesienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Na koniec chciałbym jeszcze nawiązać do naszego spotkania w siedzi- bie Polskiej Izby Książki, kiedy Wojtek strasznie emocjonalnie reagował na różne prawnicze interpretacje regulacji związanych z okresem przej- ściowym… WK: Tak, ale mogę to łatwo uzasadnić. Czy waszym zdaniem ma jakikol- wiek sens definicja, według której książka została skierowana do dystry- 30 Rozmowy o rynku książki bucji w momencie przekazania jej egzemplarzy z drukarni do wydawcy? Przecież drukarnia nie może sprzedać wydrukowanego nakładu nikomu innemu. W takim przypadku nie zachodzi żaden rodzaj przeniesienia wła- sności. Nie sprzedajemy ani okładki, ani papieru, ani liter którymi został zadrukowany, ponieważ jako wydawcy sprzedajemy zapis myśli ludzkiej, bez względu na jego formę. I prawami do tej myśli dysponuje autor i my jako wydawca, a nie drukarnia. Tak samo nie rozumiem sposobu myśle- nia prawodawcy, który nie potrafi zaakceptować faktu, że wszystkie książki znajdujące się w magazynie wydawcy zostały wprowadzone do dystrybucji. Na siłę wymyślane są zasady i procedury, które nie mają żadnego odniesie- nia do realiów gospodarczych. Rozmawiali Piotr Dobrołęcki i Paweł Waszczyk Ewa Rytka Pełniąca obowiązki dyrektora generalnego wydawnictwa Hachette Polska Zacznijmy od pytania o pani drogę zawodową… Z wykształcenia jestem finansistą, ukończyłam Szkołę Główną Handlo- wą w Warszawie, potem również międzynarodowy program Executive MBA. Początkowo pracowałam w znanej firmie doradczej KPMG, gdzie zajmowałam się badaniem sprawozdań finansowych, ale to mnie nie pociągało. Było to korygowanie przeszłości, a ja chciałam wpływać na przyszłość. Zdecydowałam się na współpracę z firmą Kolaja Partners, która specjalizowała się zarządzaniu tymczasowym i restrukturyzacjach operacyjnych w Polsce i Europie Środkowowschodniej. To bardzo cieka- wa i absorbująca praca, bo widać efekty własnych działań. A jak trafiła pani do wydawnictwa Hachette Polska? Poprzez firmę rekrutacyjną. W Hachette pojawiłam się dla wspar- cia funkcji finansowej i procesów optymalizacyjnych. To było w paź- dzierniku 2009 roku i miałam tu zostać przez rok. Jednak na skutek zmian w życiu rodzinnym Kasi Sobańskiej, poprzedniej dyrektor ge- neralnej, zmieniły się moje zadania. Miałam w planie dłuższy od- poczynek i podróże po właśnie zakończonym projekcie, ale stało się inaczej i przyjęłam nowe wyzwanie. Uczę się nowego biznesu i to jak zwykle w trakcie normalnego funkcjonowania firmy. Nie jest to dla mnie żadna nowość, tak samo szybko musiałam zaznajomić się ze spe- cyfiką wszystkich firm, dla których pracowałam przed dołączeniem do zespołu Hachette. 32 Rozmowy o rynku książki Czy można powiedzieć, że wydawnictwo Hachette Polska jest w dużej mierze kontynuacją Wiedzy i Życia? Zamierzeniem właścicieli było znalezienie partnera biznesowego, z któ- rym można zacząć rozwijać się na polskim rynku i wybór padł na Wiedzę i Życie. Takie były początki obecności koncernu Hachette Livre w Polsce. Zostawiono część dawnych tytułów Wiedzy i Życia, które zresztą do dziś są wydawane. Czy w nowym wydawnictwie pozos tały również osoby zatrudnione po- przednio w Wiedzy i Życiu? Tak, są. Sporo kadry się zmieniło, ale jest kilka osób, które są z nami zwią- zane od lat. Ilu jest pracowników w tej chwili? 34 osoby. Czy Hachette Polska oferuje produkty nowych technologii? Tak, w tej chwili są to tablice interaktywne do nauki języka francuskiego produkowane przez Hachette Livre. Trochę zaskakujący jest udział w państwa ofercie podręczników do nauki języka francuskiego, chociaż związki z Francją są ewidentne. Dla jakich poziomów nauczania przeznaczone są te książki? Dla wszystkich poziomów. Nasze podręczniki są dostosowane do potrzeb polskiego rynku, w tym do obowiązujących w Polsce egazminów matural- nych. Każdy z poziomów nauczania posiada również odpowiednie dopusz- czenia wydawane przez Ministerstwo Edukacji. Jak pani ocenia państwa udział w rynku w tym segmencie? Ocena jest indywidualna dla każdego poziomu nauczania. Najlepsze re- zultaty osiągamy w sprzedaży podręczników dla gimnazjów, liceów i osób dorosłych uczących się francuskiego. Jacy wydawcy, oprócz Hachette Polska, mają jeszcze znaczącą pozycję w tym segmencie? Jest CLE International, Didier, WSiP. Rozmowy o rynku książki 33 Czy mają Państwo swoich reprezentantów, którzy zajmują się wyłącznie ofertą edukacyjną? Tak, oczywiście. Mamy dedykowanych pracowników zajmujących się bez- pośrednim kontaktem z nauczycielami i dystrybutorami sprzedającymi ofertę edukacyjną. Państwa obrót plasuje się na poziomie 40 mln zł rocznie. Jaki jest udział segmentu edukacyjnego w ogólnym obrocie? Około 5 proc. Jaka jest obecnie struktura organizacyjna firmy? W Polsce mamy zespół składający się w całości z Polaków, który w 100 proc. zajmuje się wszystkim co dotyczy oferty książkowej Hachette w Pol- sce, natomiast zarząd nadzoruje naszą pracę z Francji. Prezesem Zarządu jest Catherine Cussigh, która oprócz Polski zajmuje się również kilkoma innymi rynkami. Jakie są jeszcze kluczowe funkcje w firmie? Mamy dyrektora wydawniczego – Ewę Szwagrzyk, dyrektora sprzedaży – Tomasza Gawłowskiego, dyrektora działu kolekcji – Joannę Król-Sro- czyńską. Kierownikiem sprzedaży podręczników do języka francuskiego jest Barbara Klimek, poza tym mamy zespół ds. marketingu oraz zespół księgowości i kontrolingu. Jakie obecnie kolekcje państwo sprzedają? Kolekcję „ABC uczę się”, kolekcję „Tygrys”, rozpoczęliśmy edycję kolekcji poezji, poza tym jest kolekcja „Hello Kitty”. Przygotowujemy się do na- stępnych projektów. Jak pani generalnie ocenia wyniki sprzedaży w 2010 roku? Robimy dopiero obliczenia, ale już wiemy, że zeszły rok wyszedł nam zgod- nie z oczekiwaniami, czyli nic nas mocno nie zaskoczyło. W 2010 roku za- łożyliśmy trochę inną strukturę sprzedaży niż w przeszłości i dało nam to lepszy wynik. W roku 2009 był znaczący spadek… A na jakim poziomie zakończył się 2010 rok? 34 Rozmowy o rynku książki W 2009 roku rzeczywiście był spadek, a co do 2010 roku to jeszcze nie mo- gę się wiążąco wypowiedzieć, bo dopiero kończymy obliczenia. A jaki jest plan na ten rok? Dużo wyższy? Każdy z biznesów planujemy adekwatnie do naszej oceny rynku. Mamy na- dzieję, że zastój wywołany przez zmianę stawki VAT będzie chwilowy. Jak długo według pani ten zastój będzie trwać? Wydaje mi się, że nie można sobie pozwolić, aby trwało to dłużej niż mie- siąc, może półtora… Każdy z wydawców ma nowości, które są już przygo- towane do wprowadzenia na rynek. Niektórzy wstrzymują nową produkcję… Nowości nie wstrzymujemy, możemy z nimi startować od razu. Większy problem wszyscy, niezależnie od branży, mają z walką z systemami finan- sowymi, które nie są w stanie obsłużyć sprzedaży z uwzględnieniem zmie- nionych stawek podatku VAT. Żenujące jest, że rozporządzenia wykonawcze w sprawie VAT zostały podpisane 22 grudnia, w momencie, kiedy prawie wszyscy byli już na urlopach i szykowali się do Świąt. Nie było szansy, żeby te zmiany przemyśleć i się do nich przygotować. Interpretacje przepisów po- jawiły się dopiero w styczniu 2011. To co się teraz przytrafiło rynkowi wy- dawniczemu nie jest wyjątkiem, bo takie rzeczy już się wcześniej zdarzały w innych branżach, gdzie także nie było czasu na przygotowania informa- tyczne czy organizacyjne. Czy będziecie państwo zmieniać ceny książek wydanych w zeszłym roku, podwyższać o te 5 proc. VAT? Każdą książkę traktujemy indywidualnie w zależności od tego, jaki ma po- tencjał, jak jest świeża, czy też miała już swoje pięć minut na rynku. W nie- których wypadkach byliśmy zmuszeni podnieść cenę o 5 proc., a w nie- których cena pozostała na tym samym poziomie co w 2010 roku. Były też nieliczne przypadki, kiedy nawet przecenialiśmy książki. Dzisiaj nie drukuje się dużych nakładów. Jeżeli potrzebujemy więcej ksią- żek, robi się dodruki. Czy w tej sytuacji kwestie magazynowania stanowią dla państwa duży problem? Każda spółka wydawnicza ma swoje systemy wyceny zapasów, my wyce- Rozmowy o rynku książki 35 niamy zapas po koszcie produktu, ale i szacujemy swoje ryzyko związane z tym, jak książka rotuje. Staramy się bardzo pilnować, w jakich nakładach drukujemy książki i obserwujemy pilnie, co się z nią dzieje na rynku, a tak- że u nas w magazynie. Czy zdarzają się państwu pilne dodruki? Zdarzają się i oby jak najczęściej. Ale czy po przyjściu do wydawnictwa doprowadziła pani do zmniejsze- nia magazynu? Na każdym kroku przyglądamy się magazynowi, czy jeszcze nie dałoby się go zoptymalizować. Tu też patrzymy na każdy tytuł indywidualnie. To jest proces ciągły dla każdego wydawnictwa. Czy w związku z tym w ciągu ostatniego roku zmniejszył się wolumen ksią- żek w magazynie jako efekt wprowadzanej przez panią restrukturyzacji? Takie działania zostały uruchomione w firmie jeszcze przed moim przyj- ściem i to była bardzo słuszna decyzja. Biorąc pod uwagę pani liczne doświadczenia w wielu innych branżach, to czy w pani poczuciu książka jest takim samym produktem jak każdy in- ny, czy różni się jednak, jak my optymistycznie sądzimy? Przez całe życie byłam związana z książkami, więc „od zawsze” mam do te- go „produktu” specyficzny stosunek i większy sentyment, ale muszę patrzeć na książkę w dwojaki sposób. Możemy sobie pozwolić na to, aby promować jakąś pozycję ze względu na jej wysoką wartość dla ostatecznego nabywcy. I będziemy się starali mieć taką ofertę. Nie możemy jednak zapominać, że musimy zapewnić funkcjonowanie przedsiębiorstwa, a także generować zyski dla właściciela. Brzmi to brutalnie, że trzeba patrzeć na książkę przez pryzmat wyniku finansowego, ale nie będzie nas stać na wydawanie tych wspaniałych i wartościowych pozycji, jeśli nie będziemy generować odpo- wiedniego zysku. W przekazywanych nam corocznie danych z państwa firmy brakuje informacji o zysku w roku 2009 i jednocześnie z tych samych danych wynika, że spadł znacznie kapitał własny. Czy może pani to skomen- tować? 36 Rozmowy o rynku książki Struktura wyników jest nie zawsze wypadkową podejmowanych działań, czasami jest to strategiczne wykorzystywanie kapitału na pewne działania, więc wtedy jego wartość musi spadać. Słyszałem opinię, że właściciel wyprowadził część kapitału zagranicę… A skąd! To nie miało miejsca. Kapitał został wykorzystany na rozwój firmy? Tak. Jak najbardziej. Jakie były przyczyny tego dużego, bo 20 proc. spadku sprzedaży w 2009 roku? Bardzo mocno zaczęliśmy się przyglądać wydawanym tytułom, oceniali- śmy jaką mają profitowość. Podjęliśmy brutalną decyzję, że pozycje, które miały niską rentowność, nie ukażą się. To wpłynęło na znaczący spadek liczby wydawanych tytułów i w związku z tym również na obrót. Uważa pani, że każda książka powinna przynieść zysk? To byłaby idealna sytuacja. Przy niektórych tytułach możemy się zgo- dzić, że będziemy w nie inwestować, bo wierzymy, że w jakimś innym horyzoncie czasowym będzie to dla nas przedsięwzięcie zyskowne. Jesteśmy skłonni inwestować w rzeczy, które przyniosą nam stabil- ny przepływ pieniądza, w rynki, gdzie mamy ugruntowaną pozycję, gdzie jesteśmy rozpoznawalni. Dla nas inwestycją jest każda książka, i każda taka inwestycja niesie ze sobą ryzyko. Zawsze istnieje też dy- lemat przed podjęciem decyzji – o nowej serii czy nowym segmencie. Potem trzeba się bardzo dokładnie przyglądać i podejmować właści- we decyzje – czy idziemy dalej, czy przerywamy. Zawsze istnieje ry- zyko biznesowe. Mówiliśmy o dwóch segmentach państwa oferty – o podręcznikach i ko- lekcjach. Jednak wydawnictwo najbardziej znane jest z publikacji prze- wodników. Trwale zajmujecie wysoką pozycję na rynku przewodniko- wym, macie wyższą sprzedaż wartościowo niż egzemplarzowo, dlatego, że przewodniki te należą do najdroższych w Polsce. Czy zamierzacie konty- nuować tą monumentalną już dziś serię Dorling Kindersleya czyli „Prze- wodniki Wiedzy i Życia”?
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Rozmowy o rynku książki. Tom 11
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: