Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00729 011966 16990161 na godz. na dobę w sumie
Różne oblicza harcerstwa - ebook/pdf
Różne oblicza harcerstwa - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 626
Wydawca: Impuls Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7587-340-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> słowniki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

Książka  dokumentuje moją wieloletnią współpracę z prasą harcerską oraz pracę dziennikarską w redakcjach „Motywów”, „Drużyny” i „Harcerza Rzeczypospolitej”. Wszystkie reportaże, felietony i inne formy dziennikarskie były publikowane w wymienionych pismach w latach 1970–1991. Dlaczego je przypominam?

Z wielu powodów.

Żywot publikacji prasowych jest niezwykle krótki. Kiedy ukazują się kolejne numery tygodnika czy miesięcznika, wcześniejsze giną w niepamięci. Czas przeobrażeń polityczno-społecznych dodatkowo zatarł ślady publikacji. Żadne z wymienionych wyżej pism już nie istnieje.

Literatura harcerska ostatnich lat wzbogaciła się o liczne publikacje różnych komisji historycznych, autorów z ruchów opozycyjnych wobec Związku Harcerstwa Polskiego, także z Instytutu Pamięci Narodowej i prace naukowe (magisterskie, doktorskie itp.) czy wspomnieniowe byłych naczelników ZHP.

Ta książka jest inna, pokazuje harcerstwo przez pryzmat losów indywidualnych bohaterów reportaży, felietonów czy obserwacji dziennikarskiej. Ich treścią najczęściej są patologie harcerskiej służby i życia organizacji...

Publikowane w książce teksty dotyczą bardzo intensywnego okresu mojego życia, w którym praca dziennikarska była nierozerwalnie związana z aktywną służbą instruktorską. Zakończenie obu nastąpiło z chwilą likwidacji Harcerskiej Oficyny Wydawniczej w Krakowie przez władze Związku (jej właściciela) na przełomie 1991 i 1992 r. Wówczas, podobnie jak niektórzy z opisywanych przeze mnie bohaterów, znalazłem się w trudnej sytuacji życiowej z wypowiedzeniem umowy o pracę w kieszeni i bez szans na podjęciem zatrudnienia, bez żadnej pomocy i nadziei na przyszłość.

W rzeczywistości naszego działania na taką ewentualność trzeba być przygotowanym.

Zresztą kto choć raz uczestniczył w jakimś ruchu sam wie, ile mu to sprawiło satysfakcji i w ile go to wciągnęło kłopotów…

Wojciech Śliwerski

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 © Copyright by Oi cyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2011 Redakcja wydawnicza: Izabela Rutkowska Ilustracje: Ryszard Druch Adam Hanuszkiewicz Piotr Olszówka Opracowanie typograi czne: Sylwia Kucharska Projekt okładki: Ewa Beniak-Haremska Fotograi e z archiwum Autora ISBN 978-83-7587-340-5 Oi cyna Wydawnicza „Impuls” 30-619 Kraków, ul. Turniejowa 59/5 tel. (012) 422-41-80, fax (012) 422-59-47 www.impulsoi cyna.com.pl, e-mail: impuls@impulsoi cyna.com.pl Wydanie I, Kraków 2011 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Spis treœci Wstęp .............................................................................................................................................................. 9 Konl ikty i intrygi ..................................................................................................................................... 11 Jak długo pod wiatr? ................................................................................................................................ 17 Jak zrobić karierę? .................................................................................................................................... 27 Falstart ............................................................................................................................................................ 33 Samotny i niepotrzebny ........................................................................................................................ 41 Obcy ................................................................................................................................................................. 49 Stworzony do klęski ................................................................................................................................ 57 Za burtą .......................................................................................................................................................... 65 Konl ikt .......................................................................................................................................................... 73 Oi ara ............................................................................................................................................................... 85 Dokąd? (Pełen luz i „trzymanie za mordę”) .............................................................................. 93 Straż praw ..................................................................................................................................................... 103 Oblicza harcerstwa ................................................................................................................................... 119 Harcerska obrzędowość ........................................................................................................................ 141 Złodziejka? .................................................................................................................................................... 147 Zawieszony .................................................................................................................................................. 155 Skandal! .......................................................................................................................................................... 161 Ja rezygnuję .................................................................................................................................................. 171 Cisza ................................................................................................................................................................. 177 Bez happy endu .......................................................................................................................................... 183 Szukam zastępu ......................................................................................................................................... 189 5 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Spis treści Nie wierzę w zastępy .............................................................................................................................. 199 Zastęp zastępowych ................................................................................................................................ 205 Pozwólcie nam równać do najlepszych ........................................................................................ 213 Minimalizm? ............................................................................................................................................... 219 Zakalec z kształceniowej piekarni .................................................................................................... 225 Komu granatowy sznur? ...................................................................................................................... 233 Ogromne materii pomieszanie .......................................................................................................... 243 Chciałabym i boję się... ........................................................................................................................... 251 Siódme „Nie kradnij” ............................................................................................................................... 255 Rysy na krysztale ...................................................................................................................................... 259 Na rozdrożu ................................................................................................................................................. 265 Lepiej – ORSKI po II plenum ............................................................................................................ 271 Instruktorska awangarda? ................................................................................................................... 277 Sens istnienia SKI ..................................................................................................................................... 285 Gdzie jest kodeks? ..................................................................................................................................... 293 Historia ludzkich tragedii ..................................................................................................................... 301 Przez dziurkę od klucza… wiolinowego ....................................................................................... 309 Dziesięciolecie bałałajek ......................................................................................................................... 315 Wieczór baśni ............................................................................................................................................. 321 Animatorzy pomocy psychologicznej ........................................................................................... 327 W niewoli marzeń ................................................................................................................................... 335 Generał Sikorski i harcerze. Nieznane dokumenty ............................................................... 343 W cieniu bohaterów ............................................................................................................................... 349 Zbiórka jaka jest, każdy widzi – czyżby? ..................................................................................... 358 Sygnały ........................................................................................................................................................... 363 Wykorzystać szansę ................................................................................................................................ 365 Odznaki .......................................................................................................................................................... 367 Błoga cisza ..................................................................................................................................................... 370 Oświadczenie .............................................................................................................................................. 372 Lista nonsensów ........................................................................................................................................ 375 6 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Spis treści Kukułcze jajo ............................................................................................................................................... 378 Niespokojnie spokojni turyści ............................................................................................................ 381 Kara trzech menażek .............................................................................................................................. 384 Szok .................................................................................................................................................................. 387 Umówmy się: jest dobrze ..................................................................................................................... 390 Sąsiad sąsiadowi wilkiem ...................................................................................................................... 393 Punki, wynocha! ........................................................................................................................................ 396 Kara .................................................................................................................................................................. 398 Próba „Łącznika” ....................................................................................................................................... 400 Oszuści w mundurach ........................................................................................................................... 402 Różne oblicza harcerstwa ..................................................................................................................... 405 W głowie się nie mieści .......................................................................................................................... 409 Zabawa w sejmik ...................................................................................................................................... 413 Postawy .......................................................................................................................................................... 416 Krąg śpiących instruktorów ............................................................................................................... 419 Piorunujące metody ................................................................................................................................ 422 Harcerstwo na planszy .......................................................................................................................... 425 Nawiedzony ................................................................................................................................................. 428 Wydawniczy „hibernatus” ................................................................................................................... 432 Autor! Autor! .............................................................................................................................................. 435 Harcerstwo prawdziwe ......................................................................................................................... 439 Portfel .............................................................................................................................................................. 442 Pasożyt ............................................................................................................................................................ 445 W hufcu ......................................................................................................................................................... 448 A jednak żal… ............................................................................................................................................. 451 Nie pracuj w instancji ............................................................................................................................. 455 Kto się boi Arsenału? .............................................................................................................................. 458 Frontalna „lipa” .......................................................................................................................................... 461 Nie wystarczy robić słusznie .............................................................................................................. 467 Uwaga, zboczeniec! .................................................................................................................................. 470 7 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Spis treści Zanim podejmiesz decyzję… .............................................................................................................. 473 Karuzela seksualna ................................................................................................................................... 476 Harcerski bestseller .................................................................................................................................. 480 Harcerska Poradnia Metodyczna „Impuls” ............................................................................... 485 Jeśli potrzebujesz pomocy, napisz! ................................................................................................... 495 Pomóc potrzebującym ........................................................................................................................... 501 Potrzebujesz pomocy… napisz .......................................................................................................... 509 Jest taki ruch… ........................................................................................................................................... 517 Podstawy harcerskiego poradnictwa ............................................................................................. 523 Drużynowi – przed plenum Rady Naczelnej ZHP ............................................................... 533 Wbrew Prawu i poza Prawem .......................................................................................................... 543 Reportaż nieobiektywny ....................................................................................................................... 559 Pudrowanie wrzodu ................................................................................................................................ 591 Miejsce dla emeryta ................................................................................................................................. 597 Kim jet eś? .................................................................................................................................................... 603 O autorze ...................................................................................................................................................... 613 Aneks ............................................................................................................................................................... 623 8 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Wstêp K siążka ta dokumentuje moją wieloletnią współpracę z prasą harcerską oraz pracę dziennikarską w redakcjach „Motywów”, „Drużyny” i „Harcerza Rzeczypospo- litej”. Wszystkie reportaże, felietony i inne formy dziennikarskie były publikowane w wymienionych pismach w latach 1970–1991. Dlaczego je przypominam? Z wielu powodów. Po pierwsze, są w nich ślady wydarzeń właściwych czasom, w których powsta- wały; warto przypomnieć choćby te, które opisują trzy istotne dla przeobrażeń har- cerstwa zjazdy: VII, VIII i IX/XXVI. Literatura harcerska ostatnich lat wzbogaciła się o publikacje różnych komisji historycznych, autorów z ruchów opozycyjnych wobec Związku Harcerstwa Polskiego czy Instytutu Pamięci Narodowej, opracowania na- ukowe (prace magisterskie, doktorskie itp.) czy wspomnieniowe byłych naczelników ZHP. Ta książka pokazuje harcerstwo przez pryzmat losów indywidualnych boha- terów reportaży, felietonów czy obserwacji dziennikarskiej. Ich treścią najczęściej są patologie harcerskiej służby i życia organizacji… Po drugie, żywot publikacji prasowych jest niezwykle krótki. Kiedy ukazują się kolejne numery tygodnika czy miesięcznika, wcześniejsze giną w niepamięci. Czas przeobrażeń polityczno-społecznych dodatkowo zatarł ślady publikacji. Żadne z wy- mienionych pism już nie istnieje. Jako ostatni przet ał się ukazywać w formie druko- wanej „Harcerz Rzeczypospolitej”*. Po trzecie, zawarte w książce teksty dotyczą bardzo intensywnego okresu mojego życia, w którym praca dziennikarska była nierozerwalnie związana z aktywną służ- bą instruktorską. Zakończenie obu nastąpiło z chwilą likwidacji Harcerskiej Oi cyny Wydawniczej w Krakowie przez władze Związku (jej właściciela) na przełomie 1991 i 1992 roku Wówczas, podobnie jak niektórzy z opisywanych przeze mnie bohaterów, znalazłem się w trudnej sytuacji życiowej z drukiem rozwiązującym umowę o pracę w kieszeni i bez szans na podjęcie zatrudnienia, bez żadnej pomocy i nadziei na przy- szłość, bez możliwości pożegnania się z czytelnikami, bohaterami artykułów i innych publikacji harcerskich, współpracownikami, korespondentami itd. Ta książka jest więc formą podziękowania im za to, że byli ze mną w tamtych latach, za ich czas poświęco- ny wydawnictwu i pismu oraz wpływ na jego kształt i treść. Nieprzypadkowo książka zawiera tak wiele ilustracji. To także przypomnienie i podziękowanie dla wspaniałych grai ków: Adama Hanuszkiewicza, Ryszarda Drucha * Wychodził do grudnia 1991 roku. Ponieważ nie dotarłem do wersji drukowanych kilku artykułów, w publikacji znalazły się te z domowego archiwum, opatrzone przybliżonym terminem, w którym mo- gły się ukazać). Wśród tekstów pochodzących z „Motywów” ze względów praktycznych zamieściłem jako ilustrację jedną winietę tygodnika, choć w tamtych latach była ona kilka razy zmieniana. W podpi- sach pod poszczególnymi artykułami odkrywam używane w niektórych sytuacjach pseudonimy. W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Wstęp i Andrzeja Orłowskiego za ich wpływ na kształt wydawanych pism i publikacji, przy- gotowywanych pod opieką profesora Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Andrzeja Zięblińskiego. Dziękuję także harcmistrzowi Piotrowi Niwińskiemu za wiele lat wspólnej pracy, rozmów i dyskusji o harcerstwie, miesięczniku czy wydawnictwie, za inspiracje i po- moc w kontaktach z branżą drukarską i edytorską. Szkoda, że władze harcerskie nie umiały (nie chciały…) wykorzystać wiedzy, umiejętności i zdolności Piotra z pożyt- kiem dla wydawniczego ruchu harcerskiego… Nie byłoby tej publikacji, gdyby nie śp. Redaktor Naczelna, harcmistrz Jolanta Chełstowska, prowadząca w latach 1965–1990 kolejno: miesięcznik „Propozycje”, ty- godnik „Motywy” i tygodnik „Drużyna”, autorka wydawnictw harcerskich. Jej wpływ na kształt prasy harcerskiej i zmiany harcerstwa nie zostały właściwie ocenione. Wy- rzutem „sumienia” władz harcerskich pozostanie to, w jaki sposób rozstały się z redak- tor Jolantą Chełstowską i prowadzonym przez Nią pismem. To zaledwie jeden z wielu przykładów zjawiska, które tak ujął w swojej książce Jerzy Chrabąszcz, zastępca Naczelnika ZHP w latach 1989–1990: Zjawisko to polegało na odpływie ze Związku relatywnie znaczącej grupy instruk- torów z najdłuższym stażem, a jednocześnie największym doświadczeniem. Obserwując ten proces […], trudno oprzeć się stwierdzeniu, że organizacja utraciła w tym okresie znaczną część swojej najlepszej kadry instruktorskiej (Harcerze gorszego boga, Toruń 2005, s. 161–162). Dlaczego? Odpowiedzi warto szukać w licznych publikacjach. Także w tej książce. 10 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Historia ta jest odzwierciedleniem wydarzeń, które miały miejsce w ośrodku har- cerskim działającym w dużym mieście wojewódzkim. A było to tak… Na podsumowaniu Akcji Letniej 72 druhna Ewa oświadczyła, że już nigdy nie po- jedzie na obóz z druhem Adamem – komendantem obozu, a zarazem komendantem ośrodka, w którym jeden ze szczepów prowadziła druhna Ewa. Komendant zapamiętał tę wypowiedź i wykorzystał pół roku później, kiedy za- częły się przygotowania do Akcji Letniej 73. Po prostu odrzucił propozycję Ewy, która chciała prowadzić obóz w jego ośrodku. W tej sytuacji szczepowa postanowiła wyłączyć szczep z ośrodka, aby pojechać jako komendant obozu organizowanego przez hui ec. Sprawa wydawała się prosta. Zarówno ośrodek, jak i hui ec nie miały nic przeciw- ko takiemu rozwiązaniu. Druhna Ewa załatwiła miejsce na obóz gdzie indziej, rozgłaszając wśród harcerek i harcerzy swojego szczepu, że nie podlegają już ośrodkowi, a na obóz pojadą z hufcem. O decyzjach wiedziała więc już i młodzież, i hui ec, teraz przyszła kolej na kadrę. Dru- żynowa jednej z dwóch działających przy szkole żeńskich drużyn aprobowała decyzję szczepowej, gdyż ze względu na palenie papierosów nie miała w ośrodku możliwości dalszego awansu. Druga drużynowa, jako osoba niezorientowana, sama słabo wyko- nująca swoje obowiązki, również decyzję tę przyjęła bez oporów. Pozostał drużynowy drużyny męskiej. I tu zaczęły się pierwsze kłopoty, konl ikty, intrygi. Była to bowiem jedyna dru- żyna w szczepie działająca naprawdę, która wiele sukcesów i osiągnięć zawdzięczała współpracy z ośrodkiem, a we współzawodnictwie między drużynami modszoharcer- skimi od dwóch lat zajmowała w ośrodku zdecydowanie pierwsze miejsce. Do prowadzącego tę drużynę druha Maćka wiadomości o odejściu szczepu od ośrodka i zmianie miejsca obozowania dotarły za pośrednictwem harcerzy. Wkrótce otrzymał od szczepowej wezwanie do szkoły. Zapoznała go ze swoją decyzją, uzasad- niając ją między innymi tym, że: „W ośrodku nie doceniają jego pracy i pracy drużyny, pomniejszając jej sukcesy na rzecz drużyny żeńskiej, prowadzonej przez żonę komen- danta w innej szkole. W związku z powyższym przyznawano mu zbyt rzadko nagrody pieniężne, co oczywiście zmieni się na lepsze po odejściu drużyny”. „Gdyby Maciek dostał się na studia i nie miał czasu na prowadzenie drużyny, to ona załatwi, że będzie nadal otrzymywał nagrody”. Były to główne propozycje, nie licząc wyjazdów instruktorskich na wycieczki zagraniczne dla najlepiej pracujących drużynowych i szybszego awansu w stopniach instruktorskich. Ponieważ Maciek nie godził się z decyzjami szczepowej, otrzymał następującą alternatywę: jeśli namyślisz się i zgodzisz na odejście całego szczepu od ośrodka – będziesz dalej drużynowym, jeśli nie – musisz sobie poszukać innej drużyny do prowadzenia. Odpowiedź miał dać na odprawie rady szczepu (pierwszej w związku z tą histo- rią), która odbyła się w mieszkaniu Ewy. Zebrani zostali powiadomieni o sprawie. Dla formalności wszyscy mieli podpisać zgodę na odłączenie szczepu od ośrodka. 13 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Maciek został postawiony przed faktem dokonanym. Ponieważ nadal protet o- wał, szczepowa, by go przekonać, używała argumentów podważających autorytet ko- mendanta ośrodka, starając się poróżnić z nim drużynowego. Wkrótce po odprawie Maciek udał się do komendanta, żeby wyjaśnić kwestie dotyczące ich obu, o których mówiła szczepowa. Komendant wszystkiemu zaprzeczył, a sprawę przekazał do wyjaśnienia radzie hufca. Maciek został wezwany przez komendanta hufca, by wytłumaczyć swoje „opor- tunistyczne” stanowisko. Na radzie hufca, po ostrej wymianie zdań między komendantem ośrodka a szcze- pową, sprawę przekazano do rozstrzygnięcia na najbliższej odprawie rady ośrodka, z udziałem komendanta hufca, który po zakończeniu rady miał przedstawić w tej sprawie oi cjalne stanowisko. Tymczasem w szczepie panował kompletny chaos. Na regularnie odbywających się zbiórkach drużyny męskiej harcerze byli informowani, że jadą na obóz z ośrodkiem. Harcerki i harcerze chodzący do klas, w których uczyła szczepowa, a także ich rodzice na zebraniach zostali przez nią zawiadomieni, że młodzież jedzie na obóz organizowa- ny przez hui ec oraz że od następnego roku harcerskiego nastąpi zmiana drużynowego drużyny męskiej. Zbiórek szczepu nie było do wakacji, a zbiórki drużyn żeńskich i zuchowych od- bywały się bardzo rzadko, pozostawiając zresztą wiele do życzenia. Nadszedł termin odprawy rady ośrodka. Stawiła się cała kadra instruktorska, zaś komendę hufca reprezentowała zastępczyni komendanta. Rozpoczęła się burzliwa dyskusja. Zarówno szczepowa, jak i drużynowe nie miały żadnych rozsądnych uza- sadnień, aby zrezygnować z dalszej pracy w ośrodku. Zadziwiające było zachowanie szczepowej. Przez cały czas obojętnie przeglądała kalendarzyk, nie reagując na żadne argumenty. W tej sytuacji instruktorzy zwrócili się do przedstawiciela komendy hufca o opinię, jak rozwiązać ten konl ikt. Odpowiedź była szokująca. Okazało się, że cała dyskusja była zbędna, gdyż przed- stawicielka komendy hufca przywiozła gotową decyzję, którą ujawniła dopiero pod koniec odprawy: „Komenda hufca uważa, że w przypadku niewyrażenia zgody przez druha Maćka na odejście szczepu od ośrodka musi on opuścić od września drużynę”. Decyzja ta wywołała falę oburzenia. Komendant ośrodka zażądał potwierdzenia jej na piśmie, aby szukać sprawiedliwości u wyższych instancji. W związku z tym druh- na-zastępczyni komendanta zaproponowała znalezienie innego rozwiązania. W toku dalszej dyskusji postanowiono, że szczep do września będzie nadal w ośrodku i razem z nim weźmie udział w akcji letniej, podczas której druhna Ewa powinna przekonać się i zachęcić do dalszej pracy w ośrodku. Druhna Ewa jednak od razu zastrzegła, że swojej decyzji nie zmieni, nawet po akcji letniej. Ośrodek zaczął przygotowywać się do lata. Szczepowa robiła wszystko, aby jej obóz nie doszedł do skutku. Nie interesował jej plan pracy obozu, którego miała być ko- mendantką, ani nabór kandydatek. Panował kompletny chaos, nikt nie wiedział, gdzie jedzie, z kim, komu należy wpłacać pieniądze. Do pogłębienia bałaganu przyczyniła się kolejna odprawa, na której Ewa zrezygnowała z prowadzenia szczepu i zwolniła 14 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 z funkcji dotychczasowe drużynowe (o tej odprawie Maciek nic nie wiedział). Jedno- cześnie szczepowa oświadczyła w szkole, że w ogóle nie jedzie na obóz (została zwol- niona przez komendę hufca, ponieważ nie wykonywała obowiązków komendanta obozu przed akcją letnią). Tak więc część obowiązków organizatorskich związanych z wyjazdem młodzieży spadła na barki drużynowego, który mimo zdawania matury, a także egzaminów na wyższe studia musiał przyjmować wpłaty (także od dziewcząt), wyjaśniać, tłumaczyć, zachęcać, przy tym uczęszczać na kurs dla komendantów obozów, opracować plan pracy własnego obozu itp., itd. O tym, żeby mógł liczyć na pomoc kogokolwiek ze szczepu, nie było mowy. W efekcie na obóz wyjechało zamiast planowanych trzydziestu kilkanaście dziewcząt. Wrzesień: w nowym roku szkolnym pracę zaczyna tylko drużyna męska. Dy- rekcja szkoły nie wie, kto będzie pełnił funkcję szczepowego, natomiast komendant ośrodka nie wie, że druhna Ewa zrezygnowała z funkcji szczepowej, a także nie zna zmian dokonanych przez nią w kadrze pozostałych drużyn. Komenda hufca, na wniosek komendy ośrodka, na funkcję szczepowego powołuje dotychczasowego drużynowego – Maćka. Zgodnie z tradycją drużynowy, w porozumieniu z dyrekcją szkoły, domagał się formalnego przekazania szczepu. Miało się ono odbyć na apelu szkolnym. Nie doszło do tego, ponieważ, jak stwierdziła Ewa „[…] nie będzie przy całej szkole urządzać cyr- ku”. W tym samym czasie została ona opiekunem szczepu (o czym szczepowy i ko- menda ośrodka dowiedzieli się dopiero w październiku). Druhna Ewa bardzo „troskliwie” zaopiekowała się szczepem, zabierając nowej dru- żynowej ok. 30 harcerek do założonego przez siebie przy hufcu harcerskiego zespołu artystycznego. Miała pozwolenie na werbowanie po kilka osób z każdej szkoły. Szkoła, w której pracowała i „opiekowała” się szczepem, widocznie miała same utalentowane 15 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 dziewczęta. Cóż znaczyły projekty zbiórek młodej drużynowej wobec perp ektyw na- grania w TV, radiu, wyjazdów zagranicznych itp., jakie rozwijała przed harcerkami druhna Ewa…? Między harcerkami należącymi do zespołu artystycznego a należącymi do ma- cierzystej drużyny wytworzyła się wroga atmosfera, pogłębiana przez Ewę, która wy- korzystywała nawet swoje lekcje, by podważyć autorytet kadry szczepu. Nie sposób wymienić tu wszystkich faktów, gdyż każdy tydzień przynosi coś nowego. A czym to się skończy i kiedy? Nie wiadomo. Bogusław i Wojciech Śliwerscy Od redakcji Ambicje i ambicyjki, drobne rozgrywki między instruktorami urastają do rangi konl iktu. Niepokoją tu co najmniej dwie sprawy i dlatego ten artykuł poddajemy pod rozwagę Czytelnikom: – Społeczni działacze, którzy swój czas poświęcają organizacji zamiast osiągać satysfakcję, są rozgoryczeni, czują się pokrzywdzeni. Mają swoje racje, ale dlaczego nie znajduje się ktoś, kto potrai rozwikłać sprawę szyb- ko i zdecydowanie, zapobiegając dalszemu pogłębianiu się nieporozumień? Dlaczego wyższe instancje odpowiedzialne za sytuację na swoim terenie, zobowiązane do tego, by właśnie społecznym działaczom tworzyć najko- rzystniejsze warunki pracy, nie potrai ą p ełniać swojej roli? – Drugi problem to sytuacja harcerek i harcerzy, którzy są wciąga- ni w nieporozumienia między instruktorami. Co gorsza – w dyskusjach, rozważaniach i w podejmowanych decyzjach w ogóle nie bierze się pod uwagę dobra wychowanków. Bo czy wolno podejmować decyzję, że jeśli Maciek nie zgodzi się na odejście szczepu z ośrodka, musi zmienić drużynę? Przecież dobry drużynowy to przywódca, z którym harcerze zżywają się, związani są z nim nie tylko formalnie. Chcemy przecież, by drużynowy przez kilka lat przewodził harcerzom, kształtował zespół, samodzielność, sa- morządność itp. Banały? Niet ety. Ale co robić, gdy działacze nie rozumieją tych podstawowych zasad organizacji? Zaczynają manipulować członkami Związku jak kiepscy urzędnicy papierkami, które można bez straty prze- nieść z jednego segregatora do drugiego. Nad tym naprawdę warto dyskutować. Zapraszamy na nasze łamy. 10 marca 1974 roku 16 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Słuchając go, sam czuję wzbierającą gorycz i wzburzenie... W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Na rozmowę z Marianem zostało mi tylko kilka godzin, tyle bowiem czasu dzie- liło mnie od odjazdu pociągu. To niewiele, jeżeli rozmowa dotyczy jubileuszu dziesięciolecia pracy harcerskiej, której ukoronowaniem są rozpacz, załamanie, we- wnętrzna rozterka i podjęta niemal decyzja o rezygnacji z dotychczasowej działalno- ści, która do tej pory była sensem i pasją jego życia. Jak wygląda? Wysoki, szczupły, o ciemnych włosach niesfornie kręcących się nad czołem, bystrym spojrzeniu i sypiącym się wąsie. Gdy do tego dodać ujmujący sposób bycia, szczerość, otwartość, uczciwość, a także łatwość nawiązywania kontaktów i cha- rakterystyczną nerwową ruchliwość oraz czarujący uśmiech, to wszystkie te elementy złożą się na zarys jego sylwetki. Tym razem nie uśmiecha się, nawet nie patrzy w moją stronę. Jest mu ciężko, toteż z trudem tłumi gorycz i narastający żal. Słowa, które wypowiada, kieruje nie tylko do mnie, ale i do siebie, tak jakby chciał powiedzieć sobie po raz któryś z rzędu, że to już ponad jego siły: „Mam już naprawdę dosyć. Jak długo można walczyć z ciągłymi zarzutami w moim kierunku i niechęcią ze strony hufca? Nic mi nie zarzucają wprost, bo swoją działalnością nie daję im do tego powodów, ale robią to za moimi plecami”. Rozumiem go doskonale i zbyt dobrze znam Mariana i jego działalność, by co- kolwiek w tej chwili mówić. Jakiekolwiek słowa byłyby niepotrzebne. On sam musi rozegrać tę partię i zadecydować o tym, co będzie dalej, tym bardziej że nie po raz pierwszy staje przed problemem rezygnacji z działalności harcerskiej kosztem wła- snych ambicji i satysfakcji, na przekór i przeciw wszystkim, w imię wiary w prawdę i uczciwość, licząc, że coś się zmieni. Jak długo jednak ideały, wiarę, nadzieję, energię, zapał i efekty codziennej pracy można przeciwstawiać obłudzie, zawiści, ograniczeniu, krótkowzroczności czy niezrozumiałemu postępowaniu władz hufca…? Spoglądam na niego. Ma dopiero dwadzieścia dwa lata, z tego ponad dziesięć to praca w organizacji, praca, której owoce tworzą bogatą księgę sukcesów. Nie sposób opisywać dziesięciu lat działalności, spróbuję więc w miarę krótko przedstawić naj- ważniejsze etapy jego życia, przeciwstawiając osiągnięciom problemy, które napotykał, a które nawarstwiając się, doprowadziły do tego, że stanął przed problemem odejścia z organizacji. Do harcerstwa wstąpił w piątej klasie szkoły podstawowej, trai ając do drużyny, której kadrę tworzyli zapaleńcy wierzący w ideały określone przez Statut i Prawo Harcerskie i wcielający je w życie w codziennej działalności. Doświadczenie zdobywał, pełniąc po kilka lat kolejne funkcje z funkcją szczepowego włącznie, jeżdżąc na kur- sy, obozy, zimowiska. Teoretyczną podbudowę stanowiły studia. Nie przypadkowo zdawał na pedagogikę. Wybór tego kierunku dawał szansę poszerzenia i wzbogacenia zdobytej wiedzy i doświadczenia, stwarzał możliwość kontynuacji pracy z młodzieżą również w przyszłości. Pierwszą próbą dla niego było objęcie drużyny. Przejmował ją po dobrym i lubianym drużynowym, natrai ając na nieufność, ostrą i krytyczną ocenę każdego działania, a niekiedy wrogość. Mimo tego potrai ł zjednać sobie chłopców, za- interesować, pociągnąć za sobą i wspólnie z nimi sięgnąć po sukcesy. Później w nowo tworzonym ośrodku objął kolejną drużynę o bogatej historii i tradycjach, ale tym razem po pseudo- czy wręcz antyinstruktorach. Jak przekonać młodzież, że będzie inaczej, że 19 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 poznają smak harcerskiego życia i przygody? Jak przekonać środowisko i rodziców o wartości harcerstwa? Udało się. Opracowywał coraz ciekawsze zbiórki, przyciągnął do drużyny nowych chłopców. Nieustanna praca, szukanie nowych pomysłów, two- rzenie ciekawych i urozmaiconych zajęć dały efekty. Wkrótce stali się najlepszą dru- żyną w ośrodku i jedną z najlepszych w hufcu. W nagrodę dwudziet oosobowa grupa wyjechała za granicę. Marian nawiązał kontakt z komendantem organizacji pionier- skiej, który przeniósł na teren szkoły i ośrodka, proponując współpracę i wymianę do- świadczeń między bratnimi organizacjami. W tym czasie atmosfera w ośrodku zaczęła się zmieniać. Żona komendanta ośrodka nie mogła pogodzić się z tym, że jej drużyna jest gorsza od tej, którą prowadzi Marian. W bezpośredniej rywalizacji nie miała szans na pokonanie go, wobec tego zaczęły się przemilczenia jego osiągnięć, pomniejszanie ich wartości itp. Doszło do kłótni pomiędzy komendantem ośrodka a szczepową Mariana. Jej skutkiem był… nakaz hufca i szczepowej, by Marian opuścił drużynę i poszukał sobie innej. Tego nie spodziewał się nikt, dlatego Marian bronił się, mając poparcie obu- rzonej kadry z innych szczepów należących do ośrodka. Doszło do paradoksu: on jako ten, który dobrze pracował, musiał się bronić i dochodzić swoich praw, a ci, którzy nic nie robili, tylko korzystali z efektów jego pracy, są oskarżycielami. Zaapelował do rady hufca – niewiele to pomogło. Dopiero ingerencja prasy harcerskiej sprawiła, że wła- dze zwierzchnie wycofały absurdalną decyzję, rozumiejąc, że posunęły się za daleko. Z ośrodka odeszła szczepowa. Dyrektor szkoły, harcerze i rodzice wplątani w konl ikt odetchnęli z ulgą, ale Marian, nie po raz pierwszy, zaczął wątpić w sprawiedliwość, obiektywność, poszanowanie pracy społecznej i wartości człowieka. Nie zraził się jed- nak, nie załamał przeszkodami, zresztą był tak zaabsorbowany dalszą działalnością, nauką i obowiązkami domowymi, że nie miał czasu wracać do tamtych spraw. Prowadzony przez niego szczep (awansował!) nadal cieszył się opinią dobrego, jeśli nie najlepszego, w hufcu. Do sukcesów w Festiwalu Piosenki Harcerskiej, Przeglą- dzie Mundurowym i innych akcjach hufca doszedł jeszcze jeden związany z wysta- wą, której tematem była metodyka, styl i działalność bratniej pionierskiej organizacji. Wystawę zorganizowano na terenie miejskiej biblioteki. W pracę nad nią włożył dużo wysiłku, zwożąc połowę materiału z zagranicy i udostępniając własne bogate zbiory. Nikt mu nie pomógł w organizacji, ale sukcesem podzieliły się: hui ec, chorągiew i bi- blioteka. Odczuł to boleśnie. Satysfakcję przyniosła mu kolejna wystawa, tym razem zorganizowana na terenie pionierów i przy ich pomocy, na której zaprezentował doro- bek, strukturę i metody pracy ZHP. Wystawa cieszyła się uznaniem młodzieży i władz miasta. Wkrótce po tym został szczepowym w innym ośrodku tego samego hufca. Współpraca z dyrektorką i komendantką ośrodka popularnie zwaną „ciotką” układała się dobrze. Ceniły go i znały jego wartość, nic więc dziwnego, że nie napotykał większych trudności. Szczep powoli zyskiwał na znaczeniu, a Marian stał się „i larem” i prawą ręką komendantki ośrodka. Uznanie, które zdobył, i opinia, którą darzyli go inni, jest wynikiem codziennej pracy i inwencji w działaniu. W trakcie przygotowań do akcji letniej w ośrodku zrodził się poważny problem. Obóz HSPS nie zaakceptował proponowanej przez „ciotkę” kandydatury komendanta. Mieli więc dwie możliwości: albo komendantem zostanie Marian – akceptowany przez nich – albo obozu HSPS 20 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 nie będzie, albo będzie wbrew ich opinii, ale spodziewać się trzeba kłopotów. Decyzja należała do Mariana. Trudno było mu zrezygnować z prowadzenia obozu własnego szczepu, z obozu, do którego przygotowywał się i z którym wiązał nadzieje, ale z drugiej strony nie potrai ł odmówić, gdy w grę wchodziło dobro innych. Podjął się prowadze- nia tamtego obozu, dał z siebie wszystko i był to najlepszy obóz w zgrupowaniu. Rozpoczął się kolejny rok harcerski. Marian przedstawił nowy regulamin współ- zawodnictwa drużyn, uwzględniając w nim nie tylko styl pracy, program i potrzeby drużyn, ale także potrzeby szkoły. Wytyczne były przy tym tak interesująco opraco- wane, że zostały z entuzjazmem przyjęte nie tylko przez radę pedagogiczną szkoły, ale i samą młodzież. Marian nie zadowolił się tym, opracował więc bogaty i atrakcyjny program kursu zastępowych dla całego ośrodka. Zajęcia teoretyczne przeplatały się z zajęciami aktywizującymi kursantów, a całość posiadała bardzo ciekawą i oryginalną obrzędowość. O tym, że Marian przedstawiał sobą jakąś wartość, świadczy to, że kilka lat temu znalazł się w gronie najlepszych instruktorów z całej Polski, którzy wzięli udział w spo- tkaniu z Przewodniczącym Rady Państwa, a w ostatnich latach został wytypowany przez komendę chorągwi na Kongres Młodzieży Polskiej. Wydawałoby się, że na takim instruktorze powinno władzom hufca zależeć, przecież efekty jego pracy wpływały na dobre imię tej organizacji, były najlepszą propagandą działalności i idei harcerstwa w bliższym i dalszym otoczeniu. Ostatnie miesiące pokazały zaś, że jest inaczej. Zanim jednak przedstawię wydarzenia, które doprowadziły do sytuacji opisanej na początku, dla lepszego ich zrozumienia scharakteryzuję sytuację rodzinną Mariana. Jest ich czworo. Matka pracuje i kończy zaocznie studia, starszy brat (na studiach dziennych) mieszka w innym województwie. Marian w tym roku kończy pedagogikę na uniwersytecie, a w domu jest jeszcze mała, dwunastomiesięczna siostra. A więc trzy osoby są na utrzymaniu pracującej i jednocześnie uczącej się matki, a Marian swój czas musi dzielić na naukę, zbiórki, prowadzenie kursu zastępowych, udział w kursie drużynowych, pomoc w domu przy małej siostrze i inne drobne zajęcia. Niewiele czasu ma dla siebie, niekiedy nie starcza go nawet na sen, a coś takiego jak życie osobiste – jest mu chyba obce. W domu się nie „przelewa” i pomoc dla matki stanowi także jego stypendium. Marian, chcąc mieć pieniądze na własne potrzeby podejmuje się drobnych prac zlecanych przez uczelnię i stara się uczyć tak, by średnia ocen dawała możliwość otrzymania nagrody rektorskiej. Nie trzeba dodawać, że czynności te pochłaniały resztki jego czasu, toteż stanął przed trudnym problemem, gdy inny hui ec zaproponował mu pracę etatową, stwa- rzając tym samym pewien punkt wyjścia do określonej drogi życiowej po skończeniu studiów, umożliwiając jednocześnie kontakty z młodzieżą i zgadzając się na konty- nuowanie zaczętego kursu zastępowych w dotychczasowym ośrodku. Przyjęcie tej propozycji dawało szansę na pomoc zapracowanej matce, natomiast za odrzuceniem przemawiały lata pracy w ośrodku, zżycie się z harcerzami, poparcie i uznanie ze stro- ny dyrektorki i komendantki ośrodka. Elementy racjonalne po raz pierwszy przezwyciężają romantyzm, sentyment i przywiązanie. Rozmawia z komendantką ośrodka z płaszczyzny (zgodnej z rzeczywi- 21 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 stością) człowieka, który jest w takiej sytuacji życiowej, że musi odejść. To duża strata dla ośrodka i ciężki cios dla niej, ale zorientowana w jego sprawach rozumie, że Marian inaczej nie może postąpić. Pyta tylko, czy zostanie, jeśli otrzyma etat w szkole, w której dotąd prowadzi szczep. Ona „poruszy niebo i ziemię”, by hui ec mu go przyznał, tym bardziej że istnieją do tego realne podstawy. Takie rozwiązanie odpowiada Mariano- wi, toteż zgadza się bez zastrzeżeń i wahania. Komendantce ośrodka zależy na pracy Mariana, więc robi, co może, by hui ec wyraził zgodę i przyznał mu etat. Jej wysiłki nie idą na marne i otrzymuje zapewnienie komendantki hufca, że sprawa zostanie za- łatwiona pozytywnie. Marian odrzuca w tej sytuacji poprzednią propozycję i pracuje dalej w ośrodku. Jest połowa września. Dostaje wiadomość, że podanie o etat dla nie- go poszło do Wydziału Oświaty i załatwia u dziekana wydziału pozwolenie na pracę. Mija 1 października, dzień, od którego Marian powinien pracować etatowo. Niet ety, sprawa nadal nie jest załatwiona. Komendantka ośrodka wyjechała przygotowywać zimowisko, a w hufcu nic nie wiedzą. Przez kolejne dwa tygodnie dzwoni do hufca i rozmawia bezpośrednio z komendantką, która najpierw jechała do komendy chorą- gwi „załatwić tę sprawę”, potem stwierdziła, że „zajmuje się tym jeden z pracowników komendy chorągwi”, a w końcu wyjechała na urlop i nikt w hufcu ani w chorągwi nic nie wiedział i nie potrai ł nic w tej sprawie zrobić. Marian był wściekły i zrozpaczony. Został wystrychnięty na dudka, niepoważnie i lekceważąco potraktowany. Miał ochotę rzucić wszystko, ale jeszcze się opanował. Po- szedł na uczelnię i cofnął podanie o pozwolenie pracy. O tym, z jaką reakcją się spotkał, lepiej nie pisać. Stypendium przyznano mu dopiero od listopada. Pozostała gorycz i żal do tych, którzy nie pomogli w potrzebie. Październik minął na wytężonej działalności, szczep przygotowywał się do urządzenia kolejnej wystawy o organizacji pionierskiej na terenie własnej szkoły, a także do Festiwalu Piosenki Harcerskiej i innych zajęć przewi- dzianych w planach pracy. Na początku listopada odbyło się uroczyste otwarcie wy- stawy, którą zwiedziła młodzież i zaproszeni goście, m.in. z hufca. Dyrektorka szkoły z uznaniem wyrażała się o pracy Mariana, szczepu i drużyn. Na Mariana spada kolejny cios. Prowadzący zajęcia na kursie harcmistrzowskim w hufcu druh Nieznamski podaje uczestnikom jako wzór złego instruktora właśnie Mariana. Oto treść jego wypowiedzi: „Działa w naszym hufcu szczepowy – Marian, który nie dość, że bierze pieniądze za pracę społeczną, to nic nie robi i jeszcze wyjeżdża z chorągwi na Kongres Młodzieży”. Marian nie był na tych zajęciach, ale ta wypowiedź dociera do niego w dosłownym brzmieniu; rozumie, że oto dobitnie dają mu do zro- zumienia, iż jest niepotrzebny. Doczekał się pięknej oceny własnej działalności… Nic dziwnego, że siedzi przede mną zrezygnowany i załamany, nie mając sił na dalszą pracę w takiej atmosferze. W tej chwili ma dosyć, być może za dzień, za tydzień przełamie się i, mimo wszystko, dalej będzie prowadził szczep. Słuchając go i analizując tę historię oraz dobrze mi znane fakty, sam czuję wzbiera- jącą gorycz i wzburzenie. Nie rozumiem, dlaczego człowiekowi, który całą swoją ener- gię, czas, umiejętności i duszę przelewa w pracę dla organizacji, pracę społeczną, który wychował wielu dobrych harcerzy i instruktorów, rzuca się kłody pod nogi. Dlaczego nie stwarza się mu warunków do lepszej i pełniejszej działalności? Dlaczego wreszcie 22 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 nie traktuje się go jak człowieka, a niezaprzeczalnym efektom jego pracy przeciwstawia się obłudę, zawiść, ograniczoność i niezrozumienie? Ubolewamy nad płynnością kadr, nad tym, że wśród tej, która istnieje, jest wielu pseudoinstruktorów, a z drugiej strony tracimy ludzi wartościowych i przydatnych Związkowi. Dlaczego? Dlaczego odchodzą? Przykład Mariana nie jest odosobniony, podobne lub inne są tylko przyczyny rezygnacji. Nie każdy ma tyle sił, wytrwałości i samozaparcia, by ciągle iść pod wiatr. Wojciech Śliwerski Szczególna dzia³alnoœæ Co pewien czas słyszymy o wartościowych ludziach, którzy odchodzą z naszej organi- zacji. Co pewien czas spotykamy instruktorów, których zapał ostygł, którzy zamierzają się wycofać z czynnego działania. Pisano o tym także w „Motywach”. Myślę, że jest to ważna sprawa. Nie tylko ze względu na szkodliwą l uktuację ka- dry jej ważność powinno się rozpatrywać z punktu widzenia tych jednostek, które odchodzą. Każdy z nas zna wielu młodych ludzi , którzy cały swój wolny czas przeznacza- ją na pracę w harcerstwie. Zbiórki, spotkania, rady, biwaki, obozy, zimowiska są naj- ważniejszym elementem ich życia. Jeśli trzeba się z nimi porozumieć, to idzie się nie do domu, ale do szkoły, gdzie prowadzą szczep, albo do hufca, gdzie mają spotkanie instruktorskie. Jeśli się mówi z nimi na przykład o teatrze, to wiadomo, że po kilku minutach będzie się mówiło o tym, jak teatr wykorzystać w pracy z drużyną. Jeśli 23 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 są uczniami, to częt o w szkole zamiast o temacie myślą o najbliższej zbiórce… itd. Dochodzi do absurdów. Kiedy myślimy o nich, to częt o mamy ich za zwariowanych. Ich życie – to harcerstwo. Nieraz słuchamy ich podnieconych głosów, gdy mówią o pla- nach swojej drużyny za kilka lat… I nagle, któregoś dnia, jest inaczej. Nie patrzą w oczy. Milczą. A kiedy celnym zdaniem wywołamy wzruszenie – zaczynają mówić. Wtedy – i to bardzo dziwne – nie znajdujemy argumentów, żeby im zaprzeczyć. Mówią z żalem. Mówią prosto z serca. Wtedy wiadomo: w tym człowieku coś się załamało, coś się przerwało na linii łączącej go z innymi ludźmi. Jakiś most upadł. Most, który był budowany przez wiele lat i któ- rego już nikt być może nie odbuduje… Wojciech Śliwerski, autor artykułu Jak długo pod wiatr („Motywy”, nr 2), który sprowokował mnie do wypowiedzi, postawił tezę, że winne są władze hufca. Tak to zrozumiałem. Winne są dlatego, że stworzyły sytuację, w której Marian został „wyki- wany”, winne dlatego, że przez jakiś czas był narażony na sytuacje konl iktowe. Przypominam sobie, że w ubiegłym roku ten sam autor pisał do niejakiego Dar- ka  K., nazywając go pseudoinstruktorem. Darek K. prezentował wówczas poglądy rzeczywiście niepożądane dla instruktora, a druh Śliwerski obciążył wtedy całą odpo- wiedzialnością tego chłopaka. Myślę, że podane wyżej przykłady interpretowania sytuacji są błędne. Nie w in- tencjach, ale w rozumowaniu. Jet em zdania, że sprawę należy traktować nieco inaczej. Działalność, którą prowadzimy w harcerstwie – ideowe wychowanie – to działal- ność najwyższej bodaj rangi w społeczeństwie. Tak trywialne, zdawałoby się, powie- dzenie nie jest w pełni rozumiane, a przynajmniej można podać wiele przykładów na to, iż w praktyce nie znajduje ono należytego odbicia. Można, rzecz jasna, doprowadzić do tego, by mimo wszystko Marian otrzymał zniżkę, by Darek przet ał pełnić swoją funkcję. Wystarczy interwencja prasy, zgłosze- nie sprawy instancji. To najprostsze rozwiązanie. Jeszcze raz podkreślę – działalność, którą prowadzimy, to działalność szczególnej wagi. Nie wystarczy zadowolić Mariana, rozwiązać problem Darka, by zakończyć spra- wę. Nie możemy ograniczać się do likwidacji skutków złej sytuacji, trzeba zlikwidować przyczynę. Gdzie jej szukać? O wiele głębiej niż w obwinianiu konkretnych ludzi. Rzeczywiście, zdarzają się przypadki nieodpowiedzialnej pracy instruktorskiej w drużynach. Bywa też, że nieprawidłowo funkcjonują zespoły kierownicze instancji, a raczej pojedyncze decyzje tych instancji są niewłaściwe. Każda jednakże z tych de- cyzji, którą zewnętrznie odbiera się jako niewłaściwą, ma swoje szersze uzasadnienie; wynika z jakiegoś splotu sytuacji. Chodziłoby więc nie o zlikwidowanie skutków tej czy tamtej decyzji, ale o określenie sytuacji ją powodujących i skierowanie wszelkich dzia- łań, które pomogą ją wyeliminować. Instruktorzy instancji to przecież ludzie, którzy podlegają tym samym prawom co ich podwładni. Jeden ze znanych mi instruktorów większość swych osiągnięć zawdzięcza – w moim przekonaniu – jednej tylko cesze charakteru, a mianowicie niezwykłej ła- twości nawiązywania kontaktu. Wystarcza mu czasem kilkanaście minut, aby stać się 24 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 zaufanym rozmówcą nieznanego mu dotąd człowieka. Dotychczas jego środowisko nie uświadamia sobie sensu, istoty funkcjonowania tego chłopaka, ale za jakiś czas zostanie to dostrzeżone. A wtedy on… wypisze się z organizacji, pozostanie z żalem , niezaspo- kojony, rozdarty… Myślę, że czas już na podsumowanie, którego niet ety, nie potrai ę zamknąć w formę wniosku. Z argumentów i przykładów, które przytoczyłem, wynikają banal- ne i sloganowe być może, ale jakże ważne sformułowania: w harcerstwie nie możemy decydować na podstawie chwili, odczuć czy sympatii. Kwestię awansów na wyższe stopnie instruktorskie, a zwłaszcza mianowania na funkcje trzeba realizować konse- kwentnie i zdecydowanie. Przy aktualnym tempie rozwoju naszej organizacji musimy przestrzegać, aby instruktorskie szeregi wypełniali ludzie odpowiedzialni. W przypad- kach drastycznych – nie obwiniać tych albo tamtych, ale kategorycznie żądać od in- stancji nadrzędnej podjęcia działań interwencyjnych (tak, druhu Wojtku, nie do Darka trzeba było pisać, ale do jego przełożonych). Działalność, jaką prowadzimy, należy do szczególnych w społeczeństwie. Jeśli ktoś podejmuje jej trud, to nie ma takiego uzasadnienia, które mogłoby wytłumaczyć jego smutek, niezadowolenie, jego rozdarcie. Nie ma – po prostu nie ma. Jacek Borzęcki My a szczególna dzia³alnoœæ Wokół m.in. takich elementów życia społecznego, jak: człowiek, współpraca, właściwa atmosfera pracy koncentruje się działalność polityczna i społeczno-gospodarcza nasze- go kraju, działalność organizacji partyjnej, organów państwowych, organizacji młodzie- żowych, a jej słuszność i efekty poznać można, przeglądając codzienne wydania gazet. Nie dostrzegają tego, nie chcą dostrzegać lub po prostu nie zdają sobie z tego sprawy niektórzy instruktorzy naszej organizacji, a szkoda. Rangę i świadomość wymienio- nych elementów przesłania im szczególny charakter działalności naszego Związku – to wrażenie, jakie odniosłem po przeczytaniu artykułu Jacka Borzęckiego (Szczególna działalność, „Motywy”, nr 7), i nie mogę pogodzić się z takim postawieniem sprawy. Dlaczego? Otóż autor zapomina, że działalność naszej organizacji, choćby nie wiem jak była szczególna, nie jest celem samym w sobie. Prowadzą ją konkretni ludzie dla ludzi. Kształtowanie wartościowych postaw, zaangażowania, prawidłowych stosun- ków międzyludzkich, właściwych wzorów osobowych, realizacji i kontroli procesów wychowawczych nie odbywa się w próżni. W działalność tę zaangażowani są instruk- torzy i młodzież. W jej toku powinny kształtować się świadoma i właściwa postawa obywatelska każdego z nas, patriotyzm i zaangażowanie. Dlatego bardzo ważne jest to, jak czuje się każdy harcerz, instruktor w organizacji, w jakim stopniu zaspokaja ona także jego potrzeby, jaka jest skala satysfakcji i stopień osobistej identyi kacji z jej celami i programem. Szeregów harcerstwa nie tworzą ludzie znudzeni, o arystokratycznych 25 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 humorkach, dlatego konieczna jest znacznie głębsza obserwacja i analiza prowadzo- na przez instancje harcerskie, a dotycząca realizacji zadań i programów przez szcze- py oraz drużyny. Zapatrzeni w imprezy, akcje, zajęcia, sprawozdania, natłok zadań, przet ają dostrzegać człowieka, który je realizuje. Przykładów na poparcie tej tezy nie brakuje: szczepowa (studentka IV roku pedagogiki) kilka razy zwraca się do macierzy- stego hufca z prośbą o umożliwienie przeprowadzenia badań niezbędnych do pracy magisterskiej. Rezultat? Otrzymuje w końcu bezpośrednią odpowiedź: „Coś ty tak się uczepiła tego hufca? Nie możesz sobie gdzie indziej zbierać materiałów?”. Komentarz zbyteczny. Inny przykład: po ceremonii wręczania patentów drużynowym szczepowa wy- raża swoje zdziwienie i oburzenie oraz rozgoryczenie – jej najlepsza drużynowa nie dostała patentu. Dlaczego? Odpowiedź znów jest banalna: po prostu w hufcu zabrakło adnotacji o jej udziale w kursie. Ktoś przeoczył, zapomniał odnotować, może nie miał czasu, może akurat w tym czasie pisał sprawozdanie z kursu lub załatwiał inne spra- wy. Później nie wyjaśniono sprawy ze szczepową. Drużynowa przyszła na wręczanie patentów. Nie dostała. O czym myślała – pozostaje jej tajemnicą. Gdzieś w papierach z dumą wymalowano liczbę wręczonych patentów, a na konferencjach z zadowole- niem będzie się podkreślało, że wzrosła liczba drużynowych. Któż przejmowałby się tym, że nie wszystko było w porządku? Szczepowa nie otrzymała pomocy niezbęd- nej do napisania pracy magisterskiej, drużynowa nie dostała patentu i zdaniem druha Jacka nie mają prawa do odczuwania żalu, rozgoryczenia, wewnętrznej rozterki, gdyż nie ma uzasadnienia dla tego typu stanów, przecież dobrowolnie wstąpiły do harcer- stwa, dobrowolnie podjęły trud pracy społecznej, a rozumiejąc szczególną działalność organizacji, muszą wyzbyć się własnych odczuć, aspiracji, potrzeb. Nie, druhu Jacku, z takim stanowiskiem nie można się zgodzić. Mamy prawo żądać od przełożonych poparcia, zrozumienia, pomocy nie tylko w prowadzonej pracy społecznej, ale i w szer- szym zakresie, o ile tylko mogą nam jej udzielić. Są to przecież ludzie w tych samych mundurach i powinni być uczuleni na te sprawy. Nikt nikogo nie zmusza do pracy społecznej, podejmujemy ją dobrowolnie i nie obawiamy się przeszkód, wręcz przeciw- nie – wielu instruktorów charakteryzuje śmiałość, odwaga w podejmowaniu trudnych i odpowiedzialnych zadań i akcji, nie trzymają się ściśle wymagań, a w przypadku pil- nej potrzeby społecznej wiadomo, że można na nich liczyć, że podejmą działalność bez względu na trudności, nie licząc na pochwały, nagrody itp. Szczególna działalność – to usprawiedliwienie, tak samo jak używany w codziennym życiu inny slogan – obiek- tywne trudności. Posługując się nimi, można usprawiedliwiać każdą sytuację konl ik- tową, niekonsekwencję, nieudolność, wygodnictwo, egoistyczne ambicje itp. Szczególna działalność nie uprawnia do tworzenia niechęci do pracy społecznej i warunków do re- zygnacji z niej, nie usprawiedliwia szkodliwych w skutkach działań wychowawczych, nadużywania władzy. Wojciech Śliwerski 16 kwietnia 1978 roku 26 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 W. (cid:285)liwerski, Ró(cid:298)ne oblicza harcerstwa, Kraków 2011 ISBN: 978-83-7587-340-5, © by Oficyna Wydawnicza „Impuls” 2011 Zrobić karierę w harcerstwie nie jest tak trudno, zresztą sami możecie przekonać się o tym na moim przykładzie. Mam na imię Mariola i jet em studentką psycholo- gii. Spróbujcie wyobrazić sobie wysoką, ładną blondynkę w mundurze instruktorskim w stopniu harcmistrza – to właśnie ja. Swój stopień otrzymałam w hufcu położonym w pobliżu miasta, w którym stu- diuję. Kosztował mnie sporo czasu i wysiłku. Nic przecież tak bardzo nie absorbuje człowieka, jak te ciągłe rozmowy, pogawędki, plotki i ploteczki przy kawce lub herbacie w hufcu, a – z drugiej strony – ile trzeba się namęczyć, żeby znaleźć ludzi, którzy od- waliliby czarną robotę, żeby – jak coś nie wyjdzie – można było zrzucić winę na nich. A jak się powiedzie, to odpowiednio rozpropagować sprawę, by zwierzchnicy wiedzieli, że to moja zasługa. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie Zdzisiek. Ze Zdziśkiem studiuję na tym sa- mym roku i jet em w tej samej grupie. Nie miało to oczywiście żadnego znaczenia do czasu, gdy nie został on zastępcą komendanta hufca. Wyobraźcie sobie młodego, szczupłego, z lekkim wąsem, energicznego chłopaka rządzącego niejednym dyrektorem szkoły czy nauczycielem, prowadzącego rozmowy z władzami dzielnicy itp. Jeśli dodać do tego kontakty z komendą chorągwi, ciągłe delegacje, wyjazdy i różnego rodzaju wy- różnienia, to nic dziwnego, że poczułam się przy nim trochę jak Kopciuszek. Pomyślałam sobie, że skoro taki Zdzisiek dostał się do hufca i prawie w nim rządzi, to i dla mnie musi się znaleźć tam miejsce. Strategia, jaką przyjęłam, była prosta. Z jed- nej strony zaczęłam uskarżać się Zdziśkowi, że nie mam co robić z wolnym czasem, chciałabym działać, pracować, a tymczasem marnują się moje chęci i zapał. Z drugiej strony podziwiałam jego zaangażowanie, zapał, że z tyloma sprawami daje sobie radę, i współczułam, gdy miał jakieś problemy, kłopoty. Moje zabiegi nie poszły na marne. Wyrobiłam w nim przekonanie, że jet em niezbędna w hufcu, a do ustalenia pozostała tylko sprawa odpowiedniej funkcji. Udało się! W sposób odgórny i niepodlegający dyskusji zostałam mianowana przez Zdziśka sze
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Różne oblicza harcerstwa
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: