Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00240 004393 12930799 na godz. na dobę w sumie
Różnorodni przez sztukę. Edukacja artystyczna w środowiskach zróżnicowanych kulturowo - ebook/pdf
Różnorodni przez sztukę. Edukacja artystyczna w środowiskach zróżnicowanych kulturowo - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8088-982-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> pedagogika
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

Publikacja (...) wpisuje się w krąg wciąż nielicznych monografii poświęconych problematyce wielowymiarowego wychowania estetycznego dzieci, młodzieży i dorosłych. Jednak w odróżnieniu od innych prac tego typu stara się połączyć teoretyczne podstawy edukacji z praktyką codzienną w rozmaitych instytucjach, np. szkołach, placówkach kulturalnych, galeriach, salach koncertowych oraz poza instytucjami, w odmiennych środowiskach o złożonej strukturze etniczno-społecznej. Cechą wyróżniającą w tego typu podejściu jest chociażby wybór badań dotyczący złożonego fenomenu kulturowego, jakim jest indywidualizm i wspólnotowość mieszczące się w koncepcjach, motywacjach i działaniach artystów, animatorów kultury i zwykłych odbiorców sztuki.

Z recenzji
dr hab., prof. CHAT Małgorzaty Kowalczyk-Marcjan

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

W serii tematycznej dotyczącej sztuki i wychowania w XXI wieku, redagowanej przez prof. dr hab. Mirosławę Zalewską-Pawlak i zespół Katedry Edukacji Artystycznej (Wydział Nauk o Wychowaniu) Uniwersytetu Łódzkiego, ukazały się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego następujące pozycje monograficzne: Sztuka i wychowanie w dialogu polsko-włoskim, Łódź 2005 (projekt okładki: dr Paweł Markowski), Samotność oswojona przez sztukę. Pedagogiczne rozważania i doświadczenia, Łódź 2007 (projekt okładki: dr Sławomir Staniewski ), Sztuka wobec zakresów wolności człowieka liberalnego. Pedagogiczne rozważania i doświadczenia, Łódź 2009 (projekt okładki: mgr Magda lena Kuś), Szkoła XXI wieku - szkołą edukacji estetycznej. Projekt nadziei, Łódź 2011 (współredaktor: Anna Pikała; projekt okładki: mgr Joanna Ludwiczak), Sztukmistrze XXI wieku. Rzecz o pedagogach wychowujących przez sztukę, Łódź 2013 (projekt Sztuka i wychowanie w kulturze konwergencji. Wyzwoleni i zagubieni w sieci, Łódź 2015 (projekt okładki: mgr Joanna Ludwiczak), okładki: dr Tamara Sass). Wszystkie okładki książek zaprojektowane zostały przez artystów plastyków z Katedry Edukacji Artystycznej Uniwersytetu Łódzkiego i stanowią graficzne dopełnienie prezentowanego przekazu. Mirosława Zalewska-Pawlak, Magdalena Sasin – Uniwersytet Łódzki Wydział Nauk o Wychowaniu, Katedra Edukacji Artystycznej i Pedagogiki Twórczej 91-408 Łódź, ul. Pomorska 46/48 RECENZENT Małgorzata Kowalczyk-Marcjan REDAKTOR INICJUJĄCY Urszula Dzieciątkowska OPRACOWANIE REDAKCYJNE Paweł M. Sobczak SKŁAD I ŁAMANIE Piotr Soszyński KOREKTA TECHNICZNA Leonora Wojciechowska PROJEKT OKŁADKI Joanna Ludwiczak Wydrukowano z gotowych materiałów dostarczonych do Wydawnictwa UŁ przez Wydział Nauk o Wychowaniu © Copyright by Authors, Łódź 2017 © Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2017 Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.07794.16.0.K Ark. druk. 14,875 ISBN 978-83-8088-981-1 e-ISBN 978-83-8088-982-8 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 90-131 Łódź, ul. Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl tel. (42) 665 58 63 Spis treści Wstęp I. Indywidualizm i wspólnotowość jako atrybuty sztuki i twórczości artystycznej Sławomir Sztobryn Pochwała indywidualizmu w pluralistycznej kulturze Grzegorz Sztabiński Wspólnotowość a indywidualizm w sztuce i wychowaniu estetycznym Barbara Kwiatkowska-Tybulewicz Pęknięcie burzy optymizm. Sztuka zwierciadłem relacji z Innym Justyna Żak Ja – Ty w perspektywie wspólnoty sztuki Tamara Sass Koincydencja indywidualizmu i tradycji w kreacji artystycznej Hasiora, Kulisiewicza i Skoczylasa II. Indywidualizm i wspólnotowość jako wartości edukacji estetycznej 7 13 23 39 51 61 Mirosława Zalewska-Pawlak Wspólnotowość i indywidualizm w edukacji estetycznej – podstawowe założenia 79 Urszula Szuścik Edukacja plastyczna w kontekście jednostki i grupy Oleksij Karamanov Wielokulturowy dyskurs edukacji artystycznej w przestrzeni muzealnej Maria Vasylyshyn Warsztaty muzealne jako forma edukacji międzykulturowej Piotr Soszyński Wielokulturowość w edukacji muzycznej Anna Tyl Indywidualizm a społeczne źródła stresu zawodowego nauczyciela, wynikające ze specyfiki jego pracy 103 135 91 113 125 III. Różne formy doświadczania indywidualizmu i wspólnotowości w kulturze pluralistycznej Magdalena Sasin Między indywidualizacją a wspólnotowością – środowisko słuchaczy i twórców muzyki współczesnej Ewa Tomaszewska Z ciemności do światła – taniec butoh przekraczający granice kultur Monika Modrzejewska-Świgulska Doświadczenie studiowania w Szkole Filmowej w Łodzi przez studentów pochodzących z Azji Wschodniej Magdalena Pawlak Autostylizacja jako potrzeba podkreślenia indywidualności i wspólnotowości przez współczesną młodzież Mariusz Samoraj Tolerancja i dialog w środowiskach zróżnicowanych kulturowo na przykładzie historii miasta Zelów Beata Szczepańska Estetyczno-higieniczny wymiar architektury szkolnej w II Rzeczypospolitej Polskiej w kontekście różnorodności kulturowej Autorzy 151 163 179 191 203 219 237 Wstęp Współzależność indywidualizmu i wspólnotowości – w różnych pro- porcjach, niekiedy antagonistycznie – jest specyficzna dla edukacji arty- stycznej. Ta właściwość staje się wyjątkowo atrakcyjna w środowiskach zróżnicowanych kulturowo. Zróżnicowanie może być wyznaczane przez różne kryteria, takie jak narodowość, religia, język, ale także: status społecz- ny, poziom materialny, pokoleniowość, poczucie przynależności lokalnej, regionalnej i wiele innych. Wobec tego nie będzie przesadą stwierdzenie, że zróżnicowanie kulturowe jest wizytówką współczesnych społeczeństw. Indywidualizm w edukacji artystycznej wiąże się ze wspieraniem uzdol- nień specjalnych każdego ucznia, poszanowaniem prawa do indywidualnej ekspresji, wzmacnianiem autoidentyfikacji, stymulowaniem procesów au- tokreacji w ujęciu Wolfganga Welscha czy Richarda Shustermana. Zwłaszcza Shusterman, opisując koncepcję sztuki życia, wyznaczył w jej kreowaniu determinujące znaczenie świadomości ciała1. W Somaestetyce zaznaczył jednak, że wyraźniejsza świadomość własnych reakcji somatycz- nych może wpływać korzystnie na zachowania względem innych w różnych kontekstach społecznych. „Nienawiść na tle rasowym i etnicznym w sporej części nie jest produktem logicznego myślenia, lecz głębokich uprzedzeń, których somatycznym przejawem i ucieleśnieniem są niejasne lecz nieprzy- jemne odczucia…”2 W jego przekonaniu ciało stanowi niezbędne narzędzie procesu stawania się sobą, ale nie jest to wyłącznie proces indywidualny, ponieważ ciało jest tak samo publiczne, jak nasze myśli. Poddawane kształ- towaniu przez wspólnotę kulturową, w konsekwencji oddziałuje na jakość życia społecznego3. 1 R. Shusterman, Świadomość ciała. Dociekania z zakresu somaestetyki, Kraków 2008. 2 Ibidem, s. 48. 3 20 lat później… Z Richardem Shustermanem rozmawia Sebastian Stankiewicz, „Somaestetyka. Biuletyn Polskiego Towarzystwa Estetycznego” 2012, nr 20, s. 28. 8 Wspólnotowość wynika z faktu, że sztuka była i jest podstawą więzi po- koleniowej i międzypokoleniowej, narodowej, lokalnej, globalnej. Znaczenie więzi rozważane jest m.in. w dialogicznej filozofii Martina Bubera. Wspól- notowość wskazuje na pewną zbiorowość. Jej istotą jest wzajemna więź osób, które są zwrócone ku sobie. Filozof akcentuje tym samym znaczenie relacji Ja – Ty, gdzie „Ty” może oznaczać nie tylko osobę, ale i sztukę. Irena Woj- nar w swoich pracach bardzo wyraźnie podkreśliła za Buberem obecność sztuki w relacjach „od człowieka do człowieka”4. Właśnie to buberowskie „między” wywodzące się ze stosunku między człowiekiem a człowiekiem jest sferą wykraczania poza krąg właściwy każdemu uczestnikowi relacji. Sztuka wkracza w tę sferę, poszukując nieustannie odpowiedzi na pytania: „kim jest człowiek… co może uczynić z człowieka drugi czło wiek?”5 W takim ujęciu sztuka stymuluje procesy porozumienia z innymi ludź- mi, współodczuwanie, komunikację międzyludzką nasyconą pierwiastkiem ekspresyjnym. W praktyce pedagogicznej często realizowana jest wspólnotowość w opcji pragmatycznej: we wzajemnych relacjach odnajdujemy i weryfiku- jemy znaczenia symboliczne, kulturowe, zbliżając się do założeń interakcjo- nizmu symbolicznego. Uznanie, że indywidualizm i wspólnotowość są w tradycji pedagogicz- nej traktowane jako wartości (poza koncepcjami radykalnymi) i są zarazem atrybutami sztuki, pozwala zaproponować rozważania w różnorodnych kontekstach: filozoficznych, estetycznych, pedagogicznych i dydaktycz- nych. Wielość i interdyscyplinarność prezentowanej problematyki eduka- cji artystycznej odnoszącej się do pluralizmu kulturowego dowodzi także aktualnej potrzeby rozwiązań w tym obszarze. Ze strony autorów poszcze- gólnych tekstów – pedagogów, artystów, estetyków – motywem wypowie- dzi jest ukazanie potencjału edukacyjnego zakodowanego w sztuce, której atrybuty, a właściwie współzależność indywidualizmu i wspólnotowości, są ważne, szczególnie w czasach szybkich przemian kulturowych. W obrębie pracy wyróżniono trzy części o następujących tytułach: 1. Indywidualizm i wspólnotowość jako atrybuty sztuki i twórczości ar- tystycznej. 2. Indywidualizm i wspólnotowość jako wartości edukacji estetycznej 4 I. Wojnar, Sztuka jako podręcznik życia, Warszawa 1984, s. 141. 5 Ibidem, s. 141. Mirosława Zalewska-Pawlak 9 3. Różne formy doświadczania indywidualizmu i wspólnotowości w kul- turze pluralistycznej. Współautorzy tej monografii mają nadzieję – a to cecha pracy pedago- ga – że nawet pobieżnie przeglądający jej strony czytelnicy skłonni będą do podjęcia refleksji nad stanem edukacji artystycznej – obecnie i dla przy- szłości. Stawiamy wynikające z autorskich prezentacji pytanie: czy osoby współtworzące koncepcyjnie i praktycznie edukację artystyczną, świadome zróżnicowania kulturowego, są gotowe do negocjowania i realizowania sfe- ry kultury edukacji, tj. otoczenia, w którym odbywają się, poprzez sztukę, interakcje między ludźmi, nacechowane wzajemną akceptacją i przyjemno- ścią poczucia wspólnotowości? Mirosława Zalewska-Pawlak Wstęp I Indywidualizm i wspólnotowość jako atrybuty sztuki i twórczości artystycznej Sławomir Sztobryn Akademia Techniczno-Humanistyczna w Bielsku-Białej Pochwała indywidualizmu w pluralistycznej kulturze Swoje rozważania chciałbym rozpocząć od subiektywnego wrażenia, że zmieniają się systemy społeczno-kulturowe, a motyw socjalizacji – tu rozumiany jako życie i praca w grupie – wciąż pozostaje motywem do- minującym. Dawniej – mam tu na myśli monolit ideologii marksistow- skiej – wylano morze atramentu, aby opisać i uzasadnić wyższość życia i pracy (także naukowej) w kolektywie. Dzisiaj, gdy żyjemy w zupełnie od- mienionych warunkach, za przewodnią uważa się koncepcję tzw. kapitału społecznego, a PKA narzuca uczelniom pracę w zespołach, jako warunek uznania ich zaangażowania w badania naukowe. Parametryzacja uczel- ni też wiedzie do rozwiązań zbiorowych, bowiem tylko w zespole da się w krótkim czasie zrealizować projekt lub grant. To, co jeszcze do niedawna było pointą pracy naukowej – indywidualne, żmudne, trwające latami po- szukiwania, bez pewności uzyskania założonego przed badaniem rezultatu – znalazło się na indeksie, a badacz jest zagrożony utratą pracy, jeśli co roku nie zbierze bogatej punktacji. Z drugiej strony, pomimo wielorakich w dziejach kultury europejskiej odwołań do pierwiastka indywidualnego – w religii (Luter), filozofii (Karte- zjusz, Schopenhauer) czy na gruncie pedagogiki (Rousseau, Key) wytaczane są armaty przeciw takim radykalnym ujęciom, w imię wartości ponadoso- bowych, aż po poszukiwanie wspólnoty z Absolutem1. Uzasadnienia takie- go – być może nawet w jakimś stopniu podświadomego – dążenia należy szukać w antropogenezie i pierwotnie stadnym trybie życie dawnych ludzi. Z innej strony, warto wskazać na jeden pierwiastek, który może wpływać negatywnie na postrzeganie indywidualizmu i chęć jego aprobowania. Mam tu na myśli uszczegółowiającą wykładnię tego pojęcia, sprowadzoną do par- tykularyzmu i subiektywizmu, które z kolei zwracają uwagę na ostateczną 1 Por.: R. L. Król, Klasyczny ideał wychowania w kręgu wartości tradycyjnych, Warszawa–Łódź 2015, s. 177. 14 pojedynczość i samotność człowieka2. Z egzystencjalnego punktu widzenia samotność degraduje człowieka, a wspólnota jest tym, co go na zasadzie facylitacji wzmacnia. Powstaje więc pytanie: czym jest ów indywidualizm w życiu?; w bada- niach naukowych?; w pedagogice, w warunkach niejednoznacznej, plura- listycznej kultury? Jakie niesie on wartości, jakie są jego słabe strony i co mu zagraża? Z dwóch tez: „nie ma ludzi niezastąpionych” (socjalny punkt widzenia) i „każda osobowość jest nie dającą się zastąpić wartością samą w sobie” (indywidualizm), osobiście cenię sobie bardziej tę drugą. Ma ona dobre ukorzenienie w historii nauki, a w jej ramach w historii pedagogiki, jest również – w moim przekonaniu – osiową ideą humanizmu, w której podmiotowość i autonomia wzajemnie się uzupełniają. Socjalny punkt widzenia zawsze ciążył i będzie miał redukcyjny charakter wyrażający się ograniczeniami heteronomii. Postaram się pokrótce przedstawić argumenty na rzecz dowartościowa- nia indywidualizmu w pedagogice i, szerzej, w humanistyce3. Po pierwsze, jeśli chcemy uzyskać maksymalny rozwój osobowości człowieka, nie mo- żemy pominąć jego indywidualnych, niepowtarzalnych cech i właściwości, które z jednej strony stanowią jego atuty, ale także – z drugiej strony – wy- znaczają granice jego możliwości. Czasem coś, co powszechnie jest uzna- wane za jakiś brak, dysfunkcję, może zostać przekształcone w wyjątkowy atrybut określonej osoby. Są np. nieliczne (co prawda) jednostki, które wi- dzą dźwiękami (jak nietoperze), ludzie malujący ustami albo okaleczeni, bez rąk, potrafiący wykonywać bardzo skomplikowane, precyzyjne prace stopami. W tym mieści się transgresyjny walor ludzkiej osobowości. Po drugie, pomijając w tym miejscu całą argumentację przeciwko sła- bościom naturalizmu datowaną na początek XX wieku, nie można odmó- wić wartości jego podstawowej zasadzie „vom Kinder aus”. Wychowanie i kształcenie, które idzie w przeciwnym kierunku niż wskazuje na to po- tencjał danej osoby zapewne może osiągnąć jakieś rezultaty (społecznie do- ceniane), ale w efekcie ujmuje danej jednostce część jej walorów, których utrata ma skutki nie tylko indywidualne, ale także niesie za sobą pewne 2 P. Domeracki, Między indywidualizmem a kolektywizmem. Rudymenty hermeneutycznej filozo- fii człowieka, s. 4, [online:] https://repozytorium.umk.pl/bitstream/handle/item/1113/Piotr 20Do- meracki 2c 20Mi C4 99dzy 20indywidualizmem 20a 20kolektywizmem.pdf?sequence=1 (dostęp: 14.12.2016). 3 Sam fakt wpisania pedagogiki jako dyscypliny naukowej w obszar nauk społecznych jest kolej- nym, tym razem instytucjonalnym, potwierdzeniem prymatu koncepcji antyindywidualistycznych. Sławomir Sztobryn 15 straty społeczne. Świadomość tego mieli już nasi myśliciele odrodzenia – jak Frycz Modrzewski – którzy postulowali edukację wszystkich zdolnych chłopców, aby indywidualne walory jednostek z pomijanych dotąd warstw plebejskich mogły zostać rozwinięte i w konsekwencji przynieść korzyści Ojczyźnie. Po trzecie, psychologia różnic indywidualnych i współczesna genetyka człowieka potwierdzają – każda z własnej perspektywy badawczej – wystę- powanie ogromnej różnorodności osobniczej w ramach naszego gatunku. I przeciwnie, historia demagogii politycznej, tresura wojskowa, fanatyzmy religijne czy wreszcie psychologia tłumu dobitnie uświadamiają, że zako- twiczenie jednostki w grupie, pozbawienie jej racjonalności i, w pewnym stopniu, świadomości własnej tożsamości, a więc także poczucia niezależ- ności i odrębności (wolności), niesie za sobą tragiczne skutki. Jest to więc kolejny argument na rzecz sformułowanej przeze mnie tezy. Podmiotowość, tożsamość, autonomia są wymiarami naszej pełnej egzystencji, osłabienie lub zanik któregoś z tych elementów jest jednocześnie dewaluowaniem człowieczeństwa i rezygnacją z korzyści, jakie może odnieść społeczeństwo z ekspresji twórczego potencjału określonej jednostki. Trzeba sobie zdawać sprawę, że ten potencjał twórczy – występujący w różnym stopniu u róż- nych ludzi – jest cechą gatunkową homo sapiens4. W związku z tym byłoby czymś irracjonalnym, gdybyśmy rezygnowali z choćby najmniejszych prze- jawów tej indywidualnej zdolności tworzenia na rzecz kreatywności grupo- wej, której oczywiście nie można odmówić wartości szczególnie z punktu widzenia realizacji ponadosobowych celów, ale nie wolno zapominać o tzw. hamowaniu społecznym, polegającym na otamowującym działaniu grupy w warunkach realizacji bardziej złożonych zadań. Jednak – jak twierdził Sergiusz Hessen – w konkretnej całości, jaką stanowi osobowość, obecny jest moment wspólności i indywidualności. Ta zaś była przez niego pre- zentowana w ten oto sposób: „duch nie da się okuć w abstrakcyjną i z góry przepisaną ideologię, lecz objawia się tylko tam, gdzie istnieje indywidual- ność włączona do wolnej wspólnoty”5. Ten, obecny w stanowisku Hessena, projekt ambiwalencji, rozwinięty współcześnie przez Janusza Gniteckiego, wydaje się najbardziej wartościowym narzędziem służącym do interpreto- wania rela cji jednostka-zbiorowość. Otwarty jednak pozostaje problem: co 4 Symboliczne pojęcie homo sapiens nie oddaje bogactwa atrybutów przypisywanych człowieko- wi w perspektywie wielości jego form aktywności. 5 S. Hessen, O pojęciu struktury w pedagogice, „Chowanna” 1936, s. 195. Pochwała indywidualizmu w pluralistycznej kulturze 16 jest źródłem, a co celem w tej relacji. Czy przyjmiemy stanowisko Gada- mera, który eksponuje pierwotność socjalnej treści naszej egzystencji, czy stanowisko Kanta, dla którego dopiero w pełni autonomiczna jednostka respektująca Kantowski imperatyw moralny stanowi wartościowy składnik bytu społecznego? Warto także przywołać w tym miejscu znany na gruncie psychologii syndrom Apollo6, polegający na tym, że zespołowa praca nawet bardzo wy- bitnych umysłów może osiągnąć znacznie gorsze wyniki niż indywidualna. Jako przykład przywołuje się m.in. błędną, a zespołową decyzję o starcie misji Apollo czy zespołową decyzję o militarnej interwencji na Kubie. Obie skończyły się fatalnie. Kluczem jest tu przewartościowanie znaczenia pra- cy zespołowej – do czego jesteśmy natarczywie popychani przez władze ministerialne i podległą jej komisję (PKA domaga się tworzenia zespołów badawczych, inaczej badania w jednostkach naukowych uzyskują niższą ocenę), jak czyniono to niegdyś, w poprzednim systemie, który zmierzał do powszechnej kolektywizacji. Twórca pojęcia „syndromu grupowego my- ślenia” – Irving Janis – wskazał na kilka złudzeń, jakim ulegają zwolennicy i promotorzy dominacji pracy w grupach. Zaliczyć tu należy przekonanie o nieomylności zespołu i jego jednomyślności, które pozwala zlekceważyć zdania odrębne, wypowiadane przez niezależne, a krytyczne podmioty. Byłoby przesadą twierdzić, że praca, szczególnie naukowa, w zespo- łach jest nieefektywna. Przeczy temu metoda Langera (badacz-przyrodnik kierujący zespołem specjalistów z wielu różnych dziedzin, ale pracujących nad wspólnym projektem), która jest przykładem sukcesu pracy zespoło- wej w naukach przyrodniczych. Jednak i tam łączy się indywidualną pracę specjalistów z różnych dziedzin nauki w chóralną, dającą znakomite efek- ty niemożliwe w perspektywie izolowanych pojedynczych badań. Metoda Langera to egzemplifikacja nabywania przez złożoną strukturę nowych (czasem nieprzewidywalnych) właściwości nieobecnych w elementach tej struktury. Zauważmy jednak, że tworzenie owego chóru jest wtórne wobec geniuszu specjalistów. Bez nich ta synteza byłaby niewykonalna. 6 Pojęcie to przypisuje się Meredith Belbin (http://www2.warwick.ac.uk/fac/med/research/hsri/ emergencycare/research/sdo/csi2/education/education-delivery/handouts/apollo_syndrome.pdf; https://www.profinfo.pl/img/401/pdf40464142_4.pdf – dostęp: 10.03.2017). Warto zauważyć, że pewne społeczne zjawiska wewnątrz zespołu, obniżające jego wydolność, mają cechy wspólne z tzw. prawem Jante, zgodnie z którym deprecjonuje się potencjał jednostki nie poddającej się presji grupy. W pedagogice bez trudu można byłoby wskazać konkretne przykłady. Sławomir Sztobryn 17 Specjalizacja w humanistyce (która również postępuje) stanowi jedno- cześnie źródło jej swoistej słabości. Rozdrobnienie problemów badawczych jest jednocześnie utratą horyzontu, w ramach którego można zrozumieć cząstkę i całość w ich wzajemnych powiązaniach. Hermeneutyczny cha- rakter humanistyki właściwie uniemożliwia stworzenie zespołu na wzór Langera, wyniki nie będą się organizowały w nową jakościowo strukturę, lecz raczej będą miały charakter sumatywny. Humanistyka wymaga ujęć holistycznych, interpretacja cząstkowa jest zawsze obciążona grzechem jed- nostronności. Jeśli współcześnie tworzymy zespoły badawcze (niezależnie od nacisków technokratów), robimy to, aby pokazać jakieś zjawisko w jego złożonej, wielowarstwowej i metodologicznie zróżnicowanej interpretacji. Temu służą m.in. debaty, seminaria, konferencje. Narratywizm i praca ze- społowa (dwa współczesne trendy) sytuują się na przeciwnych biegunach badań humanistycznych. Interpretacja jest z natury niejednoznaczna, su- biektywna, indywidualistyczna – buduje struktury ambiwalentne, niesumu- jące się. Stąd należy przypuszczać, że integracja badań różnych uczonych- -humanistów ma inną charakterystykę niż w przypadku przyrodników. Jej istotą jest środowiskowa zgoda na różnorodność opinii formułowanych wokół tych samych problemów (nie istnieją sztywne prawa) oraz złożo- nych zjawisk będących przedmiotem tych nauk – w pedagogice takimi problemami są np. edukacja, wychowanie czy kultura, zrelatywizowane do określonych czasów i środowisk7. Silne wsparcie dla pochwały indywidualizmu znajduję w tzw. dziesięciu przykazaniach znakomitego filozofa i zarazem oryginała-indywidualisty, jakim był Bertrand Russell. Otóż jedno z jego przykazań brzmiało w spo- sób następujący: „Nie bój się mieć ekscentrycznych przekonań, bo każda opinia teraz akceptowana kiedyś była ekscentryczna”8. To przekonanie, nie- wątpliwie prawdziwe w czasach Russella, dziś – w pluralistycznej kulturze – zyskuje nowy wymiar. Nie tylko niepowtarzalność, samodzielność, ory- ginalność, kreatywność itp. po jakimś czasie przekształcić się mogą z cze- goś ekscentrycznego w coś powszechnie uznanego, ale współcześnie wręcz koegzystują obok siebie konkurujące ze sobą teorie, postawy, wartości, któ- re zamiast się zwalczać na zasadzie wypierania/niszczenia, budują własną argumentację i zwracają się do inteligibilnego podmiotu, aby zechciał je 7 W innym miejscu usiłowałem przybliżyć tę dynamikę pedagogiki. Por.: S. Sztobryn, Trwałość i zmienność idei pedagogicznych w dziejach, „Edukacja Alternatywna” 2003, nr 1, s. 7–16. 8 http://przekonania.pl/bertrand-russell-i-jego-10-przykazan-liberalizmu/ (dostęp: 14.12.2016). Pochwała indywidualizmu w pluralistycznej kulturze 18 rozważyć i autonomicznie zaakceptować. Patrząc z tej perspektywy na two- rzenie sztucznych podziałów w środowisku pedagogów (charakterystyczny podział środowiska na ligi dokonany przez Lecha Witkowskiego), można odnieść wrażenie, że brak zdolności do zaakceptowania obecności innych narracji niż własna jest przejawem ciążenia do okresów jednostronnego monizmu. Ta uwaga zwraca nas ku pewnej tezie socjopsychologicznej, mia- nowicie takiej, że indywidualizm nie może stać się samotną wyspą – jest pożądany, ale ma swoje ograniczenia, z którymi podmiot wolny od narcy- stycznych zapędów musi się liczyć. Przykład śmierci Sokratesa jest wskazówką, jak trudno pogodzić się na- wet otwartemu społeczeństwu z niewygodnymi, a wiernymi swoim warto- ściom jednostkami. Inny przykład biograficzny płynie ze sfery najnowszej nauki – mam na myśli Alberta Einsteina, który swoje analizy fizyczno-ma- tematyczne wykonywał właściwie sam, a jego praca naukowa wprowadziła współczesną cywilizację ludzką w nową – i do tego diametralnie różną od poprzedniej – epokę. Nie sposób pominąć także polskiego filozofa wycho- wania Bronisława Ferdynanda Trentowskiego, który zasadę „różnojedni”, tj. jedności tego, co ogólne z tym, co jednostkowe, uczynił jednym z podsta- wowych elementów swojej filozofii. Znajdziemy w niej przekonanie o dyna- micznym charakterze rzeczywistości, w której toczy się nasze realne życie i to co jednostkowe, indywidualne okazuje się czymś niezbywalnym, wręcz koniecznym. Słychać w tym poglądzie także echa koncepcji Kanta, odnie- sionej do rozwoju moralnego, zgodnie z którą jednostkowe, indywidualne poprzedza i gruntuje wspólne, ponadindywidualne. Przemiana moralna musi dokonać się w konkretnym podmiocie, aby stał się on wartościowym członkiem szerszej społeczności. Co prawda, imperatyw kategoryczny wskazuje na ponadindywidualne zasady życia kulturalnej społeczności, ale jest to efekt kolejnej przemiany w podmiocie. Dla lepszego wyeksponowania walorów, ale także i słabości indywidu- alizmu, warto sięgnąć po opinie zwolenników kolektywizmu czy komuni- taryzmu. W ich przekonaniu główną przyczyną słabości kultury Zachodu stał się właśnie indywidualizm deprecjonujący ludzkie istnienie – człowiek zawsze jest wpisany w kontekst społeczno-historyczno-kulturowy, bycie sobą jest pochodną bycia z innymi. Wśród zagrożeń wynikających z indy- widualizmu wymienia się „przedmiotowe odniesienie do świata, pazerny konsumpcjonizm, spłaszczoną i zawężoną wizję człowieka, zanikanie tra- Sławomir Sztobryn 19 dycyjnych horyzontów moralnych, upadek kultury wysokiej”9. Są to tezy stawiające problem indywidualizmu w wybitnie negatywnym oświetleniu, aczkolwiek można się zastanawiać, czy nie są one bardziej charakterystycz- ne dla stanowiska przeciwnego. Najlepiej widać to bodaj w przypadku kon- sumpcjonizmu, który jest wytworem reklamy bezwzględnie wykorzystują- cej nasze ludzkie słabości, opiera się na założeniu istnienia społeczeństwa zewnątrzsterownego (ten desygnat jest kontrapunktem autonomii jednost- ki), bezmyślnie realizującego sugerowane podprogowo programy. Podob- nie rzecz ma się z systemem tradycyjnych wartości, które przecież nie są niezmienne. Postęp cywilizacji, przemiany życia społecznego w skali ma- kro rzutują na wyznawane i uznawane wartości. Oczekiwanie, że w global- nym świecie, tak spektakularnie przyspieszającym, będziemy kultywowali wartości charakterystyczne dla znikającej coraz szybciej za horyzontem tradycji to w najlepszym wypadku naiwność. I znów – mechanizm tego przyspieszenia został wygenerowany wielkimi procesami społeczno-cywi- lizacyjnymi, w których jednostka jako taka nie jest podmiotem sprawczym. Jednak to właśnie ona, w swojej podmiotowości, autonomii, daje szansę uratowania bogactwa wartości (także tradycyjnych) wysokiej kultury, na- dzieję na przeciwstawienie się absurdalnemu konsumpcjonizmowi i reduk- cji człowieczeństwa. Pedagogika – której tu nie gloryfikuję, lecz staram się pokazać jej rolę w procesie uczłowieczania jednostki ludzkiej – ta właśnie pedagogika ceni niezbywalne prawo każdego człowieka do swego jednost- kowego, niepowtarzalnego rozwoju. Wychowanie, jako realny proces, za- wsze jest zakorzenione w tym swoistym indywiduum, które, co prawda, nie może rozwijać się poza horyzontem kulturowo-społecznym, ale w procesie tym akcent kładzie się na wewnętrzne przemiany podmiotu, a cała resz- ta jest tylko budulcem, z którego jednostka skonstruuje swój własny świat. Podmiotowość jest tu traktowana jako realna, konkretna, fizycznie dookre- ślona, w odróżnieniu od ujęć redukujących ją do tzw. czystej podmiotowo- ści, nazywanej słabą10. Rozziew między subiektywnym wzrostem jednostki a obiektywnymi procesami o charakterze globalnym staje się coraz większy, lecz z punktu widzenia obrony Człowieczeństwa przed rozpadem, redukcją czy wręcz unieważnieniem, istotna jest także obrona indywidualizmu – nie tyle jako czegoś lepszego czy wyższego od tendencji kolektywistycznych, lecz bastionu będącego czynnikiem równoważącym negatywne skutki owego 9 P. Domeracki, Między indywidualizmem…, s. 13. 10 Ibidem, s. 16. Tak czyni, w opinii Domerackiego, m.in. Gianni Vattimo. Pochwała indywidualizmu w pluralistycznej kulturze 20 kolektywizmu. Słusznie więc twierdzi Jacek Tittenbrun, że indywidualizm z jednej strony, wskazuje na nieredukowalność świadomości ludzkiej do warunków, w których jednostka działa, a z drugiej – uwydatnia błąd antro- pomorfizacji struktur społecznych11. Z tych kilku zaledwie przykładów wynika kilka istotnych tez. Indywi- dualizm oderwany od szerszego kontekstu może wyradzać się w swoisty narcyzm, jest statyczny i w efekcie destruktywny. Przekonanie o wyższości jakiejś jednostki nad innymi – absurdalne w pluralistycznym świecie, któ- ry odchodzi od jakichkolwiek hierarchizacji – może wywierać hamujący wpływ na skuteczność, efektywność czy oryginalność pracy innych. Ten narcystyczny i hubrystyczny indywidualizm rodzi przynajmniej dwie po- stawy. Jedni, raczej nieliczni, nie poddają się presji i realizują swój indy- widualny potencjał także w warunkach blokad i utrudnień ze strony jed- nostek autorytarnych. Drudzy – o nastawieniu oportunistycznym – tworzą wokół nich liczne koterie, ale odbywa się to kosztem swobody i oryginalno- ści własnej twórczości, która obraca się w zamkniętym kręgu idei już wyge- nerowanych przez prymata. Jednak przyjęcie jako zasady pierwotności tego, co indywidualne, ale – w duchu Trentowskiego – istniejące na zasadzie różnojedni z tym, co ponadindywidualne otwiera zupełnie inną perspektywę rozwoju człowie- ka, zarówno jako niepowtarzalnego podmiotu, jak i potencjalnego członka zmiennych grup społecznych. Te charakterystyczne właściwości jednostki predestynują ją do bycia kreatywnym na różne sposoby członkiem zróżni- cowanych zbiorowości. Na tę możliwość wskazywał już Florian Znaniecki w swoich analizach ról społecznych12. Potencjał jednostki wspierany czy wzmacniany zróżnicowanymi oddziaływaniami grup społecznych może osiągać niepowtarzalne aktualizacje, niemożliwe do wygenerowania w za- mkniętych, stereotypowych i niezmiennych środowiskach. Na tej podsta- wie można założyć, że pluralistyczny charakter współczesnej cywilizacji zachodniej opiera się na dowartościowaniu indywidualizmu – głównego czynnika gwarantującego ów pluralizm. 11 J. Tittenbrun, Między indywidualizmem a subiektywizmem. Podstawy metodologiczne szko- ły austriackiej, s. 11, [online:] http://hegel-marks.pl/downloads/teksty-tittenbrun01.pdf (dostęp: 14.12.2016). 12 Stanowisko F. Znanieckiego odnośnie do teorii osobowości społecznych (ludzie pracy, zaba- wy, dobrze wychowani i zboczeńcy) jednoznacznie wskazuje na to, że tylko ci ostatni mają rysy ty- powo indywidualistyczne i stanowią jedyny typ zdolny do oryginalnej twórczości służącej postępowi społecznemu. Sławomir Sztobryn
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Różnorodni przez sztukę. Edukacja artystyczna w środowiskach zróżnicowanych kulturowo
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: