Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00310 011062 20689056 na godz. na dobę w sumie
Rzeźbienie państwa prawa. 20 lat później - ebook/pdf
Rzeźbienie państwa prawa. 20 lat później - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 381
Wydawca: Wolters Kluwer Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-264-4734-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> prawo i podatki >> monografie prawnicze
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka Rzeźbienie państwa prawa. 20 lat później, to seria rozmów z prof. Ewą Łętowską będącą inicjatorem i uczestnikiem dyskusji nad prawem i praworządnością w Polsce, prowadzonych na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. To także próba odpowiedzi na pytanie, dlaczego burzliwe spory toczące się od ponad dwudziestu lat, jak te o zasady nauczania religii w szkole, o kształt i zakres prawa do aborcji, o wpływ lustracji na rozwój demokracji, o wciąż nadmierne stosowanie instytucji tymczasowego aresztowania czy tłok w polskich więzieniach, są wciąż tak żywe, a prawnikom i politykom nadal nie udaje się znaleźć rozwiązania tych problemów.

Jest w tych rozmowach również trochę aktualnej publicystyki (m.in. na temat umowy ACTA czy rejestracji osławionego zakazu 'pedałowania'), ale opatrzonej solidnym komentarzem prawnym - wynikiem ogromnej wiedzy i ponad 50-letniej praktyki prawnej prof. Łętowskiej. A ponieważ formułuje je ona w swoim stylu, czyli ze swadą, a czasem wręcz ze sporym ładunkiem emocji, nie jest to jeszcze jeden 'komentarz do kodeksu'. Tym niemniej wiele z zawartych w książce opinii nadawać się będzie do cytowania także w publikacjach naukowych.

Adresaci:
Ta książka to ważna i interesująca lektura zarówno dla prawników, jak i wszystkich, których ciekawią przemiany zachodzące w Polsce i polskim prawie.



Ewa Łętowska - profesor doktor habilitowany nauk prawnych (Instytut Nauk Prawnych PAN), doktor honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego i Akademii Pedagogicznej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie; członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, członek korespondent Polskiej Akademii Umiejętności; pierwszy polski Rzecznik Praw Obywatelskich (1987-1992), sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego (1999-2002) i Trybunału Konstytucyjnego (2002-2011). Członek Komitetu Helsińskiego, Académie de Droit Comparé w Paryżu. W 1995 r. nagrodzona przez Fundację Friedricha Eberta (Human Rights 1994) w Bonn za działalność w zakresie ochrony praw człowieka i umacnianie zasad państwa prawa. Uhonorowana Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski z Gwiazdą oraz medalem Zasłużony dla Tolerancji przyznawanym przez Fundację Ekumeniczną. Autorka publikacji naukowych (prawo cywilne, konstytucyjne, prawa człowieka), zajmuje się także eseistyką i publicystyką prawniczą (felietony w 'Gazecie Prawnej' oraz 'Europejskim Przeglądzie Sądowym'). Jest również cenioną recenzentką muzyki poważnej, autorką książek i publikacji publicystycznych z tego zakresu oraz licznych wypowiedzi w programach radiowych i telewizyjnych.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

1. Praworządność wymaga standardów 1111 1 PRAWORZĄDNOŚĆ  WYMAGA STANDARDÓW Ludzie ze środowiska socjologów i politologów z pewnym niedowierzaniem konstatują, że mimo iż polskie prawo zakazuje istnienia partii o niedemokratycznym charakterze, ich zdaniem takowe partie istnieją. Pytają: co na to prawo? Problem tkwi w braku standardu, ale także w braku świa‑ domości,  jak  prawo  działa  u  tych,  którzy  ten  standard  znać  powinni, a więc między innymi u wspomnianych socjologów  i politologów. Dzieje się tak, ponieważ szukają tego standardu  nie tam, gdzie go szukać trzeba. 1212 Rzeźbienie państwa prawa. 20 lat później Mówi pani o standardzie partii? Co to jest partia, jakim warunkom ma odpowiadać? Nie.  Standard  to  pojęcie,  które  odnosi  się  do  wzorca  zachowania, który to wzorzec u swej podstawy tworzy prawo  w sensie jego tekstu; ale standard to wzorzec wynikający też  z tego, jak prawo jest stosowane. Czyli nie ma mowy o stan‑ dardzie,  jeżeli  nie  zna  się  praktyki.  Może  być  na  przykład  prawo, które ma bardzo piękne potencjalne możliwości, ale  na skutek powtarzalnej, źle ukształtowanej praktyki, standard  ochrony  przyznawanej  przez  to  prawo  jest  znacznie  niższy  niż to, co w tym prawie tkwi. Poza tym cecha „demokraty‑ zmu” jest stopniowalna. Konstytucja zakazuje istnienia partii  (i innych organizacji, na przykład stowarzyszeń) odwołujących  się w programach i działalności do metod i praktyk totalitar‑ nych, dopuszczających nienawiść rasową, narodowościową,  stosowanie przemocy. Powstaje jednak pytanie, w jakim natę‑ żeniu muszą wystąpić te cechy, aby zakazać istnienia takich  organizacji. Bo jeżeli będziemy tu nazbyt rygorystyczni, z kolei  stłumimy wolność ekspresji poglądów. Standard to nie tylko przepis Mamy na przykład w Konstytucji art. 32 dotyczący równo‑ ści. Przepis ten mówi o tym, że istnieje zakaz dyskryminacji  z uwagi na jakiekolwiek cechy. To otwarty katalog. W ust. 1  tegoż artykułu jest mowa o tym, że wszyscy powinni być przez  prawo traktowani równo. Dlaczego na tle tego przepisu nie  może ukształtować się przyzwoity standard? A dlatego, że  Trybunał Konstytucyjny bardzo często rozumie zakaz dyskry‑ minacji tylko jako zakaz odnoszący się do nierównego trak‑ towania z uwagi na prawa i wolności uregulowane w samej  Konstytucji, a nie w ustawach zwykłych. I jest na to stosowne  orzecznictwo. Jeżeli więc potencjalnie Konstytucja w art. 32  tworzy otwarty katalog przyczyn, z powodu których ktoś 1. Praworządność wymaga standardów 1313 może  czuć  się  dyskryminowany,  a  jednocześnie  brzmienie  Konstytucji nie wyklucza uznawania za nierówność naganną  konstytucyjnie – jakiejkolwiek nierówności, zaś orzecznictwo  Trybunału Konstytucyjnego jako nierówność przyjmuje tylko  nierówność w odniesieniu do praw i wolności konstytucyjnych,  to mamy standard ukształtowany poniżej poziomu wynikają‑ cego z prawa. Albo inny przykład: są działy prawa, w których występują róż‑ nego rodzaju zwroty nieokreślone, takie jak „ważne interesy”  czy „wysoce naganne zachowanie”. Wtedy wzorzec kształtuje  się sytuacyjnie, w zależności od tego, co sądy, zwłaszcza te wyż‑ szych instancji, rozumieją przez owe niewłaściwe zachowania  czy ważne interesy. Bo sądy swoimi wyrokami nasycają treścią  to, co powiedziano w prawie w sposób ogólny. Orzecznictwo  to trzeba jednak zbierać i analizować, aby wiedzieć, jaki jest  aktualny standard, a nie cytować pierwsze z brzegu, może przy‑ padkowe, może marginalne lub przestarzałe orzeczenie. Nie  można  określić,  jaki  jest  poziom  ochrony  prawnej  w danym państwie, jeżeli nie zna się standardu. Co z tego, że  zna się treść przepisu, jeżeli akurat w pewnej sferze wyznacz‑ nikiem poziomu ochrony – z jej potencjalnymi możliwościami  – nie jest sama treść przepisu, lecz standard ukształtowany  w praktyce. W takim przypadku oczywiście nasza wiedza jest  ułomna. Socjologowie i politolodzy, ale także przede wszystkim  politycy i media nie są świadomi, że prawo składa się nie tylko  z tekstu. Jeżeli ich interesuje, w jaki sposób prawo oddziałuje  na rzeczywistość, to muszą pamiętać, że są działy prawa, w któ‑ rych decydującą rolę odgrywa ów standard kształtowany przez  organy orzekające. Jak to się przekłada na problem partii demokratycznych i niedemokratycznych? Tak właśnie, że specjaliści od polityki i spraw społecznych  uważają, iż coś jest nie w porządku: z jednej strony są przepisy,  1414 Rzeźbienie państwa prawa. 20 lat później które pozwalają, by sąd nie rejestrował niedemokratycznych  postanowień w statutach partii, a z drugiej – są mimo to w kraju  partie z niedemokratycznymi (w ocenie tych politologów czy  socjologów) statutami. Odpowiadam im więc: to idźcie do sądu  rejestrowego  i  sprawdźcie,  co  sąd  rozumie  pod  takimi  sfor‑ mułowaniami, jak „demokratyczny charakter partii”. I wtedy  zastanówcie się, czy ten sąd rejestrowy jest liberalny czy rygo‑ rystyczny. Czy jest inspirowany demokracją otwartą, liberalną  czy demokracją bardziej autorytarną. Widzieliśmy przy okazji  dyskusji wokół słynnego „zakazu pedałowania”, że świadomość  sądu ma tu duże znaczenie. W tym przypadku była to chyba świadomość dość liberalna, przyjmująca dość szerokie spektrum dopuszczalnych symboli i skojarzeń. Nie wiem, czy można to nazwać liberalnym podejściem, jeśli  sąd dopuszcza symbol godzący w godność innych ludzi. Podejrzewam, że sąd chciał jak najszerzej zakreślić granice wypowiedzi. Może w tym przypadku za szeroko, ale gdyby sąd zakazał tego czy innego symbolu, mógłby się spotkać z zarzutem ograniczania swobód obywatelskich. Owszem, sąd w takiej sytuacji ograniczałby wolność zrze‑ szania się w partiach politycznych. Pojawia się tu jednak prob‑ lem oceny, czy ewentualne zakazy są inspirowane wartościami  otwartego społeczeństwa demokratycznego. Wtedy umieszczanie  bariery w zakresie wolności zrzeszania się zbyt wysoko nie jest  dobre. Doszliśmy tu do tego, na czym polega ważenie i pro‑ porcjonalność. W takim przypadku jest to bardzo istotne. Jeśli  chce się poznać rzeczywistość, trzeba zajrzeć do dokumentów  sądu rejestrowego, który rejestruje partie. I przy pomocy swojej  mądrości politologicznej, socjologicznej czy filozoficznej ocenić,  czy te sądy mają właściwą świadomość z punktu widzenia oce‑ niającego czy też nie. A nie mówcie mi, że trzeba zmienić prze‑
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Rzeźbienie państwa prawa. 20 lat później
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: