Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00130 004312 14688166 na godz. na dobę w sumie
Saga rodu Słonimskich - ebook/pdf
Saga rodu Słonimskich - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 303
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0315-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> biografie
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Ród Słonimskich zapisał się chlubnie w dziejach polskiej, rosyjskiej, francuskiej, amerykańskiej i żydowskiej kultury. Wspaniale opisuje to w swej książce Janina Kumaniecka. Z tego sławnego rodu mam zaszczyt przyjaźnić się z profesorem Piotrem Słonimskim, długoletnim szefem francuskiego Centrum Genetyki Molekularnej CNRS. Wcześniej jednak, miałem szczęście być sekretarzem osobistym Antoniego Słonimskiego.

Jego sylwetka często staje mi przed oczami. Szczupły, łysy, w nieco sfatygowanym angielskim płaszczu i takimż kapeluszu. Pod płaszczem staromodny garnitur z kamizelką, elegancki krawat i kpiarski uśmiech zza wypukłych okularów. Był jak przybysz z innego świata – świata mieszkania w alei Róż pełnego dziewiętnastowiecznych ksiąg i bibelotów, miękkiej sofy i stylowych mebli, antycznego biurka, przy którym pisał, spoglądając na podobizny Adama Mickiewicza i Józefa Piłsudskiego w legionowej kurtce. Codziennie wychodził ze swojego mieszkania do kawiarni przy placu Trzech Krzyży, gdzie spotykał przyjaciół, przyjmował interesantów, odbierał hołdy. Stamtąd rozchodziły się na Warszawę jego komentarze i słynne żarty. Kiedyś, obok szatni, zaplątał się przy zapinaniu płaszcza. Jakaś obca kobieta pospieszyła z pomocą. „Dziękuję pani – powiedział pan Antoni, wyjmując wreszcie rękę z rękawa – w konflikcie człowieka z płaszczem trzeba być po stronie człowieka, a nie po stronie płaszcza”.

Zawsze starał się być po stronie człowieka, przeciw płaszczom krępującym ludzką wolność. (...)

Głosił  zasadę partnerskiego kompromisu z władzą, ale w sytuacjach granicznych bywał twardy jak skała. Patos przeplatał ironią, a przyrodzoną kąśliwość języka łączył z wielką ludzką dobrocią. Był jednym z ostatnich przedstawicieli wspaniałego plemienia niepokornej polskiej inteligencji, którzy deklarowali za Kantem, że „niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie'. Jeśli wszakże przyjrzeć się uważnie dokonaniom tych ludzi, to łatwo spostrzec, że postępowali tak, jakby – wedle określenia pana Antoniego – mieli prawo moralne ponad sobą, a niebo gwiaździste w sobie. Niebo gwiaździste, na którym szukam nieraz znaku, pozdrowienia, rady od pana Antoniego.

Adam Michnik

 

PUBLIKACJA NIE ZAWIERA ZDJĘĆ.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Slon/00/3 17•11•2003 12:24 PM Page 4 OPRACOWANIE GRAFICZNE: ANDRZEJ BARECKI REDAKCJA I OPRACOWANIE INDEKSU: EWA PAW(cid:252)OWSKA KOREKTA: JOLANTA SPODAR ZDJ¢CIA NA OK(cid:252)ADCE I OBWOLUCIE: MILENA ZYGA/ZA ZA STUDIO AUTORZY I (cid:143)R(cid:238)D(cid:252)A ILUSTRACJI W TEK(cid:229)CIE: MIECZYS(cid:252)AW CZERMA`SKI (STR. 112), TOMASZ DOMA- NIEWSKI (STR. 285), JANINA KONARSKA-S(cid:252)ONIMSKA (STR. 276, 288), DANUTA B. (cid:252)OMACZEWSKA (STR. 283, 304), EDMUND MA`CZAK (STR. 18), RYSZARD MATUSZEWSKI (STR. 241, 289, 295), ANTONI S(cid:252)ONIMSKI (STR. 96), FELIKS TOPOLSKI (STR. 46, 54, 106, 113, 115), JERZY ZARUBA (STR. 239); AGENCJA GAZETA: WOJTEK DUSZENKO (STR. 271), ANDRZEJ IWA`CZUK (STR. 201, 202, 219, 223), S(cid:252)AWOMIR KAMI`SKI (STR. 247, 248, 249, 250), TADEUSZ ROLKE (STR. 29, 309); ARCHIWA: ªDOMU LITERATURY(cid:211) (STR. 274), ALINY KOWALCZYKOWEJ (STR. 12), ANTONIEGO MARIANOWICZA (STR. 21, 208, 242, 268, 288, 291, 300), RYSZARDA MATUSZEWSKIEGO (STR. 233, 296, 297), PIOTRA S(cid:252)ONIMSKIEGO (STR. 220, 240), SIERGIEJA S(cid:252)ONIMSKIEGO (STR. 65, 139, 170, 175, 181), ELECTRY YOURKE-SLONIMSKY (STR. 40, 53, 70, 143, 157, 160, 168) ORAZ WYDAWNICTWA (STR. 100, 101, 102, 111, 236, 286) KSI(cid:132)ßKA WYDANA PRZY POMOCY FINANSOWEJ MINISTERSTWA KULTURY COPYRIGHT BY JANINA KUMANIECKA, 2003 COPYRIGHT BY WYDAWNICTWO ISKRY, WARSZAWA 2003 WYDANIE I ISBN 83-207-1733-7 WYDAWNICTWO ISKRY UL. SMOLNA 11, 00-375 WARSZAWA DZIA(cid:252) HANDLOWY: TEL./FAKS (0-PREFIKS-22) 827-33-89 WWW.ISKRY.COM.PL E-MAIL: ISKRY@ISKRY.COM.PL Slon/00/3 06•11•2003 5:00 PM Page 5 R(cid:151)d S‚onimskich zapisa‚ si« chlubnie w dziejach polskiej, rosyjskiej, francuskiej, ameryka˜skiej i (cid:253)ydowskiej kul- tury. Wspaniale opisuje to w swej ksi(cid:136)(cid:253)ce Janina Kumaniecka. Z tego s‚awnego rodu mam zaszczyt przyja(cid:144)ni(cid:141) si« z profesorem Piotrem S‚onim- skim, d‚ugoletnim szefem francuskiego Centrum Genetyki Molekularnej CNRS. Wcze(cid:230)niej jednak mia‚em szcz«(cid:230)cie by(cid:141) sekretarzem osobistym Antoniego S‚onimskiego. Jego sylwetka cz«sto staje mi przed oczami. Szczup‚y, ‚ysy, w nieco sfa- tygowanym angielskim p‚aszczu i takim(cid:253) kapeluszu. Pod p‚aszczem staro- modny garnitur z kamizelk(cid:136), elegancki krawat i kpiarski u(cid:230)miech zza wy- puk‚ych okular(cid:151)w. By‚ jak przybysz z innego (cid:230)wiata — (cid:230)wiata mieszkania w alei R(cid:151)(cid:253) pe‚nego dziewi«tnastowiecznych ksi(cid:136)g i bibelot(cid:151)w, mi«kkiej so- fy i stylowych mebli, antycznego biurka, przy kt(cid:151)rym pisa‚, spogl(cid:136)daj(cid:136)c na podobizny Adama Mickiewicza i J(cid:151)zefa Pi‚sudskiego w legionowej kurtce. Codziennie wychodzi‚ ze swojego mieszkania do kawiarni przy placu Trzech Krzy(cid:253)y, gdzie spotyka‚ przyjaci(cid:151)‚, przyjmowa‚ interesant(cid:151)w, odbie- ra‚ ho‚dy. Stamt(cid:136)d rozchodzi‚y si« na Warszaw« jego komentarze i s‚ynne (cid:253)arty. Kiedy(cid:230), obok szatni, zapl(cid:136)ta‚ si« przy zapinaniu p‚aszcza. Jaka(cid:230) obca kobieta pospieszy‚a z pomoc(cid:136). ªDzi«kuj« pani — powiedzia‚ pan Antoni, wyjmuj(cid:136)c wreszcie r«k« z r«kawa — w konflikcie cz‚owieka z p‚aszczem trzeba by(cid:141) po stronie cz‚owieka, a nie po stronie p‚aszcza(cid:211). Zawsze stara‚ si« by(cid:141) po stronie cz‚owieka, przeciw p‚aszczom kr«pu- j(cid:136)cym ludzk(cid:136) wolno(cid:230)(cid:141). Kiedy po wyj(cid:230)ciu z wi«zienia pracowa‚em jako ro- botnik w Zak‚adach imienia R(cid:151)(cid:253)y Luksemburg na Woli, spotka‚em kie- dy(cid:230) S‚onimskiego na ulicy. By‚ to czas, gdy nawet bliscy znajomi woleli takich jak ja nie widywa(cid:141) — epoka mi«dzy Marcem a Grudniem. Uk‚o- ni‚em si« wi«c niepewnie, S‚onimski pozna‚ mnie, przywo‚a‚ z u(cid:230)mie- chem i zaproponowa‚ spotkanie. ªNiech pan zatelefonuje, panie Adasiu — powiedzia‚. — M(cid:151)j numer znajdzie pan w ksi(cid:136)(cid:253)ce telefonicznej. To je- Slon/00/3 06•11•2003 5:00 PM Page 6 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 6 dyna ksi(cid:136)(cid:253)ka, z kt(cid:151)rej nie wykre(cid:230)lono mojego nazwiska...(cid:211) — dorzuci‚ po chwili. Nazwisko pana Antoniego funkcjonowa‚o w owym czasie na ‚amach prasy jedynie w kontek(cid:230)cie brutalnych atak(cid:151)w dziennikarskich pa‚karzy. Wykre(cid:230)lano je za to z podr«cznik(cid:151)w historii literatury i szkolnych wypis(cid:151)w. Ataki prasowe nie by‚y dla˜ nowin(cid:136). Z tekst(cid:151)w atakuj(cid:136)cych S‚onimskie- go na przestrzeni ca‚ego jego barwnego (cid:253)ycia mo(cid:253)na by u‚o(cid:253)y(cid:141) antologi«, interesuj(cid:136)ce krzywe zwierciad‚o polskiego (cid:253)ycia umys‚owego. Atakowali go wszyscy, od prawicy do lewicy, od Piaseckiego do Kruczkowskiego, od Dobraczy˜skiego do Putramenta. S‚onimski nie ba‚ si« atak(cid:151)w — sam mia‚ ci«te pi(cid:151)ro, i niebezpiecznie by‚o wchodzi(cid:141) mu w drog«. Wtedy jednak mia‚ zakneblowane usta. Opowiada‚ mi, (cid:253)e Putrament okre(cid:230)li‚ jego wyst(cid:136)- pienie na dramatycznym zebraniu Zwi(cid:136)zku Literat(cid:151)w Polskich w obronie Dejmkowskich ªDziad(cid:151)w(cid:211) jako ªopowiadanie szmonces(cid:151)w(cid:211). Tym samym zg‚osi‚ akces do ªantysyjonistycznej(cid:211) krucjaty. Po kilku dniach zobaczy‚ Putramenta k‚aniaj(cid:136)cego mu si« w teatrze. ªI c(cid:151)(cid:253) mia‚em zrobi(cid:141), skoro nie mog‚em mu w prasie odpowiedzie(cid:141)? — pyta‚ retorycznie pan Antoni. — Mog‚em mu tylko nie odpowiedzie(cid:141). Na uk‚on(cid:211). G‚osi‚ zasad« partnerskiego kompromisu z w‚adz(cid:136), ale w sytuacjach granicznych bywa‚ twardy jak ska‚a. Patos przeplata‚ ironi(cid:136), a przyrodzo- n(cid:136) k(cid:136)(cid:230)liwo(cid:230)(cid:141) j«zyka ‚(cid:136)czy‚ z wielk(cid:136) ludzk(cid:136) dobroci(cid:136). By‚ jednym z ostat- nich przedstawicieli wspania‚ego plemienia niepokornej polskiej inteli- gencji, kt(cid:151)rzy deklarowali za Kantem, (cid:253)e ªniebo gwia(cid:144)dziste nade mn(cid:136), a prawo moralne we mnie(cid:211). Je(cid:230)li wszak(cid:253)e przyjrze(cid:141) si« uwa(cid:253)nie dokona- niom tych ludzi, to ‚atwo spostrzec, (cid:253)e post«powali tak, jakby — wedle okre(cid:230)lenia pana Antoniego — mieli prawo moralne ponad sob(cid:136), a niebo gwia(cid:144)dziste w sobie. Niebo gwia(cid:144)dziste, na kt(cid:151)rym szukam nieraz znaku, pozdrowienia, rady od pana Antoniego. Adam Michnik Slon/00/3 06•11•2003 5:00 PM Page 7 Zamiast wst«pu Ksi(cid:136)(cid:253)ka, kt(cid:151)r(cid:136) pozwalam sobie przedstawi(cid:141) czytelnikom, ma swoj(cid:136) histo- ri«. Powsta‚a z inicjatywy redaktora naczelnego ªGazety Wyborczej(cid:211) Ada- ma Michnika i mia‚a stanowi(cid:141) ho‚d z‚o(cid:253)ony przez ªGazet«(cid:211) pami«ci An- toniego S‚onimskiego. Dlatego znalaz‚y si« tutaj cztery artyku‚y drukowane w ci(cid:136)gu ostatnich lat w Magazynie ªGazety(cid:211). Do mnie nale(cid:253)a- ‚o stworzenie ramy i uzupe‚nienie ju(cid:253) istniej(cid:136)cych materia‚(cid:151)w o brakuj(cid:136)ce fragmenty i aktualne informacje. Troch« si« ta rama rozros‚a. Mam na- dziej«, (cid:253)e nie zaszkodzi‚o to ksi(cid:136)(cid:253)ce. ªTo tu na polskiej ziemi ukszta‚towa‚a si« niepokorna inteligencja, z ducha o(cid:230)wieceniowa, a zarazem romantyczna i patriotyczna, kt(cid:151)ra ‚(cid:136)czy- ‚a w sobie szkie‚ko i oko (cid:229)niadeckich z czuciem i wiar(cid:136) Mickiewicza, m(cid:136)- dr(cid:136) ironi« Boles‚awa Prusa z (cid:253)arliwo(cid:230)ci(cid:136) ßeromskiego(cid:211) — pisa‚ Michnik. Ja tak(cid:253)e stara‚am si« o tym pami«ta(cid:141). Nie zapominaj(cid:136)c jednak(cid:253)e i o tym, (cid:253)e te zrodzone na polskiej ziemi tradycje ruszy‚y z czasem w szeroki (cid:230)wiat, a dzieje rodu S‚onimskich s(cid:136) tego znakomit(cid:136) ilustracj(cid:136). Chcia‚abym podzi«kowa(cid:141) przede wszystkim Adamowi Michnikowi, bez kt(cid:151)rego tej ksi(cid:136)(cid:253)ki w og(cid:151)le by nie by‚o, wydawcy, prezesowi ªIskier(cid:211) panu Wies‚awowi Ucha˜skiemu za niesko˜czon(cid:136) cierpliwo(cid:230)(cid:141), a tak(cid:253)e tym wszystkim, z kt(cid:151)rych informacji korzysta‚am, w tym (cid:253)yj(cid:136)cym bli(cid:253)szym i dal- szym krewnym Antoniego: pani Electrze Yourke-Slonimsky z Nowego Jor- ku, znakomitemu kompozytorowi, Siergiejowi S‚onimskiemu z Petersbur- ga, i przede wszystkim (cid:230)wietnemu genetykowi, Piotrowi S‚onimskiemu z Pary(cid:253)a, z kt(cid:151)rego informacji korzysta‚am najwi«cej i kt(cid:151)ry zgodzi‚ si« ca- ‚(cid:136) ksi(cid:136)(cid:253)k« przed oddaniem do wydawnictwa przeczyta(cid:141). Meandry historii sprawi‚y, (cid:253)e jest obecnie jedynym przedstawicielem rodu, kt(cid:151)ry mo(cid:253)e j(cid:136) przeczyta(cid:141) po polsku. Dzi«kuj« tak(cid:253)e Antoniemu Marianowiczowi, kt(cid:151)ry do ko˜ca (cid:253)ycia by‚ wiernym stra(cid:253)nikiem rodzinnej pami«ci, oraz pani Alinie Kowalczykowej, z kt(cid:151)rej zbior(cid:151)w po(cid:230)wi«conych Antoniemu S‚onimskiemu obficie korzy- sta‚am. Janina Kumaniecka WARSZAWA, KWIECIE` 2003 Slon/00/3 06•11•2003 5:00 PM Page 9 4 lipca 1976 roku, po (cid:230)mierci Anto- niego S‚onimskiego, cenzura otrzyma‚a dok‚adne instrukcje, jak walczy(cid:141) z jego cieniem. Dyrektywa dla cenzury uprzedza‚a wi«c, (cid:253)e ªw zwi(cid:136)zku ze (cid:230)mierci(cid:136) S‚onimskiego: a) prasa drukowa(cid:141) b«dzie wy‚(cid:136)cznie komunikat PAP; b) tylko jeden dziennik opublikuje nekrolog Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz oficjalny komentarz (bez prawa przedruku); c) prasa literac- ka og‚osi artyku‚y wy‚(cid:136)cznie autoryzowane przez Komitet Centralny PZPR; d) wszystkie wspomnienia i komentarze redakcyjne musz(cid:136) by(cid:141) za- aprobowane przez Komitet Centralny...(cid:211). Wtedy dopiero zrozumia‚em, jak prawdziwa by‚a formu‚ka przypisywana niegdy(cid:230) by‚emu premierowi Cy- rankiewiczowi: ªTrzy si‚y rz(cid:136)dz(cid:136) Polsk(cid:136) — partia komunistyczna, Ko(cid:230)ci(cid:151)‚ katolicki i Antoni S‚onimski(cid:211) — napisa‚ w swojej wspomnieniowej ksi(cid:136)(cid:253)ce Leopold Unger (ªIntruz(cid:211), ªPr(cid:151)szy˜ski i S-ka(cid:211), Warszawa, 2001, s. 249). Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 11 ROZDZIA(cid:252) I Na szosie do Ob(cid:151)r Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 13 Antoni S‚onimski zmar‚ 4 lipca 1976 roku w wyniku obra(cid:253)e˜ odniesionych w wypadku samochodowym. Tego dnia na samoch(cid:151)d prowadzony przez Alin« Kowalczykow(cid:136) wpad‚ wyje(cid:253)d(cid:253)aj(cid:136)cy z bocznej drogi pojazd. Rzecz dzia‚a si« na trasie do Ob(cid:151)r, gdzie stoi pa‚acyk Potulickich, kiedy(cid:230) zbudowany dla niesfornej siostry kr(cid:151)lowej Marysie˜ki, a kt(cid:151)ry w omawianym okresie mie(cid:230)ci‚ Dom Pracy Tw(cid:151)rczej Zwi(cid:136)zku Literat(cid:151)w Polskich. S‚onimski cz«sto tam przebywa‚. Teraz jecha‚ na obiad, um(cid:151)wiony z Juli(cid:136) i Arturem Mi«dzyrzeckimi. Pa˜- stwo Mi«dzyrzeccy nale(cid:253)eli do sporej grupy przyjaci(cid:151)‚, kt(cid:151)rzy starali si« jako(cid:230) zagospodarowa(cid:141) wewn«trzn(cid:136) pustk«, jaka ogarn«‚a Antoniego po (cid:230)mierci (cid:253)ony, Janeczki. Ci(cid:136)gle trzyma‚ si« prosto, ci(cid:136)gle pr(cid:151)bowa‚ zaba- wia(cid:141) przyjaci(cid:151)‚, opowiadaj(cid:136)c anegdoty z dawnych czas(cid:151)w i wyczulaj(cid:136)c ich na absurdy rzeczywisto(cid:230)ci. Ale to ju(cid:253) nie by‚o to samo. ªTego dnia — wspomina Julia Hartwig — kiedy zdarzy‚ si« wypadek sa- mochodowy, kt(cid:151)ry sta‚ si« przyczyn(cid:136) (cid:230)mierci Antoniego, a wi«c 4 lipca 1976 roku, by‚ on zaproszony przez nas na niedzielny obiad do Ob(cid:151)r, gdzie zainstalowali(cid:230)my si« na kilka tygodni letniego wypoczynku. Wy- skoczywszy rano w domowych sprawach do Warszawy, oko‚o po‚udnia wracali(cid:230)my po(cid:230)piesznie do Ob(cid:151)r, (cid:253)eby zd(cid:136)(cid:253)y(cid:141) przed Antonim, kt(cid:151)ry by‚ go(cid:230)ciem nadzwyczaj punktualnym. Skr«ciwszy z szosy warszawskiej na szos« wiod(cid:136)c(cid:136) z Jeziorny do G(cid:151)ry Kalwarii zobaczyli(cid:230)my tu(cid:253) za skrzy(cid:253)o- waniem oborskim grupk« ludzi skupionych wok(cid:151)‚ dw(cid:151)ch samochod(cid:151)w, ˙malucha¨ i fiata 125; obok sta‚a karetka pogotowia ratunkowego. Ju(cid:253) mieli(cid:230)my wymin(cid:136)(cid:141) to zbiegowisko, kiedy wyda‚o mi si«, (cid:253)e dostrzegam przez szyb« ˙malucha¨ jakby znajomy profil. Krzykn«‚am: ˙Artur! To Antoni!¨ — Wybiegli(cid:230)my z auta w momencie, kiedy wynoszono z przed- niego siedzenia Antoniego i Alin« Kowalczykow(cid:136). By‚a w stanie ci«(cid:253)kie- go szoku, podczas gdy Antoni, cho(cid:141) bardzo blady, zachowa‚ pe‚n(cid:136) (cid:230)wia- domo(cid:230)(cid:141) (...). Obie ofiary wypadku umieszczono w ambulansie; Alink« Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 14 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 1 4 skierowano do szpitala, Antoniego — po ogl«dzinach w szpitalu — do kli- niki Ministerstwa Zdrowia(cid:211). Wydawa‚o si«, (cid:253)e wszystko jest w porz(cid:136)dku. Poeta prze(cid:253)y‚ szok, ale je- go (cid:253)yciu nie zagra(cid:253)a niebezpiecze˜stwo. Poprosi‚ o przywiezienie mu do szpitala kilku drobiazg(cid:151)w z domu, troch« po(cid:253)artowa‚. Bez tego nie umia‚ (cid:253)y(cid:141). Na (cid:230)wistku papieru napisa‚ czu‚(cid:136) kartk« do Aliny Kowalczykowej, (cid:253)y- cz(cid:136)c jej szybkiego powrotu do zdrowia i zapewniaj(cid:136)c, (cid:253)e sam czuje si« do- brze. Wszystko wskazywa‚o na to, (cid:253)e to ona o wiele bardziej ucierpia‚a w tym wypadku. Do dzi(cid:230), jak opowiada, nie pami«ta jego szczeg(cid:151)‚(cid:151)w, nie wie, jak dosz‚o do zderzenia. Kiedy wieczorem w dniu wypadku Julia i Ar- tur Mi«dzyrzeccy wr(cid:151)cili do lecznicy z drobiazgami dla chorego, Antoni S‚onimski ju(cid:253) nie (cid:253)y‚. Rozprawa przed s(cid:136)dem rejonowym w Warszawie odby‚a si« b‚yskawicz- nie. Trafi‚a na wokand« ju(cid:253) we wrze(cid:230)niu, jeszcze nim ze szpitala wysz‚a Ali- na Kowalczykowa, przew(cid:151)d zosta‚ zamkni«ty. Jedynymi powo‚anymi (cid:230)wiadkami byli sprawca wypadku i jego (cid:253)ona, kt(cid:151)rej nie by‚o na miejscu zdarzenia. Werdykt brzmia‚: nieumy(cid:230)lne spowodowanie (cid:230)mierci. I tylko w autobiograficznych szkicach petersburskiego bratanka poety, muzyka Siergieja S‚onimskiego, znalaz‚a si« niedwuznaczna supozycja: ªCi«(cid:253)ko prze(cid:253)y‚em (cid:230)mier(cid:141) Antoniego w wypadku samochodowym pod koniec lat siedemdziesi(cid:136)tych. Czy to by‚ wypadek, czy te(cid:253) kto(cid:230) si« o to postara‚ (na- si potrafili i potrafi(cid:136) nie takie rzeczy) — kt(cid:151)(cid:253) to wie?(cid:211). Mo(cid:253)e i do Siergieja w Petersburgu dotar‚a wie(cid:230)(cid:141) o tym, (cid:253)e Antoni wie- lokrotnie przedtem powtarza‚ przyjacio‚om: ªJe(cid:253)eli us‚yszycie, (cid:253)e zgin(cid:136)‚em w wypadku samochodowym, nie wierzcie temu(cid:211). Tak w‚a(cid:230)nie zgin(cid:136)‚. Zgodnie z zaleceniami KC, nekrologi po jego (cid:230)mierci by‚y raczej pow(cid:230)ci(cid:136)g- liwe. Tylko w polskiej prasie emigracyjnej i w prasie zagranicznej z‚o(cid:253)ono mu prawdziwy ho‚d. A Artur Sandauer napisa‚ w warszawskiej ªKultu- rze(cid:211): ªJe(cid:253)eli trudno by‚o si« z nim godzi(cid:141), to mo(cid:253)na si« by‚o z nim przynaj- mniej k‚(cid:151)ci(cid:141). A o ilu(cid:253) naszych pisarzach da si« to powiedzie(cid:141)?(cid:211). Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 15 Kt(cid:151)(cid:253) to ma czelno(cid:230)(cid:141) zwa(cid:141) mnie odszczepie˜cem? ADAM MICHNIK Mojemu synkowi Antosiowi By‚ legend(cid:136) mojego dzieci˜stwa. Nale(cid:253)a‚ do grona tych kilku os(cid:151)b, kt(cid:151)re m(cid:151)j ojciec obdarza‚ szacunkiem szczeg(cid:151)lnym. Przedwojenny komunista, po- rzuciwszy polityczn(cid:136) wiar« swojej m‚odo(cid:230)ci, da‚ mi niejako w testamencie to wskazanie: Spogl(cid:136)daj na nich! Ucz si« od nich! Od Antoniego S‚onimskie- go, Marii D(cid:136)browskiej, Czes‚awa Mi‚osza, Leszka Ko‚akowskiego... To jed- no z nielicznych polece˜ ojca, kt(cid:151)re pos‚usznie wykona‚em. (...) Po mego (cid:253)ycia trudach je(cid:230)li Na jakie(cid:230) wzgl«dy zas‚u(cid:253)y‚em, Nie chc«, by moj(cid:136) trumn« nie(cid:230)li Ci w‚a(cid:230)nie, kt(cid:151)rych nie znosi‚em. ªEXEGI MONUMENTUM(cid:211) Pan Antoni by‚ libera‚em. Nie by‚ wyznawc(cid:136) ortodoksyjnym (cid:253)adnej z liberalnych doktryn — po prostu kocha‚ wolno(cid:230)(cid:141). Uwa(cid:253)a‚, (cid:253)e jest to naj- lepsze ze wszystkiego, co wymy(cid:230)li‚ gatunek ludzki. S‚onimski wr(cid:151)ci‚ z Londynu do Polski. Czy dobrze zrobi‚? Albo inaczej: czy by‚o dla˜ miejsce na emigracji? By‚o to najpewniej w 1965 roku, kiedy s(cid:136)dzono po raz pierwszy Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. Pod sal« s(cid:136)dow(cid:136) przysz‚o kilkana(cid:230)cie os(cid:151)b, by udokumentowa(cid:141), (cid:253)e w Polsce istnieje opinia publiczna, kt(cid:151)rej nie jest oboj«tny los uwi«zionych. Ale t‚oku nie by‚o — agent(cid:151)w policyjnych znajdowa‚o si« chyba tylu(cid:253) na tym korytarzu, co znajomych. Pani Natalia Modzelewska, matka Karola, przedstawi‚a mnie starszemu panu, lekko pochylonemu, ubranemu w troszk« staromodny garnitur. Tak pozna‚em Antoniego S‚onimskiego. Widywa‚em go ju(cid:253) wcze(cid:230)niej: w kawiarni Pa˜stwowego Instytutu Wy- dawniczego przy ulicy Foksal. Przychodzili tam s‚awni pisarze, (cid:253)eby wypi(cid:141) kaw«, oraz ich wielbiciele, (cid:253)eby na nich popatrze(cid:141). Tak(cid:253)e ja tam przycho- dzi‚em, (cid:253)eby popatrze(cid:141), jak pan Antoni pije kaw«. Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 16 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 1 6 Mia‚em szcz«(cid:230)cie w (cid:253)yciu. Dzi«ki Jankowi Lipskiemu zosta‚em kiedy(cid:230) doproszony do stolika S‚onimskiego, gdzie wys‚ucha‚em, co s(cid:136)dzi pan An- toni o konfiskacie ªDziad(cid:151)w(cid:211) Mickiewicza. By‚ to luty 1968 roku. A potem by‚ Marzec. Rz(cid:136)dz(cid:136)cy Polsk(cid:136) komuni(cid:230)ci si«gn«li otwarcie po retoryk« antysemick(cid:136) i antyinteligenck(cid:136). W dwadzie(cid:230)cia pi«(cid:141) lat po mos- kiewskiej sprawie (cid:253)ydowskich lekarzy trucicieli pad‚o s‚owo ªkosmopoli- tyzm(cid:211) na oznaczenie przeciwnik(cid:151)w politycznych. Dziwni wszak(cid:253)e byli ci ªkosmopolici(cid:211), kt(cid:151)rzy wyst(cid:136)pili w obronie Mickiewiczowskich ªDziad(cid:151)w(cid:211) i ich antydespotycznego przes‚ania przeciw komunistycznej cenzurze. S‚onimskiego zaatakowa‚ sam W‚adys‚aw Gomu‚ka, a jego (cid:230)ladem t‚um pomniejszych specjalist(cid:151)w od mokrej roboty. Skazano go na nieistnienie. W paroksyzmie totalitarnej paranoi wykre(cid:230)lono jego wiersze z lektur szkol- nych, ksi(cid:136)(cid:253)ki wycofano ze sprzeda(cid:253)y. Nie mogli mu darowa(cid:141) przem(cid:151)wienia na zebraniu [Zwi(cid:136)zku Literat(cid:151)w Polskich] w obronie Mickiewicza. Antoni S‚onimski zawsze przyja(cid:144)ni‚ si« po swojemu z Adamem Mickie- wiczem. Na jego male˜kim biureczku sta‚y trzy fotografie: Mickiewicza, ßeromskiego i m‚odego J(cid:151)zefa Pi‚sudskiego. M‚ody Pi‚sudski, w legiono- wej kurtce, niczym jeszcze nie zapowiada‚ epoki procesu brzeskiego... Gromada ‚obuz(cid:151)w i grafoman(cid:151)w, sk(cid:136)din(cid:136)d nie(cid:144)le op‚acanych, robi‚a ze S‚onimskiego antysemit« [sic!] i kosmopolit« zarazem, zagl(cid:136)da‚a mu do (cid:253)y- dowskiego rodowodu i oskar(cid:253)a‚a o nihilizm narodowy. Brednia powtarzana z uporem ma si‚« perswazyjn(cid:136). Pami«tam sw(cid:151)j szok, gdy po wyj(cid:230)ciu z wi«zie- nia w 1969 roku si«gn(cid:136)‚em po tom wierszy S‚onimskiego i zrozumia‚em, (cid:253)e nie znam wielu wierszy z tego czasu tak bardzo nasyconych patriotyzmem. W tradycji polskiej literatury zawsze wsp(cid:151)‚wyst«powa‚y dwa rodzaje patriotyzmu: ten z Sienkiewicza i ten z ßeromskiego. Ten budowany ªku pokrzepieniu serc(cid:211) i ten zatroskany ªranami, co zarastaj(cid:136) b‚on(cid:136) pod‚o(cid:230)ci(cid:211). S‚onimski by‚ dziedzicem ª(cid:253)eromszczyzny(cid:211). Patriotyzm S‚onimskiego to patriotyzm gniewu i b(cid:151)lu, wstydu i obywa- telskiej troski. W poemacie ªPopi(cid:151)‚ i wiatr(cid:211), w gorzki czas wojennej emi- gracji, pisa‚: (...) Jeszcze wczoraj Warszaw« Moskal dobroczy˜ca Obdarza‚ knutem z r«ki carskiego b«karta, A ju(cid:253) dzisiaj na plecach ßyda, Ukrai˜ca (cid:229)wiszcze nasza rodzima pa‚ka mocarstwowa Nie gorzej ni(cid:253) nahajka w r«ku Suworowa. Ach, czy(cid:230) nigdy nie p‚aka‚, s‚uchaj(cid:136)c tych zwrotek O (cid:253)o‚nierzu-tu‚aczu, co gnany zamieci(cid:136) Szed‚ o g‚odzie do Polski? Czy(cid:230) w kurzu bibliotek Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 17 1 7 N A S Z O S I E D O O B (cid:238) R Zostawi‚ ªTadeusza(cid:211) i ªDziad(cid:151)w(cid:211) cz«(cid:230)(cid:141) trzeci(cid:136)? Czy(cid:230) ju(cid:253) o tym zapomnia‚, (cid:253)e w m‚odo(cid:230)ci lata Wiersz pisany po polsku by‚ sumieniem (cid:230)wiata? (...) Lecz gdy znowu na (cid:230)wiat‚o wyjdziemy z g‚«biny, Przysi«gnij na t« m«k«, na ‚zy, na ten cmentarz, ße teraz nie zapomnisz. ße teraz spami«tasz. (...) Antoni S‚onimski chcia‚ ªspami«ta(cid:141)(cid:211). Chcia‚ nauczy(cid:141) si« czego(cid:230) z trudnej lekcji II Rzeczpospolitej, z kt(cid:151)r(cid:136) identyfikowa‚ si« i za kt(cid:151)r(cid:136) czu‚ si« odpowiedzialny. Ze wszystkich skamandryt(cid:151)w by‚ pisarzem najm(cid:136)drzej- szym. (cid:252)(cid:136)czy‚ inteligencj« z odwag(cid:136) cywiln(cid:136) i m(cid:136)dro(cid:230)ci(cid:136) serca. Nie mia‚ — s(cid:136)dz« — tej si‚y poetyckiej co Lecho˜ w ªKarmazynowym poemacie(cid:211) czy Wierzy˜ski w ªCzarnym polonezie(cid:211), nie mia‚ geniuszu j«zykowego Tuwi- ma czy wielko(cid:230)ci p(cid:151)(cid:144)nych wierszy Iwaszkiewicza, ale mia‚ rzadko spotyka- n(cid:136) odwag« m(cid:151)wienia o sprawach najtrudniejszych. Gombrowicz napisa‚ w ªDzienniku(cid:211), (cid:253)e geniusz poetycki S‚onimskiego ujawnia‚ si« w felietonach. Podzielam ten pogl(cid:136)d. Te felietony to by‚y prawdziwe ªwalki nad Bzdur(cid:136)(cid:211), to by‚o budowanie systemu demokratycz- nej opinii polskiej. Pan Antoni wielbi‚ Mickiewicza i Prusa, ßeromskiego i Conrada i ka(cid:253)- dorazowo buntowa‚ si« przeciw mo(cid:253)nym tego (cid:230)wiata. (cid:252)(cid:136)czy‚ w sobie ci(cid:136)g- ‚o(cid:230)(cid:141) tradycji narodowej z duchem nonkonformistycznego sprzeciwu. By‚ pisarzem zdrowego rozs(cid:136)dku i emocji zdyscyplinowanych. Ba‚ si« tego, co w kulturze mroczne i m«tne, wymykaj(cid:136)ce si« kontroli rozumu i serca. Od tego ju(cid:253) tylko krok do faszyzmu. Faszyzm by‚ dla˜ uosobieniem tego, co najbardziej trucicielskie i barbarzy˜skie w Europie, a zarazem z‚o(cid:253)one z m«tnych my(cid:230)li i m«tnych sentyment(cid:151)w. Dlatego tak uporczywie broni‚ jasno(cid:230)ci, racjonalizmu i precyzji my(cid:230)lowej. By‚o za co S‚onimskiego atakowa(cid:141): p‚aci‚ nie tylko za obron« Mickie- wiczowskich ªDziad(cid:151)w(cid:211) i represjonowanych student(cid:151)w, ale i za lata non- konformizmu, za pogard« dla s‚u(cid:253)alc(cid:151)w. W odpowiedzi na oskar(cid:253)enia cy- towa‚ s‚owa ze swego wiersza ªOdszczepieniec(cid:211): (...) M«ska to sprawa walczy(cid:141) z nieprawo(cid:230)ci(cid:136). Broni(cid:141) honoru. Zbrodnia nie nazwana Jest jak trucizna utajona w winie. Kt(cid:151)(cid:253) to ma czelno(cid:230)(cid:141) zwa(cid:141) mnie odszczepie˜cem? Kto tu jest zdrajc(cid:136), kto pozosta‚ wierny? (...) Wtedy, w 1968 roku, Antoni S‚onimski pozosta‚ wierny. Wierny tra- dycjom, ideom, ludziom. By‚a w tej postawie jaka(cid:230) realizacja przysi«gi z‚o- (cid:253)onej w ªS(cid:136)dzie nad Don Kichotem(cid:211). Pisa‚ tam: Slon/01/3 17•11•2003 12:28 PM Page 18 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 1 8 (...) ße by‚em kiedy(cid:230) ma‚oduszny, ße kiedy(cid:230) zbrak‚o mi odwagi I (cid:253)e milcza‚em wbrew sumieniu, Umieraj(cid:136)cy chc« by(cid:141) nagi. Chc« zrzuci(cid:141) z piersi ci«(cid:253)ar duszny I raczej spocz(cid:136)(cid:141) w zapomnieniu, W przydro(cid:253)nym prochu i popiele, Ni(cid:253) na wysokim katafalku W waszych fa‚szywych b(cid:151)stw ko(cid:230)ciele. Nikt nie mia‚ w(cid:136)tpliwo(cid:230)ci, (cid:253)e nie sz‚o tu o Ko(cid:230)ci(cid:151)‚ kato- licki... Pi«kny mia‚ pogrzeb. Najpierw msza (cid:253)a‚obna w ko- (cid:230)ciele (cid:229)wi«tego Krzy(cid:253)a. Jego trumn« nie(cid:230)li przez ko(cid:230)ci(cid:151)‚ ci, kt(cid:151)rych lubi‚. Tadeusz Konwicki i Ar- tur Mi«dzyrzecki, Andrzej Kijowski i Stanis‚aw Bara˜czak, Wiktor Woro- szylski i Jacek Boche˜ski, Kazimierz Brandys. Tak(cid:253)e ja. By‚ wielki t‚um. Pisarze, warszawska inteligencja, m‚odzie(cid:253). Sam pogrzeb od- by‚ si« na ma‚ym cmentarzyku w La- skach, na terenie Zak‚adu dla Ociem- nia‚ych Dzieci prowadzonego przez siostry franciszkanki s‚u(cid:253)ebnice Krzy(cid:253)a. Trumn« z‚o(cid:253)ono do grobu, w kt(cid:151)rym spoczywa‚a ju(cid:253) pani Janka, zmar‚a rok wcze(cid:230)niej. Nad grobem nie by‚o prze- m(cid:151)wie˜; by‚o du(cid:253)o s‚o˜ca i zieleni, ‚ad- nych dziewczyn i (cid:230)piewu ptak(cid:151)w. Antoni S‚onimski pod koniec (cid:253)ycia. Rys. Edmund Ma˜czak Mieszka‚em wtedy w Laskach, nie- opodal tego cmentarza, w domu nad ‚(cid:136)k(cid:136), w pokoju Jerzego Zawieyskiego, gdzie ko˜czy‚em pisa(cid:141) ksi(cid:136)(cid:253)k« o Ko(cid:230)ciele. Tam spotkali(cid:230)my si« w kilkana(cid:230)cie os(cid:151)b, by po pogrzebie porozma- wia(cid:141) bez policyjnego nadzoru o zorganizowaniu pomocy dla ofiar represji z Ursusa i Radomia. Tak powsta‚ pierwszy zarys idei Komitetu Obrony Robotnik(cid:151)w — na pogrzebie Antonie- go S‚onimskiego. Opowiada‚ S‚onimski: ªPewnego dnia Wieniawa zawia- domi‚ nas, (cid:253)e Komendant b«dzie z c(cid:151)rkami nazajutrz w po- ‚udnie u Lourse(cid:213)a. Czekali(cid:230)my tam z Lechoniem ju(cid:253) od rana, Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 19 1 9 N A S Z O S I E D O O B (cid:238) R bo wielki by‚ wtedy w naszej grupie snobizm na Pi‚sudskiego. Gdy Komen- dant przyszed‚, siad‚ w pierwszej sali i zapali‚ papierosa, podszed‚ do niego kelner i powiedzia‚ surowo: ˙Tu si« nie pali¨. Wieniawa i S‚awek zje(cid:253)yli si« gniewnie, ale Pi‚sudski szybko zgasi‚ papierosa. Gdy wspominam t« scen«, nie bez melancholii my(cid:230)l« sobie: ˙Nie ma ju(cid:253) dzisiaj takich kelner(cid:151)w¨(cid:211). By‚ kim(cid:230) bardzo wa(cid:253)nym w moim (cid:253)yciu. Trudno mi o tym opowiada(cid:141), jest bowiem co(cid:230) nieprzyzwoitego w m(cid:151)wieniu o sobie, kiedy wspomina si« cz‚owieka tak trwale zapisanego w historii polskiej kultury. Co(cid:230), jak w tej anegdocie o koniu i (cid:253)abie... Kt(cid:151)rego(cid:230) dnia — gdzie(cid:230) wiosn(cid:136) 1972 roku — wr(cid:151)ci‚em do domu noc(cid:136). Ojciec powiedzia‚, (cid:253)e telefonowano z KC PZPR, by zaprosi(cid:141) na godzin« dziesi(cid:136)t(cid:136) rano w sprawie wznowienia studi(cid:151)w, i telefonowa‚ Antoni S‚o- nimski, kt(cid:151)ry zaprosi‚ mnie na dwunast(cid:136) do kawiarni Marca przy placu Trzech Krzy(cid:253)y. W Komitecie Centralnym urz«dnicy partyjni poinformo- wali mnie, (cid:253)e wolno mi wznowi(cid:141) studia w trybie eksternistycznym na Uni- wersytecie w Poznaniu. W kawiarni Antoni S‚onimski zaproponowa‚ mi sekretarzowanie. Te dwie godziny zmieni‚y moje (cid:253)ycie. Jesieni(cid:136) 1969 roku wyszed‚em z wi«zienia i z trudem rozpoznawa‚em swo- je miasto. Wielu koleg(cid:151)w wyemigrowa‚o, wielu nie mia‚o ochoty kontynu- owa(cid:141) ze mn(cid:136) znajomo(cid:230)ci. Emigrowa(cid:141) nie chcia‚em, a studiowa(cid:141) nie mog‚em. Warunkiem wznowienia studi(cid:151)w by‚o przepracowanie dw(cid:151)ch lat w kt(cid:151)rej(cid:230) z fabryk. Skierowano mnie do Zak‚ad(cid:151)w Wytw(cid:151)rczych Lamp Elektronowych imienia R(cid:151)(cid:253)y Luksemburg, gdzie do jesieni 1971 roku pracowa‚em jako spa- wacz. Potem przez kilka miesi«cy trwa‚em w zawieszeniu, czekaj(cid:136)c zgody w‚adz na wznowienie studi(cid:151)w. Czu‚em si« zepchni«ty na margines (cid:253)ycia, nie- potrzebny nikomu. I oto z dnia na dzie˜ los zaofiarowa‚ mi szans« uko˜cze- nia studi(cid:151)w i mo(cid:253)no(cid:230)(cid:141) wsp(cid:151)‚pracy z wielkim polskim pisarzem. Pan Antoni zaczyna‚ wtedy prac« nad ªAlfabetem wspomnie˜(cid:211), ro- dzajem pami«tnika w formie leksykonu. Moim zadaniem by‚o przejrze- nie rocznik(cid:151)w przedwojennych ªWiadomo(cid:230)ci Literackich(cid:211), by znale(cid:144)(cid:141) materia‚ anegdotyczny dla ªAlfabetu(cid:211). Tak zacz(cid:136)‚ si« najbardziej fascy- nuj(cid:136)cy czas w moim (cid:253)yciu. Codziennie w bibliotece miejskiej poznawa- ‚em publikacje, kt(cid:151)re mia‚y decyduj(cid:136)ce znaczenie dla polskiej duchowo- (cid:230)ci, dla zrozumienia natury polskiej inteligencji. Rano czyta‚em te stronice z polskich dziej(cid:151)w, a potem spotyka‚em si« z ich autorem — pierwszorz«dn(cid:136) postaci(cid:136) polskiej sceny, fascynuj(cid:136)cym cz‚owiekiem, le- gend(cid:136) p(cid:151)‚wiecza polskiej historii. I jeszcze za to wszystko bra‚em od S‚o- nimskiego pieni(cid:136)dze. Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 20 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 2 0 ªAlfabet wspomnie˜(cid:211) z pewno(cid:230)ci(cid:136) nie jest najwybitniejsz(cid:136) z ksi(cid:136)(cid:253)ek S‚onimskiego, ale do (cid:253)adnej innej nie mam stosunku tak osobistego. W tej ksi(cid:136)(cid:253)ce, pisanej u schy‚ku (cid:253)ycia, pan Antoni podj(cid:136)‚ pr(cid:151)b« wskrzeszenia epoki, gdy ªczas by‚ pi«kny i pi«kni byli w Polsce ludzie(cid:211). Najwybitniejsz(cid:136) ksi(cid:136)(cid:253)k(cid:136) S‚onimskiego, pisan(cid:136) z tygodnia na tydzie˜, by‚y z pewno(cid:230)ci(cid:136) ªKroniki tygodniowe(cid:211). Nie m(cid:151)g‚ wyda(cid:141) w PRL pe‚nego, wolnego od cenzuralnych ingerencji zbioru tych kronik. Du(cid:253)y tom wybo- ru swej publicystyki zatytu‚owa‚ ªJedna strona medalu(cid:211), by podkre(cid:230)li(cid:141), (cid:253)e istnia‚a jeszcze druga — antysowiecka. Pan Antoni nie umia‚ pisa(cid:141) do szuflady, co obja(cid:230)nia niejeden sekret je- go stylu funkcjonowania w (cid:253)yciu publicznym. By‚a to prawdopodobnie ce- cha ca‚ej jego formacji, znak jej odmienno(cid:230)ci od generacji wcze(cid:230)niejszych i p(cid:151)(cid:144)niejszych. Umia‚ pisa(cid:141) do szuflady Stefan ßeromski, uformowany w epoce zabor(cid:151)w, i umia‚ pisa(cid:141) do szuflady Zbigniew Herbert, uformowany w latach stalinowskich. Ludzie, kt(cid:151)rych uformowa‚a niepodleg‚a II Rzecz- pospolita, tego nie potrafili. Zapyta‚em kiedy(cid:230) S‚onimskiego, dlaczego w 1951 roku powr(cid:151)ci‚ z emi- gracji. Odpowiedzia‚, (cid:253)e emigracja by‚a dla niego emerytur(cid:136) i cmenta- rzem. Czu‚ si« tam jak ryba na piasku. Oczywi(cid:230)cie, m(cid:151)g‚ urz(cid:136)dzi(cid:141) si« ma- terialnie w Anglii, mia‚ wielu przyjaci(cid:151)‚ spo(cid:230)r(cid:151)d angielskiej elity kulturalnej. Ale by‚aby to dla˜ pisarska katastrofa. Powiedzia‚ mi: ªNiech pan zauwa(cid:253)y, (cid:253)e we wszystkich tomach moich wierszy jest luka. Przez tych kilka powojennych lat sp«dzonych w Londynie — mi«dzy 1946 a 1951 ro- kiem — nie napisa‚em ani jednego wiersza(cid:211). S‚onimski mia‚ dusz« spo‚ecznika, kt(cid:151)ry oczekuje natychmiastowego efektu swych poczyna˜. Musia‚ by(cid:141) obecny w centrum zdarze˜, by m(cid:151)c tworzy(cid:141). Za t« obecno(cid:230)(cid:141) p‚aci‚ po wojnie istotnymi kompromisami. Wspomina‚ znajomego, kt(cid:151)ry do(cid:230)(cid:141) d‚ugo, acz nieskutecznie zabiega‚ o wzgl«dy pewnej damy. Wci(cid:136)(cid:253) jednak s‚ysza‚: ªNie, nie, nie!(cid:211). Wtedy, po- irytowany, o(cid:230)wiadczy‚: ªNa ˙nie¨ to ja mam ‚adniejsze!(cid:211). Dzisiaj panuje moda, by ‚atwo pot«pia(cid:141) ludzi, kt(cid:151)rzy wybrali drog« kompromisu z komunizmem b(cid:136)d(cid:144) — co gorsza — ulegli umys‚owej pokusie tamtego czasu. Nie idzie mi o to, by zapomina(cid:141) czy pochopnie rozgrzesza(cid:141), ale ten styl prokuratorski prowadzi do wyja‚awiaj(cid:136)cej umys‚ przesadnej wyrozumia‚o(cid:230)ci wobec samego siebie. Przecie(cid:253) ka(cid:253)dy z nas jest m(cid:136)drzejszy w ten spos(cid:151)b od Sartre(cid:213)a, gdy(cid:253) zna konsekwencje bolszewizmu, a nawet od (cid:230)wi«tego Tomasza z Akwinu, gdy(cid:253) wie, do czego prowadzi inkwizycja. Trzeba S‚onimskiego widzie(cid:141) na tamtym tle: odzyskanej niepodleg‚o- (cid:230)ci, sporu z endeck(cid:136) wizj(cid:136) Polski, mordu na Narutowiczu, procesu brze- Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 21 2 1 N A S Z O S I E D O O B (cid:238) R skiego, pacyfikacji wsi ukrai˜skich i agresywnego antysemityzmu. S‚onimski wywodzi‚ si« z tradycji Polskiej Partii Socjalistycznej, kt(cid:151)ra na swych sztandarach wypisa‚a has‚a: ªNiepodleg‚o(cid:230)(cid:141)(cid:211) i ªSprawiedliwo(cid:230)(cid:141)(cid:211). Na ulicy Nieca‚ej w Warszawie, w ga- binecie lekarskim doktora S‚onimskie- go, konspiratorzy z PPS mieli sw(cid:151)j lo- kal kontaktowy. Nieraz nocowa‚ tam ich przyw(cid:151)dca, J(cid:151)zef Pi‚sudski; tam pewno planowane by‚y zamachy bombowe przeciw carskim policmajstrom. Czy Antoni S‚onimski by‚ socjalist(cid:136)? W (cid:151)wczesnym ro- zumieniu tego s‚owa — tak. Socjalizm oznacza‚ wtedy nie ty- le doktryn« czy program polityczny, ile pewien rodzaj wra(cid:253)- liwo(cid:230)ci spo‚ecznej i sprzeciw wobec dyktatu feudalnej zasady urodzenia i kapitalistycznego kultu pieni(cid:136)dza. Pan Antoni by‚ tedy bliski socjalistycznego ducha, jak i inni spadkobiercy tradycji warszawskiej inteligencji: od Ku(cid:144)- nicy Ko‚‚(cid:136)tajowskiej, przez romantyk(cid:151)w i spiskowc(cid:151)w, przez Prusa, (cid:229)wi«tochowskiego, ßeromskiego, Na‚kowskiego, Brzozowskiego, Boya-ßele˜skiego a(cid:253) po Kotarbi˜skiego, Ossowskich, Stempowskiego, D(cid:136)browsk(cid:136). Bardzo pi«kna by- ‚a ta inteligencka tradycja, cho(cid:141) grupa by‚a niejednolita i we- wn«trznie skonfliktowana. By‚a to formacja ukszta‚towana przez pozytywizm war- szawski, ale przesi(cid:136)kni«ta duchem wielkich romantyk(cid:151)w — ich odwag(cid:136) i nonkonformizmem. Racjonalistyczna i liberal- na, bliska lewicy demokratycznej i niepodleg‚o(cid:230)ciowej. Byli w(cid:230)r(cid:151)d nich zapiekli antykleryka‚owie i przekonani atei(cid:230)ci, ale dominuj(cid:136)cy klimat by‚ odmienny. Wiedli sp(cid:151)r racjona- lizmu z pewn(cid:136) postaci(cid:136) religijno(cid:230)ci agresywnej i upolitycz- nionej, ale nie z Panem Bogiem i katolickim obyczajem. Cho(cid:141) cz«sto (cid:144)le odr(cid:151)(cid:253)niali to, co by‚o w katolicyzmie (cid:230)wia- dectwem wierno(cid:230)ci dogmatom wiary, od tego, co wynika‚o z politycznej instrumentalizacji religii. Ko(cid:230)ci(cid:151)‚ nie lubi‚ pana Antoniego. By‚ on jednym z du- chowych lider(cid:151)w kr«gu, gdzie — wedle okre(cid:230)lenia ksi«dza Pierwsze wydanie ªAlfabetu wspomnie˜(cid:211) Antoniego S‚onimskiego wysz‚o w ªPIW-ie(cid:211) w 1975 roku. Dedykacja dla Antoniego Ma- rianowicza brzmi: ªKaziowi ten niepe‚ny alfabet z pe‚n(cid:136) przyja(cid:144)ni(cid:136)(cid:211). Pe‚ny zapis wspomnie˜ S‚onimskiego m(cid:151)g‚ si« ukaza(cid:141) dopiero po (cid:230)mierci autora. Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 22 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 2 2 kardyna‚a Augusta Hlonda — ªroi‚o si« od b‚«d(cid:151)w XIX wieku, od materia- listycznego doktrynerstwa, od fa‚szywych pogl(cid:136)d(cid:151)w na wiar« i moralno(cid:230)(cid:141), od zgubnych zasad spo‚ecznych i politycznych(cid:211). Stanowisko prymasa Hlonda mo(cid:253)na zrozumie(cid:141). S‚onimski proponowa‚ swoim czytelnikom bardzo atrakcyjny model (cid:253)ycia i my(cid:230)li, kt(cid:151)ry — cho(cid:141) zakorzeniony g‚«boko w warto(cid:230)ciach chrze(cid:230)ci- ja˜skich — nie by‚ jednak to(cid:253)samy z etosem religijnym. Ko(cid:230)ci(cid:151)‚ za(cid:230) — jak my(cid:230)l« — nie lubi‚, (cid:253)eby kto(cid:230) by‚ porz(cid:136)dny na w‚asny rachunek, bo wierzy‚, (cid:253)e porz(cid:136)dnym mo(cid:253)na by(cid:141) tylko w zgodzie z Ko(cid:230)cio‚em. Dopiero pontyfikat Jana XXIII i Sob(cid:151)r Watyka˜ski II by‚ wysi‚kiem zwr(cid:151)cenia si« do (cid:230)wiata i uznania, (cid:253)e mog(cid:136) istnie(cid:141) realne warto(cid:230)ci, kt(cid:151)re ukonstytuowa‚y si« poza obr«bem Ko(cid:230)cio‚a. Do dzi(cid:230) przecie(cid:253) tam, gdzie katolicy s(cid:136) w mniejszo(cid:230)ci czy w opresji, przemawiaj(cid:136) j«zykiem tolerancji i praw obywatelskich; gdzie s(cid:136) w wi«kszo(cid:230)ci — m(cid:151)wi(cid:136) j«zykiem dominacji. Nie wynika to wszak(cid:253)e z nauk Ewangelii czy te(cid:253) z doktryny Ko(cid:230)cio‚a. Wi- dz« w tym raczej rezultat grzesznej natury ludzkiej... Pan Antoni by‚ w tej sytuacji skazany na konflikt z Ko(cid:230)cio‚em. Nic dziwnego, (cid:253)e dla prasy katolickiej sta‚ si« wnet ªczarnym charakterem(cid:211). Ten typ prasy bowiem, prowadz(cid:136)cej b(cid:151)j z bezbo(cid:253)nictwem i herezj(cid:136), musi mie(cid:141) swojego ªdiab‚a(cid:211) mo(cid:253)liwego do wskazania palcem. Obok Boya takim ªdiab‚em(cid:211) by‚ pan Antoni. Pi«tnowano go jako libera‚a i kosmopolit«, ma- sona i nosiciela miazmat(cid:151)w zachodniej zgnilizny. Tak(cid:253)e jako ßyda — cho- cia(cid:253) by‚ ochrzczony... Sekretarzuj(cid:136)c Antoniemu S‚onimskiemu, wielokrotnie mia‚em do czynienia z funkcjonariuszami aparatu bezpiecze˜stwa. (cid:252)azi‚y za mn(cid:136) r(cid:151)(cid:253)- ne m«tne figury o podejrzanych g«bach i takich samych manierach. Kie- dy wchodzi‚em do kawiarni, zasiadali przy s(cid:136)siednich stolikach i strzygli uszami, nas‚uchuj(cid:136)c rozmowy. Pan Antoni wtedy m(cid:151)wi‚, (cid:253)e: ª(cid:230)ciany maj(cid:136) uszy... odstaj(cid:136)ce(cid:211). Kiedy odwiedza‚em S‚onimskiego, szpicle pozostawali pod drzwiami. Pewnego razu, przygl(cid:136)daj(cid:136)c si« im, pan Antoni powiedzia‚: ªTo niebywa‚e, pami«tam, jak mnie szpiclowali w latach trzydziestych. Od tamtego czasu nic si« nie zmienili...(cid:211). Tak jak w Rosji dominowa‚ podzia‚ inteligencji na s‚owianofil(cid:151)w i okcydentalist(cid:151)w, tak w Polsce podstawowy by‚ sp(cid:151)r obozu Polski endec- kiej z obozem Polski jagiello˜skiej. By‚ to tak(cid:253)e sp(cid:151)r dw(cid:151)ch wielkich oso- bowo(cid:230)ci: Romana Dmowskiego i J(cid:151)zefa Pi‚sudskiego. Pan Antoni by‚ z obozem Pi‚sudskiego zwi(cid:136)zany rodzinnymi koneksjami i osobistymi przy- ja(cid:144)niami, cho(cid:141) sam Pi‚sudski by‚ cz‚owiekiem innej epoki, mentalno(cid:230)ci in- Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 23 2 3 N A S Z O S I E D O O B (cid:238) R surekcyjno-szlacheckiej raczej ni(cid:253) mieszcza˜sko-europejskiej. Pi‚sudski spogl(cid:136)da‚ na kresy, S‚onimski wielbi‚ Angli«. Pi‚sudski czyta‚ do poduszki S‚owackiego, S‚onimski Prusa i Wellsa. A jednak Pi‚sudski by‚ dla S‚onim- skiego i ca‚ej demokratycznej polskiej inteligencji wcieleniem ªsnu o pot«- dze(cid:211), (cid:253)ywym mitem Polski dzielnej i szlachetnej. Dlatego dla S‚onimskiego tak wielkim szokiem by‚ proces brzeski rozpocz«ty w 1930 roku. Uwi«zienie polityk(cid:151)w w Brze(cid:230)ciu wzbudzi‚o protesty opinii publicznej. Natomiast S‚onimski napisa‚ felieton w ªWiadomo(cid:230)ciach(cid:211), w kt(cid:151)rym po- par‚ t« akcj«. Dla dzisiejszego mi‚o(cid:230)nika pana Antoniego jest w tym co(cid:230) niezrozumia‚ego. Jak ten humanista, demokrata, cz‚owiek wielkiej odwa- gi cywilnej m(cid:151)g‚ broni(cid:141) Brze(cid:230)cia? Pan Antoni widzia‚ w zamachu z maja 1926 roku obron« Polski demokratycznej przed inwazj(cid:136) tej Polski, kt(cid:151)ra zamordowa‚a Gabriela Narutowicza. Endecy nazywali Pi‚sudskiego ªbandyt(cid:136) w Belwederze(cid:211), a zamach ma- jowy pierwsz(cid:136) pr(cid:151)b(cid:136) bolszewizacji Polski. Dla formacji ªstarych endek(cid:151)w(cid:211) by‚ on z‚amaniem zasady konstytucyjnej — trudno uzna(cid:141) ich punkt widze- nia za niezrozumia‚y. Natomiast z perspektywy S‚onimskiego by‚a to obro- na Polski przed polskim faszyzmem. Endecy nie skrywali swej fascynacji re(cid:253)imem Mussoliniego i faszy- zmem, kt(cid:151)ry rozlewa‚ si« szeroko po Europie. Zwyci«stwo Pi‚sudskiego w maju 1926 roku by‚o dla S‚onimskiego zatrzymaniem fali endecko-ra- dykalnej, kt(cid:151)ra zapowiada‚a rz(cid:136)dy faszyzmu w kolorach bia‚o-czerwonych. Sprawa brzeska by‚a dalszym ci(cid:136)giem polityki maja 1926 roku: represji po- zaprawnych, wymierzonych w opozycj« pod has‚em obrony pa˜stwa przed destabilizacj(cid:136) i elementami wywrotowymi. Dla S‚onimskiego punktem zwrotnym by‚o nie tyle aresztowanie opo- zycyjnych polityk(cid:151)w, co zastosowane wobec nich metody. Pisa‚ w li(cid:230)cie otwartym do sztandarowych pisarzy zwi(cid:136)zanych z sanacj(cid:136), Sieroszewskie- go i Kadena-Bandrowskiego: ªNie wierzy‚em i mia‚em prawo nie wierzy(cid:141) plotkom o zn«caniu si« i torturowaniu uwi«zionych przeciwnik(cid:151)w poli- tycznych, ale zasz‚y nowe fakty, i trzeba si« do nich ustosunkowa(cid:141). Rela- cje podane w interpelacji sejmowej groz(cid:136) sw(cid:136) przeros‚y wszystko, co mo(cid:253)- na by‚o przypuszcza(cid:141). Dlatego wydaje mi si« s‚usznym, aby pisarze, kt(cid:151)rzy ‚(cid:136)czyli i ‚(cid:136)cz(cid:136) sw(cid:136) dzia‚alno(cid:230)(cid:141) z obozem rz(cid:136)dz(cid:136)cym, przede wszystkim w‚a(cid:230)- nie wypowiedzieli si« i pot«pili publicznie ohydne i niegodziwe czyny(cid:211). Tym listem Antoni S‚onimski zerwa‚ ze swymi przyjaci(cid:151)‚mi z obozu sa- nacji. Kaden-Bandrowski powiedzia‚ mu wtedy: ªJak mog‚e(cid:230) publicznie naplu(cid:141) na swoj(cid:136) matk«? Przecie(cid:253) Komendant jest dla nas jak matka. Ja nie napluj«...(cid:211). Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 24 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 2 4 Nie jest ‚atwo oskar(cid:253)y(cid:141) publicznie najbli(cid:253)szych przyjaci(cid:151)‚ o sprzeniewie- rzenie si« warto(cid:230)ciom. Zerwanie z przyjaci(cid:151)‚mi jest przekre(cid:230)leniem jakiej(cid:230) cz«(cid:230)ci w‚asnego (cid:253)yciorysu. S‚onimskiemu nie przychodzi‚o to ‚atwo. Ludzi z obozu Pi‚sudskiego lubi‚, natomiast wcale nie kry‚ swej antypatii wobec uwi«zionego w Brze(cid:230)ciu Witosa. Ale uzna‚ za niegodziwo(cid:230)(cid:141) poni(cid:253)anie pol- skiego premiera z 1920 roku, uzna‚, (cid:253)e nie wolno uwi«zionego Witosa przy- musza(cid:141) do szorowania wi«ziennego wychodka. Po prostu — nie wolno. Jego krytyka Brze(cid:230)cia bra‚a si« z identyfikacji z II Rzeczpospolit(cid:136). To by‚o jego pa˜stwo, kt(cid:151)re kocha‚, wobec kt(cid:151)rego by‚ lojalny, kt(cid:151)re chcia‚ widzie(cid:141) demokratycznym i tolerancyjnym. S(cid:136) przeto te felietony lekcj(cid:136) pa- triotyzmu, kt(cid:151)ry nie jest wazeliniarstwem, lecz (cid:230)wiadectwem odpowie- dzialno(cid:230)ci za kszta‚t ojczyzny. Sztuka S‚onimskiego ªRodzina(cid:211) by‚a metaforyczn(cid:136) opowie(cid:230)ci(cid:136) o sytu- acji Polski osaczonej dwoma totalitaryzmami: brunatnym i czerwonym; by‚a namys‚em nad polsk(cid:136) pokus(cid:136) totalitarn(cid:136) i pochwa‚(cid:136) polskiej antyto- talitarnej tradycji. Pokusa totalitarna lubi‚a pos‚ugiwa(cid:141) si« retoryk(cid:136) Polski jako przedmurza. Szukaj(cid:136)c wsp(cid:151)lnego mianownika dla my(cid:230)li totalitarnej wszelkich barw, pos‚u(cid:253)y‚ si« zwrotem, kt(cid:151)ry wszed‚ do historii: ªPolska jest przedmurzem obrotowym(cid:211). Pan Antoni by‚ libera‚em. Nie by‚ wyznawc(cid:136) ortodoksyjnym (cid:253)adnej z liberalnych doktryn — po prostu kocha‚ wolno(cid:230)(cid:141). Uwa(cid:253)a‚, (cid:253)e jest to naj- lepsze ze wszystkiego, co wymy(cid:230)li‚ gatunek ludzki. S‚onimski nie znosi‚ (cid:253)adnej formy dyktatury, przemocy i k‚amstwa. Wierzy‚ w istnienie trwa‚ej wi«zi pomi«dzy k‚amstwem a przemoc(cid:136): k‚am- stwo musia‚o si«ga(cid:141) po przemoc. Dlatego by‚ od samego pocz(cid:136)tku wrogiem faszyzmu; tak(cid:253)e wrogi by‚ komunizmowi. Nie by‚o tu jednak pe‚nej syme- trii: o Hitlerze i hitlerowcach pisa‚ innym j«zykiem ni(cid:253) o komunistach. W latach trzydziestych — ale przed procesami moskiewskimi — pojecha‚ do Rosji sowieckiej, sk(cid:136)d napisa‚ cykl zdecydowanie krytycznych reporta- (cid:253)y. Ale to nie by‚ ten sam j«zyk, kt(cid:151)rym pi«tnowa‚ faszyst(cid:151)w. To nie by‚a ta st«(cid:253)ona mieszanina pogardy z ironi(cid:136), lecz jedynie ostra krytyka autora, kt(cid:151)ry w gruncie rzeczy dobrze (cid:253)yczy‚ sowieckiemu eksperymentowi. Mia‚ za z‚e bolszewikom, (cid:253)e nie potrafi(cid:136) zrealizowa(cid:141) swych obietnic: (cid:230)wiata sprawiedliwo(cid:230)ci spo‚ecznej. Zupe‚nie inaczej by‚o z hitleryzmem: tu nie mia‚ S‚onimski (cid:253)adnych z‚udze˜. Dlaczego? Wielokrotnie zastanawiaj(cid:136)c si« nad tym, szuka‚em od- powiedzi w analizie por(cid:151)wnawczej dw(cid:151)ch papieskich encyklik: ªMit bren- nender Sorge(cid:211) i ªDivini redemptoris(cid:211), antyhitlerowskiej i antykomuni- stycznej. Po zestawieniu obu tych tekst(cid:151)w wida(cid:141) jasno r(cid:151)(cid:253)nic«: jawne Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 25 2 5 N A S Z O S I E D O O B (cid:238) R i jednoznaczne pot«pienie komunizmu by‚o czym(cid:230) jako(cid:230)ciowo odmiennym od twardej polemiki z nazizmem. S(cid:136)dz(cid:136)c po sformu‚owaniach, rzec by mo(cid:253)na tak: papie(cid:253) Pius XI domaga‚ si« nazizmu ªz ludzk(cid:136) twarz(cid:136)(cid:211), nazizmu respektuj(cid:136)cego w‚asne obietnice, umowy i prawa. Natomiast komunizm by‚ dla˜ z‚em niereformowalnym i absolutnym. W pewnym sensie S‚onimski robi‚ to samo, tylko odwrotnie. Hitleryzm by‚ dla˜ zagro(cid:253)eniem fundament(cid:151)w (cid:230)wiata. Natomiast w komunizmie wi- dzia‚ S‚onimski system dyktatorski, kt(cid:151)ry jednak odwo‚ywa‚ si« do warto(cid:230)ci szlachetnych, sprawiedliwo(cid:230)ci, braterstwa. Krytykuj(cid:136)c dyktatur« bolszewic- k(cid:136), si«ga‚ S‚onimski do tego samego katalogu cn(cid:151)t. Jego ªPodr(cid:151)(cid:253) do Rosji(cid:211) zosta‚a ostro skrytykowana na ‚amach ªIzwiestii(cid:211) przez Erenburga, gdy(cid:253) nie by‚o w niej nawet (cid:230)ladu apologetyki typowej dla cudzoziemskich entuzja- st(cid:151)w bolszewizmu. S‚onimski nie da‚ si« nabra(cid:141), mia‚ bowiem doskona‚e wyczucie tradycji rosyjskiego despotyzmu. Jednak Erenburg — autor ªBurz- liwego (cid:253)ycia Lejzorka Rojtszwa˜ca(cid:211) — czy spotkany po latach w Rosji brat stryjeczny, poeta Michai‚ S‚onimski, byli panu Antoniemu jako(cid:230) bliscy. Re- prezentowali przecie(cid:253) podobn(cid:136) mentalno(cid:230)(cid:141) inteligenta z Europy Wschod- niej, kt(cid:151)ry marzy o nowoczesno(cid:230)ci i sprawiedliwo(cid:230)ci spo‚ecznej. Impresj« ze spotkania z bratem zapisa‚ w wierszu ªHamletyzm(cid:211), gdzie czytamy: D‚ugo patrza‚em w ciemne oczy mego brata, W oczy znajome, cho(cid:141) na obcej twarzy, Gdy m(cid:151)wi‚, gdy ostro(cid:253)nie ka(cid:253)de s‚owo wa(cid:253)y‚. W Leningradzie na smutnej ulicy Marata Micha‚, syn cioci Fanny i wuja Ludwika, Imiona, kt(cid:151)re budz(cid:136) smak dzieci˜stwa rzewny, Surowo i powa(cid:253)nie dyskusj« zamyka. To przecie(cid:253) brat stryjeczny. Bardzo bliski krewny. Magnitogorsk i Ural. Z nami albo przeciw. Stalin i partia. Ci(cid:136)g‚y trud, niezmierny. Plan pi«cioletni. Jako pi«cioletnie dzieci Pisywali(cid:230)my listy. Micha‚ jest mizerny. Blask m‚odych oczu przeczy przedwczesnej siwi(cid:144)nie. Spokojny, lecz nami«tny i wierny swej pracy, S‚u(cid:253)ysz i pragniesz wiernie s‚u(cid:253)y(cid:141) swej ojczy(cid:144)nie, M(cid:151)wisz: ªDobranoc, ksi(cid:136)(cid:253)«(cid:211) — ªDobranoc, Horacy(cid:211). Trudno sobie wyobrazi(cid:141) taki wiersz o poecie faszystowskim. Komuni- zmu S‚onimski nie znosi‚, ale komunist(cid:151)w potrafi‚ szanowa(cid:141). Potrafi‚ pi- sa(cid:141) z wielkim szacunkiem o Broniewskim czy Kruczkowskim. Dla ONR- -owskich pa‚karzy nie mia‚ (cid:253)adnego szacunku. Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 26 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 2 6 Komuni(cid:230)ci atakowali ostro S‚onimskiego, Kruczkowski napisa‚ o nim, (cid:253)e to ªzwyk‚y walet w s‚u(cid:253)bie polskiego drobnomieszcza˜stwa(cid:211). Wszelako kry- tycy endeccy zastosowali wobec niego kryterium rasistowskie: odm(cid:151)wili mu prawa do miana polskiego pisarza, nazywaj(cid:136)c go pisarzem ªpolskoj«zycznym(cid:211). Faszyzm i komunizm by‚y dwiema r(cid:151)(cid:253)nymi odpowiedziami na wyzwa- nie epoki, na kryzys syndromu ªdemoliberalnego(cid:211). ªDemoliberalizm(cid:211) — tak wtedy pisano — umiera‚. Wszyscy niemal: faszy- (cid:230)ci i komuni(cid:230)ci, awangardy(cid:230)ci i zwolennicy korporacjonizmu byli zgodni w tej diagnozie. Symbolem konaj(cid:136)cego demoliberalizmu by‚ — dla faszyst(cid:151)w i dla komunist(cid:151)w — pan Antoni. To on skupia‚ wtedy na sobie ich agresj«. Jego wiersze i felietony z p(cid:151)(cid:144)nych lat trzydziestych s(cid:136) pe‚ne smutku i rozpaczy. Mia‚ poczucie, (cid:253)e (cid:230)wiat jego warto(cid:230)ci zrodzony w (...) wieku elektryczno(cid:230)ci i wieku pary. Wieku wiary w cz‚owieka (...) przegrywa. On sam za(cid:230), jako kapitan ton(cid:136)cego statku, nie chcia‚ zej(cid:230)(cid:141) z mostka. G‚osi‚ do ko˜ca swoj(cid:136) prawd«, ale nie widzia‚ pozytywnego sce- nariusza dla Polski, obserwuj(cid:136)c, jak wszystko idzie ku najgorszemu. W ªElegii(cid:211) na (cid:230)mier(cid:141) Pi‚sudskiego pisa‚: (...) Tutaj stroskane Twe (cid:144)renice Zasnu‚a ciemna mg‚a wieczno(cid:230)ci, gdy(cid:230) ju(cid:253) nasyci‚ b‚yskawic(cid:136) (cid:229)wi«ty nam wszystkim g‚(cid:151)d wolno(cid:230)ci. (...) Po (cid:230)mierci Pi‚sudskiego w‚adz« w pa˜stwie wzi«‚y w r«ce jakie(cid:230) podej- rzane, czwartorz«dne figury, zafascynowane krzep(cid:136) narodow(cid:136) i wykrzyku- j(cid:136)ce ªsilni, zwarci, gotowi(cid:211). Rydz-(cid:229)mig‚y rozpocz(cid:136)‚ dziwny flirt z ONR- -em, co mog‚o doprowadzi(cid:141) do paratotalitarnej dyktatury. Zapowiada‚ to program Obozu Zjednoczenia Narodowego, z jego totalitarnym zapasz- kiem i programowym antysemityzmem. Wszystko to by‚o dla S‚onimskie- go obrzydliwe. Opowiada‚ mi kiedy(cid:230) scenk« rodzajow(cid:136) z tamtych lat. Podszed‚ do niego w kawiarni Ferdynand Goetel, jeden z wybitnych pisarzy owego czasu, m(cid:151)wi(cid:136)c: ªPanie S‚onimski, jeszcze si« pan tu kr«ci, ale ju(cid:253) nied‚u- go, bo b«dzie tu polski, narodowy ustr(cid:151)j. W Niemczech Hitler ju(cid:253) wygra‚, we W‚oszech Mussolini, w Anglii czeka ju(cid:253) Mosley, nie b«dzie pan mia‚ gdzie si« schowa(cid:141)...(cid:211). ªNa razie jeszcze nie wygrali(cid:230)cie, panowie(cid:211) — mia‚ odpowiedzie(cid:141) pan Antoni, ale w tej anegdocie ‚atwo wyczu(cid:141) truj(cid:136)cy klimat epoki. Wtedy napisa‚ wiersz ªDwie ojczyzny(cid:211). Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 27 2 7 N A S Z O S I E D O O B (cid:238) R W twojej ojczy(cid:144)nie karki si« zgina Przed ka(cid:253)d(cid:136) w‚adz(cid:136). Dla zwyci«(cid:253)onych — wzgarda i (cid:230)lina, Gdy ich na ka(cid:144)˜ prowadz(cid:136). W twojej ojczy(cid:144)nie gdy(cid:230) ho‚dy sk‚ada‚ — Przed obce trony. W ojczy(cid:144)nie mojej, je(cid:230)li kto pada‚, To krwi(cid:136) zbroczony. W ojczy(cid:144)nie twojej do obcych w wierze B(cid:151)g si« nie zni(cid:253)a. Moja ojczyzna (cid:230)wiat ca‚y bierze W ramiona krzy(cid:253)a. W twojej ojczy(cid:144)nie s‚awnych portrety, Tom w eta(cid:253)erce. W mojej ojczy(cid:144)nie s‚owa poety Oprawne w serce. Chocia(cid:253) ci sprzyja ten wiecz(cid:151)r mglisty I noc bezgwiezdna, Jak(cid:253)e mnie wygnasz z ziemi ojczystej, Je(cid:230)li jej nie znasz? Po publikacji tego pi«knego wiersza pan Antoni zosta‚ spoliczkowany za ªszkalowanie Polski(cid:211) przez Ipohorskiego. Jedna z gazet opublikowa‚a wtedy informacj«, (cid:253)e ªpolski pisarz spoliczkowa‚ (cid:253)ydowskiego dziennika- rza(cid:211). Kt(cid:151)(cid:253) pami«ta dzisiaj, kim by‚ pisarz Ipohorski? Ten samozwa˜czy obro˜ca polskiego honoru przed S‚onimskim zosta‚ podczas okupacji zastrzelony przez ludzi z Armii Krajowej za kolaboracj« z hitlerowcami. Cz«sto krytykowano S‚onimskiego za krytyczny ton wobec dokona˜ m‚odej pa˜stwowo(cid:230)ci polskiej. ªTrzeba pami«ta(cid:141) — m(cid:151)wiono mu — (cid:253)e pa˜- stwo jest m‚ode, (cid:253)e przeszli(cid:230)my okres stuletniej niewoli, (cid:253)e kinematograf polski nie ma (cid:230)rodk(cid:151)w ameryka˜skich, (cid:253)e pisarze nasi (cid:144)le zarabiaj(cid:136) i (cid:253)e Gdynia si« rozbudowuje(cid:211). Odpowiedzia‚ na t« propozycj«, (cid:253)e ka(cid:253)dy sw(cid:151)j krytyczny felieton zaopatrzy na wst«pie literami ªM.(cid:253).G.s.r.(cid:211), co b«dzie znaczy(cid:141): ªMimo (cid:253)e Gdynia si« rozbudowuje(cid:211). I pisa‚: ªOt(cid:151)(cid:253), M.(cid:253).G.s.r., nie mamy szcz«(cid:230)cia do pomnik(cid:151)w, pogrzeb(cid:151)w i uroczysto(cid:230)ci narodowych. Rozumiem, (cid:253)e mo(cid:253)na nie lubi(cid:141) wszelkich pomp i czczych manifestacji, ale lubi(cid:141) je i nie umie(cid:141) ich robi(cid:141) — to rzecz (cid:253)a‚osna(cid:211). Czas wojny sp«dzi‚ S‚onimski na emigracji: najpierw w Pary(cid:253)u, potem w Londynie. W tej epoce ªAlarmu(cid:211), kt(cid:151)ry og‚osi‚ dla siebie i rodak(cid:151)w, Slon/01/3 06•11•2003 5:00 PM Page 28 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 2 8 (cid:230)wiadomo(cid:230)(cid:141) grozy miesza‚a si« z upart(cid:136) nadziej(cid:136). Wierzy‚ genera‚owi Si- korskiemu, w kt(cid:151)rym widzia‚ rzecznika antytotalitarnej orientacji polity- ki polskiej. Wierzy‚, (cid:253)e po zwyci«stwie nad faszyzmem (cid:230)wiatem rz(cid:136)dzi(cid:141) b«- d(cid:136) zasady Karty Atlantyckiej, praw cz‚owieka, warto(cid:230)ci europejskiej demokracji. W tej orientacji widzia‚ szans« dla Polski. W tym duchu re- dagowa‚ pismo spo‚eczno-kulturalne, krytyczne wobec ªniez‚omnych(cid:211), kt(cid:151)rych symbolem by‚ genera‚ Sosnkowski, popierany przez ªWiadomo(cid:230)- ci(cid:211) Grydzewskiego. Z tego okresu pochodzi jego przyja(cid:144)˜ z Ksawerym Pruszy˜skim i Karo- lem Estreicherem, o(cid:230)wieconymi, trze(cid:144)wymi konserwatystami, kt(cid:151)rzy wsp(cid:151)‚tworzyli ªNow(cid:136) Polsk«(cid:211). S‚onimski wybiera‚ opcj« lewicow(cid:136), gdy mowa by‚a o reformach spo‚ecznych w Polsce. Wybiera‚ konserwatyzm szko‚y krakowskiej, gdy sz‚o o realizm polityczny i pragmatyzm dzia‚a˜. By‚ libera‚em, gdy sz‚o o wolno(cid:230)(cid:141). S‚onimski, Pruszy˜ski, Estreicher byli zdania, (cid:253)e Polska — niepodleg‚a i demokratyczna — w kszta‚cie instytucjonalnym II Rzeczpospolitej, bez re- formy rolnej, bez zmian swojej struktury narodowo(cid:230)ciowej, skazana b«dzie na permanentne konflikty wewn«trzne. S(cid:136)dzili przeto, (cid:253)e czas wojennej zawieruchy — paradoksalnie — otwiera szans« dla wielkiej reformy dokony- wanej przez koalicj« liberalnego genera‚a Sikorskiego z ruchem ludowym. Przegrali. Spo(cid:230)r(cid:151)d wszystkich emigrant(cid:151)w w‚a(cid:230)nie oni przegrali najdo- tkliwiej. ªNiez‚omni(cid:211) wygrali przynajmniej w tym sensie, (cid:253)e zdominowali scen« emigracyjn(cid:136). Komuni(cid:230)ci zdominowali PRL na czterdzie(cid:230)ci pi«(cid:141) lat. Natomiast ci liberalni ªEuropejczycy(cid:211), jagiello˜scy racjonali(cid:230)ci, trze(cid:144)wi sta˜czykowscy pragmatycy-ideali(cid:230)ci okazali si« bezsilni wobec wilczych praw swojego czasu i pozostali na mieli(cid:144)nie. Aktywno(cid:230)(cid:141) pisarska pana Antoniego na emigracji podporz(cid:136)dkowana by‚a upartemu wysi‚kowi wytwarzania innego wzoru Polski. I innego jej obrazu. Chcia‚ pokaza(cid:141) (cid:230)wiatu, (cid:253)e stereotyp Polski endecko-antysemicko- -autorytarnej jest fa‚szywy, (cid:253)e Polska jest inna. Z drugiej strony, pr(cid:151)bowa‚ ten wz(cid:151)r innej, demokratycznej Polski zaszczepi(cid:141) swoim rodakom. Nie by‚o to ‚atwe. Opowiada‚ mi Karol Estreicher o okoliczno(cid:230)ciach ewakuacji z Francji do Anglii w 1940 roku. Polski kapitan statku o(cid:230)wiad- czy‚ S‚onimskiemu, (cid:253)e marynarze nie chc(cid:136) go wpu(cid:230)ci(cid:141) na pok‚ad, ponie- wa(cid:253) jest ßydem. Pyta‚em p(cid:151)(cid:144)niej pana Antoniego o to zdarzenie, ale on nic nie pami«ta‚. Odnosi‚em wra(cid:253)enie, (cid:253)e wytar‚ to z pami«ci, nie chcia‚ pami«ta(cid:141) — jakby wstyd mu by‚o za krzywdzicieli. Antoni S‚onimski na warszawskiej ulicy (widoczny kapelusz (cid:253)ony) Slon/01/3 06•11•2003 5:01 PM Page 30 S A G A R O D U S (cid:252) O N I M S K I C H 3 0 W polskim Londynie ukazywa‚o si« wtedy pismo ªJestem Polakiem(cid:211), kt(cid:151)rego redaktorem by‚ ksi(cid:136)dz Stanis‚aw Be‚ch. Pojawi‚ si« tam list otwar- ty Adama Doboszy˜skiego do Antoniego S‚onimskiego, w kt(cid:151)rym ten li- der obozu endeckiego pisa‚: ªPan, panie S‚onimski, nie wr(cid:151)ci do powojen- nej Polski, bowiem tam nie b«dzie miejsca dla ßyd(cid:151)w i libera‚(cid:151)w(cid:211). S‚onimski wszelako wr(cid:151)ci‚. Wr(cid:151)ci‚ do Polski, gdzie Adam Doboszy˜ski zosta‚ w 1949 roku skazany na (cid:230)mier(cid:141) po sfingowanym procesie; do Polski rz(cid:136)dzonej przez ludzi Stalina, gdzie szala‚ terror, a pisarze wys‚awiali zwy- ci«ski komunizm. Czy dobrze zrobi‚? Albo inaczej, czy by‚o dla˜ miejsce na emigracji? Historia by‚a dla S‚onimskiego wyzwaniem i wezwaniem: lawin(cid:136), na kt(cid:151)r(cid:136) mia‚ tylko umiarkowany wp‚yw. Wierzy‚ w socjalizm w stylu XIX wie- ku, a nie wierzy‚ w mo(cid:253)liwo(cid:230)(cid:141) restauracji porz(cid:136)dku II Rzeczpospolitej. To czyni‚o go bardziej podatnym na pokus« pokojowej egzystencji z komuni- stycznym re(cid:253)imem. Ulega‚ tej samej logice konieczno(cid:230)ci historycznej, kt(cid:151)- ra zwiod‚a z jednej strony Tuwima, z drugiej za(cid:230) Ksawerego Pruszy˜skiego. Inaczej ni(cid:253) Tuwim, pan Antoni odrzuca‚ bezwzgl«dnie sowiecki komu- nizm jako wz(cid:151)r (cid:230)wietlanej przysz‚o(cid:230)ci. Mia‚ jednak prze(cid:230)wiadczenie, (cid:253)e po porozumieniach ja‚ta˜skich ten komunizm przez d‚ugi czas b«dzie nie- uchronnie polsk(cid:136) codzienno(cid:230)ci(cid:136). Komunizm trwa‚ czterdzie(cid:230)ci pi«(cid:141) lat. Nie jest to okres, kt(cid:151)ry mo(cid:253)na po prostu przeczeka(cid:141). To jest epoka, w kt(cid:151)rej trzeba (cid:253)y(cid:141). I trzeba znale(cid:144)(cid:141) spos(cid:151)b, jak (cid:253)y(cid:141). Taka by‚a logika rozumowania pana Antoniego. W ªniez‚omnej(cid:211) emigracji wyczuwa‚ co(cid:230) z ducha emigracji bia‚ogwar- dyjskiej Rosji. S(cid:136)dzi‚ przeto, (cid:253)e nawet je(cid:230)li tkwi w postawie ªniez‚omnego(cid:211) emigran- ta jaki(cid:230) rdze˜ prawdy, to wyb(cid:151)r tej postawy oznacza skazanie samego sie- bie na niebyt, bo nieobecni nie maj(cid:136) racji. * * * W porz(cid:136)dkowaniu mieszkania po (cid:230)mierci S‚onimskiego brali udzia‚ naj- bli(cid:253)si przyjaciele, dla kt(cid:151)rych wiadomo(cid:230)(cid:141) o tym, (cid:253)e jego ju(cid:253) nie ma, stano- wi‚a prawdziwy szok. ªTrzeba by‚o odwa(cid:253)y(cid:141) si« i wej(cid:230)(cid:141) raz jeszcze do mieszkania w alei R(cid:151)(cid:253), z kt(cid:151)rym wi(cid:136)za‚o si« tyle wspomnie˜, by zabezpieczy(cid:141) sched« po Antonim, tym pilniej, (cid:253)e nie mieli(cid:230)my (cid:253)adnej pewno(cid:230)ci, czy pozosta‚ymi po nim r«ko- pisami i notatkami nie zainteresuje si« z miejsca bezpieka. Niewiele pami«- tam ju(cid:253) z tej nocy, kt(cid:151)r(cid:136) sp«dzili(cid:230)my w kilka os(cid:151)b, koczuj(cid:136)c na kanapach i fotelach, parz(cid:136)c wci(cid:136)(cid:253) (cid:230)wie(cid:253)(cid:136) herbat«, bo nieustannie kto(cid:230) dzwoni‚ do Slon/01/3 06•11•2003 5:01 PM Page 31 3 1 N A S Z O S I E D O O B (cid:238) R drzwi i bez przerwy odzywa‚ si« telefon — pisze we ªWspomnieniu o Anto- nim(cid:211) Julia Hartwig. — Piotr S‚onimski zapowiedzia‚ sw(cid:151)j przyjazd z Pary(cid:253)a nazajutrz rano. By‚a z nami Anna Trzeciakowska, by‚ Adam Michnik, po- jawi‚a si« Krystyna Tarnowska i chyba Andrzejowie Nowiccy. Nieswoi i za- gubieni, poruszali(cid:230)my si« po tym znajomym, opuszczonym przez gospodarzy mieszkaniu. G‚(cid:151)wnym naszym zadaniem by‚o zabezpieczenie papier(cid:151)w i dokument(cid:151)w. (...) Nie znale(cid:144)li(cid:230)my ani nowych, nieznanych r«kopis(cid:151)w, ani (cid:253)adnych dokument(cid:151)w, kt(cid:151)re wymaga‚yby szczeg(cid:151)lnej ochrony przed poli- cj(cid:136); zaledwie garstka materia‚(cid:151)w uzupe‚niaj(cid:136)cych ˙Alfabet wspomnie˜¨ i nosz(cid:136)cych charakter dziennika, o kt(cid:151)rym nieraz wspomina‚(cid:211). W(cid:230)r(cid:151)d papier(cid:151)w, kt(cid:151)re trafi‚y z czasem do r(cid:136)k pani Aliny Kowalczyko- wej, znalaz‚o si« natomiast wiele wycink(cid:151)w, tak pieczo‚owicie zbieranych przez S‚onimskiego, a tak(cid:253)e tych, kt(cid:151)re przysy‚ali mu znani i nieznani kore- spondenci z kraju i z zagranicy. To by‚y w‚a(cid:230)nie te kartki, kt(cid:151)re przygotowy- wa‚ na kawiarniane spotkania i kt(cid:151)re potem tak starannie rozprostowywa‚, by przeczyta(cid:141) fragmenty zaciekawionym s‚uchaczom. Cz«sto dotyczy‚y jego w‚asnych spraw, percepcji jego tw(cid:151)rczo(cid:230)ci i jego osoby. Mo(cid:253)na by to uzna(cid:141) za pr(cid:151)(cid:253)no(cid:230)(cid:141). Naturalnie, S‚onimski by‚ pr(cid:151)(cid:253)ny — jak ka(cid:253)dy artysta (cid:230)wiadom swojej warto(cid:230)ci. Nie nale(cid:253)y jednak zapomina(cid:141) i o tym, (cid:253)e w tym okresie — w latach pi«(cid:141)dziesi(cid:136)tych, sze(cid:230)(cid:141)dziesi(cid:136)tych, siedemdziesi(cid:136)tych XX wieku — stosunek do pana Antoniego by‚ wypadkow(cid:136) og(cid:151)lnej sytuacji politycznej w kraju. S‚onimski by‚ postaci(cid:136) publiczn(cid:136) — i (cid:230)wietnie o tym wiedzia‚. Zda- wali sobie z tego spraw« i jego przyjaciele, i wrogowie. Wspomniane wycin- ki by‚y jednak tak(cid:253)e materia‚em, s‚u(cid:253)(cid:136)cym jako ilustracja do w‚asnych tez na temat szale˜stw, w jakie popada lud
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Saga rodu Słonimskich
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: