Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00100 008849 10044550 na godz. na dobę w sumie
Sandomierski Ratusz i Rynek - ebook/pdf
Sandomierski Ratusz i Rynek - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 31
Wydawca: Armoryka Język publikacji: polski
ISBN: 9788379504350 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> historia, militaria, wojskowość
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Sandomierskie Stare Miasto w granicach nieistniejących już murów obronnych zachowało nienaruszony średniowieczny plan zabudowy. Rynek zaś to jakby serce średniowiecznego miasta lokowanego na prawie niemieckim, magdeburskim, ku któremu zmierzają arterie ulic, czy przylegają place. Zanim jednak powstawało takie miasto, ludzie wznosili osadę o charakterze przede wszystkim targowym, później będącą także ośrodkiem rzemieślniczym. Bo miasto takie właśnie funkcje w dawnych czasach pełniło. Funkcje obronne należały do grodu, dziś niesłusznie i w sposób nieuprawniony uważanego za synonim miasta. Gród był czym innym, miasto czym innym. Mógł istnieć gród, obok którego nigdy nie rozwinęło się miasto. Mogło miasto powstać samodzielnie i tak właśnie większość polskich miast powstała, nie rozwijając się stopniowo z podgrodzi, lecz była lokowana „na surowym korzeniu”. Dlatego, jeśli można mówić o grodzie Sandomierzu, Poznaniu, Wrocławiu, to bzdurą będzie mówienie o grodzie Stalowej Woli, czy Kielcach. A w Krakowie grodem był Wawel... W Sandomierzu – jak i we wszystkich innych naszych stołecznych miastach – Gnieźnie, Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu, Płocku – najpierw powstał gród, a potem w jego pobliżu wyrosło podgrodzie, które z czasem przekształciło się w miasto. Po raz pierwszy Sandomierz uzyskał lokację na prawie magdeburskim przed 1227 rokiem, co miało ogromny wpływ na rozwój miasta. Data ta, choć nie jest potwierdzona żadnym zachowanym dokumentem, wynika z faktu fundacji w roku 1226 drugiego po krakowskim klasztoru dominikanów, a jak wiadomo, w tamtych czasach, dominikanie osiedlali się wyłącznie w znaczniejszych miastach, nigdy w osadach typu wiejskiego.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tekst: Andrzej Sarwa Tekst: Andrzej Sarwa Zdjęcia: Elżbieta Sarwa Zdjęcia: Elżbieta Sarwa Sandomierski Sandomierski Ratusz i Rynek Ratusz i Rynek Sandomierski Ratusz i Rynek i Rynek Sandomierski Ratusz  tekst: Andrzej Sarwa zdjęcia: Elżbieta Sarwa Armoryka Sandomierz 2014 Redakcja i projekt okładki: Elżbieta Sarwa Na okładce: Ratusz w Sandomierzu. © Copyright by Wydawnictwo Armoryka, 2014 Wszelkie prawa zastrzeżone. Wydawnictwo ARMORYKA ul. Krucza 16 27–600 Sandomierz tel +48 15 833 21 41 e–mail: wydawnictwo.armoryka@interia.pl http://www.armoryka.pl/ ISBN 978­83­7950­435­0 Sandomierskie Stare Miasto w granicach nieistniejących już murów obronnych zachowało nienaruszony średniowieczny plan zabudowy. Rynek zaś to jakby serce średniowiecznego miasta lokowanego na prawie niemieckim, magdeburskim, ku któremu zmierzają arterie ulic, czy przylegają place. Zanim jed- nak powstawało takie miasto, ludzie wznosili osadę o charakte- rze przede wszystkim targowym, później będącą także ośrod- kiem rzemieślniczym. Bo miasto takie właśnie funkcje w daw- nych czasach pełniło. Funkcje obronne należały do grodu, dziś niesłusznie i w spo- sób nieuprawniony uważanego za synonim miasta. Gród był czym innym, miasto czym innym. Mógł istnieć gród, obok któ- rego nigdy nie rozwinęło się miasto. Mogło miasto powstać sa- modzielnie i tak właśnie większość polskich miast powstała, nie rozwijając się stopniowo z podgrodzi, lecz była lokowana „na surowym korzeniu”. Dlatego, jeśli można mówić o grodzie San- domierzu, Poznaniu, Wrocławiu, to bzdurą będzie mówienie o grodzie Stalowej Woli, czy Kielcach. A w Krakowie grodem był Wawel... W Sandomierzu – jak i we wszystkich innych naszych sto- łecznych miastach – Gnieźnie, Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu, Płocku – najpierw powstał gród, a potem w jego pobliżu wyro- sło podgrodzie, które z czasem przekształciło się w miasto. Po raz pierwszy Sandomierz uzyskał lokację na prawie mag- deburskim przed 1227 rokiem, co miało ogromny wpływ na rozwój miasta. Data ta, choć nie jest potwierdzona żadnym za- chowanym dokumentem, wynika z faktu fundacji w roku 1226 drugiego po krakowskim klasztoru dominikanów, a jak wiado- mo, w tamtych czasach, dominikanie osiedlali się wyłącznie w znaczniejszych miastach, nigdy w osadach typu wiejskiego. W tym miejscu znów muszę coś wyjaśnić – lokacja na pra- wie magdeburskim, czyli niemieckim, w powszechnej świado- 5 mości uważana dziś za „nadanie praw miejskich” w rzeczywi- stości wcale o miejskości danego ośrodka świadczyć nie musi, chociaż w Polsce właśnie z uznaniem tej miejskości się wiązała. Większość miast na świecie, choćby Ateny, Rzym, Londyn, Pa- ryż, Tokio, Pekin, Nowy Jork nigdy nie było lokowane na pra- wie magdeburskim, a nikt nie zarzuci, iż miastami nie są. Nieoceniony sandomierski dziejopis ks. Melchior Buliński tak wyjaśnia tę kwestię: „...nastała u nas [...] taka różnica pomiędzy miastami lub wsiami, iż jedne z nich rządziły się prawem polskim, a drugie prawem niemieckiem. Ci, któ- rzy się rządzili prawem polskiem, musieli ulegać sądom krajowym lub juryz- dykcji swych panów; ci znów, którzy zostawali pod prawem niemieckiem, ulegali własnemu sądowi wójtów lub sołtysów. Ponieważ zaś prawo niemiec- kie zabezpieczało wolny wybór urzędników i sędziów, a przytem nadawało pewną urzędową opiekę mieszkańcom, przez ustanowienie jednostajnej for- my sądowniczej, i zabezpieczało odwołanie się ostateczne od wyroków miej- scowych do Magdeburga, poszło zatem, iż przywiązanie do niego coraz bar- dziej wzrastało i rozpowszechniało się w Polsce. ”1 Z lokacją na prawie niemieckim wiązało się jeszcze coś, mianowicie specyficzny plan, na jakim miasto budowano, iden- tyczny dla wszystkich starych polskich miast. Wytyczano pro- stokątny rynek, od każdego jego rogu odchodziło po jednej lub dwie ulice, a czasem jeszcze dodatkowo uliczki w środku pie- rzei. Do Rynku Głównego – w większych miastach – przylegał Mały Rynek. Znając tę zasadę, nie sposób się zgubić w żadnym polskim czy niemieckim starym mieście. Niestety w XIII stuleciu hordy mongolskie (Tatarzy) po pod- porządkowaniu sobie Azji, napadły na Europę i Sandomierz był przez nie niszczony. Najtragiczniejsza okazała się zima 1260 roku, kiedy to Tatarzy tak zrujnowali miasto, że musiano je od nowa budować w innym miejscu i po raz drugi w 1286 roku lo- 1 Ks. Melchior Buliński, Monografija miasta Sandomierza, Warszawa 1879, s. 32. 6 kować na prawie niemieckim. Akt lokacyjny wydał książę Le- szek Czarny. Do roku 1260 miasto – to z rynkiem – znajdowało się w oko- licy kościołów św. Jakuba i św. Pawła. Po jego kompletnym zniszczeniu, nie odbudowywano go na starym miejscu, a prze- niesiono czy to ze względu na większą obronność wzgórza, czy z innych powodów, na obecne miejsce. Ale i tutaj nie było dane Sandomierzowi spokojnie się rozwi- jać. W roku 1349 na Sandomierz napadli Litwini i puścili drew- niane wówczas miasto z dymem. Przy odbudowie, mającej miejsce za rządów króla Kazimierza Wielkiego, rozplanowano je na nowo i wzniesiono w całości murowane. I takie przetrwało do dziś, w nienaruszonym średniowiecznym układzie urbani- stycznym, chociaż oczywiście poszczególne budynki znajdujące się w obrębie dawnych murów były wielokrotnie rozbudowy- wane, czy przebudowywane. Kto by jednak mniemał, że po najeździe Litwinów nic złego już się nie przydarzyło Sandomierzowi, myli się. Miasto w cią- gu tysiąca lat swego istnienia było często i bardzo boleśnie do- świadczane. Niektórzy powiadają, że za cud należy uznać, iż Sandomierz istnieje do dziś, a na dodatek zachował charakter miejski. A oto kalendarium klęsk, jakie spadły na miasto od wieku XIII, aż po wiek XIX, zestawione na podstawie pracy Melchiora Bulińskiego Mografija miasta Sandomierza (Warszawa 1879), myślę, że pozwoli ono zrozumieć i specyfikę i wyjątkowość tego miasta: 1260 – zupełne zniszczenie pierwszego miasta przez Tatarów (nie ostał się kamień na kamieniu poza świątyniami), 1287 – nowy najazd Tatarów, miasto ocalało, ale zniszczono przedmieścia, 1349 – miasto zdradą wydane Litwinom, złupione doszczętnie, 1374 – zupełnie zniszczone przez pożar, 1456 – pożar, 7 1488 – pożar, 1514 – pożar, 1525 – pożar, 1602 – zaraza prawie zupełnie wyludniła miasto, 1612 – pożar, 1623 – pożar, 1656 – pożar miasta i wysadzenie Zamku Królewskiego przez Szwedów, 1702-1704 – ogromne kontrybucje wojenne rujnują miasto, wojska sta- cjonujące w Sandomierzu dla zabawy rozwalają kamienice, 1706 – zaraza dziesiątkuje ludność miasta, 1711 – pożar, 1757 – pożar, 1794 – zajęcie miasta przez Austriaków, pozbawienie Sandomierza rangi stolicy województwa, 1809 – dwukrotne oblężenie Sandomierza, bardzo poważne zniszczenia w mieście, zupełna ruina przedmieść i starożytnego kościoła św. Wojciecha, 1813 – spalenie gmachu Collegium Gostomianum, kościoła św. Piotra i kilkudziesięciu kamienic w Rynku i pobliżu Rynku; w wyniku tych klęsk liczba ludności miasta spadła do 2640 osób, 1815-1874 – rozbiórka kościoła św. Marii Magdaleny; rozbiórka murów i fortyfikacji miejskich, ostała się tylko Brama Opatowska. A teraz pora przyjrzeć sie Rynkowi z bliska: ma on wymiary 110 × 120 m. W jego centrum wznosi się Ratusz, który otacza trzydzieści kamienic, o których będzie niżej. Sandomierski Rynek – widok na fragment pierzei północnej i wschodniej. 8 Sandomierski Rynek – widok na fragment pierzei zachodniej i północnej. Ratusz to piękna ceglana budowla z okazałą, na biało tynko- waną wieżą z zegarem. Sandomierski Ratusz wznoszono w kil- ku etapach. Najpierw wybudowano – około połowy wieku czternastego (a może nawet i w wieku trzynastym, zaraz po lo- kacji 1286 r.) – gmach w kształcie sze- ścianu (to część południowa obecnego Ratusza) zwieńczony ośmiokątną wie- żą. Tę ostatnią rozebrano pod koniec wieku piętnastego, a budynek rozbudo- wano w kierunku północnym, ale już na planie prostokąta. Potem gmach wielokrotnie przebudowywano, rozbu- dowywano, zmieniano, upiększano. W efekcie widzimy prostokątną bu- dowlę z pociemniałej ze starości cegły, zwieńczoną przepiękną renesansowa attyką trójdzielną – grzebieniową, koło- wą i pilastrową2, dobudowaną w wieku Sandomierski Ratusz od strony południowo-zachodniej. 2 Pilastry – płaskie kolumny, filary. 9 XVI, według projektu włoskiego architekta Jana Marii Padova- no. Urodził się on w 1493 w Padwie, do Polski przybył w roku 1532, a zmarł w roku 1574 w Krakowie. Był rzeźbiarzem, me- dalierem i architektem („muratorem”). W Polsce pozostawił po sobie m.in.: pałac biskupa Samuela Maciejowskiego na Prądni- ku w Krakowie, uczestniczył także w przebudowie Sukiennic, oraz pracował w królewskim zamku w Niepołomicach. Ratusz – widok od strony wschodniej. W narożach attyki widnieją mocno nadjedzone zębem czasu kamienne głowy wyobrażające cztery stany: szlachecki, du- chowny, mieszczański i kmiecy. Warto przyjrzeć się widniejące- mu na południowej elewacji Ratusza herbowi miasta i zegarowi słonecznemu odrestaurowanymi w roku 1958 przez Tadeusza Przypkowskiego z Jędrzejowa. Wieża ratuszowa została zbudo- wana prawdopodobnie pod koniec wieku szesnastego i chyba od razu umieszczono na niej zegar. Więcej na temat wieży i ze- gara można się dowiedzieć od ks. Melchiora Bulińskiego, który podaje: 10 „O zegarze, będącym na wieży ratuszowej, czytamy pod rokiem 1604, w obrachunkach magistratu, gdzie powiedziano: iż na smarowanie wieżowe- go zegaru pewną kwotę pieniężną wydano. Budynek ten [ratusza] przez po- żar w roku 1623 bardzo był uszkodzony. Akta miejskie wspominają, iż w czasie tego pożaru wieża ratuszowa wraz z zegarem runęła.”3 Herb miasta i zegar słoneczny na południowej ścianie Ratusza. Gmach odbudowano w wieku siedemnastym w obecnym kształcie, a w następnym stuleciu umieszczono na nim nowy ze- gar, który od tamtej pory wybija kwadranse i godziny, dzień po dniu, rok po roku, niestrudzenie... W południe zaś rozlega się z wieży napisany przez wybitnego sandomierskiego kompozy- tora doby renesansu, Mikołaja Gomółkę, hejnał miejski, melo- 3 Ks. Melchior Buliński, Monografija miasta Sandomierza, Warszawa 1879, s. 97. 11 dyjny, spokojny, bardzo różny od krakowskiego, wygrywanego na trąbce z wieży mariackiej. Wieżę sandomierskiego Ratusza wieńczy stary królewski orzeł. Niby nie ma w nim nic szczególnego, a jednak posiada ciekawą historię. Wieża ratuszowa z zegarem mechanicznym. Jak głosi tradycja, ongi, w czasie jednego z oblężeń miasta, usiłowano go zestrzelić z ratuszowej wieży, bezskutecznie, co – jak mi się wydaje – mieszkańcy musieli odczytać jako dobry dla siebie prognostyk. Był jednak czas, gdy ów orzeł znikł z sandomierskiego kra- jobrazu. A stało się to w roku 1893, gdy władze carskie kazały go zdjąć i ukryć w piwnicy, by nie budził jakichś patriotycznych uczuć. Nie leżał jednak długo w ciemnościach i wilgoci. Pod- 12 czas demonstracji z 5 listopada 1905 roku, wykradziono go z piwnicy, a po porannej mszy w katedrze uroczyście poniesio- no na Rynek, gdzie z narażeniem życia, na dawnym miejscu, na szczycie ratuszowej wieży, zawiesił go młody chłopak, czelad- nik blacharski, Jurkowski z Rybitw. Podobno ów chłopak miał lęk wysokości, a jednak podjął się tak ogromnego wyzwania i podołał mu. Po raz drugi ratuszowego orła kazali usunąć Niemcy w cza- sie okupacji Polski, ale i tym razem szczęśliwie przetrwał nie- uszkodzony, by po zakończeniu drugiej wojny światowej po- wrócić tam, gdzie jego miejsce. Na parterze wieży, we wnętrzu pięknych sal do niedawna mieściło się muzeum, gdzie – prócz wielu innych godnych zo- baczenia eksponatów – można było obejrzeć akt lokacyjny mia- sta Sandomierza wystawiony przez księcia krakowskiego, san- domierskiego i sieradzkiego Leszka Czarnego, przy którego wy- stawieniu obecni byli najważniejsi dostojnicy małopolscy: Su- łek – kasztelan krakowski, Boksa – wojewoda sandomierski, Piotr – wojewoda krakowski, Mikołaj – kasztelan sandomierski oraz ksiądz Zefryd, prepozyt kolegiaty sandomierskiej. Dziś już po owym muzeum nie ma śladu... Na piętrze mieści się sala posiedzeń Rady Miejskiej i sala ślubów. Nie są one udostępniane zwiedzającym. Sala ślubów wyposażona jest w piękne, stylowe meble, natomiast sala posie- dzeń rady Miejskiej jedynie w niezbędne sprzęty, stół, krzesła – czyli to, co potrzebne radnym i ewentualnym postronnym ob- serwatorom obrad. Jeszcze wyżej, na następnej kondygnacji znajduje się Urząd Stanu Cywilnego. W ratuszowych piwnicach ma swoją siedzibę Sandomierskie Towarzystwo Kulturalne Lapidarium. Tutaj też kończy się szlak podziemnej trasy turystycznej. 13
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Sandomierski Ratusz i Rynek
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: