Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00375 007505 11259973 na godz. na dobę w sumie
Sekrety urody Babuszki - ebook/pdf
Sekrety urody Babuszki - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron:
Wydawca: Znak Język publikacji: polski
ISBN: 9788324046539 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> zdrowie, medycyna >> zdrowie i uroda
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Czy naprawdę musimy się uczyć dbania o urodę od Francuzek, Hindusek czy Koreanek?

CZAS NA SŁOWIAŃSKI ELEMENTARZ PIELĘGNACJI!

Rosjanki i Ukrainki słyną z urody na całym świecie, ale też potrafią ją pielęgnować. Najwyższy czas wrócić więc do korzeni, posłuchać rad babuszki i przekonać się, że kilka prostych, niedrogich i sprawdzonych metod pielęgnacji ¬idealnie dopasowanych do naszego typu urody pozwoli nam osiągnąć efekty, o jakich zawsze marzyłyśmy.

Raisa Ruder ujawnia genialne w swojej prostocie receptury babuszki przekazywane z pokolenia na pokolenie. Zdradza sposoby na piękną cerę, wyraziste usta czy lśniące włosy, oparte na niedrogich, naturalnych produktach spożywczych, takich jak jajka, mleko, miód, drożdże czy truskawki.

Raz na zawsze pozbądź się więc kompleksów i preparatów pełnych chemii. Skorzystaj z sekretów babuszki, naucz się sama przygotowywać naturalne kosmetyki i zachwycaj urodą.

Bo sekret nieprzemijającego piękna leży w naturze!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Sekrety urody babuszkiSłowiański elementarz pielęgnacji Raisa Ruder • Susan Campos Sekrety urody babuszkiSłowiański elementarz pielęgnacji tłumaczenie Dorota MalinaKraków 2017 SPIS TREŚCIRozdział 1Sekrety urody mojej babuszki • 9Rozdział 2Zaczynamy • 31Rozdział 3Stwórz luksusowe spa • 51Rozdział 4Odpoczynek i odprężenie • 65Rozdział 5Odliczanie do wielkiego dnia • 83Rozdział 6Otwórz oczy • 105Rozdział 7Całuśne usta • 125 Rozdział 8Wyczesana czupryna • 143Rozdział 9Depilacja doskonała • 173Rozdział 10Dłonie i stopy • 191Rozdział 11Cudowne ciało • 209Rozdział 12Przez dekady • 225Rozdział 13Jednoskładnikowe cuda • 255Rozdział 14Piękno z odzysku • 281Rozdział 15Mądrości babuszki • 297Podziękowania • 303 Niezbędnik URODY BABUSZKIPiękne ciałoCellulit: Musztardowy kompres – strona 217Samoopalacz: Kawowy bronzer – strona 219Balsam rozświetlający – strona 218Oparzenia słoneczne: Poważne poparzenia – strona 222Aloesowy ambulans – strona 220–221DepilacjaWrośnięte włoski: Pogotowie cukrowe – strona 182Słodkie peelingi – strona 183Aspirynowe antidotum – strona 184Golenie: Krem do golenia – strona 187RzęsyDemakijaż oczu: Zmyj ten tusz – strona 122Porost rzęs: Odżywka do rzęs Rayi – strona 121Domowa perfumeriaSole do kąpieli: Aromatyczne sole do kąpieli – strona 77Pachnący olejek: Pomarańczowe pachnidło – strona 79Wonny balsam: Zapach kobiety – strona 81 OczyKurze łapki: Mleczko sojowe – strona 119Winogronowy eliksir młodości – strona 117Drobne zmarszczki: Moc migdałów – strona 120Problemy skórnePlamy starcze: Precz z przebarwieniami – strona 241Przebarwienia: Śmietanka z miodem – strona 251Odplamiacz – strona 242Sucha skóra/egzema: Maseczka miodowa – strona 250Tłusta skóra: Maseczka odtłuszczająca – strona 233Pryszcze: Terminator trądziku – strona 232Mleko z musztardą – strona 232Dłonie i stopyOdciski: Daj wycisk odciskom – strona 201–202Przebarwienia paznokci: Zażółcenia – strona 198Manikiur: Dziesięciominutowy manikiur – strona 196Pedikiur: Perfekcyjny pedikiur – strona 205WłosyBardziej puszyste: Objętość – strona 151Suche: Odżywka octowa – strona 169Dłuższe i gęstsze: Porost włosów – strona 148–149Koniaczek raz – strona 148 Sekrety urody mojej babuszkiRozdział 1 13imię i nazwisko: Raisa Ruderwcześniejsze miejsca zamieszkania: Ukraina i Moskwazawód: kosmetyczka (z ciągotkami do Partii Zielonych)obecne miejsce pobytu: Los Angeles, Kaliforniawiek: po przyjęciu obywatelstwa hollywoodzkiego nie ma potrzeby go ujawniaćOd piętnastu lat mieszkam w Los Angeles, gdzie pracuję jako kosmetyczka. Na Ukrainie moja babcia (czyli po ukraińsku babuszka) nauczyła mnie, jak pielęgnować urodę w natu-ralny sposób. Na maseczki wykorzystywałyśmy składniki takie jak owoce, mleko, zioła czy różne rodzaje herbat. Zamiast napakowanych konserwantami kremów i balsamów wolałyśmy naturalne produkty – w ten sposób dbałyśmy o stan skóry i portfela!Kto by przypuszczał, że kilkadziesiąt lat później receptury mojej babuszki szturmem zdobędą Hollywood? Jak na ironię, w mieście, które słynie z kosmetycznych nowinek, na twarze znanych gwiazd Powyżej znajdziecie parę słów o mnie. 14filmowych nakładam stare ukraińskie specyfiki. Chociaż uwielbiam infuzje tlenowe, mikrodermabrazje i lasery, moją prawdziwą pasją są domowe kosmetyki, które pozwalają ograniczyć wydatki. Przepi-sy w tej książce to receptury na (w większości) naturalne preparaty, za pomocą których pomagam hollywoodzkim gwiazdom zachować młodzieńczy wygląd – jest tu wszystko, od peelingów przez serum z witaminą C aż po kuracje do włosów. Zamieściłam tu przepisy na swoje ulubione mikstury, zarówno te według oryginalnych receptur babuszki, jak i te opracowane przeze mnie już po przeprowadzce do Stanów. Przyświeca mi zasada: po co wydawać mnóstwo pieniędzy w drogeriach, skoro dzięki domowym kosmetykom taki sam efekt można osiągnąć za grosze? Obiecuję, że kiedy przygotujesz i zastosujesz moje specyfiki, będziesz się czuła jak po najdroższych kremach i zabie-gach! W magazynach modowych można znaleźć rady, jak odtworzyć styl gwiazdy, nie wydając na to fortuny – dzięki Sekretom urody babuszki wyczarujesz promienną cerę za mniej niż pięć dolarów!Moja babuszka nie tolerowała marnotrawstwa. Prawie niczego nie wyrzucała. Klientki z rozbawieniem słuchają opowieści o tym, jak to moja ukraińska babcia niemal wszystko chomikowała. Jej dom był bardzo schludny i zawsze wysprzątany, ale nie mogła się powstrzymać: składowała pozornie niepotrzebne rzeczy i znajdowała dla nich nowe zastosowania. 15Potrzeba jest matką wynalazków – z konieczności wytwarzałyśmy odpowiedniki współczesnych kosmetyków, tyle że bez wyszukanych nazw, atrakcyjnych opakowań i konserwantów. Kilkadziesiąt lat póź-niej nadal jestem przekonana, że specyfiki mojej babci w niczym nie ustępują produktom z drogerii. Zamiast płacić dwieście pięćdziesiąt dolarów za markowe kosmetyki, warto wybrać świeże, skuteczne i ta-nie mikstury babuszki! Z poniższej tabeli dowiesz się, co wiele lat temu stosowałyśmy w naszej maleńkiej wiosce i jak się ma koszt naszych specyfików do cen produktów ze sklepu. Serum z witaminą C= 250 $ vs serum babuszki z oliwy, pomarańczy i cytryny= 1,95 $Odżywka do rzęs= ponad 100 $ vs preparat z oleju rycynowego babuszki= mniej niż 1 $Nawilżający krem pod oczy= ponad 100 $ vs miodowo- -jabłkowa mikstura babuszki= 0,50 $Przyspieszacz wysychania lakieru do paznokci= 28,59 $ vs olej słonecznikowy babuszki= 0,25 $Odżywcza maska do włosów= 90 $ vs majonezowa maska babuszki= 2 $Krem z alfa-hydroksykwasem= 78 $ vs maseczka z truskawek babuszki= 3,50 $Satysfakcja z tego, że udało ci się zaoszczędzić setki dolarów, a mimo to używałaś kosmetyków, które są równie dobre (jeśli nie lepsze) i w większości pozbawione konserwantów= BEZCENNA! 16Przemysł kosmetyczny przynosi czterdzieści miliardów dolarów zysku rocznie, łapiąc nas głównie na piękne opakowania. Celem tej książki jest pokazanie ci, że wyższa cena niekoniecznie oznacza lepszą jakość – domowe produkty mogą działać dokładnie tak samo, a nie zrujnują twojego budżetu. Wielu dermatologów potwierdza, że luksusowe marki nie zawsze oferują lepsze produkty. Często ich roz-reklamowane kosmetyki, zanim trafią do drogerii, zostają mocno rozcieńczone.Wielkie koncerny kosmetyczne wiedzą, jak ważne są takie składniki jak retinol (witamina A), antyoksydanty, witamina C czy alfa-hydrok-sykwasy. To chwytliwe hasła, które pozwalają inkasować duże sumy za piękno zamknięte w słoiczku. Ja pokażę ci jednak, że istnieją szybkie i tanie sposoby na to, by osiągnąć wspaniały efekt bez pomocy drogich marek. Poniżej opisuję trzy najpopularniejsze obecnie składniki pielęg-nacyjne i ich różne naturalne zamienniki.Alfa-hydroksykwasyAlfa-hydroksykwasy (AHA) podbiły ostatnio rynek kosmetyczny. Wy-stępują w wielu drogich produktach, bo świetnie złuszczają martwy 17naskórek. Zanim jednak wydasz grube pieniądze, zapamiętaj, że ana-nasy, truskawki, jabłka, a nawet mleko są napakowane tymi dobro-czynnymi kwasami. Dlaczego więc nie sięgnąć bezpośrednio do źródła? W tej książce znajdziesz wiele przepisów na specyfiki z AHA. Kiedy nałoży się je na skórę, przenikają do jej zewnętrznej warstwy, pomagają usunąć martwe komórki i zrobić miejsce nowym. Jeśli często używasz kosmetyków z alfa-hydroksykwasami, skóra zaczyna sama regularnie się odnawiać – tak jak wtedy, kiedy byłaś nastolatką.Witamina CSerum z witaminą C to kolejny ulubieniec przemysłu kosmetyczne-go – w niektórych przypadkach sprzedawany po kilkaset dolarów za buteleczkę. Parę kropli i twoja skóra będzie cudownie promienna. Magiczny eliksir łatwo jednak zastąpić czymś tańszym. W tej książ-ce znajdziesz mnóstwo pomysłów na kosmetyki z witaminą C. Masz w domu cytryny, limonki, pomarańcze, pomidory albo maliny? Nie potrzebujesz wszystkiego, wystarczy jeden z tych produktów. To tylko nieliczne przykłady naturalnych źródeł witaminy C. Po co przepłacać, skoro niezbędne składniki i tak leżą w kuchni? 18PrzeciwutleniaczePrzeciwutleniacze pozwalają zachować młodzieńczy wygląd skóry, zwalczać wolne rodniki i poprawić ogólny stan zdrowia. Skoro tyle się o nich trąbi, dlaczego nie wykorzystać przeciwutleniaczy zawartych w jagodach, jeżynach, malinach czy granatach? Producenci kosmety-ków dodają niewielkie ilości tych owoców (albo zielonej herbaty) do ko-smetyków i zachwalają je jako „bogate w przeciwutleniacze”. Czy mogą spowalniać procesy starzenia, jeśli stosuje się na skórę? Oczywiście! Ale pamiętaj, że nie musisz przepłacać! Czemu nie sięgnąć bezpośrednio do źródła i nie oszczędzić mnóstwa pieniędzy? 19Sposoby babuszkiNie potrzebowała badań nauko-wych – intuicyjnie wiedziała, co jest skuteczne. Codziennie jadała na przykład surowy czosnek. Wierzyła, że to naturalny antybiotyk, i doceniała jego korzystny wpływ na skórę. Owszem, miała po nim „wonny” oddech, ale uważała, że dla tak świetnych efektów warto się poświęcić. Poza tym była na tyle zaradna, że sama robiła cukierki od-świeżające, zwalczające zapach czosnku.Babuszka miała domowe sposoby na wszystko. Wydawało mi się, że nigdy nie wychodzi z kuchni: jeśli akurat nie gotowała posiłku, przyrzą-dzała mikstury pielęgnujące urodę. Jej receptury zapadły mi w pamięć, bo już jako dziecko, na Ukrainie, obserwowałam, jak babcia i mama robią sobie maseczki. Moja niczego nieświadoma babcia okazała się wizjonerką i pionierką kosmetyków ekologicznych. Kiedy byłam mała, w naszym domu maseczki robiło się codziennie – kosmetyki przy-gotowywało się zupełnie bez konserwantów, wykorzystując resztki i używając produktów wielokrotnie, a wszystko to kosztowało grosze. Moja babcia zawsze sięgała bezpośrednio do źródła. 20Kiedy byłam już nastolatką, babuszka niezwykle mi imponowała. Inne kobiety w naszej wiosce też traktowały ją jak idolkę. Dzięki swojej ogromnej wiedzy była wspaniałą kosmetyczką. Potrafiła wyczarować naturalne remedium na wszystko – trądzik, wągry, zapuchnięte oczy. Przyrządzała domowe eliksiry tak sprawnie i entuzjastycznie, jak Julia Child francuskie suflety.Burak (gwiazda kuchni ukraińskiej) służył jako naturalny barw-nik do ust dla brunetek, podczas gdy blondynki dostawały miksturę na bazie marchewki. Babcia nie miała cennika – kobiety płaciły tyle, ile mogły. Był to system uznaniowy, a pieniądze i tak nie miały dla babuszki znaczenia, bo kochała to, co robiła.Naturalnymi kosmetykami zainteresowała się jako młoda dziew-czyna, ale zaczęła je wytwarzać dopiero w wieku trzydziestu dwóch lat. Tam, skąd pochodziła, ziół i innych naturalnych środków używano do opatrywania ran i zbijania gorączki. Babuszka zaczęła stopniowo dostosowywać i modyfikować tradycyjne receptury. Ludzie nie mogli uwierzyć, jak świetne osiąga rezultaty! Powoli zyskiwała renomę i bu-dowała swój mały biznes.Jako głowa naszej rodziny uważała, że każda kobieta powinna do-brze gotować. Uwielbiałam obserwować, jak stojąc przy rozgrzanym piecu, przygotowuje eliksiry i mikstury. Wieść o jej umiejętnościach powoli rozniosła się po wiosce i kuchnia babuszki stała się popularnym miejscem spotkań.Kobiety wchodziły do naszej maleńkiej, niskiej chatki, a babcia przygotowywała jedną ze swoich słynnych naturalnych kuracji. Wy-obraź sobie trzy pokolenia kobiet (moją babcię, mamę i mnie), które 21prowadzą prowizoryczne spa w małym domku na końcu żwirowej drogi. Kobiety ustawiały się w kolejce (dosłownie!), żeby spotkać się z moją babcią. Na ścianach naszej małej kuchni, która była sercem domu, wisiały długie półki z mnóstwem ingrediencji – było tam wszystko, od specjalnych soli po rosyjskie zioła. W lodówce podobnie – pękała w szwach od wszelkich owoców i warzyw, które udało się nam zdobyć. Jak wszyscy patriotyczni Ukraińcy (nie zapominaj, że kiedyś byliśmy częścią Rosji), zawsze mieliśmy w domu ziemniaki i wódkę.Nawet kiedy panował siarczysty mróz, kobiety przedzierały się przez zaspy, żeby spotkać się z babuszką. Na początku miała po parę klientek co kilka dni, ale pamiętam, że kiedy byłam dziesięciolatką, przez nasz dom przewijało się nawet pięćdziesiąt osób tygodniowo. Uwielbiałam patrzeć, jak specyfiki ze skromnej kuchni babuszki uszczęśliwiały rzesze kobiet w naszej wiosce. Wystarczyła jedna kuracja, a stawały się wyznawczyniami naturalnego piękna.Oprócz nacierania klientek miksturami babuszka udzielała im ży-ciowych porad: jak ocalić małżeństwo, jak znaleźć sobie męża… Żaden problem, skórny ani sercowy, nie był jej straszny.Ubrana w długą czarną spódnicę (z kieszeniami pełnymi ziół) i tra-dycyjną ukraińską bluzkę, z szalem na ramionach, sprawnie i energicz-nie dreptała po kuchni. Aha, zapomniałabym o najważniejszym – na głowie zawsze miała chustkę. Babcia z prawdziwą pasją wytwarzała naturalne kosmetyki. Każde-go ranka najpierw gotowała wodę i robiła duży dzban czarnej herbaty z kapką koniaku (herbaciane fusy zużywała potem do maseczek, bo nic 22nie mogło się zmarnować), a następnie rozpalała w piecu i zaczynała przygotowywać swoje mikstury.Moja babcia słynęła z entuzjazmu, energii i silnego charakteru. Nigdy nie było z nią nudno. Tak jak szef kuchni w restauracji, ofero-wała specjalność dnia, wykorzystując składniki, które akurat miała pod ręką. Jeśli na przykład zostało nam ziemniaków, babuszka robiła z nich coś wyjątkowego (nie masz pojęcia, jak ziemniak może zadziałać na worki pod oczami!). Rada babuszkiMoja babuszka pomagała kobietom w pielęgnowaniu nie tylko urody, lecz także związków. Kiedy miały kłopoty małżeńskie, zwykła mówić: „Kobieta jest szyją, a mężczyzna głową. A głowa bez szyi nie może się ruszać!”. Co ciekawe, to samo usłyszałam wiele lat później w filmie Moje wielkie greckie wesele. Pomyślałam wtedy, że Greczynki też mądre kobiety. 23Przygotowywałyśmy skomplikowane maseczki bez blendera czy miarek kuchennych. Ponieważ babuszka znała wszystkie receptury na pamięć, nie musiała niczego ważyć. Po prostu pochylała się nad stołem i przyglądała poszczególnym składnikom. Potem dodawała trochę tego i odrobinę tamtego – i mieszała, ugniatała bądź ubijała, żeby uzyskać idealną konsystencję.Kiedy przyjechałam do Ameryki i ludzie pytali mnie o przepisy, od-powiadałam coś w stylu „garść mąki” czy „trochę maślanki”. Stosowane przez babuszkę jednostki to w przybliżeniu:1 KROPLA = �/�� łyżeczki1 SZCZYPTA = �/₈ łyżeczkiDO OPRÓSZENIA = 1 łyżeczkaDO POLANIA = 1 łyżka1 GARŚĆ = ¼–½ szklanki (w zależności od tego, jakie masz dłonie – moja babuszka miała ogromne)PODWÓJNA GARŚĆ (dłonie złożone razem) = ¾–1 szklanka 24Nie martw się: w tej książce każdy przepis precyzyjnie określa gra-matury. Choć nadal nie używam dzbanków z miarką, uwielbiam no-woczesne sprzęty takie jak blender czy malakser. Z babuszką wszystko robiłyśmy ręcznie! Blenderem na pewno byłaby zachwycona.Ważny był też recycling! Zamiast wyrzucać obierki z ziemniaków, skorupki jajek czy pestki winogron, często je wykorzystywałyśmy. Przy przygotowywaniu naszych mikstur nic nie mogło się zmarnować. Kilkadziesiąt lat później i tysiące kilometrów dalej nadal stosuję tę zasadę. Pamiętam, że kiedy miałam piętnaście lat, dostałyśmy dynię, w tamtych czasach rarytas. Właśnie miałam wyrzucić pestki, gdy zo-baczyłam pełne dezaprobaty spojrzenie babci. Natychmiast zmieniłam zdanie – w jej oczach to byłoby jak pozbycie się pereł albo diamentów. Babuszka wzięła ode mnie pestki i wyjaśniła, że mają mnóstwo skład-ników odżywczych. „To w nasionach zaczyna się życie” – powiedziała. Potem rozdrobniła pestki i wykorzystałyśmy je do peelingu.Czas, który spędziłam, pracując z mamą i babcią, to jeden z najszczęś-liwszych i najbardziej twórczych okresów mojego życia. Babuszka była moją mentorką, a ja jej pilną i pełną entuzjazmu uczennicą. W wieku trzynastu lat mogłam już sama diagnozować problemy i przygotowy-wać odpowiednie maski.Miałyśmy swoje ulubione składniki, z którymi eksperymentowa-łyśmy. My z mamą uwielbiałyśmy robić maseczki z owoców takich 25jak jagody czy papaja, natomiast babcia wolała tradycyjne ziemniaki. Domowe specyfiki wypróbowywałyśmy na sobie nawzajem, a potem udoskonalałyśmy gotowy produkt. Babcia i mama nauczyły mnie, jak z naturalnych składników przygotować remedium na niemal każdy problem skórny.Babuszka nigdy nie planowała eksportu swoich specyfików do Ameryki. Ja w gruncie rzeczy też nie. Na pewno byłaby jednak dumna, że niektóre z jej przepisów trafiły do tej książki. I nie miałaby nic przeciwko temu, że po przeprowadzce do Stanów część z nich nieco zmodyfikowałam. Pewnie pochwaliłaby też moje nowe pomysły – większość powstała w stu procentach z naturalnych składników, tylko mniej więcej jedna dziesiąta proponowanych przeze mnie remediów zawiera sklepowe kremy albo produkty z puszki (ale i tak nadal są dużo tańsze). Zawsze myślę, że babuszkę zszokowałby widok cen współczesnych kosmetyków. Byłaby zbulwersowana tym, ile ludzie są gotowi wydać na urodę. Przecież naturalne produkty są znacznie skuteczniejsze niż te napa-kowane konserwantami – lepiej działają i są dużo zdrowsze dla skóry.Poszłam w ślady babuszki – zostałam kosmetyczką i pasjonatką naturalnego piękna. Wyjechałam z Ukrainy do Moskwy, gdzie stu-diowałam i pracowałam. W 1994 roku przeprowadziłam się z rodziną do Los Angeles. Karierę w Kalifornii zaczęłam od regulacji brwi oraz robienia peelingów i infuzji tlenowych w jednym z salonów w Beverly Hills. Rezultaty były świetne, ale nie mogłam zapomnieć o recepturach swojej babuszki. PIĘĆ ULUBIONYCH SKŁADNIKÓW BABUSZKI1. Ziemniaki. Przypuszczam, że używała ich tak często po prostu dlatego, że były łatwo dostępne. Rze-czywiście mają jednak mnóstwo zastosowań.2. Wódka. Jej też używała nieustannie, bo była powszechnie dostępna. Poza tym to nasze dobro narodowe. Pamiętaj – wódka to jeden z najlepszych konserwantów.3. Mleko. Ceniła je, bo ma mnóstwo witamin i świet-nie wybiela skórę. Przypuszczam, że uwielbiałaby te wszystkie kampanie zachęcające do picia mleka.4. Oliwa. Oliwa była dla babuszki dobrem luksu-sowym. Gdyby nie wygórowane ceny, używałybyśmy jej codziennie. Zastępowałyśmy ją olejem słonecznikowym. Ukraińskie zimy były tak srogie, że dodawałyśmy go do niemal wszystkich przepisów. Kobiety w całej Europie stosują oliwę do pielęgnacji skóry.5. Jajka. Babuszka wykorzystywała je w całości, od skorupek po żółtka. 27W weekendy odwiedzały mnie rosyjskie koleżanki i eksperymen-towałyśmy z różnymi maseczkami. Nagle okazało się, że mam do dys-pozycji zupełnie nowe składniki. Czułam się jak dziecko w sklepie ze słodyczami – asortyment na Ukrainie nie umywał się do tego, co oferowały amerykańskie supermarkety.Początkowo specyfiki babuszki przygotowywałam tylko w week-endy, bo nie miałam śmiałości proponować ich klientkom. Pewnego dnia zebrałam się jednak na odwagę i wypróbowałam maseczkę babusz-ki w salonie w Beverly Hills. Kiedy klientka przejrzała się w lustrze i zobaczyła swoją promienną cerę, chwyciła mnie za rękę i zapytała: „Co mi pani nałożyła?”. Kilka dni później zaproponowałam naturalne specyfiki jeszcze kilku klientkom. Wieść o nich szybko rozniosła się po całym Hollywood. W moim salonie przygotowanie maseczek zajmuje ledwie kilka minut. Dzięki tej książce będziesz mogła robić je w domowym zaciszu. Składniki, które większość z nas ma w kuchni, pomogą ci poprawić stan skóry. Wystarczy, że na zakupach naładujesz wózek owocami, warzywami i nabiałem – witamy w przemyśle kosmetycznym. Moje klientki są zachwycone, kiedy okazuje się, że resztki z obiadu mogą odmłodzić je o pięć lat, produkty z kuchennego recyclingu dodają 28skórze blasku, a zwykłe produkty spożywcze (bez żadnej obróbki), które pozwalają oszczędzić czas i pieniądze, sprawiają, że cera staje się promienna.Nie ma powodu, by wydawać duże sumy na kosmetyki. Zamiast przepuszczać sto dolarów na jakąś drogą maseczkę, lepiej kupić coś, czego naprawdę potrzebujesz. Specyfiki w Sekretach urody babuszki są naprawdę tanie (w większości poniżej pięciu dolarów), naturalne i sku-teczne! Znajdziesz tu remedia na wszystko, od plam wątrobowych po pryszcze. Dowiesz się, że banany to nie tylko pyszna przekąska, ale też świetna broń na kurze łapki. Odkryjesz, że aby mieć stópki jak niemow-lak, wystarczy dodać do balsamu trochę cukru albo soli – doskonale usuwają martwy naskórek i pomagają pozbyć się wrośniętych włosków. W książce jest nawet rozdział na temat kosmetyków z resztek. Może twój mąż poprzedniego wieczoru wypił tylko pół butelki piwa. Nie wylewaj reszty! Nie ma nic lepszego na płaskie, przyklepane włosy niż trochę wygazowanego piwa. Jestem też przekonana, że niektóre spe-cyfiki nadają się przede wszystkim dla konkretnych grup wiekowych. Problemom, z którymi borykają się kobiety w kolejnych dekadach życia, poświęciłam rozdział dwunasty. Coś dla siebie znajdzie tu za-równo dwudziestolatka, która cierpi na trądzik, jak i sześćdziesięcio-latka z suchą skórą. A co, jeśli ci się spieszy i nie masz czasu na długie przygotowania? Rozdział trzynasty, jeden z moich ulubionych, zawiera przepisy na remedia jednoskładnikowe. Wystarczy jeden produkt, żeby poprawić stan skóry! Nie uwierzysz, jak wspaniale mogą działać takie specyfiki! CZEGO PRAGNĄ KOBIETYIm dłużej pracuję w Los Angeles, tym częściej przekonuję się, że większość kobiet boryka się z tymi samymi problemami. Z mojego doświadczenia wynika, że są to głównie:1. cellulit2. zmarszczki3. trądzik4. nadwaga5. sucha skóra. Klientka opowiedziała mi, że kiedy ostatnio jadła śniadanie w re-stauracji, zastosowała kilka jednoskładnikowych remediów poza do-mem. Na talerzu miała plaster pomarańczy, więc zaczęła wcierać sobie miąższ w skórę. Nie dojadła też awokado, więc rozgniotła je widelcem i rozsmarowała na twarzy. W restauracji! Nie chcąc być gorsza, jej ko-leżanka (również moja klientka) poszła w jej ślady. Jeśli jesteś odważna, naturalne kosmetyki można stosować wszędzie.Nie oczekuję, że wszystkie kobiety odważą się na coś takiego w miej-scach publicznych. Wiem natomiast, że nasze domy są pełne fantastycz-nych naturalnych kosmetyków, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nie ma nic przyjemniejszego niż pielęgnowanie ciała i twarzy. Wyobraź sobie, że możesz to robić w domu, bez konieczności płacenia wysokiego rachunku. Nałóż więc maseczkę, nalej sobie kieliszek wina i obejrzyj ulubiony program w telewizji. Zaczynamy! Dalsza część książki dostępna w wersji pełnej.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Sekrety urody Babuszki
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: