Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00312 009665 7506816 na godz. na dobę w sumie
Sen który odszedł - ebook/pdf
Sen który odszedł - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 44
Wydawca: Agencja Edytorska EZOP Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-83133-61-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Drugie wydanie bestsellerowej książki Anny Onichimowskiej.
Jej bohaterowie - mały Tomek i jego pluszowy zając, Filip, wyruszają na poszukiwanie snu, napotykając na swojej drodze wielu intrygujących nieznajomych. Będą przesłuchiwani przez Policjanta - służbistę, zaprzyjaźnią się z wąsatym Kotem, zawrą znajomość z sowami o wielkich oczach.
Wreszcie tajemniczy Pan w Kapeluszu wskaże im właściwy pociąg, który dowiezie ich bezpiecznie do domu. Tam będą czekały na Tomka pyszne babcine ciasteczka, a na Filipa - chrupiąca marchewka. Zaś na nich obu - smaczny sen!
Oniryczny nastrój i paradoksalny humor tej sennej fantazji przywodzą na myśl 'Alicję w Krainie Czarów'. Dopełnieniem tekstu są magiczne, błękitno-szafirowo-granatowe ilustracje Krystyny Lipki-Sztarbałło, doskonale oddające niezwykły klimat tej bajkowej wyprawy w krainę snu.

Ilustracje do tej książki doczekały się już prestiżowych nagród: zostały wpisane na Międzynarodową Listę H.Ch. Andersena przez Polską Sekcję IBBY, otrzymały medal na międzynarodowym Biennale Ilustracji w Bratysławie w 2001 r. Książka zaś została wyróżniona przez PTWK w konkursie „Najpiękniejsze Książki Roku 2001”.

 

Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

Anna Onichimowska Sen, który odszedł ilustrowała Krystyna Lipka-Sztarbałło EZOP Agencja Edytorska Warszawa 2011 redakcja i korekta Elżbieta Cichy projekt graficzny serii Małgorzata Doraczyńska logo serii Adam Kilian skład i łamanie Mariola Cichy tekst © copyright by Anna Onichimowska ilustracje © copyright by Krystyna Lipka- Sztarbałło © copyright by Agencja Edytorska „Ezop” wydawca Agencja Edytoska „Ezop” 01-829 Warszawa Al. Zjednoczenia 1/226 tel./fax (22) 834 17 56 e-mail: 2ezop@wp.pl www.ezop.com.pl ISBN 978-83-83133-61-8 Dla śpiochów, którzy mają piękne i dziwne sny oraz tych, którzy za snami tęsknią. Przewracałem się z boku na bok i śledziłem przesuwające się po suficie smugi światła. Tak bardzo chciałem zasnąć, że czułem, jak sen odchodzi ode mnie stanowczym marszowym krokiem. Potarmosiłem za uszy mojego przyjaciela, zająca Filipa. – Filipie, chodź, pójdziemy szukać snu. Nie możemy przecież tak leżeć i leżeć bez końca. – Szturchnąłem go troszkę, ale nawet się ode mnie nie odsunął. Posapywał cichutko, ruszając wąsami. – Filipie, biegniemy złapać sen, chodź wreszcie – namawiałem go z całych sił, ale nie odpowiadał. Zrobiło mi się smutno i samotnie. – Ty wstrętny Filipie, ty... – wymyślałem mu cichutko, żeby go nie obudzić. Nagle rozległ się zaspany piskliwy głosik: – Dlaczego na mnie krzyczysz? Przecież kazałeś mi złapać sen. A jak tylko mi się udało, zacząłeś się złościć. – Ale ja, rozumiesz, ja nie mogę zasnąć – zacząłem się tłumaczyć. – Sen ode mnie odszedł. Odwrócił się i poszedł sobie. I myślałem, że razem, to znaczy, myślałem, że może ty też... Ale ty go umiesz złapać tylko dla siebie – skończyłem z nadzieją, że mi zaprzeczy. Lecz Filip patrzył na mnie z tak głębokim namysłem, aż zjeżyły mu się wszystkie możliwe do zjeżenia włosy, i milczał. Wtedy włożyłem kapcie i ruszyłem sam na poszukiwania. Z początku obejrzałem dokładnie mój pokój. Najpierw chodziłem na palcach, później normalnie, a w końcu na czworakach. I otwierałem różne rzeczy: wielkie, średnie i całkiem malutkie. I zaglądałem we wszystkie szpary – nawet tam, gdzie w zeszłym roku chował się mój nie całkiem oswojony chomik. A potem poszedłem do łazienki. Było tam biało, pusto i zimno. Kuchnia... Tak, to już zupełnie co innego. Ale nawet w słoiku z miodem go nie było. Ani w konfiturach z wiśni. Ani w pysznej maminej szarlotce. – Strasznie głośno mlaszczesz – poskarżył się Filip. Stał za mną i wyglądał tak, jakby był gotowy do drogi. – Wy... wychodzisz gdzieś? – zakrztusiłem się z wrażenia. – Tak, zresztą ty też wychodzisz – oznajmił zając i zanim zdążyłem zaprotestować, dodał: – Sam chciałeś znaleźć sen. A tu go nie ma. To już chyba jasne? – Spojrzał wymownie na resztki szarlotki. – Masz rację, Filipku – przyznałem potulnie, chowając słoiki. Na ulicy było bardzo pusto i bardzo ciemno. Trzymałem mocno łapkę Filipa, żeby się nie bał i nie czuł się samotny. – Pobiegnijmy trochę, dobrze? – zaproponował zając. – Nie mów tak głośno – wyszeptałem. – Nie możemy go spłoszyć. – Coś ty – obruszył się Filip. – On jest już na pewno daleko. Musimy się spieszyć – zapiszczał cienko i poczułem, że już wcale go nie trzymam. Ani mocno, ani w ogóle. Mignęły mi tylko jego pięty. Byłem sam. – Filipku, poczekaj... – sapałem, biegnąc ile sił. – Uważaj – usłyszałem. Siedział spokojnie na ławce. – Tu jest rzeka. Zrobiłem ostrożnie kilka kroków do przodu. Była. Czarnosrebrna i tak nieruchoma, jakby nigdzie nie płynęła.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Sen który odszedł
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: