Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00229 007147 14658318 na godz. na dobę w sumie
Sensacje z dawnych lat - ebook/pdf
Sensacje z dawnych lat - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 888
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0269-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> historia
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Najnowsze, uzupełnione wydanie bestsellera sprzed lat. Książka Romana Kalety to niezwykły w swym charakterze zbiór zagadek oraz ciekawostek historycznych i obyczajowych, wydobytych z wiekowych kodeksów rękopiśmiennych, czasopism i kalendarzy. Podane na kształt silva rerum, w sposób właściwy swemu gatunkowi pozbawione tematycznego i chronologicznego ładu, kreślą obraz rzeczywistości od schyłku XVI wieku po pierwsze lata wieku XX. Tytułowe „sensacje” życia codziennego, niejako podpatrzone ukradkiem, ukazują świat tamtych lat w nieznanym dotąd wymiarze. To świat ludzi z całym bogactwem ich uczuć, myśli, lęków i fascynacji.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 4 OpracOwanie graficzne andrzej Barecki OpracOwanie indeksu Bogusława Jędrasik kOrekta Bogusława Jędrasik na obwolucie wykorzystano fragmenty Wzornika ubiorów szlachty polskiej nieokreślonego ma- larza oraz rycinę przedstawiającą europę z Kosmografii sebastiana Münstera. wykorzystane w książce reprodukcje pochodzą z archiwum iskier oraz: charles dollfuss collection; stefania krzysztofowicz-kozakowska, Malarstwo polskie w zbiorach za granicą, kluszczyński, kraków; Library of congress prints and photographs division washington; władysław Łoziński, Życie polskie w dawnych wiekach, H. altenberg – gubrynowicz syn, Lwów; adam Mickiewicz, Myśli zdania i uwagi, prószyński i s-ka, warszawa; Muzeum Lubelskie w Lublinie: Portret Wincentego Pola, mal. Marcin Jabłoński, ok. 1841, olej na płótnie; Muzeum pałac w wilanowie: Portret Katarzyny z Potockich Kossa- kowskiej,mal.Louis Marteau,XViii w.,papier,pastel,nr inw.wil.1744,fot.zbigniew resz- ka, Portret Stanisława Kostki Potockiego na koniu, mal. Jacques Louis david, 1781 r., ol., pł., nr inw. wil 1779, fot. wojciech Holnicki; Muzeum-zamek w Łańcucie: Portret Jana Potockiego na tle piramid, mal. Jan chrzciciel Lampi, s 11049 MŁ, Portret Julii z Lubomirskich Potockiej, mal. Jan chrzciciel Lampi, s 11089 MŁ, fot. Maria szewczuk, Marek kosior; antoni edward Odyniec, Wspomnienia z przeszłości opowiadane Deotymie,warszawa; Polaków portret własny,praca zbiorowa pod red.Marka rostworowskiego,arkady,warszawa; Skarby Rzeczy- pospolitej, red. dorota folga-Januszewska i andrzej rottermund, Bosz, Lesko; wojewódzka i Miejska Biblioteka publiczna w zielonej górze: grafika przedstawiająca stanisława wo- dzickiego; zamek królewski w warszawie: Portret Franciszka Gugenmusa, mal. kazimierz wojniakowski, nr inw. zkw/4920/a, b, fot. andrzej ring copyright © by Helena wojtas-kaleta, 2009 copyright © by wydawnictwo iskry, warszawa 2009 isBn 978-83-244-0088-1 wydawnictwo iskry ul. smolna 11 00-375 warszawa tel./faks: (0-22) 827-94-15 e-mail: iskry@iskry.com.pl www.iskry.com.pl Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 5 do czytelników Być może nie byłoby tej książki,gdyby nie stolik Bractwatłustej gęby.pokryty po- plamioną ceratą stał w stołówce pracowniczej Biblioteki zakładu narodowego im. Ossolińskich przy ul. szewskiej we wrocławiu. Miejsce i czas były dość ponure; cuchnęło kapustą i polityczną duchotą lat pięćdziesiątych. i jakby dla kontrastu z tym smutnym otoczeniem – w porze wydawania cienkiej zupki i pierogów – w sposób magiczny zatłoczone pomieszczenie zamieniało sięw najprawdziwszy sa- lonliteracki.stołowałasiętucałaówczesnaelitaintelektualnawrocławia:legendar- ni ossolińczycy,profesorowie położonego w pobliżu uniwersytetu i ich asystenci. niepisanym zwyczajem jeden stolik czekał na stałych bywalców. rej wodził przy nim profesor Jerzy Łanowski,nieformalny prezes doborowej kompanii,obda- rzony wielkim poczuciem humoru i z łatwością improwizujący nie zawsze cenzu- ralne fraszki. kto był twórcą stolikowego zwyczaju i nazwy (zapewne za charle- se’em de costerem, autorem Wesołego Bractwa Tłustej Gęby), historia milczy. profesor Łanowski, późniejszy prorektor, był znakomitym filologiem klasycznym. pracował wówczas nad przekładem Listów heter, Antologią anegdoty antycznej oraz wybornym zbiorem facecji greckich Philogelos albo śmieszek (wydawanych w latach sześćdziesiątych). zaraz po nim był profesor edward zubik, botanik, lwowiak o iście batiarskim dystansie do rzeczywistości, dzięki któremu przetrwał obozy koncentracyjne i walkę z szabrownikami uniwersyteckiego mienia.z drugiego pię- tra gmachu Ossolineum ze swojej pracowni Oświecenia instytutu Badań Literac- kich pan schodził roman kaleta, z filologii angielskiej docierał profesor grze- gorz sinko z żoną zofią.dosiadali się też i inni – dopuszczano jednak tylko tych, którzy wkupili się dowcipem, anegdotą, wierszykiem.tam też były dyskutowane najnowsze, jeszcze ciepłe odkrycia archiwalne, oczywiście głównie te mocno ko- rzenne, mogące rozbawić przyjaciół. a że anegdoty i śmiech od stolika Bractwa tłustej gęby niosły się daleko,chcąc nie chcąc,przysłuchiwali się im i inni stołow- nicy.„niektóre z dykteryjek,powtarzane wielokrotnie przez pierwszych słuchaczy, wędrowały potem w miasto, przyprawiając o śmiech ludzi postronnych, obdarzo- nych przez naturę bodaj odrobinką poczucia humoru”– pisał roman kaleta, do- starczający do stolika Bractwa głównie opowieści o jaśniepańskich cudacznych wy- brykach magnatów doby stanisławowskiej. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 6 6 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT to przyjaciele nakłonili romana kaletę do wydania w 1958 roku Anegdot i sensacji obyczajowych wieku oświecenia w Polsce. dokumenty, facecje i wspo- mnienia drukował „czytelnik”, a smakowicie zilustrowała Maja Berezowska. Miłośnik tej książki,redaktor Mieczysław zawadowski,naczelny wrocław- skiego „słowa polskiego”,w 1965 roku zachęcił jej autora do popularyzacji hi- storii na łamach tego poczytnego dziennika.sam rodzaj medium oraz ograni- czona wielkość szpalty zmuszały uczonego do zwięzłości wypowiedzi,jasnego, nie zaś iBL-owskiego języka i różnorodności treści.Sensacje z dawnych lat uka- zywały się w gazecie regularnie co dwa tygodnie przez bitych pięć lat. wiele artykułów powstało z inspiracji czytelników, którzy w listach proponowali te- maty, przysyłali erudycyjne dopełnienia i zdjęcia. wyłuskiwanie ciekawostek na marginesie codziennego, wielogodzinnego i żmudnego odcyfrowywania rękopisów krajowych i zagranicznych stało się dla romana kalety tyleż odskocznią i relaksem, co i niemal narkotycznym nawy- kiem. każdym znaleziskiem cieszył się jak dziecko, dzielił się nimi na spotka- niach towarzyskich i rodzinnych.teki z sensacjami rosły, by w 1974 roku uka- zać się w formie książki. „wielki zaszczyt przyniosło Sensacjom z dawnych lat żywe zainteresowanie, jakie mi okazali: Jarosław iwaszkiewicz,nestor naszych pisarzy,i profesor Julian krzyżanowski,najwybitniejszy w bieżącym stuleciu historyk literatury ojczystej. ten ostatni w korespondencji adresowanej do ich zbieracza kilkakrotnie posyłał mistrzowskie rady i materiały mogące przydać się do następnej edycji omawia- nej antologii…”– pisał autor w przedmowie do drugiego wydania w 1980 roku. coraz bardziej opasłe teki z wysupłanymi z archiwów i starych gazet cie- kawymi historiami zasiliły kolejną edycję w 1986 roku.sterty fiszek przyrasta- ły i w kolejnych latach – z myślą o następnym, poszerzonym wydaniu. autor nie zdążył go przygotować. wydawnictwo „iskry” zgodziło się, bym w dwu- dziestą rocznicę Jego śmierci sięgnęła do skrzyni z niewykorzystanymi zapi- skami i niektórymi dopełniła czwartą edycję Sensacji… nie przepadną więc w pomroce kolejnych stuleci. Będą bawiły czytelni- ków. ku uciesze romana – jeśli patrzy z nieba. Lena kaletowa Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 7 Opiekunka rymów Mickiewicza w jednym z rękopisów zbioru tarnowskich z dzikowa (obecnie w archiwum na wawelu, sygn. 265) znajduje się wiersz zapomnianego zupełnie poety, Jó- zefa wyleżyńskiego, „obywatela guberni podolskiej”, przez długie lata miesz- kającego i zmarłego (w 1834 r.) w krakowie. zachowany w starych papierzy- skach utwór poetycki skierowany był Do Jaśnie Wielmożnej Klementyny z Sanguszków Hrabiny Małachowskiej. Łatwo się domyślić, że jest to okolicz- nościowy panegiryk. wierszopis wychwalał w nim (kilka miesięcy przed wy- buchem powstania listopadowego) wielką damę za podniosłe uczucia i czyny patriotyczne. najważniejszą jej zasługą obywatelską był – według wyleżyń- skiego – mecenat roztoczony nad twórczością adama Mickiewicza.wystarczy ten jeden szczegół, by omawiany zabytek literacki uczynić godnym przypo- mnienia przynajmniej w zasadniczym fragmencie: twoja dusza wzór polek, godna klementyno! staraniem twym ojczyste muzy nie zaginą. twe serce każdy talent prawdziwy odlicza. dowód tego opieka rymów Mickiewicza. powtarzają pisarze nadbrzeża sekwany, Jak w twym oku łez drogich płyn był spostrzegany, gdy jeden z pierwszych mówców uczonego miasta głosił, jak w starym grodzie naśledników piasta, niosąc winny hołd zwłokom kościuszki, polacy skutkiem składek ochoczych i ochoczej pracy wznieśli na pomnik górę, co przeżyje wieki. na nią kiedyś wyszedłszy potomek daleki, pouczać z uniesieniem będzie późne syny, Jak wielbili polacy bohaterskie czyny. Opiekę nad rymami największego naszego wieszcza roztoczyła Małachow- ska w paryżu, fundując w 1828 r. dla uczczenia „ojczyzny i języka polskiego” Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 8 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT 8 edycję Poezji Adama Mickiewicza wytłoczoną drukiem a. pinarda u przedsię- biorców Barbezata i delarue w nakładzie tysiąca egzemplarzy. Był to najpięk- niejszy ze wszystkich wydanych do tamtego czasu tomików autora Konrada Wallenroda; koszt jego produkcji wynosił 6 tys. franków. ale opieka patriotki nad twórczością znakomitego poety nie ograniczyła się do wyłożenia tej nie- bagatelnej sumy. Historyk pierwszych wydań wierszy Mickiewicza opowiada (por. t. syga, Te księgi proste, warszawa 1956, s. 63–70), że wracając do kraju w lecie 1828 r., fundatorka zabrała do warszawy „w poczwórnej swej karecie” dwieście egzemplarzy Poezyi, które sprzedawano w cenie 16 złotych polskich. nie czekając, aż zwrócą się pieniądze, Małachowska przesłała Mickiewiczowi za pośrednictwem Joachima Lelewela weksel na 3200 florenów, czyli pełną wartość części nakładu przywiezionego z francji. czytelnicy radzi by z pewnością dowiedzieć się bliższych szczegółów z ży- cia adresatki wiersza.informujemy więc,że pani klementyna (1796–1842) by- ła córką Janusza sanguszki, strażnika wielkiego koronnego, i drugiej jego żo- ny, anieli Ledóchowskiej, wdowy po piotrze drzewieckim, podkomorzym krzemienieckim. po wojnach napoleońskich wyszła za mąż za władysława Ostrowskiego (1790–1869),podpułkownika artylerii,marszałka sejmu 1831 r., następnie tułacza i więźnia politycznego. ale nie zaznała z nim szczęścia. po przeprowadzonym rozwodzie wyszła za mąż powtórnie za napoleona Ma- łachowskiego, wnuka Jana, kanclerza wielkiego koronnego, syna antoniego, wojewody mazowieckiego. z „gazety warszawskiej” (nr 24 z 15 i 1831 r.) dowiadujemy się, że była osobą odważną i zasłużoną dla powstania listopadowego: klementyna z Xsiążąt sanguszków hrabina Małachowska, ta sama obywa- telka i polka,która w czasach przemożnego w Ojczyźnie naszej panowania cenzury i obskurantyzmu nie wahała się wydawać w paryżu zupełny zbiór znanych i tajonych poezji Mickiewicza; nie dość na tym – że dziś, w chwi- li odrodzenia się wolności, wzbroniła noclegu w Lubartowie niecnemu zdrajcy kraju,arcyszpiegowi rożnieckiemu,niepomna na bagnety zgroma- dzonych w nim rosjan; nie dość,że jako zamożna właścicielka ziemska po- niosła wraz z mężem na ofiarę Ojczyźnie zł 100 000,wróciwszy teraz z sto- licy do Lubartowa, zajmuje się dzień i noc przydawaniem szarpi i zapał Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 9 9 do tej chrześcijańskiej i patriotycznej usługi stara się utrzymywać w sąsied- nich, równie polskich sercach obywateli i urzędniczek powiatu… Mazurek dLa adaMa Mickiewicza zmarła bezpotomnie w krakowie. Mazurek dla adama Mickiewicza przeurocze wierszyki i piosenki układane przez stanisława doliwę starzeń- skiego w latach nastych i dwudziestych XiX stulecia zapewniły temu poecie dużą popularność. Ogłoszone w XiX wieku dwa zbiorki jego tekstów rymo- wanych (Śpiewki i wiersze Podolanina, warszawa 1830 oraz Poezje Stacha Do- liwy Starzeńskiego, Lwów 1851) nie pomieściły jego bogatej spuścizny, która na szczęście zachowała się w autorskich lub odautorskich rękopisach. w ze- spole owych literatów (w rękopisach Ossolineum 2290, t. i iii) znajdują się m.in. wiersze świadczące o nadzwyczajnym uwielbieniu, jakim starzeński da- rzył Mickiewicza. z wczesną twórczością młodszego o czternaście lat wiesz- cza nasz podolanin zapoznał się w 1823 r., nabywając na jarmarku w Berdy- czowie tomik Ballad i romansów. franciszek kowalski, świadek naoczny tego wydarzenia, tak opisał piorunujące wrażenie, jakie wywarła na starzeńskim lektura tej książeczki: Odczytawszy Świteź, potem Świteziankę, doliwa zawołał do mnie: – czy słyszałeś lub czytałeś coś podobnego? a niech go!...to rozbójnik! to zabójca! powiadam ci,to rozpacz,desperacja wszystkich poetów,wszyst- kich,jak my,wierszokletów!...wydarł mi pióro z ręki! nie,nigdy w życiu nie będę pisał ballad!... Byłbym głupi!... a niech go wszyscy diabli!... to mówiąc, porwał się z krzesła, skoczył na środek izby i książkę cisnął na podłogę. – czy go licho skądyś,gdzieś tam na Litwie,w puszczach litewskich wy- darło i tu zaniosło?! wszystkich poetów zabił, zamordował, obrabował... nie będę, na złość mu nie będę pisał ballad!... potem schylił się, podjął książkę, całował ją, przepraszając za swe unie- sienie, przyciskał do swego serca i zabierał się do dalszego czytania: Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 10 10 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT a kiedy nocną przybliżysz się dobą i zwrócisz ku wodom lice, gwiazdy nad tobą, gwiazdy pod tobą i dwa zobaczysz księżyce. – co za poezja!...co to za obraz!...każdy z nas widzi gwiazdy,widzi księ- życ, a nikomu dotąd nie przyszło na myśl odmalować tak pyszny obraz! to rozbójnik,ten Litwin,wydarł mi pióro z ręki.ale poczekaj,zrobię ci figla! – Jakiego? – zapytałem. utniesz zapewne lepszą balladę? – gdzie tam, o tym ani myśleć! ale jak przyjadę do domu, natychmiast wrzucę w ogień i popalę wszystkie moje ballady,a jemu na złość poślę popiół z moich ballad przez pocztę do wilna i niech się cieszy ze swego zabójstwa. złość starzeńskiego była oczywiście pozorna, w istocie wyrażała entuzja- styczną adorację dla geniuszu Mickiewicza. rychło kresowy poeta zawarł wy- znanie tej literackiej miłości od pierwszego wejrzenia w następującym elegij- nym liście do tymona zaborowskiego: gdy cię badam,tymonie, jak pisać poprawnie, Jak podciągnąć myśl bujną pod prawidła sztuki, aby szczytności piętnem naznaczony jawnie wiersz bliski twego późne zachwycał prawnuki – ty mi rzeczesz: „pisz z serca, a gdy pragniesz wzoru, Młody adam znad niemna właśnie go nam stawi: przykład szczytności czucia, sztuki i poloru, wiersze, którymi siebie i kochankę wsławi”. tak, mistrzem jest Mickiewicz, tego ci nie przeczę; Żaden z nas mową lacką jak ten wieszcz nie włada: czuję, co uczuć zdolne jest serce człowiecze, a tworząc, tyle życia tworom swoim nada, Że gdyby z wieków mrokiem przyrodzenia siła zmieniając skład śmiertelnych, ich czucia zmieniła; gdyby ich odrodzenia przekształcając hasło, dla strętwiałych miłości uczucie zagasło, ród nasz przeistoczony i obcy, niestety, Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 11 Mazurek dLa adaMa Mickiewicza 11 tej przynęcie, której dziś drogie lata święci, znalazłby wtedy w rymach wielkiego poety Obraz tych wrzących żarów, tych lubieżnych chęci, tej pociechy, słodyczy, szczęścia i rozkoszy; znalazłby ślad wulkanów ustawnie buchcących, tej walki namiętności, która spokój płoszy, i zlania w jedną duszę dwóch dusz gorejących! tak ciekawi, zwiedzając groźne świata krańce, z olbrzymich kościotrupów badacze natury sądzą, jakimi byli tej kuli mieszkańce wprzód, nim wzdęty ocean zalał alpów góry. zrównać więc adamowi niech się nikt nie sili, Opodal iść w ślad jego śmiałością się liczy. Lecz ten bard, choć na srogość swej płacze Maryli, zatopił w morzu uciech kropelkę goryczy. O, łatwo szczęśliwemu jest pisać szczęśliwie w melodyjnym odgłosie czułej wieszcza lutni! właśnie latem w chłodzących powiewów napływie Lubość znajdą weseli, a osłodę smutni. ale wymagać, przebóg! w jękach potępieńca szczytnej lub wyuczonej harmoniji wdzięku, Jest szukać w trupiej twarzy krasoty rumieńca Lub pieszczonych odgłosów w głuchych kajdan brzęku. O, wierz mi, wierz srogiego ofierze wyroku! są męki zdolne stłumić niebieskie natchnienie. Otrzyj no łzę z mych powiek, a jeszcze w mym oku zabłyśnie równe twemu ogniste spojrzenie. Lecz dziś różni zdolnością, bośmy różni losem, ty nucąc, szukasz chwały, ja w cierpieniu przerwy. słowiku! dzierż prym w gajach, lecz pozwól swym głosem Odezwać się śród grobów ptakowi Minerwy. słowa najwyższej pochwały skierował też starzeński bezpośrednio pod ad- resem autora Ballad i romansów,jak świadczy Mazurek dla Adama Mickiewicza Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 12 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT 12 ułożony pod wpływem radości, którą sprawiła mu wiadomość, iż w petersbur- gu wielki poeta wyraził się z uznaniem o jego wierszach. zalegający przez ca- ły wiek w rękopisie ów zabytek literacki ogłosił drukiem pastor r. kesselring w broszurce (Stach z Zamiechowa) Stanisław Doliwa Starzeński.Rys biograficz- ny (Lwów 1929),ale warto go przytoczyć dla urody wiersza i jeszcze z tego po- wodu, że książeczka kesselringa należy od lat do rzadkości antykwarycznych: gdym po świecie w prawo, w lewo Błądził dla rozrywki, ktoś mi doniósł, żeś nad newą pochwalił me śpiewki. Ja, prostaczek, wnet z radości Ledwo się posiadam: niech mi teraz świat zazdrości, Bo mię chwali adam. ach, dzień że to byłby dla mnie, dzień pamiętny wiecznie, gdybym ciebie mógł, adamie, uścisnąć serdecznie. gdybym kiedy mógł szczęśliwy dojść celu mych chęci i usłyszeć z ust twych śpiewy, które mam w pamięci. gdy do róży trawkę zbliżę, przejdzie w trawkę wonia, a źrebaczek uchem strzyże. gdy czwał słyszy konia. sprzyjaj, różo, lichej trawce, wonie na nią zlewaj: Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 13 niepOtrzeBny dOdatek dO pOezJi adaMa Mickiewicza 13 koniu śmielszy niż latawce, Źrebaczka zagrzewaj! drugi list poetycki starzeńskiego Do Adama Mickiewicza w przejeździe Je- go do Włoch w 1829 roku wydrukowali wydawcy Korespondencji Adama Mickie- wicza (por. wyd. 2, t. ii, paryż 1873, s. 256). cytujemy początek: Mocarzu lutni polskiej, prawych bardów wzorze, szczytności i zapału niepojęty zbiorze, Mickiewiczu! twym ogniem gdy serce zagrzewam, twój ziomek, twój hołdownik, wielbię cię i śpiewam! wieszcz zwlekał z odpowiedzią na ten ponowny poetycki akt strzelisty star- szego kolegi z powodu, który wyjawił w liście do Leonarda chodźki, datowa- nym we florencji 10 lipca 1830 r.: „nie śmiem przepraszać starzeńskiego, że mu dotąd nie odpisałem; chciałem koniecznie po poetycku odpowiedzieć, da- remnie oczekiwałem natchnienia! nigdy nie byłem w prozaiczniejszym humo- rze,jak teraz.czy nie mógłbym mieć piosnek starzeńskiego,chociażby w ręko- piśmie, jeśli nie drukowane?” (a. Mickiewicz, Dzieła, wyd. narodowe, t. XiV, kraków 1953, s. 497). niepotrzebny dodatek do poezji adama Mickiewicza w 1835 r.wychodziło w krakowie w wersji rękopiśmiennej „co środa ze wscho- dem słońca”satyryczne czasopismo pod nazwą „wesz”.pod nagłówkiem każde- go numeru powtarzał się dwuwiersz wybrany na motto z jakiejś obiegowej arii: wszak wy o tym dobrze wiecie, Że wesz mała, kąsa przecie. w Bibliotece czartoryskich (rkps 772) zachował się bodajże unikatowy zbiór (nry 2–14) tego periodyku. ciekawy to dokument, świadczący o narasta- Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 14 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT 14 jącej aktywności krakowa w życiu umysłowym pierwszej połowy XiX stulecia. spośród kilkudziesięciu zamieszczonych tu artykułów, rozpraw i wierszy naj- większą dziś cenę mają chyba zapisane w nrach 3–4 rozważania pt. Nowa epo- ka naszej literatury. Między wierszami uwagę zwraca w nrze 2 z 8 Vii Niepo- trzebny dodatek do poezji Adama Mickiewicza, w którym nieznany lubownik pięknej elegii dwudziestosiedmioletniego poety dopełnił jego wspomnienia mi- łosne o treści stanowiące ostateczny cel westchnień romantycznych kochanków. Moja pieszczotka gdy w wesołej chwili pocznie szczebiotać i kwilić, i gruchać, tak mile grucha, szczebioce i kwili, Że nie chcąc słówka żadnego postradać, nie śmiem przerywać, nie śmiem odpowiadać i tylko chciałbym słuchać, słuchać, słuchać. Lecz mowy żywość gdy oczka zapali i pocznie mocniej jagody różować, perłowe ząbki błysną śród korali, ach! wtenczas śmielej w oczęta poglądam, usta pomykam i słuchać nie żądam, tylko całować, całować, całować. Odessa, 1825 gdy się pozwoli do łona przytulić i lica swoje całusami skrapiać, w gwałtownej żądzy trzeba się rozczulić, Bo żar wypełnia me członki, mą duszę, goreję cały i wyznać to muszę, Że rad bym tylko obłapiać, obłapiać. kraków, 1835 twórca owego „niepotrzebnego”– przekornym zdaniem redaktora „wszy” – dodatku do znanego erotyku nie wiedział, że wiersz ten posiadał od swego Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 15 Biskup krasicki piJaŁ czystą 15 zarania zakończenie identyczne pod względem merytorycznym,układu które- goś z przyjaciół Mickiewicza lub – co jest bardziej prawdopodobne – samego autora dwóch pierwszych strof. całość, bardzo jednorodna, utrzymana jest w manierze męskiego żartu „dobrym towarzyszom k’woli”. tekst tej utajonej przed szerszą publicznością zwrotki zachował się w Ossolineum (akc.153/63) napisany ręką stanisława wasylewskiego i prze- słany 6 grudnia 1919 r.witoldowi Bełzie jako wyjątek z antologii pt. Dostoj- ne świństwo,nad którą nadawca wtedy pracował.z wyznania zawartego w Bi- bliografii rozumowanej swoich prac literackich (rkps Ossolineum 12231,k.135) wynika, że wasylewskiemu ową pikantną trzecią strofę Mojej pieszczotki po- dyktował „w Ossolineum w czasie pracy przy katalogu”ojciec witolda, wła- dysław Bełza, któremu znowuż z kolei o wiele dawniej podarował ją jeden z najbliższych druhów Mickiewicza, a.e. Odyniec. Oto kompozycja oma- wiana: gdy zaś całunków ogniem wniebowzięta Już na łóżeczku pragnie się położyć, a mgłą pożądań zachodzą oczęta – wtenczas me portki drżą w wieszczym zapale, słuchać już nie chcę i całować wcale, tylko chędożyć, chędożyć, chędożyć. Biskup krasicki pijał czystą w papierach przechowywanych w Bibliotece Jagiellońskiej po Michale Mo- dzelewskim (1804–1883), oficerze powstania listopadowego, następnie właś- cicielu ziemskim w radomskiem, więźniu cytadeli warszawskiej i zesłańcu na sybir, aktywnym działaczu niepodległościowym, a w wolnych chwilach publicyście i pisarzu, znalazłem dwie interesujące anegdoty o najwybitniej- szych poetach polskiego oświecenia: ignacym krasickim i adamie narusze- wiczu. Modzelewski usłyszał je zapewne od własnego ojca, wincentego (na którego się zresztą w pierwszym wypadku powołuje), kawalera maltań- Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 16 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT 16 skiego, człowieka bywałego w wielkim świecie warszawskim drugiej poło- wy XViii wieku. Biskup krasicki miał nałóg, o którym dotąd nikt nie wspomniał: upijać się lubił,ale do poduszki,i upijał się – kto by zgadł? – prostą wódką z karczmy lub szynku,którą mu co dzień po kwarcie donosił paź,jego faworyt.O tym mówił i mój ojciec, i jego synowiec, krasicki z Baranowa. Biskup naruszewicz, eks-jezuita, miał nałożnicę, kasztelanową nn (Magdalena z eysymontów, primo voto kazimierzowa Jezierska, szambela- nowa, secundo voto antoniowa rybińska, kasztelanowa owrucka). widać nieporządna była, bo biskup na imieniny darował jej srebrną umywalnię do niżej opisanych interesów. Ona daje obiad. pełno gości i ksiądz biskup na imieninach.siadają do stołu.w środku obiadu wnoszą na tej,osobliwe- go kształtu, umywalni potrawę. spojrzeli wszyscy po sobie i wybuchnęli homerycznym śmiechem podziwu dla solenizantki, której biskup nie na- uczył, do czego taka umywalnia ma służyć. Orderzyna pod surdutem inny charakterystyczny epizod z życia tego wybitnego poety i historyka zanoto- wał teodor Ostrowski,profesor collegium nobilium,w gazetce pisanej z war- szawy 8 czerwca 1780 r.(rkps Bibl.Jagiel.6799,k.59): Jmć ksiądz naruszewicz, eks-jezuita, biskup koadiutor smoleński, będąc u Jw. Humieckiej, miecznikowej, tak ubrany, jak lokaje w podróży bywają, musiał nieborak cierpliwie słuchać sprawiedliwego połajania w przyszły wtorek. pani Miecznikowa mu powiedziała: „proszę, Mci księże Biskupie, abym więcej wpana tak ubranego nie widziała”. naruszewicz na to odpo- wiedział: „wszakże ja, Mcia dobrodziejko, i orderzynę mam z sobą, ale schowałem pod surdut”. na co mu Humiecka: „nie wiedzieć, czy się order wpana,czy wpan orderu wstydzisz.podobno oboje”.wtym inni nadjecha- li goście, a ks. naruszewicz wyszedł. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 17 uBOgi MnicH i wesOŁy dwOrak ubogi mnich i wesoły dworak 17 O nieochędóstwie naruszewicza z podziwem wielkim wspomniał też jeden z największych pamiętnikarzy czasów stanisławowskich – Jan duklan Ochocki: u rybińskich grywał z nami ksiądz biskup naruszewicz,którego imię prace uczone głośnym uczyniły i dziś poszanowania godnym robią.w pożyciu co- dziennym trudno się było poznać na jego wielkości.wcale to była niepozor- na postać, zaniedbana w ubiorze aż do opuszczenia zupełnego: włosy miał w kolor rudy wpadające,rozsypane,pukiel z tyłu gruby i potargany,fizjogno- mię niepiękną,ale wesołą; w towarzystwie mówił wiele,bardzo jowialnie,ale do zbytku rubasznie, nie troszcząc się wcale o powagę. w mieszkaniu jego, zarzuconym książkami, papierami, szpargałami różnego rodzaju walającymi się bez żadnego porządku, pył i śmiecia zajmowały wszystkie kąty; łóżko brudne i pomięte,podobniejsze do barłogu nędzarza niż do miejsca spoczyn- ku tak wysokie miejsce w hierarchii i sławie zajmującego człowieka.z pozo- ru nigdy byś nie powiedział,że to ów tłumacz tacyta,poeta,historyk narodu i ulubieniec królewski,którego imię ma przejść do odległej potomności.ubo- gi mnich i wesoły dworak więcej się w nim zawsze przebijał. w płóciennej katance ale chyba najbardziej ujmujące opowiadanie o prostocie naruszewicza pozosta- wiła klementyna ztańskich Hoffmanowa (Pismapośmiertne,t.iX,Berlin 1849): król, którego praca naruszewicza zajmowała niezmiernie, często przycho- dził do niego; wyrozumiały i delikatny, już, choć miał do niego interes jaki, nie posyłał, sam przychodzić wolał. naruszewicza jednak te odwiedziny nie bardzo cieszyły, niezmiernie zaniedbany, nieochędóżny koło siebie i rzeczy swoich, pokój jego był składem kurzu i śmieci; w bojaźni, żeby mu kto no- tat jego nie rozrzucał, nie wolno było zamiatać i uprzątać wcale. w tym więc, acz mądrym, ale zawsze brudnym pyle, nierad był króla przyjmować, Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 18 18 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT który tak był koło siebie staranny i tak rad i w drugich tę staranność widział. stanisław przebaczał mu jednak wszystko i dla nauki, i dla przywiązania. naruszewicz był słusznego wzrostu,postać jego,lubo twarz miał bardzo szpetną, byłaby okazałą, gdyby nie to niezmierne zaniedbanie. Ostatnie okoliczności krajowe, słabość duszy króla, te nieszczęścia i usterki dwóch przedmiotów, które cenił najwięcej, zupełnie zmieniły hu- mor, charakter naruszewicza. ile lubił zabawy i ludzi, tyle potem stronił od nich. zamknięty w Janowie, nie bardzo nawet rad był, kiedy go zbyt wiele nawiedzało gości. Już do żadnej pracy nie miał ochoty, każda spełzłe nadzieje, okropne widoki mu przedstawiała. w smutku swoim zbliżył się do natury, do tej zawsze jednakiej, zawsze tkliwej matki.widziano go nie- raz,jak w szarej katance płóciennej wychodził w pole,stał nad żeńcami lub kosiarzami i nieraz ta sama ręka, która pióro dziejopisa z taką dzielnością trzymała,to ramię błogosławiące ludowi w uroczystościach bawiło się prze- trząsaniem świeżo ściętych pokosów lub zbieraniem garści zboża. i ten, który już na dworze królów nie widział dla siebie zabawy i wdzięku, roz- rywkę w prostych i wiejskich zatrudnieniach znajdował. gorącość słońca i umysłów wzburzenie według kalkulacji newtona kometa, widoczna w 1680 r., zbliżeniem swoim do słońca takiego nabyła upału,że 2000 razy przewyższyła gorącość rozpalone- go żelaza.twierdził dalej (newton),iż trzeba jej było do ostygnięcia 50 000 lat. gdy się zapatruję na teraźniejszą wieku naszego fermentacją, podobno trzeba będzie kilku wieków,żeby świat przyszedł do nadto wzburzonych umy- słów uspokojenia. ignacy krasicki,„Monitor”, nr 6 z 12 Xii 1772 r. Mówiona gazeta dawnej warszawy franciszek gugenmus (1740–1820), popularnie nazywany przez warszawia- ków „panem kukumusem”, był nadwornym zegarmistrzem króla stanisława Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 19 MówiOna gazeta dawneJ warszawy 19 augusta. Obowiązkiem jego było pełnienie służby przy zegarze zamkowym, najważniejszym zegarze rzeczypospolitej,jako że odmierzał on godziny obrad sejmowych i audiencji wybitnych polityków dopuszczanych przed oblicze Jego królewskiej Mości.ten to zegar wybił szczęśliwą godzinę uchwalenia konsty- tucji 3 maja, on także wystukał moment wielkich nadziei wiązanych przez pa- triotów z wybuchem insurekcji warszawskiej w kwietniu 1794 r.po upadku po- wstania kościuszkowskiego i po wyjeździe króla do grodna patrzący na zegar zamkowy polacy zaczęli odliczać godziny niewoli.Było to zasługą „pana kuku- musa”, który chociaż w nędzy, bo od października 1793 r. nieopłacany, z liczną familią żyjąc, „obowiązki swoje przy zegarze dopełniał i mimo tych, na oliwę, liny, ślusarza, reperację zegaru i człowieka nową ponosił ekspens”. (z listu gu- genmusa,„trzydziestoletniego wiernego sługi”, do króla z 4 września 1796 r.). Był pan kukumus nie tylko zegarmistrzem. z powodzeniem można by go nazwać również mówioną gazetą dawnej warszawy.przebywając z racji swoich obowiązków na zamku, umiał wywiedzieć się, o czym mówiono na pokojach i wprzedpokojach królewskich,i zebrane nowinki pośpiesznie wynosił na mia- sto, w obawie aby go nie uprzedzili inni. Łatwo sobie wyobrazić jego wziętość w towarzystwie i zasługi właśnie jako nieoficjalnego łącznika między dworem panującego a ludnością stolicy.pasja do rozpowszechniania najnowszych wieści była w zamkowym zegarmistrzu tak wielka,że ulegał jej i po zajęciu warszawy przez prusaków mimo grożącego mu z tego powodu uwięzienia lub wysiedle- nia. dowodzi tego następująca anegdota zapisana przez franciszka salezego dmochowskiego (Wspomnienia od 1806 do 1830 roku): po bitwie pod raszynem (19 iV 1809) wojska nasze stały na pradze, która przez kapitulacją wyłączona była od działań wojennych.tłumy ciekawych zbierały się codziennie nad brzegiem wisły i przez perspektywy usiłowały rozpoznać ziomków swoich, a z dawanych oznaków przekonać się o rze- czywistym stanie rzeczy.daremnie austriacy ukrywali swoje klęski i głosi- li zwycięstwa. wiadomości z pragi z szybkością błyskawicy przechodziły do warszawy. stary gugenmus, nadworny zegarmistrz króla stanisława augusta,był ich najgorliwszym i najśmielszym roznosicielem.niewielu pa- mięta oryginalny ubiór i ruchy tego zacnego i szanowanego starca.chodził we fraku, w krótkich spodniach, w trzewikach ze sprzączkami, w białych Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 20 20 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT pończochach; na głowie miał upudrowaną perukę z harcapem z tyłu; w rę- ku trójgraniasty kapelusz, którego nie używał do nakrycia głowy, lecz tylko do kłaniania się znajomym. Mimo późnego wieku chodził bardzo szybko. Był on ogniskiem wszelkich wiadomości dotyczących się kraju naszego. za czasów pruskich nieraz strofowano go za to. Bo jak się tylko jaka wieść rozeszła,to zawsze,dochodząc kłębka po nitce,kończyła się na gugenmu- sie. Muszę tu wspomnieć o jednej okoliczności. gubernator warszawy za czasów pruskich, jenerał koehler, człowiek bardzo zacny, a dla swojej łagodności i wyrozumienia poważany i lubiony od warszawiaków, wezwał go pewnego razu i wyrzucając mu jego niebacz- ność, zagroził nawet, że jeśli nie powstrzyma się w mowie, to z warszawy wywieziony zostanie. gugenmus uznał swoją winę i przyrzekł poprawę, a ukłoniwszy się z uszanowaniem, wyszedł i drzwi zamknął za sobą. nie może jednak wytrzymać,uchyla drzwi,a wsunąwszy głowę,przytłumionym głosem szepce: – Jaśnie wielmożny gubernatorze! Może Jaśnie wielmożny guberna- tor jeszcze nie wie? wielka nowina! wojska królewskie zupełnie rozbite pod Jeną. francuzi już są dziś w Berlinie, a najdalej za dwa lub trzy tygo- dnie będą w warszawie. Osłupiał jenerał. wiadomość tę odebrał sztafetą przed półgodziną, i to tylko o niepomyślnym wypadku bitwy pod Jeną, a tu gugenmus, a za nim cała warszawa o tym wie. na zdzierstwa prusaków (wiersze z lat 1797–1806) na mocy traktatu podziałowego warszawa wraz z całą połacią północno-za- chodnich ziem rzeczypospolitej polskiej dostała się pod panowanie króla fry- deryka wilhelma ii. na ludność polską nałożono duże ciężary podatkowe. szczególnym utrapieniem dla polaków byli urzędnicy administracyjni, słynni z zachłanności na łapówki, traktujący pobyt w kraju zabranym jako okazję do szybkiego wzbogacenia się. gardzono nimi i nienawidzono ich całą duszą. Świadectwem złorzeczenia na pruskie czasy są puszczane w obieg anonimowe Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 21 na zdzierstwa prusaków 21 satyry,z których kilka przytoczymy poniżej w kolejności chronologicznej.pierw- szy wiersz powstał w 1797 r., co uwidoczniono w jego tytule. powodem do na- pisania drugiego stało się obwieszczenie wydane 4 grudnia 1798 r. w płocku przez „JkMci prus nowo-wschodnich wojenno-ekonomiczną kamerę”, za- wierające nakaz zaopatrzenia psów wolno chodzących w drewniane klocki.dru- czek z tym obwieszczeniem zachował się w zbiorach Śląskiej Biblioteki publicz- nej w katowicach (sygn. 224985 iii). podała o nim wiadomość J. Berger- -Majerowa (Nieznane Estreicherowi „Polonica” i „Silesiaca” w starodrukach Biblio- teki Śląskiej,seria ii,katowice 1968,s.56).trzeci wiersz powstał w tym samym czasie, wynika to z sąsiedztwa we współczesnym kodeksie rękopiśmiennym Ossolineum (sygn. 6621, t. iii), skąd te satyry przedrukowujemy. czwartą la- mentację publikujemy według kopii z końca XViii wieku w zbiorach chrepto- wiczów ze szczors i 6050 (obecnie w Bibliotece akademii nauk w kijowie), z zaznaczeniem,że ogłosił ją drukiem po raz pierwszy k.sienkiewicz w Skarb- cu historii polskiej (t. ii, paryż 1840). Krakowiak 1806 ułożony został pod wpły- wem radosnej wieści o zwycięstwie napoleona pod austerlitz (2 grudnia 1805 r.). Odpisaliśmy ten utwór ze starego manuskryptu poznańskiego towarzystwa przyjaciół nauk (sygn.355).wiersz ostatni PożegnanieNiemcówWarszawy,któ- ry powtórzy się według zapisu w zbiorach Muzeum narodowego krakowskie- go (sygn. 214), wygrzmiał jakiś nieznany patriota chyba już po przegranej pru- saków pod Jeną, zapewne tuż przed wkroczeniem wojsk francuskich do war- szawy,a więc przed 27 listopada 1806 r. warszawa na redutacH w Masce 1797 pełna niegdyś warszawa zbytków i rozpusty, dziś w masce, incognito, ubrana w zapusty. rzęsistym światłem przedtem ozdobione sale ciemny widok sprawują na tym karnawale. antrepryzy teatrów, redutne kramarze, zbankrutowali wszyscy na swoim towarze. wszystko razem oznacza i menaż, i smutek, zbytku przeszłej rozpusty otóż to masz skutek! warszawo! Byłaś przedtem miast polskich ozdobą, Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 22 22 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT dziś jesteś obarczona niewoli żałobą. przedtem biegły sztafety raz w raz z ostrzygami, teraz szczęście, gdy przyjdzie bryka z kartoflami. przedtem szampan, poncz, wino stare było w modzie, dziś gust tylko w tytoniu i w herbatnej wodzie. ustały już asamble, pikniki, baliki, zginęły faraona, wentunia stoliki, szczęśliwy, kiedy kto ma za rządu prusaków funt mięsa, kwartę piwa i parę szostaków. naucz się więc, warszawo, od niemców menażu; Jeśli powrócą kiedy polacy z wojażu, powiedz im, że przez zbytek kraj istność utraca, a przy menażu rządzie – ludni się, zbogaca. Już podobno swej straty polak nie odszuka, niechaj więc już dla drugich służy ta nauka. nim się pod pruskim rządem, warszawo, zbogacisz. radzęć, nie zrzucaj maski, nic na tym nie stracisz. nOwOŚć Jadąc przez kraje prusy południowe, gdzie wszystkie prawa i ustawy nowe, gdzie narzekania pełno w każdej stronie, gdzie liczą ludzi, psy, bydło i konie, widziałem dosyć nowych urzędników: sztejenemerów, landratów, mierników, Just-konsyliarzów, kreisratów – Objąć pamięcią trudno tych prałatów. Mało sto mendli w urzędach prusaków na udręczenie niewinnych polaków. z tysiącznych źródeł becał naznaczają, płakać nie każą, chociaż przykro łają. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 23 na zdzierstwa prusaków 23 pod miastem poznań widziałem psów trzodę, kundle, mucyki, gończe, stare, młode – wszystkie na szyjach kłódki z drzewa miały; coś – pomyślałem – przewinić musiały. pytam się człeka: „powiedz, co to znaczy, Że psy z kłodami?”. On mi się tłumaczy, Że nie wie, tylko, że uniwersały wyszły, by nosił kłody ród psi cały. Biedny psi rodzie, jakżeś ukarany! przez całe życie masz nosić kajdany wieczną niewolę na kark wasz złożyli. to słysząc, wszyscy żałośnie zawyli. i rozeszły się każdy w swoją stronę, ciągnąc za sobą kłodę zawieszonę, złorzecząc życiu, ojcom swoim łają, z czulej rozpaczy wiele się wściekają. Jam sobie myślał: „kiedy psy w niewoli, w jakiejże ludzie być muszą niedoli w tym kraju wolnym, przemocą zabranym”. westchnąłem nad ich losem opłakanym. pieŚń wasaLów pruskicH Bodaj wszyscy wzięli kaci tę biedę, co nam dopieka! zboże prawie nic nie płaci, a pieniądz od nas ucieka. trzeba dla króla podatki, dla regencyi sportule, Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 24 24 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT dla kamery dać dodatki, a cóż zostanie w szkatule? Lepiej odtąd nie pić wina, rzadkie jadać waserzupy, skromnie siedzieć u komina, strzec czeladzi i chałupy. albo śmierć spragniona przyjdzie i zagrzebie w ziemi trupa, albo też słońce wznidzie i ustanie waserzupa. piOsnka Mazura Oj, biedaż nam, Mazury, Jakiej nigdy nie było! niemcy drą nas ze skóry. O czym nam się nie śniło. Bo któż by się spodziewał któż by się o to starał, By się tak Bóg rozgniewał Że nas niemcami skarał. ni rozmowy, ni sprawy, Bo cóż z niemcem za mowa? ni z nim żadnej zabawy, Bo sam siedzi jak sowa. tylko dybie na człeka gdyby jastrząb na kury. niemiecka to opieka: Odrzeć człeka ze skóry. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 25 na zdzierstwa prusaków 25 cóż się teraz z warszawy, Miły Boże, zrobiło! nie masz żadnej zabawy, ni tych ludzi, co było. wszędzie niemca lub Żyda spotkasz zawsze na drodze, kędy spojrzysz, to bida, a wszędy cię drą srodze. dawniej człowiek, bywało, Jak do miasta pojedzie. to się wszystko przedało, zawsze z groszem wyjedzie. teraz niemcom płać, a płać. diabeł nadał tę sprawę! ani można ich napchać – gdyby wory dziurawe. Boże, pełen litości, do ciebie prośby wznosim: pozbawże nas tych gości i wysłuchaj nas, prosim. Bo nas niemcy nie słyszą, ni się żalić nie dadzą, tylko piszą, a piszą, a pieniądze gromadzą. nie może być, parobcy, Żeby to tak zostało: w swojej ziemi człek obcy. gdzie mu się dobrze działo. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 26 26 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT wszak przysłowie to mamy: „póki tylko świat światem, póty polak z niemcami nie powinien być bratem”. Jeszcze będziem wybijać, krzesać ognia z podkówki, Jeszcze będziem przepijać nasze polskie złotówki. wróci się nam warszawa, wróci dla nas, dla kupca; nie ma niemiec tu prawa! Bijmy, chłopcy, hołubca! krakOwiak 1806 cesarzu! cesarzu! cóż ci przyszło z wojny? wylałeś krew ludzką, naród niespokojny, Brałeś matek syny, w rekrutyś ich pędził, przecieś kraju swego ni wiednia oszczędził. Już na twoje niemcy, na cię przyszła trwoga, krew ludów przez ciebie padła pomstą Boga. reszta niedobitków, co w szpitalach jęczy, próżno kraj zaraża, samych siebie męczy. Boskie to wyroki. po coś lud ciemiężył? cóż z ciebie, choć żyjesz? Jesteś, jak byś nie żył. tyleś stracił krajów i skarb niezliczony dla jednej niewiernej i fałszywej żony. nie znałeś się na tym, choć cię rogi bodły, spodliłeś swe trony, boś też i sam podły. Świat milczeć nie umie. Jego są pogłoski, Że cię do tej biedy przywiódł rozumowski. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 27 na zdzierstwa prusaków 27 Już twym panowaniem poddani się wstydzą, a obce narody śmieją się i szydzą. na próżno żal z płaczem w sercu swoim dusisz, francuz ci nakazał, polskę oddać musisz. paryż nam przyrzekał, Berlin na nas krzyczy: strzeżcie się, polacy, petersburskiej dziczy! Jeszcze krew na pradze pomsty bratniej woła, nie łącz się z Moskalem, pomścij się, kto zdoła! widzisz wirtemberga, a z nim i Bawara, Jak im rozjaśniała ich korona stara. wkrótce i my będziem w wojennej kurzawie, wkrótce zobaczymy koronę w warszawie. zadrży wtenczas Moskal przed mieczem potężnym, wszak doznał, że polak był i będzie mężnym. Świadkiem pod austerlitz wojenna rozprawa, zemsta na Moskalach, im pamiątka krwawa. Już obcych narodów zaginęły wpływy, Mścij się na gwarancie, kto jest polak żywy! francuz jest pomocą, legijony zsyła, wzajem z petersburga zrobi się mogiła. pOŻegnanie nieMców warszawy dalej, niemcy, do Berlina na kartofle, waserzupy, diable się wam zmieni mina, jak wam na nich zeschną dupy. szewcy, krawcy, powróźnicy z magistratur do warsztatów, do Berlina, swej stolicy, wander machen do kamratów, Odarliście nas ze skóry. dość już, łotry! dość, złodzieje! rozpędzi was jak złe chmury, jak z francyi wiatr zawieje. dalej, niemki, co trzy zęby w obrzydliwej macie paszczy, Bo w śmierdzące wasze gęby polak tylko chyba naszczy. Jak szarańcza, co to zżera, niech opuści nasze pola, co do serca nam doskwiera, niech się skończy ta niedola. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 28 28 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT głupia wasza sprawiedliwość jest nam zgubą dostateczną, niechajże wam na zelżywość spuści niebo karę wieczną! Bierzcie torby i manatki, kisle, pludry, brzydkie gacie – te były wasze dostatki, dziś się lepiej od nas macie. niech z was żaden nie zostaje, bierzcie z sobą orły, słupy, na ostatnie pożegnanie całujcież nas wszystkich w dupy! O czechowiczach pieśń taneczna w wieku XiX było jeszcze w użyciu przysłowie litewskie na oznaczenie czu- purnej solidarności rodowej: „pojedynczo czechowicz, wszyscy razem cze- chowicz”. aleksander weryha-darowski, znany przed kilkudziesięciu laty bibliofil i erudyta, w swoim Zbiorze przysłów dedykowanym Julianowi Bartoszewiczowi wyjaśnia, że to obiegowe powiedzonko o czechowiczach odpowiada potocznemu: „rodem kurki czubate” i jest po prostu wyciągiem ze starej tanecznej pieśni, którą jeszcze w połowie XiX wieku śpiewa- no w Oszmiańskiem. powtarzam ją za darowskim, z rękopisu Ossolineum (681.1): nasz pan czechowicz, Jego żona czechowicz, Jego dzieci czechowicz, wszyscy razem czechowicz, pojedynczo czechowicz, dobrze gada czechowicz, dobrze jada czechowicz, dobrze pije czechowicz, dobrze bije czechowicz, dobrze płaci czechowicz itd. dzisiaj z pewnością wzbogacilibyśmy tę piosenkę w jeszcze jeden wers: „dobrze gra czechowicz”,nb.z myślą o utalentowanym aktorze Mieczysławie czechowiczu, któremu wesołe opowiadanie powyższe dedykujemy. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 29 kandyba kandyBa 29 O jednym z przedstawicieli tego rodu,bujnie niegdyś rozplenionego na Litwie, kursował uszczypliwy wierszyk, który tutaj powtarzamy za a. weryhą-da- rowskim (Jeden rozdział do przyszłej księgi przysłów polskich, kijów 1867): czy ryba, czy rak, kandyba durak, czy rak, czy ryba, durak kandyba, czy siak, czy tak, kandyba durak. przysłowie litewskie pod koniec XViii wieku kursowało na Litwie przysłowie (wydrukował je M. wołowski w Encyklopedii humoru, t. i, warszawa 1890): sąsiad z chreptowicza, z radziwiłłów krewny, Mąż z Obuchowicza najczęściej niepewny. co z kim warto? na postawione pytanie odpowiada wierszyk osiemnastowieczny,będący w obie- gu jeszcze w drugiej połowie następnego stulecia, o czym napomknął edward chłopicki w artykule Wędrówki po guberni kijowskiej („tygodnik ilustrowany” nr 308 z 1881 r.): z chreptowiczem żyć, z radziwiłłem pić, Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 30 30 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT z Ogińskimi jadać, a zrzewuskim gadać. notabene ostatnia pochwała odnosi się do adama rzewuskiego,ojca Hen- ryka, znanego w XiX wieku powieściopisarza. czartoryskes sumnes inny zestaw rodzin magnackich charakteryzowało przysłowie żydowskie z czasów panowania króla stanisława augusta.przytaczam je z pozostawionej w rękopisie (Bibl. pan w krakowie, sygn. 3255, t. V) Encyklopedii powszech- nej humoru a. dziarskiego: czartoryskes sumnes, a potockies dumnes, radziwiłłes szaławiłes, Małachowskies pikies. definicja wszystkich ministrów polskich w czterech wierszach zabawny ten czterowiersz-zagadkę, w którym nieznany satyryk sportretował najwyższych dostojników państwowych w latach osiemdziesiątych XViii wie- ku – każdego jednym tylko wyrazem charakteryzującym najgłówniejszą przy- warę – zapisał z przydaniem klucza w swoich pamiętnikach seweryn Bukar (drezno 1871, wyd. J.i. kraszewski): wędzikiszka, Hołota, szubienicznik, cnota, Ślamazarnik, gawęda, filut, rewerenda, sardanapal, Bogacz, intrygant, rogacz, pijak, klarnecista, Basałyk, psalmista. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 31 zaJąkLiwy i niegrzeczna 31 wiersz 1 – pOdskarBiOwie książę stanisław poniatowski – wielki litewski, antoni dziekoński – nadworny litewski, książę adam poniński – wielki koronny, roch kossowski – nadworny koronny. wiersz 2 – MarszaŁkOwie Michał wandalin Mniszech – wielki koronny, Józef władysław gurowski – wielki litewski, kazimierz raczyński – nadworny koronny, ignacy potocki – nadworny litewski. wiersz 3 – kancLerze książę Michał aleksander sapieha – wielki litewski, Hijacynt Małachowski – wielki koronny, ksiądz Maciej garnysz – podkanclerzy koronny, Joachim chreptowicz – podkanclerz litewski. wiersz 4 – HetMani franciszek ksawery Branicki – wielki koronny, Michał Ogiński – wielki litewski, Ludwik tyszkiewicz – polny litewski, seweryn rzewuski – polny koronny. zająkliwy i niegrzeczna w XiX wieku krążyła po salonach anegdota o lekcji skromności udzielonej pewnej zarozumiałej damie przez znanego bajkopisarza antoniego goreckie- go (1787–1861). s. Morawski opowiada w swoich pamiętnikach (Kilka lat młodości mojej w Wilnie, warszawa 1959), iż wracając raz z zagranicy, gorecki zatrzymał się na czas niejaki w krakowskiem, gdzie wtedy sławną z urody, piękności i rozumu była panna wielopolska. gorecki, bardzo nieładny, nad- Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 32 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT 32 zwyczajnie piękne lubił kobiety.zaintrygowała go wielce piękna wielopolska, jak ją pierwszy raz w salonie zobaczył. czy dla nerwowego uczucia, czy w przypadku jąkać się zaczął w rozmowie. panna wielopolska pomimo usza- nowania, jakie już imię goreckiego wzbudzało, parsknęła na to ze śmiechu. ubodło to do żywego naszego poetę, ale udał, że tego nie widzi. goreckiego nie można było nie polubić od razu. podobał się też wkrótce w salonie. pro- szono go o napisanie każdej damie pamiątki w albumie. albumy posypały się gradem. panna wielopolska, primadonna w tym towarzystwie, wystąpiła naj- pierwsza.gorecki natychmiast wziął jej sztambuch i ani chwili nie namyślając się, napisał: w tych wierszach pozostanie dwóch wad pamięć wieczna: Ja, żem był zająkliwy, pani, że niegrzeczna. i rzekną potomkowie, czyniąc porównanie, Że tam winna natura, tu złe wychowanie. powyższy czterowiersz znajduje się w lipskim wydaniu Pism Antoniego Go- reckiego z roku 1886,zatytułowany Do... i opatrzony datą: 1816 r.edytorzy po- dający ową zabawną improwizację do druku przez niewiedzę,a może powodo- wani zbytnią kurtuazją lub po prostu pozbawieni poczucia humoru, nie umieścili bodaj wiadomości, że karcący wierszyk doprowadził do zabawnego turnieju poetyckiego. Bowiem właścicielka sztambucha, którą według J. fal- kowskiego (Obrazy z życia ostatnich pokoleń w Polsce,t.V,poznań 1887) była nie panna wielopolska, lecz pani Janowa wielopolska, z domu potulicka, odcięła się goreckiemu następującym wierszykiem: Błędliwe, choć dowcipne często mądrych zdanie, gdyż śmiech płodem natury, jak i zająkanie. kto zaś wie, co jest grzeczność, a płci słabej łaje, dobrego wychowania przykładu nie daje. trzeci informator w sprawie owego turnieju w czasopiśmie „tydzień pol- ski” (nr 28 z 10 Vii 1881 r.) twierdzi, że gorecki zaimprowizował wierszyk „pewnej pani,co śmiała się z poety zająkliwego w warszawie”(nie w krakow- Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 33 zaJąkLiwy i niegrzeczna 33 skiem!) przed wyjazdem swoim do austrii i że owa pani przesłała odpowiedź goreckiemu do wiednia za karę na koszt adresata. Ostatnie słowo w tej utarczce należało do bajkopisarza,który w sposób przekorny ugiął kolano i dał przykład pożądanej przez damę grzeczności w następującej replice: za dobry wiersz nie płacą, jam za ladajaki czterdzieści osiem grajcarów zapłacił. Bodajby wszystkie kadencyje stracił, kto na wydatek naraził mnie taki. Będę po szkodzie drugi raz ostrożny. Lecz żebym dobre dowiódł wychowanie, posyłam franco moje odpisanie. komu wyszydzać cudze wady jest przyjemnym, niechaj się nie uraża wyśmianiem wzajemnym. Lecz co było, to przeszło; dajmy pokój sobie. Można mówić: z tryumfem wyszły strony obie. pochowajmy więc ostre dowcipu sztylety! grzeczność, skromność, łagodność – to jest broń kobiety niech ta sama broń goi, co tak srodze rani: wierszem obraził, wierszem przepraszam cię, pani. polką jesteś, stąd dobre nadzieje się tworzą: nigdy polka nie karze tych, co się pokorzą. w sporze poety z damą sądy opinii publicznej były z pewnością podzielo- ne,ale przeważały chyba głosy przyznające rację „zająkliwemu”,o czym świad- czy następujące Zdanie trzeciego bezinteresowne do wierszów Antoniego Gorec- kiego i Janowej Wielopolskiej, znajdujące się w zbiorze miscellaneów Biblioteki Jagiellońskiej (sygn. 7045, s. 37): Bez stronnictwa, jeżeli powiedzieć się godzi, natury od jej płodu różnica zachodzi. płód natury zachować Bóg nam sposób nadał, ale samą naturą tak chciał, by sam władał. a gdy tak jest, więc sądzę podług mego zdania: Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 34 34 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT Śmiech bezwzględny jest skutkiem złego wychowania i nie chybił grzeczności, kto tę zganił wadę – dopełnił obowiązku, dał płci pięknej radę. we wspomnianym kodeksie rękopiśmiennym w bezpośrednim sąsiedztwie ze Zdaniem mediatora figuruje Wiersz Janowej z Potulickich Wielopolskiej do swo- jej córki. przytoczymy go niżej jako ciekawostkę i zarazem dowód, że niesłusz- nie urażona białogłowa umiała pisać wierszem i że, co za tym idzie, stanęła do turnieju z utalentowanym poetą osobiście. graj w ślepą babkę, mama ci radzi, niechaj cię ona wszędzie prowadzi. Biegaj, biegaj, Maryniu miła, Bogdajś się zawsze równie bawiła. gdy się za szczęściem zaczną uganiać, nie daj se oczów wtenczas zasłaniać. Biegaj etc. Jeśli chcesz słuchać mej dobrej rady, Bądź ślepą babką na cudze wady. Biegaj etc. Świat ci się mądrym wydawać będzie, Lecz ślepe babki napotkasz wszędzie. Biegaj etc. strzeż się wykrętów, idź prostą drogą, zawady wszędzie spotkać cię mogą. Biegaj etc. ci także w ślepe babki grywają, co o niebaczność na ciebie łają. Biegaj etc. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 35 tO ci pOeta! 35 gdyby cię zazdrość doścignąć chciała, pamiętaj, byś się złapać nie dała. Biegaj etc. Ślepa chłopczyna gdy cię dogoni, wtenczas cię mama już nie obroni. Biegaj etc. Marynia wielopolska,jedynaczka,podrósłszy,wyszła za mąż za stanisława Jabłonowskiego. Jej matka, bohaterka naszego opowiadania,„w młodości była piękną, lubiła romansować i była trochę zalotną, nawet już w starszym wieku nie opuściła ją kokieteria. Była dowcipną, salonową i przy tym rozumną” – charakteryzuje ją ksawery prek (Czasy i ludzie,wrocław 1959,s.99).zmar- ła 16 marca 1848 r.; jej mąż, kasztelan, pożegnał się z tym światem 11 mar- ca 1860 r. – oczym wyczytaliśmy wiadomość w krakowskim „czasie” (nr 61 z 14 iii 1880 r.). to ci poeta! teodor potocki, wojewoda bełski, ożenił się z kordulą komorowską, rodzoną siostrą gertrudy, pierwszej żony szczęsnego potockiego, uprowadzonej prze- mocą z domu rodzicielskiego i zamordowanej z rozkazu matki pana młodego, niezadowolonej z mezaliansu syna.dzieje tej zbrodni posłużyły za osnowę po- wieści poetyckiej antoniego Malczewskiego pt.Maria.najobszerniej opisał je J.i. kraszewski w książce Starościna bełska. nieznany recenzent opowiedział w „dzienniku Literackim” (nr 117 z 6 X 1857 r.) następującą anegdotę o szwagrze szczęsnowej potockiej: „ów teodor,wojewoda bełski,był poetą,i to poetą z miłości do żony swojej.książ- ki wprawdzie nie zostawił po sobie żadnej, ale wiersze swoje, jedyne wiersze, jakie stworzył w życiu, na trwalszym od książkowego zostawił papierze, bo na kamieniu pomnikowym. stary wojewoda, ożeniwszy się powtórnie z kor- dulą komorowską, kochał się w niej szalenie i raz w zapale miłosnym ułożył czterowiersz. do niedawna (a może jeszcze i teraz) za pałacem pani wojewo- Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 36 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT 36 dziny był mały ogródek; w tym ogródku był jawor, a pod jaworem był rodzaj kamiennego pomnika, na którym pan wojewoda kazał wyryć poezję swoje. czterowiersz ten jest następujący: tu pod tym jaworem siedział kordul z teodorem. tak piękny jak ona: kordul,teodora żona”. f. dzierżykraj Morawski (Kilka słów do historii napisów w Polsce, Pisma zbiorowe, t. iV, poznań 1882) zapewnia, że teodor potocki znany był z manii ciągłego wierszowania: „gdzie tylko mógł, umieszczał swoje nieszczęśliwe ra- moty; nad drzwiczkami nawet wiodącymi do jego ogródka taki wiersz położył: tu, przy tej furtce wojewoda w kurtce. nadzwyczaj on kochając magnifikę swoją, kordulę, i urządziwszy dla niej stypę w dzień imienin, po sutym obiedzie zaprosił wszystkich gości do folwar- ku o ćwierć mili oddalonego na balik wieczorny. Jadą wszyscy o zmroku kare- tami, kolebkami, soliterkami, kiszkami i taradajkami. Jadą długą lipową ulicą i z wielkim zdziwieniem na każdym drzewie widzą transparent z napisem: «Ona to! Ona!». napis ten ciągnął się przez całe ćwierć mili, zawsze toż samo: «Ona to! Ona!» świetniało po lipach, aż dopiero na folwarku drugi wiersz z pierwszym rymujący: «Moja najukochańsza żona» w większym i świetniej- szym zajaśniał przezroczu. Liczne oklaski, wiwaty, huk moździerzy, ogromny na powitanie kielich,a zwłaszcza rozrzewnienie się aż do łez ubóstwianej kor- duli – do najwyższego stopnia wzniosły tryumf senatora-poety”. do korduli w osiemnastowiecznym kodeksie rękopiśmiennym Biblioteki Jagiellońskiej, oznaczonym sygnaturą 6899,na stronicach 689–690 znajduje się Wiersz do Jmci Panny Korduli, kasztelanki santockiej. Jest to zapewnienie miłości wojewody Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 37 ByŁByM cyMBaŁ, ŻeByM się gO ByM BaŁ 37 bełzkiego przesłane komorowskiej jeszcze przed zaprzysiężeniem jej dożywot- niego uczucia. tekst owego, chyba najbardziej udanego i przekonującego (są- dząc z niedługo potem zawartego małżeństwa) popisu poetyckiego pana teo- dora, podajemy według innej, poprawniejszej kopii przechowywanej w Ossolineum (rkps 5367, s. 10): wtenczas nie będę kochał mej korduli, kiedy chełpliwy francuz gębę stuli, kiedy swej Hiszpan zapomni powagi, kiedy swej anglik umniejszy odwagi, kiedy Holender złotem gardzić będzie, kiedy tatarzyn ludzkości nabędzie, kiedy nam prusak swe zdzierstwa nagrodzi, kiedy się polski naród z sobą zgodzi, kiedy już niemiec poprzestanie wina, kiedy kto zbije silnego rusina, kiedy wykrętów włoch swych poprzestanie, kiedy kark schylą swój amerykanie, kiedy Żyd jadać przestanie cebuli, wtenczas nie będę kochał mej korduli. Byłbym cymbał, żebym się go bym bał …wspomnę w końcu jeszcze o jednym,który do niedawna był uciechą i ce- lem żartów całej warszawy. soter rozmiar rozbicki,wierszokleta naszych czasów – był to chłop duży,raczej do rzeźnika niż do poety podobny.Byczej miny,wołowych oczu – zwykle swe siedlisko miał w kawiarni „pod dzwonnicą”na krakowskim przedmieściu. za 5 groszy polskich deklamował każdemu swoje wiersze, pobrzękując sobie do taktu na gitarze. Mówiono, że nieszczęśliwa miłość przywiodła go do tego upodlenia… na mnie robił on wrażenie zręcznego wyzyskiwacza cudzej kieszeni. rozbicki pisał bajki, wiersze i dramata, a im więcej płodził, tym mniej sensu w tym było. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 38 38 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT szlachta w Łęcznej i w Łowiczu na jarmarkach płaciła po dukacie za te płody rozbickiemu, który śmieszył młodych panków po zajazdach i szumne pisał im dedykacje. aby dać miarę „talentu” rozbickiego przytaczamy tu parę jego Bajek, które (mówiąc nawiasem) równie jak i rymy Marcinkowskiego należą dziś do rzadkich, choć nieposzukiwanych wydań. nie było na świecie dwóch gołąbków przecie którzy by się kochali się Jak my się kochamy się… ale, o zgrozo! Ojciec nam zagroził kozą! Lecz ja byłbym cymbał, Żebym się go bym bał… albo ta druga: pytała się sowa turkota dlaczego ma oczy jak u kota? a on jej na to: – co do tego komu, Że mojej żony nie ma w nocy w domu? a skąd sens taki wynika, niech nikt nosa nie wtyka do pika-optyka1. Bajkom swym nadawał rozbicki najdziwaczniejsze tytuły, niemające żadnego związku z treścią. i tak, tytuł pierwszej zwyż przytoczonych bajek opiewa: Wróbel i armata, drugiej o turkocie: Wąż i naleśnik. na karcie tytu- łowej bajek rozbickiego mieści się jego konterfekt z następującym podpi- sem: 01 Jakob pik był naówczas słynnym w warszawie optykiem. Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 39 „O czeŚć waM, panOwie, Magnaci!” 39 co komu szkodzi Że rozbicki w skarpetkach i szlafroku chodzi. widoczna w tym,że rozbicki z rozmysłem pisał swe bzdurstwa i z gó- ry obliczał zyski, jakie mu pobłażliwość ludzka przyniesie. pani paulina z L. wilkońska, znana i ceniona autorka, raczyła mi podać następujący ciekawy szczegół o rozbickim: „przyszedł do mojego męża (pi- sze mi w swym liście p. wilkońska) i czytał mu Odę do cesarza Mikołaja, w której było: O ty, potomku piasta, co to za szczęście dla naszego miasta, Że się nikt z karabelą w ulicach nie szasta! Mój mąż zgromił go za to, bo zaraz wszystko gwałtownie uczuł. na to rozbicki odrzekł impertynencko: «pan tłumisz ducha młodych poetów!». rozgniewany august [wilkoński] za drzwi go wypchnął. gdy wjeżdżała młoda żona księcia konstantego do warszawy, złożył jej w hołdzie rozbicki i drugi wiersz podobny – nie pomnę nazwiska – wyda- nia poezji swoich.zostało to bardzo łaskawie przyjęte i mieli każdy po bry- lantowym dostać pierścieniu. zapytano jednak pierwej w cenzurze o tych wielkich poetów, a odpowiedź stamtąd była taka, że już pierścieni nie dano, ale każdemu po paręset złotych.ale,ale! rozbicki przez zemstę za to, że za drzwi wyleciał, zadedykował augustowi tom utworów swoich, które nie pamiętam, pod jakim wyszły tytułem…”. sylwetkę rozbickiego dla potomnych opisał władysław Bełza w Dzi- wadłach literackich (Sobótka. Księga zbiorowa na uczczenie pięćdziesięcio- letniego jubileuszu Seweryna Goszczyńskiego, Lwów 1875, s. 326–328) „O cześć wam, panowie, magnaci!” (z dziejów starej pieśni proletariackiej) znana pieśń ludowa,zaczynająca się od słów:„gdy naród na pole wystąpił z orę- żem”,narodziła się po klęsce powstania listopadowego i zawiera krytyczną ocenę Sens01-3.qxp:Stach.Piw.01/3 3/24/09 12:44 PM Page 40 rOMan kaLeta SENSACJE Z DAWNYCH LAT 40 działalności polityków i generałów, przeprowadzoną ze skrajnie antagonistycz- nych pozycji klasowych.zrazu kursowała ona jako anonimowy wiersz w kopiach rękopiśmiennych. dzisiaj wiemy, że autorem owej gniewnej rozprawy z rodzimą magnaterią był osiemnastoletni gustaw ehrenberg (1818–1895), nieślubny syn znanej piękności warszawskiej,weroniki rautenstrauchowej,i cara aleksandra i. po raz pierwszy pełny tekst omawianego utworu ukazał się drukiem w tomiku Dźwiękiminionychlat–1835i1836,wydanym w krakowie w 1848 r.przez przy- jaciół poety, który w tym czasie (od dziesięciu już lat) przebywał na zesłaniu na syberii,skazany za działalność konspiracyjną wwarszawskim stowarzyszeniu Ludu polskiego.na karcie tytułowej owego zbiorku wierszy ehrenberga wydaw- cy zamieścili dla zmylenia policji fikcyjną metrykę wydawniczą:„paryż 1848.im- primerie de Maîtresse et compagnie.place cambrai 2”. na próżno usiłowaliśmy dociec, kto pierwszy wpadł na pomysł dorobie- nia do tekstu wiersza ehrenberga melodii (zapożyczonej być może z jakiejś nieznanej nam dzisiaj pieśni niemieckiej lub francuskiej). nie wiadomo też, kiedy zaczęto ją śpiewać. wolno wnosić, że stało się to w okresie wiosny Ludów. Od tego czasu aż do napisania przez socjalistę lwowskiego Bolesława czer- wińskiego Czerwonego sztandaru (1881) pieśń nawiązująca do wydarzeń po- wstania listopadowego była najbardziej popularnym hymnem polskich rewo- lucjonistów. tomasz Burzyński świadczy (Wspomnienia z czasów młodości, [w:] Wydaw- nictwo materiałów do historii powstania 1863–1864, t. iV, z. 1, Lwów 1894, s. 127) o szczególnej popularności tej pieśni wśród studentów na uniwersyte- cie kijowskim; władysław Mickiewicz zaś zamieścił w swoich Pamiętnikach (t. ii, warszawa 1927, s. 40) wiadomość, że intonował ją tam często pięknym głosem Leonard sowiński, utalentowany poeta, działacz młodzieżowy, wróg szlachty, zagorzały obrońca chłopów, zesłany na sybir (w 1862 r.) za to, że „głosił rewolucję”. Był to – dodajmy nawiasem – bratanek wojciecha sowiń- skiego, płodnego, lecz miernego kompozytora żyjącego na pielgrzymstwie we francji.O tym ostatnim napisał chopin złośliwie w jednym z listów: „słysza- łem oratorium sowińskiego i jeszcze żyję”. Oczywiście w toku przeobrażania „poezyi” ehrenberga w pieśń tkankę słowną jako pierworodną trzeba było dostosować do ni
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Sensacje z dawnych lat
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: