Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00406 007883 15362474 na godz. na dobę w sumie
Serce i inne podroby - ebook/pdf
Serce i inne podroby - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 119
Wydawca: Burda Książki Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7778-254-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> młodzieżowe
Porównaj ceny (książka, ebook (-35%), audiobook).

Jego Romans palce lizać podbił serca synów, ojców, i dziadków. A przepisy z książki podbiły żołądki córek, mam i babć. Serce i inne podroby to opis dalszych perypetii sympatycznego Felka. Jest to najprawdziwszy romans, żadna tam podróbka! Choć z podrobami w tle, bo czytelnicy znajdą tu przepisy na flaczki, cynaderki i inne okropieństwa. Książka dla ludzi o zdrowym apetycie i mocnych nerwach.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

K sią ż k a p rzez n a czo n a dla osó b o d lat 8 d o 1 0 8! Romans dla chłopaków?! Grzegorz Kasdepke już raz udowodnił, że można taki napisać. Jego „Romans palce lizać” podbił serca synów, ojców i dziadków. A przepisy z książki podbiły żołądki córek, mam i babć. e l n i e b 5 d i a p is ó w , u 2 k d z r h p g . c ó y a l ą C i ę z n r b o e z w e W ś r k t ó o d r a c j e il u st r O l a C i e śl a k serce_rozrys.indd 1 11-10-11 10:57 „Serce i inne podroby” to opis dalszych perypetii sympatycznego Felka. Jest to najprawdziwszy romans, żadna tam podróbka! Choć z podrobami w tle, bo Czytelnicy znajdą tu przepisy na flaczki, cynaderki i inne okropieństwa. Książka dla ludzi o zdrowym apetycie i mocnych nerwach.Cena 29,90 zł serce_i _inne.indd 1 11-10-05 13:40 wyklejki.indd 2 11-10-02 19:55 Copyright for the Polish edition © 2011 G+JGrüner + Jahr Polska Sp. z o. o. Co. Spółka Komandytowa.Copyright © 2011 for the text by Grzegorz KasdepkeCopyright © 2011 for the illustrations by Ola CieślakG+J Grüner + Jahr Polska Sp. z o. o. Co. Spółka Komandytowa02-674 Warszawa, ul. Marynarska 15Dział handlowy:tel. (48 22) 360 38 38fax (48 22) 360 38 49Sprzedaż wysyłkowa:Dział Obsługi Klienta, tel. (48 22) 360 37 77Redakcja: Dorota Miller, Jadwiga PillerKorekta: Jadwiga PrzeczekOpracowanie graficzne, ilustracje: Ola Cieślak | olazbloku.comRedakcja techniczna: Mariusz TelerRedaktor prowadząca: Agnieszka RadzikowskaDruk: Druk-Intro SAISBN: 978-83-7778-097-8 Wszelkie prawa zastrzeżone. Reprodukowanie, kopiowanie w urządzeniach przetwarzania danych, odtwarzanie w jakiejkolwiek formie oraz wykorzystywanie w wystąpieniach publicznych tylko za wyłącznym zezwoleniem właściciela praw autorskich. wyklejki.indd 3 11-10-02 19:55 serce_i _inne.indd 2 11-10-05 13:40 serce_i _inne.indd 3 11-10-05 13:40 ilustracje i opracowanie graficzne Ola Cieślak serce_i _inne.indd 4 11-10-05 13:40 Felek otworzył szeroko oczy, czekając, aż słońce jesiennego poranka wypali dręczące go w nocy koszmary. Rozwiewały się jeden za drugim: dziadzio Feluś z garnkiem czegoś obrzydliwego, tata ze srogą miną po powrocie z wywiadówki, mama oglądająca zachlapany farbą nowy sweter. Jedna tylko senna zmora uparcie tkwiła pod powiekami chłopca – Marysia, która mówi, że z nim zrywa. – No znikaj… – jęknął Felek, zamykając i otwierając oczy. Ale obraz rozgniewanej Marysi, zamiast wyparować, obrastał wciąż w nowe szczegóły. Za jej sylwetką pojawił się nagle Park Skaryszewski. W ręku trzyma- ła smycz – drobny włochaty kundelek, mimo dumnego imienia Brutus, trząsł się żałośnie na widok każdej kałuży. Naburmuszony Felek oświadczył, że skoro Marysia woli spotykać się z Pilnym Ignacym (w skrócie Pi), to proszę bardzo, jej sprawa. – Tak? – zapytała Marysia. – Tak – odpowiedział Felek. – I nic cię to nie obchodzi?! – Marysia przystanęła. – Nic – odparł Felek. Choć czuł, że nie powinien tego robić, nawet we śnie. Bo zaraz potem Mary- sia wykrzyknęła, że skoro tak, to koniec, zrywa z nim. A później pomaszerowała do domu, ciągnąc za sobą drżącego Brutusa. Felek też zadrżał, zarówno wtedy, 5 serce_i _inne.indd 5 11-10-05 13:40 w parku, jak i teraz, na samo wspomnienie nocnego koszmaru – zwłaszcza że sen, wbrew zwyczajom swych pobratymców, ani myślał znikać. Przeciwnie, zapuścił solidne korzenie w pamięci Felka i wszystko wskazywało na to, że prędko jej nie opuści. I nagle smutna prawda dotarła do świadomości naszego bohatera. To nie był sen. – O nieee…! – jęknął Felek, przykrywając twarz poduszką. – Długo mam cię wołać?! – wysapał dziadzio Feluś, zaglądając do pokoju wnuka. – Nie, nie, nieee… – odparła poduszka. – Jak to nie? – Dziadzio Feluś wtargnął do środka, zręcznie wymijając rozrzu- cone na podłodze książki, zeszyty, ubrania, a wśród nich jakieś trudne do zidenty- fikowania pozostałości jedzenia. – Krzyczę od kwadransa. Spóźnisz się do szkoły. – Nieee… – wybełkotała poduszka. – Tak! – huknął dziadzio Feluś, otwierając na oścież okno. – Chłopie, życie prześpisz! Wstawaj raz-dwa i marsz do łazienki! Śniadanie już czeka. Dopiero teraz Felek zorientował się, że świadkiem jego rozpaczy jest nie tylko poduszka, ale i dziadek, istota bez wątpienia rozumna (siwy lok fantazyjnie wi- jący się po błyszczącej łysinie mógł wprowadzać w błąd jedynie nieznajomych). Felek doskonale wiedział, że fryzura na tak zwaną pożyczkę to w gruncie rzeczy kamuflaż, błahostka odwracająca uwagę od przenikliwego spojrzenia, jakim dzia- dzio Feluś omiata świat. A że istoty rozumne bywają też wścibskie, Felek odrzucił kołdrę i zerwał się na równe nogi. Nie miał ochoty na zwierzenia. – Właśnie wstawałem! – zawołał ze sztucznym entuzjazmem. Dziadzio Feluś popatrzył na niego podejrzliwie. – Już dawno nie śpię – zapewnił Felek, odwracając spojrzenie. – Czyżby? – A i owszem – wysapał Felek, robiąc dwa przysiady. – „Nie, nie, nieee…”? – dziadek wykazał się aktorskimi umiejętnościami. – Powtarzałem rolę – Felkowi nic innego nie przyszło do głowy. – Grasz w teatrze? – zdumiał się dziadek. – Szkolnym – brnął Felek. serce_i _inne.indd 6 11-10-05 13:40 6 W duchu jęknął jednak i wyzwał sam siebie od półgłówków i ćwierćinteligen- tów. Przecież dziadzio Feluś, emerytowany nauczyciel języka polskiego, uwielbiał teatr – a w szkole, w której uczył, przez całe lata opiekował się kołem teatralnym. Nadzieja na spokojny milczący poranek przepadła. – Nic nie wiedziałem – zaskoczony dziadek zerknął na Felka znad okularów. – Zdumiewające. Podobno zainteresowania i uzdolnienia dziedziczone są co dru- gie pokolenie. Twego ojca musiałem szantażować, żeby poszedł ze mną na przed- stawienie. A tu proszę… teoria się sprawdza. – Zdumiewające – jęknął Felek, podchodząc do szafy i wyciągając z niej ubranie. – A co wystawiacie? Felka ogarnęła kolejna fala paniki. Co wystawiają? Nic nie przychodziło mu do głowy. Rozpaczliwie ślizgał się wzrokiem po zapchanych bez ładu i składu szufla- dach. W jego głowie panował taki sam chaos. – Co wystawiamy? – powtórzył machinalnie. – Właśnie, co? – zainteresował się dziadek. – Klasyka? – Klasyka? – wybełkotał Felek. – Czy coś współczesnego? – Coś współczesnego… – potwierdził z zapałem Felek. Dziadzio Feluś pokiwał z uznaniem głową. Felek czuł, że nie jest to jeszcze koniec. I, niestety, jego przeczucia okazały się trafne. – Mrożek? – dopytywał dziadek. – Różewicz? – Muszę do toalety – jęknął Felek. – Muszę do toalety? – dziadzio Feluś zmarszczył brwi. – Nie znam… Czyje to? – Moje – stęknął Felek, umykając z pokoju. – Twoje?! – dziadek osłupiał. – Ty piszesz sztuki, a ja nic o tym nie wiem?! Felek zabarykadował się w łazience i na wszelki wypadek, żeby nie słyszeć wyrzutów dziadzia Felusia, odkręcił krany nad zlewem i wanną, a potem urucho- mił prysznic. Dobiegające zza drzwi słowa straciły kontury, a ich sens roztopił się w szumie tryskającej wody. Wkrótce lustra zaparowały i Felek nie musiał już patrzyć na swoją ogłupiałą, nieszczęśliwą twarz. Dlaczego kłamał?! Dlaczego nie 7 serce_i _inne.indd 7 11-10-05 13:40 potrafił powiedzieć dziadkowi prosto z mostu, że obudził się smutny, ale nie chce na razie o tym mówić?! Że niczego nie wystawiają, że Felek nie gra w szkolnym teatrze – a Muszę do toalety raczej nie podbije warszawskich scen?! Dlaczego nie umiał przyznać Marysi, że tak, bywa zazdrosny o Pilnego Ignacego, i że tak, wkurzają go ich wieczne spotkania i rozmowy o projektowaniu mody?! Dlaczego wreszcie nie zaprotestował, gdy rodzice oświadczyli, że wyjeżdżają na miesiąc do Toskanii, a Felka zostawiają pod opieką niezrównoważonego dziadka?! – Sam ich do tego namawiałeś. – Felek przetarł lustro i spojrzał oskarżyciel- sko na swoje odbicie. – I jeszcze cieszyłeś się, że będziesz miał ponad cztery tygodnie luzu! Co prawda, to prawda. Dziadek bywa wprawdzie niezrównoważony, ale też nie stosuje szczególnego rygoru wychowawczego. Zgadza się na późniejsze powroty Felka do domu, raczej nie zagląda do zeszytów, raczej nie goni do odrabiania lekcji – i nie irytuje się, gdy Felek przyprowadza stado kolegów. Jedyną wadą dziadzia Felusia jest jego zamiłowanie do kulinarnych eksperymentów. To, że dziadzio Feluś lubi jeść, było Felkowi wiadome od zawsze. Ale tego, że lubi jeść nieomal w s z y s t k o, Felek dowiedział się dopiero przed tygodniem – gdy dzia- dek oświadczył, że nie mają już pieniędzy. – Jak to? – zdziwił się wtedy Felek. – Cóż… – dziadzio Feluś był zakłopotany, ale tylko trochę. – Doktor Skowroń- ska, rozumiesz… Ona wciąż nie jest do mnie przekonana. – Ale co to ma wspólnego z naszymi pieniędzmi?! – Musiałem zainwestować w swój wygląd – wytłumaczył dziadek. – Nowy strój i takie tam. Poza tym kwiaty, restauracja, abonament do filharmonii… To wszyst- ko kosztuje, mój drogi. A emerytura przyjdzie dopiero pod koniec miesiąca. – I co my będziemy jedli do tego czasu? – przeraził się Felek. – Ooo, młodzieńcze, ze mną nie zginiesz. – Dziadzio Feluś wyprężył się dumnie. – Jestem kopalnią przepisów na dania niedrogie, a smaczne. – Mówisz o ziemniakach z kartoflami?! – Mówię chociażby o podrobach. serce_i _inne.indd 8 11-10-05 13:40 8 – Mam jeść obrzydlistwa tylko dlatego, że doktor Skowrońska dała ci kosza?! – krzyknął Felek. Dziadek zmierzył go pogardliwym spojrzeniem. – Myślałem, że męska solidarność nie zaginęła, przynajmniej nie w tym domu – wycedził. – Przypominam, że tobie udało się poderwać Marysię, tacie udało się przekonać mamę, żeby wróciła. Na placu boju pozostałem tylko ja. I oczekuję je- śli nie pomocy, to przynajmniej tego, że najbliższa rodzina nie będzie mi rzucała kłód pod nogi podczas tej arcytrudnej wspinaczki. – Jakiej wspinaczki? – wykrztusił Felek. – Doktor Skowrońska to Mount Everest kobiecości – westchnął dziadzio Fe- luś. – Zdobywanie jej serca nie jest tak proste jak zawracanie w głowie jakiejś tam siuśmajtce. – Marysia nie jest siuśmajtką! – zdenerwował się Felek. – Oj, już dobrze, dobrze… – załagodził dziadek. – Tak czy siak, musimy zaci- snąć pasa. Zaciskanie pasa trwało już od kilku dni i wszystko wskazywało na to, że będzie trwało aż do powrotu rodziców. Jeszcze wczoraj Felek mógł o tym opowiadać z humorem. Humor opuścił go jednak wraz z Marysią. Szorując zęby, wpatrywał się ponuro w swoją twarz i próbował opracować plan naprawy sytuacji. Ale w gło- wie miał mętlik. serce_i _inne.indd 9 11-10-05 13:40
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Serce i inne podroby
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: