Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00231 004919 14983588 na godz. na dobę w sumie
Shaela - ebook/pdf
Shaela - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 267
Wydawca: Self Publishing Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-272-4034-7 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe >> powieść
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).

Tytułowa bohaterka wraz z niezwykłym przyjacielem spróbuje odwrócić losy świata zdominowanego przez jedno królestwo. Ale co, jeśli w międzyczasie pojawi się nowy, o wiele potężniejszy przeciwnik? W poszukiwaniu pomocy pozna wiele nowych osób oraz odwiedzi wiele niezapomnianych miejsc.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

© Copyright by Mateusz Skrzypczak Projekt okładki Krzysztof Dykier ISBN 978-83-272-4034-7 Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechnianie i kopiowanie całości lub części publikacji zabronione bez pisemnej zgody autora. Prolog Issachar posiadł moc gwiazd. Jednakże po pewnym czasie zaczęła mu doskwierać samotność. Łzom nie było końca. Nietypowe krople słonego płynu zaczęły przyjmować najrozmaitsze kształty, dając początek nowym ciałom. Dwie zabłąkane łzy powędrowały na jeden z wcześniej wykreowanych tworów. Pierwsza kropla uformowała się w oręż. Ostrze utkwiło w samym sercu planety. Druga trafiła na skały, rozpryskując się na tysiące, ba, na setki tysięcy cząstek, zasiewając życie na całym tworze. Awatar przyjrzał się nowopowstałemu dziełu. Wreszcie nie był sam. Wśród wszystkich żywych istnień dało się wyszczególnić jedenaście rozumnych ras. Chciał ich obdarzyć czymś wyjątkowym, długowiecznością. Poprosił ich, aby udali się na najwyższy szczyt planety. Pojawili się wszyscy, poza ludźmi. Issachar obdarzył resztę drogocennym darem, a następnie zaczął szukać ludzi. Bezskutecznie. Nowy świat żył swoim życiem, wszyscy współpracowali w pokoju i harmonii. Nikt nie wiedział, co się stało z ludźmi. Do czasu. Do czasu, gdy prawie po dwóch tysiącach lat przestali się ukrywać i wyszli. Całą armia. Wszczęli wojnę z pozostałymi rasami. Zdominowali i podporządkowali sobie świat, wzbudzając tym samym do siebie nienawiść i odrazę. Issachar pogrążył się w smutku. Dzieło, w którym pokładał wielkie nadzieje okazało się krwawym bękartem. Przybrał postać małego, ludzkiego chłopca o nieskazitelnie białych włosach. Swą moc zapieczętował w Mieczu. Uwolnić ją mógł tylko czysty akt dobra wobec tak znienawidzonego człowieka. Przed przemianą zdążył stworzyć trzy srebrne serca, pozwalające naprawić błędy przeszłości. Jedno z nich umieścił w jednej z istot, pozostałe dwa ukrył w różnych częściach świata. W jego sercu zostały resztki niezapieczętowanej mocy, tworzącej złote serce, dzięki któremu Awatar mógł stworzyć dwie nowe rzeczy. Postanowił jednak nigdy już nie korzystać z tej mocy. Mijały lata. Bardzo wiele lat. - Nie wszystkim podobało się życie w cieniu. Spośród dziesięciu ras znalazło się dwóch śmiałków, którzy obmyślili plan zemsty. Nieśmiertelny Awaku oraz Skorm Alesha. Bezgraniczna siła Nieśmiertelnych i ogromna wiedza Skormów okazała się jednak nieskuteczna - zostali krwawo stłumieni. Musieli opuścić Ain, krainę ludzi i znaleźć swoje własne ziemie. Awaku nie miał zamiaru dzielić się swoim i tak małym terytorium z innymi. Zabijał każdego, kto ośmielił się wtargnąć na jego posiadłość. Również Alesha nie pozostała bez winy. Przez dziesiątki lat manipulowała ludźmi, wykorzystując ich technologię. Zaczęła też udoskonalać geny. Stworzyła dwunastą rasę, a może raczej gatunek ludzi – Quincych, doskonałych naukowców. Owi ludzie szybko podwoili a nawet potroili osiągnięcia techniczne i technologiczne swoich rodaków. Zaczęli również pracę nad tunelem wymiarowym. Początkowo tunel ten prowadził do różnych, niezamieszkałych światów. Ostatecznie jednak zarzucili projekt, rozwijając swoją własną cywilizację. Jednak i Alesha została wkrótce zdemaskowana przez naukowców. Próbowali ją zabić, jednak Drakon, władca ludzi, postanowił ją wykorzystać do swoich eksperymentów. - Po tysiącach lat kultura dziesięciu ras niemalże uległa zniszczeniu. Aby przetrwać, trzeba było przyjąć zasady ludzi. Poruszać jak oni. Mówić jak oni. Wyglądać jak oni. Pomocne były klejnoty, które Awatar wręczył wraz z długowiecznością. Pozwalały dowolnie zmieniać kształty każdej istocie, która by go dotknęła. Ludziom nie podobała się taka polityka. Zaczęli polowanie na cenne kamienie. Prawie wszystkie zostały zniszczone. Te, które przetrwały, zaginęły gdzieś w świecie. Zaczęły się represje. Nikt nie wiedział, ile innych istot zdążyło skorzystać z daru Issachara. Ludzie zabijali każdego, kto wydawał się im podejrzany. Doszło do bratobójczej wojny. Awatar przyglądał się całemu złu, jakie spowodował człowiek. Wykorzystał moc swego serca by stworzyć Wieczne Wrota, które umieścił w różnych miejscach, na ogół niedostępnych dla ludzi. Ten czyn osłabił jego materialne, śmiertelne ciało, tak iż stracił prawie całą swą pamięć. - Na przestrzeni lat agresja ludzi zaczęła zanikać. Lecz straty już uczynione. Wraz z ich polityką wojenną szedł ich postęp cywilizacyjny. Użycie magnesów przeciwstawnych znalazło największe zastosowanie w inżynierii. Odkryli, że serce planety składa się z ogromnego skupiska ciężkich metali. W pewnym momencie ich osiągi konstrukcyjne wyprzedziły metody walki. Zbudowano generator, który był w stanie stworzyć tak silne pole magnetyczne, aby obiekty wielkości całych budynków mogły unosić się nad ziemią. Mimo takiego postępu ulubioną bronią ludzi dalej były miecze. Rasa ludzka podzieliła się na królestwa. Wśród nich dominowały dwa – Arion i Drakonia. Były one rządzone przez rodzeństwo, potomstwo Drakona. Tron Drakonii objął Birkoff, a Arionu jego siostra Kenomi, która panowała raptem pięć lat, po czym umarła podczas lokalnej epidemii. Po tym nieszczęsnym wydarzeniu władzę w Arionie objęła Meta, daleka krewna Birkoffa. Konflikt Złapał płaczącą córeczkę i wybiegł z domu. Dzielnica zamieszkiwana przez Krinów stała w płomieniach. Jak stąd uciec? Brama Wschodnia w płomieniach. Ze strony Bramy Południowej dochodzą odgłosy walk. Dokąd uciec? Most! Most łączący z zachodnią częścią miasta. Ale to jest dzielnica Wryków, nienawidzących ludzi będących z pochodzenia Krinami. Trzeba zaryzykować. To też są ludzie. Na pewno pomogą ludziom, którzy rozpaczliwie próbują uratować swe życie. - Gdzie mamusia? – Dziewczynka zdołała wydusić rozpaczliwe pytanie pośród łez i dominujących płomieni. - Mamusia czeka na nas przy moście. Biegli ile sił w płucach. Jeszcze tylko jedna ulica dzieliła ich od bezpieczeństwa. Wszędzie pełno dymu. W oddali malowały się kontury kobiety. - To mamusia! – Dziewczynka rozpromieniała. Po chwili kontury nabrały ostrości. Kobieta upadła, a w miejscu, gdzie przed momentem stała, ukazał się mężczyzna z zakrwawionym nożem. - Mamo! – Mała w rozpaczy przekrzyczała panujący chaos. - Śmierć Krinom! – Napastnik zauważył dziewczynkę zalaną łzami oraz jej ojca, kurczliwie ją trzymającego i ruszył w ich kierunku. Wszystko nagle stało się jasne i takie oczywiste. Morderca jej matki był nikim innym jak bojówkarzem Wryków, którzy zaczęli eksterminację Krinów, zamieszkujących całą wschodnią część miasta, oddzieloną mostem i rzeką od zachodniej. Z mostu spowitego dymem zaczęli się wyłaniać następni bojówkarze. - Śmierć Krinom! – Zagrzmiał gromki okrzyk. Napastnik się zbliżał. Niebo zrobiło się czarne. Wydawało się ruszać. Uniósł nóż i już miał się rzucić na bezbronnych, gdy nagle został stratowany przez ciężkozbrojnego konnego. Czarne niebo zdawało się przybliżać do ziemi. Owo niebo w mgnieniu oka przerodziło się w deszcz. Deszcz strzał. Bojówkarze Wryków zaczęli padać jeden po drugim. Konny ruszył w stronę mostu, a z okolicznych uliczek wyjeżdżali kolejni konni. - Czy to pomoc, tatusiu? Przypatrzył się symbolom widniejącym na zbrojach konnych. - Nie sądzę. Chodź. – Złapał ją za rękę – Musimy jak najszybciej opuścić miasto. Ruszyli w kierunku Bramy Południowej, skąd już od pewnego czasu nie było słychać odgłosów walk. Biegli. Potknęła się o czyjeś truchło. Kolanami zaryła o podłogę, zdzierając je aż do krwi. Z bólu rozpłakała się jeszcze bardziej. - Musisz być silna. - Ale ja już nie mogę! - Zrób to dla mamy. - Dla mamy? - Tak, mama na pewno by w ciebie wierzyła. Wziął ją na ramiona i wznowił bieg. Ogień zaczynał przygasać. Z dzielnicy Krinów nie zostało prawie nic, same pogorzelisko. Zbliżał się do bramy. Wokół było coraz więcej ciał. Zarówno ciała zamordowanych Krinów jak i bojówkarzy Wryków. Nie było czasu się zastanawiać, dlaczego leżą razem. Dlaczego zginęli razem. Minął bramę. Biegł. Nie zwolnił. Myśl o uratowaniu córki i siebie samego dodawała staremu młynarzowi sił. Świst. Uchwyt ramion się rozluźnił. Zaczęła spadać. Chciał ją złapać, ale nie mógł. Jego ręce i nogi nie słuchały się go. Pociemniało mu w oczach jeszcze zanim zdążył upaść. Strzała trafiła go w górny odcinek kręgosłupa. - Tato! – Podniosła głowę – Tato, nie! Tatusiu! Nie zostawiaj mnie. Ostatnim, co zobaczyła, był nadciągając konny z otwartym wielkim worem skierowanym w jej stronę. - Nikt nie chciał wspominać rzezi we Wrykrinie, która zapoczątkowała wojnę Arionu z Drakonią, trwającą pięć lat, której rozejm został okupiony rzeką krwi. Ruiny Wrykrinu nigdy nie zostały odbudowane. Postawiono tam pomnik, przed Południową Bramą. Pomnik miał za zadanie przestrzec przed bratobójczą walką. Ale też miał upamiętnić moment, gdy dwa zwaśnione ludy pogodziły się w obliczu wspólnego wroga, ginąc ramię w ramię. Pokój nie mógł jednak trwać wiecznie.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Shaela
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: