Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00408 007502 11260870 na godz. na dobę w sumie
Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe - książka
Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe - książka
Autor: , Liczba stron: 144
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-1080-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> komunikacja międzyludzka
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Życie ukryte w słowach

Słowa, słowa, słowa... są wokół nas, są w nas, tworzą nasz świat. Mogą przynieść otuchę, zranić bardziej niż cios, zmienić punkt widzenia. To one są odpowiedzialne za miłe chwile spędzone z przyjaciółmi, fascynujące nowe znajomości, czułe szepty kochanków albo przeprowadzoną z sukcesem rozmowę kwalifikacyjną; za kłótnię, wyznanie, dyskusję, dowcip, wykład, polemikę, flirt.

Znasz to uczucie, kiedy nie można odnaleźć w głowie odpowiednich słów? Patrzysz z zazdrością na brylujące gwiazdy wieczoru, bawiące towarzystwo rozmowami o niczym? Nie możesz się przełamać, by w pełni wyrazić siebie, swoje pragnienia, poglądy i spostrzeżenia? Czas zabrać głos w dyskusji, która może się wcale nie kończyć. Zacznij czytać i zobacz, o ile łatwiej przychodzi Ci mówienie! Kiedy kolejny raz otworzysz usta:


'Około pięciuset lat przed nadejściem ery chrześcijańskiej w Wielkiej Grecji wydarzyła się najlepsza rzecz, jaką rejestruje historia powszechna -- odkrycie dialogu. Niektórzy Grecy wprowadzili wówczas -- nigdy nie dowiemy się, w jaki sposób -- osobliwy zwyczaj konwersacji.'
J.L. Borges
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Si‡a argument(cid:243)w. Sztuka konwersacji i potyczki jŒzykowe Autor: Carole Honeychurch, Angela Watrous T‡umaczenie: Urszula Sornat ISBN: 978-83-246-1080-8 Tytu‡ orygina‡u: Talk to Me: Conversation Tips for the Small-Talk Challenged Format: A5, stron: 144 flycie ukryte w s‡owach S‡owa, s‡owa, s‡owa(cid:133) s„ wok(cid:243)‡ nas, s„ w nas, tworz„ nasz (cid:156)wiat. Mog„ przynie(cid:156)(cid:230) otuchŒ, zrani(cid:230) bardziej ni¿ cios, zmieni(cid:230) punkt widzenia. To one s„ odpowiedzialne za mi‡e chwile spŒdzone z przyjaci(cid:243)‡mi, fascynuj„ce nowe znajomo(cid:156)ci, czu‡e szepty kochank(cid:243)w albo przeprowadzon„ z sukcesem rozmowŒ kwalifikacyjn„; za k‡(cid:243)tniŒ, wyznanie, dyskusjŒ, dowcip, wyk‡ad, polemikŒ, flirt. Znasz to uczucie, kiedy nie mo¿na odnale(cid:159)(cid:230) w g‡owie odpowiednich s‡(cid:243)w? Patrzysz z zazdro(cid:156)ci„ na bryluj„ce gwiazdy wieczoru, bawi„ce towarzystwo rozmowami o niczym? Nie mo¿esz siŒ prze‡ama(cid:230), by w pe‡ni wyrazi(cid:230) siebie, swoje pragnienia, pogl„dy i spostrze¿enia? Czas zabra(cid:230) g‡os w dyskusji, kt(cid:243)ra mo¿e siŒ wcale nie koæczy(cid:230). Zacznij czyta(cid:230) i zobacz, o ile ‡atwiej przychodzi Ci m(cid:243)wienie! Kiedy kolejny raz otworzysz usta: (cid:149) rzu(cid:230) pyszn„ anegdotŒ roz‡adowuj„c„ napiŒcie, (cid:149) stw(cid:243)rz trzymaj„c„ w napiŒciu opowie(cid:156)(cid:230) z mocn„ puent„, (cid:149) baw s‡uchaczy b‡yskotliw„ pogawŒdk„, okraszon„ salwami (cid:156)miechu, (cid:149) przeprowad(cid:159) powa¿n„ rozmowŒ na tematy zawodowe, (cid:149) zrewan¿uj siŒ ostr„ replik„, kt(cid:243)ra roz‡o¿y przeciwnika na ‡opatki, (cid:149) zaczaruj audytorium interesuj„cym sprawozdaniem, (cid:149) zaskocz wyrafinowanym komplementem podbijaj„cym serce. (cid:132)Oko‡o piŒciuset lat przed nadej(cid:156)ciem ery chrze(cid:156)cijaæskiej w Wielkiej Grecji wydarzy‡a siŒ najlepsza rzecz, jak„ rejestruje historia powszechna (cid:150) odkrycie dialogu. Niekt(cid:243)rzy Grecy wprowadzili w(cid:243)wczas (cid:150) nigdy nie dowiemy siŒ, w jaki spos(cid:243)b (cid:150) osobliwy zwyczaj konwersacji.(cid:148) J.L. Borges Spis treści Wprowadzenie Część I Zrobić wrażenie Rozpal ogień Śpiewająco Ostrożnie z PDP Słuchaj! Do rzeczy Zręczna podmiana Chwila oddechu W cieniu Bacz na ton! Ten, tego, no wiesz Przyblokowanie Wyrzuć to z siebie, maleńka Powściągliwość (nie gadaj głupstw) Próżnia Rozładuj nastrój Przemilcz Upokorzenie Komplement Do granic Dyskrecja i umiar Zaskoczyć przeciwnika 5 7 8 10 12 16 18 22 26 28 30 32 34 36 38 40 44 48 52 54 56 60 64 4 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Uległość Przecież wiesz! Za mną! Nic do śmiechu Tak lubię Wszystko już było, ale… Część II Co się mówi Między wierszami Cokolwiek! Wdzięczność Uciec, gdzie pieprz rośnie! Z powrotem Sflaczały balon Wymowne milczenie Nie bójmy się łez Nie ma mowy Prywatna sprawa! Na pół gwizdka Część III Ku wygranej Spokojnie Zbliżenie Mistrz puenty Stary nudziarz Równaj krok Mowa ciała Zatrzymać się na chwilę Wypracować Sprytne rozdanie Do posiadaczy długiego języka Analiza sytuacji Nadgorliwość niewskazana 66 68 70 72 74 76 79 80 84 88 92 96 100 102 104 106 108 110 113 114 118 122 124 126 128 130 132 134 136 138 142 8 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Rozpal ogień Wiele przemawia za tym, żeby wyrażać się wprost, bez owijania w ba- wełnę. Aby za wszelką cenę uchodzić w towarzystwie za osobę opano- waną, łatwo nam ulec pokusie kamuflażu i udawania, zaś nadmier- na powściągliwość sprawia, że nasze przesłanie bywa często mylnie odbierane. Przykład Sandry jest tego najlepszym dowodem. Sandra miała bzika na punkcie swojej znajomej Wandy. Spoty- kały się regularnie na szlakach wędrówek organizowanych przez klub „Sierra”, podczas których Sandra z lubością wsłuchiwała się w fantastyczne opowieści podróżnicze, jakie snuła jej koleżanka, przy czym najbardziej imponujące było osobliwe poczucie humoru narratorki. Z jednej strony Sandra miała wielką ochotę nawiązać bliższą znajomość z uwielbianą towarzyszką wędrówek, z drugiej zaś nie chciała pokazać, że bardzo jej na tym zależy, udawała więc obojęt- ność — co wcale nie pomagało jej w zdobyciu sympatii Wandy. Ten stan rzeczy postanowiła zmienić podczas najbliższej wspólnej wyprawy. Tym razem trasa wiodła szlakami Patagonii. W licznej grupie cze- kającej na wymarsz, na tle rozległej panoramy, Sandra wypatrzyła upra- gnioną przyjaciółkę. „Cześć, miło cię znowu widzieć”, rzuciła, przeci- skając się w stronę Wandy. Wymieniły pozdrowienia i podążyły za grupą kierującą się w górę szlaku. Sandra przed wyruszeniem w drogę wspomniała o obiecanej relacji z wyprawy po kontynencie afrykańskim. Przez całą drogę Sandra świetnie bawiła się w towarzystwie kole- żanki, w żaden sposób nie dając jej do zrozumienia, jak bardzo liczy na bliższą zażyłość. Niestety, wciąż pozostawała tą samą dziewczyną pełną rezerwy w kontaktach z otoczeniem, oczekującą, że druga strona wystąpi z inicjatywą. Można było się domyślać, że Wanda również nie należy do zdecydowanych i odważnych w kontaktach koleżeńskich. A może Wanda gardziła jej towarzystwem i dlatego nie wyszła z propozycją spotkania przy kawie? Całkiem prawdopo- Zrobić wrażenie 9 dobne. Sandra nabrała przekonania, że nigdy się tego nie dowie, je- żeli nie wyjdzie ze swojej skorupy i nie powie wprost, czego oczekuje. Gdy już cała grupa dotarła do kresu wędrówki i towarzystwo za- częło się żegnać, Sandra zdecydowała się na szczerość. Wzięła głęboki oddech, wyrzucając z siebie: „Wiesz, chciałabym częściej słuchać twoich wspaniałych opowieści, ale te nasze wyprawy trwają zbyt krótko! Może mogłybyśmy wybrać się wspólnie na kawę w ciągu ty- godnia? Co o tym myślisz?”. Zrobiła to! Wyszła z inicjatywą, szczerze wyraziła swoje intencje. Przez moment czuła, jak wystawia swoje rozdygotane nerwy na mroźny powiew wiatru. Jej serce biło tak mocno, że prawie nie usły- szała przychylnej odpowiedzi Wandy, która z radością zgodziła się na wspólne spotkania. Kiedy wymieniały numery telefonów, Sandra czuła się, jakby strzeliła decydującą bramkę. Od tego czasu są nie- rozłącznymi przyjaciółkami. Większość z nas niechętnie zdradza swoje prawdziwe uczucia, bo łatwo nas wtedy zranić. Jeśli okażemy komuś sympatię, ta druga strona może pomyśleć, że się narzucamy. Jeżeli mamy odmienne zdanie niż nasz rozmówca, boimy się dać temu wyraz nawet w naj- bardziej delikatny sposób, żeby nie wyjść na ignoranta lub gbura. Ukrywając prawdziwe intencje, sami się oszukujemy i znajdujemy się wtedy na prostej drodze do tego, aby nie osiągnąć zamierzonego celu. W przypadku Sandry celem tym była przyjaźń, w innych oko- licznościach może to być nieodparta chęć zakneblowania ust jakie- muś natarczywemu gadule, który rzuca nam w twarz swoje niepodwa- żalne racje. Jeżeli wyrażamy nasze poglądy i oczekiwania w sposób otwarty i zdecydowany, nie zapominając o szacunku dla rozmówcy, to możemy mieć pewność, że rozmowa potoczy się gładko, a my poczujemy się nieskrępowani i swobodni. Możemy dostać więcej niż to, na co liczyliśmy. Odkrycie wszystkich kart jest ryzykownym posunięciem, ale jak inaczej pokażesz, do czego zmierzasz. Zrób to. Niech wiedzą. 10 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Śpiewająco Szczerość na pewno wymaga odwagi. Osoby nieśmiałe czują się w nie- których sytuacjach tak skrępowane, że zamiast mówić wprost, od- biegają od tematu, kluczą, licząc jednocześnie na to, że słuchacz ja- kimś cudem zrozumie ich intencje. Taka postawa świadczy o braku asertywności i nie należy do rzadkich przypadków. Wojtek nie umiał postawić na swoim i cechowała go widoczna bojaźń w kontaktach z ludźmi. Wychowano go w przekonaniu, że nie należy otwarcie artykułować swoich potrzeb, bo taka szczerość mo- głaby świadczyć o nadmiernym egocentryzmie, co prawdopodobnie w opinii Wojtka nie było cnotą. Taka postawa miała swoje konse- kwencje. Dzisiaj Wojtek nie potrafi zdobyć się na szczerość nawet w gronie najbliższych mu osób, a co dopiero w zetknięciu z nowym otoczeniem. Czasami ma wrażenie, że nikt nie zauważa jego obecności. Wojtek potrzebuje wielkiego zastrzyku asertywności. Asertyw- ność w jego przypadku to odwaga wyraźnego artykułowania swoich intencji i potrzeb, a także wypowiadanie własnych racji bez poczu- cia winy i bez skrupułów, jakkolwiek z szacunkiem wobec rozmówcy. Jest to odwaga zajęcia stanowiska wobec obiegowych opinii i stereo- typów, które już z góry przesądzają, co dobre, a co złe. Asertywność polega na tym, że: otwarcie oceniamy sytuację, wyrażamy prawdziwe uczucia, jakie się z nią wiążą   oraz jasno formułujemy nasze oczekiwania.  Poznając nasze prawdziwe opinie i uczucia, nasz słuchacz nie będzie zwiedziony pozorami i będzie wiedział, na czym stoi. Ciekawe, jak Wojtek poradzi sobie z takim wyzwaniem? Zrobić wrażenie 11 Towarzystwo na przyjęciu urodzinowym jego siostry było liczne, raczej mu nieznane. Na szczęście dostrzegł wśród gości piękną Laurę, do której wzdychał już od tygodni. Tym razem zdecydował się na podjęcie śmiałych kroków wobec kobiety, z którą wcześniej zamie- nił tylko kilka słów. Ale zauważył, że miał rywala. Był nim Jerzy, ko- bieciarz kręcący się wokół Laury jak pszczoła wokół wonnego kwiatu lilii. Ten przykry natręt każdemu na poczekaniu serwował oklepane formułki. Należało więc wątpić, że tak niepozorna i cicha dziewczy- na jak Laura poleci na takiego pyszałka. Był pewien, że sprawy za- szłyby dalej, gdyby tylko udało mu się zbliżyć do Laury. Kiedy goście zasiedli do kolacji, Wojtek triumfował, ponieważ udało mu się zająć miejsce przy Laurze. Lecz gdy oddalił się na chwilę, aby obsłużyć gości, po powrocie okazało się, że Jerzy wyko- rzystał sytuację i zajął jego miejsce! I tym razem Wojtek mógł dać za wygraną. W końcu nie był typem awanturnika towarzyskiego. Zależało mu jednak na Laurze, a Jerzy traktował go jak popychadło. Tym razem nie da się zepchnąć do ta- kiej roli! Znacząco spojrzał na łakomy kąsek, jakim była dziewczyna, i trzymając nerwy na wodzy, wycedził: „Spadaj stąd, człowieku”. Je- rzy podniósł wzrok i z uśmiechem odparł: „Grzałem dla ciebie miej- sce obok”. Po czym poklepał siedzenie po swojej drugiej stronie, co tylko utwierdziło Wojtka w jego postanowieniu. „Nic z tego, wracaj na swoje miejsce. U Zuzanny nie podkrada się miejsc”. Niewzru- szony czekał, aż Jerzy ustąpi mu miejsca. Tyle tylko wystarczyło, aby jego rywal wyszedł na osła. Wojtek usadowił się przy boku Laury, za co w zamian otrzymał od niej szczery uśmiech. Wyglądało na to, że przyszedł jej z odsieczą. Ryzyko zostało wynagrodzone. Dzięki rozwadze oraz uświadomieniu sobie pragnień i nazwaniu uczuć Wojtek mógł zdecydowanie rozprawić się z takim szelmą jak Jerzy. Reszta wieczoru przyniosła przyjemność obcowania z miłą mu osobą. Tym razem nie wracał do domu sam z poczuciem kolej- nej przegranej. Zrobił znaczne postępy. 12 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Ostrożnie z PDP Zapewne nieraz byliśmy świadkami pewnej sytuacji, może nawet ode- graliśmy w niej jedną z ról. Wyobraźmy sobie jakąś okoliczność to- warzyską ― plączemy się w gronie prawie nieznanych nam osób i czu- jemy się nieswojo. Na szczęście trafiamy na znajomą twarz. Może jest to świeża miłość? Może dobry kumpel? W każdym razie łączy nas zażyła znajomość i wszyscy muszą się o tym dowiedzieć. Zapy- tani, jak długo trwa ta przyjaźń, stwierdzamy zgodnie, że „sięga da- leko w przeszłość”. W rozmowach podnosimy głos bardziej niż inni w towarzystwie. Jak tonący, który przywarł do szalupy ratunko- wej, tak i my czepiamy się jedno drugiego. Zachowanie takie mogli- byśmy określić mianem PDP, czyli Publicznej Demonstracji Przy- wiązania. Okazuje się, że takie nienaturalne manifestowanie sympatii nie zawsze wychodzi nam na dobre. Nikomu jeszcze nie zaszkodziła odrobina czułości. Ale nie każda sytuacja sprzyja demonstrowaniu uczucia. Nie twierdzimy, że trzy- manie się za ręce w miejscu publicznym jest niestosowne, a całus, którym obdarzymy naszą sympatię w kinie, czy nawet dwa całusy, będą zbrodnią. Zdolność obdarzania ludzi sympatią jest cnotą i mo- żemy być z niej dumni. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby dać świa- dectwo naszego oddania przez publiczną demonstrację uczuć. Po- zostaje nam tylko zachować miarę stosownie do okoliczności. Wracając do sytuacji opisanej na wstępie, można wyciągnąć wnioski, że ceną zapłaconą za wygodę, jaką daje strategia PDP, będzie nasze wyobcowanie. O ile Natalia uwielbiała swoich przyjaciół, Roberta i Marylę, o tyle wieczór sam na sam z nimi był nie do zniesienia. Małżeństwo z dzie- sięcioletnim stażem wciąż emanowało tym samym gorącym uczuciem. W czasie wspomnianych wieczorów, rozmawiając, para ta miała zwyczaj wchodzić sobie w słowo, przerzucać się żartami, gadać jedno Zrobić wrażenie 13 przez drugie, „deptać sobie po piętach”. Nie dość, że zawsze trzy- mali jeden front, to nie dawali dojść do słowa innym. Trudno też było nawiązać rozmowę z każdym z nich oddzielnie. Tak dobrze było im razem, że Natalia nie znajdowała już miejsca dla siebie. Najgorzej było w momencie, gdy Robert i Maryla, dwa gruchające gołąbki, przerywali rozmowę, obdarzając się nawzajem długim, po- wolnym pocałunkiem. Natalia nie mogła wyobrazić sobie gorszej mę- czarni: „I nie chodzi tutaj wcale o języczek czy coś w tym rodzaju, po prostu ciarki przechodzą. To jest jak czekanie na uderzenie pioruna, zaczynasz odliczać i w końcu słyszysz trach! A potem siedzę tam, pa- trząc, jak rozkoszują się swoją miłością, i wcale nie jestem pewna, czy mam być obserwatorem ich umizgów, co prawdopodobnie trwa se- kundę, choć dla mnie to wieki, czy też powinnam zniknąć, nie za- kłócając ich prywatności. Tylko że oni wybrali się ze mną”. Jeżeli obawiamy się spotkań z ludźmi lub jeśli po prostu obec- ność określonej osoby sprawia nam większą przyjemność niż towa- rzystwo innych, wtedy skupiamy swoją uwagę na tej właśnie osobie. Nasze zainteresowanie może przejawiać się różnie. Czasami są to do- tknięcia, innym razem jakieś potyczki słowne lub nawet bezustanne droczenie się z naszym wybrańcem. Często nie zdajemy sobie z te- go sprawy. Jeśli jednak znajdą się takie dwie nierozłączki, to między nimi nie ma już miejsca na trzecią osobę. Jeśli podejrzewamy, że zbyt często ulegamy strategii PDP, warto, byśmy skorzystali z następujących rad:  Spróbujmy siadać oddzielnie. Podczas małych spotkań, które odbywają się przy stole, znajdźmy miejsce z dala od naszego part- nera lub partnerki. Odnosi się to szczególnie do osób nieśmia- łych, a i takich, które lubią zrobić wrażenie. Pokusa spędzenia wieczoru razem może być wtedy tak silna, że trudno będzie się jej oprzeć. Duże okazje wymagają wmieszania się w tłum gości, najlepiej osobno. 14 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe  Samokontrola. Radzimy uraczyć gości najwyżej dwiema opowie- ściami o ukochanej partnerce, pamiętając o zainteresowaniu się sprawami innych. Warto osobiście poznawać nowych ludzi, nie jako strona tandemu. Zrobić wrażenie 15 16 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Słuchaj! Strzał w dziesiątkę! Zaprosili go. Będzie się bawił z „bandą”. W firmie funkcjonowało takie określenie pewnej grupy ludzi. Trzymali się ra- zem, a wdarcie się do tego towarzystwa graniczyło z cudem. Właściwie to Piotr nie przepadał za tłumami — znał ten rodzaj współzawod- nictwa ze studiów, nie miał ochoty znów zaczynać — gdyby powodem nie była pewna dziewczyna należąca do „klubu”. To ona go przycią- gała. Będzie wreszcie miał okazję porozmawiać z Moniką, dziew- czyną od marketingu. Samo zaproszenie jeszcze nie otwierało mu drogi do serca dziew- czyny. Właściwie to obawiał się, jak wypadnie w jej oczach. W grupie nie najlepiej sobie radził, nie umiał zabłysnąć. Należał do osób nie- śmiałych, a na spotkaniach towarzyskich najczęściej ginął w tłumie i często czuł się jak młodszy brat ciągnący się na szarym końcu wy- prawy. Nie tym razem! Postanowił, że w rozmowie będzie jak pocisk trafiający w sam środek pola bitwy. Długo pracował nad tym, aż znalazł sposób. W piątkowy wieczór grupa siedmiu osób wybrała się do baru nie- opodal firmy. Na początku Piotr czuł się trochę nieswojo. W grupie nie miał jeszcze ustalonej pozycji. Już w drodze do baru powinien wiedzieć, przy kim stanąć, a cóż dopiero na miejscu. Tam ogarnęło go jeszcze większe zakłopotanie, należało przysiąść się do właściwej osoby. Ale Piotr bacznie obserwował towarzystwo, udało mu się na- wet zająć miejsce przy Monice, gdzieś na końcu stołu. Rozmowa zaczęła się typowo, od plotek o ludziach z firmy, potem towarzystwo przeszło do komentarzy na temat nowego filmu Tho- masa Andersona. Nawet Piotr wtrącił kilka uwag. Nie zdołał przy- ciągnąć tym uwagi Moniki. Dopiero gdy towarzystwo wyszło na ze- wnątrz i zaczęło się powoli rozchodzić, Piotr zrobił następny krok. Pamiętając o utrzymaniu kontaktu wzrokowego, co konsekwentnie Zrobić wrażenie 17 czynił przez cały wieczór, uśmiechnął się do niej i po prostu zapytał o jej wrażenia z nowej pracy. Pozostali, którzy znali już tę historię, nie zwracali na nich uwagi, zajmowali się własnymi sprawami. Piotr wysłuchał komentarzy Moniki na temat jej nowego miejsca pracy. Nawet wtedy, gdy każdy zaczął szukać swojego auta, oni ciągle rozma- wiali. I wtedy Piotr pomyślał: „Udało mi się! Lody zostały przełamane”. W poniedziałek mógł już swobodnie nawiązać rozmowę z Moniką. Jakim sposobem udało mu się skruszyć tę górę lodową? Po pierwsze, był miły i nie zbłaźnił się, a po drugie, zastosował kilka chwytów, które skutecznie przyciągają uwagę słuchacza. Nie chodzi o to, aby popisać się sztuką żonglerki lub stroić się w barwne pióra. Wystarczy pamiętać o pewnej strategii:    Obdarzmy spojrzeniem. Kontakt wzrokowy jest warunkiem pod- trzymywania rozmowy. Przede wszystkim pomaga on nam zwrócić uwagę słuchacza: przyciągnąć wzrok, po czym obdarzyć ujmują- cym uśmiechem. W ten sposób objawiamy nasze zainteresowanie. A potem zostaje nam już tylko rozmowa. Dotknijmy. Nie radzimy zagarniać w objęcia, ale jeśli nie będzie to zbyt niezgrabny lub wymuszony gest (lepiej mieć adresata na- szej czułości w pobliżu, niż wykonać jakiś chwyt na odległość), to delikatne dotknięcie ramienia zmusi słuchacza do skierowania wzroku w naszą stronę. I to jest najlepszy moment, aby oślepić rozmówcę naszym spojrzeniem i oczarować uśmiechem. Zapytajmy. Warto dać szansę naszemu rozmówcy, aby opowie- dział o sprawach związanych z jego pracą. Przecież chętnie mó- wimy o sobie — w końcu na tym znamy się najlepiej. Takie zain- teresowanie drugą osobą jest najprostszym sposobem rozpoczęcia rozmowy. Dodajmy do tego kontakt wzrokowy oraz urzekający uśmiech, a w zamian zdobędziemy sympatię. Voilà! Lody prze- łamane. 18 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Do rzeczy Ilość często nie idzie w parze z jakością. Specjalność kuchni serwującej steki w karcie dań widniejąca pod nazwą „Kolacja dla Głodomora”, prawdopodobnie zawiera zdecydowanie więcej tłuszczu i chrząstek, niż moglibyśmy się spodziewać. Natomiast danie o nazwie „Uczta Dla Zdrowia i Urody” zapewni nam podobną dawkę jadalnego mięsa, z którego wycięto jednak wszelkie zbędne dla naszego zdrowia frag- menty. Tak samo mają się sprawy z rozmową towarzyską. Zręcznie prowadzona jest jak niskokaloryczne, zdrowe danie, zawiera tylko niezbędne składniki. Jakub zawsze czuje się niezręczne na przyjęciach. Wszystkie te misternie przyrządzone dania, bogata zastawa i ta kłopotliwa cisza, która towarzyszy w czasie posiłku przy stole... Jego przyjaciel, Wiesio, potrafi oczarować gości niebanalną historyjką czy inteligentnym dowcipem. Jakub, choćby nie wiem jak się starał, nie dorówna konwersacyjnemu mistrzostwu swego przyjaciela. Nie domyśla się, w czym tkwi jego własna słabość. Wreszcie kiedyś, po kolejnym wieczorze, na którym Wiesio błysz- czał swoimi opowieściami, zaś historie jego samego jak zwykle wy- wołały znany mu uśmiech politowania, któremu zawsze towarzyszy zdziwione spojrzenie, był gotów postawić sprawę jasno. Wracając z przyjęcia razem z przyjacielem, zapytał: „No dobrze. Powiedz mi, w czym tkwi mój problem? Dlaczego jestem taki beznadziejny?”. Na twarzy Wiesia pojawił się grymas współczucia. Trzymał kie- rownicę, a więc nie odrywał oczu od drogi. „Nie byłbym taki kry- tyczny na twoim miejscu. Przecież wszyscy cię uwielbiają”. „Akurat! To dlaczego w momencie, gdy zacząłem opowiadać hi- storię swojej przepukliny, wszyscy zaczęli rozglądać się, jakby w po- szukiwaniu wyjścia awaryjnego. Przecież każdy dobrze zna twoją opowieść o stercie naleśników meksykańskich, którymi napakowałeś Zrobić wrażenie 19 żołądek, a wciąż wszyscy się przy niej dobrze bawią. Dlaczego ja roz- kładam każdą opowieść?”. („Muszę to wiedzieć”). Wiesio był wy- raźnie zakłopotany. „Chodzi o to, żeby powiedzieć tylko tyle, ile trzeba, w odpowiedni sposób”. Nawet jeśli szczera odpowiedź miałaby zranić Jakuba, chciał mieć to już za sobą. „Uwielbiam twoją opowieść o przepukli- nie, mogłaby być przebojem wieczoru, ale serwujesz przy tym zbyt wiele niepotrzebnych szczegółów o tym, jak zgłosiłeś się do lekarza, o problemach rodzinnych pielęgniarki czy też o zaległościach w pracy. Cała ta historia… Cóż, prawdę mówiąc, staje się nudna. Dobrze byłoby, gdybyś zaczekał z nią, aż skończymy kolację. Obraz wysu- wających się wnętrzności, kiedy siedzisz nad talerzem spaghetti, jest mało apetyczny. Choć to tylko sugestie…”. Z jednej strony Jakub czuł się zakłopotany tym, że jego przy- puszczenia potwierdziły się. Po prostu był marnym narratorem, a jego historie były nużące. Z drugiej strony poczuł ulgę ― taka szczera ocena pozwoli mu podjąć nowe wyzwanie. Wiesio wytknął mu jego słabości i nauczył, jak należy prezentować swoje opowieści. Odtąd przyjęcia zaczęły sprawiać mu radość. (Wciąż jednak nie znosi tych różnych widelczyków!). Jeśli odbieramy nadmierną ilości informacji (NI), znajdujemy się w niezręcznej sytuacji. Ktoś do nas ciągle mówi o sprawach, które nas wcale nie obchodzą lub, co gorsza, należą do niezmiernie osobi- stych. Warto pamiętać, aby:  Zawsze brać pod uwagę otoczenie. Jeżeli na przyjęciu mieszamy się z tłumem gości, nie należy raczyć rozmówcy długimi, zaj- mującymi historiami. Wybieramy taką, która ma związek z roz- mową lub pasuje do sytuacji i szybko kończymy pogawędkę (chyba że rozmówca nalega na więcej). Rozmowa przy stole mo- że mieć bardziej zobowiązujący charakter, możemy zagłębić się w detale lub snuć dłuższe opowieści. Zawsze jednak należy bro- nić się przed nadmierną ilością szczegółów w naszej opowieści. 20 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe   Przyjmować sygnały z zewnątrz. W przypadku wątpliwości radzimy ocenić, w jakim stopniu inni wdają się w szczegóły, i z grubsza porównać. Znać miarę. Kiedy nasi słuchacze zaczynają patrzeć w górę, to znak, że należy skończyć. Zrobić wrażenie 21 22 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Zręczna podmiana Czy kiedykolwiek zdarzyło nam się zabrnąć w rozmowę, która jest nam zupełnie obojętna? Jeśli tak, to powodem naszej niechęci na pewno nie była osoba rozmówcy, ale jakiś mało interesujący, przyziemny i niesmaczny temat, który nieopatrznie podjęliśmy. W jaki sposób sprowadzić rozmowę na właściwe tory? Tadeusz nie mógł uwierzyć, że znowu stoi przed Pawłem, wysłu- chując szczegółów na temat jego niestrawności żołądka. Kiedyś przy- jemnie im się rozmawiało — wspólne zainteresowanie narciarstwem, lewicowe poglądy i Prowansja, ale z czasem Paweł zaczął poruszać temat swoich przypadłości i mówiąc szczerze, było to bardzo nie- przyjemne. „I powiem ci, że nie wiedzieć dlaczego, upieram się przy ham- burgerach. Okropne! Przez całą noc mam w związku z tym sensacje. A o trzeciej nad ranem spotkała mnie…” „Boże broń” ― Tadek wiedział, że za chwilę nastąpi opowieść o epizodzie, którego akcja rozgrywa się w łazience. Jak mógłby ustrzec się przed tym, co ma nastąpić, nie sprawiając jednocześnie przykrości swemu rozmówcy? W końcu miał ochotę pogawędzić z Pawłem. Nie miał jednak ochoty dotykać kwestii łazienki. „Powoli, chłopie. Zróbmy sobie małą przerwę, a resztę opowiesz mi, jak wrócimy z przekąski”, pomyślał. „A jak udała się ostatnia wyprawa na narty?”. Paweł uśmiechnął się, nagle uświadamiając sobie, że bufet to nie jest najlepsze miejsce na jego historie. Tadeusz był wyraźnie zainte- resowany rozmową z przyjacielem — nie chciał jednak wysłuchiwać zwierzeń o nadwrażliwym układzie trawiennym — pospiesznie więc zmienił temat, dając początek nowej historyjce. Zrobić wrażenie 23 Umiejętność delikatnej a zarazem sprytnej zmiany tematu roz- mowy wymaga wprawy, ale dzięki takiemu zabiegowi nie będziemy musieli rezygnować z towarzystwa. Nawet jeśli już nawiązaliśmy roz- mowę z kimś, kogo chcielibyśmy uniknąć, sama zmiana tematu zła- godzi nasz ból do momentu, w którym nadejdzie sposobna chwila do wycofania się z gry. Jeżeli nie mamy ochoty ciągnąć tematu sła- bości naszego przyjaciela w rozmowie z jego sympatią, należy zasto- sować zręczną podmianę!  Pamiętajmy o przysługującym nam prawie do wyboru tematu konwersacji. Nagła zmiana tematu może być czymś zaskakują- cym, ale dzięki temu, nie obrażając nikogo, skutecznie wyegze- kwujemy swoje racje, bez konieczności zakończenia rozmowy.  Rozmówca prawdopodobnie nie jest świadom faktu, że wybrany przez niego temat nie wywołuje naszego zainteresowania. W takiej sytuacji nie pozwalajmy sobie na ironię wobec nadawcy. Stwier- dzenie: „To karygodne, aby tutaj rozmawiać o polityce” będzie mniej skuteczne, a zarazem bardziej przykre niż coś w rodzaju: „Wiesz, ostatnio zbyt dużo mówi się o polityce, coraz bardziej męczą mnie takie rozmowy. Czy ktokolwiek widział najnowsze reality show Awantury u fryzjera?”.  Najbardziej skutecznym sposobem na zmianę tematu jest za- właszczenie go sobie. Innymi słowy, przechodząc do innego te- matu, należy użyć zaimka „ja”: „To musi być wspaniała historia, ale ja chciałbym dowiedzieć się, jak ci się udało wydostać z jaskini w Czechach”, ewentualnie: „Przykro mi z powodu zabiegu chirur- gicznego, ale bardzo ciekawi mnie, jak twój bratanek radzi sobie w lotnictwie”. Słowo „ja” ma wydźwięk osobisty, a tak sformu- łowaną prośbę trudno zlekceważyć.  Najlepiej jednak zmienić temat na taki, który ma związek z naszym rozmówcą, by wykazać zainteresowanie jego osobą. Będzie to ozna- czało, że nie próbujemy zamknąć mu ust, a tylko sygnalizujemy 24 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe konieczność zmiany tematu. Spróbujmy zapytać o sprawy inte- resujące dla obu stron. Można wspomnieć wspólnego znajomego, odwołać się do sytuacji, której doświadczyły obie strony lub do aktualnego wydarzenia. Odwołanie się do spraw interesujących obie strony ułatwi nam zmianę przedmiotu rozmowy. Będziemy mieć wtedy pewność, że nikt nie poczuje się tym dotknięty. Ćwiczenie czyni mistrza, a więc warto wprawiać się w umiejęt- ności zręcznej podmiany. Zrobić wrażenie 25 26 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Chwila oddechu Wycieczka do toalety bywa czasami jedynym sposobem na wyrwa- nie się z krępującej rozmowy. Ale co zrobić w sytuacji, kiedy toczy się interesująca pogawędka, a my musimy „poprawić makijaż”? Jak złapać krótki oddech, aby nasz rozmówca nie poczuł się zlekcewa- żony? Należy stawiać sprawę otwarcie. Już w drzwiach Joanna ogarnęła wzrokiem towarzystwo w poszu- kiwaniu Lany. Przyszła na to poranne spotkanie literatów, bo wie- działa, że Lana też tam będzie. Była to jej ulubiona autorka za- mieszczająca swoje artykuły w alternatywnym piśmie muzycznym. Ponieważ Lana uchodziła za osobę nieśmiałą, to jej obecność w tak licznym gronie przedstawicieli tej profesji była okazją, z której Jo- anna postanowiła skwapliwie skorzystać. W bojowym nastroju ruszyła, aby upolować rzadką zwierzynę! Po półgodzinie zarzucania haczyka (i dwóch szklaneczkach, które dodały jej odwagi) Joanna wreszcie dopadła Lanę samotną w kuchni. Co za radość! Miała ją! Pogawędka była tak serdeczna, że nieśmia- łość Lany została przełamana, a Joanna była gotowa zwrócić się do niej o pomoc w zrobieniu kariery pisarskiej. Pożałowała jednocze- śnie owych dwóch szklaneczek, które w tej chwili dały o sobie znać. Rozpraszała ją konieczność udania się na stronę — nie chciała prze- rwać tej tak szczęśliwie rozpoczętej rozmowy. „Sytuacja staje się nie do zniesienia”, pomyślała Joanna. Uśmiechnęła się przez zaciśnięte zęby, po czym wydusiła z siebie: „Muszę iść”. Odczekała, aż Lana skończy swoją kwestię, i wtedy powiedziała: „Lano, tak wielką radość sprawia mi rozmowa z tobą, że chętnie powrócę do niej po wyjściu z toalety. Daj mi pięć minut. Znajdę cię po powrocie?”. Nieśmiałość Lany była tak wielka, że czuła się odrzucona nawet, kiedy nikogo przy niej nie było. Tym razem nie miała wątpliwości Zrobić wrażenie 27 co do szczerych intencji nowej przyjaciółki. Uśmiechając się, wznio- sła szklankę i odparła: „Oczywiście. Spotkamy się na tarasie”. Czasami zbytnia szczerość wobec osób nowo poznanych może być przez nich potraktowana jako wyraz zbytniej natarczywości („Po- dejrzewam, że wkrótce zostaniemy przyjaciółmi, ale w tym momen- cie potrzebuję wolnej chwili”). Lub odwrotnie: „No wiesz, muszę na chwilę” brzmi jak nieśmiałe wyznanie. Kluczem do udanych kontaktów z otoczeniem jest uczciwość, bezpośredniość i jasne formułowanie naszych potrzeb. Taka otwarta postawa może być też krępująca. Najważniejsze, że zaprowadzi nas do celu. Jak to zrobić? Wystarczy, że skorzystamy z kilku dobrych rad:    Bądźmy szczerzy. Warto zacząć od stwierdzenia, że bardzo zale- ży nam na rozmowie („Rozmowa z tobą to wielka przyjemność” lub: „Nie pamiętam, kiedy ostatni raz zdarzyła mi się taka wspa- niała rozmowa”). Wyrażajmy się jasno. Mając już za sobą ten pierwszy krok, moż- na jasno postawić sprawę, że potrzebna nam chwila przerwy. Sprawdzone kwestie to: „Muszę do łazienki” lub: „Obiecałam skontaktować się z opiekunką przed 11.00”. Jednak nie zawsze musimy podać przyczynę, szczególnie, gdy wymaga to dłuższego tłumaczenia. Bądźmy bezpośredni. Ważne jest wyrażenie chęci powrotu do rozmowy po określonym czasie („Czy mogę wrócić tutaj za dzie- sięć minut?”). Wtedy rozmówca potraktuje nas poważnie i będzie mógł liczyć na naszą obecność. Możemy bezpiecznie oddalić się na chwilę, jeżeli zakomuniku- jemy naszemu rozmówcy taką potrzebę w sposób szczery, jasny i bez- pośredni. 28 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe W cieniu Czasami najtrudniej jest zacząć. Jeśli, będąc w towarzystwie, masz zwy- czaj usuwać się w cień, to nie jesteś wyjątkiem. Każdy z nas ma takie chwile słabości. Kilka sprawdzonych rad pomoże nam z nich wybrnąć. Dzióbiąc kawałek ciasta, Szymon rzucał ukradkowe spojrzenia w stronę osób gawędzących przy kominku. Nie chciał już dłużej krążyć wokół stołu, miał ochotę wyjść do gości, porozmawiać z ni- mi. Właśnie przeprowadził się w nowe miejsce, a mała feta zorgani- zowana przez jego brata była okazją do zawarcia nowych przyjaźni. Jednak w czasie przyjęcia ogarnęło go znane uczucie, jakby chłodne macki nieśmiałości trzymały go w swoich kleszczach. Do diabła z tym! Całą godzinę zastanawiał się, jak zbliżyć się do gości. Miał już dość samotności. Stanowczo postanowił, że skończy z samotnością, wyjdzie do ludzi, zaryzykuje otwarcie się na świat. Przystąpił do natarcia. Opanował swoje emocjonalne rozedrganie spowodowane obawą odrzucenia. Uświadomił sobie, że jego nerwowa reakcja była czymś zupełnie normalnym w takiej sytuacji. Gdyby nawet nie udało mu się, to jeszcze nie koniec świata. Zawsze może próbować dalej. Pa- miętał o mowie ciała, ma być otwarta i przyjazna — żadnego krzy- żowania ramion, ukradkowych spojrzeń. Z takim nastawieniem ru- szył w stronę gości! Spokojnym krokiem zbliżył się do grupki siedzących przy kominku. Z rozmowy wynikało, że dyskutują o lokalnym rynku nieruchomo- ści. W porządku! Temat nie był mu obcy. Ciągle jednak trzymał się w pewnej odległości. Gdy usłyszał kobietę mówiącą: „Zastanawiam się, gdzie można dzisiaj kupić, ceny są tak wygórowane”, podjął te- mat: „Właśnie kupiłem na Wzgórzu Dębowym. I była to niezła okazja”. Kobieta uśmiechnęła się zachęcająco, a towarzystwo zro- biło mu miejsce. Nagle znalazł się wśród ludzi. Rozmawiał z nimi. Zrobić wrażenie 29 Nawiązywanie kontaktów jest trudną sztuką, a rozmowa z nie- znajomymi bywa kłopotliwa bez względu na okoliczności. Nieważ- ne, czy dzieje się to podczas przyjęcia, w pracy, czy też w autobusie. Pierwszym krokiem w przezwyciężeniu uczucia wstydu będzie na- branie pewnego dystansu do siebie, zrozumienie, że każdy czuje się nieswojo w nowej sytuacji. Następnie możemy zastosować tę prostą, ale jakże przydatną taktykę przełamywania lodów. Wkrótce staniemy się ozdobą towarzystwa.  Zbierając siły na nowe wyzwanie towarzyskie, należałoby określić stan naszych emocji. Jeśli jesteśmy spięci, to należy wziąć głębo- ki oddech i uspokoić nerwy. Jeżeli wmawiamy sobie brak szans na nową znajomość, pozbądźmy się tego przeświadczenia na ko- rzyść myśli pozytywnej, takiej jak: „Rozmowa na pewno się po- wiedzie” lub: „Polubię ich”.  Powinniśmy uświadomić sobie i zwalczyć wszelkie paraliżujące nas obawy przed nieuchronną klęską towarzyską. Odmowa ze strony otoczenia nie jest dla nas wyrokiem. Zawsze czeka nas kolejne wyzwanie. Nawet jeśli tym razem potraktowano nas obojęt- nie, każda następna próba może zakończyć się sukcesem.  Pamiętajmy o języku ciała. Nie stójmy z dala od osób, z którymi chcielibyśmy nawiązać kontakt. Rozmowa na odległość, jakkolwiek bezpieczna, nie ułatwi nam akceptacji przez grupę. Rozmowa w cztery oczy wymaga postawy otwartej, mimika twarzy nie po- winna kłócić się z naszą reakcją słowną. Kontakt wzrokowy musi być zachowany.  Jeżeli chcemy coś wtrącić do rozmowy, zacznijmy od argumentu, który będzie zaprzeczeniem lub potwierdzeniem postawionej tezy. Możemy też skierować rozmowę na aktualne tematy lub zdobyć się na komplement. A dowcip rzucony na wstępie czyni cuda. Zastosowanie takiej techniki sprawi, że ryba połknie haczyk, a my staniemy się gwiazdą wieczoru, o czym zawsze marzyliśmy. 30 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Bacz na ton! Ton, jaki nadajemy naszym słowom, może wiele powiedzieć o nas samych i o naszych emocjach. Może decydująco wpłynąć na bieg rozmowy. Wiktor jakimś cudem przeżył ten długi lot. Kiedy dotarł do hotelu, był zlany potem, a zmęczenie sięgnęło zenitu. Na dodatek złego pokój hotelowy okazał się ciasną i mroczną klitką położoną nad sa- mym garażem. Był zmuszony wyruszyć w interesach, ale ze względu na panujące upały podróż wydała mu się nierozsądnym posunięciem. Brak przestrzeni oraz hałas silników nie pozwoliły mu przespać spokojnie nocy, a do tego nie działała klimatyzacja. Wiktor powlókł się na planowaną konferencję. Ogarniała go wściekłość z powodu ostatniej nocy i czuł, że jego żołądek gotuje się jak czajnik na roz- grzanej płycie. Ale gdy tylko Alicja Samson wyłoniła się z sali konfe- rencyjnej, zrozumiał, że zaczyna mu wreszcie dopisywać szczęście. O Alicji mówiło się, że to guru w sprawach marketingu. Wiktor, który zetknął się z nią kilkakrotnie, miał nadzieję na bliższy kontakt. „Alicjo!”, zawołał. Ona posłała mu uśmiech, potem podeszła i za- częli rozmowę. Alicja była w radosnym nastroju. Zaczęła od zabawnej historii o tym, jak to wpadła na swoją starą miłość. W normalnej sy- tuacji jowialny nastrój koleżanki byłby i jego udziałem, ale on był wściekły z powodu nieprzespanej nocy. Kiedy na zabawny fragment opowieści zareagował donośnym i szorstkim śmiechem, Alicja nagle zatrzymała się, mrużąc oczy ze zdziwienia. Zrozumiał, że poczuła się dotknięta i że musi zapanować nad swoimi emocjami. Podczas dalszej rozmowy miał się na baczności. Wiedział, że jego wściekłość nie jest warta utraty towarzystwa. Nie będzie manifestować swoich negatywnych emocji w momencie, gdy jego towarzyszka jest w tak dobrym nastroju. Skupił uwagę na rozmowie, pilnując jednocześnie, aby głos, jakim przemawiał do Alicji, był miękki, przyjemny i radosny. Zrobić wrażenie 31 Poczuł ulgę. Dopasował się do nastroju Alicji, przez co jego radość i śmiech stały się zupełnie naturalne. Odpowiednim tonem głosu podkreślił szacunek, jakim darzył swoją rozmówczynię. Pomogło im to razem czerpać przyjemność z tego oficjalnego spotkania. Umiejętność dopasowania brzmienia głosu do charakteru pro- wadzonej rozmowy zależy w dużym stopniu od poziomu wrażliwości. Jednocześnie okoliczności towarzyskie wymagają, abyśmy taką sztu- kę posiedli. Nieodpowiedni ton może sugerować, że nie dbamy o uczucia naszego partnera lub że nie zależy nam na dłuższej roz- mowie. Dopasowanie tonu wypowiedzi nie musi być sztucznym za- biegiem dokonanym wbrew naszym prawdziwym odczuciom. Jest to odpowiedź na stan emocjonalny partnera, któremu chcemy zapew- nić komfort w trakcie rozmowy. Nadanie właściwego tonu świadczy również o naszym zainteresowaniu i kulturze. Posługując się określeniem „ton”, mamy na myśli nie tylko skalę głosu, ale również treść przekazu. Przeważająca ilość rozmów wy- maga neutralnego brzmienia głosu. Ostre i gniewne tony lub łamiący się głos dopuszczalne są tylko w bliskich kontaktach przyjacielskich. Wyobraźmy sobie sytuację, w której odwracamy role. Tym razem to nasza rodzina ma kłopoty. Czy nie oczekiwalibyśmy rozmowy w tonie łagodnym i zatroskanym? Czy dzieląc się z rozmówcą jakąś niebywale zabawną historią, dowcipem, nie oczekiwalibyśmy po- dobnie lekkiej reakcji? Praktyczna rada jest taka, aby rozmowie towarzyszył umiarkowany i spokojny głos. Rozkoszujmy się łagodnym brzmieniem jednostaj- nych tonów, brońmy się przed głosem wznoszącym się do krzyku lub ginącym w cichym bełkocie. 32 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Ten, tego, no wiesz Wata, wata i jeszcze raz wata. Wiadomo, co mamy na myśli? Gawędząc z nieznajomymi, staramy się, aby ujrzeli w nas szale- nie dowcipnych, błyskotliwych oraz interesujących rozmówców. Jednocześnie wielu z nas posiada ten irytujący, niewinny nawyk wtrącania między słowa nic nieznaczących słówek, które sprawiają, że nasza wypowiedź brzmi jak kwestia z Zemsty Aleksandra Fredry, „Mocium Panie”. Adam nie uświadamiał sobie, że do każdego zdania dodawał „no wiesz”. Aż do momentu, kiedy uprzejmie zwrócono mu uwagę na tę jego nieznośną manierę. Zaczął dbać nie tylko o własny język, ale zauważać takie wtrącenia w wypowiedziach innych. Jeden z przyja- ciół zaczynał każdą najprostszą odpowiedź słowem „hm”. Jego brat nadużywał „jakby”. Te liczne wtrącenia, które okraszały język jego znajomych, trudno było nazwać kunsztowną formą stylistyczną. A może my też padliśmy ofiarą takich wtrąceń? Jeżeli nie mamy pewności, warto poprosić kilku dobrych znajomych, aby kontrolo- wali nas w czasie wspólnych spotkań towarzyskich, wyłapując na- trętne zwroty. Adam skorzystał z takiej metody, pozwalając swojej dziewczynie, aby śledziła jego zmagania słowne w czasie przyjęcia, na które wy- bierali się wspólnie. Na początku miał tę świadomość, że znajduje się pod bacznym okiem swojej przyjaciółki, ale po jakiejś chwili po- czuł się zupełnie swobodnie, wracając jednocześnie do swojego zwyczaju. W czasie powrotu, w samochodzie, jego dziewczyna krę- ciła głową z niedowierzaniem. „Nie tylko ty popełniłeś te swoje ‘jakby’ i ‘no wiecie’ tysiące razy, ale czy zauważyłeś, jak często Jerzy i Ben mówią ‘hm’? Ja sama złapałam się na czymś takim wiele razy. To niewiarygodne, jak słabo radzimy sobie z językiem”. Zrobić wrażenie 33 Jeżeli w końcu przyszedł czas na przeprowadzenie akcji, która pozwoli nam wyeliminować wtrącenia, to najlepiej zacząć od ziden- tyfikowania tych, których najczęściej używamy. Są nimi na pewno: „um”, „jakby”, „no wiesz”, „hm”, „nie wiem”, „to znaczy”, „cóż”, „bla, bla, bla”, „et cetera, et cetera, et cetera”. Rozpoznawszy przedmiot naszych zmagań, łatwiej nam będzie wyeliminować niepotrzebne zwroty. I nie znaczy to, że musimy od razu przystąpić do dzieła. Po prostu powinniśmy zwracać baczną uwagę na nasz sposób wysławiania się i wyłapując niepożądane wtręty, powoli „oczyścić nasz język”. W okresie przejściowym będzie- my skrępowani tą samokontrolą, ale po kilku tygodniach zaczniemy prowadzić swobodne rozmowy, pozbawione zbędnego balastu. Innym sposobem może być zawarcie paktu z przyjaciółmi o wza- jemnej kontroli. Będziemy wtedy wzajemnie wytykać sobie w czasie towarzyskich pogaduszek owe natrętne zwroty. Po pewnym czasie stwierdzimy, że możemy bez nich żyć. A co w zamian? Czym zastąpić ulubione frazy? Każda rozmowa obfituje w chwile zastanowienia, które trzeba jakoś wypełnić. Oto kilka powiedzonek do wykorzystania w takich momentach. Radzimy je stosować z umiarem. To interesujące. Nigdy bym nie pomyślał. To rozsądna uwaga. Racja. Tak.      Zwróćmy uwagę, że wszystkie one niosą jakąś treść, która jest nacechowana pozytywnie. Nie bójmy się też chwili milczenia. Cza- sami warto przytaknąć skinieniem głowy lub przechylić ją w bok, taki gest obrazuje chwilę zastanowienia nad odpowiedzią. Zanim coś powiemy, zastanówmy się. Nigdy odwrotnie. 34 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Przyblokowanie Wścibska Nela jest wszędobylska, lubi wsadzać nos w nie swoje sprawy. Na takie osoby, które chcą wiedzieć za dużo i za wszelką cenę, jest tylko jeden sposób. Należy je przyblokować. Kasia nie spuszczała oczu ze swojego męża. Tobiasz stał przy bufe- cie i nakładał na talerz kawałki sushi. Z uśmiechem podeszła do niego. Już od trzech lat byli małżeństwem, a dopiero teraz zaczęli my- śleć o dziecku. Kasia powiedziała o tym przyjaciółkom, a one nie mo- gły utrzymać języka za zębami. Właśnie miała rozprawić się z jakimś długim kawałkiem pieczywa, kiedy nagle stanęła obok niej Danusia, nowa sympatia dawnego kolegi z ławy szkolnej. Kasia nie pojmowała, co on widzi w tej drobnej okular- nicy. Zwykle Kasia unikała wścibskich osób — tym razem wpadła. „Cześć, Kasiu, jak się masz, Tobi! Widzę, że nie macie oporów przed sushi?”. Wpatrywała się w nich badawczym spojrzeniem zza ciężkich szkieł, które ciągle próbowała umieścić na właściwym miejscu. Nie dając Kasi szansy na odpowiedź, od razu wytoczyła następną broń, tym razem ciężkiego kalibru. „Mówi się, że staracie się o dzidziusia. Jak wam idzie?”. Kasia miała powód trzymać się z dala od takiego drapieżnika. Obydwoje z Tobim jeszcze nie zdążyli wspomnieć o tym rodzicom, a oto proszę, ta obca osoba już depcze im po piętach. Kasia nie chciała obrazić natrętnego intruza słowami: „Pilnuj swego nosa!”. Miała ochotę pociągnąć za sobą męża, zostawiając dociekliwą znajomą samą sobie. Nie zdecydowała się jednak na zbyt srogie potraktowa- nie tego „niefortunnego wyboru” kumpla z klasy. Postanowiła na- tomiast wytrącić ogara z toru. Uśmiechając się, stwierdziła: „Wiesz, to, o czym się dzisiaj czyta w gazetach, nie pozwala nawet myśleć o dzieciach. Słyszałaś, co prezydent mówił o NATO?”. Kasia zrobiła mały wykład o stanie Zrobić wrażenie 35 bezpieczeństwa na świecie, a kiedy już skończyła, niewiarygodnym aktem woli byłby powrót Danusi do poruszonego przez nią wcześniej tematu. Zadanie wykonane! Takie rzucenie kłody pod nogi wścibskiemu rozmówcy wydaje się bardziej radykalne niż jakakolwiek inna próba odejścia od tematu. Blokada potrafi zamroczyć przeciwnika, skierować go na inne tory, tak aby powrót do punktu wyjścia wymagał użycia niezwykłej siły. Najbardziej dociekliwe typy nie przebrną przez taką zaporę.    Jeżeli przyjdzie nam zmierzyć się kiedyś z niezłomnie wścibską naturą, możemy przyblokować takiego osobnika w następujący sposób: Dowcip. Nakłaniani do osobistych zwierzeń możemy rzucić: „Wiesz, to przypomina mi o dwóch pingwinach na krze lodo- wej”. I w tym momencie ustawiamy przeszkodę. Czyli z entuzja- zmem opowiadamy jakiś dowcip. A im bardziej głupi czy niedo- rzeczny, tym większą możemy mieć pewność, że Wścibska Nela nie przeforsuje takiej zapory. Slogan. Daje on do zrozumienia, że poruszyliśmy nieodpowied- ni temat. Gdyby Kasia wykorzystała powiedzonko: „Nie chwal dnia przed zachodem słońca” to, wprawiając Danusię w zakło- potanie, miałaby temat dziecka z głowy. Gdyby i to zawiodło, Kasia mogłaby liczyć na jeszcze jeden fortel. Radykalna zmiana tematu. Tylko że gdyby ostatecznie chciała zastosować taki chwyt, musiałaby mieć pewność, że trud się opłaci. Zmiana tematu wymaga dużego zaangażowania emocjo- nalnego, a próba powrotu do pierwotnego wątku stawia natręta w trudnej sytuacji ― musi pokazać, jak bardzo pozbawiony jest dobrych manier. Wymienione metody mogą wydawać się dość karkołomne. Należy jednak pamiętać, że służą grzecznemu poskromieniu ciekawości ludz- kiej. Wydają się nienaturalne, tak jak niezręczna jest sytuacja, z której próbujemy się wyzwolić. Wystarczy tylko sięgnąć po nie ze smakiem. 36 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Wyrzuć to z siebie, maleńka Celinę nużyła już praca w zarządzie firmy, postanowiła zapisać się na jakieś wieczorowe zajęcia w miejscowej uczelni. Prowadziła dzien- nik, co sprawiało jej wielką przyjemność, miała nawet kilka mocnych tematów, którymi mogłaby kogoś uraczyć. Wybrała zajęcia poświę- cone właśnie tej pasji, a więc pisaniu pamiętników. Na pierwszym spotkaniu w poniedziałek nauczyciel kazał usiąść wszystkim w kole, po czym każdy miał przedstawić interesujący go temat. Celina pomyślała, że najchętniej pisałaby o tym, jak szef molestuje ją seksualnie. Ale wolałaby raczej zapaść się pod ziemię. Nie mogła przecież zdradzić obcym swojej tajemnicy! Miała pecha. Poproszono, aby wypowiedziała się jako pierwsza. Zdecydowała się na temat, który znała od podszewki, a mianowicie sprawy zawodowe. Nie namyślając się długo, rzuciła: „Mam zamiar pisać o firmie”. „Świetny temat”, podjął nauczyciel, „ale pamiętniki to bardzo osobista forma wypowiedzi. Jaki więc element osobistego doświad- czenia ma pani zamiar umieścić w swojej pracy?”. „Ach, takie tam. Wie pan, co to znaczy być kobietą w męskim świecie. Głównie to strategia przetrwania”, powiedziała, wpatrując się bezmyślnie w zegarek. „Czy mogłaby pani dokładniej to określić? W końcu będziemy wszyscy czytać pani prace w najbliższej przyszłości. Proszę się nie krepować”. Ale Celina nie mogła tego zrobić. Po kilku takich rundach, kiedy to nauczyciel próbował wyciągnąć z niej coś konkretnego, a ona wciąż plątała się, zrezygnował i przeszedł do następnej osoby. Był nią mężczyzna, który stwierdził: „Planuję pisać o tym, jak w dzieciństwie byłem wykorzystany seksualnie i jak musiałem walczyć z konsekwen- cjami, które się zwykle z tym wiążą”. Zrobić wrażenie 37 Celina była zaskoczona tak szczerym wyznaniem, ale potem okazało się, że każda kolejna osoba wspominała o podobnie bolesnych sprawach. Zrozumiała, że warunki sprzyjały takim zwierzeniom, i ona powinna skorzystać z tej okazji, aby zdradzić kilka prywatnych sekretów. W końcu liczyła na to, że kiedyś wszyscy dowiedzą się o jej doświadczeniach z pamiętników, które zostaną opublikowane i przy- niosą jej sławę pisarską. Już nawet wiedziała, kogo zaangażuje do roli Celiny w filmowej adaptacji… W tym momencie powinniśmy zadać sobie pytanie: „Kiedy szczere wyznanie może zniechęcić do nas otoczenie, a kiedy będzie dowodem na to, że nie próbujemy zrzucić z siebie długo skrywanej tajemnicy?”. Jak to rozstrzygnąć? Aby stwierdzić, jak daleko możemy posunąć się w swojej szczerości, należy po prostu obserwować otoczenie. W te- rapii grupowej dzielimy się swoimi intymnymi sprawami już na pierwszym spotkaniu. Na przyjęciu radzimy rozważyć, w jakim stopniu inni pozwalają sobie na szczerości, i wyjawić tylko to, co nie prze- kracza granic dobrego smaku, tak abyśmy nie musieli czuć się nie- swojo z powodu szczerego wyznania. Powinniśmy rozważyć, w jakim stopniu możemy wgłębiać się w szczegóły podczas rozmowy. Przykład mężczyzny na zajęciach w grupie Celi pokazuje, że można być szczerym i otwartym, jedno- cześnie zachowując umiar w przedstawianiu szczegółów. O swoim przykrym doświadczeniu mówił ze spokojem, bez łez czy drama- tycznych gestów. Rozumiał różnicę, jaka istnieje pomiędzy zaję- ciami z literatury, na których ważna jest prawda, a sesją terapeu- tyczną, gdzie ważne są emocje mające związek z prawdą. Uważa się, że wyjawianie intymnych szczegółów w obecności obcych lub mało znanych nam osób nie jest dobrze postrzegane. Z drugiej strony, nadmierna skrytość może prowadzić do wyobcowa- nia. Tak więc powinniśmy zawsze ocenić charakter otoczenia oraz powód naszej obecności w danym środowisku i to, w jakim stopniu zachowanie towarzyszących nam osób pozwala mówić szczerze o na- szym osobistym doświadczeniu. 38 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Powściągliwość (nie gadaj głupstw) Jeśli mamy skłonność do wyolbrzymiania, a każde zdarzenie ma dla nas wydźwięk pozytywny, to znak, że najwyższy czas skończyć z przy- prawianiem naszych opowieści zbytnią afektacją i z wygadywaniem głupstw. Zachowując autentyczność, poczujemy się znacznie zdrowsi, taka postawa wpłynie też jednocześnie pozytywnie na relacje z in- nymi. Kiedy ludzie wyczuwają, że nie jesteśmy autentyczni w kon- taktach z nimi, trudno im zbliżyć się do nas. Marianna nie potrafiła narzekać, co wynikało z jej wychowania. Kiedy przechodziła ostry atak grypy, a ktoś wyrażał jej swoje współ- czucie, oferując pomoc, zwykła odpowiadać: „Dziękuję! Czuję się świetnie. Na szczęście jest to tylko grypa, nie zapalenie płuc”. Kiedy zwolniono ją z pracy, każdemu powtarzała, że to lepiej dla niej, choć wewnątrz dławił ją strach. A kiedy opowiadała jakieś historie, upiększała je do takiego stopnia, że graniczyły z fałszem, przy czym wydawała z siebie histeryczny śmiech, gdy zdradzała swoim kole- gom z pracy, jakie to najzabawniejsze w życiu zdarzenie przytrafiło się jej i jak się przy tym ubawiła (z takim samym entuzjazmem rela- cjonując każdy miniony weekend). Jej próby nadania zdarzeniom pozytywnego wydźwięku każdy przyjmował jako coś sztucznego. Nawet jej bliscy przyjaciele z re- guły nie mieli pewności, co ona naprawdę myśli, co odczuwa. Opo- wieści, które im serwowała, wydawały się w znacznej mierze przesa- dzone, może nawet zmyślone. Czasami nawet nalegali, by zdradziła im swoje prawdziwe myśli i uczucia, ale ona stawała się wtedy nie- przejednana w swoim uporze, twierdząc, że wszystko idzie świetnie. Ten nadmierny wysiłek, jaki towarzyszył jej za każdym razem, kiedy próbowała udowodnić, że jest osobą o radosnym i przyjaznym usposo- bieniu, obrócił się przeciwko niej. Marianna odgrodziła się tak szczelną fasadą, że nawet jej mąż nie umiał odróżnić prawdy od kłamstwa. Zrobić wrażenie 39 Optymizm i przyjazne nastawienie są szczególnie przydatne w mo- mencie prowadzenia niezobowiązującej rozmowy z ludźmi, których dopiero poznaliśmy lub w kontaktach wynikających z przygodnej zna- jomości. Ogólnie przyjmuje się, że nie należy obarczać kogoś zaledwie poznanego własnymi problemami najcięższego kalibru. Prawdą jest też to, że sztuka uwodzenia słuchacza czarującą historią opiera się na cel- nym i błyskotliwym wyeksponowaniu istotnych szczegółów. Ale u pod- staw nawiązywania udanych kontaktów z ludźmi leży subtelność i deli- katność, połączone z odrobiną wyrafinowania i sprytu. Jeśli stwierdzimy u siebie tendencję do przerysowywania faktów, należy:   Ściągnąć cugle. Bądźmy świadomi różnicy pomiędzy barwną opo- wieścią a zwykłym kłamstwem. Nie przyprawiajmy opowieści sensa- cyjnymi szczegółami, wymyślonymi na poczekaniu. Jeśli coś nas szczerze rozbawiło, nie ulegajmy pokusie zastosowania określeń wy- kraczających poza zdrowy rozsądek. Jeśli popadamy w manierę uży- wania określeń zbyt dosadnych, to gdy staje się to regułą w rozmo- wie z obcą nam osobą, stracimy wiarygodność w oczach otoczenia. Nie bójmy się autentyczności. Można być uczciwym, nie tracąc nic z uprzejmości w każdej niemal sytuacji. Załóżmy, że nad- szedł moment oznajmienia nieprzyjemnej wiadomości o zerwa- niu stosunków — nie bądźmy nazbyt szczerzy, mówiąc: „No cóż, tak będzie najlepiej. W każdym razie nie jesteśmy już sobie po- trzebni”. Można inaczej: „Cóż, to trudne. Jakoś będziemy mu- sieli sobie poradzić, z każdej sytuacji jest jakieś wyjście”. Spróbujmy nawiązać rzeczywisty kontakt, nawet w pogawędce z ludźmi, których nigdy wcześniej nie spotkaliśmy i z którymi praw- dopodobnie nigdy więcej się nie zetkniemy. Należy zawsze dążyć do wzajemnego poznania się, tak aby znaleźć wspólny język. Nie osią- gniemy celu za pomocą kłamstw czy nieuczciwości. Przyjazna po- stawa i autentyczność wywierają na ludziach lepsze wrażenie. 40 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Próżnia Marcin szczycił się swoją szczerością i odwagą w wyrażaniu opinii. Zachowywał się śmiało wobec każdego człowieka. Uważał się też za dość zabawnego faceta, który gotów był bezceremonialnie obrócić każde słowo w żart, co nie zawsze wywoływało radość u słuchaczy. Ostatnio poznawał wiele nowych osób, a jego opinie — a raczej sposób, w jaki je wyrażał — nie zjednywały mu nowych przyjaciół. Czasami, w apogeum wygłaszanej przez Marcina tyrady, jego słu- chacz wycofywał się do toalety, po czym już nie wracał. Marcin zaczął się więc zastanawiać, czy nie chodzi o kwestie higieny. Nieprzyjemny oddech? Nie uświadamiał sobie, że wchodząc w interakcje z ludźmi, wytwarza wokół siebie próżnię. W ostatnią sobotę, bawiąc na małym, popołudniowym przyję- ciu, w czasie rozmowy z grupą przyjaciół swojej nowej dziewczyny Marcin został oblany kubłem zimnej wody przez jednego z obec- nych tam gości. Jak zwykle opowiadał, tym razem o swojej niedaw- nej wizycie u lekarza — jak to dopadł go bakcyl grypy grasujący po okolicy — przy okazji używając sobie co nie miara na profesji me- dycznej. „Potem, jak już wyczekałem się dobre pół godziny, doktor wpada, poświęca mi może dwie minuty. Uff! Cóż, znacie lekarzy — zależy im tylko na kasie. Facet prawdopodobnie wykombinował, że może na mnie zarobić dobrych pięćdziesiąt złotych, jeśli tylko krótko mnie potraktuje. Chciwe dranie, każdy z nich, bez wyjątku”. Osoba, wobec której wypowiadał te słowa, obdarzyła go lodowa- tym spojrzeniem i odparła: „Cóż, może pański doktor ogląda się tylko na pieniądze, ale nie wszyscy są tacy sami. Moja mama jest le- karzem — i to całkiem niezłym lekarzem. Pracuje w grupie Lekarzy Bez Granic, którzy niosą pomoc ofiarom na obszarach objętych kon- fliktami zbrojnymi, docierają praktycznie do najdalszych zakątków kuli Zrobić wrażenie 41 ziemskiej. W zeszłym roku została postrzelona w ramię. A teraz, proszę mi wybaczyć, żona na mnie czeka”. Ups. Marcin spłonął ze wstydu. Poczuł się, jakby przykuto go do podłogi. Pomyślał, że ma na czole wypisane słowo „idiota”, i tak właśnie się czuł. Ostatnio zdarzało mu się to coraz częściej, dlatego zaczął się zastanawiać, jak dalece musi zapanować nad swoim nie- rozważnym gadulstwem. Coraz częściej, przy różnych okazjach, do- chodził do wniosku, że nie musi za każdym razem próbować do- wieść swojej błyskotliwości, a raczej zważać na to, z kim rozmawia. Każdy z nas doświadczył goryczy, kiedy zmuszony był „trzymać język za zębami”. Nie zawsze jest to przyjemne i często prowadzi nas do alienacji. Ale jak inaczej zdobędziemy pewność, że nie obra- żamy słuchacza jakimś nieopatrznie wypowiedzianym słowem? Należy zawsze uważać na odbiorców naszego przekazu. Pamię- tajmy, że zwracając się do nowego słuchacza, nie jesteśmy pewni, do kogo tak naprawdę kierujemy nasze słowa. Nieważny jest wygląd, okoliczności spotkania, ważne, aby nasz rozmówca pozwolił nam się poznać. Dlatego wsłuchujmy się w jego słowa i trzymajmy na wodzy naszą chęć wypowiedzenia najbardziej bulwersujących opinii oraz podkreślenia uprzedzeń, zanim nie nabierzemy pewności, z kim roz- mawiamy. Oto kilka wskazówek, o których należy pamiętać:    Ryzykując wypowiadanie opinii w obecności osoby, której dobrze nie znamy, należy zacząć ostrożnie. Nawet jeśli wszystko w nas się burzy, pamiętajmy, aby panować nad emocjami. Zaczekajmy na reakcję tej drugiej strony. Jeśli dostajemy przy- zwolenie typu: „No dalej!”, prawdopodobnie możemy sobie po- zwolić na bardziej ostry ton wypowiedzi. Jeśli jednak rozmówca odniesie się do nas z powagą, należy uważać na następny krok. Okażmy zrozumienie i szacunek. Nie znamy doświadczeń życio- wych ani okoliczności, jakie ukształtowały opinie naszego interloku- tora, dlatego nie osądzajmy cudzych poglądów zbyt pochopnie, 42 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy. Każdy ma prawo do wła- snych opinii i odczuć. Jeśli nasze opinie kłócą się z opiniami naszego rozmówcy, to nie znaczy, że możemy brutalnie narzu- cać swoje własne zdanie, atakując i nie dając drugiej stronie szansy na obronę. Pamiętajmy o istnieniu tematów drażliwych. Ostra krytyka ostat- niego filmu Johna Woo niesie mniejsze ryzyko niż atak na jedną z partii politycznych.  Zrobić wrażenie 43 44 Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe Rozładuj nastrój Sara nie była w stałym związku przez dwa lata, wobec tego zdarzyło się jej miewać w tym czasie liczne przygody. Lubiła ten dreszczyk emocji przed pierwszą randką, to nerwowe wbijanie się w najlepsze ciuchy, sensacje żołądka, oczekiwanie, co przyniesie wieczór. Nie znaczy to jednak, że nie miała udziału w pewnej ilości koszmarnych doznań. Wśród tych ostatnich najgorszym był Zachariasz. Poznali się za sprawą wspólnej znajomej. Umówili się w pobliskim barze, aby po- gawędzić, poznać się bliżej. W połowie pierwszego drinka Zach zaczął opowiadać jej o rozmaitych sprawach, w większości osobistych dra- matach, które nie powinny ujrzeć światła dziennego już na pierwszej randce. „Przyznam, mój tata w dużym stopniu nadużywał alkoholu. Myślę, że dlatego sam jestem taki ostrożny. Nie więcej niż dwie szklaneczki. Na uniwersytecie byłem niezłym hulaką. Raz zatrzy- mali mnie za jazdę pod wpływem alkoholu. Termin jednego z mo- ich kończących egzaminów przesiedziałem w pace. No, no! Muszę na siebie uważać”. Cóż, Sara nie należała do osób, które chętnie ferują wyroki. Nie od razu skreśliła potencjalnego partnera ze względu na jego burzli- wą przeszłość. Jednak w tym przypadku taka nadmierna szczerość kazała jej przypuszczać, że pretendent nie radzi sobie z problemami tak dobrze, jak mu się wydaje. Nie chciała wspólnie z nieznajomym dokonywać na nim wiwisekcji już na pierwszym spotkaniu, dlatego spróbowała delikatnie przejść do lżejszych tematów: „To gdzie koń- czyłeś uniwersytet?”. „Uff! Byłem na tutejszym uniwerku. To znaczy, powinienem za- liczyć lepszą uczelnię, ale musiałem pozostać w domu, pomóc mat- ce przejść przez rozwód i, musisz mi uwierzyć, nie było to wcale Zrobić wrażenie 45 przyjemne”, ciągnął Zachary, nie bacząc na próby, jakie czyniła Sara, aby przejść do typowej rozmowy towarzyskiej. „To fatalnie”, Sara spróbowała ponownie. „Ja mile wspominam uczelnię wyższą w moim mieście”. Tym razem Sara próbowała zain- teresować Zacharego swoją osobą, zachęcając go, aby podążył tropem zainicjowanym przez nią ― mógłby zadać jej szereg pytań typu: gdzie jest to wspomniane „miasto” albo dlaczego mile wspomina uczelnię lub też czym się aktualnie zajmuje. Niestety, Zachary nie dorastał do takiej rozmowy. Ani razu nie zadał jej osobistego pytania, zamiast tego brnął w szczegóły doty- czące swojego uwięzionego brata oraz znienawidzonej pracy. Nie trzeba dodawać, że następna randka nie doszła do skutku. Taktyka Sary okazała się
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Siła argumentów. Sztuka konwersacji i potyczki językowe
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: