Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
01508 025676 16259880 na godz. na dobę w sumie
Skąd Litwini wracali - ebook/pdf
Skąd Litwini wracali - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 306
Wydawca: Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0314-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże >> literatura faktu
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

Ostatnio w Polsce dużym zainteresowaniem czytelników, a dzięki temu także wydawców, cieszą się wspomnienia. Takie subiektywne relacje ludzi opowiadających o swoich przeżyciach są źródłami wiedzy, która po krytycznej ich interpretacji składa się na naszą historię. Oto w Polsce ukazuje się źródło niezwykłe. Opowieść Litwina, który był świadkiem i uczestnikiem odradzania się niepodległości Litwy w pierwszej połowie XX wieku. W 1944 roku uciekł przed bolszewikami na zachód, aby po wojnie osiąść w Polsce i tu spędzić kolejne 50 lat swojego życia. Mimo że doskonale znał polski, swoje wspomnienia spisał po Litewsku. Pewną obiektywizacją tego źródła staje się opowieść córki autora, która w 1944 roku miała 8 lat. Biruta Markuza przetłumaczyła pamiętniki ojca, ale uzupełniła je także fragmentami własnych wspomnień. W tej podwójnej perspektywie widzimy więc PRL, ale widziany trochę z boku, z punktu widzenia ludzi, którzy świadomi swych korzeni postanowili tu osiedlić się na stałe.
Niezwykłe losy nietuzinkowych bohaterów składają się na bardzo ciekawą opowieść.

 

 

Tak długo się przyjaźnimy, a tak mało wiedziałam dotąd o przeżyciach Twoich i Twojej rodziny w dramatycznym czasie wojenno-powojennej 'wędrówki ludów', o czym piszesz bardzo ciekawie, powściągliwie i bez patosu.

Wacława Myśliwska (z listu do autorki)

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 1 Skąd Litwini wracali Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 3 JÓZEF MARKUZA BIRUTA MARKUZA Skąd Litwini wracali CZĘŚĆ NAPISANĄ PRZEZ JÓZEFA MARKUZĘ Z JĘZYKA LITEWSKIEGO TŁUMACZYŁA BIRUTA MARKUZA Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 4 Opracowanie graficzne: Janusz Barecki Korekta: Dobrosława Paƒkowska Ilustracje pochodzà ze zbiorów rodziny Markuzów Copyright © by Biruta Markuza-Białostocka, Warszawa 2013 Copyright © by Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2013 ISBN 978–83–244-0218-2 Wydawnictwo Iskry Sp. z o.o. ul. Smolna 11 00–375 Warszawa tel./faks 22 827–94–15 e-mail: iskry@iskry.com.pl www: iskry.com.pl Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 5 Moim siostrzeƒcom, Juracie i Olgierdowi Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 7 Biruta Markuza WSTĘP Przez wi´kszà cz´Êç mego ˝ycia mieszkałam z oj- cem, po prostu byliÊmy obok siebie. Od wczes- nego dzieciƒstwa, poprzez peregrynacje wojenne i powojenne, a˝ do skoƒczenia liceum byliÊmy ra- zem. Przez par´ lat mieszkaliÊmy w jednym poko- ju. Kole˝anki gimnazjalne zazdroÊciły mi okropnie ojca. Ka˝da z nich chciałaby mieç takiego, jak w swoich ksià˝kach opisali ró˝ni pisarze. Ja tak nie myÊlałam, poniewa˝ znałam cen´ tych opisy- wanych układów. Prawda, ˝e oduczyły mnie one małostkowoÊci i „babskoÊci”, byłam raczej chło- pi´ca, kochałam sport, szachy, nie miałam skłon- Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 8 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 8 noÊci do kupowania sobie ciuchów, kosmetyków, czyli tego wszystkiego, o czym marzà dorastajàce dziewczyny i prawdziwe kobiety. Ojciec przyzwy- czaił mnie do punktualnoÊci, dotrzymywania danych obietnic, radzenia sobie w trudnych sytu- acjach. Teraz to wiem i doceniam, ale gdy byłam nastolatkà, miałam ojcu t´ pruskà szkoł´ za złe. Do tego musiałam ojcu i sobie gotowaç (gdy mieszkaliÊmy sami), dbaç o jego bielizn´ i skarpe- ty (zawsze), utrzymywaç w czystoÊci kuchni´, po- kój i łazienk´. Ojciec nie był gadatliwy, ale ch´tnie opowiadał mi, jak to „drzewiej bywało”– porówny- wał swoje przaÊne dzieciƒstwo i młodoÊç z obecny- mi warunkami ˝ycia. Czasem na mojà proÊb´ opowiadał o „lepszych” przedwojennych czasach, kiedy jeêdził co tydzieƒ do Królewca, wszedł do Êcisłej czołówki w tenisie, brał udział w rega- tach, taƒczył na balach w Kurhausie, gdzie poznał mojà mam´. W przeciwieƒstwie do tych przaÊ- nych, te drugie opowiadania ojca lubiłam. Nie miał najmniejszych skłonnoÊci do upi´kszania czy konfabulowania, o czym si´ przekonałam wielo- krotnie, porównujàc relacje ojca ze Êwiadectwami innych osób. Długo miałam wàtpliwoÊci co do je- Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 9 9 wstęp go talentu tenisowego. Sàdziłam, ˝e poziom tego sportu był tak niski na Litwie, ˝e nietrudno było zostaç gwiazdà. Lecz pewnego lata wyjechaliÊmy na urlop do Rumunii. Ojciec, namówiony przez oj- czyma mojego m´˝a, wziàł ze sobà rakiet´ i inne akcesoria tenisowe, aby pograç na kortach Mamai. Ju˝ po pierwszym spotkaniu ojczym m´˝a wyraził bardzo dobrà opini´ o umiej´tnoÊciach tenisowych ojca i zaczàł go zupełnie inaczej traktowaç. Pa- nowie, obaj po szeÊçdziesiàtce, umawiali si´ codziennie z Rumunami znacznie młodszymi i naprawd´ dobrze grajàcymi. Z rozbawieniem ob- serwowałam te˝ poczynania ojca na parkiecie. Do- brze taƒczył i wcale nie unikał nowych taƒców. Dwaj starsi panowie robili konkiet´ jak si´ patrzy. Pod koniec ˝ycia, kilka lat przed Êmiercià ojca, zamieszkaliÊmy znów razem. Odeszła druga ˝ona taty, Bronka, wi´c ˝eby jakoÊ ukoiç jego ból, kupili- Êmy mały dom z ogrodem, o czym zawsze marzył. Te ostatnie cztery lata miał takie, jakie sobie kiedyÊ zaplanował. Rano w pogodne dni wychodził od razu do ogrodu, szedł na małe zakupy, potem czytał gaze- ty, pisał wspomnienia – co do nich byłam nieprze- błagana i nie pozwalałam tego zaniedbywaç. Po Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 10 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 10 południu spacerował w pobliskich laskach i ch´tnie grywał w bryd˝a, je˝eli udało si´ zorganizowaç czwórk´. Odszedł w przeddzieƒ planowanej ze mnà wyprawy do litewskiego sanatorium. Orientacja w geografii litewskich miejscowoÊci: Kłajpeda – miasto portowe nad Morzem Bał- tyckim. Kowno – od 1920 roku tymczasowa stolica Li- twy po zaj´ciu przez Polsk´ Wilna. Lygumai – miasteczko le˝àce osiem kilome- trów na wschód od Sereików. Plateliai – miejscowoÊç le˝àca nad najwi´k- szym jeziorem Litwy o tej samej nazwie, w okoli- cy Kłajpedy. Połàga – miasteczko kurort nad Morzem Bał- tyckim, dwadzieÊcia kilometrów na północ od Kłajpedy. Sereikiai – wieÊ le˝àca dwadzieÊcia kilometrów na północny wschód od Szawli. Słowiki – mała miejscowoÊç, około dwudziestu kilometrów od miasteczka Szakiai, w rejonie Jur- barkas, le˝àcego nad Êrodkowym biegiem Niemna. Szawle (Šiauliai) – miasto powiatowe graniczà- ce z powiatem Akmene. Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 11 Józef Markuza TRUDNY START. EDUKACJA Pierwszym êródłem mojej nauki była szkółka domo- wa w domu rodzinnym. Mój ojciec, z zawodu cieÊla, podczas zimowych miesi´cy prowadził zupełnie nie- legalnà szkółk´ j´zyka litewskiego. Legalne szkoły podstawowe były dost´pne właÊciwie dla ka˝dego, ale były to szkoły rosyjskie, a wi´c nielubiane, i w miar´ mo˝noÊci, pod jakimkolwiek pretekstem, dzieci nie były tam posyłane. SiedzieliÊmy wokół du˝ego stołu w izbie, gdzie pod jednym oknem stał warsztat stolarski ojca, przy którym wykonywał ró˝ne drobne przedmioty drewniane potrzebne w gospodarstwie domowym: Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 12 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 12 wiaderka, cebrzyki, balie, trepy, ły˝ki itp. Przy dru- -gim oknie stał drugi długi stół z tabliczkami do pisa- nia, kilkoma ksià˝kami do nabo˝eƒstwa w j´zyku litewskim i dost´pnymi Êwiàtobliwymi gazetami; ˝ad- nych elementarzy w j´zyku litewskim oczywiÊcie nie było. WÊród grupki dzieci (6–10 osób) trafiał si´ i ju˝ całkiem dorosły młodzieniec, który pragnàł nauczyç si´ litewskiego przed wyjazdem do Ameryki, aby unik- nàç obowiàzkowej słu˝by wojskowej w carskiej armii trwajàcej wtedy dwadzieÊcia lat. A w Ameryce trzeba b´dzie napisaç list do swoich po litewsku, a tak˝e umieç coÊ przeczytaç. UczyliÊmy si´ pilnie w atmos- ferze pełnej konspiracji, bowiem mogli nieoczekiwa- nie przyjÊç rosyjscy ˝andarmi i zamknàç wszystkich do ciupy, jak straszył ojciec. Teraz wiem, ˝e to było straszenie na wyrost, niemniej ojciec miałby na pew- no du˝e kłopoty, chocia˝ w tym czasie, jak sobie przy- pominam, ju˝ zniesiono zakaz drukowania w j´zyku litewskim, lecz co innego druk, a co innego nielegal- na szkółka. Nauka w szkole ojca trwała dwa zimowe sezony, w tym czasie mo˝na było znoÊnie opanowaç umiej´tnoÊç czytania i pisania w j´zyku litewskim. Szkoł´ podstawowà litewsko-rosyjskà ukoƒczyłem latem 1914 roku. Âwiadectwo ukoƒczenia odebrałem Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 13 13 trudny start. edukacja Pierwsza fotografia dziewi´tnastoletniego Józefa Markuzy, Kowno Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 14 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 14 w Słowikach tego dnia, kiedy przeprowadzono mobili- zacj´ m´˝czyzn do carskiej armii. WÊród nich był tak- ˝e mój były nauczyciel. Na mojà goràcà proÊb´ wydał mi Êwiadectwo w j´zyku rosyjskim, które przechowa- łem do dziÊ. Po˝egnałem si´ z nauczycielem, którego nigdy wi´cej nie spotkałem. Szkoła jest zawsze pierw- szym etapem w ˝yciu młodego człowieka. Ten etap dla mnie nie był łatwy ani przyjemny. Codziennie musiałem iÊç piechotà cztery kilometry. Pół biedy wiosnà czy latem, ale zimà, kiedy był mróz i Ênie˝y- ca, droga ciàgn´ła si´ w nieskoƒczonoÊç. W pierw- szym roku nauki prze˝yłem nie lada szok – w szkole wybuchł po˝ar. Było to jesienià. Dzieci zebrane ju˝ w klasie czekały na nauczyciela i poczàtek lekcji, gdy przez drzwi od korytarza zaczàł sàczyç si´ dym i ktoÊ z zewnàtrz krzyknàł „pali si´!”. Ten okrzyk wywołał panik´, wszyscy zacz´li chwytaç ksià˝ki i kurtki, a dym ju˝ zaczàł nas dusiç. Szcz´Êliwie udało mi si´ zgarnàç ksià˝ki, chwyciç palto i przepychajàc si´, wy- biec na powietrze. Czym pr´dzej pobiegłem do domu i zachłystujàc si´ i kaszlàc, zdołałem opowiedzieç ro- dzicom, co si´ stało. Nauka została na jakiÊ czas zawieszona, a klasy przeniesione do innego budynku. Zmieniono te˝ na- Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 15 15 wojna uczyciela. Teraz uczył nas młody, postawny m´˝czy- zna, dobrze mówiàcy po litewsku. Lekcje były prowa- dzone w j´zyku litewskim, a rosyjski wykładano codziennie po dwie godziny. Uczniowie musieli wy- kuç biegle na pami´ç imiona i daty urodzenia całej carskiej rodziny, aby przy odpytywaniu nigdy si´ nie zajàknàç. W szkole były te˝ lekcje religii. Prowadził je miejscowy ksiàdz proboszcz. Lata szkolne przeleciały doÊç szybko, jakoÊ zdałem koƒcowy egzamin, niedługo po tym zacz´ła si´ I woj- na Êwiatowa. WOJNA Co znaczy słowo wojna i czym ona jest w moim ów- czesnym Êrodowisku, nikt nie wiedział. W szkole uczyliÊmy si´ wprawdzie historii i wiedzieliÊmy, ˝e Rzymianie pokonali wiele narodów i utworzyli pot´˝- ne imperium, ale jak to zrobili, jak wojowali i gdzie, nie zastanawialiÊmy si´. Nie mogliÊmy sobie wyobra- ziç, ˝e mogà byç palone domy i całe gospodarstwa, plony na polach i w stodołach. Na samym poczàtku wojny nic w naszym ˝yciu nie uległo zmianie, cho- Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 16 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 16 Józef Markuza (z lewej) podczas słu˝by w armii litewskiej Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 17 17 wojna cia˝ moja ojcowizna le˝ała tu˝ przy granicy – rzeka Szeszupa dzieliła Rosj´ od Niemiec. Ludzie pracowa- li w polu, dzieci bawiły si´ jak za dawnych, przedwo- jennych czasów. Pewnego ranka przybiegł zadyszany sàsiad z wia- domoÊcià, ˝e od strony Słowików zbli˝a si´ konnica i zmierza w naszà stron´. Gospodarstwo moich rodzi- ców le˝ało przy drodze prowadzàcej do miasta Szakiai. Cała rodzina wyległa na podwórze, aby przyjrzeç si´ konnicy. WiedzieliÊmy, ˝e rosyjska stra˝ graniczna była ju˝ wycofana i koszary, gdzie mieszkali ˝ołnierze, stały puste. Wkrótce nadjechał mały konny oddział, pierwsi ˝ołnierze niemieccy, których zobaczyliÊmy. By- li to pi´kni m´˝czyêni na dorodnych koniach, w nie- widzianych dotàd mundurach, na głowach mieli lÊniàce, czarne hełmy z wie˝yczkami, na plecach wisiały karabiny, a przy bokach, przytrzymywane r´ka- mi, sterczały piki. Wyglàdali bardzo dostojnie i uro- czyÊcie. Oddział zatrzymał si´ przy naszej zagrodzie, a jeden z Niemców zwrócił si´ do nas w nieznanym j´- zyku; zdaje si´, ˝e o coÊ pytał. Poniewa˝ nic nie zrozu- mieliÊmy, wi´c i nic nie odpowiedzieliÊmy. Z czasem, kiedy wojna rozprzestrzeniła si´, z niektórych zasły- szanych słów doszliÊmy do wniosku, ˝e Niemiec sta- Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 18 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 18 rał si´ dogadaç z nami po polsku; na pewno to nie był niemiecki, bo przecie˝ poszczególne słowa niemieckie byÊmy rozumieli. To pierwsze spotkanie z niemieckimi ˝ołnierzami wypadło dobrze, doszliÊmy do wniosku, ˝e nie ma po- wodu, aby ich si´ baç. Niestety dopiero znacznie póê- niej poznaliÊmy ich cechy dokładniej. Po tym wydarzeniu sàsiedzi zacz´li politykowaç: – Ruskie si´ wystraszyli, uciekli, wi´cej ich nie zo- baczymy, teraz trzeba uczyç si´ niemieckiego. – Nie ma co si´ spieszyç, sàsiedzie. Rosyjskie im- perium silne, jeszcze zobaczycie, co b´dzie, na razie to sam poczàteczek. Istotnie, był to tylko oddział zwiadowczy, póêniej wszystkimi drogami posypały si´ oddziały wojska i zagł´biały si´ w kraj. Ale tym razem Niemcy nie pa- nowali tu długo, wojska rosyjskie szybko poradziły sobie z wypchni´ciem Niemców w kierunku Prus Wschodnich. Kiedy ju˝ podchodziły do Królewca, wojska niemieckie dowodzone przez marszałka Hin- denburga przełamały front i prawie całkowicie zdruz- gotały siły rosyjskiego frontu wschodniego. Wtedy ju˝ drugi raz przyszli Niemcy i pozostaliÊmy pod ich oku- pacjà a˝ do zakoƒczenia wojny. Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 19 19 wojna Okupant prowadził wobec litewskich włoÊcian po- lityk´ rabunkowà i wyniszczajàcà. Nało˝ył obowiàzek oddawania niemieckiej władzy ogromnych danin zbo- ˝a, mi´sa, masła, wełny i lnu, prócz tego niemieccy ˝ołnierze urzàdzali sobie w poszczególnych wsiach prywatne rabunkowe wycieczki. Uzbrojeni ˝ołnierze na wozach zaprz´˝onych w konie zaje˝d˝ali na po- dwórze i ˝àdali oddania daniny. Kiedy gospodarz tłu- maczył, ˝e ju˝ oddał co nale˝y, i pokazywał kwity, szli sami rewidowaç spi˝arnie i schowki, zabierajàc, co im si´ podobało. Raz widziałem jednà nieudanà prób´ grabie˝y. Fura zaprz´˝ona w dwa konie (jeden z nich był bardzo chudy i chyba chory) stan´ła za naszym polem, a na drugim polu, tu˝ obok, kobieta bronowała lek- ko, chodzàc za zaprz´giem. Jej koƒ był młody i dobrze utrzymany. Niemiec wyprzàgł chorowitego konia i po- szedł z nim na pole kobiety. DomyÊliłem si´, jaki był cel tej roszady – zamieniç chudego na dobrze utrzy- manego konia. Kobieta te˝ si´ domyÊliła, ale udawa- ła, ˝e nie wie, o co Niemcowi chodzi. Lecz kiedy ten chciał wyprzàc jej konia – smagn´ła Niemca batem po głowie, a potem waliła gdzie popadło. Napastnik spiesznie si´ wycofał i razem z chudà szkapà wrócił Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 20 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 20 do wozu. Siedzàcy na wozie ˝ołnierze głoÊno recho- tali. Sàdz´, ˝e podczas drugiej wojny podobne zajÊcie nie skoƒczyłoby si´ tak dobrze. ˚ycie stawało si´ z ka˝dym dniem coraz ci´˝sze. Gospodarstwa ogołocono z bydła, trzody chlewnej i koni. Nie było jak uprawiaç pól, nie było co siaç, bra- kowało ziarna. Musz´ jednak przyznaç, ˝e okupacyj- na administracja działała sprawnie. Zorganizowano szkoł´ dla dzieci i młodzie˝y, oczywiÊcie niemieckà, a poniewa˝ innej nie było, zaczàłem do niej chodziç. W ten sposób zaczàłem swojà niemieckà edukacj´. Prócz lekcji w j´zyku niemieckim uczyliÊmy si´ te˝ Êpiewaç po niemiecku. Naszym nauczycielem był pa- stor ewangelicki. Przyszła pami´tna, najci´˝sza dla nas wiosna 1917 roku. Wiele ludzi nie miało co jeÊç. Nie było chleba, bo nie było go z czego piec. Je˝eli ktoÊ miał jesz- cze garÊç zbo˝a, mełł jà na ˝arnach w domu, poniewa˝ młyny były pod niemieckim nadzorem. Chleb wypieka- no z resztek màki z dodatkiem trocin, ziemniaków i sie- mienia lnianego. Było to paskudztwo! Od takiego jedzenia zacz´ły si´ przeró˝ne choroby, pokazała si´ krwawa dyzenteria. W tych fatalnych nastrojach zbli- Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 21 21 niepodległość ˝ał si´ koniec wojny. Pojedynczo wracali m´˝czyêni zmobilizowani przed laty do carskiej armii. PrzynieÊli pierwsze pogłoski o mo˝liwoÊci utworzenia niepodle- głej Litwy, lecz nikt nie wiedział, kto miałby to zrobiç. Po cichu szeptano, ˝e wszechwładny car został pozba- wiony tronu. Takie wiadomoÊci przekazywano sobie z ust do ust, ˝adna bardziej wiarygodna informacja nie docierała na dalekà litewskà wieÊ. NIEPODLEGŁOŚĆ Było lato 1918 roku. Na płotach i przed koÊciołem rozlepiono odezwy do narodu mniej wi´cej tej treÊci: „Powstało niepodległe paƒstwo – Litwa”. Nieco mniejszymi literami zach´cano młodych m´˝czyzn, aby jako ochotnicy wst´powali do organizowanego li- tewskiego wojska. Dziwiono si´ powszechnie, ponie- wa˝ nikt nie wiedział, gdzie jest ta niepodległa Litwa, bo w naszej gminie cała władza była w r´kach nie- mieckich ˝andarmów. Prawda, coÊ si´ jednak zmie- niało. Nasz niedaleki sàsiad, Barsztajtis, młody m´˝czyzna, który niedawno powrócił z carskiej ar- Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 22 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 22 mii, ju˝ par´ razy przeszedł koło naszego obejÊcia ubrany w szary szynel, z trójkolorowà wst´gà na r´- kawie, uzbrojony w rosyjski karabin. Mówił, ˝e jest funkcjonariuszem policji w Słowikach, nikt jednak nie wiedział, jakà pełnił tam funkcj´. W naszej wsi najwy˝szà władzà był zawsze sołtys. Ale w zaistniałej sytuacji nawet on nie wiedział, kogo słuchaç. Niemcy nadal czuli si´ panami sytuacji i nie zamierzali opuÊciç Litwy. Dworami pozbawionymi właÊcicieli zarzàdzali wyznaczeni przez Niemców eko- nomowie, pola były orane i obsiewane. Widocznie za- rzàdcy spodziewali si´, ˝e zbiory te˝ b´dà do nich nale˝eç w myÊl przysłowia – kto sieje, ten zbiera. Taka niejasna sytuacja ciàgn´ła si´ do 1919 roku. Pewnego dnia przeczytałem ogłoszenie na słupie zawiadamiajàce, ˝e rodzàce si´ nowe niepodległe paƒ- stwo potrzebuje ludzi wykształconych, ró˝norakich specjalistów i urz´dników. W celu ich przygotowania organizowane sà kursy w Kownie. Wymieniono takie dziedziny: komunikacja – pracownicy poczty i telegrafu, ko- lejarze; ekonomia – buchalterzy, pracownicy biurowi. Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 23 23 niepodległość W domu mieliÊmy powa˝nà narad´. Mój starszy brat, Szymon, ju˝ ucz´szczał na kurs nauczycie- li szkół podstawowych, wi´c postanowiono, ˝e i ja powinienem spróbowaç dostaç si´ na któryÊ z wymie- nionych kursów w Kownie. W ogłoszeniu była adno- tacja, ˝e kandydaci b´dà przyjmowani po zdaniu od- powiednich egzaminów. W płóciennym woreczku podró˝nym miałem zmia- n´ bielizny, bochenek chleba, dwa jajka na twardo, çwierç połcia słoniny i zawini´ty w skrawek gazety ka- wałek szarego mydła. Do kieszeni, gdzie miałem tro- ch´ moich pieni´dzy zarobionych na koszeniu siana, tata wło˝ył par´ banknotów „ostmarek”. Tak wyglàdał mój baga˝ siedemnastolatka wyruszajàcego na podbój Kowna. Nigdy nie byłem w wi´kszym mieÊcie, nigdzie poza nasze miasteczko gminne nie wyje˝d˝ałem, by- łem zwykłym, gapowatym wiejskim chłopakiem. Do Kowna z naszej wsi mo˝na było si´ dostaç na dwa sposoby: kolejà Wyłkowysk–Kowno lub paro- statkiem płynàcym Niemnem na trasie Jurbarkas– Kowno. Ojciec zawiózł mnie furmankà nad rzek´ – wysadził na przystani parostatku, prze˝egnał i uÊcis- nàł dłoƒ, pierwszy raz jak m´˝czyênie. Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 24 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 24 Dom rodzinny we wsi Jusˇkakaimis. Józef z rodzicami i siostrà Martà, rok 1922 Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 25 25 bez domu BEZ DOMU Kowno było w owym czasie niewielkim, biednym miastem liczàcym około dwudziestu tysi´cy miesz- kaƒców. Chłopakowi takiemu jak ja, który w ˝yciu nie widział ˝adnego miasta, wydawało si´ wielkie i budziło niepokój pot´gowany faktem, ˝e nie miałem dokàd pójÊç ani gdzie si´ zatrzymaç. MłodoÊç i wiara w siebie zawsze były podwalinami sukcesu. Wysiadłem z parostatku wczesnym popołudniem i szedłem, rozglàdajàc si´, przez plac Ratuszowy. Do- szedłem do katedry, na prawo biegła ulica Wileƒska, prosto – ulica Valancˇiusa. Sam nie wiem dlaczego wy- brałem ulic´ na wprost, mo˝e to był tzw. szósty zmysł, który bardzo mi pomógł w stawianiu pierwszych kro- ków w Kownie. Jeszcze przed wybuchem wojny przyjechał do nas mój wuj Juszkajtis, brat matki. Mieszkał wtedy w Kownie i imał si´ wszelkich zawodów i zaj´ç. Był introligatorem, konduktorem kolejowym, lokajem u biskupa. Jego adres ciàgle si´ zmieniał, wi´c go nigdy nikomu nie podawał. Słabo go pami´tałem, jak przez mgł´, ale teraz bardzo si´ zdziwiłem, gdy zobaczyłem Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 26 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 26 wuja stojàcego w uchylonych drzwiach małego warsz- tatu szewskiego. Podszedłem, powiedziałem, kim je- stem i skàd przybywam, wuj te˝ był bardzo zdziwiony, zaczàł wypytywaç o matk´ i innych krewnych. Oczy- wiÊcie zaprosił mnie na nocleg i zaproponował, ˝ebym zamieszkał u niego, póki czegoÊ lepszego nie znajd´. Wuj był niebywałym dziwakiem. Całe ˝ycie miesz- kał sam, nigdy si´ nie o˝enił, z krewnymi nie utrzy- mywał ˝adnych kontaktów. Był niezwykle pobo˝ny, codziennie chodził do koÊcioła, du˝o si´ modlił po polsku, chocia˝ nie znał polskiego j´zyka. ˚ył bar- dzo skromnie, mo˝na powiedzieç ascetycznie, choç był doÊç zamo˝ny. Du˝o dawał na koÊciół, wspoma- gał biednych i ˝ebraków. Warsztacik szewski nabył tylko po to, aby daç prac´ młodemu Polakowi, który po wyuczeniu zawodu szewskiego nie mógł znaleêç pracy. Wuj był właÊcicielem warsztatu, a Polak prowa- dził działalnoÊç usługowà i był kierownikiem sklepiku z butami. Obaj codziennie chodzili do koÊcioła, naj- cz´Êciej na ranne nabo˝eƒstwo, a jeÊli z jakichkolwiek powodów było to niemo˝liwe, szli wieczorem lub modlili si´ w domu. W tym czasie wuj pracował jako konduktor na kolei i jeêdził na trasie Kowno–Ryga. Czasem nie wracał do domu przez kilka dni. Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 27 27 bez domu Odkàd znalazłem tani pokój i zamieszkałem w pewnej odległoÊci od mieszkania wuja, odwiedza- łem go doÊç rzadko. Gdy przyszedłem pewnego dnia, nie zastałem go w domu. Warsztat szewski te˝ był za- mkni´ty. Od sàsiadów dowiedziałem si´, ˝e kiedy wuj wyjechał na par´ dni do pracy, młody szewc zlikwido- wał warsztat i sklepik, buty, przybory i materiały sprzedał, pieniàdze ze sprzeda˝y przywłaszczył sobie i wyjechał do Wilna. Wilno i ziemie wileƒskie w tych latach były jakby ziemià niczyjà. Najpierw pod władzà bolszewików, póêniej na krótko Litwinów, wreszcie, po złamaniu warunków umowy dwustronnej, w 1920 roku generał ˚eligowski przyłàczył je do Polski. Na tych terenach były dobre warunki do znikni´cia i ukrywania si´ przest´pców. Pierwszy mój zawód i praca były dziełem przypadku. Przeglàdajàc gazety, znalazłem ogłoszenie o naborze na kurs łàcznoÊci – obsługa poczty, telefonów i telegra- fu. Podany był termin i miejsce, gdzie kandydaci majà si´ zgłosiç na wst´pne egzaminy. Komisja egzamina- cyjna nie chciała pozwoliç mi zdawaç, poniewa˝ nie ukoƒczyłem osiemnastu lat. Dopiero ostatniego dnia, Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 28 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 28 gdy okazało si´, ˝e nie ma wielu kandydatów, pozwo- lono mi przystàpiç do egzaminu, który zdałem dobrze i zostałem przyj´ty na kurs. Po pomyÊlnie zdanym eg- zaminie koƒcowym musiałem odbyç praktyk´, po niej ju˝ mogłem si´ uwa˝aç za urz´dnika łàcznoÊci. Praktyka wyglàdała tak jak normalna praca. Nie miałem tylko ustalonego wynagrodzenia, a czas pra- cy był nienormowany. Praktyk´ odbywałem w Kow- nie na stacji telegrafu i telefonów, byli tam zatrud- nieni m´˝czyêni ró˝nych narodowoÊci: Rosjanie, Niemcy, Litwini i Polacy. Ci Niemcy byli przedtem ˝ołnierzami w wojskowej słu˝bie łàcznoÊci, Rosja- nie to przedwojenni pracownicy tej bran˝y. Mimo zło˝onego składu personalnego kontakty mi´dzy na- mi były dobre, kole˝eƒskie. Dopiero póêniej, kie- dy do pracy przyszło wi´cej młodych Litwinów, stosunki zacz´ły si´ psuç. Chocia˝ od dawna obo- wiàzywał j´zyk litewski jako urz´dowy, nie prze- strzegano tej zasady restrykcyjnie. Wszyscy pra- cujàcy mówili dobrze po rosyjsku i ch´tnie u˝ywali tego j´zyka. Przyszedł jednak czas, kiedy stanowczo zacz´to ˝àdaç, aby ka˝dy urz´dnik mówił po litew- sku. Stosunki w pracy zepsuły si´. Rosjanie i Niem- cy byli znacznie starsi od Litwinów, j´zyk litewski Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 29 29 bez domu przychodził im z trudem, wi´c po jakimÊ czasie odeszli. Kiedy ucz´szczałem na kurs, a tak˝e w czasie praktyki, musiałem gdzieÊ mieszkaç i coÊ jeÊç. Pieni´- dzy miałem bardzo mało, znikàd ˝adnej pomocy, wa- runki ˝ycia były ci´˝kie. Podczas kursu mieszkaliÊmy po dwóch lub nawet czterech w pokoju, aby było ta- niej, czasem któryÊ z nas dostawał z domu przesyłk´ z jedzeniem, dzieliliÊmy si´ wszyscy, ale to były spo- radyczne zdarzenia. SzukaliÊmy mo˝liwoÊci zarobku, najcz´Êciej i najłatwiej mo˝na było najàç si´ do piło- wania i ràbania drewna, poniewa˝ wszystkie mieszka- nia były opalane drewnem. Nast´pna mo˝liwoÊç zarobku była przy wyładunku i załadunku wszelkich towarów na dworcach. JakiÊ czas mieszkaliÊmy w po- bli˝u koszar. Po wyjÊciu Niemców koszary zajmowa- li litewscy ochotnicy. Cz´sto dostawaliÊmy od nich kociołek zupy, o ile coÊ zostało z posiłku ˝ołnierzy. Jednak nie samym chlebem człowiek ˝yje. ByliÊmy młodzi i szukaliÊmy te˝ rozrywek. W miejskim parku przy alei WolnoÊci był teatr, co prawda nieczynny, ale w du˝ej altanie, przylegajàcej do budynku teatru, da- wała koncerty orkiestra d´ta. Za wejÊcie do parku trzeba było płaciç. ZnaleêliÊmy wyjÊcie: w ciemnym Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 30 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 30 rogu na ulicy Kiejstuta mo˝na było przeskoczyç płot, okrà˝yç budynek teatru i dostaç si´ do parku, gdzie grała orkiestra. Âcie˝kami spacerowali ludzie, mo˝na było posiedzieç na ławce, pogapiç si´ na spacerujà- cych i na co ładniejsze dziewczyny. Kina ju˝ wtedy działały, lecz dla nas były za drogie. Z czasem powstał i teatr, odbywały si´ w nim spektakle „latajàcego teatru Wajczkusa” – jak sama nazwa wskazuje, nie był to teatr stały. Dopiero zaczy- nało si´ mówiç o prawdziwym teatrze i operze, w któ- rej miał wyst´powaç Êwiatowej sławy tenor Kipras Petrauskas. Bardzo powoli rodziło si´ kulturalne ˝ycie Litwy. Polityka dla mnie wtedy nie istniała. Miałem swo- je kłopoty zwiàzane głównie z brakiem pieni´dzy, my- Êlałem przede wszystkim, jak je zarobiç. Jednak niespodziewanie polityka sama przyszła do mnie, i to w czasie godzin mojej pracy. Litwa doczekała si´ wreszcie, po raz pierwszy, uznania de facto ze strony innych paƒstw, nieco póê- niej nastàpiło te˝ i uznanie de jure. Cieszyłem si´ wraz z kolegami z tych decyzji mi´dzynarodowej dyploma- cji, nie bardzo rozumiejàc ich znaczenia. Przygotowa- nia do pierwszych wyborów do sejmu szły pełnà parà, Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 31 31 bez domu Józef z kuzynem Piotrem grajà w krokieta przed chatà Markuzów w Jusˇkakaimis Biruta 3.1:Layout 1 3/19/13 10:57 AM Page 32 JÓZEF MARKUZA i BIRUTA MARKUZA • Skąd Litwini wracali 32 widoczna była aktywnoÊç ró˝nych partii politycznych. Ministerstwo Spraw Zagranicznych miało r´ce pełne roboty, o czym mogłem si´ przekonaç wielokrot- nie na własne oczy. Cz´sto widziałem dyplomatów w Urz´dzie Telegrafu, gdy˝ w owym czasie telefon nie był wiarygodnym Êrodkiem łàcznoÊci, szczególnie z krajami, w których ju˝ działały nasze przedstawiciel- stwa. W pilnych, nieznoszàcych zwłoki sprawach u˝ywano aparatu Juzo, który od razu drukował na pa- sku papieru słowa czcionkà łaciƒskà. Do przekazywa- nia dyplomatycznych zleceƒ wyznaczano doÊwiad- czonych pracowników umiej´tnie operujàcych tym aparatem. Z Ministerstwa Spraw Zagranicznych przy- chodził najcz´Êciej pan A. Balutis, czasem bywał sam minister pan J. Pureckis. Prowadzili za pomocà Juzo rozmowy z przedstawicielami w Moskwie, Berlinie i w innych krajach. Z czasem i ja nauczyłem si´ bie- gle pracowaç na tym aparacie i wiele razy wysyłałem korespondencj´ dyplomatycznà. Pracownicy telegrafu składali zobowiàzanie, przysi´g´ zachowania w abso- lutnej tajemnicy wszystkiego, czego dowiedzieli si´ podczas pracy. W 1920 roku Litwa ju˝ miała pewnà, choç niewiel- kà, sił´ wojskowà, jej podstaw´ stanowili ochotnicy.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Skąd Litwini wracali
Autor:
,

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: