Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00303 004886 14974866 na godz. na dobę w sumie
Skarb Atlantów - ebook/pdf R
Skarb Atlantów - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 240
Wydawca: Zielona Sowa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-2650-006-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> młodzieżowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Tajemnica! Antyczne skarby! Sensacja! Słońce, złoty piasek i szmaragdowe morze… Ach! Wakacje w Grecji są cudowne! Zaraz, zaraz, a skąd wzięła się tutaj starożytna gemma? Kim jest profesor Flemming? I dlaczego Mojra Roditi depcze bohaterom po piętach?

Rodzeństwo Ostrowskich po raz kolejny wyrusza na poszukiwania skarbów. Nie zabraknie oczywiście Gardnerów i panny Ofelii. Pojawi się też ktoś niespodziewany, ktoś, kto potrafi przetłumaczyć słowa Spyrosa Dimitriosa, i tym samym porusza lawinę zdarzeń: […] pamięta starą opowieść przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Mówi, że przed tysiącami lat mieszkańcy Santorini ukryli na Krecie pewien skarb. Podobno był to […] posąg Posejdona ze świątyni na Atlantydzie…

Skarb Atlantów to kolejny tom przygodowej serii Kroniki Archeo. Wartka akcja, legendy, które okazują się prawdą, przyjaciele, na których zawsze można liczyć i mnóstwo humoru – oto książka, na którą czekaliście! Super seria dla dzieci! Książki, które czyta się jednym tchem!'

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Recenzje na blogach:

czytanieprzykominku.blogspot.com Czytanie przy kominku i nie tylko: Skarb Atlantów - Kroniki Archeo po raz drugi

Darmowy fragment publikacji:

Pomysł serii: Agnieszka Sobich i Agnieszka Stelmaszyk Tekst: Agnieszka Stelmaszyk Ilustracje: Jacek Pasternak Redaktor prowadzący: Agnieszka Sobich Korekta: Agnieszka Skórzewska Projekt graficzny i DTP: Bernard Ptaszyński © Copyright for text by Agnieszka Stelmaszyk © Copyright for illustrations by Jacek Pasternak © Copyright for this edition by Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o., Kraków 2011 All rights reserved ISBN 978-83-265-006-0 Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. 30-404 Kraków, ul. Cegielniana 4a Tel./fax 12 266 62 94, tel. 12 266 62 92 www.zielonasowa.pl wydawnictwo@zielonasowa.pl Rozdział I W szponach strachu – Jim, posuń się! – szepnął Martin zduszonym głosem. – Nie mam już gdzie! – odparł brat. – Nie może nas zobaczyć! – Ałć! Uważaj, wbijasz mi floret w stopę! – syknął Jim. – To się posuń! Zaraz tu wejdzie i nas znajdzie! Jim podkurczył nogi. – Ale tu jest ciemno! I duszno! – westchnął. – Jak byś rano zmienił skarpetki, to by chociaż tak nie cuchnęło! – Martin zatkał sobie nos. – Ojej, były jeszcze czyste – bronił się Jim. – Cicho bądź, bo słyszę kroki – Martin uciął sprzeczkę. W tej samej chwili złowieszczo zatrzeszczały drewniane schody… – Zaplątałem się w coś – jęknął Jim. Przez moment szamo- tał się z płachtą materiału. – Nie mogłeś znaleźć lepszej kry- jówki? – zwrócił się z wyrzutem do brata. – To jest najlepsza kryjówka! Tu nas nie znajdzie! – szepnął z przechwałką Martin. Rzeczywiście, w tych iście egipskich ciemnościach widać było jedynie białka oczu bliźniaków. – Gdzie jesteście? – w bliskiej odległości rozległ się ostry, nieprzyjemny głos. Jim i Martin niemal przestali oddychać. Usłyszeli zbliżające się kroki… Martin ścisnął spoconą dłonią uchwyt floretu. – Prędzej czy później was odnajdę. Więc lepiej sami wyjdź - cie! – przywoływał ich ten sam groźnie brzmiący głos. Chłopcy wiedzieli, że tym razem to już nie przelewki. Jimowi ze strachu zaschło w gardle. Na dokładkę jakiś pyłek kurzu zaczął okropnie łaskotać go w nosie… Próbował powstrzymać kichnięcie, ale odruch był silniejszy od niego i rozległo się potężne… – A-psik! A-psik! Martin zbladł. Ich doskonała kryjówka przestała być kryjówką… Drzwi od starej, obszernej szafy otworzyły się gwałtownie i ujrzeli nad sobą wściekłą twarz potwora pokrytego gluto- watym śluzem… – Aaaaaaa – bliźniacy wrzasnęli przeraźliwie. – Tu was mam! – stwór natarł z siłą huraganu. 6 Obrzydliwy glut ściekł z jego twarzy na wrzeszczącego Mar- tina. – To miały być moje najszczęśliwsze wakacje! – wydzierało się straszydło, potrząsając jasnymi lokami. – Jak ja przez was wyglądam?! – Całkiem ła-ła-ładnie – wyjąkał z nieszczerym uśmiechem Martin. – ŁADNIE?! – straszne indywiduum zakipiało z gniewu. 7 – Ma pani ekstrasukienkę – Jim próbował ratować sytuację, choć tak naprawdę zwiewna biała sukienka również była ubrudzona zieloną substancją. Panna Ofelia, chociaż nie była prawdziwym potworem, w tej chwili była jednak potwornie zła. – Który z was to zrobił? – pokazała niebieską, plastikową buteleczkę. – Kto wlał do mojego kremu do opalania zieloną ciecz? Co to w ogóle u licha jest? – To tylko farbka, szybko zejdzie! – zapewnił Jim. – Ale to nie my zrobiliśmy – dodał zaraz, jak to miał w zwyczaju, gdy coś razem z bratem przeskrobali. – A kto inny wpadłby na tak głupi pomysł?! – panna Ofe- lia nie miała jednak najmniejszej wątpliwości, że ma przed sobą właściwych winowajców. – Eee… – jąkał się Martin – tylko Ania ma tutaj farby… – rzucił pannie Łyczko wymowne spojrzenie. – Już ja wiem, kogo powinnam ukarać. Jazda do kuchni! – panna Ofelia rozkazującym gestem wskazała kierunek. – Za karę wyszorujecie podłogę! Ja w tym czasie wezmę prysznic. A gdy wrócę, podłoga ma lśnić! – przykazała. Jim z Martinem westchnęli głęboko. Wiedzieli, że tę wie- kową, terakotową podłogę w kuchni trzeba szorować wielką, ohydną szczotką ryżową… – Może Alkmena za nas ją odpicuje – mruknął z nadzieją Jim, mając na myśli sympatyczną gospodynię, panią Zarka- dakis, właścicielkę domu, w którym mieszkali Ostrowscy i Gardnerowie. 8 – Alkmena na pewno wam nie pomoże! Uprzedziłam ją! – odpowiedziała Ofelia, która właśnie znikała w łazience. Mu- siała mieć chyba jakiś szósty zmysł, bo zawsze wszystko słyszała i doskonale przewidywała. Niestety, nie przewidziała tylko jednego, że zieloną farbę tak trudno będzie zmyć ze skóry. Z drugiej strony, bliźniacy mieli dzięki temu więcej czasu na pucowanie podłogi. Za- zdrościli jedynie Mary Jane, Ani i Bartkowi, którzy siedzieli na plaży nad szafirowym morzem i zapewne dobrze się ba- wili, bo przecież właśnie po to przyjechali tego lata na Kretę… 9 Rozdział II Tajne badania Na pokładzie jachtu wpływającego do portu w greckim Pi- reusie zadzwonił telefon satelitarny. Smukły, elegancki mężczyz - na od razu rozpoznał numer, który ukazał się na wyświetlaczu. – Znaleźliście? – zapytał bez zbędnych wstępów i grzecz- ności. – Panie profesorze – odpowiedział mu podekscytowany głos w słuchawce – chyba na coś trafiliśmy. Wygląda jak okręt handlowy, ale zachował się tylko ładunek, drewno całkiem już zbutwiało i… – Jaki ładunek? – profesor przerwał niecierpliwie. – Tego dokładnie nie wiemy. Widać dziesiątki amfor, ale żadnej jeszcze nie wydobyliśmy. Na razie badamy wszystko z wnętrza Selene. Nurkowie zejdą później, gdy stwierdzimy, że jest bezpiecznie. – Dobrze – zgodził się profesor. – Sonar wykazał jakieś ano- malie? – spytał szybko. – To, czego szukamy, może być za- grzebane głęboko w mule – przypomniał. – Mieliśmy małą awarię sonaru, ale już wszystko jest w po- rządku – relacjonował głos w słuchawce. – Na razie nie wy- kazał niczego nadzwyczajnego. – Może należy poszerzyć obszar poszukiwań – zasugerował profesor. 10 – To zwiększy koszty – odpowiedział mu rozmówca. – O finanse niech cię głowa nie boli, tym ja się zajmę – pro- fesor rzekł z naciskiem. – Nasz sponsor jest bardzo bogaty i hojny. Zainwestuje każdą kwotę, ale pod warunkiem, że ten posąg się znajdzie! – Postaramy się zrobić wszystko, co w naszej mocy… – Będę u was za kilka dni – zawiadomił profesor. – Osobiś - cie zapoznam się z postępem prac i obejrzę odkryty wrak. Przywiozę także najnowocześniejszy skaner akustyczny. Po- może wam stworzyć trójwymiarowy obraz dna morskiego i ułatwi poszukiwania. – O, wszyscy się ucieszą – roześmiał się głos w słuchawce, choć jego radość wzbudziła raczej wiadomość o skanerze, niż zapowiedziana wizyta dosyć surowego profesora. – I pamiętaj – podkreślił naukowiec – prowadzimy badania w tajemnicy. Nie chcę tam żadnych niepożądanych świadków ani gapiów! – rzucił twardo do słuchawki i rozłączył się. 11 Rozdział III Spotkanie na Akropolu Atena Papadopulis stała na szczycie Akropolu u wejścia do kompleksu słynnych świątyń. Po jej lewej stronie znajdowała się Pinakoteka, a po prawej mała świątynia Nike upamiętnia- jąca zwycięstwo nad Persami. Tego dnia niebo było bezchmurne, a powietrze wyjątkowo czyste i przejrzyste. Atena osłoniła dłonią oczy i spojrzała na widoczny stąd port w Pireusie. Profesor Flemming powinien już być na miejscu. Przypłynął do Grecji poprzedniego dnia i był umówiony z Ateną właśnie na Akropolu, w pobliżu słyn- nego Partenonu. Atena nie miała pojęcia, czemu profesor nie chciał się spotkać w jakiejś przytulnej restauracji, gdzie po- dają chłodne napoje, tylko akurat na szczycie tego wzgórza, gdzie roiło się od turystów, a temperatura sięgała trzydziestu stopni Celsjusza. Ale z tego co słyszała, profesor był wielkim oryginałem i miłośnikiem starożytności. Tłumaczyłoby to, dlaczego chciał z nią rozmawiać akurat w tym miejscu. – Może już na mnie czeka – pomyślała i wolno ruszyła w stronę Partenonu. Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej nie wi- działa profesora i nie miała pojęcia, jak go rozpozna. 12 Akropol Wapienne wzgórze wznoszące się nad ateńską polis. Pierwotnie stano- wiło naturalną fortecę obronną, a w późniejszych wiekach stało się także miejscem kultu. Wybudowano na nim wiele budowli o charakterze sakralnym. Na Akropolu mieścił się także skarbiec. Propyleje – monumentalna brama, wejście na Akropol. Partenon – świątynia wzniesiona ku czci Ateny Partenos w latach 447-432 p.n.e. We wschodniej części sanktuarium znajdował się mierzący około 12 metrów posąg Ateny dłuta Fidiasza. Na jego wykonanie zużyto przeszło tonę złotego kruszcu i nie mniej kości słoniowej. Górną część ścian Partenonu zdobiły wspaniałe rzeźbione fryzy. Pinakoteka – galeria obrazów. Znajdowały się w niej dzieła najwybit- niejszych greckich malarzy. Do naszych czasów żadne z nich nie przetrwały. Świątynia Nike – świątynia zbudo- wana w V w. p.n.e. na cześć zwycięs - twa nad Persami. – Partenon to ucieleśnienie wizji Pe- ryklesa – dobiegł ją głos jednego z wielu przewodników prowadzących grupkę spoconych turystów. – Świątynię ku czci patronki Aten wzniesiono na tym trud - no dostępnym wzgórzu, aby widoczna była już z daleka, a w czasie wojny sta- nowiła schronienie dla mieszkańców miasta – przewodnik mówił, a uczest- nicy wycieczki pstrykali zdjęcia, kręcili filmy kamerami i telefonami. – Ach, ci turyści! – Atena pokręciła gło wą. – Przybyłem, zobaczyłem i zdję- cie zrobiłem! – prychnęła pogardliwie, wymijając zwiedzających. W końcu stanęła przed Parteno- nem. To tutaj w starożytności znajdo- wał się słynny posąg jej imienniczki, bogini Ateny. Niestety nie zachował się do współczesnych czasów. Partenon jest dziś zaledwie cieniem wspaniałej budowli wzniesionej przez Peryklesa, niemniej jednak nadal za- chwyca klasyczną formą i pięknem. Atena z dumą patrzyła na ozdobne fryzy i smukłe kolumny będące wzo- rem do naśladowania oraz inspiracją 14 Perykles żył w V w. p.n.e. Był wybitnym ateńskim politykiem oraz dowódcą wojskowym. W czasie swoich trzydzies- toletnich rządów umocnił demokrację ateńską i wprowadził szereg reform. Po wojnie z Persami odbudował znisz- czone Ateny i port w Pireusie. Był me- cenasem sztuki i nauki. Skupiał wokół siebie sławnych filozofów i artystów. Z jego inicjatywy na Akropolu wznie- siono Partenon, Propyleje i wiele innych monumentalnych budowli, w których zastosowano wiele nowator- skich rozwiązań. Budowę powierzył znamienitym architektom, rzeźbiarzom i malarzom, takim jak Iktinos, Kallikra- tes czy Fidiasz. Perykles zmarł w czasie szalejącej w Atenach zarazy. dla pokoleń artystów i architektów. Dopiero po chwili ocknęła się z zamyślenia i przypomniała sobie, po co tak naprawdę tu przybyła. Profesor Barry Flemming z Centrum Badawczego Archeo- logii Podwodnej na Uniwersytecie w Nottingham przybył spec - jalnie z Anglii, żeby prowadzić badania na Krecie. Atena była geoarcheologiem i profesor Flemming zaprosił ją do współpracy. Czuła się zaszczycona, że brytyjski nauko- wiec wyłowił ją spośród grona innych pracowników Greckiej Agencji Archeologii Morskiej. Kobieta rozejrzała się uważnie. Wyobrażała sobie profesora jako nobliwego starszego pana z laseczką. Dlatego bardzo się zdziwiła, gdy podszedł do niej przystojny mężczyzna, wcale nie siwy i ani trochę nobliwy. Miał wysportowaną sylwetkę i ujmujący uśmiech dżentel- mena. Mimo upału ubrany był w jasny, elegancki letni garni- tur. Nosił ciemne okulary i pomarańczową muszkę w złote cętki. 15 – Pani Atena Papadopulis? – spytał profesor i nie czekając na odpowiedź, sam się przedstawił: – Jestem Barry Flemming. – Bardzo mi miło – Atena podała rękę na powitanie. – Jak mnie pan poznał? – zamrugała powiekami. – Jest pani najpiękniejszą kobietą na Akropolu, więc od razu wiedziałem do kogo podejść – odrzekł profesor z wyjąt- kową kurtuazją. Atena uśmiechnęła się zakłopotana i odruchowo poprawiła swoje kruczoczarne kręcone włosy. Jeszcze nikt nie powiedział jej, że jest piękna, bo też pięknością raczej nie była. Miała nieco garbaty nos, była niskiego wzrostu, a i do figury mo- delki było jej daleko. Poświęcała się pracy i nie dbała o wygląd zewnętrzny. Jedyną ekstrawagancją i słabością, na jaką sobie pozwalała, była biżuteria stylizowana na antyczną. Dlatego jej uszy zdobiły długie kolczyki, a na przegubach dłoni brzę- czały bransoletki. – Może pójdziemy na spacer do Jaskini Nimf? – profesor zaproponował i uprzejmie podał Atenie ramię, które ta chęt- nie przyjęła. Po czym udali się na dłuższą przechadzkę depta- kiem wokół Akropolu. – Czym dokładnie zajmuje się pan w tej chwili na Krecie? – spytała. Wcześniej nie udało jej się za wiele na ten temat do- wiedzieć. – Prowadzę podwodne badania archeologiczne – odparł profesor. – To fascynujące – powiedziała z uznaniem Atena. – A w czym mogłabym panu pomóc? Profesor odczekał, aż minie ich grupka turystów, a potem ściszonym głosem rzekł: – Przeczesuję dno morskie w poszukiwaniu pewnego bar- dzo ważnego okrętu. Na jego pokładzie mógł być niezwykły ładunek, ale to… Urwał, poprawił okulary i spojrzał na kobietę znacząco. – Potrafi pani dochować sekretu? – Och, naturalnie – Atena energicznie potrząsnęła głową. – Tak myślałem, dlatego właśnie panią wybrałem – uś miech- nął się, po czym ciągnął ściszonym głosem: – Szukamy pew- nego ogromnego posągu w całości wykonanego z najczystszego złota… Atena wytrzeszczyła oczy. – Chyba domyśla się pani, że te informacje są poufne i w żaden sposób nikt nie może się o nich dowiedzieć. Gdy znajdę ten bezcenny ładunek, w całości przekażę go do grec- kiego muzeum. Ale jeśli wcześniej jacyś łowcy skarbów zwie - trzą łatwy łup, rozkradną wszystko, nim cokolwiek zdążymy zbadać. Sama pani rozumie, że dyskrecja jest w tej sprawie nie- zbędna… 17 Atena głośno przełknęła ślinę. – Ależ oczywiście! Mój kraj wiele by zyskał na tym odkryciu – poczuła przypływ patriotyz - mu. Jednocześnie gdzieś w zaka- markach jej duszy, pojawiło się coś jeszcze... pragnienie sławy. Ona, Atena Papadopulis, byłaby znana na całym świecie! Ten uroczy profesor doprawdy spadł jej z nieba. Atena przez moment poczuła się jak Zofia Engastro- menos, która została żoną sław- nego odkrywcy Henryka Schlie manna. Historia lubi się powtarzać, więc może i ją czeka szczęście i sława u boku profe- sora Flemminga. Nie był on co prawda Niemcem, lecz Angli- kiem, ale to może i jeszcze le- piej? – Atena rozmyślała. Czuła, że zrobi wszystko, by pomóc mu odnaleźć ten cu- downy skarb… 18 Henryk Schliemann urodził się 6 stycznia 1822 roku w Niem - czech. Od wczesnego dzieciństwa marzył o odnalezieniu mitycznej Troi opisywanej przez Homera. Ze względów finansowych ukończył jedynie szkołę podstawową. Jednak niezwykła siła charakteru i fenome- nalne zdolności lingwistyczne sprawiły, że samodzielnie uzupełnił braki w wykształ- ceniu. Władał czternastoma językami obcymi, w tym łaciną i greką. Opracował specjalną metodę, dzięki której przyswajał kolejny język w zaledwie kilka tygodni. Pracę zaczynał jako ubogi subiekt, lecz dzięki swej niezwykłej sumienności i pracowitości prędko dorobił się w Rosji majątku. Kolejną fortunę Schliemann zbił w czasie gorączki złota w Kalifornii. Stał się bardzo zamożnym człowiekiem i od tej pory zaczął realizować swoje dziecięce marzenie. Zamieszkał w Atenach i ożenił się z piękną Zofią Engastromenos. W latach 1871-1882 razem z żoną, jako archeolog amator, rozpoczął wykopaliska w Hisarlık, w Azji Mniejszej, na terenie dzisiejszej Turcji. Z „Iliadą” Homera w dłoni szukał Troi, choć nawet uczeni nie wierzyli w jej istnienie i uważali jedynie za wytwór fantazji starożytnego poety. Ku zdumieniu całego świata, Schliemann, mimo wielu trudności, odkopał ruiny Troi i odnalazł „Skarb Priama”, na który składało się ponad osiem tysięcy przedmiotów ze złota, srebra i brązu. Była to wspaniała biżuteria, naczynia i broń. Henryk Schliemann zmarł w 1890 roku. O pojedynku Ateny z Posejdonem Jak głosi legenda, pierwszym założycielem Aten był król Kekrops. Pod jego mądrymi rządami miasto-państwo rozkwitało i rozwijało się. Dlatego zainteresowali się nim bogowie olimpijscy – Atena oraz Posejdon. Każde z nich chciało zostać patronem zamożnej polis. Bogowie nie chcieli wszczynać kłótni, więc poprosili mieszkańców Aten, aby sami dokonali wyboru. Śmiertelnicy wykazali się sprytem i uznali, że wybiorą tego, kto ofiaruje im cenniejszy dar. Posejdon wbił swój trójząb w skałę Akropolu i natychmiast trysnęło z niej źródło. Lecz woda była słona i nie nadawała się do picia. Atena uderzyła włócznią obok słonego źródełka i wtedy wyrosła pierwsza oliwka. Dar ten był bardzo cenny. Nic więc dziwnego, że patronką miasta została właśnie Atena. 19 Rozdział IV Stokrotki i starożytne tajemnice W czasie gdy Ania, Mary Jane i bliźniacy wylegiwali się na złocistej plaży w zacisznej zatoczce, Bartek postanowił obej- rzeć ruiny starożytnej świątyni wznoszącej się na szczycie urwistego klifu. – Za pół godzinki będę z powrotem! – rzucił optymistycz- nie do przyjaciół i pomaszerował na samotną wycieczkę. – Ja nie mam dzisiaj ochoty na wspinaczkę – mruknęła Mary Jane. Spięła włosy w kitkę żeby odsłonić szyję, spraw- dziła, czy nowy kostium kąpielowy dobrze na niej leży i po- łożyła się plackiem na ręczniku. – Wolę poleniuchować i opalić się na boski brąz. – Przecież ty zawsze spiekasz się jak rak! – przypomniał jej Martin, ledwo widoczny zza góry piachu. Razem z Jimem bu- dowali zamek. – Kupiłam dobry olejek do opalania i tym razem będę miała piękną opaleniznę – zawzięła się Mary Jane. Bracia uznali, że lepiej z nią nie zadzierać i skupili się na swoim zamku. Tym bardziej, że na palcach u rąk mieli jeszcze pęcherze od ryżowej szczotki – pamiątkę po ich ostatnim wy- bryku, kiedy to podpadli pannie Ofelii. 20
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Skarb Atlantów
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: