Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00317 005472 13646234 na godz. na dobę w sumie
Skin coach. Twoja droga do pięknej i zdrowej skóry - ebook/pdf
Skin coach. Twoja droga do pięknej i zdrowej skóry - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Otwarte Język publikacji: polski
ISBN: 9788375156973 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> zdrowie, medycyna >> zdrowie i uroda
Porównaj ceny (książka, ebook (-20%), audiobook).

Czy wiesz, że aby mieć piękną i zdrową skórę, powinnaś jeść ciepłe śniadania? „Jak to? Przecież o skórę dbają kosmetyki”, pomyślisz. A jednak!


Skin coaching radykalnie zmieni Twoje myślenie o własnej skórze. Napisałam tę książkę, bo zauważyłam, że zbyt wiele kobiet pogodziło się z faktem, że ich cera jest i pozostanie niedoskonała. Nie musi tak być!

Pomogę Ci zadbać nie tylko o Twoją skórę, ale także o zdrowie i samopoczucie. Nauczę Cię, jak odpowiednio pielęgnować cerę i nie wydać fortuny. Powiem, co jeść, by spowolnić starzenie skóry. Doradzę, jak zredukować zawartość kosmetyczki nawet o 90%, i sprawię, że bez makijażu będziesz wyglądać pięknie.

Gotowa na rewolucję w rytmie slow? Bez obaw! Ty i Twoja skóra będziecie zachwycone.


Bożena Społowicz

skin coach


Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

SKIN COACH TWOJA DROGA DO PIĘKNEJ I ZDROWEJ SKÓRY BOŻENA SPOŁOWICZ SKIN COACH TWOJA DROGA DO PIĘKNEJ I ZDROWEJ SKÓRY KRAKÓW 2017 K obiety chcą być naturalnie piękne, ale nikt nie dba o to, aby na- uczyć je, jak to osiągnąć. Tak, wiedziałam o tym od wielu lat, kiedy przyglądałam się ich próbom pielęgnacji. W  oczach moich klientek i  koleżanek wi- działam żal za przemijającą młodością. Spotkałam też kobiety, które sięgają po wszystkie dostępne środki, żeby poczuć się lepiej w swojej skórze. Wielu z nich pomogłam, a teraz, dla ciebie, napisałam książkę o pielęgnacji, której potrzebujesz – ty i twoja skóra. Dedykuję ją kobietom, życząc, aby już nigdy nie musiały się martwić swoim wyglądem i mogły bez obaw wychodzić z domu bez makijażu, kiedy tylko zechcą. Mam nadzieję, że ta książka stanie się również inspiracją dla kosmetolo- gów i dla tych, którzy dopiero myślą o swojej drodze zawodowej, bo wierzę, że skin coach będzie zawodem przyszłości. 5 ODE MNIE DLA CIEBIE Kiedy rozglądam się dookoła, widzę, jak bardzo przez ostatnie lata zmieniła się świadomość ludzi doty- cząca zdrowego stylu życia, jednak wiele jeszcze pozostało do zrobienia. Na szczęście żyjemy w czasach, kiedy dba się o jakość pożywienia. Wiemy, że lepiej wybierać produkty nisko przetworzone, uczymy się, jakich składników uni- kać, chodzimy na ekobazarki albo kupujemy u znajomych rolników. Przyjmujemy do wiadomości, że chemia zawar- ta w wysoko przetworzonym jedzeniu nam szkodzi, więc ją wyrzucamy z kuchni. To bardzo dobrze. Ciągle jednak nie zdajemy sobie sprawy z  tego, jak wiele chemii jest w naszym życiu. Używamy kosmetyków nafaszerowanych konserwantami, barwnikami czy perfumami. Nauczyliśmy się wprawdzie, że lepiej nie kupować produktów z para- benami, ale czy wiemy, pod jakimi innymi nazwami mogą się one ukrywać? A równie niezdrowe PEG-i? A SLS-y? Co w kosmetykach jest dobre, a co złe? Istny zawrót głowy! 7 W wyborze nie pomagają wszechobecne re- klamy obiecujące młody wygląd (oczywiście pod warunkiem, że kupimy krem). Czasem nawet im wierzymy – nic dziwnego, bo sprzedają marzenia, a każda kobieta marzy o pięknej skórze. Innym razem zapala nam się czerwona lampka, przestajemy ufać marketingowi i zaczynamy szukać podpo- wiedzi na blogach i forach kosmetycznych. Tam jednak wypowiadają się dziewczyny, które, owszem, przetestowały dany produkt, ale mają skórę zupełnie inną niż my. To, co służy im, niekoniecznie musi mieć dobry wpływ na nas. Zaczyna- my więc testować kolejne produkty, półka w łazien- ce ugina się pod cięża- rem kremów, drogeria staje się stałym punktem na drodze z pracy czy uczelni do domu, ale skóra wcale nie wygląda lepiej. Przeciwnie, wydaje się podrażniona, pojawiają się wyprys- ki. Kupujemy więc kolejny produkt, żeby je zamaskować. I tak wpadamy w błędne koło. Codziennie spotykam kobiety, które rozmowę ze mną zaczynają od zdania: „Nienawidzę swojej skóry”. Nie tak powinno wyglądać ich życie. Nazywam się Bożena Społowicz i jestem skin coachem. To zupełnie nowa profesja, którą w dużej mierze sama stworzyłam. 8 Bez obaw, nie ma nic wspólnego ze staniem przed lustrem i wykrzykiwaniem: „Jestem piękna, jestem zwycięzcą!”. Skin coaching to droga ku odpowiedniej pielęgnacji skóry. Zwykle zaczyna się ją z problemami ze skó- rą i wieloletnimi, bezskutecznymi próbami zaradzenia im, a kończy wtedy, gdy wresz- cie można wyjść z domu bez makijażu. Taki właśnie cel stawia sobie większość kobiet, z którymi się spotykam. Nie deprecjonuję tu oczywiście makijażu – przeciwnie, uważam go za sztukę, dzięki której podkreś- lamy własną urodę i osobowość. Zbyt często jednak pełni on funkcję maski skrywającej nasze problemy – także te skórne. Wiele kobiet marzy o zrzuceniu jej i odkryciu naturalnej, pięknej siebie, a ja im w tym pomagam. Przeszłam wiele etapów kosmetycznego wtajemni- czenia. Jako dziewiętnastolatka rozpoczęłam edukację kosmetologiczną w pomaturalnym studium kosmetycznym, gdzie nauczyłam się poprawnej diagnozy i klasyfikacji typów skóry. Potem studiowa- łam kosmetologię na uczelniach w Bielsku- -Białej i w Krakowie. Poszerzyłam swoją wiedzę na modułowych studiach z chemii i technologii kosmetyków. Jednocześnie od początku pracowałam już w zawodzie kosmetologa. W wieku dwudziestu jeden lat otworzyłam swój pierwszy gabinet kosmetyczny, a sześć lat później hotelowy ośrodek spa, który z czasem przekształcił się w holistyczne spa w Bielsku-Białej, gdzie łączymy dziś kosmetologię z natural- ną pielęgnacją ciała. Regularnie uczestni- czę w szkoleniach Światowej Organizacji Medycyny Przeciwstarzeniowej, aby na bie- żąco śledzić metody profilaktyki anti-ageing. Co roku jeżdżę na konferencje naukowe na temat nowych trendów w kosmetyce. Sama też prowadzę warsztaty z zakresu poprawnej pielęgnacji skóry i uczę zawo- du przyszłych kosmetologów. Od początku robiłam to, się domem, często brakowało mi czasu na przygotowanie dla siebie pełnowarto- ściowego posiłku. Opuszczały mnie siły, byłam zmęczona, co rusz dopadało mnie przeziębienie. Myślałam, że to normalne, że tak musi być, przecież przy tylu obo- wiązkach i zajęciach można czuć się słabo. To nie było dobre myślenie. Każda z nas może pracować, studiować i wychowywać dzieci, wcale nie chorując. Dowiedziałam się o tym od mojego znajomego diete- tyka Marka Zaremby. To on uzmysłowił mi, że moja odporność słabnie, SKIN COACH co kocham, i chciałam być w tym coraz lepsza. Od zawsze wierzyłam też w holistyczną pielę- gnację. Człowiek jest całością, więc nie moż- na mieć pięknej skóry, gdy nie dba się o resztę ciała. Dlatego dobrze się odżywiam, spaceruję, chodzę w miarę wcześnie spać i uwielbiam po- obiednie drzemki. Nie, nie jestem ideałem. Czasem oglądam film do późnej nocy, piję za mało wody, za bardzo lubię kawę... Uwa- żam, że jeśli w 80 stosuję zasady zdrowe- go trybu życia, to wystarczy. Nie dążę do perfekcji. To by generowało stres, a stres, jak wiele innych czynników, szkodzi skórze. Miewałam też wpadki. Kiedy urodziły się moje dzieci, dużo pracowałam, rozwija- łam ośrodki spa, studiowałam, zajmowałam a organizm jest wyczerpany, ponieważ nie dostarczam mu odpowiedniej ener- gii i jem wychładzające posiłki, które osłabiają nerki. Moja córka Julka miała problemy derma- tologiczne – cierpiała na atopowe zapalenie skóry, syn z kolei często zapadał na schorzenia górnych dróg odde- chowych, a mąż na grypę. Średnio dwa razy w roku przechodzili kurację antybio- tykami, a ja, zabiegana, ciągle pomiędzy pracą, studiami i domem, nie wiedziałam, jak zmienić tę sytuację. Rozwiązaniem okazała się metoda drobnych zmian. Krok po kroku wprowadziłam do naszej diety prawdziwe pożywienie, a do naszego życia zdrowe nawyki. Odstawiliśmy nabiał, ograniczyliśmy gluten i mięso, jemy więcej warzyw i kasz. Pomału zapomnieliśmy 9 o sklepowych słodyczach. Początki nie były łatwe. Zmiany rozpoczęłam od przygotowania kaszy jaglanej na śniada- nie dla całej rodziny. Dzieci skosztowały, skrzywiły się i skończyło się na dobrze znanych kanapkach. Mężowi na szczęście smakowało. Przyjęłam to za dobrą mo- netę. Następnym podejściem był zdrowy obiad, czyli grillowany bakłażan zapiekany z sosem pomidorowym i ziołami. Czeka- jąc na reakcję rodziny, w myślach przy- gotowywałam obiadowy plan B, jednak na szczęście okazał się niepotrzebny. Zmiany nie ograniczały się tylko do die- ty. Dla Julki dobrałam odpowiednie kremy i pilnowałam ich regularnego stosowania. Owszem, miała chwile załamania i czasem brakowało jej konsekwencji, ale wspierały- śmy ją z moją mamą, dla której też zresztą dobrałam preparaty niwelujące skutki wie- loletniej miłości do opalania się. Przy okazji przekonałam swoich rodziców do zmiany nawyków żywieniowych. Dziś nie ma śladu atopii na skórze Julki, moi mężczyźni są zdrowi, a mama i tato radośni i pełni sił. NASZYCH 5 KROKÓW DO ZDROWEGO ŻYCIA: 1. W ciągu ostatnich pięciu lat odchudzi- liśmy domową aptekę do trzech sztuk suplementów. Kiedyś: dwie pełne szafki medykamentów z apteki – syropy na kaszel mokry i suchy, tabletki na ból 10 gardła, leki przeciwzapalne, przeciw- wirusowe, maści sterydowe, maści z antybiotykami, krople na katar, do oczu i tak dalej. Dziś: tylko suplemen- ty. Ostatnio okazało się, że nawet nie mamy zwykłego termometru... 2. Odkryliśmy zdrowotny wpływ diety na nasze organizmy. Przede wszystkim całkowicie odstawiliśmy przetworzony nabiał. Stoiska z nabiałem mogłyby dla nas nie istnieć, jemy tylko masło i swoj- ski jogurt od lokalnego dostawcy. Mięso serwujemy raz w tygodniu (kupujemy od gospodarzy, z kontrolowanego chowu, a nie z masowych hodowli), ograniczy- liśmy gluten w pieczywie, jemy mniej kanapek, za to więcej kasz, jaglanych naleśników i zapiekanek warzywnych. 3. Odkryliśmy też na nowo suplementację, której nigdy dotąd nie traktowaliśmy jako lekarstwa. Teraz suplementuje- my probiotyk i witaminę C oraz D3. 4. Nie jemy przetworzonych słodyczy, takich jak batony, czekoladki, ciasteczka, za to częściej korzystamy z własnych wypieków. 5. Więcej się ruszamy. Spacerujemy z psami, jeździmy na rowerach, wychodzimy potańczyć. Powolne wprowadzanie zmian sprawiło, że życie moje i mojej rodziny zmieniło się diametralnie. Kluczem do nowego stylu życia okazały się minimalizm i celowana pielęgnacja, czyli stosowanie nie- wielkiej liczby, ale za to idealnie dobranych składników i produktów. Moja kosmetyczka ma rozmiary niewielkiego piórnika – mo- żesz ją zobaczyć już na następnych stronach tej książki. Dzięki dobrej pielęgnacji wcale nie potrzebujemy zabiegów medycyny estetycznej. Nie mówię im kategorycznie „nie”, ale zawodowo nigdy nie chciałam iść w tę stronę. Wierzyłam, że mam coś innego do zaproponowania kobietom, które spotykam na swojej drodze. Pewnego dnia dwa lata temu usiadłam przy stole z ziołową herbatą, wzięłam szary zeszyt w okładce w różowe kropki (uwielbiam piękne zeszyty, notesy i pióra) i zebrałam w dziesięciu punktach moje przesłanie dla wszystkich kobiet marzących o pięknej skórze. PRZESŁANIE SKIN COACHA 1. CHROŃ SKÓRĘ PRZED SŁOŃCEM – STOSUJ FILTRY UV. 2. PIJ WODĘ. 3. ZJEDZ CIEPŁE ŚNIADANIE. 4. DO POŁUDNIA ZRÓB COŚ TYLKO DLA SIEBIE. 5. ZAWSZE PRZED SNEM ZMYJ MAKIJAŻ. 6. ZASYPIAJ PRZED GODZINĄ 23:00. 7. WE WSZYSTKIM ZNAJDŹ UMIAR. 8. MŁODOŚĆ MASZ W GŁOWIE. 9. TAŃCZ. SPACERUJ. PRZECIĄGAJ SIĘ. CODZIENNIE. 10. UŚMIECH JEST TWOIM NAJLEPSZYM MAKIJAŻEM. 11 Tak wyglądał początek mojej drogi. Pomagam kobietom odkrywać naturalne piękno ich skóry. Jestem spełniona i szczę- śliwa. Mam męża Maćka, córkę Julkę i syna Leo, po naszym domu biegają dwa psy i kot. Skończyłam trzydzieści dziewięć lat, ale na mojej twarzy nie widać zmarszczek. Oczywiście starzeję się jak każdy, tyle że zgodnie z naturą, a ona wcale nie każe nam w okolicach czterdziestki martwić się bruzdami czy kurzymi łapkami. Przeciwnie, pozwala nam do końca życia mieć piękną skórę, jeśli tylko będziemy się o nią trosz- czyć. Ja swoją skórę szanuję i o nią dbam. LIST OD EWY Z aspałam dziś. Szykuję się w biegu – ściągam włosy gumką, smaruję twarz kremem, ubieram się pośpiesznie, uśmiecham do swojego odbicia w lustrze i lecę. Trzy miesiące wcześniej, kiedy szłam na spotkanie z Bożeną, również nie nałożyłam na twarz makijażu. Tylko wtedy przemykałam uli- cami Krakowa ze wzrokiem wbitym w ziemię i nawet przy Bożenie krępowałam się mojej zaczerwienionej buzi pełnej wyprysków. Uży- wałam dobrych kosmetyków – w moim przekonaniu dobrych, bo wybierałam je, kierując się jako takim rozeznaniem i wyższą ceną. Skin coach przeprowadziła ze mną szczegółowy wywiad i przygoto- wała plan pielęgnacji. To spotkanie stało się impulsem do większej zmiany. Utkwiły mi w głowie słowa Bożeny, że wstyd i brak akcep- CZĘSTO WYCHODZĘ TERAZ Z DOMU BEZ MAKIJAŻU I CZUJĘ SIĘ ZADBANA I ATRAKCYJNA. WRESZCIE CZUJĘ SIĘ NAPRAWDĘ DOBRZE WE WŁASNEJ SKÓRZE. tacji dla cery są w dużej mierze kwestią moich przekonań i nad sposobem myśle- nia też powinnam popracować. Okazało się to łatwiejsze, niż mogłam przypusz- czać – zmiana myślenia i widzenia siebie stała się skutkiem ubocznym zmian, jakie wprowadziłam w swoim życiu. Teraz lepiej rozumiem i czuję swo- ją skórę, więc dbam o nią bardziej świadomie. Świadomość z kolei sprzyja akceptacji. Często wychodzę teraz z  domu bez makijażu i  czuję się zadbana i  atrakcyjna. Wreszcie czuję się naprawdę dobrze we własnej skórze. 16
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Skin coach. Twoja droga do pięknej i zdrowej skóry
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: