Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00165 013302 13632022 na godz. na dobę w sumie
Skrywana miłość - ebook/pdf
Skrywana miłość - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323875437 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook (-8%), audiobook).

J.B. Hammock lubi kobiety, chociaż z żadną z nich nie chce się wiązać na stałe. Jednak Tellie Maddox zawsze o niego zabiegała. Gdy częściowo traci pamięć na skutek wypadku, nabiera przekonania, że jest ulubienicą J.B. Nie chcąc jej ranić, J.B. zaczyna odgrywać rolę przyjaciela. Wkrótce przyjaźń przeradza się w głębsze uczucie. Wtedy Tellie odzyskuje pamięć...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

8 4 9 6 5 3 S K E D N I T A V 0 M Y T W Ł Z 0 4 7 A N E C 7 0 / 8 0 6 1 R N , ISSN 1641-5760 9 771641 576025 Diana Palmer 9 Skrywana miłość 08-GR-1.indd 2 08-GR-1.indd 2 6/21/07 10:55:04 AM 6/21/07 10:55:04 AM dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Diana Palmer Skrywana miłość Tłumaczyła Anna Bielska Droga Czytelniczko! Witam serdecznie w sierpniu. Już kolejny miesiąc cieszymy się wakacjami i cudowną pogodą. A oto tytuły na lato w serii Gorący Romans: Misja „Casanovy” – kolejna część miniserii „Dynastia Elliottów”. Historia uczucia Bryana Elliotta i dziewczyny, której pomaga. Skrywana miłość – skomplikowana miłosna intryga opisana przez lubianą autorkę Dianę Palmer. Szczęśliwy powrót i Noc na plaży (Gorący Romans Duo) – dwie historie, w których istotną rolę odgrywa pewna noc sprzed lat... Zapraszam do lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Każda chwila może być niezwykła. Czekamy na listy. Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Diana Palmer Skrywana miłość Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa Tytuł oryginału: Heartbreaker Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2006 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla Korekta: Maria Kaniewska © 2006 by Diana Palmer © for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są ikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak irmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa Printed in Spain by Litograia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-5056-4 Indeks 356948 GORĄCY ROMANS – 789 ROZDZIAŁ PIERWSZY To był męczący semestr. Tellie Maddox uzyskała wyma- rzony dyplom z historii, ale nie to było najważniejsze. Czu- ła się zdradzona. On nie pojawił się ani na ćwiczeniach za- liczeniowych, ani potem. Marge, która wychowywała Tellie, miała dwie cór- ki: Dawn i Brandi. Żadna z nich nie była spokrewniona z osieroconą przed wielu laty Tellie, ale były jej bliskie ni- czym siostry. Obie zjawiły się tu w tym wyjątkowym dla niej dniu. J. B. nie. Po raz kolejny jej radość została zmąco- na, a odpowiedzialność za to ponosił J. B. Rozejrzała się ze smutkiem po pokoju akademika, któ- ry przez ostatnie cztery lata dzieliła z koleżanką z wydzia- łu historii, Sandy Melton, i przypomniała sobie, jak bardzo czuła się tutaj szczęśliwa. Sandy wyjechała już do Anglii, gdzie miała kontynuować studia z historii średniowiecza. Tellie odgarnęła z czoła krótkie ciemne włosy i westchnę- ła. Usiłowała znaleźć ostatni podręcznik, który zamierzała sprzedać w uczelnianej księgarni. Będzie jej potrzebny każ- dy grosz, żeby przetrwać lato. Wraz z początkiem semestru jesiennego będzie musiała opłacić dalsze studia magister- skie. Chciałaby w przyszłości uczyć w college’u, a ze stop- niem licencjata nie miała na to żadnych szans, chyba że uczyłaby dorosłych jako młodszy asystent.  Diana Palmer Kiedyś myślała, że J. B. zakocha się w niej i zechce się z nią ożenić. Te beznadziejne marzenia z każdym dniem stawały się coraz bardziej mgliste. J. B. Hammock był bratem Marge, a matka Tellie była żoną najlepszego stajennego pracującego u J. B., który po śmierci żony przepadł bez wieści. Tellie, pomimo sprzeci- wów Marge, znalazła się w rodzinie zastępczej, J. B. stwier- dził bowiem, że wdowa z dwójką dzieci na utrzymaniu nie potrzebuje dodatkowych kłopotów w osobie nastolatki. Wszystko jednak uległo zmianie po tym, jak Tellie została zaatakowana przez chłopaka, członka rodziny zastępczej, do której ją skierowano. J. B. usłyszał o tym wydarzeniu od zaprzyjaźnionego policjanta. Wspólnie nakłonili Tellie do złożenia zeznań. Opowiedziała, jak obezwładniła napast- nika, kiedy usiłował ściągnąć jej bluzkę. Przytrzymała go, siadając na nim i krzycząc aż do momentu, gdy przybiegła cała rodzina. Pomogło jej to, że chłopak był od niej mniej- szy i nieco pijany. Miał wówczas zaledwie trzynaście lat. Umieszczono go w poprawczaku. J. B. jeszcze tej samej no- cy zabrał Tellie z rodziny zastępczej i przywiózł prosto do Marge, która niemal natychmiast obdarzyła ją miłością. Większość ludzi lubiła Tellie. Była uczciwa i prostoli- nijna, poświęcała innym dużo czasu i nie bała się ciężkiej pracy. Już w wieku czternastu lat zajmowała się kuchnią i opiekowała się Dawn i Brandi. Miały wówczas dziewięć i dziesięć lat i podobało im się towarzystwo starszej kole- żanki. Praca Marge wymagała od niej przebywania poza domem o różnych porach, mogła jednak polegać na Tellie, która pomagała dziewczynkom ubrać się do szkoły i odro- bić lekcje. Dbała o nie jak siostra. Tellie upatrzyła sobie J. B., który był bardzo bogaty i miał Skrywana miłość  ognisty temperament. Był właścicielem setek akrów pastwisk w okolicy Jacobsville, gdzie hodował bydło czystej rasy San- ta Gertrudis i zabawiał sławnych gości na wielkim, stulet- nim ranczu. Jeszcze z czasów, kiedy był mistrzem rodeo, znał sławnych polityków, gwiazdy ilmowe i różne zagraniczne osobistości. Zatrudniał wspaniałego szefa kuchni, Francuza, oraz gospodynię o imieniu Nell, która potraiła kilkoma ru- chami oskubać kaczkę z piór. Nell prowadziła dom, a do pew- nego stopnia kontrolowała także samego J. B. Jego maniery były nienaganne: spuścizna po babce Hiszpance i bogatym dziadku Angliku o arystokratycznym pochodzeniu. Pomi- mo rdzennie amerykańskiego zajęcia, jakim było hodowanie bydła, korzenie J. B. były w Europie. J. B. miał wiele zalet, ale onieśmielał ludzi. Słynął z tego, że kiedyś przegnał Ralpha Barrowsa, wymachując repli- ką miecza z Władcy Pierścieni. Barrows upił się i postrze- lił ukochanego owczarka J. B. za to, że na niego warczał i szczekał, kiedy nad ranem, podczas obchodu, usiłował dostać się do szopy. Na ranczu picie było zabronione. I nikt nigdy nie krzywdził tu zwierząt. Ponieważ J. B. nie mógł się od razu dostać do szaki, w której trzymał broń, chwycił ze ściany miecz i ruszył do szopy, gdy tylko mu doniesiono, co się stało. Pies wyzdrowiał, chociaż od tamtej pory kulał. A Barrowsa więcej nie widziano. J. B. nie był zbyt towarzyski i trzymał się raczej na ubo- czu, choć wydawał na ranczu huczne przyjęcia. Nie uni- kał jedynie towarzystwa pięknych kobiet, które masowo go odwiedzały, przylatując jego prywatnym samolotem. Miał nieposkromiony charakter i arogancję, do której prawo da- wały mu bogactwo i pozycja. Tellie znała go najlepiej. Lepiej nawet niż Marge, ponie-  Diana Palmer waż jako czternastoletnia dziewczynka zaopiekowała się nim po śmierci jego ojca. Kiedy zadzwoniła spanikowana Nell i powiedziała, że J. B. upił się okrutnie, szaleje i nisz- czy cały dom, kazała się do niego zawieźć. Uspokoiła go i zaparzyła mu kawy cynamonowej, aby wytrzeźwiał. J. B. nauczył się tolerować jej interwencje, a ona uważała go za swojego mężczyznę. Nikt nie ośmielił się tego tak nazwać, nawet ona sama, traktowała go jednak z zaborczością i kie- dy dorosła, stała się zazdrosna o inne kobiety, które licznie przetaczały się przez jego życie. Starała się nie dać tego po sobie poznać, ale i tak było to oczywiste. Gdy miała osiemnaście lat, jedna z jego dziewczyn wy- powiedziała pod adresem Tellie kąśliwą uwagę. W odpo- wiedzi usłyszała od niej, że J. B. nie będzie jej tolerował, jeśli będzie niemiła dla jego rodziny. Po wyjeździe dziew- czyny J. B. wezwał Tellie na rozmowę. Jego zielone oczy cis- kały błyskawice, a czarne włosy niemal się zjeżyły z wściek- łości. Uświadomił jej wówczas, że nie jest jej własnością i nie wolno jej się w ten sposób zachowywać. Nie omiesz- kał też przypomnieć przykrego faktu, że nawet nie jest jego rodziną, nie ma zatem prawa dyktować mu, co ma robić. Tellie wypaliła, że wszystkie jego dziewczyny są takie same: długie nogi, wielkie biusty i mózgi nietoperzy. J. B. zerknął na jej biust i stwierdził, że zdecydowanie nie pa- suje do tego opisu. Spoliczkowała go za to. Zrobiła to od- ruchowo i natychmiast pożałowała, ale zanim zdążyła coś zrobić, J. B. chwycił ją, przyciągnął do siebie i pocałował w taki sposób, że nawet teraz, po czterech latach, robi- ło jej się słabo na samo wspomnienie tamtej chwili. Była pewna, że chciał ją w ten sposób ukarać. Otworzyła usta w niemym proteście, a jego ciałem wstrząsnął lekki dreszcz. Skrywana miłość  Przycisnął ją do oparcia kanapy, a jego pocałunek stał się bardziej namiętny. Obudził w niej uczucie, które sprawiło, że odepchnęła go i uwolniła się z uścisku. Spojrzał na nią płonącym z gniewu wzrokiem, jakby zrobiła coś niewyba- czalnego, po czym kazał jej się wynosić ze swojego życia i trzymać z daleka. W tym samym tygodniu miała wyje- chać do college’u. Nawet się z nią nie pożegnał. Od tamte- go dnia zupełnie ją ignorował. Minęły wakacje. Napięcie między nimi powoli zelżało, ale J. B. zawsze pilnował, żeby już nigdy więcej nie zostali sam na sam. Dawał jej prezenty z okazji urodzin i na święta Bożego Narodzenia, ale nie było to nic osobistego – jakieś rzeczy do komputera albo książki historyczne, o których wiedział, że lubi. Ona dawała mu krawaty. Na wyprzedaży kupiła całe pudło identycznych krawatów i obdarowywa- ła go nimi przy każdej okazji. Marge zauważyła, że te pre- zenty są dość nietypowe, ale sam J. B. nie komentował tego ani słowem, tylko dziękował. Najprawdopodobniej komuś je oddawał, bo nigdy ich nie nosił. Były żółte z zielonym smokiem o czerwonych oczach. Tellie miała jeszcze zapas, który spokojnie wystarczyłby na kolejne dziesięć lat… Po- wróciła myślami do teraźniejszości. – Jesteś gotowa, Tellie? – od strony drzwi doleciał głos Marge. Była podobna do brata, wysoka, o ciemnych włosach, ale oczy miała piwne, a nie zielone jak J. B. Była miła, spokoj- nego usposobienia, otwarta, ciekawa życia i przez wszyst- kich lubiana. Powtarzała Tellie, że dla niektórych miłość jest wieczna, nawet jeśli ukochana osoba umrze. Wiedzia- ła, że nie znajdzie nikogo równie wspaniałego jak jej mąż, więc nawet nie próbowała szukać. 10 Diana Palmer – Mam jeszcze parę rzeczy do spakowania – odparła Tellie. Dawn i Brandi z ciekawością rozglądały się po pokoju w akademiku. – Wy też będziecie tak kiedyś mieszkać – zapewniła je Tellie. – Ja nie – odparła młodsza z sióstr, szesnastoletnia Dawn. – Kiedy skończę college rolniczy, będę królową hodowców bydła jak wujek J. B. – A ja będę adwokatem – odparła starsza Brandi. – Chcę pomagać biednym. – Mnie już jej się udaje zagadać. – Margie mrugnęła po- rozumiewawczo do Tellie. – Mnie też – przyznała się Tellie. – Nadal ma mój ulu- biony żakiet. Nawet nie zdążyłam go włożyć po raz drugi. – Bo ja w nim lepiej wyglądam – zapewniła Brandi. – Czerwień to nie twój kolor. Bystra dziewczyna, pomyślała Tellie. Za każdym razem, kiedy myślała o J. B., przed oczami miała czerwień. Marge przyglądała się z poważnym wyrazem twarzy, jak Tellie pakuje walizkę. – Naprawdę coś pilnego zatrzymało go na ranczu – ode- zwała się łagodnym tonem. – Stodoła stanęła w ogniu. Przy- jechała straż pożarna z całego hrabstwa, żeby ugasić pożar. – Jestem pewna, że przyjechałby, gdyby tylko mógł – od- parła grzecznie Tellie. Ale nie wierzyła w to. J. B. nie wykazywał żadnego zain- teresowania jej osobą przez ostatnie kilka lat. Unikał jej jak ognia. Może krawaty doprowadziły go do szaleństwa i sam podpalił stodołę, wyobrażając sobie, że jest wielkim smo- kiem. Ta myśl ją rozbawiła i roześmiała się. – Z czego się śmiejesz? – spytała Marge. Skrywana miłość 11 – Pomyślałam, że może J. B. zwariował i zaczął wszędzie widzieć żółte smoki. Marge zachichotała. – Wcale by mnie to nie zdziwiło. Te krawaty są obrzydliwe! – Uważam, że do niego pasują – odparła przekornie Tel- lie. – Jestem pewna, że w końcu któryś z nich włoży. – Cóż, nie czekałabym na to. – Kto jest atrakcją miesiąca? – zastanowiła się na głos Tellie. Margie uniosła brew. Dobrze wiedziała, co Tellie ma na myśli. Obawiała się, że jej brat już nigdy nie potraktuje po- ważnie żadnej kobiety. – Umawia się z jedną z kuzynek Kingstonów, z Fort Worth. Startowała w konkursie na miss Teksasu. Tellie to nie zdziwiło. J. B. uwielbiał ładniutkie blondyn- ki. Przez wiele lat widziała całe stada gwiazdek ilmowych u jego boku. Ze swoją igurą i zwyczajną twarzą nie mogła się liczyć w konkurencji. – To tylko lalki na pokaz – szepnęła złośliwie Marge, tak aby córki jej nie usłyszały. Tellie roześmiała się. – Och, Marge, co ja bym bez ciebie zrobiła? Marge wzruszyła ramionami. – My przeciw mężczyznom tego świata. Nawet mój brat od czasu do czasu kwaliikuje się do zastępów wroga. – Przerwała na chwilę. – Nie dają wam płyt z ćwiczeniami zaliczeniowymi? – Dali razem z dyplomem. Czemu pytasz? – Miałam pomysł, żeby przydybać J. B. w jego gabine- cie i związać sznurami, a potem kazać mu oglądać tę płytę przez dwadzieścia cztery godziny. Zemsta jest słodka. 12 Diana Palmer – Usnąłby z nudów – westchnęła Tellie. – I nie winiła- bym go, bo sama niemal zasnęłam. – Wstydź się! Przemawiał znany polityk. – Znany z tego, że jest nudny – odezwała się z uśmie- chem Brandi. – Zauważyłyście, jak wszyscy zaczęli klaskać, kiedy skoń- czył? – dodała Dawn. – Obie za długo ze mną przebywacie – stwierdziła Tellie. – Przejmujecie wszystkie moje złe nawyki. – Kochamy ciebie i twoje złe nawyki. – Przytuliły ją. – Gratulacje z okazji dyplomu! – Bardzo dobrze się spisałaś – zawtórowała Marge. – Je- stem z ciebie dumna! – Ci, co kończą z wyróżnieniem, nie mają życia towa- rzyskiego, mamo – zauważyła Brandi. – Nic dziwnego, że ma takie stopnie. Każdy weekend siedziała w akademiku i zakuwała! – Nie każdy – wymruczała Tellie. – Była wycieczka ar- cheologiczna. – Z drużyną palantów – ziewnęła Dawn. – Nie wszyscy byli palantami, a ja lubię wykopywać sta- re rzeczy. – Powinnaś dostać dyplom z archeologii, a nie z historii – stwierdziła Brandi. – Jednak wolę grzebać w starych dokumentach niż w sta- rociach z ziemi. To przynajmniej czystsze zajęcie. – Kiedy zaczynasz zajęcia na studiach magisterskich? – spytała Marge. – Na jesieni. Pomyślałam, że zrobię sobie wakacje i spę- dzę trochę czasu z wami. Będę pracować u braci Ballen- ger, kiedy Calhoun i Abby popłyną z chłopakami do Grecji. Skrywana miłość 13 W końcu na coś mi się przydadzą te lata spędzone na ran- czu z J. B. Przynajmniej wiem co nieco o karmieniu bydła i o pracy papierkowej. – Calhoun i Abby to szczęściarze – westchnęła Dawn. – Też chciałabym mieć trzy miesiące wakacji. – Każdy by chciał – zgodziła się Tellie. – Dla mnie praca to wakacje od studiowania. Biologia była naprawdę ciężka. – My się już w szkole nie zajmujemy sekcjami – powie- działa Brandi. – Teraz wszyscy boją się krwi. – My też nie robimy sekcji. Mieliśmy tylko martwego szczura, którego trzeba było opisać. Dobrze, że w sali dzia- łała klimatyzacja. – A skoro już o tym mowa, może macie ochotę na ham- burgera? – spytała Marge. – Mamo, nikt nie robi sekcji krowom – poinformowa- ła ją Brandi. – Możemy pokrajać hamburgera – zaproponowała Tellie – i zidentyikować, z jakiej części krowy pochodzi. – Jest z wołu, a nie z krowy – rzekła sucho Marge. – Mo- żesz odbyć kurs poprawkowy na ranczu 101, Tellie. Wszyscy wiedzieli, kto byłby wówczas nauczycielem. Uśmiech Tellie zniknął. – Myślę, że całą potrzebną wiedzę uzyskam od Justina. – Pracuje dla nich teraz kilku nowych przystojnych kow- bojów – rzuciła Marge z błyskiem w oku. – Jeden z nich to były komandos, który wychował się na ranczu w zachod- nim Teksasie. Tellie wzruszyła ramionami. – Nie wiem, czy mi się chce poznawać jakichkolwiek mężczyzn. Zostały mi jeszcze trzy lata studiów, a potem będę mogła uczyć historii w college’u. 14 Diana Palmer – Teraz też możesz uczyć, prawda? – spytała Dawn. – Mogę, ale tylko dorosłych na kursach – odparła Tellie. – Żeby uczyć w college’u, muszę mieć tytuł magistra, a naj- lepiej doktora. – A czemu nie chcesz uczyć małych dzieci? – zaintere- sowała się Dawn. Tellie uśmiechnęła się. – Ponieważ zniszczyłyście wszelkie złudzenia, jakie mia- łam co do słodkich maleństw – odparła i schyliła się, po- nieważ Dawn rzuciła w nią poduszką. – Byłyśmy takimi uroczymi dziećmi! Lepiej to przyznaj, Tellie, bo zobaczysz! – Co zobaczę? – Przypalę ziemniaki! Dzisiaj moja kolej w kuchni – wy- jaśniła Dawn. – Nie zwracaj na nią uwagi – rzekła Marge. – Zawsze przypala ziemniaki. – Och, mamo! – zaprotestowała Dawn. Tellie roześmiała się, jednak w sercu nie było jej do śmie- chu. Było jej smutno, ponieważ J. B. nie przyszedł na roz- danie dyplomów i nic nie mogło tego zrekompensować. Dom Marge znajdował się na obrzeżach Jacobsville, nie- całe sześć mil od wielkiego rancza, które od trzech pokoleń należało do rodziny. Był to przyjemny dom z wykuszowy- mi oknami i niewielkim gankiem z białą huśtawką. Dokoła rosły zasadzone przez Marge kwiaty. Był maj, wszystko by- ło w pełnym rozkwicie. Niewielki ogród tonął we wszyst- kich barwach tęczy; dumą i szczęściem Marge był kącik obsadzony różami. Były to stare gatunki, których zapach przyprawiał o zawrót głowy.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Skrywana miłość
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: