Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00104 006128 13109198 na godz. na dobę w sumie
Słodka niespodzianka - ebook/pdf
Słodka niespodzianka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323875727 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Sara przyjeżdża do Nevady na ślub córki. Po uroczystości postanawia się zabawić. Dotąd ciężko pracowała i samotnie wychowywała dziecko - teraz pora pomyśleć o sobie. Poznaje wspaniałego mężczyznę, Matta, który już po kilku tygodniach prosi ją o rękę. Ich małżeństwo okazuje się udane. Oboje chcą korzystać z życia, planują dalekie podróże. Jednak Sara zachodzi w ciążę...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

5 2 3 0 6 3 S K E D N I T A V 0 M Y T W Ł Z 0 4 7 A N E C 7 0 / 1 0 1 R N , Barbara McMahon 884 Słodka niespodzianka 01-RO-1.indd 1 01-RO-1.indd 1 11/20/06 12:59:20 PM 11/20/06 12:59:20 PM dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Barbara McMahon Słodka niespodzianka Tłumaczył Krzysztof Borkowski Drogie Czytelniczki! Witam Was serdecznie w nowym roku. Oby był dla nas wszystkich lepszy od poprzedniego! Mam nadzieję, że gdy odpoczniecie już po szaleństwach sylwestrowych, znów zatęsknicie do książek z serii ROMANS, które po raz kolejny dostarczą Wam sporej dawki wzruszeń. W tym miesiącu szczególnie polecam dwie nowe miniserie. Dary losu to dwuczęściowa opowieść o kobietach, które miały odwagę rozpocząć nowe życie. Natomiast Królewskie śluby to trzyczęściowa historia pewnej europejskiej królewskiej rodziny. Jej członkowie wyznają zasadę, że prawdziwa miłość jest równie ważna, jak dobro dynastii... A oto wszystkie propozycje na styczeń: Słodka niespodzianka – pierwsza część miniserii Dary losu. Czy prawdziwe życie zaczyna się, gdy dzieci opuszczają rodzinne gniazdo? Dla niektórych rodziców na pewno tak... Niezwykła księżniczka – pierwsza część miniserii Królewskie śluby. Pewna księżniczka tak bardzo chce zapomnieć o ciążących na niej obowiązkach, że zostaje... kelnerką! Barwy miłości - biedna dziewczyna, której jedynym majątkiem są marzenia, poznaje biznesmena, który już nie umie marzyć... Drobna przysługa – pewna para znała się od dziecka, ale dopiero niezwykłe okoliczności sprawiły, że oboje ujrzeli siebie nawzajem w zupełnie innym świetle. Bezpieczna przystań, Zastępcza narzeczona (DUO) – dwie opowieści o silnych uczuciach, które pokonują naprawdę wielkie przeszkody. Życzę przyjemnej lektury! Grażyna Ordęga Harlequin. Każda chwila może być niezwykła. Czekamy na listy. Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Barbara McMahon Słodka niespodzianka Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa Tytuł oryginału: (cid:19) eir Pregnancy Bombshell Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2005 Redaktor serii: Grażyna Ordęga Opracowanie redakcyjne: Władysław Ordęga Korekta: Ewa Popławska, Władysław Ordęga © 2005 by Barbara McMahon © for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są (cid:28) kcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak (cid:28) rmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa Printed in Spain by Litogra(cid:28) a Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-3057-3 Indeks 360325 ROMANS – 884 ROZDZIAŁ PIERWSZY – Do zobaczenia. Bądźcie szczęśliwi! – krzyknęła Sara Simp- son za samochodem odjeżdżającym szeroką, krętą aleją. Udekorowany kwiatami i wstążkami pojazd ciągnął za sobą kilkanaście niemiłosiernie grzechoczących puszek. Na tylnej szybie ktoś wypisał „młoda para”, ktoś inny do- malował serduszka i aniołki. Sara patrzyła za samochodem, dopóki nie zniknął jej z oczu za zakrętem. Poczuła, jak ogarnia ją przygnębiający smutek. Wszystko wydarzyło się tak szybko, pomyślała. Po ponad roku spędzonym w bazie wojskowej w Europie Jim- my wpadł tylko na kilkanaście dni do Stanów. W zeszłym tygodniu wspólnie z Amber zakomunikowali, że zamierza- ją się pobrać. Dzisiaj było już po wszystkim. Jej ukocha- na córeczka wyszła właśnie za mąż i zaczynała nowe życie z mężczyzną, który najdalej za miesiąc będzie musiał wró- cić na Stary Kontynent. Sama ceremonia była bardzo skromna, przeznaczona tylko dla najbliższej rodziny i grona najserdeczniejszych przyjaciół pary młodej. Nieliczni goście już rozchodzili się do domów. Jedna z przyjaciółek Amber podeszła do Sary. – Piękna ceremonia, prawda? – zagadnęła. 6 Barbara McMahon Przytaknęła, choć w głębi duszy marzyła, by ten wyjąt- kowy dzień wyglądał zupełnie inaczej. – Dla mnie to wciąż dzieciaki. – Obok pojawiła się Vir- ginia Woodworth, matka Jimmy’ego. Stały chwilę w milczeniu i przyglądały się gościom. – Bo przecież w gruncie rzeczy są dziećmi – po chwili po- wiedziała Sara. – Amber ma zaledwie dziewiętnaście lat. Nagle uświadomiła sobie, że sama w tym wieku została matką, a niedługo potem samotną matką, bo jej małżeń- stwo bardzo szybko się rozpadło. Zadrżała z zimna. Co prawda słońce świeciło wysoko na bezchmurnym niebie, ale luty nad jeziorem Tahoe ni- gdy nie należał do zbyt ciepłych. Okoliczne góry były ist- nym rajem dla zapalonych narciarzy, nad jeziorem często też brano śluby. – Jimmy ma dwadzieścia jeden. Zaciągnął się do wojska dwa lata temu. Kiedy skończy służbę, będzie musiał wrócić do przerwanej nauki. Szczęście w nieszczęściu, że na mocy ustawy będzie mógł to zrobić za darmo. – Virginia zarzu- ciła płaszcz na ramiona. Jeśli w ogóle studia mu jeszcze w głowie, pomyślała Sara. Znała Woodworthów od bardzo dawna i wiedziała, jak wiele syn dla nich znaczy. Jednak jej zdaniem Jimmy’emu brakowa- ło ambicji, by walczyć o jak najlepszą pozycję w życiu. Amber od początku ich znajomości, a spotykali się od wielu lat, lamentowała, że jest młodsza i nie skończą stu- diów w tym samym czasie. Nie podobało się jej, że Jimmy zaraz po maturze wstąpił do armii, ale pozostała mu wier- na i oddana. Słodka niespodzianka 7 A teraz to. Choć przecież, przyznawała Sara w duchu, wcale nie uważała tego małżeństwa za wielki błąd. Wielu młodych ludzi pobierało się i szczęśliwie dożywało pięć- dziesiątej rocznicy ślubu. Czuła jednak, że byłaby spokoj- niejsza, gdyby wstrzymali się z tą decyzją. Amber była na drugim roku studiów, Jimmy służył w Europie. Sara miała cichą nadzieję, że córka nie wpadnie na pomysł, by rzucić naukę i wyjechać z mężem. Zdawała sobie równocześnie sprawę, że nie ma możliwości wpływania na ich plany. Rozumiała też, że jej doświadczenia życiowe miały ne- gatywny wpływ na ocenę postępowania Amber. Także bardzo młodo wyszła za mąż. I także byli parą niemal od dzieciństwa. Tyle że Bill błyskawicznie ją porzucił. Amber miała wówczas zaledwie trzy miesiące, nie było więc mowy o żadnych studiach. Jakby tego było mało, rodzice odwró- cili się od niej. To ostatnie zabolało najbardziej. Musiała błyskawicznie dojrzeć, stać się w pełni samodzielną i liczyć tylko na siebie. Choć pierwsze lata były nadzwyczaj trudne, dzięki Amber niczego nie żałowała. Córeczka wynagradza- ła jej wszystko. Uśmiechnęła się ciepło do Virginii. – Chciałabym, żeby wciąż byli dziećmi, które bezkry- tycznie słuchają się dorosłych. Ale co począć... Czy chcemy, czy nie, właśnie rozpoczęli podróż poślubną. Kiedy skoń- czą studia, świat będzie leżał u ich stóp. – Wzdrygnęła się, gdyż chłód coraz natarczywiej przeszywał jej ciało. – Mogli trochę poczekać – westchnęła Virginia. – Cóż, ale nie poczekali. Są młodzi, wpatrzeni w siebie, zakochani. 8 Barbara McMahon Sara miała na końcu języka kilka gorzkich słów na temat Jimmy’ego, który jej zdaniem zbyt natarczywie nalegał na szybki ślub. Uznała jednak, że w tak uroczystym momen- cie nie ma sensu prowokować ochłodzenia stosunków. – Przestań o tym myśleć, Virginio – odezwał się James Woodworth, który właśnie podszedł do nich. – Chłopak wie, co robi. – Spojrzał na Sarę. – Wracasz do miasta? Należał do tych mężczyzn, którzy twardą ręką trzymają rodzinę i nie pytają żony czy dzieci o zdanie. Sara nie czu- ła się swobodnie w jego towarzystwie, choć musiała przy- znać, że wobec niej był zawsze bardzo uprzejmy i grzecz- ny. Miała jednak nadzieję, że Jimmy w inny sposób będzie dbał o swoich najbliższych. – Zatrzymam się tutaj kilka dni. Wzięłam tydzień urlopu. Pożegnała się z rodzicami Jimmy’ego i została zupełnie sama. Lepiej się do tego przyzwyczajaj, powiedziała sobie w myślach. Syndrom opuszczonego gniazda, tak to się chy- ba nazywa. Uśmiechnęła się w duchu. Po raz pierwszy od wielu lat była całkowicie wolna. Mogła robić wszystko, co jej tylko przyjdzie do głowy. Na przykład jeść niezliczone ilości czekolady i nie martwić się, że daje tym zły przykład. Albo wylegiwać się w łóżku do południa. Albo też – jeśli czas na to pozwoli – podróżować i szaleć, ile dusza zaprag- nie. Mogłaby wreszcie wybrać się na Alaskę i półwysep Ju- katan, wziąć udział w wycieczce po Missisipi lub polecieć do Paryża. – Niech żyją samotni rodzice – mruknęła z przekąsem. Ruszyła powoli w stronę hotelu. Młoda para postanowi- ła spędzić miesiąc miodowy, podróżując przez krainy ob- Słodka niespodzianka 9 jęte niegdyś szaleńczą gorączką złota, ona natomiast zde- cydowała się na krótki urlop nad pięknym jeziorem Tahoe. W tym rejonie Nevady oferowano niezliczoną ilość rozry- wek, typowych dla ekskluzywnych miejscowości wypo- czynkowych. Żałowała, że nigdy nie nauczyła się jeździć na nartach. Miała wrażenie, że ponad połowa mieszkańców hotelu to właśnie narciarze. Pocieszała się myślą, że znajdzie sobie jakieś inne ciekawe zajęcie. Miała trzydzieści osiem lat, a czuła się jak nastolatka na wagarach. Zamierzała przez ten tydzień dobrze się bawić. Dziś jednak postanowiła, że resztę dnia spędzi w hotelo- wym ośrodku odnowy. Miała ochotę zaznać fascynującego luksusu, czyli oddać się w ręce profesjonalnych masażystek i kosmetyczek. Rozglądając się ciekawie, szła w stronę wind przez salę kasyna na parterze hotelu. Po lewej grupa podekscytowa- nych ludzi wrzucała monety do automatów i z nabożnym skupieniem wpatrywała się w wirujące tarcze, po prawej stały stoły do gry w kości, dalej można było oddać się sza- leństwu blackjacka. Przyglądając się graczom, wyczuwała ich nieprawdopodobne podniecenie. Sama nigdy nie grała. Zbyt wiele trudu kosztowało ją zarabianie każdego grosza, by wspomagać kasyno swoimi ciężko zdobytymi pieniędz- mi. Bo przecież tu zwykle się traci, a nie wygrywa... Zamyślona, wpadła nagle na kogoś z impetem. Ku jej przerażeniu wytrąciła mężczyźnie stos żetonów i monet, które potoczyły się po dywanie we wszystkie strony. – Och, przepraszam najmocniej – powiedziała speszo- 10 Barbara McMahon na, a potem rzuciła się na kolana, by pozbierać plastikowe i metalowe krążki. – Nic się nie stało – odparł z uśmiechem. – Bardzo mi głupio. Zazwyczaj nie jestem aż tak nie- zdarna. Kiedy już zebrali wszystko, co było w zasięgu wzroku, nieznajomy wyciągnął rękę i pomógł jej wstać. Spojrzała na niego i poczuła mocniejsze bicie serca. – Najwyraźniej gdzieś się bardzo spieszyłaś – powiedział powoli, puszczając jej dłoń. Większość ludzi w kasynie miała na sobie stroje narciar- skie. Widocznie właśnie wrócili ze stoku i postanowili za- szaleć w inny sposób. On natomiast był ubrany w ciemne sztruksy i białą koszulę. Wyglądał wspaniale. Przyszło jej do głowy, że wszystko w nim jest fantastyczne. – Wracam właśnie ze ślubu – wydusiła z trudem. Spojrzał na jej dłoń. – Ale chyba nie ze swojego? – Uśmiechnął się. – Nie, nie. To był ślub córki. Wyraz zaskoczenia na jego przystojnej twarzy był aż nadto widoczny. – Nie wyglądasz na kobietę, której córka właśnie wyszła za mąż. Co najwyżej zaczęła naukę w szkole podstawowej. Czyżby próbował mnie poderwać? – pomyślała z roz- bawieniem. Lata minęły od czasu, kiedy ostatni raz z kimś / irtowała. Czy pamięta jeszcze, jak to się robi? – Sama wcześnie wyszłam za mąż. – Jesteś z Kentucky – oświadczył pewnym głosem. – Jak to? – spytała zbita z pantałyku. Słodka niespodzianka 11 – Musiałaś wyjść za mąż w wieku dwunastu lat. Słysza- łem, że wieśniacy czasem tak robią. Nagle całkiem się rozluźniła. Roześmiała się głośno. Wyraźnie ją kokietował. I to było naprawdę wspaniałe. – Cóż, moja córka jest rzeczywiście zbyt młoda, żeby wychodzić za mąż. Ale stało się i nic na to nie poradzę. – Wiedziałem! Kolejna dwunastolatka z Kentucky. – Nie. Dziewiętnastolatka, i nie z Kentucky. Niespodziewanie wziął ją za rękę i zeszli z głównego przejścia, żeby nie blokować drogi. Popatrzył na nią uważ- nie. To wystarczyło, żeby zadrżała na całym ciele. Z lekkim zażenowaniem przyznała w duchu, że to bardzo przyjem- ne uczucie. – Masz jeszcze jakieś dzieci? – Nie. – Nie masz też pewnie męża – oświadczył, widząc brak obrączki na jej palcu. – Nie mam. – Więc może masz czas i ochotę na wspólny obiad? Musiała wyglądać na bardzo zaskoczoną, bo natych- miast pośpieszył w wyjaśnieniem. – Jesteś mi to winna, bo roztrwoniłaś połowę mojej wy- granej. – Sporo grasz, prawda? – Spojrzała na pojemnik z mo- netami i żetonami. – Rozpracowałaś mnie bezbłędnie. Ale uwierz, że na obiad jestem gotów wydać znacznie więcej. – Zaśmiał się sympatycznie. Propozycja wydawała się bardzo kusząca. Obiecała so- 12 Barbara McMahon bie przecież odrobinę luksusu i szaleństwa. Zaraz jednak w mózgu zamigotała lampka ostrzegawcza. – Przecież ja ciebie w ogóle nie znam – powiedziała z na- mysłem. – To tylko doda smaku wspólnemu posiłkowi. Będzie- my mogli wzajemnie się odkrywać. Ja ciebie również nie znam, ale najwyższy czas to zmienić. Poza tym chodzi tyl- ko o obiad. Wiesz co, zostań tu ze mną przez chwilę i po- patrz, jak oddaję się hazardowi. Podczas gry dowiesz się o mnie wystarczająco dużo, żeby podjąć właściwą decyzję. – Przepraszam, ale właśnie idę do masażystki. – Jego po- mysł wydawał się bardzo intrygujący, uznała jednak, że wi- zja spędzenia czasu w salonie odnowy jest znacznie ponęt- niejsza. – No tak, z takimi luksusami ciężko konkurować. Do- myślam się, że będzie to masaż połączony z nacieraniem aromatycznymi olejkami? Skinęła głową. Jednocześnie poczuła się tak, jakby py- tał o jakieś szczególnie intymne sprawy. Pomyślała, że jeśli zaproponuje jej taki masaż we własnoręcznym wykonaniu, to ucieknie i nigdy nie wróci. – Bardzo odprężający zabieg. Bez wątpienia przyda się matce świeżo poślubionej córki. No dobrze, spotkamy się zatem o siódmej. Nie spóźnij się. – Nie powiedziałam przecież, że spotkam się z tobą. – Masz inne plany? – Nie, ale... – Żadnych ale. Widzimy się o siódmej. Odszedł sprężystym krokiem, który znamionował siłę Słodka niespodzianka 13 i pewność siebie, a ona stała jeszcze kilka chwil w tym sa- mym miejscu. Potrząsnęła energicznie głową, jakby chciała oczyścić umysł, i ruszyła ponownie w stronę wind, bardzo przy tym uważając, żeby na nikogo nie wpaść. Gdy wsiadła do windy, nagle uświadomiła sobie, że na- wet nie wie, jak ten fascynujący mężczyzna się nazywa. Czy wypada z kimś takim iść na obiad? – zadała sobie w my- ślach retoryczne pytanie. Ale czy można zmarnować taką okazję? – odezwał się przekornie inny głos w jej głowie. Pamiętała, jak zareagowała na dotyk nieznajomego. Po raz pierwszy od lat czuła się tak bardzo podekscytowana. Matt Tucker odszedł w kierunku automatów do gier. Sporo wysiłku kosztowało go, żeby się nie odwrócić i nie spojrzeć na nią. Kim może być? – zastanawiał się. Najwy- raźniej nie była przyzwyczajona do atmosfery kasyna, ale to tylko dobrze o niej świadczyło. Sam znalazł się tu właś- ciwie przypadkiem. Jego przyjaciel Dex poszedł na narty, a on postanowił się rozerwać, a najbliżej było do kasyna. Nie wyglądała na tyle staro, żeby mieć córkę, która właś- nie wyszła za mąż, pomyślał. W sumie jakie to ma znaczenie? Przyjechał nad Tahoe, żeby odpocząć po ostatniej podróży i poszaleć na deskach. Tego dnia miał trochę pracy, więc wy- słał Deksa samego. Urlop kończył się mu za kilka dni. Czy zje z nim obiad? Myśl o nieznajomej nie dawała mu spokoju. Nie ma męża, ale to przecież jeszcze o ni- czym nie świadczy. Przyłapał się na tym, że rozgląda się po sali w nadziei, że gdzieś ją zobaczy. Przecież to tylko kobieta, która mnie potrąciła i rozsypała żetony, skarcił się 14 Barbara McMahon w myślach. Choć pewnie nieprzypadkowo jej ciemne oczy przywodziły mu na myśl wzburzone wody Morza Egejskie- go, a delikatna, brzoskwiniowa cera irlandzkie dziewczy- ny. Zwiewna sukienka podkreślała nieskazitelną (cid:28) gurę. Nie mógł pozostać na to obojętny. Już tęsknił za jej śmiechem i błyszczącymi oczami. Wieczór spędzony z piękną kobietą był prawdziwą po- kusą, szczególnie że w innym przypadku czekały go kolej- ne opowieści Deksa o jego wspaniałych zjazdach. Ciekawe, czy ona jeździ na nartach? Czy matki, które wydały swoje córki za mąż, w ogóle interesują się spor- tem? Nigdy wcześniej nie spotykał się z żadną kobietą, któ- ra miała dzieci lub marzyła o nich. Wrzucił żetony i wygraną do pojemnika. Zmienił ma- szynę do gry i postanowił oddać się nieskomplikowanej rozgrywce. Już za kilka godzin okaże się, czy tajemnicza nieznajoma pozwoli poznać się bliżej. W tym samym czasie Sara przestała zaprzątać sobie gło- wę Amber i Jimmym. Przed oczami wciąż miała niezna- jomego z kasyna. Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna o ciemnych włosach, zrobił na niej duże wrażenie. Biła od niego pewność siebie, która działała jak magnes. Jednak od czasu, kiedy Bill ją zostawił, nie miała zaufania do męż- czyzn, dlatego nie była pewna, czy faktycznie chce się spot- kać z nieznajomym o siódmej. Z Billem znali się od dziecka. Zdawało się, że są sobie przeznaczeni. Związali się mimo sprzeciwu rodziców, któ- rych gniewu nie ostudziły nawet narodziny Amber. W re- zultacie kompletnie straciła z nimi kontakt.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Słodka niespodzianka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: