Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00302 013912 14457811 na godz. na dobę w sumie
Ślub nad oceanem - ebook/pdf
Ślub nad oceanem - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 153
Wydawca: Harlequin Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8237-4 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Theron Anetakis przejmuje rodzinną firmę w Nowym Jorku i rozpoczyna przygotowania do wesela. Zamierza poślubić kobietę, którą uważa za najodpowiedniejszą kandydatkę na żonę. Wcześniej jednak musi się ostatecznie uwolnić od obowiązku opieki nad Isabellą, dawno niewidzianą córką zmarłego przyjaciela domu. W tym celu postanawia znaleźć dla niej męża. Jednak mała Isabella, która wyrosła na piękną, niezależną dziewczynę, ma swój własny plan co do tego, kogo poślubi...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

pasja, namiętno(cid:264)ć i po(cid:276)ądanie (cid:263)lub nad oceanem Theron Anetakis przejmuje rodzinną firmę w Nowym Jorku i rozpoczyna przygotowania do wesela. Zamierza po(cid:264)lubić Alannis, którą uwa(cid:276)a za najodpowiedniejszą kandydatkę na (cid:276)onę. Wcze(cid:264)niej jednak musi się ostatecznie uwolnić od obowiązku opieki nad Isabellą, dawno niewidzianą córką zmarłego przyjaciela domu. W tym celu postanawia znale(cid:274)ć dla niej mę(cid:276)a. Jednak mała Isabella, która wyrosła na piękną, niezale(cid:276)ną dziewczynę, ma swój własny plan co do tego, kogo po(cid:264)lubi... Kolejna czę(cid:264)ć miniserii Greckie wesela uka(cid:276)e się w sierpniu. W tym miesiącu polecamy: (cid:263)wiatowe ¯ycie Ekstra Hiszpański torreador m e n a e c o d a n b u l (cid:263) 929 Maya Banks (cid:263)lub nad oceanem Maya Banks Ślub nad oceanem Tłumaczyła Grażyna Borkowska Tytuł oryginału: The Tycoon’s Rebel Bride Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2009 Redaktor serii: Marzena Cieśla Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla Korekta: Anna Mikołajewska ã 2009 by Sharon Long ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2011 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Romans Duo są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa ISBN 978-83-238-8237-4 GR – 929 ROZDZIAŁ PIERWSZY Złorzecząc pod nosem, Theron Anetakis usiło- wał dojść do ładu z dostarczoną mu przez sekretarkę stertą papierów, które piętrzyły się teraz na jego biu- rku. Na niektórych z nich sporadycznie zatrzymy- wał wzrok na dłużej, inne trafiały od razu do stoją- cego pod biurkiem kosza na śmieci. Przejęcie kierownictwa w nowojorskiej filii ro- dzinnej firmy Anetakis International nie było łat- wym zadaniem. Po odkryciu, że któryś z pracow- ników dostarcza konkurencyjnej firmie poufnych informacji, Theron wraz z braćmi stanęli przed ko- niecznością dokonania czystek wśród kadry i zatru- dnienia nowych ludzi. Winowajcą okazała się była asystentka Chrysandera, która przyznała się do wi- ny i odbywała obecnie karę więzienia. Bracia oba- wiali się udzielenia innemu pracownikowi nieogra- niczonego dostępu do poufnych informacji, więc Theron zdecydował się w końcu na ściągnięcie z Londynu swojej sekretarki. Była to starsza, godna zaufania osoba, którą zawsze cechowała lojalność wobec pracodawcy. Po przyjeździe z Londynu Theron zastał w biurze ogromny stos dokumentów, umów, wiadomości i mejli. Dwa dni później wciąż siedział w nich po 6 Maya Banks uszy, choć Madeline dokonała już ich wstępnej sele- kcji. Trzymał teraz w ręku list adresowany do Chry- sandera i już miał wrzucić go do kosza, gdy jego spojrzenie padło na pierwszy akapit. Przebiegł po- bieżnie wzrokiem cały tekst i, ściągnąwszy brwi, chwycił za telefon. Nie zważając na różnicę czasu i na to, że jego brat jest pewnie pogrążony właśnie w głębokim śnie, wystukał numer i z niecierpliwością czekał na połą- czenie. Przez chwilę dopadły go wyrzuty sumienia, że swoim telefonem może obudzić żonę Chrysan- dera, Marley, ale miał nadzieję, że brat podniesie słuchawkę, zanim dźwięk dzwonka zdoła wyrwać ją ze snu. – Lepiej, żeby to było coś ważnego – usłyszał w słuchawce zaspany głos brata. Theron nie miał zamiaru tracić czasu na zbędne uprzejmości. – Kim, do diabła, jest Isabella? – zapytał. – Isabella? – W głosie Chrysandera zabrzmiało niekłamane zdumienie. – Dzwonisz do mnie o tej porze, żeby pytać o kobietę? – Powiedz mi, czy... – Theron urwał w pół sło- wa. Nie, to niemożliwe, aby Chrysander zdradzał swoją żonę. Cokolwiek łączyło go z tą kobietą, mu- siało mieć miejsce, zanim poznał Marley. – Po- wiedz mi po prostu, co powinienem wiedzieć, żeby załatwić tę sprawę. Mam tu list informujący cię o jej postępach, cokolwiek miałoby to znaczyć, i o skoń- czeniu studiów – ciągnął zniesmaczony. – Czy nie jest trochę za młoda jak na twoją byłą dziewczynę? Ślub nad oceanem 7 Słysząc w odpowiedzi potok greckich prze- kleństw, Theron odsunął od ucha słuchawkę, czeka- jąc, aż brat się uspokoi. – Nie podobają mi się twoje insynuacje, bracisz- ku – stwierdził lodowatym tonem Chrysander. – Jes- tem żonaty i nic mnie nigdy nie łączyło z żadną Isabellą. – Theron usłyszał, jak Chrysander nagle nabiera powietrza. – Bella! No tak, o tej porze po prostu nie myślę! – Kim jest Bella? – powtórzył Theron zniecierp- liwiony. – Isabella Caplan. Na pewno ją pamiętasz. – Mała Isabella? – upewnił się Theron, zasko- czony. Przed oczami stanęła mu patykowata dziew- czynka z włosami związanymi w dwa kucyki i z aparatem na zębach. Od tamtej pory widział ją kilka razy, ale nie potrafił jej sobie przypomnieć. Pamiętał, że zawsze była nieśmiała, skromna i z re- guły trzymała się na uboczu. Przyszła na pogrzeb jego rodziców, ale do tego stopnia był pogrążony w żałobie, że nie zwrócił na nią uwagi. Ileż mogła mieć teraz lat? – Już nie taka mała – parsknął śmiechem Chry- sander. – Właśnie skończyła studia. Z bardzo dob- rym wynikiem zresztą. To naprawdę inteligentna dziewczyna. – No dobrze, ale czemu dostajesz raporty na jej temat? – zapytał Theron. – Myślałem, że chodzi o jakąś byłą kochankę, która może stwarzać prob- lemy. To ostatnie, czego Marley teraz potrzebuje. – Doceniam twoją troskę o moją żonę, ale zapew- niam cię, że potrafię sam o nią zadbać – stwierdził 8 Maya Banks sucho Chrysander. – Przyznaję, że ostatnio byłem tak pochłonięty Marley i dzieckiem, że nasze zobo- wiązania wobec Belli zupełnie wypadły mi z głowy. – Jakie zobowiązania? – zapytał ostro Theron. – I dlaczego ja nic o tym nie wiem? – Nasz ojciec i ojciec Belli byli długoletnimi przyjaciółmi i partnerami w interesach. Nasz ojciec obiecał, że gdyby kiedykolwiek coś się stało ojcu Belli, zaopiekuje się nią jak własnym dzieckiem. Wraz z jego śmiercią ten obowiązek przeszedł na mnie. – W takim razie powinieneś wiedzieć, że według tego, co tu jest napisane, Isabella za dwa dni przyjeż- dża do Nowego Jorku. Theron usłyszał, jak Chrysander zaklął cicho pod nosem. – Nie mogę teraz zostawić Marley samej. – Oczywiście, że nie – zgodził się Theron. – Za- jmę się tym. Musisz mi tylko powiedzieć, co mam robić. Masz wystarczająco dużo na głowie. Nowy Jork to teraz moja działka. – Bella nie będzie stwarzała żadnych proble- mów, to naprawdę urocza dziewczyna. Musisz po prostu pomóc jej w załatwieniu różnych spraw, upew- nić się, czy ma wszystko, czego potrzebuje. Zgodnie z testamentem będzie mogła swobodnie dyspono- wać spadkiem, dopiero jak skończy dwadzieścia pięć lat, chyba że wcześniej wyjdzie za mąż. Do tego czasu to Anetakis International sprawuje pie- czę nad jej majątkiem. Ty jesteś aktualnie przedsta- wicielem firmy w Nowym Jorku, a to czyni cię po- niekąd jej opiekunem. Ślub nad oceanem 9 – Wiedziałem, że trzeba było wrobić Piersa w przejęcie kontroli nad nowojorską filią – jęknął Theron. W słuchawce rozległ się śmiech. – Nie przesadzaj, braciszku. Musisz tylko za- dbać, by miała wszystko, czego potrzebuje. Nie po- winno ci to zabrać zbyt wiele czasu. Isabella Caplan, zaraz po przejściu przez kontrolę paszportową, zauważyła mężczyznę w stroju szofera trzymającego tabliczkę z jej nazwiskiem. Machnęła mu życzliwie dłonią. Ku jej zdumieniu, w jej stronę ruszyło jeszcze dwóch mężczyzn. Jej zdziwiona mi- na sprawiła, że szofer uśmiechnął się i powiedział: – Witamy w Nowym Jorku, panno Caplan. Na- zywam się Henry i dzisiaj będę pani kierowcą. Pan Anetakis nalegał, by zapewnić pani odpowiednią ochronę, stąd obecność tych oto panów. – Dzień dobry – przywitała się. – Nasz człowiek odbierze pani bagaż i dostarczy go do hotelu – powiedział Henry, prowadząc ją do wyjścia. Jeden z ochroniarzy otworzył przed nią drzwi li- muzyny. Marzyła o tym, by wyciągnąć się wygod- nie na siedzeniu, niestety obok niej usadowił się pierw- szy ochroniarz, drugi zaś zajął miejsce obok kierow- cy. Westchnęła i oparła głowę o zagłówek, obser- wując za oknem znany krajobraz w drodze do hotelu Imperial, który stanowił własność braci Anetakis. Za każdym razem, gdy przyjeżdżała do Nowego Jo- rku, Chrysander udostępniał jej apartament. Do tej pory nie zjawiała się tutaj zbyt często. 10 Maya Banks Początkowo przyjazd do Nowego Jorku miał sta- nowić jedynie krótki przystanek w podróży do Eu- ropy, o czym nie omieszkała uprzedzić Chrysandera w swoim liście. Jej plany uległy jednak zmianie z chwilą, gdy otrzymała zdawkową wiadomość od Therona Anetakisa informującą o tym, że przejmu- je nad nią opiekę i że ma zamiar się z nią spotkać w Nowym Jorku, by się upewnić, że ma wszystko, czego jej potrzeba, zanim wyruszy w dalszą podróż. Jeszcze nie wiedział, że dalsza podróż nie była już aktualna. Teraz miała zamiar osiedlić się w No- wym Jorku... na stałe. Limuzyna zatrzymała się przed wejściem do ho- telu. Ochroniarz siedzący obok kierowcy wysko- czył szybko z samochodu, otworzył drzwi i pomógł jej wysiąść. W holu hotelowym ominęli recepcję, prowadząc ją prosto do apartamentu. Nie minęło dziesięć minut, gdy dostarczono jej bagaż, wraz z bukietem kwiatów oraz koszem wy- pełnionym owocami i różnorakimi przekąskami. Ledwie zdążyła zdjąć buty i ułożyć się na kana- pie, by złapać oddech, gdy ponownie rozległo się pukanie. Utyskując pod nosem dowlokła się do drzwi i stanęła twarzą w twarz z pracownikiem hote- lu, który wręczył jej kremową kopertę. – Wiadomość od pana Anetakisa. – Od którego pana Anetakisa? – zapytała, uno- sząc brwi. – Od Therona – odparł zbity z tropu mężczyzna. Uśmiechnęła się, podziękowała i zamknęła drzwi, po czym odwróciła kopertę i pogładziła ją palcem. Czy to on własnoręcznie napisał na kopercie jej imię? Ślub nad oceanem 11 Ulegając dziewczęcemu odruchowi, uniosła pa- pier do nozdrzy, starając się wyczuć jego zapach. Pamiętała ten zapach, jakby go czuła wczoraj. Naj- wyraźniej wciąż używał tej samej wody kolońskiej. Otworzyła kopertę i wyjęła ze środka kartkę. Zdecydowanym, męskim pismem zapisano na niej polecenie, by się stawiła w jego biurze następnego dnia rano. Jej usta drgnęły w uśmiechu. Arogancki jak zawsze. Wzywa ją do siebie, jakby była niesfornym dzieckiem. Chrysander przynajmniej potrafił zadać sobie trud, by odwiedzić ją w apartamencie i zapy- tać, czy czegoś nie potrzebuje. Co prawda miała wtedy niespełna osiemnaście lat i przyprowadził ze sobą nianię, która miała jej towarzyszyć w zwiedza- niu miasta. Z chęcią spotka się z Theronem na jego zasadach. Tym większą będzie miała satysfakcję, gdy na jej widok oniemieje z wrażenia. Planowała podróż do Europy tylko dlatego, że Theron tam właśnie miesz- kał. Po ślubie Chrysander przeniósł się z żoną na jedną z greckich wysp, dzięki czemu Theron prze- prowadził się tutaj. Podróż do Europy przestała być elementem jej planu, którego celem było zdobycie serca Therona. Położyła się na kanapie i oparła stopy o stolik do kawy. Pomalowane na czerwono paznokcie mieniły się w świetle lampy, a delikatna bransoletka wokół jej kostki wydawała srebrzysty dźwięk za każdym poruszeniem. Przez ostatnie kilka lat Theron zmężniał i zyskał na atrakcyjności. Gdy ona czekała cierpliwie, aż 12 Maya Banks dorośnie, on stał się jeszcze bardziej pociągający. A ona z roku na rok była coraz bardziej w nim za- kochana. Nie będzie łatwo. Ani przez chwilę nie spodzie- wała się, że od razu padnie do jej stóp. Bracia Aneta- kis stanowili twardy orzech do zgryzienia. Mogli mieć każdą kobietę. Byli bezwzględni w interesach, ale też lojalni i honorowi aż do bólu. Westchnęła z rezygnacją, gdy ciszę przerwał przejmujący odgłos dzwonka. Telefon znajdował się po drugiej stronie pokoju, a jej było tak wy- godnie na kanapie. Niechętnie podniosła słuchaw- kę. – Słucham? – Panna Caplan? Isabella? Momentalnie rozpoznała grecki akcent i dreszcz przebiegł jej po plecach. To na pewno nie Chrysan- der, Piers przebywał poza krajem i nigdy się nią nie interesował, zatem mógł to być tylko Theron. – Przy telefonie – odparła, mając nadzieję, że jej głos nie zdradza zdenerwowania. – Tu Theron Anetakis. Dzwonię, żeby się upew- nić, czy dotarła pani bez problemu do hotelu. – Tak, dziękuję. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. – Czy podoba się pani apartament? – Tak, oczywiście. To miło z twojej strony, że go dla mnie wynająłeś. – Nie wynająłem – stwierdził krótko. – To mój prywatny apartament. Rozejrzała się dookoła z rozbudzonym na nowo zainteresowaniem. Ślub nad oceanem 13 – Gdzie w takim razie teraz mieszkasz? – zapy- tała zaciekawiona. – Dlaczego odstąpiłeś mi swój apartament? – Część apartamentów w hotelu przechodzi re- nowację i jedynie mój był dostępny. Ja chwilowo przeniosłem się do innego pokoju. – Nie musiałeś się wyprowadzać ze względu na mnie – zauważyła, z trudem tłumiąc śmiech. – Mog- łeś z powodzeniem umieścić mnie w mniej luksuso- wym pokoju. – Te kilka dni nie robi żadnej różnicy – stwier- dził. – Przed długą podróżą należy mieć odpowied- nie warunki do odpoczynku. W ostatniej chwili zrezygnowała z wyjawienia mu zamiaru pozostania w Nowym Jorku na dłużej. Będzie jeszcze na to mnóstwo czasu, pomyślała. – Otrzymałam twoje wezwanie. – Z pewnością nie było moim zamiarem, by ode- brała pani mój list w ten sposób. – Och, proszę mówić mi po imieniu. Isabella al- bo Bella. Kiedyś nie byliśmy wobec siebie tak ofic- jalni. Minęło już wprawdzie kilka ładnych lat, ale ja na przykład pamiętam wszystko co do joty. W słuchawce zapadła niezręczna cisza. – No dobrze... Isabella. – Bella – poprawiła. – Niech będzie, Bella – ustąpił. – O czym to roz- mawialiśmy przed chwilą? Wydawał się roztargniony i choć był ujmująco uprzejmy, zdawała sobie sprawę, że marzy tylko o tym, by jak najszybciej skończyć rozmowę. Uśmiechnęła się do siebie. 14 Maya Banks – Rozmawialiśmy o wezwaniu do stawienia się w twoim biurze jutro rano. – To była prośba – sprostował. – I ja ją oczywiście spełnię. Czy może być dzie- siąta rano? Jestem zmęczona, wolałabym nie zry- wać się skoro świt. – Oczywiście. Nie przemęczaj się, zamów kola- cję do pokoju. Wszystkie koszty biorę na siebie. Oczywiście. Nie spodziewała się, że będzie ina- czej i wiedziała, że nie ma sensu się sprzeciwiać. Bracia Anetakis bardzo poważnie traktowali swoje zobowiązania. – W takim razie do zobaczenia jutro – pożegnała się i odłożyła słuchawkę. Uśmiechnęła się do siebie, zadowolona z prze- biegu rozmowy. Już nie mogła się doczekać jutrzej- szego spotkania. ROZDZIAŁ DRUGI Theron odchylił się na krześle i utkwił wzrok w widoku za oknem. Po pracowitym poranku spę- dzonym na spotkaniach służbowych nareszcie miał okazję, by złapać oddech. Zerknął na zegarek i skrzywił się na myśl o czekającym go za chwilę spotkaniu z Isabellą Caplan. Od dawna nie musiał tyle uwagi poświęcić ko- bietom. Został jeszcze tydzień do planowanego wy- jazdu Isabelli do Europy, za tydzień zaś miała przy- jechać z Grecji Alannis. Na szczęście do tego czasu będzie miał już z głowy zobowiązania wobec Isa- belli. Upewni się tylko, czy ma wszystko, czego jej potrzeba, wyznaczy kogoś z oddziału w Londynie, by wyjechał po nią na lotnisko, i zapewni ochronę na czas jej pobytu. Z kolei myśl o Alannis wywołała na jego twarzy łobuzerski uśmiech. Do tej pory łączyła ich bliska przyjaźń. Doskonale się rozumieli i Theron w końcu dojrzał do tego, by posunąć się dalej. Czuł, że nade- szła pora, by się ustatkować, szczególnie teraz, kie- dy objął kierownictwo nad nowojorską filią firmy. Kilka tygodni temu poruszył z nią ten temat w szczerej rozmowie. Zawsze dobrze się rozumieli, więc będzie z nich 16 Maya Banks doskonała para. Pochodziła z tradycyjnej greckiej rodziny, która od dawna pozostawała w serdecz- nych stosunkach z rodziną Anetakis. Związanie się z Alannis to z pewnością rozsądna decyzja. Ona da mu przyjaźń i urodzi mu dzieci, on zaś zapewni jej byt i opiekę. Nadszedł czas na zapuszczenie korzeni. Marley, żona Chrysandera, nie zdradzała chęci powrotu za ocean, więc wszystko wskazywało na to, że Theron pozostanie w Nowym Jorku na stałe. A skoro tak, rozsądek nakazywał znalezienie sobie żony i zało- żenie rodziny. Z zamyślenia wyrwał go odgłos pukania. Zza uchylonych drzwi wyjrzała głowa sekretarki. – Panna Caplan już jest. – Niech wejdzie. Wyprostował się na krześle i przez chwilę usiło- wał przywołać w wyobraźni obraz nastoletniej Isa- belli. Pamiętał ją jak przez mgłę. Nawet nie wie- dział, ile ma teraz lat. Skoro skończyła studia, to pewnie około dwudziestu dwóch. Gdy drzwi się otworzyły, odruchowo przywołał na twarz uprzejmy uśmiech, nie chcąc jej onieśmie- lić przy pierwszym spotkaniu. Wstał z zamiarem przywitania się ze swoim gościem, gdy nagle nogi wrosły mu w ziemię i poczuł, jak brakuje mu powie- trza. Tuż przed nim, z zagadkowym uśmiechem na twarzy, stała dziewczyna, której uroda zapierała dech w piersiach. Przebiegł wzrokiem po jej dłu- gich, zgrabnych nogach odzianych w obcisłe, dos- konale skrojone dżinsy. Dopasowana bluzka z głę-
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Ślub nad oceanem
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: