Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00201 004725 12219026 na godz. na dobę w sumie
Sny o aniołach i diabłach - ebook/pdf
Sny o aniołach i diabłach - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 126
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Język publikacji: polski
ISBN: 9788323389941 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Nauki humanistyczne, u których podstaw leży znajomość historii, są potrzebne głównie po to, by ciągle przypominać ludziom o rzeczach dobrych i złych, o ideach, czynach i wynalazkach godnych pochwały i haniebnych. Przecież mamy wyobraźnię nastawioną na przeżywanie przeszłości po to, byśmy mogli, posiadając doświadczenie historyczne, posuwać się ku przyszłości świadomie, bez strachu i bez zbytniej zuchwałości. I, rzecz najważniejsza - nigdy nie tracąc godności ludzkiej. Dlatego właśnie musimy uwierzyć w realność i istotną wartość tworzonych przez nas sensów, nawet tych mitycznych czy wręcz fantastycznych.

Ze Wstępu 

 

Zbiór esejów Wasilija Szczukina to lektura, która uwiedzie każdego Czytelnika humanistę, niehumanistę zaś powinna zmusić do zainteresowania tym, czym karmi się człowiek jako istota kulturotwórcza, tradycją i współczesnością rosyjskości, światem materii i emocji, którego jesteśmy wszak wszyscy częścią. Nie można tej książki odebrać inaczej, jak pean na cześć wartości humanistycznych, ogólnoludzkich, jak tyradę w obronie tychże wartości, jak wielkie tych wartości świadectwo.

Z recenzji prof. dr hab. Izabelli Malej

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Seria: Krakowskie Spotkania Rusycystyczne Książka fi nansowana przez Uniwersytet Jagielloński ze środków Instytutu Filologii Wschodniosłowiańskiej i Wydziału Filologicznego RECENZENT Prof. dr hab. Izabella Malej PROJEKT OKŁADKI Marcin Bruchnalski Na okładce: Fra Angelico, Zwiastowanie (1450), Konwent San Marco we Florencji http://pl.wikipedia.org/wiki/ Fra_Angelico © Copyright by Wasilij Szczukin Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Wydanie I, Kraków 2014 All rights reserved Niniejszy utwór ani żaden jego fragment nie może być reprodukowany, przetwarzany i rozpowszechniany w jakikolwiek sposób za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych oraz nie może być przechowywany w żadnym systemie informatycznym bez uprzedniej pisemnej zgody Wydawcy. ISBN 978-83-233-3666-2 www.wuj.pl Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego Redakcja: ul. Michałowskiego 9/2, 31-126 Kraków tel. 12-663-23-81, 12-663-23-82, fax 12-663-23-83 Dystrybucja: tel. 12-631-01-97, tel./fax 12-631-01-98 tel. kom. 506-006-674, e-mail: sprzedaz@wuj.pl Konto: PEKAO SA, nr 80 1240 4722 1111 0000 4856 3325 SPIS TREŚCI Witaj, humanizmie! Zamiast wprowadzenia ............................... Cichy anioł. O genezie pewnego toposu ...................................... Sen o Gogolu ............................................................................... Sny o Pałacu ................................................................................ „Ta dziewuszka-kołchoźnica, co mi wciąż bez przerwy śni się...”. Opowieść o piosence, która otworzyła przede mną świat kobiecości ............................................................................... 9 13 49 69 83 Żegnaj, humanizmie! Senno-marzycielskie refl eksje na marginesie fi lmu Jakowa Siegela Żegnajcie, gołębie ........ 95 Nota bibliografi czna ..................................................................... 125 CONTENTS Welcome, humanism! Instead of introducing .............................. The still Angel. On the origin of a topos ...................................... The dream about Gogol ............................................................... The dreams about Palace ............................................................. „This girlie Kolkhoz what I still constantly dreaming up...”. The story of the song, which opened before me the world of womanhood ........................................................................ Good-bye, humanism! Dreamy thoughts about the Yakov Segel’s fi lm Good-bye, pigeons .......................................................... 95 Bibliographic note ........................................................................ 125 9 13 49 69 83 СОДЕРЖAНИЕ Здравствуй, гуманизм! Вместо предисловия .......................... Тихий ангел. О происхождении одного топоса ...................... Сон о Гоголе ............................................................................... Сны о Дворце ............................................................................. „Девушка-колхозница – молодцу бессонница...”. Рассказ о песне, которая открыла передо мной мир женственности ..................................................................... 9 13 49 69 83 Прощай, гуманизм! Сонно-мечтательные размышления по поводу фильма Якова Сегеля Прощайте, голуби ......... 95 От издателя ................................................................................. 125 WITAJ, HUMANIZMIE! ZAMIAST WPROWADZENIA Czytelnik, który znajdzie czas i chęć, by dobrnąć do końca tej niewiel- kiej książki, być może będzie niemile zaskoczony, gdy zobaczy tytuł ostatniego z umieszczonych w niej tekstów – Żegnaj, humanizmie! Ten elegijno-pożegnalny ton był wynikiem smutnej refl eksji o tym, że totalna postmodernistyczna zabawa polegająca na podważaniu wszystkich świętości, a nawet wszystkich możliwych sensów, pozba- wiła szeroko pojęty świat zachodni, do którego niewątpliwie należą i Polska, i Rosja, być może nieco naiwnej, ale uskrzydlającej wiary w Człowieka – w miłosierną potęgę jego rozumu, w czułość mądre- go serca, w nieskończone bogactwo wyobraźni... Ostatnio zbyt często słyszymy, że humanistyka jest nieopłacalna i nieefektywna. Chciało- by się zapytać: komu będą potrzebne te upragnione procenty wzrostu ekonomicznego, gdy człowiek w końcu zamieni się w tępe konsump- cyjne monstrum zdolne do zniszczenia całej planety wraz z jej wie- lowiekową cywilizacją, opartą przecież nie tylko na nudnym dążeniu do korzyści oraz (może z nudów?) tworzeniu coraz to nowych mitów i ich radosnej dekonstrukcji? Nie godzę się na taki wariant przyszłości, do którego niestety może doprowadzić diabelska mieszanka pragmatycznego utylitaryzmu oraz totalnej gry i zabawy. Może dlatego jestem historykiem. Z wielką przyjemnością, czasami nawet z pasją odkrywam pokłady prawdzi- wego piękna – piękna materii i ducha ludzkiego, uczucia i mądrości. Nie będę, rzecz jasna, zaprzeczać, że w przeszłości łatwo można zna- leźć mnóstwo przykładów głupoty, brzydoty i okrucieństwa. Jestem jednak gotów udowodnić każdemu postmoderniście, który chciałby, podobnie do Michela Foucaulta, widzieć w historii jedynie materiał do „archeologii wiedzy” – nie rzeczywiste byty materialne i duchowe, 10 Sny o aniołach i diabłach lecz tylko wymyślone „dyskursy”, że Cyrano de Bergerac n a p r a w - d ę kochał swoją Roksanę i że Włodzimierz Sołowjow nie bawił się w mity, lecz był p o w a ż n i e przekonany, iż trzy razy spotkał się z Sofi ą Mądrością Bożą i cztery razy rozmawiał z szatanem. Nie zga- dzam się z Johanem Huizingą, że całe nasze życie to zabawa. O wiele mądrzejszy był Michaił Bachtin, który, wielbiąc szaleństwo karna- wałowe, nie zapominał pochylić czoła przed p r a w d z i w ą kulturą powagi, a od sztywnej powagi jakiegoś naburmuszonego ofi cjela róż- niło go to, że potrafi ł się uśmiechać. Bo prawdziwa powaga oznacza wiarę w ideały, w rzeczy niebezpodstawnie uważane za święte – cho- ciaż niekoniecznie wiarę w Boga. Z założenia nie może być sztywna i odporna na śmiech, radość i wesołość, z założenia nie może się nie uśmiechać, bo n a p r a w d ę wierzy w takie niby niemodne cechy ludzkie jak dobroć, poczucie piękna i dążenie do prawdy. Zaryzyko- wałbym stwierdzenie, że w uśmiechającej się powadze więcej jest humanizmu niż w ciągłym „robieniu jaj” i wszystkich happeningach razem wziętych. A więc – witaj, humanizmie! I Ty, kryjący się w półmrokach hi- storii, i Ty, co – chciałoby się wierzyć – przetrwasz wszystkie moż- liwe „posty” i znów nauczysz ludzkość cieszyć się nie zabawą, lecz realnym życiem realnych i całkiem konkretnych ludzi, które mimo wszystko jest piękne. Witajcie ukochane nauki humanistyczne – i Ty, Historio, i Ty, Filozofi o, i Ty, Filologio; witajcie starzy, dobrzy przy- jaciele, którzy towarzyszyli mi, choć nie od kołyski, to na pewno od dziecięcego łóżeczka z naciągniętą siatką, w którym siedząc, ogląda- łem Historię Nowogrodu Wielkiego, Tatusiową Encyklopedię Litera- tury i tomiki Puszkina. Te nauki o duchu, jak to pięknie ujął Wilhelm Dilthey, będąc wrażliwymi na piękno i przenośnie rozumianą mądrość materii, przede wszystkim mają do czynienia z wyobraźnią ludzką, rzeczywiście skłonną do tworzenia mitów i dyskursów. Rzecz jed- nak w tym, że każdy mit oprócz fałszu zawiera autentyczną prawdę, a tymczasem każdy dyskurs (znów ma rację Bachtin, a nie luminarze dekonstruktywizmu) to nie tyle wprowadzająca w błąd językowa mat- nia, ile żywa myśl i praca wyobraźni, która może się mylić, bo zale- dwie kształtuje się i dopiero szuka dla siebie adekwatnego wyrazu. Zaufajmy więc wyobraźni poety, wizjonera, myśliciela, a może nawet Witaj, humanizmie! 11 (czemu nie?) zwyczajnie zakochanego młodzieńca, bo – warto w to uwierzyć – miłość czyni cuda. Chciałbym jednak podkreślić, że sięgam do historii nie po to, by tęskniąc za wspaniałą przeszłością, narzekać na beznadziejną teraź- niejszość i napawającą trwogą przyszłość. Przed takim błędem, zresz- tą bardzo charakterystycznym dla Polaków i Rosjan, przestrzegał An- toni Czechow, chociażby w znanych całemu światu Trzech siostrach. Nauki humanistyczne, u których podstaw leży znajomość historii, są potrzebne głównie po to, by ciągle przypominać ludziom o rzeczach dobrych i złych, o ideach, czynach i wynalazkach godnych pochwały i haniebnych. Przecież mamy wyobraźnię nastawioną na przeżywanie przeszłości po to, byśmy mogli, posiadając doświadczenie historycz- ne, posuwać się ku przyszłości ś w i a d o m i e, bez strachu i bez zbyt- niej zuchwałości. I, rzecz najważniejsza – nigdy nie tracąc godności ludzkiej. I dlatego właśnie musimy uwierzyć w realność i istotną war- tość tworzonych przez nas sensów, nawet tych mitycznych czy wręcz fantastycznych. Ośmielam się zaproponować Szanownym Czytelniczkom i Czy- telnikom pięć wybranych przeze mnie esejów o wyobraźni twórców mniej lub bardziej wybitnych – trzech poetów, dwóch prozaików i jed- nego reżysera fi lmowego. Ogniwem łączącym te historyczne postacie oraz ich dzieła niespodziewanie dla mnie okazał się motyw s n u – nie snu jako wątku fabularnego, lecz m o j e g o s n u. W tym miejscu muszę się przyznać, że od czasu do czasu śnią mi się wybitni pisarze w roli jungowskich Senes Sapientes: kilkakrotnie śnił mi się Lew Toł- stoj, parę razy Dostojewski; nawet Maksym Gorki, którego nie lu- bię, ukazał mi się raz w marzeniu nocnym. Jeszcze częściej śnią mi się przeróżne dzieła sztuki – najczęściej znane budowle, parki, stacje metra. No i piękne, młode kobiety, które są nawet ładniejsze od dzieł sztuki, bo są to dzieła natury i w dodatku żywe. Nic nie mogę na to poradzić: taką bujną mam wyobraźnię, i w dodatku „zepsutą” z uwagi na humanistyczne skrzywienie zawodowe. Widocznie temu, kto ciąg- le szpera w literaturze i historii, śni się historia literatury jako żywe panopticum cieni. Czytelniczki i Czytelnicy trzymają więc w ręku książkę nie tylko o wyobraźni poetyckiej twórców, lecz także o wyobraźni autora. Ale żeby jakoś uporządkować owoce tej wyobraźni, postanowiłem ogra- 12 Sny o aniołach i diabłach niczyć się, mówiąc umownie, do tematów anielskich i diabolicznych. Czasami jednak anielskość i diabelskość w przedziwny sposób nakła- dają się na siebie. Jeśli groteskowy Gogol stoi zdecydowanie bliżej diabłów, a Turgieniew aniołów, to cóż można powiedzieć o dziewusz- ce-kołchoźnicy...? Wreszcie uwaga ostatnia, która powinna uspokoić zagorzałych przeciwników eseistyki oraz wielbicieli akademickiej nudy opatrzo- nej dziesiątkami cytatów i setkami powołań na odpowiednią literatu- rę przedmiotu. Niniejszym uroczyście oświadczam, że o naukowość dbałem i nadal dbać będę. Świadectwem tego jest chociażby pierwszy z umieszczonych w książce tekstów, który o wiele bardziej przypomi- na nie esej, lecz klasyczne studium historycznoliterackie. Starałem się pisać tak, aby treść moich rozważań miała charakter racjonalny, ściśle naukowy i aby forma posiadała wszystkie zalety wolnej, nieskrępo- wanej eseistyki. Uważam bowiem, że nuda i sztywność humanistyce nie przystoją. Jest to moja pierwsza książka, na którą składają się wyłącznie teks- ty pisane po polsku. Dedykuję je wszystkim moim polskim Koleżan- kom i Kolegom, którzy zawsze byli dla mnie życzliwi i wyrozumiali, którzy w każdej chwili gotowi byli służyć pomocą, za co im wszyst- kim serdecznie dziękuję. Kraków, październik 2013 roku Wasilij Szczukin CICHY ANIOŁ O GENEZIE PEWNEGO TOPOSU W epilogu znakomitej, być może najlepszej powieści Iwana Turgie- niewa – Szlacheckie gniazdo (1858–1859) – główny bohater, starzeją- cy się Fiodor Ławrecki, po ośmiu latach nieobecności zjawia się nagle w domu Kalitinów, w gubernialnym mieście O... Stary muzyk Lemm już nie żyje, ale żyje kot Majtek, nawet Gedeonowski żyje i kłamie jak dawniej. Żyje również Liza... – Мы о Лизе недавно имели вести, – промолвил молодой Калитин, – и опять кругом всё п р и т и х л о, – ей хорошо, здоровье ее теперь по- правляется понемногу. – Она всё в той же обители? – спросил не без усилия Лаврецкий. – Всё в той же. – Она к вам пишет? – Нет, никогда; к нам через людей вести доходят. – Сделалось внезап- ное, глубокое молчание; вот «т и х и й а н г е л пролетел», подумали все1. „Cichy anioł przeleciał” to znane rosyjskie powiedzenie. Tak się zwykle mówiło, zarówno wśród pospólstwa, jak i w rzekomo dobrym towarzystwie, gdy nagle zaczynał wiać lekki, ciepły wiaterek lub gdy cisza niespodziewanie przerywała głośną rozmowę. Lud wierzył, że 1 И.С. Тургенев, Полное собрание сочинений и писем в двадцати восьми томах. Сочинения в пятнадцати томах, т. VII, Москва–Ленинград 1964, s. 291. Rozstrzelenie moje – W.S. Wszystkie cytaty z powieści Szlacheckie gniazdo pochodzą z tej edycji, numery stron są podane w nawiasach. 14 Sny o aniołach i diabłach właśnie w tym momencie gdzieś przyszło na świat dziecko i że anioł stróż, który zawsze jest obecny przy narodzinach, przynosi temu dzie- cku duszę z nieba2. Określenie „cichy anioł” okazuje się niezwykle trafne w stosunku do Lizy Kalitinej. Była a n i e l s k a3, bo łagodna jak lekki wiaterek lub małe, niewinne dziecko, delikatna i pełna pokory. Nie można jednak nie zauważyć, że tworząc obraz cichego anioła oraz łącząc go z postacią bohaterki Szlacheckiego gniazda, Turgie- niew nie ma na myśli jedynie wyżej opisanego zespołu wierzeń lu- dowych. Obraz ten zawiera także cały szereg subtelnych odniesień semantycznych, sporo mówiących o indywidualnym toku myślenia twórcy, o jego duchowości i doświadczeniu intelektualnym. Jak więc należy rozumieć to określenie, by zostać maksymalnie wiernym isto- cie tajemnicy, która tkwi w tym pięknym tekście? Na pierwszy rzut oka słowo anioł (ангел) nie występuje u Tur- gieniewa w dosłownym, etymologicznym znaczeniu słowa αγγελος – ‘posłaniec’, które było z kolei przekładem z hebrajskiego melāck, zna- czącego to samo4. W tradycji judeochrześcijańskiej istnieje wszakże inne, „negatywne” rozumienie anielskości – anielskość jako wolność od grzechu, a więc czystość i niewinność. Jak na swoje dziewiętna- ście lat Liza była dziewczyną niezwykle poważną – w całej powieści ani razu się nie zaśmiała. I również uczciwą, przekonaną o tym, że człowiek żyje nie dla przyjemności, lecz spełnia wzniosły i trudny obowiązek. Wreszcie – c i c h ą, nawet w sensie dosłownym. Oto, co myśli o niej Ławrecki w rozdziale XVIII, po pierwszym spotkaniu z nią jako dorosłą: Славная девушка, что-то из нее выйдет? Она и собой хороша. Бледное, свежее лицо, глаза и губы такие с е р ь е з н ы е, и взгляд ч е с т н ы й и н е в и н н ы й. Жаль, она, кажется, восторженна немножко. Рост славный, и так л е г к о х о д и т, и г о л о с т и х и й. Очень я люблю, 2 http://egoroskop.com/pub/primety/znameniya/pochemu_govorat_proletel/ (dostęp 17.12.2007). 3 Kompendium współczesnej wiedzy na temat fenomenologii anielskości znajdziemy w edycji: Księga o aniołach. Praca zbiorowa. Red. H. Oleschko, Kraków 2002. Historyk literatury rosyjskiej okresu romantyzmu i wczesnego realizmu znajdzie wszakże w tym wydaniu niewiele przydatnych informacji. 4 С.С. Аверинцев, Ангелы, [w:] Мифы народов мира. Энциклопедия, т. I, Москва 1987, s. 76. Cichy anioł 15 когда она вдруг остановится, слушает со вниманием, без улыбки, по- том задумается и откинет назад свои волосы (183–184; rozstrzelenie moje – W.S.)5. Skąd ta niezwykle spójna jedność powagi, niewinności i „ciszy”? Być może jej źródłem jest religijność naszej bohaterki? Zdecydowa- nie tak – zresztą sam Turgieniew podkreślał w liście do hrabiny El- żbiety Lambert z 22 grudnia 1857 roku, że główną bohaterką Szlache- ckiego gniazda (pierwotnie zatytułowanego Liza) będzie dziewczyna religijna6. Delikatnie podkreślona chrześcijańska gorliwość stanowi tylko jedną, ale bardzo ważną cechę osobowości Lizy. W końcu pięk- ny obraz cicho zlatującego z niebios anioła jest bez wątpienia chrześ- cijański. Pamiętamy jak się modli – podczas mszy w cerkwi, podczas mszy w domu oraz samotnie, we własnym „dziewczęcym” pokoju. Modli się, zawsze milcząc, cicho, bez słów, łagodnie i potulnie (po rosyjsku brzmi to lapidarniej – кротко). Ten nastrój i ta poetyka ci- chej, potulnej modlitwy mimowolnie, nie poprzez umysł, lecz dzięki uczuciu, udziela się także Ławreckiemu: Она усердно молилась: т и х о светились ее глаза, т и х о склонялась и поднималась ее голова. Он п о ч у в с т в о в а л, что она молилась и за него, – и чудное умиление наполнило его душу. Ему было и хоро- шо и немного совестно. Чинно стоявший народ, родные лица, соглас- ное пение, запах ладану, длинные косые лучи от окон, самая темнота стен и сводов – всё говорило его с е р д ц у. Давно не был он в церкви, давно не обращался к Богу; он и теперь не произнес никаких молит- венных слов, – о н б е з с л о в д а ж е н е м о л и л с я, – но хотя на мгновенье если не телом, то всем помыслом своим повергнулся ниц и приник с м и р е н н о к земле. Вспомнилось ему, как в детстве он всякий раз в церкви до тех пор молился, пока не ощущал у себя на лбу как бы чьего-то свежего прикосновения; это, думал он тогда, а н г е л - - х р а н и т е л ь принимает меня, кладет на меня печать избрания. Он взглянул на Лизу... «Ты меня сюда привела, – подумал он, – коснись же меня, коснись моей души». Она же всё так же т и х о молилась; 5 Podobnie myśli Lemm: „Лизавета Михайловна девица справедливая, серьезная, с возвышенными чувствами” (197). 6 „Я теперь занят другою, большою повестью, главное лицо которой – девушка, существо религиозное...” (И.С. Тургенев, Полное собрание сочинений... Письма в тринадцати томах, т. III, Москва–Ленинград 1962, s. 179). 16 Sny o aniołach i diabłach лицо ее показалось ему радостным, и он умилился вновь, он попросил другой душе – покоя, своей – прощенья (...) (227; rozstrzelenie moje – W.S.). Stąd też pochodzi „anielska” metaforyka. Cichy anioł zastępuje i symbolizuje Lizę, bo dla niewierzącego Ławreckiego staje się ona aniołem stróżem. Dlaczego jednak bohaterka jest taka „cicha” i dla- czego cicho się modli? Zachodni obserwatorzy życia duchowego Rosjan bardzo często są skłonni tłumaczyć podobne zachowanie, wskazując na wpływ hezy- chazmu – późnobizantyjskiego nurtu myśli teologicznej i fi lozofi cz- nej, którego nazwa pochodzi od greckiego ησυχία – ‘wyciszenie’. Jego przedstawiciele (św. Grzegorz Palamas, Nicefor Hezychasta) oraz ich prekursorzy (św. Bazyli Wielki, Grzegorz z Nyssy, Grzegorz z Nazjanzu, Jan Klimak, św. Symeon Nowy Teolog i inni) i kontynu- atorzy (np. Nił Sorski i Maksym Grek) rzeczywiście byli gorliwymi apologetami tak zwanej modlitwy serca lub, inaczej, modlitwy Jezu- sowej. Modlitwa ta polegała na cichym wypowiadaniu słów: „Panie, Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym”, co w połą- czeniu ze wstrzymaniem oddechu i innymi praktykami kontemplacyj- nymi doprowadzało do „oddychania Bogiem” i przywołania Jezusa do serca z każdym zaczerpnięciem powietrza7. Dla hezychastów ośrod- kiem bytu ludzkiego było serce – „korzeń aktywności, intelektu i woli, ośrodek, z którego bierze początek i w którym się skupia całe życie duchowe”8. Do przebóstwienia serca potrzebne są przede wszystkim cisza i spokój. Jedna z instrukcji hezychastycznych – traktat zatytuło- wany Metoda świętej uwagi i modlitwy, długo przypisywany św. Sy- meonowi Nowemu Teologowi – nakazuje: Usiądź w cichym pomieszczeniu, w kącie i rób to, co ci mówię; zamknij drzwi i wznieś swój umysł ponad wszelką próżną i przemijającą rzecz. Po- tem, pozwalając twej brodzie spocząć na piersiach, zwróć swe oczy i cały umysł ku środkowi brzucha na tak zwany pępek. Powstrzymaj wdychanie 7 Por. E. Przybył, Prawosławie, wydanie drugie, poszerzone, Kraków 2006, s. 95–97, 104–105. To samo zagadnienie z nieco innej perspektywy omawia Józef Kuffel w książce: W drodze na Tabor. Theosis w życiu i twórczości św. Paisjusza Wieliczkowskiego, Kraków 2005, s. 41–64. 8 W. Łosski, Teologia mistyczna Kościoła wschodniego, Warszawa 1989, s. 179. Cichy anioł 17 powietrza przez nos, tak byś nie oddychał zbyt często. Zanurz się umysłem w twojej wnętrzności, tak aby odnaleźć tam miejsce serca, gdzie wszystkie moce duszy zwykle się zbierają. Na początku znajdziesz ciemność i tępy, ciężki opór, lecz trwając w tym zajęciu i praktykując je dzień i noc, odnaj- dziesz w przecudowny sposób szczęście bez granic (...)9. Czyżby to wszystko znaczyło, że Liza Kalitina nauczyła się mod- litwy Jezusowej od swojej niani Agaphii, a więc „kochającej”? A ta z kolei, będąc chłopką i żyjąc w pełnej zgodności z myślą słowia- nofi lów, przechowała w swoim sercu żywe tradycje prawdziwej wia- ry chrześcijańskiej, nieskalane późniejszymi naleciałościami, przede wszystkim zaś zgubnym wpływem zachodniej scholastyki spod znaku Stagiryty? A być może nie tylko chłopi, lecz także wszyscy inni Ro- sjanie, jako że wychowani w duchu tradycji chrześcijańskiego wscho- du, odczuwają potrzebę cichej modlitwy serca? No cóż, w przytoczonym wyżej fragmencie Ławrecki jakby my- śli sercem («всё говорило его сердцу»), a gdyby się jednak modlił, to prawdopodobnie „bez słów” («он без слов даже не молился»). Сzyżby nawet niewierzący lub agnostycznie nastawieni Rosjanie, któ- rych w XIX wieku w kręgach inteligenckich było wielu, znajdowali się pod wpływem tradycji hezychastycznej? Taki wniosek okazuje się bardzo kuszący, chociażby dlatego, że stosunkowo niedaleko mia- sta O... (Orła, ojczyzny Turgieniewa) znajduje się słynna Pustelnia Optyńska. Wiadomo, że starcy optyńscy, Lew, Makariusz, Antoniusz i Ambrozjusz, kontynuowali i wzbogacali tradycję modlitwy serca, której odnowy dokonał św. Paisjusz Wieliczkowski na przełomie XVIII i XIX wieku. Przecież wiadomo, że jeden z czołowych sło- wianofi lów, wybitny fi lozof Iwan Kiriejewski, a następnie Mikołaj Gogol, Włodzimierz Sołowjow, Fiodor Dostojewski i Lew Tołstoj od- wiedzali klasztor, wykazując wielkie zainteresowanie nauką starców i, co za tym idzie, teologią mistyczną wschodnich Ojców Kościoła. Tą drogą poszedł między innymi znany polonista, badacz literatury i kultury Ryszard Przybylski, który starał się udowodnić, że twórczość wczesnego Dostojewskiego (skądinąd ateisty i utopijnego socjalisty, 9 The Hesychastic Method, [w:] G.A. Maloney, Russian Hesychasm. The Spirituality of Nil Sorskij, Paris 1973, s. 271. Cyt. za: E. Przybył, Prawosławie..., s. 103.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Sny o aniołach i diabłach
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: