Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00358 007228 10024158 na godz. na dobę w sumie
Sokolnictwo. Gatunki, utrzymanie, układanie, polowanie - ebook/pdf
Sokolnictwo. Gatunki, utrzymanie, układanie, polowanie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 160
Wydawca: Multico Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7073-727-6 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Praktyczne porady i rzetelna wiedza na temat sokolnictwa! Książka napisana przez doświadczonego sokolnika, kochającego ptaki drapieżne i emocje polowania. Dla wszystkich sokolników i zainteresowanych tą dziedziną łowiectwa.

 Sokolnictwo – wiedza tajemna czy zwykłe polowanie? Arystokratyczne hobby czy sport dla każdego? Miłość do zwierząt czy okrucieństwo? Niewiele dziedzin ludzkiej działalności związanej ze zwierzętami budzi tyle kontrowersji co sokolnictwo. Pora wyrobić sobie własne zdanie! Książka napisana przez doświadczonego sokolnika, kochającego ptaki drapieżne i emocje polowania. Dla wszystkich sokolników i zainteresowanych tą dziedziną łowiectwa.  
 
Znajdziesz w niej wiadomości o:
• gatunkach ptaków dla sokolników
• ich żywieniu i utrzymaniu
• akcesoriach sokolniczych
• sposobach szkolenia ptaków łowczych
• polowaniu na różną zwierzynę

Praktyczne porady i rzetelna wiedza na temat sokolnictwa!

Marek Cieślikowski jest z wykształcenia hydrobiologiem i ornitologiem. W połowie lat osiemdziesiątych przez krótki czas piastował funkcję sokolniczego i w tym okresie wprowadził polską organizację sokolniczą „Gniazdo Sokolników” do IAF (International Association for Falconry and Birds of Prey).
Jest lektorem Polskiego Związku Łowieckiego w dziedzinie sokolnictwa. Obecnie mieszka na Pomorzu Zachodnim, w terenie, o którym marzy zapewne każdy sokolnik. Jest też zwolennikiem polowania z ptakiem łowczym wyłącznie na zwierzynę łowną.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

6 Motto Dlaczego wspinasz się na szczyty? – zapytano himalaistę. Bo są góry! – odparł. Dlaczego pasjonujesz się żeglarstwem? – zapytano żeglarza. Bo jest i wiatr i morze! Dlaczego jesteś sokolnikiem? Bo są sokoły i kropka! – odpowiem. trochę hiStorii 7 Trochę historii Ptaki drapieżne od zarania dziejów ludzkości fascynowały człowieka. Ich odwaga, siła, piękno i majestat lotu wzbudzały podziw i odwieczną tęsknotę do wzbicia się w przestworza. Być może sama chęć obcowania z ptakami dała początek sokolnictwu, a nie, jak się powszechnie sądzi, potrzeba wymyślenia jeszcze jednego sposobu zdobywania pożywienia. Zgodnie z tradycyjnymi poglą- dami sokolnictwo wywodzi się z centralnej Azji, gdzie ludzie zaczęli używać oswojonych ptaków drapieżnych w pierwszym lub drugim tysiącleciu p.n.e. Ostatnie ba- dania archeologów wykazały jednak znacznie wcześniejszą obecność kości dużych ptaków drapieżnych, wśród in- nych, liczniejszych, szczątków zwierząt łownych, w bezpośrednim sąsiedztwie osad ludzkich. Czyżby początki sokol- nictwa sięgały nie cztery, ale dwanaście tysięcy lat wstecz – bo tak są datowane owe znaleziska? A może ptaki drapieżne wykorzysty- wano wtedy do obrzędów religijnych lub jako źródło piór do wytwarzania ozdób? Trudno historykom zająć jednoznaczne stanowisko w tym względzie. Badacze przeszłości typowe motywy sokolnicze odnajdują już w starożytnych tekstach i malowidłach. Jedno z pierw- szych artystycznych świadectw pochodzi nie z Dalekiego Wschodu, lecz z Turcji. Kilka rzeźb datowanych na około 1500 lat p.n.e. przedstawia człowieka z dużym ptakiem na pięści. Tą samą ręką człowiek ów trzyma za tylne nogi zająca – prawdo- podobnie zdobycz. Następny, nieco późniejszy motyw odnaleziono w północnym Iraku. Da- towana na okres panowania króla Sar- gona II (722–705 p.n.e.) płaskorzeźba przedstawia małego ptaka drapieżnego na nadgarstku mężczyzny. Znaczący jest fakt, że dzieło uwidacznia pęta (skórza- ne rzemyki użyte do przywiązania pta- ka do ludzkiej pięści) na nogach ptaka, przechodzące między kciukiem a palcem wskazującym sokolnika. Dowodzi to, że na Bliskim Wschodzie sokolnictwo było dobrze rozwinięte i znano sprzęt w nim używany już w ósmym wieku p.n.e. Na początku piątego wieku p.n.e. Kte- zjasz z Knidos – nadworny lekarz perskie- go króla Artakserksesa II – w traktacie o sokolnictwie opisuje kraj i obyczaje ta- jemniczych ludów mieszkających gdzieś w centralnej Azji, dostarczając szczegó- łów z polowania na lisy i zające przy po- mocy orłów oraz przedstawia sposoby układania tych ptaków. Z opisów tych wynika, że od zawsze przeciętny Kir- giz wierzył, iż orzeł jest przodkiem jego szamana, który używa magii do leczenia chorób i przepowiadania przyszłości. Kiedy ciężarna kobieta miała trudności przy porodzie, szaman całą winą za cier- pienia obarczał złe duchy, wypędzając je przy pomocy wzroku ułożonego orła, którego sadowił przy rodzącej. Fakt schwytania lisa przez orła postrzegano jako symbol płodności, a samo polowa- nie było poprzedzone skomplikowanym rytuałem. To tylko kilka mniej znanych faktów z obszernej historii sokolnictwa, którą można poznać bardziej szczegółowo się- gając po znakomitą książkę Mieczysława Mazarakiego Z sokołami na łowy. Ludy azjatyckie od tysiącleci nieprzerwanie kultywują tradycję sokolniczą 8 Moje początki Moje początki Sokolnictwo zafascynowało mnie wtedy, kiedy nauczyłem się samodzielnie czytać i wpadła mi do ręki książka Włodzimie- rza Puchalskiego  Wyspa  Kormoranów,  w której znakomity fotografik i miłośnik przyrody zachwyca się zdolnościami ło- wieckimi sokołów oraz opisuje tragicz- ne losy gniazda sokoła wędrownego na Mazurach. Pozwolę sobie przytoczyć te najważniejsze fragmenty, których na- uczyłem się wtedy na pamięć: „Spośród powietrznych myśliwych do najciekaw- szych i najpiękniejszych należą sokoły. Wśród drapieżników zajmują sokoły pewne odrębne miejsce ze względu na cechy, które z naszego punktu widzenia można by nazwać zaletami charakteru. Polują bowiem i chwytają swe ofiary tylko w ruchu, nie napadają nigdy – w przeci- wieństwie do wszystkich innych drapież- ników – na ofiary siedzące, na bezbronne pisklęta. Atakują w locie, a gdy im się atak nie powiedzie, raczej nie ponawiają go, pozwalają napadniętym umknąć. Nie ata- kują też ptasiego drobiazgu, dobierając przeciwników równie dużych, a nawet większych od siebie. Ta cecha pozwala postawić sokoły w rzędzie myśliwców walecznych i rycerskich. […] Kiedyś jadąc o świcie ku naszej wyspie, usłyszeliśmy sygnały ostrzegawcze. Na tle rozpalonego wschodem nieba płynął klucz gęsi. I na- gle sokół, ze złożonymi skrzydłami, runął gdzieś spod nieba w sam środek eskadry. W powietrzu zakotłowało się i jedna gęś ukośnym lotem spadła w trzciny, a za nią sokół, by dokończyć łowu”. Potem w przekonaniu, że będę sokol- nikiem, utwierdził mnie prof. Jan Soko- łowski takimi oto fragmentami z Ptaków Ziem Polskich: „[…] niegdyś ceniono so- koły ze względu na ich znaczenie dla ło- wiectwa i posługiwano się nimi podczas polowań na ptactwo i drobną zwierzy- nę. Specjalni hodowcy, tzw. sokolnicy, studiowali życie tych ptaków z wielkim Ten raróg pamięta czasy, kiedy nasze łowiska obfitowały w kuropatwy i zające zamiłowaniem. Sokoły były uważane również za najpiękniejszą ozdobę życia myśliwskiego i cena jednego ptaka czę- sto przewyższała cenę najlepszego konia. […] Do sokolnictwa nadają się nie tylko sokoły, lecz również inne ptaki drapież- ne polujące na większą zdobycz, jak ja- strzębie, krogulce i orły. Najważniejsze, aby tresowany ptak drapieżny zechciał wrócić do człowieka, jeżeli nie uda mu się niczego schwytać. Tylko odpowiednio oswojony drapieżnik nadaje się do polo- wania, który nie ucieka przed człowie- kiem, a gdy nie złapie zdobyczy lub zo- baczy sygnał w postaci pęczka piór, sam wraca do sokolnika. Jedynie tego trzeba go nauczyć – resztę umie sam”. Profesora Jana Pinowskiego, ornito- loga, światowej sławy specjalistę od pta- ków wróblowatych poznałem osobiście jeszcze jako student na obozie nauko- wym na początku lat siedemdziesiątych. I choć typowych dyskusji akademickich na tematy ornitologiczne tam nie brako- wało, to sprawy odradzającego się wte- dy w Polsce sokolnictwa obawiałem się poruszać, znając mocno negatywne ofi- cjalne stanowisko gremiów ornitologicz- nych. Nie wiedziałem jednak, że prof. Pi- nowski już kilka lat wcześniej w książce pod tytułem O ptakach  wyjaśnia czytel- nikom w sposób bardzo obiektywny i bez żadnej niechęci do sokolnictwa, na czym ono polega. Warto przytoczyć fragment: „Wyobraźmy sobie teraz sytuację, któ- ra w wielu krajach nie należy do rzadko- ści. Słyszymy nagle szum w powietrzu. Tuż obok nas przeleciał dziki gołąb, a za nim duży ptak. Zniknęły razem za pa- górkami. Słychać jakiś dziwny dźwięk, podchodzimy bliżej, na nieżyjącym już gołębiu siedzi jastrząb. Mimo że jeste- śmy blisko, zupełnie na nas nie zważa, tylko skubie swoją zdobycz. Na jego no- dze dostrzegamy mały dzwonek. Skąd on ma ten dzwonek? Podchodzi do nas jakiś mężczyzna, sądząc po jego stroju jest to myśliwy, ale bez strzelby. Na prawej ręce ma wielką rękawicę z grubej skóry. Zbliża się do jastrzębia, wyjmuje z torby kawa- łek oskubanego mięsa i podaje ptakowi. Ten zostawia gołębia, porywa skwapliwie podany kąsek, siada na rękawicy myśli- wego i zaczyna w spokoju rozrywać mię- so. Nieżywego gołębia myśliwy chowa do torby”. Profesor Roch Mackowicz, także or- nitolog, mój nauczyciel akademicki i tro- chę wychowawca, nie był sympatykiem sokolnictwa. Potrafił celnie wypunkto- wać jego słabe strony i niektóre wątpliwe etycznie aspekty. To dzięki Niemu udało mi się, jak sądzę, uniknąć błędów, przed którymi mnie przestrzegał. definicje 9 Współczesne definicje sokolnictwa A kim jest współczesny sokolnik? Od- powiedź jest banalnie prosta. Sokolnik to osoba zajmująca się sokolnictwem. We- dług aktualnie obowiązującego w Polsce prawa sokolnikiem jest myśliwy, członek Polskiego Związku Łowieckiego, który uzyskał uprawnienia sokolnicze. W daw- nych czasach mianem sokolnika określa- no urzędnika dworu, który był odpowie- dzialny za królewską sokolarnię. Sokolnikiem jest osoba polująca za- równo z sokołem, jak z orłem czy jastrzę- biem. Dawniejsze próby nazywania ja- strzębnikiem myśliwego polującego z jastrzębiem nie przyjęły się, chociaż o orlarzach słyszy się tu i ówdzie do dziś. Czerpiąc z historycznych wzor- ców kształtowania współczesnego języka polskiego w wydaniu łowieckim można by jednak istotnie zaryzykować podział sokolnictwa na trzy główne gałęzie: so- kolnictwo jastrzębie, orle i sokole. Ta pierwsza dotyczyłaby używania do polo- wań jastrzębi, krogulców i myszołowów, druga oczywiście orłów, a trzecia wszyst- kich gatunków sokołów. Czym jest sokolnictwo? Według S. Hop- pego jest to rodzaj łowiectwa polega- jący na chwytaniu niektórych ptaków drapieżnych (orłów, sokołów, gołębia- rzy, krogulców i in.), układaniu ich do łowów, utrzymaniu (chowie) oraz polo- waniu na drobną zwierzynę lotną i czwo- ronożną z użyciem tych ptaków (ptaków łowczych). Znakomity znawca historii łowiectwa Mieczysław Mazaraki podaje zaś następującą krótką definicję sokol- nictwa: „Układanie pewnych gatunków ptaków drapieżnych do łowów i polowa- nie z nimi”. » W moim odczuciu definicja współczesnego sokolnictwa po- winna brzmieć tak: Sokolnictwo to sztuka układania ptaków drapieżnych do łowów i polowa- nie z nimi oraz utrzymywanie ptaków łowczych w warunkach odpowiadających ich potrzebom. Ten ptak łowczy jest zadowolony z warun- ków, jakie stworzył mu sokolnik 10 gatunki Gatunki ptaków drapieżnych (szponiastych) w sokolnictwie europejskim Przyjął się już w polskim sokolnictwie angielski podział gatunków ptaków łow- czych na trzy zasadnicze grupy: krót- koskrzydłe ( jastrzębie, krogulce), szerokoskrzydłe (orły, myszołowy) i długoskrzydłe (sokoły). Stosowana nie- kiedy klasyfikacja na ptaki wysokiego i ni- skiego lotu wychodzi powoli z użycia. Jak łatwo wywnioskować z poniższego zestawienia gatunków, wybór ptaka na przyszłego towarzysza łowów jest spo- ry. Chociaż… Dawno temu, bo na początku ubie- głego wieku, sławny angielski sokolnik pułkownik Gilbert Blain napisał, cytując jeszcze starszego sokolnika: „[…] tak na- prawdę w sokolnictwie liczą się trzy ga- tunki ptaków: jastrząb, krogulec i sokół wędrowny. Reszta to menażeria i praw- dziwy sokolnik może się bez niej obejść”. Pisząc „menażeria” miał więc na myśli raroga, lannera, białozora, drzemlika, luggera (raroga indyjskiego – Falco jug- ger), myszołowa rdzawosternego, harrisa i orła przedniego. Bardzo sobie cenię sposób pojmo- wania ówczesnego sokolnictwa przez G. Blaina, jego stosunek do ptaków oraz metody układania, eliminujące przemoc podczas ukracania sokołów i wydaje mi się, że w jego zacytowanej opinii jest spo- ro racji. Zastanawiałem się jednak, skąd u Anglików tak dobra znajomość egzo- tycznych gatunków ptaków drapieżnych. Dopiero po lekturze starych roczników The Journal of the British Falconers Club (w tym miejscu składam podziękowa- nia Panu Adamowi Mroczkowi za udo- stępnienie oryginałów) doszedłem do wniosku, że główną przyczyną upadku Imperium Brytyjskiego musiało być so- kolnictwo, ponieważ – jak wynikało z lek- tury – prawie co drugi oficer armii brytyj- skiej stacjonującej w Afryce czy w Indiach parał się tym zajęciem, zamiast pilnować spraw wagi państwowej. Istnieje teoria, że w zasadzie można ułożyć do polowania ptaka drapieżnego każdego gatunku. Tylko po co? Chyba tyl- ko po okresie rehabilitacji i w celu przy- wrócenia mu pełnej sprawności przed wypuszczeniem na wolność. Nie znaczy to jednak, że nie warto zapoznać się z ce- chami wszystkich gatunków trzymanych i układanych przez sokolników. W niżej przedstawionym opisie ga- tunków pominąłem niektóre szczegó- ły z ich biologii, gdyż można je znaleźć w wielu podręcznikach ornitologii – np. w książce Ptaki Polski autorstwa Andrze- ja Kruszewicza wydanej przez Multico Oficynę Wydawniczą. Gatunki w po- szczególnych grupach uszeregowałem według stopnia popularności wśród eu- ropejskich sokolników. Sokolnik z Abu Dhabi z czarnym sokołem na karwaszu gatunki 11 krótkoskrzydłe Jastrząb (Accipiter gentilis), wyko- rzystywany od wieków w sokolnictwie, w pełni zasłużył sobie na miano najlep- szego, The Best. No cóż, nie wszystkim podobają się wyjątkowe zdolności łowieckie jastrzę- bia, jego siła, odwaga, spryt i niewiary- godna sprawność, bo przeklinają go od wieków hodowcy drobiu i gołębi oraz myśliwi wypuszczający do swoich ło- wisk tłuste, ociężałe i na pół oswojone bażanty. Używanie dwuczłonowej gatunko- wej nazwy „jastrząb gołębiarz” według wielu autorytetów zajmujących się języ- kiem polskim w biologii i łowiectwie jest niepoprawne, toteż mówmy albo „gołę- biarz”, albo „jastrząb”. Na całym świecie, według F. Weic- ka występuje 9 podgatunków A. genti- lis. W środkowej Europie żyje A. gentilis  gentilis, przez innych autorów nazywany gallinarum, w północnej części Europy i Azji można spotkać jaśniejszego A. gen- tilis buteoides, na Kamczatce żyje prawie zupełnie biały A. gentilis albidus, a w Ame- ryce Północnej sokolnicy polują z A. gen- tilis atricapillus. Samiec jastrzębia podgatunku środ- kowoeuropejskiego waży najczęściej 750–850 gramów, choć trafiają się niekie- dy ptaki o masie 650, a nawet 900 g. Do- brze ułożony i rozlatany samczyk potrafi upolować prawie każdą zwierzynę wiel- kości od wróbla do dzikiego królika. Do najczęstszych zdobyczy dzikiego samca należą sójki, drozdy, szpaki, gołębie do- mowe, grzywacze i dzikie kaczki różnych gatunków. Samica gołębiarza to już więk- szy kaliber ptaka łowczego, waży bowiem średnio 1100 gramów, przy czym spotyka się także ptaki o masie 900 g i „czołgi” 1400-gramowe. Na wolności samica, po- dobnie zresztą jak samiec, poluje na to, czego jest najwięcej w jej rewirze łowiec- kim. Z mojej praktyki sokolniczej wyni- Portret samicy jastrzębia, mojej Figi Jastrząb podgatunku A. gentilis albidus (fot. M. Pinkowski) ka, że przelatujący zbyt blisko siedzącej na drzewie samicy nietoperz podkowiec (nieco większy od sporego motyla) wca- le nie jest za mały, by paść jej ofiarą, a ła- będź niemy wcale nie jest za duży, by odważna jastrzębica nie zrobiła na nim dosiadu… (łabędzia wypuściłem!). Nato- miast źle ułożona i rozlatana „bambuła” nie upoluje nic poza rzuconym na ziemię wabidłem. U dobrych sokolników jastrzębie do- żywają 25–30 lat. Na wolności żyją śred- nio tylko 4 lata. Rozpowszechniane w wielu publika- cjach sokolniczych stwierdzenie, że ja- strząb jest ptakiem zbyt nerwowym i tak trudnym w układaniu, że nie powinni się nim zajmować początkujący sokolnicy, jest nieprawdziwe. Szanowny Czytelni- ku – przyszły Sokolniku, jeżeli zastosu- jesz się do rad zawartych w dalszej części książki, a w razie jakichkolwiek wątpli- wości skontaktujesz się z doświadczo- nym sokolnikiem, to Twój jastrząb bę- dzie wspaniałym towarzyszem łowów na wiele lat. 12 gatunki Krogulec (Accipiter nisus) jest wy- daniem jastrzębia mniejszym pod wzglę- dem rozmiarów, ale wielkim duchem i sercem do łowów. Samczyk waży zale- dwie 160 g, natomiast znacznie większa samica 250–280 g. Miałem kiedyś w rę- kach dziką samicę, która z pustym wolem ważyła 320 g. Na wolności krogulec poluje przede wszystkim na drobne ptaki wróblowate, choć niektóre samice mogą wyspecjali- zować się w chwytaniu synogarlic. W Eu- ropie, a także w Azji, układa się prawie wyłącznie samiczki na przepiórki, sro- ki, a czasami na grzywacze i kuropatwy. Krogulce są bardzo delikatnymi ptakami. Wymagają starannej opieki i wysokowar- tościowej karmy. Ze względu na niewiel- kie rozmiary i szybką przemianę materii, która wiąże się z niebezpieczeństwem szybkiego niekontrolowanego spadku kondycji, krogulec na pewno nie jest ptakiem dla niedoświadczonego adepta sztuki sokolniczej. Natomiast doświad- czony sokolnik może przeżyć naprawdę fascynujące przygody łowieckie, polując z tym małym Wołodyjowskim. Należy pamiętać, by krogulca nigdy nie przywiązywać krótko do siedzi- ska bramkowego, bo czymś mocno ze- stresowany, może nie zdołać się na nie podnieść. Samiczka krogulca w pierwszym piórze gatunki 13 Szerokoskrzydłe Orzeł przedni (Aquila chrysa- etos) jest olbrzymim i majestatycznym w locie ptakiem. Poluje z nim obecnie niewielu sokolników europejskich. Sa- mica, ważąca 5000 g, z łatwością radzi sobie z lisem i zającem. Kazachowie po- lują z nim na wilki stepowe. Układać go trzeba z dużą starannością i znajomo- ścią orlej psychiki. Niewłaściwie ułożo- ny może bowiem stanowić znaczne za- grożenie dla człowieka. Portret orła przedniego Inne gatunki orłów, np. orzeł stepo- wy (A. nipalensis) i bielik amerykański (Haliaeetus  leucocephalus), są ptakami najczęściej widywanymi na pokazach sokolniczych. Młodociany orzeł stepowy 14 gatunki Myszołów rdzawosterny (Buteo jamaicensis) jest gatunkiem ame- rykańskim, podobnym do naszego my- szołowa europejskiego (Buteo buteo), lecz silniejszym, odznaczającym się większą pasją łowiecką, konsekwencją w ściganiu zdobyczy i lepszą współpracą z sokolni- kiem. Jest również doskonałym łowcą dzikich królików. Harris na pałąku; prawdopodobnie śpiewa piosenkę „Gdybym był sokołem” Harris (Parabuteo unicinctus), na- zwany przez ornitologów myszołowcem, to również amerykański ptak, wielkością zbliżony do jastrzębia (Accipiter gentilis). Samce ważą 550–700 g, samice 900– 1100 g. Wiele angielskich podręczników poleca go początkującym sokolnikom, czego ubocznym skutkiem jest powsta- nie na Wyspach Brytyjskich dzikiej po- pulacji gatunku utworzonej z osobników, które uciekły lub zgubiły się adeptom so- kolnictwa. Harrisy mogą polować w tan- demie, a nawet w grupie kilku osobników, co należy do ich naturalnych zachowań. Są wrażliwe na większe mrozy przy dużej wilgotności powietrza. Jest to ulubiony gatunek organizatorów pokazów sokol- niczych. Rasowy sokolnik raczej nie po- każe się z harrisem na rękawicy. gatunki 15 długoskrzydłe Sokół wędrowny (Falco pe- regrinus), nazywany dawniej księciem przestworzy, w pełni zasłużył sobie na to miano swoim szlachetnym wyglądem, szybkością lotu i odwagą w atakowaniu większej od siebie zwierzyny. Pikując z dużej wysokości, może osiągać niewia- rygodną prędkość: do 320 km/h. Z reguły ptaki tego gatunku bez więk- szych problemów akceptują kapturzenie i nie zatracają pasji łowieckiej, mimo nie- zupełnie dobrego układania. Można je nauczyć bardzo widowiskowego czato- wania na dużej wysokości, a także współ- pracy z psem podsokolim wystawiają- cym zwierzynę. Bardzo zróżnicowana jest wielkość poszczególnych osobników. Samce so- koła wędrownego mogą ważyć 600– 900 g, samice 750–1200 g, a samice pół- nocnoamerykańskiego podgatunku F. p. pealei nawet 1500 g. Europejscy so- kolnicy z samczykami polują więc głów- nie na kuropatwy, pardwy, sroki, gawrony i mewy, a samice wykorzystują do łowów także na większą zwierzynę, np. kaczki, bażanty, dzikie gęsi i czaple. Idealne warunki do polowania z so- kołem wędrownym stwarzają rozległe, otwarte tereny Hiszpanii, wrzosowiska Szkocji i węgierska puszta, wolne od za- budowań, linii energetycznych i ogro- dzeń. W naszym kraju jest niestety zbyt mało obszarów, na których sokoły wę- drowne mogą bezpiecznie i efektywnie popolować. Portret samicy sokoła wędrownego, ob- darzonej imieniem Hakerova, w ósmym piórze
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Sokolnictwo. Gatunki, utrzymanie, układanie, polowanie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: