Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00297 003455 12929600 na godz. na dobę w sumie
Spojrzenia z zewnątrz. Witold Gombrowicz w literaturze argentyńskiej (1970–2017) - ebook/pdf
Spojrzenia z zewnątrz. Witold Gombrowicz w literaturze argentyńskiej (1970–2017) - ebook/pdf
Autor: Liczba stron:
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8088-813-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> literaturoznawstwo, językoznawstwo
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Niniejsza monografia przedstawia dzieło Witolda Gombrowicza z całkowicie nieznanej polskiemu czytelnikowi strony: jako włączone do argentyńskiego kanonu literackiego i funkcjonujące w jego obrębie. Proces „argentynizacji” pisarza jest rozpatrywany z perspektywy współczesnej komparatystyki literackiej i kulturowej, włączając w to badania nad przekładem, refleksje nad tożsamością narodową i jednostkową oraz zagadnienia dotyczące oddziaływania osobowości twórczej. Badanie „efektu Gombrowicza” w literaturze jego przybranej ojczyzny udowadnia, że mamy tam do czynienia z pisarzem w dużym stopniu odmiennym od tego, którego znamy w Polsce – z innymi tekstami i z innym potencjałem interpretacyjnym, działającym w sferze literackiej, kulturowej i politycznej.

 

„Monografia Ewy Kobyłeckiej-Piwońskiej to nie tylko znakomite osiągnięcie z zakresu polsko-iberystycznych badań porównawczych, ale także wielki wkład w polską wiedzę o Gombrowiczu. Niezwykłym sukcesem Autorki jest odsłonięcie głębokości inspirowania przez Gombrowicza wielu oryginalnych utworów współczesnej literatury argentyńskiej. Po lekturze tej monografii nikogo nie powinno już dziwić określenie Gombrowicza jako pisarza argentyńskiego. Z perspektywy badań porównawczych interpretacyjne wyniki książki otwierają nowe możliwości rozumienia międzynarodowej recepcji literatury”.

 

prof. dr hab. Włodzimierz Bolecki

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

SPOJRZENIA Z ZEWNĄ TRZ Ewa Kobyłecka-Piwońska SPOJRZENIA Z ZEWNĄ TRZ Witold Gombrowicz w literaturze argentyńskiej (1970–2017) Łódź–Kraków 2017 Ewa Kobyłecka-Piwońska – Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny, Katedra Filologii Hiszpańskiej, ul. Pomorska 171/173, 90-236 Łódź Publikacja została sfinansowana ze środków Narodowego Centrum Nauki przyznanych na podstawie decyzji numer DEC-2013/09/D/HS2/00563. © Copyright by Ewa Kobyłecka-Piwońska, Łódź–Kraków 2017 © Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź–Kraków 2017 © Copyright for this edition by Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych UNIVERSITAS, Łódź–Kraków 2017 ISBN WUŁ: 978-83-8088-812-8 e-ISBN WUŁ: 978-83-8088-813-5 ISBN Universitas: 97883-242-3153-9 e-ISBN Universitas: 97883-242-3249-9 Redaktorzy inicjujący Urszula Dzieciątkowska Jan Sadkiewicz Recenzja prof. dr hab. Włodzimierz Bolecki Opracowanie redakcyjne Joanna Nazimek Projekt okładki i stron tytułowych Sepielak Na okładce zdjęcie własne Autorki www.universitas.com.pl Wstęp O niewdzięcznej praktyce porównywania Choć badania komparatystyczne przeżywają w ostatnich dekadach prawdziwy rozkwit – oswobodzone z ograniczeń literaturoznawstwa narodowego, otwarte na wytwory kultury powstałe nie tylko na gruncie innego języka, ale zgoła innego niż język tworzywa i gotowe zaakcep- tować swój „słaby profesjonalizm”1, by dzięki temu lepiej odpowiedzieć na wyzwania „nowej humanistyki” – to doświadczenie badacza lub badaczki „porównujących” pozostaje zainfekowane pewnym gorzkim przeczuciem. Gest ustanowienia pokrewieństwa i analogii, wykazania podobieństw, mozolne uzasadnianie związków skutkuje mianowicie utraceniem jednostkowości dzieła literackiego, które – porównane i zestawione – może co najwyżej rezonować w  o d n i e s i e n iu d o lub w  z e s t aw i e n iu z innym. „A mnie po diabła co Sartoriusz powie- dział, gdy Ja Mówię?!”, chciałoby się zakrzyknąć wraz z autorem, który pojedynek na porównywanie sromotnie przegrywa i w pośpiechu „uchodzi”2. Przedsięwzięcie komparatystyczne, w założeniu nastawione na otwarcie perspektywy badawczej, może rykoszetem skutkować takim właśnie „pośpiesznym uchodzeniem” pisarza z krytycznych 1 V. Ryszard Nycz, Kulturowa natura, słaby profesjonalizm. Kilka uwag o przedmiocie poznania literackiego i statusie dyskursu literaturoznawczego, w: Michał Paweł Markowski, Ryszard Nycz (red.), Kulturowa teoria literatury. Główne pojęcia i problemy, Universitas, Kraków 2010, s. 5–38. 2 V. Witold Gombrowicz, Trans-Atlantyk, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1986, s. 38. 6 Wstęp. O niewdzięcznej praktyce porównywania analiz, których celem nie jest bezstronne zaangażowanie w oryginalny świat (koncepcje, dociekania, idee), jaki pisarz ten proponuje. Innymi słowy, komparatystycznemu nastawieniu towarzyszy nieuchronnie rodzaj mauvaise foi, którą krytyk akceptuje, zyskując w zamian pra- wo do poszerzenia interpretacyjnej wolności o konteksty nierzadko samemu autorowi odległe. Wiadomo oczywiście, że intertekstual- ność jest immanentną cechą literatury i – trudno to ukryć – główną racją bytu krytyki, powołanej do (skądinąd niekoniecznie wiernej samemu pisarzowi) egzegezy jego twórczości. Wiadomo także, że „lęk przed wpływem”, czyli w gruncie rzeczy lęk przed „zdemaskowa- niem” tego wpływu, który ze swej istoty jest dla twórcy koniecznym doświadczeniem formującym, towarzyszy pisarzom (i niektórym krytykom, jak Harold Bloom) od zawsze, z wyłączeniem być może Homera. Równie immanentne twórczemu doświadczeniu „kłamstwo romantyczne” – „retoryczne oszustwo skrywające prawdę o kondycji opóźnienia, wtórności i ogromnej podatności na wpływ, która wów- czas ujawniła się ostrzej niż kiedykolwiek przedtem w dziejach ludz- kości”3 – jest rodzajem analogicznej mauvaise foi, tym razem autora, albo – gwoli ścisłości – rodzajem jego bonne foi, bo przekonaniem nabytym nieświadomie, po wyparciu niechcianej prawdy o wpływie. Praca komparatysty polega więc na demaskowaniu poprzedników i prekursorów, a także na poszukiwaniu ewentualnych „spadkobier- ców”, co jest w gruncie rzeczy tą samą praktyką porównania, tyle że z innymi nazwiskami wyjściowymi. Badaniom nad argentyńskimi interpretacjami Witolda Gombro- wicza przyświeca bez wątpienia podobny postulat demaskatorski: Kto i jak go czytał? Co filtruje z jego tekstów? Gdzie odnaleźć można gombrowiczowskie tropy? Założenia, które towarzyszą proponowa- nym przeze mnie studiom nad recepcją autora w innej kulturze naro- dowej, potęgują jeszcze wyjściowy dyskomfort komparatysty, biorący się z przekonania, że badany autor wymyka się w swojej wyjątkowości, 3 Agata Bielik-Robson, Sześć dni stworzenia. Harolda Blooma mitologia twórczości, w: Harold Bloom, Lęk przed wpływem. Teoria poezji, przeł. Agata Bielik-Robson, Marcin Szuster, Universitas, Kraków 2002, s. 206. Wstęp. O niewdzięcznej praktyce porównywania 7 a to dlatego, że uprzywilejowują zdecydowanie kontekst odbioru, na- dając mu prawo do (nad)interpretacji przyjmowanego „z zewnątrz” tekstu. Innymi słowy, przedstawiony przeze mnie „argentyński Gom- browicz” powie znacznie więcej o literaturze argentyńskiej aniżeli o samym Gombrowiczu. Jedynie takie podejście badawcze, nastawione na kulturę przyjmującą, pozwala uniknąć wytykania Argentyńczykom błędów i nieścisłości interpretacyjnych w stosunku do ustaleń kry- tyki polskiej, ich doxa w świetle naszej episteme. Tak pragmatycznie nakierowana metoda badawcza – mająca wskazać, jak Gombrowicz „działa” w uniwersum literackim swej przybranej ojczyzny – wymaga, rzecz jasna, kilku świadomych ustępstw na rzecz kultury docelowej. Najważniejszym z nich jest zgoda na czytanie autora Dziennika jako pisarza argentyńskiego, co wydaje się zadaniem karkołomnym nie tyle ze względu na narodowe sentymenty, ile z konieczności całkowitego zawieszenia polskiego kontekstu genezy i odbioru jego dzieła. Rodzime okoliczności powstawania utworów (niewątpliwie obecne pomimo stopniowego „wchodzenia w Argentynę”4) oraz wyrosła wokół nich gombrowiczologia pozostaną tutaj bez większego znaczenia. Z dru- giej strony „argentynizacja” Gombrowicza oznacza także rezygnację z chętnie ostatnio przyjmowanej przez komparatystów perspektywy transkulturowej, która zakłada badanie literackich tworów nie tyle w oderwaniu od kultury, w której powstały, co w oderwaniu, w uwol- nieniu od wszelkich kulturowych ograniczeń, postrzeganych jako więzienie dla indywidualnego doświadczenia. Argentyńska lektura Gombrowicza jest od takiej interpretacji bardzo odległa, niechętnie rezygnuje z rodzimych punktów odniesienia, nawet współcześnie, kiedy – jak się wydaje – literatura latynoska wkroczyła na tory globali- zacji, gloryfikując przeróżne postnarodowe tożsamości. Argentyńczycy czytają bowiem autora Ferdydurke jako pisarza swojego, godnego przy- wołania w wielu stricte narodowych kontekstach, choć jednocześnie postrzegają jego twórczość jako graniczny przypadek własnego kanonu 4 Witold Gombrowicz, Kronos, wstęp Rita Gombrowicz, posł. Jerzy Jarzębski, przy- pisy Rita Gombrowicz, Jerzy Jarzębski, Klementyna Suchanow, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013, s. 83. 8 Wstęp. O niewdzięcznej praktyce porównywania literackiego, skądinąd dość otwartego na obcość (pisał jednak po polsku). Dlatego niewątpliwie narodowa lektura, jaką proponuje Juan José Saer, nie przeszkadza mu zatytułować swój tekst o Gombrowiczu Spojrzenie z zewnątrz5, który to tytuł parafrazuję na własny użytek. Poza szczegółowym określeniem metody badawczej, którą wykła- dam w pierwszym rozdziale, badanie „efektu Gombrowicza” w literatu- rze regionu La Platy wymaga pochylenia się nad hiszpańskojęzycznymi przekładami jego dzieł, niejednokrotnie znacznie odbiegającymi od polskiego oryginału. W wersji argentyńskiej Ferdydurke, Ślub i Dzien- nik zostały bowiem przepisane lub uaktualnione przez autora, przez co zmienia się także dopuszczalne pole ich interpretacji. Kolejnym poruszanym przeze mnie zagadnieniem są loci communes, które ar- gentyńska krytyka ustala dla dzieła Gombrowicza – takie jak ciele- sność i młodość, język, podróż i wygnanie, konfiguracja literackiego „ja” – wyznaczane zawsze w zgodzie z wewnętrzną dynamiką tamtej- szej literatury. Wstępem do tych rozważań jest krótka rekonstrukcja procesu historyczno-krytycznego, który pozwolił na „argentynizjację” autora Dziennika. Ostatni, najdłuższy rozdział niniejszej monografii jest poświęcony „używaniu” Gombrowicza przez współczesnych pisa- rzy argentyńskich, niejednokrotnie reprezentujących bardzo odległe estetyki, które z kolei skłaniają ich do tworzenia różnych prekursorów, odmiennych Gombrowiczów, akcentując poszczególne składowe jego dzieła. Przyjęłam rok 1970 za symboliczną cezurę początkową moich badań, by skupić się na interpretacjach niezapośredniczonych auto- komentarzem samego pisarza – w 1963 roku na zawsze opuszcza on Argentynę, a jego twórczość stopniowo „uwalnia się” od ciężaru le- gendy Gombrowicza-prowokatora i enfant terrible sceny literackiej oraz zaczyna być komentowana w gronie szerszym niż krąg bliskich przyjaciół pisarza. 5 Juan José Saer, Spojrzenie z zewnątrz, przeł. Klementyna Suchanow, Krystian Radny, „Literatura na Świecie” 2001, nr 4, s. 72–82; wyróżnienie moje – E.K.P. 1. Komparatystyka, literatura światowa i „inna” historia literatury Metoda badawcza Badania nad recepcją dzieła Witolda Gombrowicza w Argentynie sytuują się niewątpliwie w polu zainteresowania studiów komparaty- stycznych, które w ostatnich dziesięcioleciach doczekały się mnogości określających je przymiotników: obok tradycyjnej komparatystyki lite- rackiej (niekiedy zwanej typologiczną1), mówi się o interdyscyplinar- nej, kulturowej czy komparatystyce mediów2. Na dodatek dziedzina ta dzieli swój przedmiot badań z refleksją postkolonialną (i właściwym jej spektrum ujęć politycznych), teorią i praktyką tzw. literatury światowej, translatologią oraz postulowaną „możliwą historią literatury”3 (zwaną także ponowoczesną, słabą, porównawczą lub kulturową4). W zależ- ności od przyjętej perspektywy komparatystyka te obszary badawcze wchłania, krzyżuje się z nimi lub staje się ich częścią, akceptując swoją 1 V. Andrzej Zawadzki, Między komparatystyką literacką a kulturową, w: Teresa Walas, Ryszard Nycz (red.), Kulturowa teoria literatury 2. Poetyki, problematyki, interpretacje, Universitas, Kraków 2012, s. 325–368. 2 V. Mieczysław Dąbrowski (red.), Komparatystyka dla humanistów. Podręcznik akademicki, Wyd. UW, Warszawa 2011. Oprócz tego istnieje cała gama indywidu- alnych projektów komparatystycznych, takich jak komparatystyka wewnętrzna, dekonstrukcjonistyczna, pozasłowna, integralna etc.; v. Andrzej Hejmej, Kom- paratystyka. Studia literackie – studia kulturowe, Universitas, Kraków 2013, s. 79. 3 V. Ryszard Nycz, Możliwa historia literatury, „Teksty Drugie” 2010, nr 5, s. 167–184. „Konstelacje komparatystyczne” omawia szczegółowo: Andrzej Hejmej, op. cit., 4 s. 284–290. 10 1. Komparatystyka, literatura światowa i „inna” historia literatury niestabilność i „niezdyscyplinowanie” jako cenę tak szerokiego hory- zontu badawczego. Z drugiej strony przeciwnicy komparatystyki za- rzucają jej brak właściwego przedmiotu badań oraz pasożytowanie na pokrewnych dyscyplinach, w szczególności filologiach narodowych5. Ta wielopłaszczyznowość, a także kłopotliwe bogactwo terminolo- giczne sprawiają, że badacz zajmujący się z tej perspektywy tekstem literackim (a często także tekstem kultury), czuje się w obowiązku określić, obficie powołując się na prace teoretyczne, jaki właściwie rodzaj komparatystyki uprawia (co stało się udziałem piszącej te słowa i tłumaczy natłok przypisów na tej oraz kolejnych stronach). Szeroko rozumiana komparatystyka stała się więc w ostatnich dziesięcioleciach dyscypliną modną, sytuującą się w awangardzie zmian, którym podlega wiedza o literaturze oraz kulturze, sprawnie uzasadniającą swoją nowoczesność, co zdejmuje ze współczesnego komparatysty obowiązek odżegnywania się od uprawiania tzw. wpły- wologii, popularnej jeszcze w pierwszej połowie XX wieku i inspiro- wanej pozytywistycznym faktualizmem6. Chociaż we współczesnych pracach poświęconych badaniom porównawczym nadal padają nie- ustanne podejrzenia o ich kryzys lub nawet śmierć7, którym z kolei towarzyszą postulaty likwidatorskie, nie ulega wątpliwości, że bada- nia te przeżywają raczej okres triumfu, szczególnie w Polsce, gdzie 5 Klasyczny jest zarzut René Welleka (Kryzys literatury porównawczej, przeł. Zdzisław Łapiński, „Pamiętnik Literacki” 1968, t. 59, z. 3, s. 269–279) o bra- ku wyraźnego przedmiotu badań i własnej metodologii oraz ostrzeżenia René Etiemble’a (Porównanie to jeszcze nie dowód, przeł. Wanda Błońska, „Pamiętnik Literacki” 1968, t. 59, z. 3, s. 311–332) przed ustanawianiem zbyt łatwych analogii. Te i inne problemy metodologiczne badań porównawczych omawia: Edward Kas- perski, Komparatystyka współczesna. Zadania i zakres, w: Ewa Szczęsna, Edward Kasperski (red.), Komparatystyka dzisiaj, t. 1: Problemy teoretyczne, Universitas, Kraków 2010, s. 15–16. 6 Za swoisty manifest tego rodzaju badań komparatystycznych uchodzi praca: Paul Van Tieghema, La littérature comparée, Colin, Paris 1931. Fakt, iż ośrodkiem tradycyjnych badań porównawczych była wówczas Francja, antycypuje moje rozważania na temat literatury światowej w ujęciu Pascale Casanovy. 7 V. Gayatri Chakravorty Spivak, Death of a Discipline, Columbia University Press, New York 2003. Metoda badawcza 11 nadrabiamy zaległości z ostatnich dziesięcioleci8. Co więcej, wspo- mniane wyżej „niezdyscyplinowanie” – wynikające tak ze stosowanych w komparatystyce nieostrych kategorii badawczych, jak z wielości języków, kultur i środków przekazu – bywa często interpretowane jako zaleta, w tym „rozmyciu teoretycznym” upatruje się bowiem w gruncie rzeczy odpowiedzi na płynność ponowoczesnej epoki, której tylko badania z natury swej interdyscyplinarne potrafią jeszcze narzucić poznawczą siatkę pojęć, nawiązać dialog, porównać zjawiska na pozór odległe, innymi słowy: odnaleźć sens, który wymyka się tradycyjnym dyscyplinom literaturoznawstwa. Z drugiej strony formułowane z ta- kim rozmachem perspektywy badawcze komparatystyki sprawiają, że rozbudza ona niezwykle szeroki horyzont oczekiwań, jak się wy- daje, trudnych do spełnienia. I tak ma być odpowiedzią na wyżej wspomniane przemiany cywilizacyjne, w szczególności globalizację i rozwój zaawansowanych systemów przekazu informacji, uwrażliwiać na różnicę kulturową, skupiać jak w soczewce problemy świata epoki postkolonialnej, różnorakich mniejszości oraz kwestie genderowe, nie uciekając przy tym od posługiwania się różnymi kodami przekazu: 8 Dowodem na to niech będzie urodzaj polskich publikacji poświęconych stu- diom komparatystycznym w ostatnich latach, pośród których można wymienić (w żadnym razie nie pretendując do wyczerpania tej listy): numer „Tekstów Drugich” dedykowany literaturze światowej (2014, nr 4); wydawany od 2010 „Rocznik Komparatystyczny”; antologię Niewspółmierność. Perspektywy nowo- czesnej komparatystyki pod redakcją Tomasza Bilczewskiego (Universitas, Kra- ków 2010); zbiór studiów na temat badań porównawczych w poszczególnych krajach europejskich zatytułowany Drogi i rozdroża współczesnej komparatystyki europejskiej zredagowany przez Alinę Nowickią-Jeżową, Krystynę Wierzbicką- -Trwogę i Tomasza Wójcika (Elipsa, Warszawa 2012); pracę zbiorową Kultura w stanie przekładu. Translatologia – komparatystyka – transkulturowość, której redaktorami są Włodzimierz Bolecki i Ewa Kraskowska (Fundacja Akademia Humanistyczna, Warszawa 2012); monografię Edwarda Kasperskiego Kategorie komparatystyki (Wydział Polonistyki UW, Warszawa 2010) oraz wspominane już publikacje: dwutomową Komparatystykę dzisiaj i Komparatystykę dla humanistów. O statusie komparatystyki w Polsce XX i początku XXI wieku, sytuującej się raczej na marginesie dyscyplin pokrewnych i pogrążonej w instytucjonalnym niebycie, przenikliwie pisze Tomasz Bilczewski we wstępie do antologii Niewspółmierność (s. XIX–XX). 12 1. Komparatystyka, literatura światowa i „inna” historia literatury słowem, obrazem, muzyką9. Ponadto ma być lekarstwem na bolączki literatur narodowych, grzeszących w szczególności podejściem stricte nacjonalistycznym i rozpatrującym poszczególne literatury w oderwa- niu od szerszego kontekstu kulturowego, w którym te niewątpliwie są zanurzone. Stosunek łączący te dyscypliny nie musi być zresztą antagonistyczny, ponieważ podejście komparatystyczne – a więc w ja- kiejś mierze zewnętrzne – pozwala odkryć w analizowanych dzie- łach nowe, niedostrzegalne w kontekście narodowym pokłady sensu. Co więcej, kulturom odległym od centrum (a więc także polskiej) nowoczesna komparatystyka oferuje możliwość wprowadzenia ich tworów w obieg międzynarodowy, ukazując ich związki z dziełami autorów stanowiących tzw. hiperkanon, czyli stosunkowo nielicznej grupy „wielkich” pisarzy globalnie rozpoznawalnych. Autor pojęcia hiperkanonu, David Damrosch, z dezaprobatą konstatuje istnienie niewzruszonej od lat elity literackiej, której wieloletnie już studia postkolonialne wcale nie nadwerężyły, przeciwnie – twórcy ci zyskali dzięki nim jedynie nowe pola odczytań: „Powinniśmy przeciwstawić się hegemonii hiperkanonu, ponieważ jednak jego istnienie jest faktem, trzeba zarazem obrócić go na naszą korzyść”10. To „obracanie” ma być właśnie szansą dla pomniejszych literatur: ich autorzy, analizowani w związku i w połączeniu z „ekstraklasą” literatury zyskują na popu- larności i mają szansę przebić się do czytelników nienarodowych11. 9 V. Mieczysław Dąbrowski, Wstęp, w: idem (red.), op. cit., s. 7–11. O komparaty- styce jako modelu nowoczesności pisze także Andrzej Hejmej (op. cit., s. 78–83). Mój sceptyczny ogląd oczekiwań stawianych współczesnej komparatystyce zainspirowany został lekturą książki Stanleya Fisha Profesjonalna popraw- ność. Badania literackie a polityczna zmiana (przeł. Stanisław Wójtowicz, Wyd. Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Poznań 2012), w której – nie kwestionując osiągnięć badawczych humanistyki w ostatnich dziesięciole- ciach – amerykański badacz wypowiada się krytycznie na temat celowości i faktycznej realności projektu zaangażowania badań literackich w tworzenie nowego społeczeństwa. 10 David Damrosch, Literatura światowa w dobie postkanonicznej i hiperkanonicznej, przeł. Anna Tenczyńska, w: Tomasz Bilczewski (red.), op. cit., s. 376. 11 Niejako na marginesie artykułu Damroscha pragnę poruszyć kwestię „akademic- kiego kolonializmu”, którego komparatystyka nierzadko pada ofiarą. Dobrym na Metoda badawcza 13 Ostatecznie – by kontynuować listę oczekiwań i nadziei, jakie rozbudza komparatystyka – ma być ona także odzwierciedleniem sposobu życia, który przypada w udziale coraz większej liczbie ludzi i w którym pyta- nie: „skąd pochodzisz?”, zastąpić wypada pytaniem: „pomiędzy czym się znajdujesz?”12. Doświadczenie migracji – już nie wygnania ani podróży – sprzyja bowiem komparatystycznemu spojrzeniu w życiu codziennym, w którym to, co swojskie, jest nieustannie konfrontowane z tym, co (coraz mniej) obce. Badania porównawcze byłyby więc także językiem opisu dla doświadczenia przynależności do wielu miejsc lub raczej braku przynależności, swoistego zawieszenia pomiędzy wieloma kulturami i językami. Ten, jak się zdaje, nadmierny optymizm poznawczy został zresztą już wykryty i skrytykowany na gruncie – co znamienne – samej kom- paratystyki, dobrze pojętej „mistrzyni podejrzeń” względem samej siebie. Gayatri Spivak prognozuje nie tyle śmierć całej komparatystyki jako dziedziny poznania, lecz schyłek pewnego sposobu jej uprawiania, nastawionego na porównywanie dokonywane z perspektywy literatur centralnych oraz opartego na poczuciu nieufności i lęku wobec kul- tur i języków Innych: „Trzeba zacząć traktować języki półkuli połu- dniowej jako aktywne media kulturowe, a nie jako przedmiot badań to przykładem jest właśnie wielokrotnie już cytowana antologia pod redakcją Tomasza Bilczewskiego Niewspółmierność. Książka ta – niewątpliwie paląco potrzebna i uzupełniająca lukę w polskich badaniach porównawczych – zawiera wyłącznie prace uczonych związanych z anglojęzyczną, głównie północnoame- rykańską akademią, ugruntowując tym (fałszywe) przekonanie, że w komparaty- styce uprawianej w innych językach nic ciekawego się nie zdarzyło. Tymczasem komparatystyka hiszpańskojęzyczna rozwija się prężnie, głównie dzięki badaniom Claudia Guilléna, Daría Villanuevy i Césara Domíngueza. V. numer 787/788 czasopisma „Ínsula” z 2012 roku, poświęcony literaturze porównawczej, w szcze- gólności zawarty w nim artykuł Maria J. Valdésa Literatura comparada o literatura mundial en inglés: diálogo internacional o imperialismo cultural (s. 9–12). O obec- ności hiszpańskich badaczy w ścisłej czołówce światowej komparatystyki niechaj świadczy praca: César Domíngez, Haun Saussy, Darío Villanueva, Introducing Comparative Literature. New Trends and Applications, Routledge, New York 2015. 12 V. Charles Bernheimer, Wstęp. Lęk przed porównaniem, przeł. Piotr Sobolczyk, w: Tomasz Bilczewski (red.), op. cit., s. 130. 14 1. Komparatystyka, literatura światowa i „inna” historia literatury kulturowych prowadzonych przez migranta z metropolii, którego ignorancja jest czymś usankcjonowanym”13. W podobnym tonie wy- powiada się Emily Apter w książce pod znamiennym tytułem Against World Literature. On the Politics of Untranslatability, w której punktuje szereg naiwnych założeń, na których opiera się współczesna kompara- tystyka, określanych wspólnym mianem: „założenia przekładalności”14. Zamiast niego badaczka wysuwa założenie nieprzekładalności, które podminować ma dobre samopoczucie komparatystyki, przesuwając punkt ciężkości z wiary w możliwość międzykulturowej komunika- cji (porównywalność, asymilację, waloryzację „mniejszych” literatur, uwrażliwienie na ich odmienność etc.) na to, co tę komunikację po- tencjalnie utrudnia lub nawet uniemożliwia. Mając na uwadze płynność teoretyczną dyscypliny, a także przed- miot badań – czyli teksty Gombrowicza, o którym Jerzy Jarzębski przenikliwie pisał, że skwapliwie zachęca do zgłaszania votum separatum15 – przystępuję do analizy głównych narzędzi metodologicz- nych podsuwanych przez współczesną komparatystykę, a więc mecha- nizmu recepcji twórcy obcego w kulturze narodowej oraz idei literatury 13 Gayatri Chakravorty Spivak, Przekraczanie granic, przeł. Ewa Kraskowska, w: To- masz Bilczewski (red.), op. cit., s. 170. 14 Przemysław Czapliński tłumaczy je w następujący sposób: „Presumpcja ta mówi, że każde dzieło literackie można przełożyć na inne języki (zwłaszcza na angielski) bez utraty kluczowych sensów i wartości, że przełożone dzieło można osadzić w europejskim systemie kategorii literackich (takich jak epika, liryka, dramat, esej, reportaż…) i ulokować w tradycjach obcych dziełu oryginalnemu, że taksono- micznie oswojone dzieło można odnieść do uniwersalnego słownika (prawda, Bóg, istnienie, seksualność) i wreszcie, że zawsze można przypisać komuś posiadanie owego dzieła (narodowi, autorowi, wydawcy)”; Przemysław Czapliński, Literatura światowa i jej figury, „Teksty Drugie” 2014, nr 4, s. 32. 15 V. Jerzy Jarzębski, Z Gombrowiczem do Europy, w: idem, Natura i teatr. 16 tekstów o Gombrowiczu, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007, s. 15. W tym samym eseju pisze: „W czym przydać tu się może Gombrowicz? Przede wszystkim ustawia nam głos. Zamiast mamrotać coś nieśmiało w obliczu skumulowanej wiedzy wszystkich wieków ludzkości, odzyskujemy dzięki niemu niezbędną bezcere- monialność, bez której nie ośmielilibyśmy się w tej sytuacji mówić głośno i we własnym imieniu”; ibid., s. 12.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Spojrzenia z zewnątrz. Witold Gombrowicz w literaturze argentyńskiej (1970–2017)
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: