Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00181 004130 12776809 na godz. na dobę w sumie
Sprawcza moc przechadzki, czyli polski literat we włoskim mieście - ebook/pdf
Sprawcza moc przechadzki, czyli polski literat we włoskim mieście - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 224
Wydawca: Uniwersytet Śląski Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3801-2364-9 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> filologia polska
Porównaj ceny (książka, ebook (-16%), audiobook).
Współcześnie, aby poznać odległą przestrzeń, nie musimy opuszczać domowych pieleszy. Wystarczy bowiem zerknąć na ekran telewizora lub monitor, by oddać się przyjemności oglądu miejsc oddalonych o tysiące kilometrów. Do niedawna tę możliwość dawały tylko literatura podróżnicza i malarstwo. Pokonując współcześnie własne ograniczenia — finansowe, czasowe, rodzinne czy zawodowe — możemy oddać się przyjemności delektowania się obrazami obcych miast, odległych widoków, sami nie wkładając wysiłku w akt fizycznego przemieszczania się. Każda proponowana nam narracja związana jest jednak z poetyką drogi odmierzanej stałym rytmem kroków, dynamiką środków komunikacji, z których korzysta narrator. Najważniejszy, a zarazem najbliższy człowiekowi sposób poruszania się stanowi chodzenie. Obwarowane jest ono kilkoma wymogami. Odbywa się z punktu do punktu, wymaga postawy pionowej, odmierzane jest rytmem kroków, podlega ograniczeniu związanemu z odczuciem fizycznego zmęczenia poruszającego się podmiotu. Chodzenie wymaga także skupienia. Pieszy musi się rozglądać, omijać przeszkody, wchodzić w kontakt z przedmiotami i podmiotami, które znajdują się na jego drodze, omijać je, wyprzedzać. Trasa podporządkowana jest liniom miejskich arterii, dróg czy uliczek. Kroki się stawia, drobi. W kroku może być zawarta dystynkcja i rytm marszu lub figlarność tanecznych kroczków. Mówi się o kroku tanecznym, marszowym, defiladowym, żółwim czy milowym. Chodzenie z założenia cechuje odcinkowość, fragmentaryczność poznania przestrzeni, którą pieszy zagarnia. Fragmenty układają się przechodniowi w całość, za każdym razem jednak inną, znaczoną indywidualnym rytmem, wysiłkiem i punktem odniesienia. Mapa jednej przestrzeni staje się zatem wielokrotnością map zapisanych przez indywidualnych użytkowników. Powstają swoiste puzzle. (Fragment Wstępu)
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Aleksandra Achtelik Sprawcza moc przechadzki, czyli polski literat we wloskim miescie A l e k s a n d r a A c h t e l i k S p r a w c z a m o c p r z e c h a d z k i . . . 22 8012-364-9 5 Sprawcza moc przechadzki, czyli polski literat we włoskim mieście NR 3242 Aleksandra Achtelik Sprawcza moc przechadzki, czyli polski literat we włoskim mieście Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego • Katowice 2015 Redaktor serii: Studia o Kulturze Dobrosława Wężowicz ‑Ziółkowska Recenzent Robert Cieślak Spis treści Wstęp 7 Część pierwsza Neapolitańska tekstura Wśród lęków i zmysłów 41 „Miasto na wulkanie” 49 Miasto wymarłe — Pompeje 65 Miasto zmysłów — oczy, uszy i ulice 73 Kanały ulic 85 Ulice a religijność 119 Człowiek Neapolu 131 6 Spis treści Część druga Miasta znaki Rzym — miasto ruin 147 Wenecja w kolejnej odsłonie 161 Sycylijskie krajobrazy miejskie 171 Zakończenie 189 Bibliografia 203 Indeks osobowy 213 Summary 217 Резюме 219 Wstęp Epoka współczesna będzie być może nade wszyst‑ ko epoką przestrzeni. Żyjemy w czasach symulta‑ niczności, epoce przemieszczania się i zestawiania, epoce bliskości i oddalenia, przybliżenia i rozpro‑ szenia. Uważam, iż znajdujemy się w momencie, w którym doświadczamy świata w najmniej‑ szym stopniu jako życiowego rozwoju w czasie, a w większym jako sieci łączącej punkty i przeci‑ nającej swoje własne pasma1. W minionym pięćdziesięcioleciu obserwujemy duże zaintereso‑ wanie różnych dyscyplin naukowych kategorią przestrzeni. Rów‑ noległe badania prowadzą filozofowie, antropolodzy, socjolodzy, językoznawcy czy literaturoznawcy2. Przestrzeń w naukach huma‑ 1 M. Foucault: O innych przestrzeniach. Heterotopie. Przeł. M. Żakowski. „Kultura Popularna” 2006, nr 2 (16), s. 7. 2 Wymienić można tu choćby następujące prace: J. Wojtowicz: Miasto eu- ropejskie w epoce oświecenia i rewolucji francuskiej. Warszawa 1972; B. Jałowiecki: Przestrzeń jako pamięć. „Studia Socjologiczne” 1985, nr 2; Idem: Społeczne wy- twarzanie przestrzeni. Warszawa 1988; M. Eliade: Sacrum, mit, historia. Wybór esejów. Przeł. I. Kania. Kraków 1992; S. Czarnowski: Dzieła. T. 3. Warszawa 1956; P. Erna: Człowiek mierzy czas i przestrzeń. Warszawa 1977; R. Piętkowa: Funk- cje wyrażeń werbalizujących kategorie przestrzenne (na materiale współczesnej poezji). Katowice 1989; Przestrzeń w języku i kulturze. Problemy teoretyczne. Analizy tek- stów literackich i wybranych dziedzin sztuki. Red. J. Adamowski. Lublin 2005; Czas i przestrzeń w języku. Red. R. Laskowski. Katowice 1986; Y.‑F. Tuan: Przestrzeń i miejsce. Przeł. A. Morawińska. Warszawa 1987; B. Szmidt: Ład przestrzeni. War‑ szawa 1981; Przestrzeń a literatura. Red. M. Głowiński, A. Okopień ‑Sławińska. Wrocław 1987; E. Rewers: Język i przestrzeń w poststrukturalistycznej filozofii kul- tury. Poznań 1996; J. Łotman: Problem przestrzeni artystycznej. Przeł. J. Faryno. „Pamiętnik Literacki” 1976, nr 1, s. 213—226; S. Czarnowski: Podział przestrzeni 8 Wstęp nistycznych daje możliwość opisywania dystansów kulturowych, figury spotkania i transferu kulturowego, otwiera perspektywę po‑ zwalającą na opisywanie struktury kultur itp. Interpretowana jest zarówno w ujęciu uniwersalnym, jak i kontekstualnym. Historycy kultury twierdzą, że człowiek w zależności od czasu, w którym żyje, inaczej rozumie oraz interpretuje przestrzeń, która jest „zróż‑ nicowana, wielowarstwowa, tajemnicza”3. Staje się ona dla niego kategorią konstytutywną lub dystynktywną, co w dużym stopniu znajduje odzwierciedlenie w języku oraz w innych tekstach kultu‑ ry. „Przestrzeń naturalna adaptowana jest do ludzkich wyobrażeń i potrzeb. […] Człowiek zmienia przestrzeń naturalną w przestrzeń społeczną poprzez nadanie jej znaczeń i odniesienie do wartości”4. Z jednej strony możemy natrafić na prace naukowe, które rozpatru‑ ją kategorię przestrzeni w średniowieczu, oświeceniu, romantyzmie itp. I nie chodzi tu tylko o zmiany, jakie związane były z umiejęt‑ nością mierzenia terytorium, przemieszczania się czy z powolnym rozszerzaniem się granic znanego człowiekowi świata, ale przede wszystkim z nawarstwianiem się znaczeń symbolicznych, przypisy‑ wanych relacjom przestrzennym oraz konkretnym miejscom. Stefan Symotiuk zwraca uwagę na to, że „przestrzeń jest nie tylko czymś zewnętrznym, ale też czymś, co porządkuje strumień świadomości ludzkiej lub raczej sieć strumieni tej świadomości”5. Mówi się o przestrzeni mierzalnej i przestrzeni symbolicznej. Pierwszą człowiek stara się ogarnąć i opisać, zaznaczyć na mapach, wykresach i ująć w statystykach, drugą — rozszyfrować i odczytać wszystkie jej znaki. Oprócz czasu przestrzeń stanowi podstawową kategorię opisu kultury. Badacze zajmujący się kategorią przestrzeni przedmiotem reflek‑ sji czynią w swych pracach zarówno sposób organizacji przestrzen‑ nej, która staje się źródłem wiedzy na temat relacji społecznych, jak i ekwiwalenty znaczeniowe nadbudowywane nad przestrzenią, które umożliwiają odkrycie symboliki danego miejsca. Przyjęło się [zatem — A.A.] uważać za uniwersalną cechę ludzkiej kultury, że świat jest myślany zgodnie z pewną strukturą prze‑ i jej rozgraniczenie w religii i magii. W: Idem: Dzieła. T. 3. Oprac. N. Assorodobraj, S. Ossowski. Warszawa 1956, s. 221—241. To tylko przykładowe opracowania. 3 S. Symotiuk: Filozoficzne aspekty problemu przestrzeni. W: Przestrzeń w nauce współczesnej. T. 1. Red. S. Symotiuk, G. Nowak. Lublin 1998, s. 20. 4 D. Niczyporuk: Przestrzeń w kulturowym obrazie świata. W: Przestrzeń w na- uce współczesnej. T. 1…, s. 45. 5 S. Symotiuk: Filozoficzne aspekty problemu przestrzeni…, s. 24. Wstęp 9 strzenną, organizującą wszystkie jego poziomy. Rodzi się tu swo‑ iste pryncypium antropologiczne: charakterystyka przestrzenna to nieunikniony składnik wszelkich wizji świata — w dużym stopniu formalny, ale nieodłącznie spojony z systemami aksjologicznymi6. W poszukiwaniach badawczych skupiających się wokół proble‑ matyki związanej z kategorią przestrzeni doniosłą rolę zajmuje dys‑ kurs poświęcony miastu. Przestrzeń miejska bowiem już od czasów pierwszych osad protomiejskich — Jarma i Jerycha — nierozerwalnie wiąże się z obszarem życia człowieka. W zasadzie nie sposób dziś wyobrazić sobie świata bez organizmu, jakim jest miasto. Miasta po‑ strzegane są nie tylko jako ośrodki życia społecznego, politycznego, religijnego i gospodarczego, ale także jako przestrzenie, które kształ‑ tują ludzką wyobraźnię, stają się obszarem mediacji pomiędzy tym, co namacalne, a tym, co związane ze sferą wyobrażeniową. Mowa tu przede wszystkim o sytuacji, kiedy nad konkretną przestrzenią miej‑ ską zostaje nadbudowany szereg znaczeń symbolicznych. Proces ów prowadzi do tego, że mamy do czynienia z zespołem realnych miast, które stały się znakowe dla kultury europejskiej (światowej), a spo‑ sób ich waloryzacji jest powszechnie znany zbiorowej wyobraźni. Są to zatem miejsca realne, przekształcone w fantazmat wyobraź‑ ni. Te krajobrazy miejskie stają się inspiracją dla twórców różnych okresów i nie sposób oczyścić ich postrzegania z dziedziczonego obrazu właśnie ze względu na narosłe nad nimi znaki7. Podejmując próbę uporządkowania katalogu przestrzeni miejskich, składających się na wyobrażeniową mapę Europy, nie można pominąć: Wenecji, Rzymu, Paryża, Pragi, Petersburga, Lwowa, Lizbony, Krakowa czy Gdańska. Oczywiście, repertuar tych miejsc moglibyśmy poszerzać, ale poddając analizie jeden z tych obszarów, potrafimy odkryć fe‑ nomen istnienia tych, które stanowią pożywkę dla zbiorowej wy‑ obraźni8. W pracy poddamy oglądowi kilka przestrzeni należących do terytorium Włoch. 6 A. Wieczorkiewicz: Wędrowcy fikcyjnych światów. Pielgrzym, rycerz i włó- częga. Gdańsk 1996, s. 8. 7 „Miasto, będące wytworem zbiorowości ludzkiej, jest formą kultury, a więc swoistego rodzaju strukturą znaczącą. Dlatego też można je ujmować jako tekst generujący właściwy sobie typ dyskursu oraz poddający się procesom lektury i interpretacji”. J. Leociak: Warszawa okupacyjna — topografia i egzystencja. „Teksty Drugie” 1999, nr 4, s. 19. Tym samym można interpretować miasto jako zarówno tekst kultury, jak i zapisany tekst miasta, na które składają się teksty temu miastu poświęcone. 8 Miejsca rzeczywiste — miejsca wyobrażone. Studia nad kategorią miejsca w prze- strzeni kultury. Red. M. Kitowska ‑Łyskiak, E. Wolicka. Lublin 1999. 10 Wstęp Warto zauważyć, że antropologia zawsze opowiadała o miejscach; o ich swoistości, odrębności, niepokojąco dwuznacznym (obco ‑swojskim) statusie. Najpierw przedmiotem antropologicznych opisów były miejsca dalekie, egzotyczne, zamorskie; później poszerzono znacznie spek‑ trum badawcze. Obiektami zainteresowań stały się miejsca usytu‑ owane bliżej własnego domu czy znajdujące się wręcz w zasięgu bezpośredniego spojrzenia. Skrócił się dystans do „miejsc” wy‑ ostrzył się nam wzrok9. Tym samym coraz częściej słyszymy stwierdzenie, że „stare to‑ pografie odeszły (częściowo) w przeszłość”10. Dlatego przestrzenie penetrowane dotąd przez podróżników nie zaciekawiają, wypa‑ dają poza obszar zainteresowania. Skąd zatem ciągle powracające w literaturze podróżniczej narracje narosłe wokół przestrzeni Italii, skąd to permanentne marzenie każdego humanisty, by nie tylko odwiedzić ojczyznę Dantego, ale także ją opisać? Zajmiemy się więc topografiami zaniechanymi, powrócimy do miast włoskich, które stanowiły pożywkę dla wyobraźni literatów podróżników w XIX i XX wieku. Mówić będziemy o Neapolu, Rzymie, Wenecji oraz o wybranych przestrzeniach sycylijskich. Mamy świadomość, że o doświadczeniach podróży do Italii zdołano już zgromadzić bogatą literaturę11, postaramy się tekst zapisanych — w wybranych przez nas do analizy utworach literackich i paraliterackich — obrazów miast odczytać po raz wtóry. Szczególną uwagę zwrócimy jednak na relację pomiędzy chodzeniem — patrzeniem — (za ‑) lub (o ‑)pi‑  9 Miejsca/nie ‑miejsca. Nowe topografie. Nowe topologie. „Konteksty. Polska Sztuka Ludowa” 2013, nr 2, s. 3. 10 Ibidem. 11 Należy tu choćby przywołać następujące opracowania: D. Kozicka: Wę- drowcy światów prawdziwych. Dwudziestowieczne relacje z podróży. Kraków 2003; D. Kozińska ‑Donderi: Obraz Włoch i motywy włoskie w prozie polskiej 1918—1956. Wrocław 2003; A. Kubale: Dwie podróże na Sycylię. (O Krasińskim). „Ogród” 1994, nr 4; E. Łoch: Przestrzenie włoskie w podróżopisarstwie polskim w drugiej połowie XIX wieku. W: Eadem: Wokół modernizmu. Studia o literaturze XIX i XX wieku. Lublin 1996; K. Wyka: Podróżopisarstwo i temat włoski. W: Różewicz parokrotnie. Oprac. M. Wyka. Warszawa 1977; H. Zaworska: Sztuka podróżowania. Poetyc- kie mity podróży w twórczości Jarosława Iwaszkiewicza, Juliana Przybosia i Tadeusza Różewicza. Kraków 1980; O. Płaszczewska: Wizja Włoch w polskiej i francuskiej literaturze okresu romantyzmu (1800—1850). Kraków 2003; M. Brahmer: Powino- wactwa polsko ‑włoskie. Z dziejów wzajemnych stosunków kulturalnych. Warszawa 1980; J. Ugniewska: Podróżować, pisać. O literaturze podróżniczej i współczesnych pisarzach włoskich. Warszawa 2011. Wstęp 11 sywaniem przemierzanej przestrzeni miejskiej. Zakładamy bowiem, że każda ponowna lektura tekstu miasta otwiera nowe przestrze‑ nie interpretacyjne i tym samym pozwala zbliżyć się do fenomenu miejsc oddziałujących na zbiorową wyobraźnię. Warto zwrócić uwagę, że przestrzeń jest także niezbywalnym elementem opisu bycia człowieka w świecie. W dyskursie nauko‑ wym mówi się o kondycji nomady, podróżnika, turysty, pielgrzyma, wędrowca, włóczykija czy spacerowicza. Ponadto bycie w przestrze‑ ni staje się impulsem do tworzenia nowych teorii filozoficznych (fi‑ lozofia punktu) czy odrębnych dziedzin nauki (proksemika). Prze‑ strzeń zatem wyzwala wyobraźnię, inspiruje, wymaga od podmiotu poznającego ciągłego napięcia intelektualnego. Wspomnieliśmy, że wśród rozważań dotyczących przestrzeni niepoślednie miejsce zajmuje miasto. Terytorium miasta odczytywa‑ ne jest nie tylko z perspektywy koncepcji urbanistycznych. Inter‑ pretacją obszarów miejskich zajmują się także nauki socjologiczne, antropologiczne, filozoficzne. Dyskursu na temat miasta nie pomija też nauka o literaturze12. Dokładnego przeglądu relacji pomiędzy li‑ teraturą a miastem rzetelnie dokonuje Elżbieta Rybicka w pracy Mo- dernizowanie miasta. Zarys problematyki urbanistycznej w nowoczesnej li- teraturze polskiej13. Autorka monografii zwraca uwagę na możliwości traktowania literackiego zapisu obrazu miasta jako dokumentalnej tkanki stanowiącej materiał do rekonstruowania autentycznego mia‑ sta, zapisu, w którym „dokumentalny tryb lektury dominuje nad literackością przekazu, biorąc w nawias fikcyjny status miasta”14, 12 Problematyka miasta podejmowana jest między innymi w następują‑ cych pracach: L. Benevolo: Miasto w dziejach Europy. Przeł. H. Cieśla. War‑ szawa 1995; R. Sennett: Ciało i kamień. Człowiek i miasto w cywilizacji Zachodu. Przeł. M. Konikowska. Gdańsk 1996; Pisanie miasta — czytanie miasta. Red. A. Zeidler ‑Janiszewska. Poznań 1997; Przestrzeń, filozofia, architektura. Osiem rozmów o poznawaniu, produkowaniu i konsumowaniu przestrzeni. Red. E. Rewers. Poznań 1999; B. Jałowiecki: Czytanie przestrzeni. Kraków—Rzeszów—Zamość 2012; Przemiany miasta. Wokół socjologii Aleksandra Wallisa. Red. B. Jałowiecki, A. Majer, M.S. Szczepański. Warszawa 1995; Miasto w sztuce — sztuka miasta. Red. E. Rewers. Kraków 2010; E. Rewers: Miasto — twórczość. Wykłady krakow- skie. Kraków 2010; Miasto. Przestrzeń, topos, człowiek. Red. A. Gleń, J. Guto‑ row, I. Jokiel. Opole 2005; Miasto. W: Słownik literatury polskiej XIX wieku. Red. J. Bachórz i A. Kowalczykowa. Wrocław 1997; A. Wallis: Miasto i przestrzeń. Warszawa 1977; A. Wallis: Informacja i gwar. O miejskim centrum. Warszawa 1979; W. Toporow: Miasto i mit. Przeł. B. Żyłko. Gdańsk 2000. 13 E. Rybicka: Modernizowanie miasta. Zarys problematyki urbanistycznej w no- woczesnej literaturze polskiej. Kraków 2003, s. 7—32. 14 Ibidem, s. 7. 12 Wstęp a także na odczytywania symbolicznych znaczeń tkanki miejskiej i związanych z nimi wartościowań (miasto/symbol, topos, mit, ob‑ raz), gdy badacze skupiają się na wyobrażeniowej warstwie miasta, co „prowadzi z reguły do odcięcia tekstu od historycznej rzeczywi‑ stości lub sprowadza ją do roli tła”15. W pierwszej propozycji tekst literacki będzie stanowił źródło wiedzy na temat topografii miasta, wiedzy historycznej i faktograficznej. Potraktowany zostanie jako dokument stanowiący źródło wiedzy o konkretnym mieście, o jego kulturze, ludziach i o ich obyczajowości. Badacz odczytuje tekst jak swoisty przewodnik. Druga metoda opiera się na założeniu bada‑ nia tekstu pod kątem odczytania metaforycznego znaczenia miasta, związanych z nim symboli, wartości aksjologicznych. Zaznaczają się także tendencje do badań relacji pomiędzy litera‑ turą a zjawiskami, które sygnalizują zmiany zachodzące w obszarze nowoczesnych metropolii. Możemy natrafić między innymi na prace wskazujące, w jaki sposób nowy typ organizacji przestrzeni miej‑ skiej wpłynął na techniki pisarskiego zapisu. Miasto „często staje się tu metaforą lub metonimią procesów modernizacyjnych czy prze‑ kształceń cywilizacyjnych”16. Inną możliwością jest odczytanie ima‑ ginacyjnej warstwy przekazu i odkrywanie relacji pomiędzy mia‑ stem realnym a jego wyobrażeniem ukształtowanym w literackim zapisie. Jeszcze inna możliwość wynika z założenia, że pomiędzy autentyczną przestrzenią miejską i tekstem o tejże przestrzeni zacho‑ dzi proces wzajemnego przenikania się, swoiste sprzężenie zwrotne. Tak więc relacja ta zakłada otwarcie na obustronną osmozę lub, by skorzystać z innej metafory, cyrkulację między tekstowym a poza‑ tekstowym wymiarem miasta17. Można tu przywołać choćby osiągniecia rosyjskiej szkoły semio‑ tycznej18. Miasto jawi się jako przestrzeń zapisana w tekście literac‑ kim. Terytorium miejskie może stanowić tło opisywanych wydarzeń, być po prostu barwną scenografią lub urastać do rangi równorzęd‑ nego bohatera tekstu. Może wreszcie być przestrzenią fikcyjną bądź stanowić literacką rekonstrukcję autentycznego układu urba‑ nistycznego. Na potrzeby naszych rozważań rozpatrzymy zagadnienie, w ja‑ kim stopniu literacka wizja miasta odzwierciedla realnie istniejącą przestrzeń miejską, ponieważ — jak pisze Anna Matuszewska — 15 Ibidem, s. 8. 16 Ibidem, s. 10. 17 Ibidem, s. 12. 18 W. Toporow: Miasto i mit… Wstęp 13 nie ulega wątpliwości, że tworzona za pomocą autentycznej topo‑ nomastyki przestrzeń miasta jest traktowana jako odesłanie […] do całości autentycznej przestrzeni realnie istniejącego miasta. W grę tu bowiem wchodzi zjawisko zwane referencjalnością globalną19. Zabieg taki prowadzi do tego, że świat literacki (fikcyjny) staje się światem możliwym, istniejącym równolegle do realnego. Podejmiemy próbę przeanalizowania sposobu, w jaki percep‑ cja miejsc rzeczywistych, obecnych na mapie, związana jest z ich odzwierciedleniem w tekstach literackich. Tym samym w centrum naszego zainteresowania znajdzie się relacja między tekstem a zwa‑ loryzowanym pozatekstem. Pracować będziemy zatem na tekstach literackich powstałych w XIX i w XX wieku, które odwołują się do tradycji narracyjnej pisania o danym mieście, utrwalonej w epo‑ kach wcześniejszych. Przykładem mogą być teksty poświęcone We‑ necji, korespondujące z manierą przedstawiania „wodnego miasta”, ukutą przez Friedricha Nietzschego, Richarda Wagnera czy Pawła Muratowa, lub Neapolowi, a odwołujące się do śladów wędrówki, jaką odbył po tym obszarze Muratow. Mamy świadomość istnienia wielości tekstów źródłowych, które mogłyby się stać przedmiotem naszych badań. O selekcji materiału zadecydowały dwa czynniki: autentyczny pobyt autora w opisywanej przestrzeni oraz stworzenie tekstu, którego nadrzędnym celem jest pełnienie funkcji swoistego bedekera. Autorów tekstów zatem cechuje podjęcie aktywności przestrzen‑ nej, która wiąże się z koniecznością opuszczenia domu (przestrzeni znanej i oswojonej), i zmiana środowiska społecznego, geograficz‑ nego, kulturowego, naturalnego20. Tym samym doświadczają inne‑ go świata. Ponadto faktyczna obecność w obcym interiorze kultu‑ rowym „umożliwia bezpośredni »żywy«, wielozmysłowy kontakt z innym światem, nawet jeżeli kontakt ten jest powierzchowny i wy‑ biórczy”21. Krzysztof Podemski w pracy Socjologia podróży w sposób zdecydowany podkreśla, że podróż realna przewyższa podróż wy‑ obrażeniową22, mimo iż może być ona uboższa w walory intelek‑ tualne i duchowe. Podróż realna bowiem pozwala na rozprawienie się z mitem związanym z poznawaną przestrzenią. 19 A. Matuszewska: Poetyka przestrzeni miasta w powieści klasycznego realizmu. W: Miasto — kultura — literatura. Wiek XIX. Materiały sesji naukowej. Red. J. Data. Gdańsk 1993, s. 85. 20 Por. K. Podemski: Socjologia podróży. Poznań 2005, s. 8. 21 Ibidem. 22 Ibidem, s. 12. 14 Wstęp W tabeli 1. zestawiamy twórców, których teksty stanowią dla nas materiał źródłowy. Podajemy także za każdym razem rok pierwsze‑ go wydania utworu. Jest to czynnik istotny, ponieważ daje możli‑ wość obserwowania wzajemnych nawiązań oraz wpływów między tekstami23. W przypadku niektórych twórców podajemy też daty ich wyjazdów do Włoch. Niestety, nie wszystkie interesujące nas dane są w tym przypadku możliwe do ustalenia. Istotne są także ramy czasowe powstawania badanych tekstów. Zderzamy z sobą utwory napisane w okresie nasilonych podróży Polaków do Włoch24, które wyniknęły z kilku powodów; spośród nich wskazać należy między innymi sytuację polityczną Polski, nie‑ jednokrotnie wymuszającą opuszczenie kraju i pobyt na obczyźnie. Ten czynnik w dużym stopniu wpływał na podejmowanie decyzji o podróży przez naszych rodaków. Innym z czynników było uleganie europejskiej modzie nakazującej podróż do Italii. Ogniskujemy swą uwagę na XIX i XX wieku, ponieważ okres zamykający się w ce‑ zurze stu lat daje możliwość prześledzenia zmiany lub kontynuacji wzorów kultury oraz wpływu konwencji literackich pisania o Italii na analizowane teksty. Szczególną uwagę poświęcamy utworom, 23 Ten aspekt jednak nie będzie nas tu interesować. Szerzej na ten temat piszemy w dalszej części pracy. 24 Do Italii podążali Polacy od średniowiecza po współczesność. Różne były motywacje podejmowanych podróży (religijne, polityczne, edukacyjne, handlo‑ we, wojskowe, zdrowotne czy wreszcie turystyczne) zawsze jednak patrono‑ wało im przeświadczenie zbliżania się do źródeł kultury europejskiej. W hi‑ storii związków polsko ‑włoskich są okresy szczególnego nasilenia kontaktów, a także niejednokrotnie związanych z nimi podróży na Półwysep Apeniński. Oczywiście, trudno byłoby tu pominąć okres renesansowych podróży eduka‑ cyjnych. Swoistą „modę na Italię” odnotować możemy także w epoce Grand Tour czy w dobie romantyzmu lub okresie dwudziestolecia międzywojennego. Diana Kozińska ‑Donderi w pracy Obraz Włoch i motywy włoskie w prozie polskiej 1918—1956 przeprowadza analizę poszczególnych epok pod kątem polskich świadectw bytności w Italii. Śledząc motywacje podróżujących literatów, do‑ konuje klasyfikacji typów podróżnych odbywających drogę do Italii od śre‑ dniowiecza po czasy PRL ‑u. Problematyką tą zajmowali się także inni badacze. Nie sposób wymienić tu wszystkich prac podejmujących próbę rekonstrukcji śladów polskich podróży do Italii. Do najważniejszych należą między innymi: H. Barycz: Spojrzenie w przeszłość polsko ‑włoską. Wrocław 1965; J. Ptaśnik: Kultura włoska wieków średnich w Polsce. Warszawa 1959; R. Pollak: Związki kultury pol- skiej z Włochami (do roku 1939). W: Idem: Wśród literatów staropolskich. Warszawa 1966; S. Łempicki: Węzły kulturalne włosko ‑polskie. W: Idem: Renesans i humanizm w Polsce. Materiały do studiów. Kraków 1952; A. Sajkowski: Włoskie przygody Polaków. Wiek XVI—XVIII. Warszawa 1973. Wstęp 15 które są owocem peregrynacji, jakie nastąpiły po 1820 roku25, czyli w okresie nasilonej fascynacji italianizmem, oraz tekstom, które po‑ wstały w drugiej połowie XX wieku. Wszystkie wybrane przez nas dzieła stanowią świadectwo autentycznej wędrówki do Italii. Przede wszystkim interesują nas te świadectwa podróży, w których odnaj‑ dujemy ślady peregrynacji na południe Italii i poświadczenie pobytu w Neapolu. Do stolicy Kampanii bowiem docierali najbardziej wy‑ trwali podróżni. Powodowała to nie tylko odległość, którą należało przemierzyć, lecz także ograniczenia finansowe, z którymi zmagali się podróżujący literaci. Zatem wokół Neapolu nagromadziło się mniej tekstowych świadectw aniżeli wokół Wenecji, Rzymu czy Florencji. Ponadto Neapol często nie był celem samym w sobie, stanowił tylko miejsce postoju, przystanek w drodze do zdobycia celu zasadnicze‑ go, jakim było terytorium Sycylii. Ciekawe jest jednak, że opisując neapolitańską przestrzeń, podróżni ukazują ją jako kwintesencję wło‑ skiego Południa i intuicyjnie przeciwstawiają ją specyfice północnych Włoch. Zdecydowaliśmy, by najwięcej miejsca w naszych rozważa‑ niach poświęcić przestrzeni neapolitańskiej, ponieważ w literaturze w języku polskim nie ma zbyt wielu rozpraw przekrojowo prezen‑ tujących obecność motywu Neapolu w polskich relacjach z podróży. Naturalnie, nie sposób pominąć monografii autorstwa Teresy Wilkoń poświęconej „miastu na wulkanie”26. Jednakże badaczka odwołuje się wyłącznie do tekstów poetyckich i skupia swą uwagę głównie na lite‑ rackich konwencjach kreowania neapolitańskiej przestrzeni. Ponadto każdy przedstawiony przez nią szkic interpretacyjny stanowi odręb‑ ną całostkę mającą na celu odczytanie wizji neapolitańskiej przestrze‑ ni w poezji konkretnego twórcy. Tym samym wydaje się, że autorka nie aspiruje do stworzenia całościowego dyskursu na temat Neapolu; ma on wyłaniać się z mozaiki poszczególnych rozdziałów: „Książka niniejsza poświęcona jest — jak pisze sama badaczka — poetyckim wizjom i przeżyciom, jakie ewokował Neapol i Zatoka Neapolitańska, z uwzględnieniem niektórych tylko poetyckich listów i dzienników, pisanych w latach romantyzmu”27, oraz poezji polskiej XX wieku. 25 Olga Płaszczewska w pracy Wizja Włoch w polskiej i francuskiej literaturze okresu romantyzmu wyznacza okres fascynacji Italią na czas 1800—1850. My jed‑ nak, choć zgadzamy się z oceną badaczki, rozpoczynamy nasze poszukiwania badawcze od symbolicznej daty uznawanej za początek polskiego romanty‑ zmu. Por. O. Płaszczewska: Wizja Włoch w polskiej i francuskiej literaturze okresu romantyzmu…, s. 26. 26 T. Wilkoń: „Nimfy oko błękitne”. Obrazy Neapolu w poezji polskiej XIX i XX wieku. Katowice 2006. 27 Ibidem, s. 8. 16 1 a l e b a T y w o ł d ó r ź ł a i r e t a m e c ą i w o n a t s y r o w U t h c o ł W o d y ż ó r d o p s a z C a i n a d y w k o R ł u t y T r o t u A . e i n t o r k a k l i k h c e z s o ł W e w ł y b i k s w e i n z s i W ł a h c i M ‑ ź ó P . 2 2 8 1 — 9 1 8 1 h c a t a l w ł y b d o ż ó r d o p ą z s w r e i P ‑ e i z D . u k o r 5 4 8 1 w z a r o 5 2 8 1 w ę i l a t I ł i z d e i w d o j e i n 5 4 8 1 w y ż ó r d o p z e i c o r w o p o p ł a s i p a n k a n d e j o ł . u k o r 7 4 8 1 i i l y c y S , h c o ł W o d ż ó r d o P y t l a M i i k s w e i n z s i W ł a h c i M Wstęp ‑ a n z a Z . 4 6 8 1 — 8 5 8 1 a t a l ł a w o m e b o j u t y b o p s a z C ż ó r d o p t s e j i k ż ą i s k ą n z c y t a m e t ą i s o „ e ż , a b e z r t ć y z c y ł y ż o ł z ć ś e r t j e j a n ] … [ k a n d e J . 8 5 8 1 u k o r w a t y b d o ł a w y b d o i k s w e z s a r K e r ó t k , e ż ó r d o p e n n i e ż k a t ę i s . ) 3 6 4 . s , y c w a d y w d O ( ” 4 6 8 1 u k o r o d , i k s w e i n z s i W ł a h c i M k a j e i n b o d o p , r e m e r K f e z ó J ‑ y w o ł a t s o z a ł e i z d w ó m o t ć ś e z S ę l o r ą z s k ę i w a N j . e i n t o r k a k l i k h c e z s o ł W e w ł y b . 2 6 8 1 — 5 5 8 1 h c a t a l w h c y n a d . u k o r 2 5 8 1 z ż ó r d o p a ł a r g e d o y c a r p i u n a t s w o p w ł a z a k u . 4 m o t s a n j y c ą u s e r e t n I . u k o r 9 5 8 1 w ę i s 6 6 8 1 — 4 7 8 1 — . . 1 m o t 2 m o t h c o ł W o d ż ó r d o P r e m e r K f e z ó J y ż ó r d o p z i k t r a K i k s w e z s a r K y c a n g I f e z ó J . m e z c i w e i k c i M m e m a d A z z a r w ł a w o ż ó r d o P 1 3 8 1 — 9 2 8 1 5 7 8 1 y ż ó r d o p z y t s i L c e i n y d O d r a w d E i n o t n A . h c y z s j e i n ź ó p w ó d z a y w h c i k t ó r k j e l e i w i 0 8 8 1 9 6 8 1 0 1 9 1 . 6 9 8 1 4 9 8 1 0 1 9 1 u l o p a e N o d i y c e n e W Z y ż ó r d o p z a i n e ż a r W h c i k c e i n a ł o P a n i z d o R y ż ó r d o p z y t s i L s i d a v o u Q z c i w e i k n e i S k y r n e H a z ł e B w a ł s y d a ł W Wstęp 17 d o p e i w t i b i j e i k s o ł w i i n a p m a k w ł a i z d u ‑ o z c y t y w a j c a n y r g e r e p c ę i w o t a ł y b , o n i s a C e t n o M o d j y n o w a i n e z c ń o k a z d O . j m y n n e o w m e i k a l z s a n . h c e z s o ł W e w ł a w y b e z r p 6 4 9 1 u k o r 6 4 9 1 — 4 4 9 1 ł a r b r o t u A , 2 3 9 1 h c a t a l w i i l a t I o d y ż ó r d o p a k l i k ł y b d o z r a s i P . 4 7 9 1 , 1 6 9 1 , 9 4 9 1 , 7 3 9 1 . j w ó d z a y w y t a d . j w ó d z a y w y t a d e n t e r k n o k ć i l a t s u o n d u r T 0 0 0 2 — 6 4 9 1 e n t e r k n o k ć i l a t s u o n d u r T 3 1 9 1 , 7 0 9 1 , 2 0 9 1 9 4 9 1 . h c o ł W o d ł a w o ż ó r d o p e i n t o r k o l e i W 9 9 9 1 - e W e i n e i m a k ą i w ó m i j c e n o C . j w ó d z a y w y t a d . j w ó d z a y w y t a d e n t e r k n o k ć i l a t s u o n d u r T e n t e r k n o k ć i l a t s u o n d u r T 2 0 0 2 8 0 0 2 ć ś e i w o P . a k y z fi a t e M j i k s w e a M h c e L e i k s o ł w y r u t a i i n M i k s ń i c u z c z S m a d A 7 9 9 1 - a i w o p O . o d n a r b e d l I 7 4 9 1 e i k s o ł w e c i k z S . a t a i g g e s s a P z c i w o t a l e i B n a J 9 4 9 1 1 5 9 1 7 7 9 1 2 8 9 1 e i k s o ł w a i n a k t o p S a i n e i n m o p s W s y d n a r B n a i r a M i k s m o r e Ż n a f e t S h c o ł W o d e ż ó r d o P i i l y c y S o a k ż ą i s K z c i w e i k z s a w I w a ł s o r a J h c o ł W ć ę i m a P i i k s ń p r a K h c e i c j o W 9 9 9 1 9 9 9 1 0 0 0 2 5 9 9 1 - o p o y z r T . i k c e n e w a i t e r t r o P n a d a i w n o D a i n a d i c ś o ł i m c o n a ł a i B i j c e n e W w n o z e S a n a s k O ‑ g n i l r e H w a t s u G i k s ń i z d u r G ‑ a k s w o k ń e i B a w E z r e i m i z d o ł W i k s w e o d O j 4 9 8 1 0 3 9 1 h c i k s o ł w ń e ż a r w Z w a ł s i n a t S w a ł s y d a ł W t n o m y e R 18 Wstęp Próbę wypełnienia wskazanej luki podjęli również badacze, któ‑ rych teksty złożyły się na tom Genius loci w kulturze europejskiej: Kampania i Neapol. Szkice komparatystyczne28. Prace te jednak nie wy‑ czerpują tematu. Tym samym pozwalają na podjęcie próby ukaza‑ nia wieloaspektowości odczytań Neapolu w kontekście dyskursu poświęconego przestrzeni miejskiej. Mamy też świadomość, że ze względu na szeroki zakres zagadnień nie uwzględnimy wszystkich profili kultury. Wybieramy więc kilka, które są naszym zdaniem naj‑ bardziej znakowe i wyróżniające tekst neapolitański spośród innych narracji miejskich. Obraz zatem, jaki prezentujemy, ma charakter mozaikowy ze względu na podejmowaną problematykę, jak też na godzenie rzemiosła literaturoznawczego z kulturoznawczym. Wybiórczo traktujemy podróże podejmowane do Rzymu. Re‑ konstrukcji tej topografii miejskiej dokonamy tylko na podstawie wyselekcjonowanych tekstów Henryka Sienkiewicza. Wybór ten dyktowany jest próbą scharakteryzowania znaczenia ikony ruin w kontekście wiecznego miasta. Jeśli zaś idzie o Wenecję, to rekon‑ struujemy tę przestrzeń na tle tekstów pomieszczonych w jednym z czasopism literackich. Mowa tu o serii „Zeszytów Literackich”, które wydały cykl numerów opatrzonych wspólnym tytułem Portre- ty miast. Jeden z zeszytów w całości został poświęcony przestrzeni weneckiej. Zawężenia przestrzeni tekstowej poświęconej „wodnemu miastu” dokonujemy ze względu na fakt, że zagadnienie to zostało wieloaspektowo omówione w książce Wenecja mityczna w literaturze XIX i XX wieku29. W pracy nie korzystamy z tekstów poetyckich. Analiz doko‑ nujemy zasadniczo na podstawie utworów prozatorskich, które przyjmują formę relacji z podróży (listów, kartek), dzienników lub eseistycznych czy reportażowych zapisów z pobytu twórcy w kon‑ kretnej przestrzeni miejskiej. W analizowanych przez nas tekstach tematyka włoska nie stanowi tylko tła, nie zostaje sprowadzona do roli egzotycznego ozdobnika; wręcz przeciwnie — stanowi jądro ideologicznej wymowy tekstu. Autorów tych dzieł cechuje cieka‑ 28 Genius loci w kulturze europejskiej: Kampania i Neapol. Szkice komparaty- styczne. Red. T. Sławek, A. Wilkoń przy współudziale Z. Kadłubka. Katowice 2007. 29 A. Achtelik: Wenecja mityczna w literaturze XIX i XX wieku. Katowice 2002. Motyw Wenecji zajmuje także niepoślednie miejsce w badaniach Dariu‑ sza Czai. Por. D. Czaja: Wenecja jako widmo. W: Inne przestrzenie, inne miejsca. Mapy i terytoria. Red. D. Czaja. Wołowiec 2013, s. 123—143; Idem: W drodze do Wenecji. Podróże imaginacyjne. W: Wędrować, pielgrzymować, być turystą. Podróż w dyskursach kultury. Red. P. Kowalski. Opole 2003, s. 137—155. Wstęp 19 wość poznawcza, przejawiająca się w posiadanej wiedzy na temat przemierzanego obszaru. Niejednokrotnie pisarze podróżnicy stu‑ diują mapy czy atlasy, czytają przewodniki, zapoznają się z katalo‑ gami zabytków. Sami także aspirują do roli cicerone dla tych, którzy będą czytać wspomnienia ich autorstwa. Ważny wydaje się jeszcze jeden trop. Otóż interpretowany przez nas tekst nie zawsze po‑ wstawał na bieżąco, stanowił notatnik spostrzeżeń czynionych „na gorąco” — swoisty dziennik podróżny. Czasem zapis wrażeń dzieli od odbytej wyprawy większy lub mniejszy dystans czasowy. Tym samym poczynione autorskie obserwacje i zdobyte w opisywanej podróży doświadczenia mogły już zostać przez twórcę „przetra‑ wione” i zanalizowane. Zapis prowadzonej obserwacji mógł zostać odarty z emocjonalnych ocen, nieistotnych (z perspektywy czaso‑ wej) treści. Jednocześnie autor trzymany był w ryzach „zdradliwej pamięci”, a ta przyczyniała się zapewne do eliminacji pewnych informacji, które miałyby szansę na zachowanie, gdyby zapis (no‑ tatka) był prowadzony równolegle z podjętą podróżą30. Często tak‑ że zapis, który otrzymujemy, jest — jak na przykład w przypadku Kartek z podróży Józefa Ignacego Kraszewskiego — kontaminacją refleksji z kilku następujących po sobie wypraw w ten sam inte‑ rior kulturowy. Powtórzenie przebytej drogi zdaje się tu elementem pozytywnym. Pozwala bowiem na powtórne sprawdzenie opisy‑ wanych realiów, pogłębioną refleksję autora nad tym, czy zjawi‑ ska kultury, które opisuje, mają charakter incydentalny czy też są głęboko osadzone w tradycji lokalnej społeczności. Autorzy relacji wykazują niejednokrotnie cechy etnografów amatorów. Nie tylko podziwiają, lecz także badają odwiedzany obszar. Często podczas podróży poszerzają swoje kompetencje językowe, dzięki którym są nie tylko biernymi obserwatorami lub skazanymi na pośrednictwo tłumacza podróżnymi, ale również sami mogą w pełni wchodzić w kontakt z lokalną społecznością. W naszej pracy nie dokonujemy także „wycieczek” komparaty‑ stycznych, których celem byłoby wykazanie powinowactw zarów‑ no między tekstami polskich autorów, jak i utrwalonymi w trady‑ cji opisami autorstwa cudzoziemców, którzy na trwałe wpisali się w dyskurs poświęcony włoskim przestrzeniom. Wymienić tu można choćby dzieła Pawła Muratowa, Johana Wolfganga Goethego, Stend‑ hala, Honoré Balzaca itp. Nie doszukujemy się też wzajemnych aluzji, skojarzeń czy śladów wzajemnej lektury. Traktujemy teksty 30 Por. refleksje nad ulotnością pamięci w: E. Kosowska: Stąd do Teksasu. Katowice 2006. 20 Wstęp poszczególnych autorów jako jeden tekst poświęcony analizowanej przez nas przestrzeni miejskiej. Naturalnie, wyłania się tu kwestia wyboru przez pisarza po‑ dróżnika punktu, który urasta do rangi miejsca odnotowanego i opisanego. Miejsca, które z przestrzeni doświadczanej i odczuwa‑ nej przekształci się w terytorium zapisane i tym samym utrwalone (zatrzymane/uwięzione w „stop klatce” tekstu). Polscy literaci po‑ znają włoskie przestrzenie, które nie są odarte z kontekstu narracji dotyczącej terytorium, przebywanego niejako „po drodze”. Prze‑ strzeń pomiędzy jednym punktem miasta a następnym podróżnicy przemierzają, ale zarazem mijają i przemilczają (uznają za nieważ‑ ną). Tym samym na kartach relacji z podróży do znudzenia pojawia się katalog tych samych przestrzeni, które ulokowane są na mapie kulturowych znaczeń, miejsc matrycujących zbiorową wyobraźnię i funkcjonujących w niej jako znaki „kulturowych (podróżniczych/ turystycznych) pielgrzymek”. Oczywiście, mamy świadomość, że zgodnie ze słownikową definicją termin pielgrzymka zarezerwowany jest dla wędrówki pątnika do miejsca kultu31. Pielgrzymi opuszcza‑ ją domostwo, aby podjąć wędrówkę do miejsca świętego i doznać swoiste katharsis. Używamy zatem tego terminu metaforycznie. Li‑ teraci podejmują podróż do Włoch jako kolebki kultury zachodnio‑ chrześcijańskiego świata32, by dzięki kontaktowi z tym obszarem doznać odnowienia, na nowo odkryć korzenie cywilizacji, do której należą. Określenie pielgrzymka jest tu zatem użyte celowo, ponieważ przemierzenie włoskiego szlaku staje się dla Europejczyka XIX i XX wieku — tak jak dla średniowiecznego pątnika zmierzającego do świętego miasta — swoistą drogą oczyszczenia, pozwalającą na dotarcie do świętych punktów kultury starego kontynentu i odkry‑ cie europejskiej tożsamości, poznanie korzeni33. Polscy literaci nie 31 Por. Słownik języka polskiego. T. 2. Red. M. Szymczak. Warszawa 1979, s. 650. 32 K. Podemski zwraca uwagę, że „Od IV w. pielgrzymowano przede wszystkim do Ziemi Świętej, a po odcięciu przez islam (którego wyznawcy z kolei masowo pielgrzymowali do Mekki) drogi na Bliski Wschód — do Rzy‑ mu, Santiago de Compostela, Asyżu czy wreszcie do Lourdes i Częstochowy”. Por. K. Podemski: Socjologia podróży…, s. 14—15. 33 Celowo zderzamy słowo pielgrzymka z podróżą i turystyką. Kondycji po‑ dróżnika, pielgrzyma oraz turysty wspólny jest stan opuszczenia domostwa, „wyjścia w świat”. Funkcjonowanie poza domem ma wszakże z założenia cha‑ rakter czasowy, ponieważ wszyscy zakładają konieczność powrotu. Przestrzeń „domu” staje się zatem każdorazowo punktem odniesienia (inaczej aniżeli w przypadku nomady lub włóczęgi). Co zatem różni podróżnika, pielgrzyma Wstęp 21 mają aspiracji do tworzenia własnej mapy szlaku, który przemie‑ rzają — indywidualność w tym obszarze złamałaby podstawowy cel, jaki przyświecał wyjazdom do Włoch: powtarzalność i zwią‑ zaną z nią repetycję. Dezyderat ten obowiązuje też w kontekście strategii poznania i poruszania się po konkretnych miastach. Ana‑ lizowane w pracy obrazy przestrzeni miejskich, które wychodzą spod pióra poszczególnych autorów, niemalże regularnie pojawiają się w opisach konkretnego miasta. Czyżby podróżujący pisarze byli niezbyt rozgarnięci lub nadto bojaźliwi, żeby przemieścić się w inne rejony opisywanego miasta i dokonać ich opisu, a tym sa‑ mym uciec przed nudą powtórzenia? Zapewne nie. Jednak zada‑ niem nadrzędnym jest zetknięcie się z punktami miasta uznanymi za ważne, bo wchodzące w repertuar wcześniej utkanej narracji na jego temat — narracji opartej na zbiorowej pamięci (oralnie powtarzane sądy lub pamięć przeczytanych testów). Ujawnia się strategia poznawcza: stykając się z włoskim miastem, podróżujący pisarz wcale nie oczekuje czegoś nowego i (nie)znanego, ma je ce‑ chować powtarzalność. Podróżujący literat nie chce ulegać poetyce zaskoczenia, można rzec, że nawet obawia się zmiany. Oczekuje, by na miejscu spotkało go to, co wcześniej zastał w dostępnych narra‑ cjach. Zatem w Neapolu trzeba zdobyć szczyt wulkanu, w Wenecji zabłądzić w zakamarkach ślepych uliczek, w Rzymie odwiedzić Forum Romanum. Po co zatem ponownie opisuje się te same miej‑ sca? Zapewne ma to stanowić świadectwo bytności w przestrzeni znakowej, która wpisuje zarówno samego twórcę, jak i jego opis we wspólnotę tekstów i doświadczeń. Być może jakąś rolę od‑ grywa też czynnik czasowy. Podróżny nie zamieszkuje w mieście, które poznaje, przebywa w nim pewien (określony) czas, którego i turystę? Mamy świadomość, że podróży zawsze przyświecają cel i chęć głęb‑ szego poznania, towarzyszą jej przygotowanie i znawstwo. Podróżnik nie ucie‑ ka przed trudem i zmęczeniem. Pielgrzymka zatem jest jednym z wariantów podróży (pielgrzymowi przyświeca cel dotarcia do miejsca kultu, otrzymanie łaski). Turysta przemieszcza się dla zabicia nudy, dla samej przyjemności, staje się przypadkowym kolekcjonerem wrażeń. Najważniejszy dla niego jest kom‑ fort. Często samodzielnie nie przygotowuje swego wyjazdu, a korzysta z usług różnych instytucji. Wraz z rozwojem turystyki, popularyzacją turystycznego oglądu włoski szlak nie ulega zmianie — turysta „zalicza” te same przestrzenie, co podróżnik. Różnią się tylko strategią zachowań i celów realizowanych w od‑ wiedzanych przez nich punktach na kulturowej mapie Włoch. Literaci nie są turystami, ponieważ przyświeca im cel — pobyt w miejscach opisanych przez poprzedników, potwierdzenie lub zaprzeczenie interpretacji doświadczanego tekstu kultury, jakim jest konkretne włoskie miasto, i wreszcie opis doświad‑ czanej przestrzeni. 22 Wstęp nie należy zapewne trwonić na błądzenie, w nadziei że odnajdzie się jakieś szczególne, interesujące miejsce. Należy zaufać doświad‑ czeniu innych — oni wszak wyznaczyli kluczowe miejsca warte poznania i opisu. Ponadto podróżujący literat podlega presji zdo‑ kumentowania własnej lektury miasta. Konieczne staje się doprecyzowanie jeszcze jednej kwestii: roz‑ strzygnięcie, jaką strategię poznania miast włoskich przyjmują pol‑ scy literaci: będącą po stronie podróży czy turyzmu? Otóż kiedy roz‑ poczynają drogę, są podróżnymi, na miejscu nader często przyjmują strategię przechodnia. Świadomie bowiem wybierają cel podróży — podejmują studia (bardziej bądź mniej wnikliwe) na temat od‑ wiedzanego miejsca lub dzięki wcześniejszej edukacji przygotowani są do penetracji obcej przestrzeni. Czasem uczą się podstaw języka, korzystają z powstałych wcześniej przekazów literackich związa‑ nych z miastem, które poznają. Ogólnie rzecz ujmując, cechuje ich znawstwo. Przyświeca im także wtórny cel: zapis wrażeń z odbywa‑ nej peregrynacji34. Ponadto podróże włoskie polskich literatów nie są przejawem zbytku, nie mają zabijać wszechogarniającej ich nudy, jak w przypadku turystów. Wręcz przeciwnie, wiążą się z wyrzeczenia‑ mi, często też rodzą się z konieczności — w XIX wieku przymuso‑ wa emigracja niejako stymulowała mobilność Polaków. Podróżujący po przybyciu na miejsce zwykle realizują wcześniej przygotowany plan, jednakże co chwila dochodzi do jakichś zawahań i konieczna staje się modyfikacja wcześniej podjętych ustaleń. Przyjezdni zdają się ulegać przestrzeni miejskiej i rezygnują ze strategii podróżni‑ ka na rzecz przechodnia. Choć przyjeżdżają z planem, na którym zaznaczone są miejsca, jakie należy zobaczyć, i w zasadzie nic nie powinno zwieść ich czujności obserwacyjnej, to nagle odchodzą od sztywnych reguł i zaczynają swobodną obserwację. Dają się uwieść miastu, przyjmują jakąś strategię poznania, ale ulegają fascynacji przypadkowo wybranymi punktami miejskiej przestrzeni. Wydaje się jednak, że najważniejszym celem podróży jest samo spotkanie z miastem. Samo wyjście naprzeciw miastu, zderzenie z jego kodem architektonicznym i wypełniającą go społecznością. Aby ten waru‑ nek został spełniony, autorzy relacji często stosują taktykę przechod‑ nia polegającą na mijaniu (niejednokrotnie przypadkowym) domów, 34 Oczywiście, trudno rozstrzygnąć, czy podróż jest wynikiem pierwotnie założonego celu, jakim jest dokumentowanie, czy też literaci w związku z tym, że podróż podejmują, stawiają sobie oprócz poznania za cel sporządzanie rela‑ cji. Turysta natomiast to kolekcjoner miejsc i atrakcji turystycznych. Wystarczy, że jest w jakimś miejscu i „odhaczy” swą bytność na wcześniej przygotowanej przez siebie (a częściej przez jakąś instytucję) liście. Wstęp 23 placów, zaułków, ludzi i opisywaniu z kulturowego dystansu tego, co spostrzegą. Przechodzień jest w przestrzeni, ale nie stanowi jej części. Elementem, który skłania nas do rezygnacji w pracy z kategorii turysty35, jest przede wszystkim wspólnota doświadczenia w pozna‑ waniu nowego obszaru, jaka cechuje poznanie turystyczne. Tury‑ sta nigdy nie jest sam, realizuje swe potrzeby w grupie, a wszelki wysiłek organizacji pobytu w obcej przestrzeni przerzuca na osoby trzecie: Miasta Włoch [są — A.A.] dziś zalewane stadami tych stworzeń, ponieważ nigdy nie chodzą one pojedynczo; widzisz ich ze czter‑ dziestu, jak tłoczą się wzdłuż ulicy, ze swym kierownikiem, który obiega ich wokół jak pies owce — to z przodu, to znów z tyłu stada36. Turysta daje się prowadzić, bezrefleksyjnie ufa wszystkiemu, co usłyszy. Po jego stronie nie musi stać wiedza. Interesuje go wszyst‑ ko, co powierzchowne, ładne, a strategia poznawcza polega na wydobywaniu wyłącznie różnic. Ponadto turystę zadowala zawsze strefa sceny, nie podejmuje więc trudu, by dotrzeć w strefę kulis i zgromadzić kolekcję autentycznych trofeów. Polscy literaci, którzy podążają do Włoch, nie są turystami37. Przyjęcie formuły zgromadzenia fragmentów tekstów różnych autorów stanowi niejako mimowolną deklarację, że nie ma jakiejś nadrzędnej płaszczyzny interpretacyjnej, która znosi indywidualne punkty widzenia. Skłaniamy się zatem do równoważności wielu odmiennych stanowisk, uznając różnorodność poetyk prezentacji miasta. Odbiorca zostaje wpisany w figurę podwójnej przechadzki — po literackim wyobrażeniu miasta proponowanej przez konkret‑ nego twórcę i po mieście utkanym ze zbioru literackich wizji. 35 Słowem turysta określamy osobę, która podąża w obce miejsca, powierz‑ chownie je poznaje, staje się ofiarą przemysłu turystycznego; nie traktujemy go jako terminu chrakteryzującego kondycję człowieka ponowoczesnego. 36 D.J. Boorstin: The Inage: A Guide to Pseudo ‑Enents in America. New York 1961, s. 88—89. Cyt. za: D. MacCannell: Turysta. Nowa teoria klasy próżniaczej. Przeł. E. Klekot, A. Wieczorkiewicz. Warszawa 2002, s. 13. 37 „Podróżnik zatem pracował nad czymś, turysta to natomiast poszuki‑ wacz przyjemności. Podróżnik był aktywny, wyruszał w drogę, z zapałem poszukując ludzi, przygód, doznań. Turysta jest bierny; oczekuje, że ciekawe rzeczy zdarzą się same. […] Spodziewa się, że wszystko będzie przygotowane dla niego”. D.J. Boorstin: The Inage…, s. 85. Cyt. za: D. MacCannell: Turysta. Nowa teoria klasy próżniaczej…, s. 162. 24 Wstęp W dyskursie podejmującym problematykę miasta ukazywane jest ono ambiwalentnie. Przestrzeń ta raz jawi się jako miejsce zagroże‑ nia, obszar budzący lęk, jako trawiony chorobą organizm, przestrzeń wygnania, niejednokrotnie prezentowana w opozycji do sielskich obszarów wsi. Miasto często utożsamiane bywa również z prze‑ strzenią ogarniętą chaosem, która wyzwala w człowieku najniższe instynkty. Ale oprócz negatywnie nasemantyzowanych wizji miasta w literaturze pojawiają się obrazy pejzażu miejskiego jako obszaru waloryzowanego pozytywnie. Wtedy miasto staje się przestrzenią, stanowiącą dla człowieka źródło sił witalnych i duchowych oraz miejsce jego aktywności twórczej. Jednostka wpisana w miasto staje się współtwórcą, kreatorem jego przestrzeni. Ponadto miasto często bywa interpretowane jako metafora świata, odczytywane jako swo‑ isty mikrokosmos. Za Rogerem Caillois możemy powiedzieć, że istnieje fantasmagoryczne wyobrażenie Paryża, a ogólniej biorąc, wielkiego miasta, tak silnie ujarzmiające wyobraźnię, że nikt nie zastanawia się, czy jest wierne, wyobrażenie zrodzone z książek, tak jednak rozpowszechnione, że przeniknęło do ogólnej atmosfery myślowej i zaczęło wywierać przymus. Są to, jak wiemy, cechy myślenia mitycznego38. Interesować nas będą przestrzenie włoskich miast obserwowane okiem przechodnia, który pochodzi z odmiennego paradygmatu kulturowego. Za tekst źródłowy posłużą zapisy z podróży Pola‑ ków literatów, którzy stworzyli literacki dokument swych włoskich peregrynacji w formie kartek z podróży, dzienników, listów, esejów. Wybieramy przestrzenie włoskich miast, ponieważ podróż do Włoch stanowiła w XIX i XX wieku doświadczenie konieczne w eduka‑ cji intelektualnej Europejczyka. Podróż do Italii była jednoznaczna z pielgrzymką do korzeni kultury europejskiej, z wejściem w uni‑ wersum kultury. Oczywiście, literatura podejmująca kwestię pol‑ skich podróży do Włoch jest niezwykle bogata39. Zajmować nas będą 38 R. Caillois: Paryż, mit współczesny. W: Idem: Odpowiedzialność i styl. Eseje. Wybór M. Żurowski. Przeł. K. Dolatowska. Warszawa 1967, s. 103—104. 39 Motywami podróży włoskich w literaturze polskiej zajmowali się między innymi D. Kozicka: Wędrowcy światów prawdziwych…; D. Kozińska ‑Donderi: Obraz Włoch i motywy włoskie…; A. Kubale: Dwie podróże na Sycylię…; E. Łoch: Przestrzenie włoskie w podróżopisarstwie polskim…; K. Wyka: Podróżopisarstwo i te- mat włoski…; F. Ziejka: Poeci młodopolscy w podróżach do Włoch. W: Idem: Poeci, misjonarze i uczeni. Z dziejów literatury polskiej. Kraków 1998; A. Zieliński: Pod urokiem Italii. (O Stefanie Żeromskim). Warszawa 1973; J. Ugniewska: Podróżować, pisać… Wstęp 25 zapisy dokonywane w czasie miejskich przechadzek po włoskich przestrzeniach. Obserwacja, jaką prowadzi w nich polski przecho‑ dzień, jest specyficzna, ponieważ w jej trakcie następuje zderzenie pomiędzy tym, co widzi, a tym, co kulturowo ma zaprogramowane jako obraz odwiedzanego miejsca. Przechadzka warunkuje relację wejścia w chodzenie — patrzenie — pisanie. Przechodzień Słownikowa definicja słowa przechodzień podaje, że to „człowiek, idący ulicą, przechodzący w pobliżu czegoś, obok czegoś”40, nato‑ miast spacerowicz to „człowiek spacerujący, przechadzający się, lubią‑ cy spacerować”41. Można zatem wyróżnić dwa typy ludzi oddających się aktowi chodzenia: spacerowiczów i przechodniów, ponieważ ich status jest wyznaczany nie tylko odmiennym stosunkiem do prze‑ strzeni i czasu, lecz także posługiwaniem się różnymi strategiami poznawczymi. Ponadto ich działaniu przyświecają odmienne cele. Na spacerowicza natrafić możemy w każdej przestrzeni — snuje się po mieście, parku, po wiosce, lesie. Cechuje go przede wszyst‑ kim poszukiwanie przyjemności płynącej z samego aktu poruszania się, przemierzania jakiegoś odcinka trasy. Spacerowicz delektuje się miejscem, czerpie przyjemność z samego faktu bycia w punkcie, z którego prowadzi obserwację lub w którym po prostu się znaj‑ duje. Samo bycie w przestrzeni staje się dla niego wartością. Zatraca się w akcie chodzenia, które przynosi odpoczynek, wprowadza go w stan relaksu. Dodatkowo należy wspomnieć, że spacerowi oddaje się osoba mająca nadmiar czasu. Spacerowanie stanowi przeciwwagę dla czasu przeznaczonego na pracę (spacer to forma odpoczynku). Warto zaznaczyć, że spacerowicz rozróżnia konkretne typy spaceru w zależności od charakteru ruchu. Czasem to bezcelowe wałęsanie się po okolicy, kręcenie się w jednym miejscu, niespieszne prze‑ mieszczanie się z punktu do punktu, innym razem łazikowanie lub rytmiczne podążanie przed siebie. Ważna staje się relacja pomiędzy aktem chodzenia a czasem, w którym ów akt zachodzi. Spacerowicz nie poddaje się presji czasu, nie spieszy się, ponieważ to zaburzyło‑ by możliwość czerpania przyjemności z kontemplacji otoczenia, ze 40 Słownik języka polskiego. T. 2. Red. M. Szymczak…, s. 955. 41 Ibidem, s. 279. 26 Wstęp smakowania przestrzeni. W trakcie spaceru czas ulega spowolnie‑ niu, samo chodzenie urasta do rangi rytuału, a spacerowicz zostaje zawieszony w czasie. Czynność spacerowania umożliwia ponadto eksponowanie atrybutów poruszającego się podmiotu. Pozwala na prezentację ubioru, kosztowności, jest pretekstem do ostentacyjnego podkreślania, że spacerujący ma nadmiar czasu, który może marno‑ trawić, przeznaczając go na próżnowanie. Dlatego też spacerowaniu oddaje się przede wszystkim warstwa próżniacza42, pozostałe war‑ stwy społeczne z przyjemności spaceru korzystają jedynie w czasie świątecznym. Oczywiście, w dyskursie naukowym postać spacerowicza rozpa‑ truje się jako podmiot związany z przestrzenią miejską. Zygmunt Bauman wskazuje, że spacerowicz bezkarnie miesza się z tłumem, jest obserwatorem miejsca, w którym się znajduje, bez sankcji pod‑ gląda innych. Bodźce, których dostarczają mu obserwowani ludzie, stają się pretekstem do snucia narracji na ich temat. Świat spacero‑ wicza w dużym stopniu oparty jest na dopowiedzeniu i zmyśleniu. Według Zygmunta Baumana, spacerowicz — obok włóczęgi, turysty i gracza — staje się jednym z typów osobowości człowieka pono‑ woczesnego43. Spacerowicz się przemieszcza, a raczej snuje się po miejskich pasażach. Jego atrybutami są czas i pieniądze. Bauman podkreśla jednak, że kondycja spacerowicza w świecie ponowoczes‑ nym w sposób diametralny się zmieniła. W dobie nowoczesnej spa‑ cerowicz należał do elity i związany był z przestrzenią miejskich pa‑ saży, w świecie ponowoczesnym staje się synonimem konsumenta, który miejski pasaż zamienia na alejki centrów handlowych. Przed erą ponowoczesności spacer był celem samym w sobie. W dobie ponowoczesnej, pisze Bauman, spacerowicz wiąże czynność space‑ rowania z koniecznością konsumpcji. Przestrzenią spaceru nie musi być już przestrzeń realnych pasaży miejskich, często zastępuje je przestrzeń kreowana przez nowe media. Działanie spacerowicza jednak nie zawsze jest zorientowane na celowość poznania. Funkcjo‑ nuje on w przestrzeni raczej przygodnie, a informacje, które zysku‑ je, są nacechowane przypadkowością. Spacerowicz zatem zawsze 42 Spacer jest formą bezproduktywnego spędzania czasu. Spacerujący ura‑ sta do rangi próżniaka i tym samym buduje swój prestiż jako osoby, która nie musi hańbić się pracą produkcyjną, ponieważ ma możliwości finansowe pozwalające na bezczynne życie. „Termin próżnowanie nie oznacza całkowitej bezczynności lub odpoczynku. Oznacza wyłącznie nieprodukcyjne użytkowa‑ nie czasu”. Por. T. Veblen: Teoria klasy próżniaczej. Przeł. J. Frentzel ‑Zagórska. Warszawa 1998, s. 37—38. 43 Z. Bauman: Dwa szkice o moralności ponowoczesnej. Warszawa 1994. Wstęp 27 otrzymuje punktowy, fragmentaryczny obraz świata oparty na stra‑ tegii przyjemności patrzenia/podglądania innych. Najważniejsza dla niego jest sfera wyobraźni, ponieważ dzięki niej dopowiada sobie historie obserwowanych osób. Ale od chwili przekroczenia progu zaczarowanej krainy zakupów spacerowicz nowego typu poddaje się woli, której istnienia nie podejrzewa, a która realizuje się poprzez pragnienia w nim roz‑ budzone. Presja zewnętrzna objawia się jako popęd wewnętrzny, zależność jako wolność. Nic dookoła nie dzieje się przypadkowo, choć wszystko udaje spontaniczność […] to spacerowicz jest tro‑ skliwie prowadzonym za rękę aktorem w wielkim spektaklu na‑ bywania towarów, choć przez cały czas działa on w błogim prze‑ świadczeniu, że to towary właśnie są tu po to, by podążać potulnie za polotem jego wyobraźni44. Zatem spacerowicz nowego typu staje się ubezwłasnowolniony, nie jest już reżyserem widowiska. Baumanowski flâneur — jak zauważa Katarzyna Szalewska — nie tworzy, lecz jest wytworem marketingowych działań społeczeń‑ stwa konsumpcyjnego. W tym sensie staje się antyflâneurem, za‑ przeczeniem, a nawet karykaturą swojego przodka45. Inaczej przechodzień. Ten typ kondycji ujawnia się wyraźnie w przestrzeni zabudowanej, opartej na rytmie wykreślonym arte‑ riami ulic, ścianami budynków. Przechodzień realizuje się zatem w obszarze miasta46. Zorientowany głównie na bycie w ruchu, jest 44 Ibidem., s. 24. 45 K. Szalewska: Pasaż tekstowy. Czytanie miasta jako forma doświadczania prze- szłości we współczesnym eseju polskim. Kraków 2012, s. 48. 46 Warto zwrócić uwagę, że słowo przechodzień — jak wynika z jego definicji pomieszczonych w słownikach języka polskiego — ulega zawężeniu znaczenio‑ wemu. Słownik, tzw. wileński, podaje, że przechodzień to „ten, który w pobliżu czego, przez co przechodzi, wędrowiec, podróżny, względem miejsca, przez które idzie”. Por. Słownik wileński. Wilno 1861, s. 1218. W słowniku autorstwa Sa‑ muela B. Lindego odnajdujemy wskazanie, że przechodzień to człowiek „prze‑ chodzący gdzie, pasażer” lub w drugim znaczeniu to „przechodzący przed kim, poprzednik”. Por. S.B. Linde: Słownik języka polskiego. T. 4. Warszawa 1995, s. 505. W Słowniku języka polskiego pod redakcją W. Doroszewskiego w definicji przechodnia ważnym elementem składowym staje się kontekst ulicy: „człowiek przechodzący ulicą, przechodzący w pobliżu czegoś”. Por. Słownik języka polskie- go. Red. W. Doroszewski. Warszawa 1965, s. 134. Wszystkie przytoczone tu de‑ finicje podkreślają, że wyznacznikiem kondycji przechodnia jest brak trwałego 28 Wstęp tworem dynamicznym, prowadzącym obserwację niejako przy oka‑ zji zadania nadrzędnego, to znaczy przechodzenia — efemerycz‑ nego, punktowego zaznaczania swej obecności. Ruch, któremu się oddaje, ma związek z koniecznością wykonania konkretnej pracy: przemieszczenia się z punktu do punktu, osiągnięcia finalnego celu. Przechodzień notorycznie zmuszany jest do wyznaczania relacji po‑ między „ja” a mijanymi obiektami (zarówno przestrzenią trwałą, półtrwałą, jak i innymi uczestnikami terytorium, które przemierza). Przechodzenie nie wiąże się z odpoczynkiem, kontemplacją miejsca i czasu, jak w przypadku spacerowicza. Przechodzień wpisany jest w czas powszedniości. Do roli przechodnia urastać może miesz‑ kaniec miasta, który z czynnością chodzenia wiąże cel (podąża do pracy, na zakupy itp.), lub podróżny, który w nowym dla siebie mieście przechadza się, by dotrzeć do odpowiedniego punktu lub zinterpretować przemierzaną przestrzeń i zdobyć wiedzę na temat specyfiki obszaru, w którym się znajduje. Przechodzień — jak sama nazwa mówi — przechodzi, czyli jego konstytutywną cechą jest mi‑ janie, bycie obok. Niejako naturalnie zostaje mu przypisany dystans. Przechodzień bowiem nie utożsamia się z tym, co obok. Towarzyszy mu ciągle odległość, nie tylko w znaczeniu fizycznym, ale przede wszystkim poznawczym. Przechodnia cechuje rezerwa względem tego, co poznaje, zachowuje on też pewną powściągliwość w wy‑ głaszaniu sądów i ostrożność w identyfikowaniu znaczeń miejsca, w którym tkwi (a raczej — w których się przemieszcza). Nie ufa nie tylko innym, lecz także sobie. Ważny jest dla niego sam akt (prze)chodzenia, który pozwala na oswajanie przestrzeni długością i rytmem kroku oraz na powolne poznawcze zagarnianie jej za po‑ mocą zmysłów (wzroku, słuchu, powonienia, smaku, dotyku). Dla przechodnia ważne znaczenie ma indywidualizacja, nie ukrywa się on za woalem tłumu. Przechadzka wiąże się z trudami, zatem ten, kto ją podejmuje, odczuwa zmęczenie, ból, nękają go udręki psy‑ chiczne, kiedy nie może szybko rozszyfrować znaczeń otaczającego go miejskiego świata. Cechą nadrzędną przechodnia jest brak bez‑ pośredniego kontaktu z innymi, którzy wypełniają przestrzeń ulicy, miejskiego placu czy parku. W pracach naukowych pojawia się także postać flâneura. W opra‑ cowaniach polskich określa się go niespiesznym przechodniem. Jego świat zamyka się w miejskich pasażach, a sam flâneur, jeśli jest włó‑ miejsca, że determinuje go ciągłe poszukiwanie i brak zakorzenienia w jakimś punkcie. Dopiero w słowniku W.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Sprawcza moc przechadzki, czyli polski literat we włoskim mieście
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: