Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00820 011265 16908568 na godz. na dobę w sumie
Starym szlakiem i inne wiersze - ebook/pdf
Starym szlakiem i inne wiersze - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 151
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1010-7 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> klasyka literatury
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Józef Mączka (1888-1918) - najwybitniejszy poeta legionowy, ułan II Brygady i żołnierz Polskiej Organizacji Wojskowej, zmarł na cholerę pod Jekaterynodarem we wrześniu 1918 r. Jest autorem jedynego tomiku Starym szlakiem (1917), swego czasu ogromnie popularnego i wydawanego czterokrotnie. Wiersze Mączki, ukazując żołnierski 'trud i znój', apoteozując posłannictwo legionisty oraz głosząc potrzebę oddania życia za ojczyznę, były w okresie I wojny światowej często wykonywane jako pieśni. Niniejsza edycja jest pierwszym od 1938 r. wydaniem całego tomiku Starym szlakiem; została ona wzbogacona o wiersze nieznane, rozproszone dotąd w czasopismach.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1010-7 Złoty sen wolnoścI (o poeZjI jóZefa MącZkI) I Józef Mączka był dla współczesnych „księ- ciem poetów legionowych”; jego jedyny tomik Starym szlakiem spotykał się przez wiele lat z niemal powszechnym zachwytem. „To śliczna książka! – pisał Zygmunt Nowakowski. – Po- winna pójść na całą Polskę w jakimś tanim, groszowym a ładnym wydaniu. (...) Powinna być nawet rozdawana darmo (...). Te żołnier- skie wiersze smakują jak razowy chleb”1. Świetny felietonista nie był w swej ocenie wyjątkiem, o Mączce mówiło się bowiem za- wsze tonem pełnym egzaltacji i namaszczenia. Pisano na przykład o „niepokalanej, czystej i dziecięco prostej [jego] duszy”2, przedstawia- no „szczerą, prostą, dziecięcą niemal”3 wiarę poety w Polskę, zwracano uwagę na „spowiedź poetycką dziecięcą prawie, a tak bezwzględnie prawdziwą”4, unoszono się nad „istnym dzie- wictwem ideału”5... W Polsce niepodległej były te wiersze naprawdę czymś w rodzaju „narodo- wej świętości”. Do entuzjastycznego przyjęcia poezji dołą- czała się legenda autora – młodego ułana wal- 5 czącego przez cztery lata w Legionach, służą- cego potem w Polskiej Organizacji Wojskowej na Ukrainie, żołnierza–tułacza zmarłego tuż przed odzyskaniem niepodległości na dalekiej, obcej ziemi. Nic więc dziwnego, że gdy w listo- padzie 1933 prochy poety wróciły z ZSRR do kraju, grzebano je na Powązkach z najwyższy- mi honorami, przypominającymi do pewnego stopnia niedawny pogrzeb Juliusza Słowackie- go na Wawelu. Trumna pokryta biało-czerwo- nym sztandarem, z czakiem ułańskim i skrzy- żowanymi szablami, jechała przez Warszawę na lawecie armatniej zaprzężonej w szóstkę koni, odprowadzana przez przedstawicieli naj- wyższych władz państwowych i generalicji oraz wielotysięczne tłumy rodaków. II Gdy dziś pochylamy się nad zapomnianymi wierszami Józefa Mączki, nie zawsze jesteśmy skłonni podzielać ówczesny entuzjazm. Epigo- nizm tej poezji od razu rzuca się w oczy: Mącz- ka pisał romantycznym językiem i romantycz- nym stylem, używał romantycznych motywów i romantycznego patosu, popadał też często w nieznośną retoryczność. Cechy te, zwłaszcza w zakresie leksyki i frazeologii, wyglądały w po- czątku XX wieku zupełnie już archaicznie – aż 6 dziw, że ówcześni recenzenci tego nie wytykali. Z drugiej jednak strony, niektóre walory, któ- rych dawniej nie dostrzegano, zalśniły pełnym blaskiem dopiero dzisiaj. Mączka był bowiem realistą mającym dar bystrej, syntetyzującej obserwacji. W nie najlep- szym skądinąd wierszu Mołotków odczuwamy do dzisiaj atmosferę bitwy, słyszymy komendy i okrzyki: „Naprzód!”, „Padnij!”, „Chronić gło- wę!”, „Zdwoić biegi!”, „Ognia salwami!” itd., widzimy „wał” kłębiących się „burych szyneli”, szeregi żołnierskie walące się na ziemię, czyjeś ręce oderwane wybuchem granatu „rozpacz- nie lecące w niebo”... Rzecz jasna, realistyczna obserwacja nie była wynalazkiem ani Mączki, ani innych poetów legionowych. Już w czasach Powstania Listopadowego Stefan Garczyński przedstawiał rozmaite fragmenty bitew w so- netach o charakterystycznych tytułach: Natar- cie konnicy na konnicę, Wzięcie armat na górze stojących, Uderzenie na bagnety itd. Mączka szedł więc tropem Garczyńskiego, ale był przy tym znacznie bardziej konsekwentny, znacz- nie śmielszy. I to nie tylko dlatego, że opero- wał realiami wojny dwudziestowiecznej. Także dlatego, że zwracał większą uwagę na rodzaj przeżyć żołnierza podczas bitwy, że pokazy- wał sposób jego odczuwania ograniczony do spraw frontowych (Muzyka wieczoru), a na- wet zredukowanie życia psychicznego do go- 7 towości wykonania rozkazu (Przed szturmem). A przy tym umiał przedstawić życie codzienne na froncie, uwidocznić swoiste zadomowienie się człowieka pośród działań wojennych. Żoł- nierz Mączki, narzekając na swą dolę, czyni to bardziej może z przyzwyczajenia, z chęci wy- gadania się niż z autentycznego nieszczęścia. W przeciwieństwie do innych poetów I wojny Mączka nigdy bowiem nie epatował naturali- zmem szczegółów, bardzo często chodziło mu po prostu o prawdę – choćby najmniej wznio- słą, najbardziej prozaiczną. W ten sposób tworzyły się w wierszach Mączki interesujące napięcia. Z jednej strony, widzimy tu romantyczną idealizację i mitolo- gizację życia żołnierskiego, z drugiej – próby jego odbrązowienia. Z jednej strony, występuje epigonizm formy i treści, z drugiej – chęć prze- zwyciężenia tradycji romantycznej, zwłaszcza w jej indywidualistycznym aspekcie. Nieprzy- padkowo więc występuje tak często w poezji Mączki zbiorowy podmiot liryczny. Rzeczywi- stość wojenna lat 1914–1918, z arsenałem no- woczesnych środków bojowych, z operowaniem wielkimi masami ludzkimi, z monotonią wielo- tygodniowych zmagań pozycyjnych, sprzyjała zresztą takim ujęciom. Ale gdy przyszło zajmo- wać się losem zbiorowości, nieraz trzeba było pochylić się nad indywidualnymi losami kole- 8 gów. I w ten sposób pojawił się u Mączki temat żołnierskiej śmierci. Temat ten nie wywołuje jednak (jak u inne- go poety legionowego, Rajmunda Bergela) we- wnętrznego rozdarcia, przygnębienia, lęku czy grozy. Całkiem przeciwnie: śmierć jest u Mącz- ki traktowana spokojnie, z męską powściągli- wością, wręcz jako spełnienie naturalnego obo- wiązku: to jedno jeszcze ci zostało: Polakiem umrzeć – dzierżąc broń! (W czarne noce) Kości Wam w płone siejem pola, iżby się żyzną stała rola... (Wam...) Dziewczyno moja – bądź spokojna, jać śmierci hardo spojrzę w twarz! (Dziewczyno moja) plunęli śmierci wzgardę w oczy ostatnich śliną kul!... (W odwrocie) Czasem dochodzi wręcz do apoteozy śmier- ci, jak w wierszu Cieniom poległych, gdzie – tro- chę podobnie jak w cytowanym przed chwilą Wam... – trupy legionistów stają się fundamen- tem dla gmachu lepszej przyszłości narodu: 9 I położyli swe ciała na głębie kresowych jezior – i legli jak głaz, stawiąc kamiennym męstwem zrąb po zrębie, fundament mocy ofiarnej – bez skaz! Dopiero w późniejszych wierszach (publi- kowanych w „Wiadomościach Polskich” zimą i wiosną 1918 r., już po wydaniu tomu Starym szlakiem) obrazy śmierci żołnierskiej przypo- minają swym pesymizmem wiersze Bergela (Czemuś nam smutna, Matko miła..., Ze wspo- mnień... itd.). Tomik Starym szlakiem był jednak raczej odległy od poezji Bergela, wpisywał się w nurt tyrtejski ówczesnej literatury, sławił męstwo, nieustępliwość w walce i posłannictwo polskie- go legionisty. Dlatego właśnie żołnierz padają- cy w bitwie przywołuje imię Ojczyzny (Ranny), drzewa rosnące nad grobami „poległej braci” zdają się wieścić „krwawe Wenedów powroty” (Sosny cmentarza w Wołczecku) i nawet przyszłe pokolenia zostają wezwane na świadków legio- nowej „siły fatalnej”, która jest w stanie wyzna- czyć szlaki przyszłości: A to jest krwawy spadek Wasz i krwią pisane ku Wam słowa: Trzymajcie ziemi onej straż, gdy przyjdzie zamieć piorunowa... (Krwawy spadek) 10 Siła żołnierskiego posłannictwa, wielkość legionowej legendy – wszystko to dokonuje się u Mączki poprzez swoistą mistykę krwi. Zwróćmy uwagę, jak często powtarzają się w tej poezji słowa takie jak: krew, krwawy, męka, śmierć itd. Dzieje się tak zwłaszcza w ty- tułowym wierszu Starym szlakiem, z pewnością najsłynniejszym utworze tomiku: „przez krew idziem ku wolności”, „krwawych ojców krwawe syny – /zapragnęlim świeżej męki”, „przez krew idziem w nowe zorze”, „przez krew idziem w ju- tra wschody”, „na śmiertelne idziem gody, /by z krwi naszej życie wzięła”... Jeżeli już jesteśmy przy tym wierszu, odnotujmy też charaktery- styczny fakt, że z całej tradycji „ojców” przy- pomniał tu Mączka tylko dwie bitwy z Powsta- nia Listopadowego: Grochów i Ostrołękę. Jak wiadomo, bitwy ciężkie i dalekie od tryumfu; w drugim przypadku była to nawet całkowita przegrana. Niezależnie więc od ewokowania le- gionowej niezłomności, raz po raz rozbrzmiewa w tej poezji żołnierska udręka. I między tymi dwoma biegunami – nadziei i rozpaczy – oscy- luje wojenna twórczość Józefa Mączki. III Cierpienie było tym podłożem psychicznym, na którym niegdyś mógł się rozwinąć mesja- 11 nizm. Postawa ta, będąca tak ważnym skład- nikiem światopoglądu polskiego romantyzmu, w okresie I wojny pojawiała się, wbrew pozo- rom, nie tak często. Legioniści czuli się spad- kobiercami ideologii czynu, a nie gloryfikacji bierności, do której mesjanizm zdawał się nie- uchronnie prowadzić; uznawali się zazwyczaj za walczących o konkretne polskie państwo, chcieli – trawestując Wyspiańskiego – „tego, co jest wszędzie”. Mączka również zajmował zwykle takie stanowisko, jednakże od tradycji mesjanistycznej nie stronił i potrafił ją czasem wykorzystać w sposób oryginalny. Przykładem wiersz Trzy Maryje, w którym pojawił się me- sjanizm bardzo swoisty, nie identyczny bynaj- mniej z romantycznym ujęciem „Polska Chry- stusem narodów”. W tym wierszu bowiem nie Polska zbawia ludzkość, lecz żołnierz legiono- wy – przez swą mękę, cierpienie, krew i ofiarę z życia – zbawia własną Ojczyznę. Można by tu więc zaproponować formułę: nie „Polska Chry- stusem narodów”, lecz – „żołnierz Chrystusem narodu”. Apologia krwawego posłannictwa dochodzi w ten sposób do szczytu, nieprześci- gnionego w poezji legionowej. Ale nie tylko tradycję mesjanistyczną po- trafił Mączka wykorzystywać w sposób twór- czy: świadczyć o tym może wiersz Dziewczyno moja!, okrzyknięty niegdyś „najpiękniejszym bezsprzecznie z erotyków wojennych”6. Ste- 12 reotypowe obrazy pożegnania z ukochaną od- chodzącego w bój żołnierza obecne były w po- ezji polskiej od czasu romantyzmu i w okresie I wojny stały się już rodzajem literackiego ki- czu. Zresztą nawet perspektywa pośmiertnego powrotu dźwięczy tu romantycznymi echami (obecnymi chociażby w anonimowej pieśni z Powstania Listopadowego Bywaj, dziew- czę, zdrowe, ojczyzna mnie woła). A przecież u Mączki dzieje się zwykle trochę inaczej, po- kusa kiczowatości zostaje szczęśliwie odsunięta. Porządek świata doczesnego i świata pozagro- bowego mieszają się ze sobą nieustannie, sfery „u śmierci wrót” i „u życia miedz” wzajemnie się przenikają. Wojna jest spełnieniem twarde- go obowiązku – tyleż okrutnego, co fascynują- cego – lecz dopiero, będąca najwyższym speł- nieniem, ofiara krwi może przynieść najwyższą nagrodę. W wierszu Trzy Maryje nagrodą tą było zmartwychwstanie Polski, w Dziewczyno moja! – powrót do utraconego raju wspomnień i młodzieńczych miłosnych „czarów”. W poezji Józefa Mączki bowiem nic nigdy naprawdę się nie kończy: wszystkie marzenia, spory, rozmyślania, rozmowy zostają przenie- sione w inny wymiar, w inną rzeczywistość. Dlatego legioniści mają tu stały, tajemny kon- takt z duchami poległych kolegów, potrafią za- znajomić się z dawno zmarłymi szwoleżerami lub husarzami z pokoleń ojców, dziadów i pra- 13 dziadów (Święto duchów). Rozmowa dusz, ko- rowód martwych kolegów – wszystko to było oczywiście kolejnym motywem romantycznym, znanym też polskiej poezji powstańczej (wy- stępującym na przykład w wierszu Napoleon Krystyna Ostrowskiego z 1831 r.). Ale u Mącz- ki pozagrobowa rzeczywistość rządziła się do- kładnie tymi samymi prawami, co życie ziem- skie, powiedzmy jeszcze ściślej – tymi samymi prawami, co życie w wojsku; w wierszu Poległej braci dochodzi nawet w pozaziemskiej służbie do rozstawienia czatów i zmiany warty. Sfery „U śmierci wrót – u życia miedz” przenikają się więc nie tylko w jednym wierszu, ale w całej twórczości Józefa Mączki. Zarówno śmierć le- gionisty, jak i całe jego żołnierskie rzemiosło są uwznioślone i gloryfikowane. Niezależnie jednak od tej apoteozy potrafił Mączka spoglądać na wojnę z pozycji humory- sty. Nie był w tym wyjątkiem, bowiem legioniści wielokrotnie tworzyli wesołe piosenki i wier- szyki pokpiwające ze wszystkiego i wszystkich. Jednakże w poezji „wysokiej” (do której trzeba zaliczyć twórczość Mączki) humor właściwie nie występował: poezja ta zawierała zazwyczaj romantyczny patos lub tragizm. Na tym tle taki wiersz jak Gadu-gadu prezentuje się całkiem niekonwencjonalnie: oglądamy tu zabawną scenkę, w której skontrastowane ze sobą zosta- ły świat cywilów (znających wojnę z opowieści 14
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Starym szlakiem i inne wiersze
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: