Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00065 005737 11250928 na godz. na dobę w sumie
Strategie - ebook/pdf
Strategie - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 616
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3808-8632-2 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> naukowe i akademickie >> filologia polska
Porównaj ceny (książka, ebook (-18%), audiobook).

U początków projektu Strategie ”ja” (po)romantycznego w poezji polskiej XIX-XXI wieku, rezultatem którego jest niniejsza publikacja, stała nieodmiennie powracająca myśl, że zaskakująco wiele - wbrew diagnozom radykalnie separującym poezję romantyczną od jej dwudziestowiecznych realizacji - łączy poetyckie dykcje na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci.

Koncentrujemy się na fundamentalnym wymiarze tekstu, który jednocześnie poza tekstowość wykracza. Ten wymiar wyznacza podmiot rozumiany zarówno zgodnie z poetyką strukturalistyczną jako kategoria immanentna wypowiedzi, jak i poststrukturalistycznie - rozpatrywany w ujęciu antropologicznym i kulturowym. Szeroka formuła podmiotowości, nietożsama z abstrakcyjną ideą filozoficzną, lecz istniejąca poprzez wielość jednostkowych realizacji, jest dla nas kategorią centralną i nadrzędną, służącą wydobyciu ciągłości procesu historycznoliterackiego (a nawet szerzej - kulturowego), trwającego w poezji polskiej nieprzerwanie od romantyzmu do dzisiaj.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Jacek Brzozowski, Krystyna Pietrych – Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny Katedra Literatury i Tradycji Romantyzmu, 90-236 Łódź, ul. Pomorska 171/173 RECENZENCI Alina Świeściak, Sławomir Rzepczyński REDAKTOR INICJUJĄCY Urszula Dzieciątkowska OPRACOWANIE REDAKCYJNE Małgorzata Szymańska SKŁAD I ŁAMANIE Munda – Maciej Torz PROJEKT OKŁADKI Katarzyna Turkowska Projekt został sfinansowany ze środków Narodowego Centrum Nauki przyznanych na podstawie decyzji numer DEC-2013/09/B/HS2//02062 © Copyright by Authors, Łódź 2017 © Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2017 Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.07639.16.0.K Ark. wyd. 27,1; ark. druk. 28,5 ISBN 978-83-8088-631-5 e-ISBN 978-83-8088-632-2 SPIS RZECZY Od redaktorów . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Jakub Momro Podmiot eksperymentalny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Jacek Brzozowski Uwagi o zasadniczych Mickiewiczowskich strategiach podmiotowych . . . . . . . Anna Kurska O wielkich monologach bohaterów romantycznych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Magdalena Siwiec Słowackiego podmiot somatyczny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Krzysztof Trybuś Podmioty romantycznej pamięci — od kanonu do hipolepsy . . . . . . . . . . . . . . . Arent van Nieukerken Podmiotowość i styl w poezji Norwida . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Barbara Stelmaszczyk Wielogłos podmiotów mówiących a struktury dialogowe w poezji Norwida . . Maria Berkan-Jabłońska Zagadnienie podmiotowości w poezji kobiecej romantyzmu i okresu między- powstaniowego. „My z nich wszystkie?” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Anna Czabanowska-Wróbel Młodopolskie „ja” — niepewne, przejściowe, eruptywne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Małgorzata Okulicz-Kozaryn „Idealizm bez ideału” — romantyczne powinowactwa podmiotu poezji Anto- niego Langego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Piotr Szwed Romantyczni towarzysze podróży. O Topielcu Bolesława Leśmiana w kontek- ście teorii Harolda Blooma . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Barbara Sienkiewicz Podmiot (w) poezji awangardowej dwudziestolecia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Krystyna Pietrych Romantyczno-modernistyczny podmiot poezji Wata, czyli o  dwudziesto- wiecznych przygodach „duszy czującej” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15 29 55 87 103 115 141 161 191 207 219 237 269 6 Agata Stankowska Podmiot w skali wyobraźni. Zbigniew Bieńkowski o „używaniu poezji za na- rzędzie do wykonywania rzeczy niemożliwych” . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Jerzy Wiśniewski Romantyczny (?) bohater/podmiot Herberta. Przypadek Pana Cogito . . . . . . Tomasz Kunz Tropy, ślady, szczątki. Romantyczne figury podmiotowości w  poezji Rafała Wojaczka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Tomasz Cieślak Świetlicki (po)romantyczny. Kwestia podmiotowości . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Magdalena Rabizo-Birek Między nicością a nieśmiertelnością. O Honecie (po)romantycznym . . . . . . . . Arkadiusz Bagłajewski Być wieszczem i prorokiem dzisiaj — jak to jest możliwe? . . . . . . . . . . . . . . . . . . Piotr Śliwiński Podmiot poezji najmłodszej: wysiedleniec, moderator, aktor . . . . . . . . . . . . . . . . Indeks nazwisk . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 299 329 353 363 381 413 429 443 OD REDAKTORÓW U  początków projektu Strategie „ja” (po)romantycznego w  poezji polskiej XIX–XXI wieku, rezultatem którego jest niniejsza publikacja, stała nieodmien- nie powracająca myśl, że zaskakująco wiele — wbrew diagnozom radykalnie separującym poezję romantyczną od jej dwudziestowiecznych realizacji — łą- czy poetyckie dykcje na przestrzeni ostatnich dwóch stuleci. Zaskakująco wie- le, pomimo artykułowanego już w pozytywizmie zerwania z poprzednikami, wzmacnianego i utrwalanego potem wypowiedziami Stanisława Brzozowskie- go, skamandrytów, awangardzistów, Czesława Miłosza i Witolda Gombrowi- cza, a u schyłku poprzedniego stulecia głosami pokolenia bruLionu — by przy- wołać przykłady najbardziej wyraziste i spektakularne, nierzadko w atmosferze skandalu postulujące radykalny zwrot antyromantyczny. Wbrew jednak ata- kom i deklaracjom duch romantyczny pozostaje wyjątkowo żywotny. Świadczą o tym kolejne publikacje podejmujące problematykę „długiego trwania roman- tyzmu”, widzianego w konfrontacji z nowoczesnością czy postmodernizmem1. Nasz projekt proponuje jeszcze inną optykę. Nie chodzi nam o spojrzenie wy- dobywające różnorodne związki i  filiacje pomiędzy tekstami współczesnymi oraz utworami z pierwszej połowy XIX wieku, nie chodzi także o wskazanie wielości intertekstualnych relacji łączących wiersze Adama Mickiewicza czy Juliusza Słowackiego z wierszami Bolesława Leśmiana czy Zbigniewa Herber- ta, ani o czytanie romantyzmu przez pryzmat następujących po nim formacji kulturowych. Koncentrujemy się na fundamentalnym wymiarze tekstu, który jednocześnie poza tekstowość wykracza. Ten wymiar wyznacza podmiot ro- zumiany zarówno zgodnie z poetyką strukturalistyczną jako kategoria imma- nentna wypowiedzi, jak i  poststrukturalistycznie — rozpatrywany w  ujęciu 1 Poświadczają to dobitnie ukazujące się ostatnio książki, zob. choćby A. Bielik- -Robson, Duch powierzchni. Rewizja romantyczna i filozofia, Kraków 2004; T. Cieślak, Nowa poezja polska wobec poprzedników. Lektura relacyjna, Łódź 2011; Przygody ro­ mantycznego „Ja”. Idee — strategie twórcze — rezonanse, pod red. M. Berkan-Jabłoń- skiej i B. Stelmaszczyk, Poznań 2012; Polska literatura współczesna wobec romantyzmu, pod red. M. Łukaszuk i  D. Seweryna, Lublin 2007; M. Rabizo-Birek, Romantyczni i nowocześni. Formy obecności romantyzmu w polskiej literaturze współczesnej, Rzeszów 2012; Romantyzm i nowoczesność, red. M. Kuziak, Kraków 2009; Romantyzm w lustrze postmodernizmu, pod red. W. Hamerskiego, M. Kuziaka, S. Rzepczyńskiego, Warsza- wa 2016. 8 Od redaktorów antropologicznym i kulturowym. Szeroka formuła podmiotowości, nietożsama z abstrakcyjną ideą filozoficzną, lecz istniejąca poprzez wielość jednostkowych i konkretnych realizacji, jest dla nas kategorią centralną i nadrzędną, służącą wydobyciu ciągłości procesu historycznoliterackiego (a nawet szerzej — kul- turowego), trwającego w  poezji polskiej nieprzerwanie od romantyzmu do dzisiaj. Pozwala bowiem dostrzec i odsłonić ukryte pod powierzchnią różnic i sprzeczności głębokie powinowactwa w planie estetycznym i ideowym. Romantyzm pojmujemy, wedle sformułowanej przed laty diagnozy, jako najważniejszą tradycję źródłową poezji polskiej. Oczywiście, romantyzm w tych odmianach i realizacjach, jakie wykraczają daleko poza paradygmat na- rodowo-tyrtejsko-martyrologiczny, którego zmierzch pod koniec ubiegłego stulecia obwieściła Maria Janion, wskazując jednocześnie inną romantyczną formułę nieustannie kontynuowaną, a związaną z tragiczno-ironicznym wymia- rem jednostkowej egzystencji2. Nasz powrót do romantyzmu nie dotyczy więc sposobów jego społecznego funkcjonowania, lecz, by tak rzec, jego „pośmiert- nego” trwania w licznych poetyckich odmianach i realizacjach takich wzorców podmiotowości, które zrazu romantyczne wcale nie muszą się wydawać. W dyskusji podczas konferencji Nasze pojedynki o romantyzm, która odby- ła się w 1993 roku, Maria Żmigrodzka mówiła: Możliwość dalszego wpływu romantyzmu na naszą współczesność widzę optymi- stycznie dlatego […], że romantyczna koncepcja ludzkiej osoby nie była propo- zycją jednolitą, zamkniętą, monolityczną. Poulet, a za nim Gusdorf, zasugerowali rzecz bardzo słuszną, mianowicie, że jedność, integralność romantycznego „ja” to raczej dyrektywa moralna, cel woli — czy nawet tylko marzenie, obowiązek świadomego wysiłku człowieka3. Taki sposób widzenia „ja” stanowi fundament naszego myślenia o  ro- mantyzmie. I tę właśnie koncepcję wewnętrznie rozwarstwionej, dynamicz- nej i skonfliktowanej nie tylko ze światem, ale i z sobą samą, ludzkiej osoby podejmują, niekoniecznie świadomie, i kontynuują poeci następnych epok. Słowo „(po)romantyczne” w tytule naszego projektu z jednej strony odwo- łuje się do niejednorodnego obrazu rozchwianej podmiotowości romantycz- nej, antycypującej swe kolejne, późniejsze wcielenia; i jednocześnie, z drugiej strony, wydobywa to, co w kształcie poetyckiego podmiotu w wieku XX i XXI odsłania swą romantyczną matrycę zarówno w wersji niemal stereotypowej, jak i krytycznej. 2 Zob. M. Janion, Zmierzch paradygmatu, w: „Czy będziesz wiedział co przeżyłeś”, Warszawa 1996. 3 Sernica i nieskończoność. Dyskusja, w: Nasze pojedynki o romantyzm, pod red. D. Siwickiej i M. Bieńczyka, Warszawa 1995, s. 87–88. Od redaktorów 9 Trzy kwestie, zasadnicze dla naszego projektu, wymagają tu choćby zasy- gnalizowania. Po pierwsze: koncepcja podmiotu, po drugie: koncepcja języka poetyckiego, po trzecie: początek modernizmu. Podmiot romantyczny w  wielu pracach pojmowany jest jako odrębny, spójny, niezależny byt utożsamiany z trwałą jaźnią. Ryszard Nycz widzi roman- tyzm jako ostatni etap funkcjonowania „ja” substancjalnego i mówi o „podmio- cie pewnym siebie, którego ostatnim wcieleniem była koncepcja romantycznej jaźni”4. Trudno jednak nie dostrzec w romantyzmie przejawów kryzysu mocnej podmiotowości, wyrażanego wprost choćby przez Kordiana („I zdaje mi się, że mnie wiatr rozwiewa”). Jak słusznie zauważa Andrzej Zawadzki: Zachwianie statusu „ja” jako bytu trwałego, stabilnego, osadzonego na solidnych fundamentach ontologicznych, antropologicznych, a także świadomość tego sta- nu rzeczy nie pojawia się […] po raz pierwszy w latach 60. czy 70. wieku XX. Być może pierwszych przejawów kryzysu podmiotu należałoby szukać już w roman- tyzmie: „Nie mogę dać innej próbki siebie, mojego ego, lecz tylko system frag- mentów, ponieważ to jest to, czym jestem”, pisał August Wilhelm Schlegel, „cały mój umysł składa się z fragmentów”, wyznawał Byron5. Teza o romantycznych korzeniach kryzysu substancjalnie pojmowanego podmiotu jest dla nas fundamentalna. Co więcej, sądzimy, że nie były to jedy- nie marginalne i nikłe ślady owej kryzysowości. Przeciwnie — poczucie zwąt- pienia w siebie, tracenia poczucia stabilnej tożsamości, niemożności integracji rozproszonych kawałków w spójne „ja” i walka o własną odrębność stanowią konstytutywne wyznaczniki romantycznego podmiotu. Kontynuujemy w tym względzie drogę zainicjowaną na polskim gruncie przez Agatę Bielik-Robson jako propagatorkę twórczo podjętej przez Harolda Blooma Heglowskiej kon- cepcji „duszy czującej”, świadomości podlegającej zewnętrznym wpływom: Obiegowa opinia, zgodnie z którą romantyzm stworzył koncepcję Ja jako nie- skończenie wolnej, spontanicznej, twórczej siły stojącej poza porządkiem świata empirycznego, nie wzięła się znikąd, lecz czerpie z deklaracji programowych naj- większych przedstawili romantyzmu […]6. W istocie jednak, zauważa badaczka, był to rodzaj mistyfikacji skrywającej głębokie poczucie niepewności wynikające ze „świadomości stałej obecności uwarunkowania Ja przez otaczający je «nieludzki» świat, a  zarazem rebelia 4 R. Nycz, Język modernizmu. Prolegomena historycznoliterackie, Wrocław1997, s. 87. 5 A. Zawadzki, Autor. Podmiot literacki, w: Kulturowa teoria literatury. Główne poję­ cia i problemy, red. M. P. Markowski, R. Nycz, Kraków 2010, s. 227. 6 A. Bielik-Robson, dz. cyt., s. 11–12. 10 Od redaktorów wobec tej nieznośniej samowiedzy”7. W  rewizjonistycznym myśleniu o  ro- mantyzmie pierwszoplanowe miejsce zajmuje odsłonięcie samoświadomości epoki, dla której wizja suwerennej jaźni jest „kłamstwem romantycznym”8, w istocie bowiem, jak pisze de Man: „Ja okazuje się nieskończenie odwleczo- ną w czasie kondycją nieokreśloności między mną a innym, między tożsamo- ścią a różnicą”9. Harold Bloom doprowadzi rewizję do końca, pytając o to, czy „wydane wpływom Ja” może się „czuć naprawdę «swoje własne»”10, czy może osiągnąć kiedykolwiek poczucie pełnej tożsamości z sobą samym i jakie w celu scalenia własnej podmiotowości stosuje strategie. Jeśli tak widzieć istotę kon- dycji romantycznego podmiotu, to wówczas koncepcja „ja” jako niezawisłej jaźni, suwerennej i niezależnej, zostaje zakwestionowana. W naszym projekcie te opozycyjne sposoby widzenia podmiotowości spotykają się z sobą, wskazu- jąc jednocześnie dwa nurty, które można wyprowadzić z romantycznego źró- dła, w zależności od tego czy zawierzymy romantycznym deklaracjom, czy też poddamy je krytycznej dekonstrukcji, docierając do tego, co romantycy sami próbowali zamaskować. W tym drugim przypadku kanoniczne teksty roman- tyczne ujawnią swój ukryty wymiar. Jeśli status „ja” ulega w romantyzmie komplikacji, jeśli mamy de facto do czynienia z kryzysem mocnej podmiotowości, to język, jedyne medium, po- przez które i w którym się owa podmiotowość ujawnia, także traci swój naiwny i oczywisty charakter. Nie jest już po prostu środkiem służącym do wyrażania uprzednio (przed artykulacją) istniejących treści, nie jest bezpośrednim sposo- bem ekspresji doświadczanych przez podmiot emocji. Teza George’a Steinera przejęta przez Nycza, głosząca, że „pojęcie «brakującego słowa» wyznacza li- teraturę nowoczesną”, której początek datuje się „między 1870 a końcem tego wieku”11, wydaje się mocno dyskusyjna. Poczucie nieadekwatności języka, niewystarczalności istniejących sposobów wyrażania, poszukiwanie, jak pisze Charles Taylor, „subtelniejszego języka”12 czy ścieranie się z sobą, jak pokazuje Meyer Howard Abrams, strony Wordsworth’a i strony Coleridge’a w roman- tycznej teorii poezji13 — wszystko to podważa rozpowszechnione sądy o bez- 7 Tamże, s. 14. 8 Tamże, s. 20. 9 Tamże, s. 18. 10 Tamże, s. 21. 11 Cyt. za: R. Nycz, dz. cyt., s. 79. 12 Zob. Ch. Taylor, Źródła podmiotowości. Narodziny tożsamości nowoczesnej, przekł. M. Gruszczyński, O. Latek, A. Lipszyc, A. Michalik, A. Rostkowska, M. Rychter, Ł. Sommer, Warszawa 2001. 13 Zob. M. H. Abrams, Zwierciadło i lampa. Romantyczna teoria poezji a sztuka krytycznoliteracka, tłum. M. B. Fedewicz, Gdańsk 2003. Od redaktorów 11 pośredniej przyległości słowa do myśli czy uczucia. Oczywiście, romantycy nie mają jeszcze tak głębokiej świadomości „uwięzienia w języku”, jakie stanie się udziałem ich następców z przełomu wieków, ale nie mają także poczucia bez- piecznego zadomowienia w słowie, które dawałoby możliwość autentycznej, bezpośredniej ekspresji. Dlatego właśnie romantyzm traktujemy jako pierwszy etap kryzysu języka (stąd w temacie projektu słowo „strategie”), który z bie- giem czasu będzie stawał się coraz głębszy i coraz wyraźniejszy. Powyższe kłopoty z „ja” i  sposobami wyrażania wiążą się ściśle z  pyta- niem o początek nowoczesności. W polskim literaturoznawstwie modernizm rozpoczyna się, wedle najbardziej rozpowszechnionej tezy Nycza, pod koniec XIX wieku, a kryzys podmiotu i kryzys języka stanowią jego dwa najważniejsze wyznaczniki. Oczywiście, budowanie przeszło 20 lat temu szerokiego spojrze- nia obejmującego modernistyczną całość spełniało wyjątkowo ważne zadanie: z postmodernistycznej perspektywy starało się zintegrować pokawałkowaną na drobne okresy historycznoliterackie (Młoda Polska, dwudziestolecie, literatura powojenna, itd.) polską literaturę nowoczesną (a więc zasadniczo dwudziesto- wieczną) i wydobyć jej cechy konstytutywne, rysując główne linie rozwojowe z uwzględnieniem szerokiego kontekstu kulturowego. Jak pisał Nycz we wstę- pie do Odkrywania modernizmu: …istotny impuls do podejmowania nowych rozpoznań wypłynął z […] uświa- domienia sobie przez badaczy p r z e m i e s z c z e n i a ich stanowiska ob- serwacyjnego; przemieszczenia, którego źródłem były zjawiska i prądy określane jako postmodernistyczne14. Można by powiedzieć, trawestując powyższe słowa, że koncepcja moder- nizmu, zaproponowana przez Nycza, stworzyła perspektywę, w jakiej roman- tyzm poddany dziś krytycznej lekturze ujawnia takie wymiary, które ukazują jego ścisłe związki z nowoczesnością, co nakazuje nam przesunięcie jej grani- cy przynajmniej na początek XIX stulecia, a może nawet do przełomu XVIII i XIX wieku. Nie jest to zresztą myśl nowa. Nie tylko Maria Janion twierdziła, że „paradygmat romantyczny to podstawowy paradygmat czasów nowożyt- nych”15, czynił to także Hugo Friedrich, wskazując Jeana Jacques’a Rousseau i  Denisa Diderota oraz Novalisa i  Fryderyka Schlegla jako bezpośrednich poprzedników Charlesa Baudelaire’a, od niego rozpoczynając swój projekt „odromantyzowanego romantyzmu”16. Warta przywołania w  tym kontekście 14 R. Nycz, Słowo wstępne, w: Odkrywanie modernizmu. Przekłady i komentarze, pod red. R. Nycza, Kraków 1998, s. 7. 15 M. Janion, Gorączka romantyczna, Gdańsk 2007, s. 22. 16 H. Friedrich, Struktura nowoczesnej liryki. Od połowy XIX do polowy XX wieku, przeł. i opatrzyła wstępem E. Felisiak, Warszawa 1978, s. 81. 12 Od redaktorów jest także koncepcja Hansa Roberta Jaussa, rozpoczynającego modernizm od Rousseau, i sytuującego dokonującą się rewolucję estetyczną u progu nowego świata, to znaczy „na styku niemieckiego klasycyzmu i romantyzmu”17. Nawet Steiner, na którego tezy powołuje się Nycz, widzi we Friedrichu Hölderlinie i Novalisie „odosobnionych zwiastunów”18 literatury modernistycznej, co nie wpływa jednak na zaproponowaną przez niego chronologię. W naszym pro- jekcie, powtórzmy, uznajemy romantyzm za jedną z początkowych faz nowo- czesności, w której pojawiają się i dochodzą do głosu konstytutywne dla niej przeświadczenia o nieprzejrzystości świata, podmiotu i języka, podejmowane następnie w duchu rewizjonistycznym przez (po)romantyków. Traktują o tym niemal wszystkie szkice pomieszczone w części pierwszej publikacji. W naszym projekcie kontynuujemy myślenie zapoczątkowane przez Marię Janion, która już na progu lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku postulowała „przywrócenie naturalnego wewnętrznego udialogizowania romantyzmu”19 poprzez pozbycie się stereotypowych opinii i  przeświadczeń, utrwalonych w długim procesie recepcji, wydobycie zaś tych mniej oczywistych, ukrytych, nierzadko zaskakujących wymiarów naszej najżywotniejszej tradycji, podejmu- jącej nie temat ojczyzny, lecz egzystencji. Poddajemy ponownej lekturze dzieła polskich romantyków, bowiem rodzima literatura pierwszej połowy XIX wieku, ciągle nazbyt tradycyjnie i zachowawczo postrzegana, domaga się krytycznej analizy, która wyznaczyłaby nowe punkty służące do odkrywania wzajemnych, acz nieoczywistych, relacji pomiędzy poetyckimi tekstami na przestrzeni dwu ostatnich stuleci. Dzięki temu możliwe staje się rozpatrywanie dziejów nowo- czesnej poezji polskiej jako wyrazistego continuum, a nie jako następujących po sobie, odrębnych segmentów procesu historycznoliterackiego; continuum usy- tuowanego na tle przemian umysłowych, politycznych i artystycznych wieku XIX, XX i XXI w kontekście europejskim. A to umożliwia widzenie rodzimej tradycji jako wartości trwałej i nieprzemijającej oraz ukazuje jej związek z dzie- dzictwem intelektualnym Europy. W toku dokonywanych interpretacji podda- jemy rewizji funkcjonujące terminy: romantyzm, nowożytność, nowoczesność, modernizm, awangarda, postmodernizm, wskazując nie na ich wykluczanie się, ale nieostre granice, nakładanie się i  wzajemne przenikanie. Mamy świado- mość, że to dopiero początek tak pojmowanej reaktywacji romantyzmu. Szkice pomieszczone w pierwszej części niniejszej publikacji i rozmowy inspirowane wspólnymi lekturami kilku ważnych dla nas książek, składające się na część dru- gą projektu, tworzą dopełniającą się, dialogiczną całość, wzajemnie do siebie 17 H. R. Jauss, Proces literacki modernizmu od Rousseau do Adorna, przeł. P. Bukow- ski, w: Odkrywanie modernizmu…, s. 30. 18 R. Nycz, Język modernizmu…, s. 79. 19 M. Janion, Odnawianie znaczeń, Kraków 1980, s. 57. Od redaktorów 13 odsyłają, podejmując te same kwestie w różny sposób je oświetlają, nierzadko także wchodząc z sobą w spór. Tym samym otwierają przestrzeń do stawiania dalszych pytań, do krytycznego czytania następnych tekstów, i do odkrywa- nia innych perspektyw, które ujawnią dziś jeszcze nieznane miejsca wspólne przeszłości i  teraźniejszości. Mamy nadzieję, że nasza propozycja stanie się inspiracją do podjęcia kolejnych rewizjonistycznych lektur, wydobywających fundamentalne znaczenie romantycznej tradycji, w jej najbardziej rewolucyjnej wersji — tej dotyczącej nowego paradygmatu poznawczego i estetycznego oraz nowego modelu antropologicznego. Jakub Momro (Uniwersytet Jagielloński) PODMIOT EKSPERYMENTALNY Żeby móc pragnąć znowu, należy pragnąć innej rzeczy; i  potrzeba zmiany jest niby oznaka pra- gnienia pragnienia czy pragnienia czegokol- wiek, co staje się pożądane. Paul Valéry Z pewnością trudno wyobrazić sobie myślenie o nowoczesności bez ka- tegorii podmiotu. Trudno również utrzymać w mocy refleksję nad podmioto- wością wypływającą wprost z dziedzictwa oświecenia, którego przedłużeniem była czy wciąż jest formacja modernistyczna. Wydaje się, że wszelkie obrony kategorii podmiotu, płynące zarówno ze strony konserwatystów, takich jak Charles Taylor, jak i mocnych zwolenników projektu nowoczesnego, jak Jürgen Habermas, zatrzymują się na pojęciu wielorako rozumianej racjonalności. Sta- nowi ona barierę poznawczą, rodzaj „przeszkody epistemologicznej”, na któ- rej rozbija się, ale zarazem, wokół której konstytuuje się sama zasada myślenia człowieka nowoczesnego. Dlatego najciekawsze (ale i chyba najskuteczniejsze z punktu widzenia nie tylko obrony, ale też rozwinięcia kategorii podmiotu w nowoczesności) wydają się te strategie filozoficzne, konceptualne czy teoretyczne, za pomocą których dokonać można reinterpretacji idei krytyki, dialektycznego odwrócenia czy pojęciowej inwencji. To właśnie w tych trzech ruchach, jakie zachodzą w no- woczesnym „ja”, należałoby, jak sądzę, upatrywać najciekawszych sposobów myślenia o podmiocie bez podmiotu, czyli o subiektywności, która nie jest ani do końca zanurzona w żywiole ekspresji, ani nie podlega bez reszty językowe- mu zapośredniczeniu, ani nie stanowi teoretycznej konstrukcji, gwarantującej pewność poznawczą, ani nie realizuje się bez reszty w rozumnych aktach komu- nikacyjnych. Ten negatywny szereg określeń należy wszelako uzupełnić. Ratio oświeceniowa to rozum restrykcyjny, który — wchłaniając w siebie każdy ele- ment — zarazem nie zostawia żadnej resztki, wszystko, co zbędne, spycha do sfery tego, co nieracjonalne. Ale pozornie. Zawsze bowiem odkrywa się przed nami element inkongruencji, który destabilizuje system myślenia i akt reflek- sji. To w tych pęknięciach rodzi się inna wiedza, taka, która przynależąc do Jacek Brzozowski, Krystyna Pietrych – Uniwersytet Łódzki, Wydział Filologiczny Katedra Literatury i Tradycji Romantyzmu, 90-236 Łódź, ul. Pomorska 171/173 RECENZENCI Alina Świeściak, Sławomir Rzepczyński REDAKTOR INICJUJĄCY Urszula Dzieciątkowska OPRACOWANIE REDAKCYJNE Małgorzata Szymańska SKŁAD I ŁAMANIE Munda – Maciej Torz OPRACOWANIE MERYTORYCZNE ROZMÓW Tomasz Kunz PROJEKT OKŁADKI Katarzyna Turkowska Projekt został sfinansowany ze środków Narodowego Centrum Nauki przyznanych na podstawie decyzji numer DEC-2013/09/B/HS2//02062 © Copyright by Authors, Łódź 2017 © Copyright for this edition by Uniwersytet Łódzki, Łódź 2017 Wydane przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego Wydanie I. W.07640.16.0.K Ark. wyd. 10,0; ark. druk. 10,0 ISBN 978-83-8088-633-9 e-ISBN 978-83-8088-634-6 Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 90-131 Łódź, ul. Lindleya 8 www.wydawnictwo.uni.lodz.pl e-mail: ksiegarnia@uni.lodz.pl tel. (42) 665 58 63 SPIS RZECZY 7 Rozmówcy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 Rozmowa pierwsza. Kazimierz Dolny nad Wisłą, 25–26 kwietnia 2014. . . . . . . . 31 Rozmowa druga. Chęciny, 7–8 lipca 2014. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57 Rozmowa trzecia. Lublin, 22–23 września 2014 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . Rozmowa czwarta. Kraków, 11–12 grudnia 2014 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 87 Rozmowa piąta. Kraków, 23–24 października 2015 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 113 Rozmowa szósta. O wierszu Mickiewicza Do Samotności, Łódź, 8 stycznia 2016. . 131 Rozmowa siódma. O wierszu Różewicza W teatrze cieni, Łódź, 9 stycznia 2016 145 Indeks nazwisk. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 157 ROZMÓWCY A.C.-W. — Anna Czabanowska-Wróbel A.K. — Anna Kurska B.S. — Barbara Stelmaszczyk J.B. — Jacek Brzozowski K.P. — Krystyna Pietrych M.B.J. — Maria Berkan-Jabłońska M.R.B. — Magdalena Rabizo-Birek M.S. — Magdalena Siwiec P.P. — Paweł Próchniak P.S. — Piotr Szwed T.C. — Tomasz Cieślak ROZMOWA PIERWSZA (Pretekstem do rozmowy była książka Charlesa Taylora, Źródła podmioto- wości. Narodziny tożsamości nowoczesnej, przeł. M. Gruszczyński i inni, naukowo opracował T. Gadacz, wstępem opatrzyła A. Bielik-Robson, Warszawa 2012) M.B.-J.: Zebrałam rozmaite kwestie, które wyłoniły się podczas rozmowy na naszym wcześniejszym spotkaniu, jeszcze w gronie łódzkim. Zbliżyliśmy się do książki Taylora z zamiarem skonstruowania swoistych „protokołów zbież- ności i rozbieżności”: tego, co wywodzi się z romantyzmu, a zarazem implikuje ważne zjawiska kulturowe i literackie epok późniejszych, lub tego, co jest ro- mantyczne, lecz niekoniecznie rzutuje na dalszy rozwój poezji. Pomyślałam, że niewątpliwie z romantyzmu wywodzi się nowa koncepcja natury i nowoczesnej epifanii, a zwłaszcza odrzucenie natury jako gwaranta logicznego porządku, na rzecz natury, którą Taylor określa jako źródło, z jakiego podmiot się wywodzi i do jakiego przez głos wewnętrzny pragnie dotrzeć. „[D]ostęp do znaczenia rzeczy ma charakter wewnętrzny” — powiada badacz1. Podstawą poezji epi- fanicznej staje się przekonanie, że subiektywny, skupiony na swym wnętrzu i swoich uczuciach podmiot ma szansę odkryć w świecie ślady emanacji ducha — to jest rzecz zasadnicza dla rozwoju podmiotowości romantycznej i poro- mantycznej. Z tym zagadnieniem wiąże się kolejna sprawa: otóż wydaje mi się, że w ro- mantyzmie w decydujący sposób zakwestionowano ideę postępu linearnego. Myślenie o tym, że jednostka rozwija się w obrębie doskonalącej się linearnie cywilizacji, której zewnętrznymi atrybutami są instytucje, technologie, dzieła nauki i kultury, zastępuje pogląd, że o właściwej „cywilizacji” współdecyduje rozwój moralny i  duchowy jednostki. Romantyzm z  całą mocą uświadamia człowiekowi, że jest on miarą dla samego siebie, że buduje swoje niepowtarzal- ne „ja” w procesie rozpoznawania wnętrza, tej głębi, której zakres jest o wie- le większy niż wcześniej sądzono. I tu znów natrafiamy na romantyczne roz- poznanie, które — jak sądzę — pozostaje nadal w naszym kręgu myślowym: człowiek, definiując swoją tożsamość, może natrafić na problemy, które nie 1 Ch. Taylor, Źródła podmiotowości. Narodziny tożsamości nowoczesnej, przeł. M. Gruszczyński i inni, naukowo opracował T. Gadacz, wstępem opatrzyła A. Bielik- -Robson, Warszawa 2012, s. 684. 10 Rozmowa pierwsza podlegają artykulacji, przekraczają możliwości jasnej ekspresji. Wydaje się, że z tego doświadczenia — sięgania do głębi, która — jak podkreśla Taylor — jest sferą nieograniczoną i niepoddającą się poznaniu rozumowemu, wynikają dwa następne aspekty podmiotowości romantycznej. Po pierwsze, tożsamość narra- cyjna, interpretująca — zamiast, i to mocno bym podkreśliła, tożsamości spo- łecznej. Romantyk myśli: „Nie jestem członkiem jasno określonego, uporząd- kowanego społeczeństwa, lecz jednostką, która poszukuje i konstruuje siebie w autorefleksji”. Shelley mówi o poecie: „zdziera ze świata zasłonę zwyczajności i ukazuje nagą, śpiącą piękność, która jest duchem jego form”2. Po drugie zaś, jeśli jasna artykulacja jest niemożliwa, to pojawiają się nowe siły i nowe narzę- dzia, za pomocą których jednostka próbuje swoją niepowtarzalność i wyjątko- wość zdefiniować i wyrazić. Taką rolę pełnią w romantyzmie między innymi wyobraźnia, fantazja, ironia lub symbol. Taylor widzi w nich również składni- ki nowoczesnej podmiotowości. Symbol, jak twierdzi badacz, jest szczególnie ważny, ponieważ stanowi fundament tzw. subtelniejszego języka. Przypomnę dwa cytaty, na które powołuje się autor Źródeł podmiotowości. Coleridge pisze o symbolu, że stanowi „przeświecanie tego, co ponadindywidualne, w tym, co jednostkowe, […] przede wszystkim przeświecanie tego, co wieczne, przez to, co czasowe, i w tym, co czasowe” oraz podkreśla: „Zawsze jest częścią Rze- czywistości, którą udostępnia poznaniu; wyrażając całość, sam pozostaje żywą częścią tej Jedności, którą przedstawia”3. Takie rozumienie symbolu, jakie poja- wia się w romantyzmie, jest według mnie niezwykle ważne: dookreśla bowiem relację między tym, co jednostkowe i tym, co ponadindywidualne. Definiowa- na przez Taylora ekspresywność romantyczna zmierza nie tylko do wyrażania uczuć jednostki, ale także źródeł metafizycznych, z jakich jednostka wyrasta. Kolejna rzecz, która się z  tych romantycznie zakorzenionych diagnoz wyłania, to oczywiście koncepcja sztuki. Nie odwołuje się ona już do mi- mesis, lecz ma być kreacją, ekspresją podmiotu duchowego. Kwestie rozwo- ju jednostki i jej ekspresji nie zamykają listy problemów, które pojawiły się w  romantyzmie i  które — w  innych przestrzeniach, w  innych kategoriach — niewątpliwie oddziałują na późniejsze generacje. Przeciwnie, pytania o to, jak rozwijane są na przestrzeni lat pewne romantyczne „nierozstrzygalno- ści” podmiotu, pozostają arcyciekawe. Jedno z uwikłań, które otrzymujemy w spadku po romantyzmie i które zwróciło moją uwagę, to pojęcie — cytuję Taylora — „wspólnej przestrzeni”4. Z  jednej strony zatem mówimy o  eks- presywności romantycznej, o nieskrępowanej niczym jednostce, kreatywnej i swobodnej w swej narracji, z drugiej natomiast — podmiot uobecnia się 2 Tamże, s. 698. 3 Tamże, s. 700. 4 Tamże, s. 69.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:


Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: