Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00402 007492 11260825 na godz. na dobę w sumie
Subtelnie mówię F**k! Sprzeczna z logiką metoda na szczęśliwe życie - książka
Subtelnie mówię F**k! Sprzeczna z logiką metoda na szczęśliwe życie - książka
Autor: Liczba stron: 192
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-283-3549-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> psychologia >> uwodzenie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tytuł oryginału: The Subtle Art of Not Giving a F*ck: A Counterintuitive Approach to Living a Good Life Tłumaczenie: Leszek Sielicki ISBN: 978-83-283-3549-3 Copyright © 2016 by Mark Manson. By arrangement with the author. All rights reserved. All rights reserved. No part of this book may be reproduced or transmitted in any form or by any means, electronic or mechanical, including photocopying, recording or by any information storage retrieval system, without permission from the Publisher. Polish edition copyright © 2018 by Helion S.A. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone. Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci jest zabronione. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Wszystkie znaki występujące w tekście są zastrzeżonymi znakami firmowymi bądź towarowymi ich właścicieli. Autor oraz Wydawnictwo HELION dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo HELION nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce. Drogi Czytelniku! Jeżeli chcesz ocenić tę książkę, zajrzyj pod adres http://sensus.pl/user/opinie/subszo Możesz tam wpisać swoje uwagi, spostrzeżenia, recenzję. Wydawnictwo HELION ul. Kościuszki 1c, 44-100 GLIWICE tel. 32 231 22 19, 32 230 98 63 e-mail: sensus@sensus.pl WWW: http://sensus.pl (księgarnia internetowa, katalog książek) Printed in Poland. • Kup książkę • Poleć książkę • Oceń książkę • Księgarnia internetowa • Lubię to! » Nasza społeczność Spis treści ROZDZIAŁ 1. Nie próbuj Piekielne sprzężenie zwrotne Subtelna sztuka olewania Drogi Marku, o co więc, kurwa, chodzi w tej książce? ROZDZIAŁ 2. Szczęście jest problemem Ponure przypadki Pandy Rozczarowania Szczęście wynika z rozwiązywania problemów Emocje są przereklamowane Wybierz, o co chcesz walczyć ROZDZIAŁ 3. Nie jesteś wyjątkowy Wszystko się sypie Tyrania wyjątkowości A-a-a-ale jeśli nie będę niezwykły albo nadzwyczajny, to co? ROZDZIAŁ 4. Wartość cierpienia Cebula samoświadomości Problemy gwiazdy rocka Gówniane wartości Definiowanie dobrych i złych wartości 5 9 16 21 23 26 30 32 35 39 44 53 56 59 65 70 74 78 Poleć książkęKup książkę 4 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! ROZDZIAŁ 5. Zawsze wybieramy Wybór Mylenie odpowiedzialności z winą Reakcja na tragedię Genetyka i rozdanie Moda na bycie ofiarą Nie istnieje „jak” ROZDZIAŁ 6. Mylisz się odnośnie wszystkiego (ale ja też) Architekci własnych przekonań Uważaj na to, co uznajesz za prawdę Niebezpieczeństwa absolutnej pewności Prawo uniku Mansona Zabij się Jak być trochę mniej pewnym siebie ROZDZIAŁ 7. Porażka to krok naprzód Paradoks porażki/sukcesu Ból jest składnikiem procesu Zasada „zrób coś” ROZDZIAŁ 8. Doniosłość mówienia „nie” Eliminacja sprawia, że życie staje się lepsze Granice Jak budować zaufanie Wolność za sprawą przywiązania ROZDZIAŁ 9. …a potem umieramy Coś poza nami samymi Słoneczna strona śmierci Podziękowania 83 84 87 93 96 100 102 105 109 112 117 123 126 127 133 135 138 143 149 154 156 163 167 171 175 180 189 Poleć książkęKup książkę ROZDZIAŁ 1 Nie próbuj C harles Bukowski był alkoholikiem, kobieciarzem, nałogowym ha- zardzistą, gburem, sknerą, leniem, a w najgorszych dniach także poetą. Jest chyba ostatnią osobą na świecie, do której ktokolwiek kiedykolwiek chciałby zwrócić się o życiową poradę lub którą ktokol- wiek spodziewałby się znaleźć w jakimkolwiek poradniku. I właśnie dlatego doskonale nada się na początek. Bukowski chciał być pisarzem. Przez dziesięciolecia jego dzieła były jednak odrzucane przez prawie wszystkie czasopisma, gazety, maga- zyny, agentów i wydawców, do których je wysyłał. Jego twórczość była według nich przerażająca. Surowa. Obrzydliwa. Zdeprawowana. I wraz z piętrzącymi się stosami odrzucanych prac ciężar niepowodzeń wpę- dzał go coraz głębiej w zasilaną alkoholem depresję, która podążała za nim przez większą część życia. Bukowski miał etat na poczcie, pracował jako doręczyciel. Zarabiał marne grosze i większość z nich wydawał na gorzałę. Resztę regular- nie przegrywał na wyścigach. Nocami pił w samotności i czasem tłukł wiersze na zużytej, starej maszynie. Często zdarzały mu się przebu- dzenia na podłodze, bo nocami w pijanym widzie tracił przytomność. Poleć książkęKup książkę 6 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! Tak minęło trzydzieści lat, z czego większość w oparach alkoholu i narkotyków, w szponach hazardu i nierządu. Gdy jednak po latach ciągłych porażek i wstrętu do samego siebie Bukowskiemu stuknęła pięćdziesiątka, w nieco dziwny sposób zainteresował się nim pewien redaktor pracujący w małym niezależnym wydawnictwie. Nie mógł zaproponować Bukowskiemu jakichś znaczących pieniędzy ani obie- cać mu wysokich nakładów. Coś go jednak w przegranym pijaku po- ciągało i zdecydował się zaryzykować. To była pierwsza realna szansa, jaką Bukowski kiedykolwiek dostał, i — z czego szybko zdał sobie sprawę — prawdopodobnie jedyna w życiu. Odpisał więc redaktorowi: „Mam dwie możliwości — zostać na poczcie i popaść w obłęd (…) al- bo zostać tutaj, udawać pisarza i głodować. Wybieram głód”. Po podpisaniu umowy Bukowski w ciągu trzech tygodni napisał swoją pierwszą powieść. Zatytułował ją po prostu Listonosz. W dedykacji napisał: „Książka ta jest fikcją literacką i nie jest nikomu dedykowana”. Bukowski sprawdził się jako powieściopisarz i poeta. Wydał sześć powieści i setki wierszy, a jego książki sprzedały się w nakładzie po- nad dwóch milionów egzemplarzy. Jego popularność przekroczyła oczekiwania wszystkich, a zwłaszcza jego własne. Historie przypominające tę Bukowskiego są chlebem powszednim współczesnej narracji kulturowej. Życie Bukowskiego jest ucieleśnieniem amerykańskiego marzenia: człowiek walczy o to, czego chce, nigdy się nie poddaje i ostatecznie spełnia swoje najśmielsze marzenia. To w zasa- dzie film, który czeka, aby się ziścić. Wszyscy przyglądamy się tego ro- dzaju historiom i stwierdzamy: „Widzicie? On nigdy się nie poddał. Nigdy nie przestał się starać. Zawsze wierzył w siebie. Nie uległ w ob- liczu przeciwności i został kimś!”. Trochę więc to dziwne, że na nagrobku Bukowskiego wyryto epi- tafium o treści: „Nie próbuj”. No cóż, pomimo wysokich nakładów i sławy, Bukowski był nie- udacznikiem. I wiedział o tym. A sukces, jaki odniósł, nie był wynikiem determinacji w dążeniu do odniesienia zwycięstwa, lecz faktu, że Bukow- ski wiedział, że jest nieudacznikiem, zaakceptował to, a potem szczerze Poleć książkęKup książkę NIE PRÓBUJ 7 opisał. Nigdy nie starał się być kimś innym niż sobą. Genialność dzieł Bukowskiego nie wynika z przezwyciężania przez niego niewiarygod- nych przeszkód czy dążenia do wybicia się jako znakomitość w świe- cie literatury. Jest wręcz odwrotnie. Chodzi o jego zdolność do bycia całkowicie, niezachwianie uczciwym wobec siebie — a zwłaszcza wo- bec swoich najgorszych przywar — i umiejętność dzielenia się życio- wymi klęskami z innymi, bez wahania ani wątpliwości. Oto prawdziwa historia sukcesu Bukowskiego: on sam ze sobą, jako nieudacznikiem, czuł się komfortowo. Bukowskiego gówno obchodził sukces. Nawet gdy zdobył już sławę, nadal pojawiał się na wieczorach poetyckich urżnięty i lżył swoich słuchaczy. Nadal publicznie się wy- wnętrzał i ciągnął do łóżka każdą kobietę, jaką był w stanie znaleźć. Sława i sukces nie uczyniły z niego lepszego człowieka. I nie dlatego, że stał się lepszym człowiekiem, odniósł sukces i zdobył sławę. Samodoskonalenie i sukces często występują obok siebie. Nieko- niecznie musi to jednak oznaczać, że są tożsame. Nasza kultura obsesyjnie koncentruje się dziś na nierealistycznie po- zytywnych oczekiwaniach: Bądź szczęśliwszy. Bądź zdrowszy. Bądź najlepszy, lepszy od innych. Bądź mądrzejszy, szybszy, bogatszy, bardziej seksowny, bardziej popularny, bardziej wydajny, bardziej godny zazdro- ści, bardziej podziwiany. Bądź doskonały i niesamowity i wysrywaj co rano przed śniadaniem samorodki dwunastokaratowego złota, całując jednocześnie na do widzenia swoją zawsze gotową do zrobienia sobie selfie żonkę i dwoje i pół dzieciaka. A potem leć helikopterem do cu- downie satysfakcjonującej pracy, w której spędzasz czas, robiąc nie- zwykle istotne rzeczy, dzięki którym prawdopodobnie pewnego dnia zbawisz świat. Gdy się jednak przez chwilę nad tym zastanowić, konwencjonalne porady życiowe — te wszystkie pozytywne i szczęśliwe samopomocowe treści, które słyszysz przez cały czas — tak naprawdę okazują się za- fiksowane na tym, czego Ci brakuje. Koncentrują się na tym, w jaki sposób postrzegasz już poniesione porażki i własne ograniczenia, a potem je uwy- datniają. Uczysz się o najlepszych sposobach na zarabianie pieniędzy, Poleć książkęKup książkę 8 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! ponieważ uważasz, że nie masz ich jeszcze wystarczająco dużo. Sta- jesz przed lustrem i powtarzasz, że jesteś piękna, ponieważ czujesz się tak, jakbyś wystarczająco piękna nie była. Stosujesz się do porad doty- czących randkowania i związków, ponieważ czujesz, że jesteś niewy- starczająco kochana. Próbujesz głupkowatych ćwiczeń wizualizacyjnych, które mają zagwarantować Ci odniesienie sukcesu, bo czujesz się tak, jakbyś jeszcze wystarczającego sukcesu nie odniósł. Jak na ironię, to zafiksowanie na pozytywach — na tym, co lepsze, co ponadprzeciętne — służy wyłącznie do tego, aby przypominać nam w kółko, kim nie jesteśmy, czego nam brakuje, jacy powinniśmy być, ale się nam nie udało. W końcu żaden naprawdę szczęśliwy człowiek nie odczuwa potrzeby stawania przed lustrem i recytowania, że jest szczęśliwy. Po prostu taki jest. W Teksasie jest takie powiedzenie: „Najmniejszy pies najgłośniej szczeka”. Pewny siebie człowiek nie odczuwa potrzeby udowadniania, że jest pewny siebie. Bogacz nie odczuwa potrzeby, aby przekonywać kogokolwiek, że jest bogaty. Albo jesteś bogaty, albo nie. A jeśli o czymś przez cały czas marzysz, to w kółko nieświadomie potwierdzasz i umac- niasz tę samą tezę: że jakiś nie jesteś. Twórcom wszystkich reklam telewizyjnych zależy, abyś uwierzył, że kluczem do dobrego życia jest lepsza praca, większy samochód, ładniejsza dziewczyna albo jacuzzi z nadmuchiwanym basenem dla dzieci. Świat stale Ci wmawia, że droga do lepszego życia to więcej, więcej, więcej — kupuj więcej, posiadaj więcej, rób więcej, pieprz wię- cej, bądź więcej. Ciągle jesteś bombardowany komunikatami, że ma Ci na wszystkim zależeć. Przez cały czas. Powinno Ci zależeć na nowym telewizorze. Powinno Ci zależeć na wyjeździe na droższe wakacje niż takie, na które mogą sobie pozwolić Twoi koledzy z pracy. Powinno Ci zależeć na nowej ozdobie ogrodowej. Powinno Ci zależeć na posiada- niu odpowiedniego kijka do selfie. Dlaczego? Według mnie dlatego, że przejmowanie się jak najwięk- szą liczbą różnych rzeczy zapewnia ruch w interesie. Poleć książkęKup książkę NIE PRÓBUJ 9 Ruch w interesie to oczywiście nic złego, problem polega jednak na tym, że nadmierne przejmowanie się jest szkodliwe dla zdrowia psy- chicznego. Sprawia, że nazbyt przywiązujemy się do tego, co sztuczne i fałszywe, że poświęcamy życie na pogoń za mirażem szczęścia i sa- tysfakcji. Kluczem do dobrego życia nie jest przejmowanie się bar- dziej; chodzi o to, żeby przejmować się mniej, wyłącznie tym, co jest rzeczywiste, najbliższe i istotne. Piekielne sprzężenie zwrotne Istnieje pewna podstępna przypadłość umysłu, która, jeśli jej na to po- zwolisz, może Cię doprowadzić do kompletnego obłędu. Powiedz, czy nie brzmi to dla Ciebie znajomo: Obawiasz się życiowej konfrontacji z kimś innym. Ten lęk Cię parali- żuje i zaczynasz się zastanawiać, dlaczego boisz się tak bardzo. Zaczy- nasz więc bać się tego, że się boisz. O nie! Podwójny lęk! A teraz fakt, że boisz się swojego lęku, powoduje jeszcze większy lęk. Szybko, gdzie ta whisky? A może masz problem z gniewem? Wkurzają Cię najgłupsze, naj- bardziej niedorzeczne bzdury i nie masz pojęcia dlaczego. A fakt, że tak łatwo się wkurzasz, zaczyna wkurzać Cię jeszcze bardziej. A potem, w napadzie furii, zdajesz sobie sprawę, że ciągły gniew robi z Ciebie płytkiego i wrednego człowieka, i nienawidzisz tego; nienawidzisz te- go tak bardzo, że zaczynasz być na siebie zły. A teraz spójrz na siebie: jesteś zły na siebie, bo się wkurzasz, że jesteś wkurzony. Wal się, ścia- no. Zaraz ci przyłożę. Albo może tak bardzo martwisz się przez cały czas o to, czy postę- pujesz właściwie, że zaczyna martwić Cię sam fakt, że tak bardzo się martwisz? Albo masz tak wielkie poczucie winy za wszystkie błędy, jakie popełniasz, że zaczynasz czuć się winny za to, że masz poczucie winy? Albo tak często odczuwasz smutek i samotność, że samo myśle- nie o tym jeszcze bardziej Twój smutek i samotność pogłębia? Poleć książkęKup książkę 10 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! Witamy w pętli piekielnego sprzężenia zwrotnego. Możliwe, że wpa- dałeś w nią niejeden raz. Być może tkwisz w niej właśnie teraz: „Boże, ciągle wpadam w pętlę sprzężenia zwrotnego — przytrafia mi się to, bo jestem nieudacznikiem. Powinienem przestać. O mój Boże, czuję się takim nieudacznikiem, gdy uznaję się za nieudacznika. Powinie- nem przestać uważać się za nieudacznika. Ach, cholera! Znowu to ro- bię! Widzicie? Jestem nieudacznikiem! Wrrr!”. Spokojnie, przyjacielu. Możesz mi wierzyć lub nie, ale to jedna z zalet bycia człowiekiem. Zacznijmy od tego, że bardzo niewiele zwierząt ma zdolność abstrakcyjnego myślenia, a my, ludzie, możemy sobie pozwolić na luksus zdolności myślenia o własnych myślach. Mógłbym więc pomy- śleć, że chciałbym pooglądać na YouTube teledyski Miley Cyrus, a na- stępnie od razu wykoncypować, że niezły ze mnie psychol, bo chcę oglą- dać na YouTube teledyski Miley Cyrus. Ach, ten cud świadomości! Okazuje się jednak, że mamy problem: współczesne społeczeństwo, za pośrednictwem cudów konsumpcyjnej kultury i mediów społeczno- ściowych z nieśmiertelnym hasłem „hej-spójrz-moje-życie-jest-fajniej- sze-niż-twoje”, wyhodowało całe pokolenie ludzi, którzy wierzą, że od- czuwanie negatywnych emocji — niepokoju, lęku, poczucia winy itp.— jest absolutnie nie w porządku. Chodzi mi o to, że jeśli zajrzysz na Facebooka, okaże się, że wszyscy się tam zajebiście rewelacyjnie bawią. Ojej, osiem osób się w tym tygodniu pobrało! A jakaś szesnastolat- ka w telewizji dostała na urodziny ferrari. O, inny dzieciak właśnie zarobił dwa miliardy dolarów, bo stworzył aplikację, która automa- tycznie dostarcza papier toaletowy, gdy go zabraknie. Tymczasem Ty siedzisz w domu i czyścisz zęby swojego kota nicią dentystyczną. I nie możesz nic na to poradzić, ale uważasz, że Twoje życie jest jeszcze bardziej do bani, niż Ci się wydawało. Zasięg piekielnego sprzężenia zwrotnego rośnie w tempie przypo- minającym epidemię, doprowadzając do tego, że wielu z nas stało się jednostkami nadmiernie zestresowanymi, nadmiernie neurotycznymi i odczuwającymi do siebie nadmierny wstręt. Poleć książkęKup książkę NIE PRÓBUJ 11 W dawnych czasach, gdy dziadek czuł się podle, myślał sobie: „Rany julek, czuję się dziś jak krowie łajno. Ale tak to chyba jest w ży- ciu. Trzeba wziąć się z powrotem za przerzucanie siana”. A dziś? Dziś, gdy przez ledwie pięć minut czujesz się jak gówno, jesteś bombardowany 350 obrazkami przedstawiającymi ludzi totalnie szczęśliwych i wiodących kurewsko rewelacyjne życie i nie możesz nie po- czuć, że coś jest z Tobą nie w porządku. To ta ostatnia kwestia wpędza nas w kłopoty. Czujemy się źle z po- wodu tego, że czujemy się źle. Czujemy się winni, bo mamy poczucie winy. Denerwuje nas to, że się denerwujemy. Boimy się własnego lę- ku. Co jest ze mną nie tak? Dlatego właśnie olewanie ma tak kluczowe znaczenie. I dlatego wła- śnie zbawi świat. A zbawi go, bo w końcu uznamy, że świat jest całkowi- cie porypany i że wszystko jest w porządku, bo zawsze tak było i zawsze będzie. Olewając to, że czujesz się źle, powodujesz krótkie spięcie w pętli piekielnego sprzężenia zwrotnego; mówisz sobie: „Czuję się gów- nianie, ale kogo to obchodzi?”. I nagle, jakby pieprzona wróżka ob- sypała Cię magicznym pyłkiem, przestajesz nienawidzić się za to, że źle się czujesz. George Orwell stwierdził, że aby zauważać, co ma się przed no- sem, trzeba się nieźle namęczyć. Cóż, lekarstwo na stres i lęk mamy dokładnie tuż, tuż przed nosem, ale jesteśmy zbyt zajęci oglądaniem filmów porno i reklam zupełnie nieskutecznych urządzeń do treno- wania mięśni brzucha oraz zastanawianiem się, dlaczego nie mamy sześciopaka i nie rżniemy hożej blondyny, aby to zauważyć. Żartujemy w sieci o „problemach pierwszego świata”, ale rzeczywiście staliśmy się ofiarami własnego sukcesu. Liczba związanych ze stresem problemów zdrowotnych, zaburzeń lękowych i przypadków depresji w ciągu ostatnich trzydziestu lat rośnie lawinowo, pomimo faktu, że każdy z nas ma telewizor z płaskim ekranem i może zamówić dostawę zakupów do domu. Kryzys, którego doświadczamy, nie jest już material- ny; jest egzystencjalny, duchowy. Mamy tak wiele pieprzonych rzeczy Poleć książkęKup książkę 12 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! i tak wiele możliwości, że nie wiemy już nawet, na czym powinno nam, kurwa, zależeć. Ponieważ istnieje nieskończona liczba rzeczy, które możemy dziś zobaczyć lub o których możemy się dowiedzieć, istnieje także nieskoń- czona liczba sposobów, za sprawą których możemy odkryć, że nie speł- niamy wymagań, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, że sprawy nie mają się tak wspaniale, jak mogłyby się mieć. A to sprawia, że czujemy się wewnętrznie rozdarci. Bo właśnie to jest nie tak z całym tym osiem milionów razy w ciągu ostatnich kilku lat udostępnianym na Facebooku gównem spod znaku „Jak być szczęśliwym” — i z tego właśnie w kontekście całego tego gówna nikt nie zdaje sobie sprawy: Dążenie do bardziej pozytywnych doświadczeń jest samo w sobie doświadczeniem negatywnym. A akceptacja własnego doświad- czenia negatywnego jest paradoksalnie sama w sobie doświad- czeniem pozytywnym. Totalny mózgotrzep, prawda? Dam Ci więc chwilę na rozplątanie zwojów mózgu i na przeczytanie tego jeszcze raz: Dążenie do doświad- czenia pozytywnego jest doświadczeniem negatywnym; akceptacja do- świadczenia negatywnego jest doświadczeniem pozytywnym. To właśnie miał na myśli filozof Alan Watts, gdy formułował swoją „zasadę od- wrotności” — koncepcję, zgodnie z którą im bardziej zależy nam na tym, aby stale czuć się lepiej, tym bardziej maleje poziom naszej satysfakcji, bo pogoń za czymś przede wszystkim pogłębia w nas poczucie, że nam tego czegoś brakuje. Im bardziej chcesz być bogaty, tym bardziej czujesz się ubogi i nic niewarty, niezależnie od tego, ile faktycznie zara- biasz. Im bardziej chcesz być seksowna i pożądana, tym wydajesz się sobie brzydsza, niezależnie od tego, jak naprawdę wyglądasz. Im bar- dziej desperacko pragniesz być szczęśliwy i kochany, tym bardziej sta- jesz się samotny i bardziej się boisz, niezależnie od tego, jacy otaczają Cię ludzie. Im bardziej zależy Ci na duchowym oświeceniu, tym bar- dziej w dążeniu do niego stajesz się egocentryczny i płytki. Poleć książkęKup książkę NIE PRÓBUJ 13 To tak, jak wtedy, gdy jedyny raz spróbowałem kwasu i miałem wrażenie, że im szybciej idę w kierunku domu, tym bardziej dom się ode mnie oddala. I owszem, właśnie posłużyłem się przykładem swoich halucynacji po LSD, aby wtrącić filozoficzną uwagę o szczęściu. Olać to. Albert Camus w swoim alter ego egzystencjalnego filozofa stwierdził kiedyś (i jestem pewien, że nie był wtedy pod wpływem LSD): „Nigdy nie będziesz szczęśliwy, jeśli ciągle będziesz poszukiwał tego, z czego składa się szczęście. Nigdy nie będziesz żył, jeśli szukasz sensu życia”. Albo upraszczając: Nie próbuj. Wiem, co sobie teraz myślisz: „Mark, to wszystko sprawia, że tward- nieją mi sutki, ale co z tym camaro, na które odkładam? Co z idealną sylwetką, dla której się głodzę? W końcu zapłaciłem masę forsy za ten orbitrek! A dom nad jeziorem, o którym marzę? Jeśli przestanie mi zależeć na tym wszystkim — cóż, wtedy nigdy nie osiągnę nic. A nie chcielibyśmy, żeby tak się stało, prawda?”. Bardzo się cieszę, że o to zapytałeś. Czy nie jest tak, że czasem im mniej Ci na czymś zależy, tym lepiej sobie z tym radzisz? Czy nie bywa tak, że osoba, która w najmniej- szym stopniu przyczynia się do sukcesu jakiejś inicjatywy, faktycznie do tego sukcesu doprowadza? Czy nie jest prawdą, że czasem, gdy przestajemy się przejmować, wszystko zaczyna się układać? O co w tym chodzi? Interesującą właściwością zasady odwrotności jest to, że nazywa się ona właśnie tak nie bez powodu: nieprzejmowanie się działa na odwrót. Jeżeli dążenie do czegoś pozytywnego jest negatywne, to dążenie do czegoś negatywnego doprowadza do pozytywnego skutku. Ból, który od- czuwasz w siłowni, skutkuje lepszym ogólnym stanem zdrowia i więk- szymi zasobami energii. Niepowodzenia w biznesie prowadzą do słusz- nych wniosków na temat tego, co jest niezbędne, aby odnieść sukces. Otwartość w kwestii własnych wątpliwości paradoksalnie sprawia, że stajemy się bardziej pewni siebie i zyskujemy większą charyzmę w oczach innych. Złe samopoczucie w obliczu uczciwej konfrontacji jest tym, co Poleć książkęKup książkę 14 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! buduje największe zaufanie i szacunek w naszych relacjach. Odczu- wanie lęku i zdenerwowania to coś, co pozwala na nabranie odwagi i wytrwałości. Mógłbym to kontynuować, ale wiesz już, o co mi chodzi. Wszystko, co w życiu wartościowe, osiągamy, przezwyciężając kojarzone z tym negatyw- ne doświadczenia. Każda próba ucieczki przed czymś negatywnym, aby tego uniknąć, ominąć to lub uciszyć, odnosi wyłącznie odwrotny skutek. Unikanie cierpienia jest formą cierpienia. Unikanie wysiłku jest wysił- kiem. Zaprzeczanie porażce jest porażką. Ukrywanie tego, co wstydliwe, jest samo w sobie czymś w pewnym sensie wstydliwym. Ból jest nierozłącznie związany z życiem i uniknięcie go jest nie tylko niemożliwe, ale i destrukcyjne: próby dokonania tego demolują wszystko inne. Próby unikania bólu oznaczają przywiązywanie do niego nadmiernej wagi. Gdy natomiast jesteśmy w stanie olać ból, stajemy się niepokonani. Ja we własnym życiu przejmowałem się wieloma rzeczami. I rów- nie wieloma się nie przejmowałem. I podobnie jak droga niewybrana, właśnie to wszystko, czym się nie przejmowałem, jest najistotniejsze. Istnieje prawdopodobieństwo, że z własnego życia znasz kogoś, kto w swoim czasie coś olał, a potem osiągnął niezwykłe sukcesy. Być mo- że także we własnym życiu zdarzyło Ci się coś po prostu olać i zdobyć jakieś nieosiągalne szczyty. Dla mnie stosunkowo wysoko w osobistej klasyfikacji „olań” plasuje się rzucenie po zaledwie sześciu tygodniach pracy na etacie w branży finansowej i założenie firmy internetowej. Po- dobnie ma się sprawa z decyzją o sprzedaży większości tego, co mia- łem, i przeprowadzce do Ameryki Południowej. Przejmowałem się? W ogóle. Po prostu zebrałem się i to zrobiłem. Takie chwile „olewki” w największym stopniu definiują nasze ży- cie. To swego rodzaju życiowe zwroty akcji, jak spontaniczna decyzja o przerwaniu studiów i dołączeniu do zespołu rockowego lub porzu- cenie przez dziewczynę beznadziejnego gostka, którego nieco zbyt często przyłapywała na noszeniu jej rajstop. Poleć książkęKup książkę NIE PRÓBUJ 15 Olewanie to wpatrywanie się w najbardziej przerażające i trudne wyzwania, jakie niesie nam życie, i podejmowanie mimo wszystko ja- kichś działań. Chociaż olewanie może z pozoru wydawać się proste, jest jednak jak zupełnie nowe turbo pod maską. Nie wiem nawet, co znaczy to określenie, ale mam to gdzieś. „Nowe turbo” brzmi super, więc niech tak zostanie. Większość z nas brnie przez życie, przejmując się za bardzo w sy- tuacjach, które na przejmowanie się nie zasługują. Za bardzo przejmu- jemy się chamskim pracownikiem stacji benzynowej, który wydał nam resztę monetami. Za bardzo przejmujemy się tym, że telewizja zdjęła z anteny nasz ulubiony program. Za bardzo się przejmujemy, że kolegom z pracy nie przyszło do głowy zapytać o nasz fantastyczny weekend. Tymczasem osiągamy limity na kartach kredytowych, nienawidzi nas własny pies, a dzieciak wciąga w łazience metę, ale wkurzamy się z powodu głupich monet i Wszyscy kochają Raymonda. Spójrz, jak to działa. Pewnego dnia umrzesz. Wiem, to raczej oczywi- ste, ale przypominam, żeby nie wyleciało Ci z pamięci. Ty i wszyscy, których znasz, będziecie wkrótce martwi. A w tym krótkim okresie między tutaj i tam istnieje ograniczona liczba kwestii, którymi nale- żałoby się przejmować. Prawdę mówiąc, bardzo ograniczona. A jeśli będziesz kręcił się w kółko i przejmował wszystkim i wszystkimi, nie zastanawiając się nad tym i nie dokonując świadomych wyborów — cóż, będziesz miał przerąbane. Istnieje subtelna sztuka olewania. I choć ta koncepcja może wyda- wać się idiotyczna, a ja być może brzmię jak dupek, w tym, o czym tutaj mówię, chodzi zasadniczo o nauczenie się, jak w efektywny spo- sób się koncentrować i określać priorytety dla własnych przemyśleń — jak identyfikować i wybierać to, co jest dla Ciebie istotne, a co nie jest, na podstawie precyzyjnie określonych osobistych wartości. To coś niezwykle trudnego, czego osiągnięcie wymaga mnóstwa praktyki i dyscypliny. I nieuniknione będą regularne porażki. Jest to jednak także prawdopo- dobnie najbardziej godne wysiłku przedsięwzięcie, jakie można pod- jąć w życiu. I chyba w ogóle jedyne istotne przedsięwzięcie w życiu. Poleć książkęKup książkę 16 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! Bo kiedy przejmujesz się zbyt wieloma rzeczami — gdy zależy Ci na wszystkich i wszystkim — zaczynasz zauważać, że funkcjonujesz tak, jakbyś miał niepodważalne i przyznane na zawsze prawo do bycia zawsze szczęśliwym i zadowolonym, oraz że wszystko powinno od- bywać się dokładnie tak, kurwa, jak Ty chcesz, żeby się odbywało. A to jest już choroba. Która pożre Cię żywcem. W każdej przeciwności za- czniesz dostrzegać niesprawiedliwość, w każdym wyzwaniu porażkę, w każdej drobnej sprzeczce zniewagę, a w każdej różnicy zdań zdradę. Zamkniesz się w maleńkim piekle zawartości własnej czaszki, rzuca- jąc obelgami i groźbami, wirując w pętli osobistego piekielnego sprzę- żenia zwrotnego, będąc w ciągłym ruchu, ale nie docierając donikąd. Subtelna sztuka olewania Większość ludzi, wyobrażając sobie nieprzejmowanie się absolutnie niczym, ma na myśli rodzaj pogodnej obojętności wobec wszystkiego, co ich otacza, ciszy wieńczącej wszelkie burze. Wyobrażają sobie sie- bie jako osobę, której nic nie wzrusza i która przed nikim się nie ugi- na. I kimś takim starają się być. Istnieje określenie dla osoby, która nie znajduje żadnych emocji ani sensu w czymkolwiek. To psychopata. Ale dlaczego Tobie mogło- by zależeć na staniu się psychopatą, nie mam bladego pojęcia. Co więc faktycznie oznacza olewanie? Przyjrzyjmy się trzem „niu- ansom”, które powinny przyczynić się do wyjaśnienia tej kwestii. Niuans nr 1: Olewanie nie oznacza bycia obojętnym; oznacza brak problemu z byciem innym. Bądźmy szczerzy. Nie ma absolutnie nic godnego podziwu i nic przekonującego w obojętności. Ludzie, którzy są obojętni, są także bierni i lękliwi. Są kanapowymi warzywami i internetowymi trollami. Prawda jest taka, że ludzie obojętni często usiłują tacy być, bo w rze- czywistości stanowczo za bardzo się przejmują. Przejmują się tym, co inni myślą o ich włosach, więc nigdy nie zawracają sobie głowy ich Poleć książkęKup książkę NIE PRÓBUJ 17 myciem i czesaniem. Przejmują się tym, co inni myślą o ich pomy- słach, więc ukrywają się za sarkazmem i wyrażającą zadufanie w sobie kąśliwością. Obawiają się bliskości z innymi, więc wyobrażają sobie, że są kimś szczególnym, wyjątkową mimozą, z problemami, których nikt inny nawet nie potrafiłby zrozumieć. Obojętni ludzie boją się świata i reperkusji własnych wyborów. I dla- tego żadnych sensownych wyborów nie dokonują. Ukrywają się w sza- rych, pozbawionych emocji czeluściach, będących ich własnym wytwo- rem, zajęci wyłącznie sobą i nad sobą się użalający, wiecznie odwracając oczy od tego niefortunnego zjawiska, które wymaga poświęcania mu czasu i energii i nazywa się życie. Oto bowiem ukryta prawda o życiu. Nie ma czegoś takiego jak olewanie. Na czymś zależeć nam musi. Wynika to z naszej konstrukcji psychofizycznej. Zawsze nam na czymś zależy, a tym samym zawsze się przejmujemy. Pytanie brzmi więc: czym mamy się przejmować? Co w tym wzglę- dzie wybieramy? I jak nie przejmować się czymś, co jest w ostatecz- nym rozrachunku nieistotne? Moją mamę oszukał niedawno na znaczną kwotę bliski przyjaciel. Gdybym był obojętny, wzruszyłbym ramionami, zrobił sobie kawę i ścią- gnął kolejny sezon Prawa ulicy. Przykro mi, mamo. Ale ja się oburzyłem. Wpadłem we wściekłość. Stwierdziłem: „Nie, pieprzyć to, mamo. Jedziemy do cholernego prawnika i będziemy ścigać tego dupka. Dlaczego? Bo gówno mnie obchodzi, że jeśli będę musiał, zrujnuję temu facetowi życie”. Oto ilustracja pierwszego niuansu olewania. Zdanie: „Cholera, ostrożnie, Marka Mansona gówno to obchodzi” nie oznacza, że Marka Mansona nie obchodzi nic; wręcz przeciwnie, chodzi o to, że Marka Mansona nie obchodzą przeciwności na drodze do realizacji jego celów, nie obchodzi go, że wkurzy kilka osób, robiąc coś, co uważa za wła- ściwe, istotne lub szlachetne. Chodzi o to, że Mark Manson jest typem faceta, który pisałby o sobie w trzeciej osobie, gdyby tylko uważał, że to słuszna decyzja. Jego po prostu gówno obchodzi, co myślą o tym inni. Poleć książkęKup książkę 18 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! To właśnie coś godnego podziwu. Nie, nie ja, głupku, tylko to wszystko, co wiąże się z pokonywaniem przeciwności, z gotowością do bycia innym, nawet wyrzutkiem czy pariasem, tylko po to, żeby do- chować wierności własnym wartościom. To gotowość do spojrzenia w twarz niepowodzeniom i pokazania im środkowego palca. To lu- dzie, których gówno obchodzą przeciwności i porażki, którzy nie wstydzą się nawet ponosić od czasu do czasu całkowitych klęsk. To ludzie, którzy po prostu wybuchają śmiechem, a potem i tak robią to, w co wierzą. Bo wiedzą, że robią to, co właściwe. Bo wiedzą, że to coś istot- niejszego od nich samych, istotniejszego od ich własnych uczuć, ich własnej dumy i ich własnego ego. Tacy ludzie mówią „Pieprzyć to” nie wszystkiemu w życiu, ale raczej wszystkiemu, co w życiu nieistotne. Przejmują się wyłącznie tym, co się naprawdę liczy. Przyjaciółmi. Ro- dziną. Celem. Nowym turbo. I od czasu do czasu jednym czy drugim pozwem. A dlatego że przejmują się tylko istotnymi kwestiami, cenią ich także inni. Bo oto kolejny okruch prawdy o życiu. Nie można być kimś istot- nym i wartym naśladowania dla jednych, nie będąc jednocześnie paja- cem i matołkiem dla innych. Po prostu nie można. Bo nie ma czegoś takiego jak brak przeciwności. Coś takiego nie istnieje. Zgodnie ze starym powiedzeniem, życie to podróż, a nie miejsce przeznaczenia. Cóż, to samo odnosi się do przeciwności i niepowodzeń. Nieważne, gdzie się znajdujemy, czeka na nas pięćset kilogramów gówna. I bar- dzo dobrze. Nie chodzi o to, aby od tego gówna uciec. Chodzi o to, aby znaleźć gówno, które polubimy. Niuans nr 2: Abyśmy mogli olewać przeciwności, musi najpierw zależeć nam na czymś istotniejszym niż przeciwności. Wyobraź sobie, że jesteś w sklepie spożywczym i przyglądasz się staruszce, która wymyśla kasjerowi, bo ten nie chce przyjąć jej kuponu na trzydzieści groszy. Dlaczego ta staruszka tak się przejmuje? Prze- cież to tylko trzydzieści groszy. Poleć książkęKup książkę NIE PRÓBUJ 19 Powiem Ci dlaczego: ta osoba zapewne nie ma całymi dniami nic lepszego do roboty niż siedzenie w domu i wycinanie kuponów. Jest stara i samotna. Dzieci to gnojki, które nigdy jej nie odwiedzają. Seksu nie uprawiała od ponad trzydziestu lat. Nie może pierdnąć bez po- twornego bólu w lędźwiowym odcinku kręgosłupa. Ma beznadziejnie niską emeryturę i prawdopodobnie umrze zawinięta w pieluchomajtki i przekonana, że jest w Krainie Cudów. Więc wycina te kupony. To wszystko, co ma. Jest tylko ona i jej cholerne kupony. To wszystko, na czym jej zależy, bo nie ma nic in- nego, na czym mogłoby jej zależeć. Gdy więc pryszczaty siedemna- stoletni kasjer odmawia przyjęcia jednego z nich, bo staje w obronie niewinności swojej kasy fiskalnej z uporem godnym rycerza broniącego czci niewieściej, to można być pewnym, że staruszka eksploduje. Osiem- dziesiąt lat przejmowania się wywoła w jednej chwili ognistą burzę gradową gorzkich wyrzutów w stylu: „Za moich czasów nie do pomy- ślenia” i „Kiedyś starszym osobom okazywano więcej szacunku”. Oto problem z ludźmi, którzy przejmują się tyloma rzeczami, że mogliby tym obdzielić rzesze innych. Tacy ludzie nie mają niczego, czym warto byłoby przejmować się naprawdę. Jeśli łapiesz się na tym, że stale przejmujesz się banalnym gów- nem, które Ci przeszkadza — nowym zdjęciem byłego chłopaka na Facebooku, szybkim rozładowywaniem się baterii w pilocie do telewi- zora, przegapieniem kolejnej promocji „dwa w cenie jednego” na żel do mycia rąk — to bardzo możliwe, że Twoje życie jest zbyt przaśne i pozbawione znaczących wydarzeń, aby istniało cokolwiek istotnego, na czym mogłoby Ci zależeć. I to jest Twój rzeczywisty problem. Nie żel do rąk. Nie pilot do telewizora. Słyszałem kiedyś, jak pewien artysta stwierdził, że gdy ktoś nie ma problemów, jego umysł automatycznie znajduje sposób, aby jakieś stworzyć. Myślę, że większość ludzi — zwłaszcza wykształconych, wychuchanych białych z klasy średniej — uważa, że „problemy ży- ciowe” są po prostu efektami ubocznymi nieposiadania niczego istot- nego, czym można by się było zamartwiać. Poleć książkęKup książkę 20 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! Z tej obserwacji wynika także to, że znalezienie sobie w życiu cze- goś istotnego i znaczącego jest być może najbardziej produktywnym sposobem na wykorzystanie danego nam czasu i energii. Bo jeśli nie znajdziemy czegoś znaczącego, będziemy przejmować się kwestiami banalnymi i pozbawionymi znaczenia. Niuans nr 3: Niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie, to, czym się przejmujemy, wynika zawsze z naszego wyboru. Olewanie nie jest czymś wrodzonym. Tak naprawdę jest wręcz przeciwnie — cechą wrodzoną jest nadmierne przejmowanie się. Za- pewne zdarzyło Ci się zobaczyć dzieciaka, który ronił rzewne łzy, bo miał czapeczkę w niewłaściwym odcieniu błękitu? Otóż to. Pieprzyć go. Kiedy jesteśmy młodzi, wszystko jest dla nas nowe i ekscytujące i wszystko wydaje się niezwykle istotne. Dlatego tak bardzo się przej- mujemy. Przejmujemy się wszystkimi rzeczami i wszystkimi ludźmi — tym, co inni o nas mówią, tym, czy tamten ładny chłopiec czy dziew- czyna do nas oddzwoni, tym, czy mamy skarpetki do pary, lub tym, jaki kolor ma nasz urodzinowy balonik. Z wiekiem, nabierając doświadczenia (oraz zauważając, jak wiele cza- su już upłynęło), zaczynamy dostrzegać, że większość tego rodzaju kwe- stii ma niezbyt trwały wpływ na nasze życie. Ludzi, na których opinii tak bardzo nam zależało, już nie ma. Wyrzeczenia, które wydawały się bole- sne, tak naprawdę wyszły nam na dobre. Zdajemy sobie sprawę, jak nie- wiele uwagi inni poświęcają dotyczącym nas nieistotnym drobiazgom, i uznajemy, że obsesja na punkcie tych drobiazgów to raczej przesada. Zasadniczo zaczynamy bardziej wybiórczo traktować to, co uwa- żamy za warte przejmowania się. To coś, co nazywa się dojrzałość. I jest przyjemne; powinieneś kiedyś spróbować. Dojrzałość to coś, co pojawia się, gdy nauczymy się przejmować wyłącznie tym, co faktycz- nie jest tego przejmowania się warte. W Prawie ulicy (które, kurwa mać, i tak ściągnąłem) Bunk Moreland rzucił do swojego partnera, detektywa McNulty’ego: „Tak się, kurwa, kończy przejmowanie się poza kolejką”. Poleć książkęKup książkę NIE PRÓBUJ 21 Gdy dojrzewamy dalej i wkraczamy w wiek średni, zaczyna się zmieniać coś jeszcze. Obniża się nasz poziom energii. Krzepnie nasza tożsamość. Wiemy, kim jesteśmy, i akceptujemy siebie, w tym także pewne cechy, którymi nie jesteśmy zachwyceni. I jest to w dziwny sposób wyzwalające. Nie musimy już przejmować się wszystkim. Życie jest tylko tym, czym jest. I w takiej postaci je akcep- tujemy. Zdajemy sobie sprawę, że nigdy nie zostaniemy wynalazcami le- karstwa na raka, nie polecimy na Księżyc i nie położymy rąk na cyckach Jennifer Aniston. I dobrze. Życie toczy się dalej. Teraz możemy zachować nasze kurczące się zasoby na przejmowanie się tym w życiu, co jest przejmowania się najbardziej warte: rodziną, najlepszymi przyjaciółmi, szlifowaniem umiejętności w golfie. I, ku naszemu zdziwieniu, oka- zuje się to wystarczające. To uproszczenie sprawia, że zaczynamy przez cały czas czuć się cholernie szczęśliwi. I zaczynamy myśleć, że może ten walnięty alkoholik Bukowski wpadł na jakiś trop. Nie próbuj. Drogi Marku, o co więc, kurwa, chodzi w tej książce? Celem tej książki jest skłonienie Cię do być może głębszego zastano- wienia się nad tym, co powinieneś uznać za istotne w życiu, a co nie. Uważam, że w dzisiejszych czasach mamy do czynienia z pewnego rodzaju psychologiczną epidemią. Epidemią polegającą na tym, że przestajemy uznawać za normalny fakt braku czegokolwiek złego w tym, że czasem bywa do bani. Wiem, że z pozoru brzmi to jak prostactwo umysłowe, ale zapewniam Cię, że to kwestia z gatunku tych o abso- lutnie podstawowym znaczeniu — sprawa życia i śmierci. Bo gdy uznajemy, że to nie w porządku, gdy czasem bywa do bani, zaczynamy nieświadomie sami siebie obwiniać. Zaczynamy czuć się tak, jakby z natury coś było z nami nie tak, co prowadzi do wszelkiego ro- dzaju aktów kompensacji poczucia niższości w postaci kupowania czterdziestu par butów, zagryzania we wtorkowy wieczór wódki xanaxem lub otwierania ognia w kierunku szkolnego autobusu pełnego dzieci. To przekonanie, że nie wolno nam nigdy miewać poczucia nie- adekwatności, tworzy coraz bardziej złowrogą pętlę piekielnego sprzęże- nia zwrotnego, które stopniowo zaczyna dominować w naszej kulturze. Poleć książkęKup książkę 22 SUBTELNIE MÓWIĘ F**K! Koncepcja olewania jest prostym sposobem na zmianę orientacji naszych oczekiwań odnośnie życia i wyboru tego, co jest istotne, a co nie. Rozwijanie tej umiejętności prowadzi do czegoś, co uznaję za swego rodzaju „praktyczne oświecenie”. Nie, nie chodzi mi o te różne kretyńskie baju-baju, wieczna błogość, kres-wszelkiego-cierpienia. Wręcz przeciwnie, praktyczne oświecenie jest dla mnie oswajaniem się z myślą, że pewien zasób cierpienia jest zawsze nieunikniony — że niezależnie od tego, co robimy, życie skła- da się z niepowodzeń, strat, żalu, a nawet śmierci. Bo gdy się już oswoimy z całym tym gównem, którym życie nas obrzuca (a jest go mnóstwo, uwierz mi), stajemy się na poziomie pewnej przyziemnej duchowości niezwyciężeni. W końcu jedynym sposobem na przezwyciężenie bólu jest przede wszystkim nauczenie się znoszenia go. Pisząc tę książkę, mam gdzieś łagodzenie Twoich problemów czy bólu. I właśnie dlatego jest ona uczciwa. To nie jest jakiś przewodnik osiągania doskonałości — i nie może takowym być, ponieważ dosko- nałość jest wyłącznie iluzją, którą tworzymy we własnych umysłach, wydumanym miejscem przeznaczenia, do którego dążenie na sobie wymuszamy, naszą własną psychologiczną Atlantydą. Celem tej książki jest natomiast przekształcenie Twojego bólu w na- rzędzie, Twoich traum w siłę, a Twoich problemów w problemy nieco lepsze. Oto prawdziwy postęp. Potraktuj ją jako przewodnik po cierpie- niu i o tym, jak cierpieć lepiej, bardziej sensownie, z głębszym współ- czuciem i większą pokorą. To książka o poruszaniu się lekko pomimo ciężkich brzemion, o łatwiejszym kojeniu najstraszniejszych lęków, o śmiechu z wylewanych w płaczu łez. Ta książka nie nauczy Cię zdobywania i osiągania różnych rzeczy, ale raczej tego, jak je tracić i zostawiać za sobą. Nauczy Cię tego, jak dokonać rozrachunku z własnym życiem i pozbawić się wszystkiego poza tym, co najistotniejsze. Nauczy Cię, jak zamykać oczy i ufać, że gdy będziesz upadał na plecy, nic złego się nie stanie. Nauczy Cię mniej się przejmować. Nauczy Cię nie próbować. Poleć książkęKup książkę
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Subtelnie mówię F**k! Sprzeczna z logiką metoda na szczęśliwe życie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: