Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00367 007148 15370819 na godz. na dobę w sumie
Superodżywianie - ebook/epub
Superodżywianie - ebook/epub
Autor: Liczba stron: 211
Wydawca: Vital Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-8168-241-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

 

Autor łączy wiedzę Tradycyjnej Medycyny Chińskiej z odkryciami współczesnej nauki. Analizuje produkty spożywcze pod kątem znajdującej się w niej energii i światła. Wprowadza pojęcia porządku w odżywianiu oraz odkrywa przedwieczne sekrety długowieczności i witalności. Teraz i Ty skorzystasz z tej wiedzy. Ocenisz również własną sytuację termiczną i świadomie wpłyniesz na zachodzące w Twoim ciele procesy trawienne. Skorzystasz z postu, żywności ketogenicznej oraz wielu specjalistycznych diet, w tym antynowotworowej. Zwalczysz stany zapalne i sięgniesz do superżywności. Autor zdradza, co oferują Ci bezglutenowe zboża, konopie, kurkuma, imbir i camu camu. Poznasz siłę witaminy C, nasion chia, soi, moringi i kakao. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o zdrowej żywności!

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:



Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej...
Czytaj dalej... dr Cristina Capelli (przepisy) Simone Vetters (superfoods) Redakcja: Mariusz Warda Skład: Tomasz Piłasiewicz PRojekt okładki: Aleksandra Lipińska tłumaczenie: Joanna Zaczek Korekta: Małgorzata Koniarska Wydanie I BIAŁYSTOK 2019 ISBN 978-83-8168-184-1 Original title: Das Geheimnis der Lebensenergie in unserer Nahrung. Die neue vegane Ernährung by Ruediger Dahlke © 2015 by Arkana Verlag a division of Verlagsgruppe Random House GmbH, München, Germany. © Copyright for the Polish edition by Wydawnictwo Vital, Białystok 2016 All rights reserved, including the right of reproduction in whole or in part in any form. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej publikacji nie może być powielana ani rozpowszechniana za pomocą urządzeń elektronicznych, mechanicznych, kopiujących, nagrywających i innych bez pisemnej zgody posiadaczy praw autorskich. 15-762 Białystok ul. Antoniuk Fabr. 55/24 85 662 92 67 – redakcja 85 654 78 06 – sekretariat 85 653 13 03 – dział handlowy – hurt 85 654 78 35 – www.vitalni24.pl – detal strona wydawnictwa: www.wydawnictwovital.pl Więcej informacji znajdziesz na portalu www.superodzywianie.pl PRINTED IN POLAND Spis treści Podziękowanie ................................................................... 9 Pogląd na temat ................................................................. 15 Osobiste doświadczenia – nauka własnego ciała • Priorytety podczas odżywiania • Jakość i ilość • Jakość ilości • Powrót do zdrowego apetytu Część I Dostarczenie i utrzymywanie energii życia – podstawy ...... 53 Czym jest życie, czym energia i siła życia? ........................... 55 Doświadczanie energii życia • Porządek i światło • Tajemnice kultur Wschodu • Droga wewnętrznego światła • Tajemnice oddychania i energii • O dobrym jedzeniu • Zdrowy apetyt jako klucz do zdrowia Temat świeżości .................................................................. 75 Tropem tajemnicy • Trend do napchanego jedzenia • Naturalne tajemnice opakowań • Skąd pochodzi energia życia i co się za nią kryje? • Rola porządku w odżywianiu i życiu • Niebezpieczeństwo wszechobecnej monotonii • Choroba jako zaburzenie porządku Cała energia życia pochodzi ze słońca ................................. 99 Odkrycie promieniowania biofotonicznego • Światło jako współczynnik porządku • Model światła jako energia uzdrawiająca • Tajemnice świeżości w długowiecznych kulturach • Trwałość światła w pożywieniu – świeżość życia Inne metody stabilizacji – rytm życia .................................. 117 Ekstremalne doświadczenia z energią życiową • Zjawisko światła w pożywieniu • Żywienie światłem – moje własne doświadczenia • Świeża żywność zachowuje świeżość • Znany cud długowieczności i witalności • Żywność surowa, gotowanie i płyny • Energia życia i gotowanie Ciepło życia w Tradycyjnej Medycynie Chińskiej ............... 149 Sposób myślenia TMC • Test do określenia własnej sytuacji termicznej • Klasyfikacja żywności według jej jakości termicznej • Integracja wschodniego i zachodniego rozumienia odżywiania Cud w rzece i siła poruszania .............................................. 169 Człowiek w rzece życia • Między niebem a ziemią • Własne wewnętrzne źródło energii życia • Sen i energia życia • Osobiste doświadczenia z energią życia Część II Energia życia bez przeszkód ............................................... 183 Polarność i nauka odżywiania ............................................. 185 Historia odżywiania • Historia odżywiania zatacza krąg • Medyczne argumenty przeciw pszenicy • I daj nam chleba powszedniego • Czy rzeczywiście pszenica jest główną i jedyną winną? • Inne węglowodany • Zrozumiałe przeszkody • Tłuste przypadki • Wybitnie wysoki cholesterol • Dobry i zły tłuszcz czy tłusta polarność • Rytm życia i sterowanie trawieniem tłuszczów Post jako szansa .................................................................. 229 Post dla porządku i rytmu • Odżywianie postne = ketogeniczne pożywienie • Mniej znaczy więcej • Tłusty nastrój, apetyt i zdrowie • Program zdrowotny pierwszego porządku Sprytniejszy niż Matka Natura? .......................................... 243 Przewlekłe zapalenia jako zło wrodzone • Konkluzja do wrażliwości na gluten i braku tłuszczów • Szansa pożywienia uboższego w tłuszcze i węglowodany • Nauka jako pomoc w decyzji o diecie • Dieta nowotworowa i inne • Uchybienia i nieporządek • Tajemnica genu starości Wymiar duszy jedzenia i energia życia................................. 265 Chorobowo-symboliczna perspektywa współczesnych problemów z odżywianiem Część III Praktyczne konsekwencje ................................................... 273 Rośliny i ich (drugorzędne) substancje ................................ 279 Całość i jej części • O produktach męki i roślinach leczniczych • W rytmie życia i lat Najlepsze z najlepszych ....................................................... 289 Warzywa i dzikie zioła • Owoce i orzechy • Zdrowi pomocnicy w kuchni: zioła i przyprawy Zboża bez glutenu .............................................................. 303 Owies • Proso (różne rodzaje) • Gryka • Amarant • Komosa ryżowa • Ryż • Kukurydza Kiełki i pędy ....................................................................... 309 Cud kiełkowania • Od kiełków do warzyw • Szczególnie wartościowe: kiełki siemienia lnianego Superfood – odkrycie nowego świata .................................. 313 Konopie • Kurkuma – żółty cud z Azji • Imbir • Camu camu – mnóstwo witaminy C • Nasiona szałwi hiszpańskiej (Chia) – najlepsze źródło Omega-3 • Moringa – cudowne drzewo • Chlorofil – źródło życia • Olej kokosowy – tłuszcz, którzy wyszczupla • Soja (rehabilitacja soją) • Kakao i rehabilitacja czekoladą Z medycznego działu zdrowia ............................................. 347 Kwasy tłuszczowe Omega-3 – kwas dekozaheksaenowy (DHA) • Resweratrol • Probiotyki • Wapno na mocne kości • Magnez – minerał nerwów • Żelazo • Cynk • Jod • Witamina B12 – przeszkoda dla wegan • Witamina D – słońce nie tylko na skórze • Witamina A – przedłużenie „najlepszych lat” • Witamina B2 – konieczność pełnowartościowości Zakończenie ....................................................................... 365 Przeszkody do uniknięcia • Wskazówki fachowców (i badaczy) dotyczące odchudzania • Wyjście z pułapki • Pomoc i wymiar duchowy odżywiania Bibliografia ......................................................................... 379 Podziękowanie Moje podziękowanie nieprzypadkowo znalazło się na początku książki, ponieważ w początku jest wszystko. Przedstawieni poniżej naukowcy i przyjaciele tworzą początek tej pracy. Jest to dla mnie ogromna przyjemność znaleźć najważniejsze wątki po- śród obfitego materiału i połączyć je w taki sposób, aby utwo- rzyły zwarty warkocz istotnych informacji dla współczesnych lu- dzi. Żywność jest przecież pierwszym źródłem energii zaraz obok oddychania. Szczególne podziękowania kieruję do austriackiego fizyka i filozo- fa nauk Erwina Schrödingera (1887–1961) oraz do niemieckiego biofizyka Fritza Alberta Poppa za ich pionierskie prace w zakre- sie energii światła oraz porządku w pożywieniu, jak również do prof. Colina Campbella, dr. Caldwella Esselstyna, pionierów ro- ślinno-pełnowartościowego pożywienia, a także do ich przeciwni- ków – dr. Davida Perlmuttera i dr. Williama Davisa, rzeczników diet mieszanych o niskiej zawartości węglowodanów i wysokiej zawartości tłuszczów. Prof. Richardowi Béliveau, prof. Hansowi- 11 12 Christophowi Scharpfowi oraz dr. Danisowi Gingrazowi z zespo- łu Béliveau oraz dr. med. L. M. Jacobowi dziękuję za wiele warto- ściowych wskazówek zawartych w ich książkach oraz w zbiorach studyjnych na temat „odżywiania”. Oni mnie zainspirowali i uła- twili mi moją pracę. Dziękuję serdecznie również wszystkim tym naukowcom, którzy nie zostali wymienieni, ale którzy opracowali w tej dziedzinie wiele przełomowych rozwiązań. Przy tym pomogły mi: moja pasja jako psychoterapeuty w dzie- dzinie ciekawych historii, umysły pierwszych badaczy, jak rów- nież szacunek do ich nieuchronnych punktów zwrotnych i od- kryć. To wszystko wskazało mi właściwe tropy, aby mogła powstać niniejsza książka. Przykładowo Richard Béliveau, profesor bio- chemii na Uniwersytecie w Montrealu, jeden z autorów bestsel- lera pod tytułem „Krebszellen mögen keine Himbeeren” (tłum. „Komórki rakowe nie lubią malin”), wykonał wcześniej badania dla przemysłu farmaceutycznego. W tym celu przeniósł swoje laboratorium do Dziecięcego Szpitala Uniwersyteckiego, gdzie zgromadził dzieci z chorobami nowotworowymi, ich rodziców oraz lekarzy. Raport naukowców ze sztokholmskiego instytutu Karolinska wskazujący, że zielona herbata zapobiega dopływowi krwi do guzów, naprowadził go na nowy tor: odżywianie przy raku! Żywność funkcjonalna – środki żywności zapobiegające ra- kowi w dosłownym tego słowa znaczeniu – narodziła się. To od- krycie, którego kulminacja po latach została ujęta w zdaniu: „Po wszystkim, czego nauczyłem się podczas moich długoletnich ba- dań, odpowiadając dziś na pytanie, czy mógłbym wymyślić sobie dietę, która maksymalnie sprzyjałaby rozwojowi raka, mógłbym śmiało powiedzieć, że nic lepszego nie wpada mi do głowy niż nasze współczesne odżywianie”. Superodżywianie Podziękowanie 13 W czasie mojej współpracy z ginekologiem i lekarzem medycy- ny ekologicznej Uniwersytetu Technicznego w Monachium, prof. Volkerem Zahnem, doświadczyłem, jak jego marzenie zredukowa- nia ilości trucizn podczas chemioterapii, a jednocześnie wzmocnie- nia siły odbudowującej i regenerującej pacjentów prowadziło do zwalczanej przez przemysł farmakologiczny i kolegów chemii do- zowanej w niewielkich ilościach, przy jednoczesnym wprowadzeniu zmian na zdrowe, pełnowartościowe żywienie. Wówczas tego nie rozumiano, ale dziś jego teoria ukazuje się w zupełnie innym świe- tle. Jednak ja zawsze postrzegałem go jako dalekowzrocznego leka- rza nadzwyczaj ludzkiej medycyny konwencjonalnej i holistycznej. Prof. Claus Leitzmann był i jest od dekad naszym światełkiem w ciemności w temacie odżywiania. Już dziesiątki lat temu został on wegetarianinem i wyszedł naprzeciw teorii rzekomego koryfe- usza z Uniwersytetu w Monachium, który dawał do zrozumienia, że wegetarianie po trzech latach mogą mieć objawy niedoborów, a po siedmiu latach mogą umrzeć. Kiedy to usłyszałem, byłem wegetarianinem już dziewięć lat i nie wierzyłem własnym uszom – ale Claus Leitzmann tym bardziej. Dziękuję mu za jego odwagę i jego niezłomnego ducha! Spotkałem go na kongresie w Weronie jako 81-latka w świet- nej formie i byłem dumny z tego, że mogłem dzielić scenę z nim i jego dwoma kolegami – Campbellem i Esselstynem. Campbell w wieku 81 lat także utrzymywał imponującą kondycję – do tego równie zaangażowany, jak też skromny i niezwykle przyjacielski – dzielił się historią życia wraz ze swoim przyjacielem Esselstynem. Obaj renomowani i wyjątkowi naukowcy uniwersyteccy, pocho- dzący z farm mlecznych z tej samej okolicy USA, mieli odwagę na koniec swojej pełnej sukcesów kariery przełamywać swoje przy- zwyczajenia życiowe, ryzykować swoją reputację i zapoczątkować 14 roślinno-pełnowartościową rewolucję (światową) w medycynie odżywiania. Na swoim przykładzie nigdy nie badałem odżywiania roślinno- pełnowartościowego naukowo. Studiowałem i obserwowałem tyl- ko moich pacjentów, a dopiero w ostatnim czasie dopuściłem do głosu również mój organizm. Wyciągałem wnioski tylko z do- stępnych mi badań, sumując sobie dwa do dwóch. Szczególne podziękowania kieruję dlatego do moich pacjentów. A zwłasz- cza do tych, którzy ukazywali mi granice wciąż zaskakujących mnie teorii, którzy skłaniali mnie do myślenia i nakierowywali na nowe pomysły. Ponieważ właśnie oni i ich organizmy nie mieli wygórowanych oczekiwań podczas zmiany odżywania na roślinne i pełnowartościowe. Przykładowo każda pacjentka, która, chociaż bardzo by chciała, nie schudnie podczas takiej zmiany, ma szansę osiągnąć ten cel dzięki dodatkowej rezygnacji z pszenicy i glute- nu. Temat ten zostanie również obszernie omówiony w niniejszej książce. Poza tym dziękuję naszemu bioogrodnikowi z TamanGa, Pau- lowi Brennerowi, za ważne wskazówki oraz jemu i jego żonie Ger- trud za to, że konsekwentnie i świadomie podążają drogą razem z roślinami, poczynając od komunikacji z nimi, na ich rozwoju kończąc, oraz przede wszystkim za przecudowną lekcję poglądo- wą w naszym ogromnym ogrodzie. Po raz pierwszy chciałbym podziękować mojemu własnemu ciału, które od ponad sześćdziesięciu lat próbuje mi wskazać dro- gę – co prawda moją, ale mam nadzieję, że będzie to również dro- ga dla wielu innych. Gdybym zawsze podążał za jego głosem, już od dzieciństwa zrezygnowałbym z białek zwierzęcych i z produk- tów mlecznych. Od teraz będę poświęcał więcej uwagi mojemu ciału i przede wszystkim zacznę mu ufać. Superodżywianie Podziękowanie 15 Dr Cristinie Capelli, która dała mi impuls do napisania książki pod tytułem „Peace Food – vegano-italiano” oraz razem ze mną podjęła kroki w kierunku rezygnacji z glutenu, zawdzięczam re- cepty zawarte w tej książce (patrz: ilustracja na środku książki „Peace Food”), które wpłynęły na dalszy rozwój „Peace Food”. Te- rapeutce TMC (Tradycyjnej Medycyny Chińskiej) Sybille Schlüpen oraz dr Ingfried Hobert dziękuję za sugestię do tematu energii życio- wej w pożywieniu, zaczerpniętą z gromadzonej od tysięcy lat wie- dzy Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Dziękuję również Doro- thei Neumayr za długą wspólną drogę w sprawach żywienia oraz w szczególności za pomoc przy tworzeniu rozdziału o ciepłych i zimnych potrawach. Kieruję podziękowania do Simone Vetters, mojej koleżanki do- świadczonej w temacie ziół i roślin, za jej merytoryczny wkład do trzeciej części niniejszej książki, do roślin i superfood. Mojemu organizatorowi Balthasarowi Wanzowi, który od ponad dwóch lat trzyma pieczę nad moją dokumentacją biurową oraz znosi moje wszelkie zmiany żywieniowe, dziękuję za inicjatywę, mojemu asy- stentowi – Uwe Lindnerowi – za to, że poświęcił mi czas, kiedy woził mnie przez świat. Annie Cavelius dziękuję za wyrozumiałą pomoc w edycji książki i ogólny porządek. Za wspólną drogę również w sprawy odżywiania oraz za to, że wspierała mnie w czytaniu, myśleniu i pisaniu, dziękuję mojej partnerce Ricie Fasel. Kto chce coś uczynić, zawsze znajdzie drogę. Kto nie chce, zawsze jakieś wyjście. Prof. Claus Leitzmann Pogląd na temat Kiedy przed kilkoma laty przedstawiłem zasadę żywienia i ży- cia „Peace Food”, miałem nadzieję na zasianie pokoju wśród wszystkich, którzy również by tego chcieli, niczym święty Franci- szek, który rozpoczyna moją ulubioną modlitwę słowami: „O Pa- nie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju”. Jednak napotkałem kilka osób, które nie zgadzały się z moimi poglądami, kiedy tylko przedstawiłem ofertę „Peace Food”. Nigdy nie chodzi o to, aby komukolwiek coś nakazać albo zmusić go do roślinno-pełnowar- tościowego sposobu odżywiania. Ogromne szanse na sukces niniejszej książki leżały przede wszystkim w przykładach, które zostały potwierdzone naukowo. Kto nie chce podjąć tematu, po prostu żyje w ten sam sposób, co wcześniej, i nic dla niego się nie pogarsza. Ale kto, przeciwnie, chce dokonać zmian w swoim życiu, ten może na tym ogromnie zyskać. Nikt nie musi, ale wszyscy mogą. 17 18 Kolejne strony odkryją być może najgłębsze tajemnice odży- wiania oraz mieszczące się w jego środku energię życia i energię leczniczą. W związku z tym połączyłem przekonania oraz wyniki wielu badań na temat ogólnego poglądu o energii naszego po- żywienia, jego ciepła życia oraz naturalnych rytmów, które po- jawiają się podczas jego powstawania. Ta wspólna wizja pozwa- la nam stać się bez porównania zdrowszymi. Zaraz na początku chciałbym wyjaśnić tę pełną nadziei wiadomość, żeby obudzić u ciebie duże oczekiwania spełnionej jakości życia, jak również oczekiwania większej witalności i lepszego zdrowia, ale także, aby stało się oczywiste, że to wymaga czujnego ducha, znajomości zasad przeznaczenia i  dobrej woli do małych zmian z  dużymi konsekwencjami. Najnowsze badanie dotyczące odżywiania – na podstawie znaczą- cego udziału licznych wcześniej wymienionych naukowców i leka- rzy – pokazuje nam nie tylko, jak możemy zapobiec rakowi, który jest drugą najczęstszą przyczyną śmierci we współczesnym świecie. Pokazuje również, jak możemy zapobiec innej głównej przyczynie śmierci na świecie, czyli chorobie układu naczyniowo-wieńcowego. Jaka to ogromna szansa! Caldwell Esselstyn opisał tę chorobę na kongresie w Weronie jako papierowego tygrysa, któremu w każ- dym momencie można odebrać całą moc poprzez zmianę sposobu odżywiania na żywienie wegetariańskie. I najpiękniejsze: on mógł za pomocą badań i zdjęć rentgenowskich zademonstrować, jak na- czynia układu sercowego otwierają się na skutek żywności diete- tycznej skierowanej na serce lub naczynia układu krwionośnego. W swojej znanej pracy pod tytułem „China-Study” – naukowe uzasadnienie roślinno-pełnowartościowego sposobu życia – Colin Campbell pokazał, że pod wpływem tego samego jedzenia rak raz się odbudowuje, a innym razem się zmniejsza. Superodżywianie Pogląd na temat 19 Oczywiście zbiór badań, który był przełomowy, ale jednocze- śnie mógłby zaszkodzić w przetrwaniu koncernom farmaceutycz- nym, został przez nie zwalczony. A dla takiej potyczki naukowcy są w dzisiejszych czasach niezbędni. Wystarczy tylko jakaś pod- legła przemysłowi praca, kiedy trzech profesorów kwestionuje ja- kieś badania, żeby przedstawić ich jako kłócących się – by pogrą- żyć ich bez konkretnych badań. Niekończąca się historia Jest to jeden – obok odżywiania – wciąż powtarzający się scenariusz: już w 1972 roku epidemiolodzy z USA wiedzieli o szkodliwości dla zdrowia mięsa i produktów mlecznych. Ówczesny liberalny demo- kratyczny kandydat na urząd prezydenta USA George McGovern (1922-2012) podchwycił temat i dlatego z powodu niezadowolenia amerykańskiego przemysłu mięsnego i mlecznego poniósł porażkę w wyborach, jak również jako senator. Podobne przeciwności przeżył i  opisał Colin Campbell. Już w 1983 roku amerykańska organizacja do spraw walki z rakiem (American Cancer Society) wywiesiła plakat: „Reduce your risk for cancer – reduzieren Si Ihr Krebsrisiko”. (tłum. „Zmniejsz swoje ry- zyko zachorowania na raka”). Były na nim przedstawione wyłącz- nie obrazki roślin. W międzyczasie pojawiło się ponad 500 000 publikacji dotyczących związku pomiędzy rakiem a żywnością, wszystkie zaś mówiły o  pozytywnym działaniu roślin (żywno- ści roślinnej). Mimo to opór stawiały osoby ze strony przemy- słu, które czerpały profity z czyichś chorób. Jednocześnie nasi- la się jednak atmosfera przełomu wśród coraz liczniejszej i coraz 20 młodszej grupy osób stających się weganami. A one nie czerpały swojej motywacji z wyników z badań „China-Study”. Już od dziesiątków lat niemieckie prace badawcze dotyczyły podob- nych tematów. Trwające ponad osiem lat studia niemieckiego instytutu badań nad rakiem (Deutsche Krebsforschungszen- trum Heidelberg – DKFZ) udowodniły już w 1999 roku, że wegetariańskie odżywianie oraz świadomy i zdrowy tryb życia zmniejszyły u mężczyzn ryzyko przedwczesnej śmierci prawie o połowę, zaś u kobiet – o jedną trzecią. Zarówno ryzyko śmier- ci ze względu na problemy z układem naczyniowo-wieńcowym, jak również ze względu na raka, choroby układu trawiennego lub układu oddechowego znacznie się zmniejszyło. Jeszcze jede- naście lat wcześniej, w 1988 roku, przeprowadzone przez prof. Clausa Leitzmann badania wegetariańskie w Gießen pokazały te zalety również na podstawie morfologii krwi wykonanej u po- nad tysiąca uczestników badań. Nie ma na świecie nic równie potężnego jak pomysł, którego czas właśnie nadszedł. Viktor Hugo Każdy z nas podczas swojego życia je mniej więcej 30 ton poży- wienia i pije 50 000 litrów płynów. Materialnie się z tego składa- my, nawet jeśli staramy się to ograniczać. Przeciętny Niemiec we- dług fundacji Heinricha Böll (stan na rok 2013) spożywa w ciągu swojego życia 945 kurczaków, 46 świń, 4 krowy i 4 owce, 46 indyków, 37 kaczek i 12 gęsi. To, że jest to niedobre dla nas i dla Ziemi, wiemy – potwierdzone naukowo – już od dawna. Czuje- my też, że wszystko, co jest dla nas dobre, jest dobre również dla Ziemi. Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) od dawna Superodżywianie Pogląd na temat 21 ma tego świadomość, jednak bardziej się w to nie angażuje. W jej czwartym raporcie klimatycznym (2010) zamieszczono: „Gospo- darstwo, które zajmuje się produkcją mięsa i mleka, potrzebuje 70 procent świeżej wody, 38 procent gruntu i wytwarza 19 pro- cent gazu cieplarnianego… Światowy zwrot ku lepszemu, pole- gający na przejściu na wegańskie odżywianie, jest konieczny dla życia, aby ratować świat przed głodem, brakiem paliwa i złymi następstwami zmiany klimatycznej”. ONZ wie, że z jednej strony 868 milionów ludzi cierpi z po- wodu głodu i braku jedzenia, z drugiej zaś strony już 1,4 miliar- da ma nadwagę. Stosownie do tego 2,3 miliarda ludzi znajduje się na całkowicie złej drodze. Dla obu skrajności ratującym życie krokiem byłoby spożywanie roślinno-pełnowartościowych pokar- mów. Mimo to z tej strony nie ma sporego wsparcia – za silne są powiązania interesów. To, co może i zmieni świat, to tak zwana oddolna demokracja (ang. grassroots-movement), czyli ruch, który od podstaw je(st) i myśli inaczej. Również ta książka może stworzyć ogromne szanse i wywołać rewolucję w twoim własnym życiu, jak również w świe- cie żywienia. Aby rozwiązać tajemnicę energii życia naszego pożywienia, na- leży dokładnie przeanalizować to, co wchodzi w jego skład, ponie- waż wszystko w pożywieniu jest niezbędne. Musimy tylko wszyst- ko złączyć w jedność, inaczej skomponować i codziennie stosować. Najważniejsza zasada przeznaczenia to polarność – do każdego bie- guna należy dopasować biegun przeciwny. Szukanie energii życio- wej w naszym pożywieniu będzie skonfrontowane z tą zasadą. Przykładowo: interpretacja obrazu klinicznego choroby – „symptomu choroby” (patrz: spis literatury w załączeniu) daje 22 możliwość rozpoznania duchowego tła symptomów w  prosty sposób i pojęcia zadania, to znaczy daje możliwość odpowied- niej oceny potrzeb na płaszczyźnie duchowej. Szereg badań do- tyczących odżywiania oferuje możliwość odpowiedniej oceny na płaszczyźnie fizycznej. Z połączenia obu tych ocen, psychicznej i  somatycznej, powstaje rzeczywista psychosomatyka. Szeroko rozwinięta dusza, która zmaga się z wyzwaniami życia, jest bardzo dobrze chroniona przed symptomami choroby. Do tego docho- dzą odżywianie zgodne z rytmem i warunkami życia oraz zdrowy ruch. W ten sposób sprawisz, że będziesz gotowy na cud! Ciągłe poszukiwanie właściwej drogi w odżywianiu i przyjęcie powyższych ocen jako właściwe doprowadzają do tego, co naj- istotniejsze. Dusza i cało dopełniają się i zawsze stanowią i sta- nowiły jedność. Za późno zrozumiano, że psychosomatyczne le- czenie z pomocą obrazu klinicznego choroby oraz somatyka nie mają nic wspólnego z medycyną konwencjonalną i z medycyną naturalną, ale w przeciwieństwie do tego cudownie się uzupełniają i wspierają. Zamiast nudzić się w szpitalnym łóżku, można by było w celach leczniczych wykorzystać psychoterapię na własną rękę i poświęcić ten czas na podróżowanie do wewnętrznego świata ob- razów duszy. Moglibyśmy znów nadać oprawę naszym posiłkom, jeśli nie przez modlitwę, to może poprzez podziękowanie i błogo- sławieństwo. W innym wypadku coraz więcej z nas zacznie wsty- dzić się swojej tradycji i będzie się od niej coraz bardziej oddalać. W  poszukiwaniu tajemnicy energii życia w  pożywieniu być może stwierdzisz zdziwiony, że już od dawna naukowo możemy tę energię zmierzyć i dostrzec. Być może natkniemy się na badania, które będą poszlaką do rozwiązania tajemnicy, jednak obecnie są one zupełnie ignorowane. Być może obok zdziwienia wywołują strach, ponieważ jak dotąd obcowanie z energią życia w zachodniej Superodżywianie Pogląd na temat 23 nauce groziło zastosowaniem przerażających kar. Rozwiązanie tej tajemnicy w naszym rejonie od dłuższego czasu wiąże się z ryzy- kiem, podczas gdy w przestrzeni wschodnio-azjatyckiej spokojnie można myśleć o rozwiązywaniu tajemnicy energii w pożywieniu. Zachód kompletnie ignoruje tajemnicę ciepła życia w pożywieniu oraz jej naturalne rytmy powstawania. Przy tym przykładowo każdy może odczuć, jak niewiele ciepła daje zjedzona latem sałatka owoco- wa z owoców cytrusowych, mango i papai. Poza tym wystarczą nam wskazówki Huang Di, byłego cesarza chińskiego i legendarnego pre- kursora podstawowych zasad Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, któ- rej tutaj poświęcono jeszcze niewiele uwagi. Zatem wiedza o cieple życia w pożywieniu przez tysiące lat pozostaje w ukryciu dla naszego kręgu kulturowego. Do momentu, kiedy nasza nauka poświęci się tej tajemnicy – która do teraz nie wskazała różnic pomiędzy energetycz- ną zawartością świeżo wyciśniętego soku i zakonserwowanego soku butelkowego – zapewne będzie to jeszcze trwało. Dobre jest to, że z Tradycyjnej Medycyny Chińskiej możemy czerpać wiedzę o cieple życia, musimy tylko poradzić sobie ze zin- tegrowaniem polarności pomiędzy świeżością bądź energią życia z jednej strony, a ciepłem życia – z drugiej. Nasza siła życia składa się z obu biegunów. Tutaj w grę wchodzi również rytm. Rąbka jego tajemnicy uchy- lił już Rudolf Steiner (1861–1925) z przekonaniem, że całe życie ma swój rytm. U nas natomiast znany nauczyciel życia wymieszał rytm i takt, chociaż zachowują się one w stosunku do siebie jak życie i śmierć. Przy czym wszystkie żyjące organizmy mają rytm, natomiast wszystkie maszyny – takt. W momencie, kiedy nasz rytm serca staje się taktem, umieramy. Zmienność funkcji serca według Davida Servan-Schreibera (1961–2011) jest zrozumiale udokumen- towana naukowo. Krótko mówiąc, chodzi tutaj o ciągłą szerokość 24 wariacji bicia serca. Jak otrzymuje coś kompletnie jednorodnego, istnieje niebezpieczeństwo opóźnienia. Lub: jeśli damy rytmowi lat przestrzeń w naszym życiu i będziemy się napawać zapachem pod- czas posiłków, konsumując zebrane w sezonie owoce i warzywa, to zaprosimy niejako życie do nas. Potrzebujemy – prawo polaryzacji – nie tylko w muzyce obu: rytmu i taktu lub życia i porządku. W dodatku poprzez dynamiczny postęp w przemysłowej hodowli bydła i manipulacji zespołem cech dziedzicznych roślin teraz jest najlepszy moment na odkrycie tajemnicy genu starości. Nasz orga- nizm nie może współuczestniczyć w tym rozwoju: jesteśmy gene- tycznie i jednocześnie fizycznie prastarymi istotami i wiele z tego, co rozwinęło się – prawie niezauważalnie – w ciągu dekad, było pomocne w swoim czasie, ale na dłuższą metę okazywało się szko- dliwe. Dlatego rozwój krów o dużej wydajności mlecznej i świa- towe rozpowszechnienie produktów mlecznych w naturalny spo- sób załagodziły głód. Również rozwój nawozów sztucznych dzięki Justusowi von Liebigowi (1803–1873) zadbał o lepsze plony, czy też hodowla nowoczesnej, bardzo wydajnej pszenicy, dzięki której odkrywca Norman Ernest Borlaug w 1970 roku otrzymał Nagro- dę Nobla. W dzisiejszych czasach nam wszystkim szkodzi mleko od krów o dużej wydajności mlecznej, które mają niewiele wspól- nego z tymi, które były do dyspozycji w czasach młodości naszych przodków. Mleko z kartonika, które wielu z nas wciąż pije, jest ho- mogenizowane i nie pochodzi od jednej konkretnej krowy mlecz- nej, lecz jest mieszanką mleka tysięcy krów. Również współczesnej pszenicy nie można porównać z pierwotnym ziarnem, które spo- żywane było jeszcze przed stu laty. Tamto jako przodek pszenicy miało jeszcze 14 chromosomów. Pszenica płaskurka, która miała polepszyć ziarno, przyniosła dodatkowo 28, co w sumie daje dzi- Superodżywianie Pogląd na temat 25 siejszej pszenicy 42 chromosomy. Chleb, który jemy w dzisiejszych czasach, może być zestawieniem tysiąca substancji, a wśród nich są takie, które ułatwiają czyszczenie maszyn do pieczenia. Z chlebem sprzed lat nie ma on praktycznie nic wspólnego. Ze wszystkiego po prostu zrobiliśmy więcej, a otrzymaliśmy mniej. Nasz organizm nie może współuczestniczyć w tym dynamicznym rozwoju. Z punktu widzenia genów człowiek jest prastary i potrze- buje również pożywienia odpowiadającego genowi starości: z fizycz- nego punktu widzenia jesteśmy prastarzy, a nasza psychika jest, ła- godnie mówiąc, starodawna i ukształtowana przez równie prastary świat obrazów duszy i ponadczasowe archetypy. Jedno i drugie po- trzebuje jako pokarmu (duszy) czegoś niezawodnego jak mity i bajki, ale odnośnie do odżywiania – równie starych genów w artykułach spożywczych. Ostatnia wielka tajemnica dotyczy w końcu synergii i jedności. Musimy połączyć ze sobą coś pozornie nie do pogodzenia – rów- nież w naszym odżywianiu. Tylko wówczas może wyniknąć z tego coś całkowitego i leczniczego. W dziedzinie odżywiania tacy pionierzy, jak Campbell i Esselstyn, na podstawie wielu badań mogą udowodnić słuszność wegańskie- go sposobu życia i to, jak szkodliwe są białka i tłuszcze zwierzęce dla naszego zdrowia. W ich miejsce polecają oni ubogie w tłusz- cze roślinno-pełnowartościowe pokarmy. Jako przyjaciel zwierząt i wegetarianin z ogromnym entuzjazmem poszedłbym ich śladem. Z drugiej strony ich koledzy – kardiolog William Davis i neu- rolog David Perlmutter – polecają, w oparciu o badania, rezygna- 26 cję z glutenu, w szczególności z pszenicy, jak również stosowanie dobrych tłuszczów (np. oliwa z oliwek, olej lniany lub kokosowy), które leczą wiele chorób, np. cukrzycę II stopnia. Niestety, pole- cają oni również pokarmy ubogie w węglowodany i zawierające tłuszcze oraz takie, które dodatkowo bogate są w białka zwierzęce. Ale ich argumenty i badania także mnie przekonują i umożliwiają mi lepiej zrozumieć energię w pożywieniu po dobrych czterdzie- stu latach pracy jako lekarz. Wszystko jest możliwe Do tego pasuje historia legendarnego mędrca i filozofa z Anatolii – Hodży Nasreddina: Mędrzec jako sędzia przesłuchał na początku oskarżonego i zakończył przesłuchanie słowami: Ma pan całkowi- tą rację! Późniejsze przesłuchanie strony przeciwnej zakończyło się zdumieniem zgromadzonych poprzedzonym tymi samymi słowa- mi mułły: Ma pan całkowitą rację! Oczywiście obie strony – z ich ówczesnego punktu widzenia – mogą mieć rację, to może być nawet przypadek. Ale z drugiej stro- ny obie strony czy też strategie odżywiania są przeciwnymi biegu- nami. A co w przypadku, kiedy obie strony mają rację? Czy może tak być, że działające przekonania nie wykluczają się wzajemnie, lecz przeciwnie – dopełniają się, a nawet rozwijają cudowną syner- gię, kiedy my dopasujemy do siebie wynikające z tego programy zdrowia? Nie mogłoby tak być, że nie mamy tylko wyboru pomię- dzy dżumą a cholerą, lecz jako trzecia opcja widniałoby zdrowie? Dokładnie to zademonstruje niniejsza książka. Jak jakiś po- karm jest dobry dla serca i naczyń – Esselstyn odrzucił nawet Superodżywianie Pogląd na temat 27 w  swojej żywności dietetycznej odpowiedniej dla serca i  na- czyń wszystkie tłuszcze – tak inny dobrze działa na mózg, a po- wszechnie wiadomo, że do życia potrzebujemy zarówno serca, jak i mózgu. Badania potwierdzają, że bez produktów mlecz- nych praktycznie nie dochodzi do rozwinięcia się cukrzycy I  stopnia. Wiemy również z  badań, że rezygnacja z  glutenu, a w szczególności z pszenicy, działa podobnie. Ewentualnie mo- glibyśmy pozbawić podstaw choroby takie jak cukrzyca oraz udostępnić wyjaśnienie na innej płaszczyźnie stojącej za tym sytuacji psychicznej. Cukrzyca jest początkiem wielu współcze- snych chorób, a w szczególności tych uznawanych za choroby cywilizacyjne. Podczas dokładniejszych badań „China-Study” okazało się zresztą, że z danych wynika białko zwierzęce, ale również psze- nica wywołuje ryzyko zdrowotne. Biochemik Campbell musiał dokładnie prześledzić ten fakt, a neurolog Perlmutter – szkody, które pokarmy bogate w białka zwierzęce wyrządziły w naczy- niach krwionośnych. Kardiolog Davis rozróżnił w końcu oba, ale ustalił, że problemy z  glutenem, względnie z  pszenicą, są o wiele większe. Przy tym oszacował wyraźnie silniejsze działanie zsiadłych mlecznych produktów na organizm. Celem tej książki było zestawienie tych biegunów oraz zintegrowanie ze sobą róż- nych przeciwieństw – zarówno na płaszczyźnie teoretycznej, jak i naukowej, oraz w praktyce, dzięki drogocennym i smacznym przepisom. Konsekwencja tych obu dużych, współczesnych prądów odżywia- nia polega więc na rezygnacji z białek zwierzęcych i glutenu. Co więc pozostaje, skoro po zastanowieniu dojdziemy do wniosku, że do całej naszej diety przenikają produkty mleczne, produkty z ja- 28 jek i pszenicy? Od razu pojawia się czarny scenariusz rezygnacji, czego współczesny człowiek tak okropnie się boi. Z drugiej jednak strony, czy nawet już od dawna spóźnione naprawianie błędów nie jest powodem do radości? Dodatkowo istnieje perspektywa lepszego, tzn. smaczniejszego jedzenia, któ- re jednocześnie jest bardzo różnorodne, a ponadto samodzielnie przyrządzane. To oznacza odejście od wszystkich dużych plag zdrowotnych albo przynajmniej ich zmniejszenie. Tak jak ro- ślinno-pełnowartościowe posiłki działają pozytywnie na proble- my z sercem i układem krążenia oraz pomagają przy raku i reu- matyzmie, skazie moczanowej i alergiach, zapobiegają demencji i alzheimerowi lub je zmniejszają oraz zmniejszają cukrzycę I, a  leczą cukrzycę II stopnia, tak również posiłki bez dodatku glutenu mogą przynieść polepszenie przy wielu dolegliwościach. Dlatego posiłki te mogą zniwelować symptomy choroby zwy- rodnieniowej układu nerwowego – często migreny i inne bóle głowy oraz czasami nawet schizofrenię. Jeśli sami zestawimy te obie pozorne przeciwności, możliwe jest wyleczenie. Dodatkowo łącząc ze sobą świeże i ciepłe posiłki, czyli energię i ciepło życia, możemy powrócić do starego, a mianowi- cie pierwotnego odżywiania, połączyć je z naszym współczesnym życiem i tym samym połączyć zbawienne strony, które przyniosą nam korzyści i wyeliminują szkody. Cieszę się, że z pomocą badań i argumentów mogę zaprosić cię do lepszego życia, które jednoczy zachodnie i wschodnie zasady odżywiania oraz łączy naukę i medycynę doświadczalną – do życia z perspektywą na rosnące wewnętrzne i zewnętrzne zadowolenie. Superodżywianie Pogląd na temat 29 Osobiste doświadczenia – nauka własnego ciała Zaufanie mojemu własnemu organizmowi i jego nauka były dla mnie długą drogą, która raczej utrudniała mi studia i zawód leka- rza poprzez ciągłe braki w wykształceniu. Rzeczywiście jako stu- denci medycyny żenująco mało słyszeliśmy o odżywianiu. Patrząc wstecz, okazało się to jednak szczęściem, ponieważ to, czego się nauczyliśmy, było w istocie nieprawdziwe lub stanowiło nieraz połowę prawdy. Naukowcy nie mówią nic o zwracaniu uwagi na własne odczu- cia fizyczne i wyciąganie z tego wniosków. Uczą się sami i nie ufają swojemu ciału, lecz tylko liczbom, które wydobywają ich analizy na światło dzienne. Słowo „analizować” oznacza „rozkładać, ciąć” i dlatego poprzez doskonałość i całkowitość można zatracić wła- sne życie. Poprzez cięcie umierają zwierzęta doświadczalne, a przy rozkładaniu ziarno traci swoje zdolności do kiełkowania. Te przy- kłady wyjaśniają, że przez wiedzę szkolną tajemnica życia jest nie- wyjawiona. W przeciwieństwie do tego: siłą rzeczy trzeba się pod- dać. Współczesna nauka ma zawsze na celu konkretny detal, przez co jest bardzo redukcjonistyczna. Dlatego całość, a zatem również życie, musi się jej wymykać. Ale również wiele okrężnych dróg, które pokonałem z medy- cyną konwencjonalną, nauczyło mnie kilku rzeczy, z których dziś nie chciałbym rezygnować. Zatem niniejsza książka powinna być synergią pomiędzy daleko idącym stanem nauki a moimi wła- snymi fizycznymi i duchownymi doświadczeniami. Moje osobiste doświadczenia zawsze ku mojemu zdziwieniu interesowały moich pacjentów i uczestników seminariów – niektórych pewnie dlate- go, żeby mnie złapać na gorącym uczynku, że leję wodę; więk- 30 szość jednak, aby po prostu to naśladować, ponieważ mi zaufali (ufają), za co chciałbym im wyraźnie podziękować. W rzeczywistości jednak przestrzegam przed imitowaniem i próbu- ję jasno oddzielić moje osobiste upodobania od materiału nauko- wego, całkowicie tak, jak nauczyłem się jako lekarz nie dowierzać anegdotycznym doświadczeniom. Oczywiście nie dlatego, że moje doświadczenia uważałem za powszechne i  wartościowe. Patrząc wstecz, zauważyłem, że wiedza naukowa z czasem coraz bardziej potwierdza upodobania i antypatie mojego ciała. Do tego dochodzi to, że w również w nauce odżywiania uważam moje doświadczenia za powszechne. Jednak nie wszystko daje się rozpowszechnić. Każdy człowiek jest wyjątkowy i indywidualny, ale niektórzy są jak białka zwierzęce – niebezpieczni, szkodliwi i toksyczni dla wszystkich. Inni z kolei są niczym pszenica – szkodliwi, toksyczni i niebezpieczni dla bardzo wielu osób. Na początek fragmenty z moich własnych doświadczeń nad wła- snym ciałem: kożuch na ciepłym mleku lub kakao wywoływał u mnie jako dziecka odrazę, a nawet nudności. Wcześnie uzna- łem również mięso za coś odrażającego, poczynając od obrzydli- wego smaku, kończąc na jego żylastej strukturze, która zmuszała mnie i moją siostrę do przesuwania kupionych kulek mięsnych z jednego policzka do drugiego oraz, jeśli to tylko było możliwe, do pozbycia się mięsa w toalecie. Dlaczego tego po prostu nie wypluwaliśmy, nie wiem do dzisiaj, mieliśmy opory jak wiele innych dzieci. Superodżywianie Pogląd na temat 31 To nastawienie, podążające za moim własnym uczuciem i sma- kiem, było z  premedytacją ignorowane przez moje otoczenie. Moja mama miała traumę po wojnie związaną z brakiem białka i nalegała na to, żebyśmy minimum dwa razy w tygodniu jedli wędzone śledzie, które były w powojennym Berlinie najlepszym źródłem białka. Obrzydliwe wędzone śledzie, które z  powodu wysokiej zawartości białka znajdowały się na pierwszym miejscu wśród produktów białkowych. Przygotowywane były w różnych formach, ale ja nie cierpiałem każdej z nich. Próba niejedzenia zwierząt uchodziła wówczas za mieszankę bluźnierstwa i wołającej o pomstę do nieba niewdzięczności. Mój ojciec komentował takie zachowanie anegdotami ze swojej niewoli lub mówił, że ja, jak długo moje stopy będą znajdować się pod jego stołem, muszę rów- nież jeść to, co się na nim będzie znajdowało. Moje stopy i ja sam już wkrótce po tym nie przywiązywaliśmy do tego wagi, ponieważ usta i uszy musiały przyjmować rzeczy, które były dla mnie nie do zniesienia. Dlatego wcześnie otrzymałem lekcje w kontakcie z paralelą fizycznego i duchownego pożywienia i jego wątpliwego trawienia. Protest na niewiele się zdał, ponieważ jako dzieci, zanim w ogóle mogliśmy cokolwiek powiedzieć, musieliśmy się każdora- zowo meldować i dopiero otrzymać pozwolenie. Ale moja skłon- ność do błyskotliwości była wówczas ogromna, co odbierano jako bezczelne, zuchwałe i przemądrzałe. Dlatego „musiałem” czasami jeść sam w swoim pokoju, co czyniłem chętniej, ponieważ mo- głem zjeść wybrane elementy posiłku. Przez to wcześnie uczyłem się świadomej rezygnacji z nieprzyjemnych posiłków. Jeśli chodzi o zalety w jedzeniu, moja bezczelność okazała się opłacalna, ale tak długo, dopóki nie zostało to odkryte. Rzeczywiście stopniowo przyzwyczajałem się do ryb i mięsa, ale nie do mleka i sera, co nie było problemem, ponieważ ojciec tych obu również nie lubił. 32 Dopiero gdy skończyłem osiem lat i (mój) ojczym przejął do- wództwo w rodzinie, otworzył się nowy front jedzeniowy. Ser w moim odczuciu od początku był ohydny, a kiedy ojczym zmu- szał mnie do jego jedzenia, rzucałem nim w niego wysokim łu- kiem nad nakrytym stołem, przez co ten temat był w prawdzi- wym tego słowa znaczeniu zjadany. Na szczęście wymiotowanie uchodziło u nas mniej za opór niż za problem medyczny, czyli można powiedzieć, że było to akceptowalne, jeśli chodziło o ser. „Chłopcy nie znoszą sera”, trafnie zauważała moja mama – ku mojej uldze. Sam już wcześniej to zauważałem i wyjaśniałem, ale potrzebna była wyraźna oznaka mojego wówczas jeszcze bardzo szczerego, ponieważ wciąż mało skorumpowanego, ciała. Również doświadczenie z brakiem świeżego jedzenia wyssałem już z mlekiem matki. Moja babcia po dwóch wojnach światowych na- legała na popularne wówczas akcje „wiewiórka”. Każda ilość artyku- łów spożywczych była składowana z powodu wyczekiwanej trzeciej wojny światowej i artykuły te były szybko konsumowane z powodu zbliżającego się upływu daty spożycia, tak że często jedliśmy stare rzeczy, podczas gdy świeże znów były zanoszone do piwnicy. Ojciec wyjaśniał to doświadczeniem ciężkich czasów, ale czerstwe pozosta- ło czerstwe. Oczywiście ja nie miałem obaw przed wojną światową (pierwszą), bo przecież nie znałem pierwszej i drugiej. Moje związa- ne z tym głębokie przeświadczenie nie przelewało się wcale na moją kochającą babcię, a „świeże” nie zostało uwzględnione, chociaż moja mama była właściwie bardzo za tym: świeże powietrze – wyznacz- nikiem tego były nasze czerwone policzki – i świeże jedzenie były dla niej na nasze szczęście w cenie. W konsekwencji tego wprowadziła ona zasady jedzenia, które były sprzeczne z moim ciałem. Dwa razy dziennie jedzenie cie- Superodżywianie Pogląd na temat 33 płego było dla niej niepisaną ustawą, chociaż ja lubiłem posiłki zimne i surowe. Przeciwko owocom, które już wtedy były moim ulubionym jedzeniem, nie miała natomiast nic. Dostawałem je, ale tylko jako wynagrodzenie, kiedy wcześniej zjadłem coś ciepłe- go. To pokazuje dziś – nie tylko w moim przypadku – że produk- ty surowe oraz owoce były wcześniej wyraźnie zdrowsze. Poza tym moja mama kierowała się zasadą, którą już wcze- śniej wprowadzili przodkowie: rano niczym cesarz, w południe jak król, zaś wieczorem jak biedak. W południe i wieczorem nie było tak źle, przynajmniej nie musiałem wtedy tak dużo jeść, cze- go nie lubiłem, za to wieczorami dorywał mnie ogromny głód. Rano nigdy nie lubiłem jeść i łatwo było mnie namówić do tego, żeby wziąć do szkoły kanapki na śniadanie, które zawsze chęt- nie komuś podarowałem. To było zawsze dobre, przypuszczal- nie, ponieważ było to obiektywnie „dobre”. Moja siostra, która podzielała moje cierpienie, jeśli chodzi o mięso, jakoś dobrze znosiła ten reżim, co mnie dziwiło i budziło początkowo zwąt- pienie, czy rzeczywiście wszyscy ludzie są podobni, jak uczyliśmy się – w oparciu o francuską rewolucję. Ja natomiast pod wieloma względami różniłem się od innych. Było to wyraźnie zauważalne w przypadku jedzenia. Mimo początkowego oporu przyzwyczaiłem się do niektórych rzeczy. Kiedy z powodu zmiany ojca wyprowadziliśmy się na po- łudnie i zamieszkaliśmy w Górnej Bawarii, poszedłem z moim nowym przyjacielem „zbierać ziemniaki”. Za zmianę sześciogo- dzinną dawano 5 marek, butelkę lemoniady i czerstwy chłopski chleb z grubym plastrem kiełbasy. Mój przyjaciel wdzięcznie od- bierał mi ohydną „kiełbachę”, ale czerstwy chleb z każdym dniem był jeszcze bardziej czerstwy i w końcu wyjadłem nawet kawałek kiełbasy, również dlatego, żeby nie zawsze uchodzić za innego. 34 Kiedy stałem się wegetarianinem, sam siebie przymuszałem do tego, aby obok innych produktów mlecznych jeść również ser. Z jednej strony dlatego, że miałem obawy przed brakiem białka, a z drugiej zaś dlatego, że w hinduskim kręgu medytacyjnym, do którego należałem, białko miało wysoką cenę jako „pożywienie sattwiczne”. Maharishi, który był guru ruchu medytacji trans- cendentalnej, za którego naukami podążaliśmy, niespodziewanie przestawił nas na jedzenie wegetariańskie. Były tylko uczty z pro- duktami mlecznymi, ponieważ „sattwistyczne” uchodzi w  in- dyjskim myśleniu za korzystne na drodze do tego, aby doznać olśnienia. Ale zamiast osiągnięcia w nas bożego wypełniania, pro- wadziło to nas raczej do fizycznej tuszy. Niektórzy młodzi nauczyciele medytacji transcendentalnej sta- wali się grubawi i rozwijały się u nich pierwsze oznaki biustu. Zauważyłem, że w międzyczasie zasmakowały mi bomby twaro- gowo-miodowe i bomby z lodów mlecznych. Kiedy pewnego razu zobaczyłem Yogi Dhirananda z gołym torsem i kobiecym biu- stem, wzrosło podejrzenie, że coś tu nie pasuje. Od razu, kiedy lata później opuściłem ten hinduistyczny krąg, zobaczyłem to wy- raźniej. Jeden film pokazuje również przykład guru Ramana Ma- harshi z kobiecym biustem. Kiedy dziesiątki lat później – mając w głowie badania „China-Study” – zastanawiałem się nad tym, że zmarł on nie tylko na raka, byłem pewny, że kwestia przyjmowa- nia produktów mlecznych jest to nie tylko ogromne, ale również niebezpieczne nieporozumienie, które wciąż wymaga ofiar. Już wówczas ambitnie utrzymywano wegetarianizm w landzie Bawaria, gdzie nie ma w ogóle na to przestrzeni – co wydawało mi się logiczne przede wszystkim ze względu na zwierzęta. Jedna miła gospodyni powiedziała pewnego razu, kiedy zwierzyłem jej się z moich wegetariańskich upodobań: „Tak więc tobie trzy- Superodżywianie Pogląd na temat 35 mam baranka” – jak gdyby nie chodziło tutaj o mięso. Wów- czas mięso (dużo) uchodziło niepodważalnie za bardzo dobre i niezastąpione. Kiedy byłem już dwadzieścia lat wegetarianinem, a moja luba robiła moje dawniej ulubione danie – gulasz z jelenia – prosiła mnie w nawiązaniu do mojego rutynowego zakazu, abym zjadł przynajmniej dobry sos. W jej oczach wegetarianie byli potworni, a ona litowała się nade mną. W ten sposób uświadamiała mnie w tym, jak mało akceptowalny wydaje się mój gust. Z czasem posunęła się nieco dalej i tak jak nigdy nie przyzwyczaiłem się do mleka i jajek w czystej formie, tak zaczęła podawać mi przetwo- rzone produkty, w których skrywały się te składniki. Nauczyłem się nawet wystrzegać takich, jak musy czekoladowe czy tiramisu. Nigdy szczególnie nie znosiłem produktów mlecznych, ponieważ należę do 50 procent ludzi, którzy nie produkują enzymu laktaza, potrzebnego organizmowi, aby wydalić laktozę (cukier mleczny). Krok do bardziej świadomego odżywiania poczyniłem już w czasie moich studiów. Uczyłem się diagnozy oczu u dr Schna- bel, córki znanego irydologa. Na początku swojej pracy zdiagno- zowała ona właśnie w moim oku jasny promienny krąg. Zapy- tana, jak uniknąć rozwinięcia tej wady, zaleciła regularną dietę i świadome odżywianie, co stosuję do dzisiaj. W wieku 63 lat nie mam reumatyzmu, a moja partnerka jako irydolog uważa, że moja zmiana w oku się zaciera. Propozycja zmiany jedzenia związana z rezygnacją z produk- tów mlecznych dla pacjentów – alergików, przy reumatyzmie i nadwadze, jest dla mnie długim, osobnym, medycznym dzia- łaniem terapeutycznym. Ludzi na duchowej drodze, takich jak uczestnicy seminariów medytacyjnych, namawiam do rezygnacji z mięsa z duchowych, etycznych (jeśli chodzi o zwierzęta) i me- 36 dycznych względów. Rezygnację z  powodów humanitarnych i ekologicznych pozostawiam do przemyślenia, ale tak naprawdę całość dostaje rozmachu dopiero dzięki badaniom „China-Study” oraz dzięki zdrowotnym argumentom opisanym w książce „Peace Food”. Praca Colina Campbella ostatecznie pokazała mi niewiele nowego. Jak tylko spadła mi zasłona z oczu, błagałem mój or- ganizm o przebaczenie. On zawsze miał więcej racji niż medy- cyna konwencjonalna, którą studiowałem. Dlaczego słuchałem go tylko osobiście, a nigdy nie przekładałem tego na leczenie? Postanowiłem to zmienić, kiedy przed laty dokonałem zmiany z wegetarianizmu na żywność roślinno-pełnowartościową, czyli na weganizm. Stało się to również dla mnie jasne, kiedy przy porównaniu Zachodu z badaczami świadomości z wschodnioazjatyckiego krę- gu kulturalnego zauważyłem, że wschodni nauczyciele żyją o wie- le lepiej, gdyż w życiu codziennym stosują znaną już od tysięcy lat wiedzę empiryczną – zupełnie przeciwnie do nas, zachodnich teoretyków. Jeśli już wcześniej potraktowałbym swoje osobiste skłonności i swój organizm poważniej, to o ile lepiej byłoby dzięki temu doradzać. Mam po prostu zbyt mało zaufania do siebie i mojego organizmu. Przy czym on zawsze chętnie wskazywał mi prawi- dłową drogę. Wprawdzie przez trzy lata doradzałem matkom dzieci z aler- gią restrykcyjną rezygnację z produktów mlecznych, co przy- nosiło pozytywne rezultaty. Przez podobny okres polecałem reumatykom i pacjentom z cukrzycą wieku podeszłego, która wówczas nazywana była jeszcze cukrzycą II stopnia, aby zasto- sowali dietę, a następnie zrezygnowali z produktów mlecznych, co wyraźnie korzystnie wpłynęło na ich główny problem. Ale Superodżywianie Pogląd na temat 37 przestrzeń zbudowana z medycyny konwencjonalnej i przemysłu produktów spożywczych, która brzmiała „mięso daje siłę” i „mleko wzmacnia kości”, była po prostu za silna. W międzyczasie przepro- wadzono mnóstwo badań w dziedzinie medycyny konwencjonal- nej, które dokumentowały przeciwieństwo, a mianowicie to, jak mięso wywołuje raka, podobnie w przypadku produktów mlecz- nych. To, że nabiał dramatycznie wywołuje również osteoporozę (ubytek kości), jest szczególną ironią. Dzięki „Peace Food”, to znaczy posiłkom roślinno-pełnowartościo- wym oraz konsekwentnemu ograniczeniu białek zwierzęcych, dzisiaj czuję się o wiele lepiej. Po uczynieniu takiego kroku moje odczucia fizyczne oraz naukowo potwierdzone zdrowe odżywianie perfekcyj- nie pasują do siebie. To podpowiedziało lekarzom wprowadzenie „Peace Food”, co stało się jeszcze bardziej rosnącym sukcesem. Moje własne upodobania i moje antypatie odczytuję bardzo poważnie i podążam za nimi, jak tylko to możliwe, również na płaszczyźnie naukowej. Rzeczywiście od 45 lat przynajmniej dwa razy w roku regularnie stosuję ścisłą dietę oraz medytuję. Czas poszczenia przedłużałem do biblijnych 40 dni i poczułem na wła- snej skórze światło pożywienia. Od czasów młodości żyłem jako wegetarianin, zaś teraz przez pięć lat – jako weganin. Dodatkowo początkowo wyczynowo, zaś później umiarkowanie uprawiałem sport. To wszystko uczyniło mój organizm zarówno poważnym, jak i godnym zaufania instrumentem miary. I nauczyłem się, jak bardzo można manipulować swoim apetytem – zupełnie w prze- ciwieństwie do organizmu. Wymyśliłem sobie i mogę tylko po- lecić uporządkowanie organizmu w kierunku zdrowego apetytu. Oczywiście nigdy żadnemu instrumentowi miary nie wystarczyła- by sama woda. On dostarcza „wewnętrznemu lekarzowi” – które- 38 go jako najlepszego czcił już Paracelsus w postaci Archeusa (czyli „zasady życia”) – najbardziej godnych zaufania wskazówek, jaką informację i jaką energię powinniśmy dostarczyć organizmowi w postaci pożywienia. Prawie wcale nie piję czerwonego wina, dłużej śpię, także potrze- buję więcej regeneracji. I również kiedy czytam wiele dobrego o produktach zawierających resweratrol, nie oczarowuje mnie to. Wątpię, że problem ten dotyczy każdego. Ograniczyłem również surową cebulę i surowy czosnek, o których wiadomo, że są bardzo zdrowe, ponieważ akurat na mnie źle działają. Nieważne, czy to obowiązuje każdorazowo, ale ja biorę to na poważnie i podążam za głosem mojego organizmu. Całkiem możliwe, że są takie rośli- ny i przyprawy, których już Hildegarda von Bingen (1098–1179) unikała jako kuchennych trucizn, a które są raczej zdrowe dla wszystkożerców w odpowiednich kombinacjach potraw. Również wyjaśniała mi to tajwańska doradczyni żywieniowa. Ja postrzegam organizm – w szczególności od momentu, kie- dy przeszedłem na wegetarianizm – jako jeszcze bardziej uczciwy sejsmograf dla (mojego) odżywiania. Obserwuję regularnie wy- niki morfologii krwi, aby ocenić obiektywnie to, co odczuwam. Czasami jednak apetyt nie zgadza się z odczuciami organizmu. Na przykład bardzo lubiłem chleb i kochałem po prostu naszą wyjątkową kulturę chleba. Ale nie służył mi tak dobrze, jak mi smakował. Kiedy spędziłem w Azji zimę bez chleba, widać było to wyraźnie. Idąc tym śladem oraz mając na względzie pacjentów, którzy stosują „Peace Food” i mimo to nie schudli wystarczająco, polecam im odstawienie chleba, a w szczególności zrezygnowanie z potraw zawierających pszenicę oraz wiele rodzajów ziaren, jak również z potraw, które zawierają gluten. Tym tropem podążają Superodżywianie Pogląd na temat 39 również zalecenia diety low carb (dieta redukcyjna), która ogra- nicza węglowodany i zaleca tłuszcze. Dieta ta pokazuje coś intere- sującego i ważnego. Tak więc węglowodany, które są rafinowane, stają się wyłącznie przetworzone – przez co stają się zagrożeniem (dla życia). Również tłuszcz, który uwodorniamy i utwardzamy, staje się niebezpieczną tykającą bombą. Sceptycznie, ponieważ zwolennicy diety low carb oraz przeciwni- cy glutenu i zwolennicy tłuszczu również zalecają białka zwierzę- ce, uważam kampanie przeciwko glutenowi oraz przeciwko soi za zupełnie przeciwną reakcję na wegański trend. Ale mnóstwo wyników badań przekonało mnie, że gluten lub w każdym ra- zie substancja, która występuje we współczesnych mąkach, dla (bardzo) wielu osób nie jest dobra. W przypadku soi w przeci- wieństwie do tego podkreśla się jednak wiele, również naukowo potwierdzonych, zalet. Nie lubię głęboko mrożonych warzyw i owoców, a moje stanowi- sko jest wzorowane na podstawie Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, która odrzuca je jako zimne i martwe. Również kiedy mój przyja- ciel i lekarz medycyny ortomolekularnej od lat przekonuje, że one wciąż zawierają wszystkie witaminy i substancje roślinne. Całkowi- cie odpowiada mi długo gotowane pożywienie zalecane przez Tra- dycyjną Medycynę Chińską. Nawet jeśli to zaprzecza wszystkiemu, czego mogłem nauczyć się od prekursorów odżywiania, muszę po- ręczyć, że potrawy długo gotowane służą mi w szczególności zimą; również jeśli wiem, że zawierają one niewiele energii życia, ale wiem za to, że zawierają one ciepło życia. Rozumiem całkiem dobrze spożywanie surowego jedzenia i mogę to najlepiej uzasadnić tym, że wychodzi mi ono na dobre – wiosną, latem oraz jesienią – a dodatkowo zimą daje mi ciepło.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Superodżywianie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: