Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00708 010601 16981285 na godz. na dobę w sumie
Światło wiedzy zdreprawowanej.  - ebook/pdf
Światło wiedzy zdreprawowanej. - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 254
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1101-2 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Chciałem poznać przebieg i przyczyny deprawacji sławnej niegdyś niemieckiej socjologii oraz filozofii i przyjrzeć się światłu użyczanemu przez nie zdehumanizowanej dyktaturze, występującej pod mianem Trzeciej Rzeszy. Nie była to - pisze autor - praca radosna. Temat narzucał się natrętnie. Do niewiedzy i ciekawości doszło przekonanie o jego ogólniejszej doniosłości, a meandry własnej biografii dostarczyły argumentów przeciwko tematom alternatywnym.

 

Stanisław Tyrowicz był człowiekiem znakomitego umysłu i pięknego charakteru. Biografię miał - jak wielu ludzi z jego pokolenia - niełatwą. W młodości przeżył fascynację komunizmem. W epoce Polskiego Października był rzecznikiem radykalnej destabilizacji. Odwrót od Października spowodował, że - jako jeden z pierwszych - rozstał się z czerwoną legitymacją PZPR. Został uczonym w Katedrze Historii Myśli Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego, kierowanej przez prof. Ninę Assorodobraj-Kulę.

Książka ta jest pionierską analizą dziejów humanistyki III Rzeszy. Autor stawia zarazem materiałowi historycznemu pytania współczesne: o relacje świata władzy totalitarnej ze światem nauk humanistycznych; o mechanizmy niszczenia nauki przez funkcjonariuszy partii wyposażonej w jedynie słuszną ideologię; o degenerację pojęcia narodu w publikacjach ideologów nazizmu; wreszcie o degenerację samego narodu deprawowanego nazistowską nauką, kulturą i propagandą. To bardzo pouczająca lektura i bezcenne źródło wiedzy o epoce nazizmu. Trzeba też pamiętać o jej kontekście polskim. Powstała w II połowie lat 60., a obroniona została jako dysertacja doktorska w czerwcu 1968 r. Był to czas, gdy drętwa i nudna ideologia PZPR nabrała nieoczekiwanej dynamiki, wzbogacona o wątki faszystowskiei antysemickie. Dlatego książkę Stanisława Tyrowicza należy czytać również jako swoistą odpowiedź na ekscesy polskiego komunizmu, przyodzianego w barwę brunatną.
Adam Michnik

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1101-2 Spis treści Od autora . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7 Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9 Rozdział I. Socjologia w III Rzeszy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 19 1. Kontrowersje i dylematy socjologii mieszczańskiej . . . . . . . 19 2. W stronę socjologii narodowej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37 3. Socjologiczne wyobrażenia „wspólnoty narodowej” i jej elementy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 43 4. Socjologiczne pojęcia i teorie narodu . . . . . . . . . . . . . . . . . . 60 5. Socjologia stosowana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 71 6. Socjologia „biologiczna” a świadomość socjologiczna . . . . 77 7. Socjologia III Rzeszy a darwinizm społeczny . . . . . . . . . . . . 83 Rozdział II. W poszukiwaniu filozofii „rodzaju niemieckiego” . . . 89 1. Przedmiot badań i jego zakres . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89 2. Środowisko filozoficzne oraz zasięg jego oddziaływania . . . 99 3. Filozofia w „państwie światopoglądowym” . . . . . . . . . . . . . 108 4. „Tradycjonaliści” i „antytradycjonaliści” w filozofii akademickiej III Rzeszy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 120 a) Sytuacja społeczno-polityczna i aktywizacja treści historycznych . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 120 b) Spór o tradycję jako przejaw świadomości filozoficznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125 c) Doktryna wobec tradycji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 135 5. Dwa programy filozofii „rodzaju niemieckiego” . . . . . . . . . . 139 a) Hermann Glockner – „tradycjonalista” . . . . . . . . . . . . . . . 144 b) Franz Böhm – „antytradycjonalista” . . . . . . . . . . . . . . . . . . 157 6. Baeumler – filozof i pedagog . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 168 7. Moloch historii i dyskredytacja filozofii . . . . . . . . . . . . . . . . 184 Rozdział III. Paramilitarna alternatywa nauki liberalnej . . . . . . . . 195 1. Mundur przeciw todze . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 195 2. Uniwersytet paramilitarny . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 205 3. Humanistyka zdeprawowana . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 215 4. W matni urzędowego światopoglądu . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 222 Bibliografia . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 237 Od autora Zawarłem w tej monografii wyniki studiów, które mogłem podjąć w latach 1964–1968 na Wydziale Filozoficzno- -Socjologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas gdy oddawałem im – poza dydaktyką – swój asystencki czas pracy, towarzyszyły mi rozmaite motywacje. Przede wszystkim chciałem poznać przebieg i przyczyny depra- wacji sławnej niegdyś niemieckiej socjologii oraz filozofii i przyjrzeć się światłu użyczanemu przez nie zdehumani- zowanej dyktaturze, występującej pod mianem III Rzeszy. Temat narzucał się natrętnie. Do niewiedzy i ciekawości, jak to tam z tym było, doszło przekonanie o jego ogólniej- szej doniosłości, a meandry własnej biografii dostarczyły argumentów przeciwko tematom alternatywnym. W życz- liwym klimacie macierzystej katedry Historii Myśli Społecz- nej mogłem pracować w okolicznościach sprzyjających. Nie była to jednak praca radosna. Mniemam, że osta- tecznie tylko historycy pogrążeni w przekazach epoki, którą się zajmowałem, wiedzą, czym jest ponowna udrę- ka paroletniego z nią obcowania. Mam dość powodów do przeświadczenia, iż bez udziału mojego uniwersyteckiego nauczyciela i promotora, Niny Assorodobraj-Kuli, ta książ- ka nigdy by nie powstała. Jest oczywiście złudzeniem, iż książki w rodzaju niniejszej są po prostu dziełem tych, którzy je pisali. Nie mam tu na myśli pospolitej sprawy OD AUTORA zapożyczeń i wpływów – tych zaznaczonych jawnie, tych, które umknęły uwadze, i jeszcze takich, które oswojone zupełnie, lekkomyślnie prezentujemy jako własne. Wśród jednostek piszących spotyka się niekiedy osobników, mam się za takiego właśnie, realizujących swoje pisarskie zadania dzięki ludziom, którzy użyczyli im niezbędnych impulsów i umiejętności. Nie wymieniam ich mimo na- leżnej im wdzięczności. Rad jestem, że książka ukazuje się staraniem placówki przodującej w Polsce na polu badań niemcoznawczych, w Instytucie Zachodnim w Poznaniu. Składam jego dy- rektorowi Profesorowi Władysławowi Markiewiczowi wyrazy podziękowania i szacunku. Oddaję do druku tekst pracy doktorskiej, której bro- niłem w czerwcu 1968 r. w wersji nieco rozszerzonej. Jej fragmenty publikowały już poprzednio rozmaite czaso- pisma: „Acta Poloniae Historica”, „Argumenty”, „Kultura i Społeczeństwo”, „Studia Socjologiczne”, „Studia Socjo- logiczno-Polityczne”, „The Polish Sociological Bulletin”. Warszawa, w październiku 1970 r. S.T.  Wstęp Niniejszej rozprawie nie wyznacza się zadań rozległych – nie zajmujemy się w niej całokształtem problemów socjologii oraz filozofii uprawianej na uniwersytetach nie- mieckich w okresie dyktatury Hitlerowskiej. Ograniczy- my się do spraw dotyczących bezpośrednio specyficznego zespołu idei funkcjonujących w obrębie obu akademic- kich dyscyplin, ukształtowanych przez ich przedstawicieli i określanych jako niemieckie stricto sensu. Wbrew nieraz wyrażanym opiniom niemiecka socjo- logia i filozofia nie pogrążyły się w r. 1933 na okres dwu- nastu lat w stan bezruchu. Jakim przeobrażeniom uległy te dyscypliny w czasie, gdy nad Niemcami rozpościerała się totalitarna dyktatura? Jakim widziały one ówczesne społeczeństwo niemieckie i jaką wizję jego przyszłości współtworzyły? Jak zaznaczyła się Hitlerowska doktryna podboju i hegemonii na sposobach rozumienia zadań na- uki oraz jej roli? Na czym miało polegać przekształcanie uprawianych nauk w nauki niemieckie w sensie narodo- wo-socjalistycznym? Jakie przybrało ono formy? Te właśnie pytania, a nie zamiar przedstawienia dzie- jów socjologii oraz filozofii niemieckiej okresu III Rzeszy, wyznaczają granice przedmiotowe tej pracy. Rezygnację z systematycznego i reprezentatywnego opisu obu dyscy- plin trzeba było, niestety, opłacić wieloma, zapewne zbyt wieloma pominięciami. WSTĘP W wielowiekowych dziejach niemieckiej myśli społecz- nej i filozofii dwunastoletni wycinek, na którym się kon- centrujemy, stanowi zaledwie krótkotrwały epizod. Okre- su tego nie da się mierzyć miarą osiągnięć kulturowo doniosłych – w oficjalnej nauce niemieckiej nie powstało w ciągu tych lat ani jedno dzieło wybitne i trwałe. Uniwer- sytety, na wpół opustoszałe i zdegradowane, nadal wpraw- dzie istniały, pozostawieni na katedrach profesorowie, wśród których nie brakło wielu znakomitości, mogli nadal nauczać i badać, lecz życie nauki utraciło swój pierwiastek twórczy, przechodząc w stadium wegetatywne i pasożytni- cze. Była to wegetacja rentiera, utrzymującego się z zaso- bów uprzednio nagromadzonych, i destrukcyjne żerowanie na wartościach wytworzonych przez „obcych”, z którymi prowadziło się nieprzebierającą w środkach walkę. Zaiste, ptak Minerwy nie podjął lotu w cieniu swastyki. A jednak podczas tego względnie krótkotrwałego i jało- wego intelektualnie epizodu dokonało się nieodwracalne dzieło rozerwania ciągłości niemieckiej kultury duchowej. Nie mamy tu na myśli ciągłości rozumianej chronologicz- nie. W takim właśnie sensie, oznaczającym czas, w którym zdarzenia się działy, rozerwana została ciągłość rozwoju kultury w krajach podbitych i okupowanych przez armię hitlerowską. Warunki narzucone nauce niemieckiej przez dyktaturę hitlerowską nie były oczywiście analogiczne i zupełnie inne – niż ich kolegów w podbitych krajach – były postawy uczonych niemieckich wobec tego państwa i jego woli. Hitleryzm doszedł do władzy w Niemczech w sposób quasi-legalny, konstytucyjnie i chociaż wielu uczonych do- strzegało zło hitlerowskiego państwa (böse Staat), życząc sobie w duchu jego zmiany, to jednak te intymnie żywione przekonania nie kolidowały zwykle z poczuciem lojalno- 10 WSTĘP ści wobec tegoż państwa oraz z skrupulatnym wykonywa- niem jego zaleceń i zarządzeń. Uwag tych nie odnosimy do mniej licznego odłamu uczonych, których fascynacja hitleryzmem, zrodzona ze współuczestnictwa w prężnym, zestrojonym ruchu masowym, triumfalnie idącym od suk- cesu do sukcesu, znaleźć miała swój swoiście przetworzony wyraz w pojmowaniu twórczości naukowej i filozoficznej jako manifestacji właściwości rasowych i narodowych. Fa- natycy znaleźli się we wszystkich dyscyplinach – miała ich również socjologia oraz filozofia. Stereotypowy wizerunek niemieckiego profesora ak- centuje jego niezmienną prawomyślność, a często przy- pominane bon mot Gustawa Schmollera: „profesorowie niemieccy stanowią duchową gwardię przyboczną domu Hohenzollernów” – każe spodziewać się konserwatyw- nego podłoża tradycyjnie prawomyślnej postawy profe- sury niemieckiej. A jednak przed objęciem władzy przez hitleryzm uczeni niemieccy nie kierowali swoich sympatii w jego stronę. W odróżnieniu od nauczycieli szkół podsta- wowych i średnich oraz studentów, wśród których odsetek członków i stronników NSDAP był wysoki, profesorowie szkół wyższych stanowili w tej partii przed r. 1933 zniko- mą garstkę. Szacunek i uznanie zdobywało się w świe- cie akademickim we współzawodnictwie intelektualnym, a nie poprzez czynny udział w życiu politycznym, partyjną przynależność i nierozgraniczanie tego, co jest polityką i ideologią, od tego, co jest nauką. Ideologia grup panujących przeradza się zwykle w pa- nującą ideologię, a przedmiot nasz potwierdza tę – wykry- tą przez Karola Marksa – prawidłowość nader błyskotli- wie. W ciągu niewielu lat poprzedni stan rzeczy w nauce niemieckiej uległ radykalnej i gruntownej przemianie. Jej zakres był tak rozległy i głęboki, że podjęte po wojnie 11 WSTĘP w Niemczech wysiłki reaktywowania nauki wydawały się zadaniem, którego realizacja wymagać będzie pracy całego pokolenia. Corruptio optimi pessima – stwierdził w r. 1945 ekonomista Wilhelm Röpke, przedkładając swój plan pie- czołowitej reedukacji uczonych: „Mówiąc ogólnie, była to prostytucja, która na szczytnych dziejach nauki niemiec- kiej odcisnęła plamę hańby, stanowiąc jeden z najcięż- szych i najbardziej nieszczęsny przykład zbiorowej winy”. Słowa te napisał uczony, dla którego, trudno w to wątpić, dobre imię nauki niemieckiej stanowiło wartość naczelną. Inni spośród tych, którzy posiadali moralny tytuł do pod- jęcia dzieła reaktywowania nauki w powojennych Niem- czech, opowiadali się za tym, by oprzeć ją na zgoła innym typie ludzi. Znakomite tradycje i osiągnięcia socjologii oraz filozofii niemieckiej nie zdołały uchronić ich przed głęboką depra- wacją. Nie mamy podstaw do przypuszczeń, że doszłoby do niej bez poparcia sił wrogich instancji rozumu, posta- wionych przez okoliczności historyczne u steru potężnego i sprawnego państwa. Państwo to było w stanie uniemożli- wić części uczonych ich działalność, pozbawiając ich war- sztatów pracy, niezbędnych środków, współpracowników oraz prawa druku. Mogło ono sobie zapewnić kontrolę nad ośrodkami życia naukowego i nadać im pożądane ob- licze. Ale mimo to na uczonych hitlerowskich ciąży odpo- wiedzialność za intelektualne rezultaty ich pracy, od której nie bywają zwalniani. Wynalezienie i stosowanie bogatego asortymentu zachęt do omijania prawdy, naginania fak- tów, fałszowania ustaleń naukowych, nie usprawiedliwia  „Es muss ein Menschentyp geschaffen werden – mówił w r. 1946 Alexander Mitscherlich – der überhaupt wieder fähig ist mit der Welt zu sprechen”. 12 WSTĘP tych, którzy tym zachętom ulegli. Dzieła deprawacji nauki dokonać mogli jedynie ci, którzy ją uprawiali. Żałosne skutki polityki realizowanej w obrębie nauki przez państwo, występujące wobec niej w roli administra- tora oraz stróża urzędowej ideologii, nie dają podstawy do przypuszczeń, że narodowosocjalistyczne oblicze usi- łowali nadać nauce niemieckiej jedynie osobnicy bez za- sad i talentu, korzystający z zaistniałej koniunktury. Instytucjonalną strukturę nauki było oczywiście łatwiej zmieniać niż świadomość uczonych. Innowacje w zakre- sie reorganizacji nauki, wprowadzone za kadencji mini- stra Bernharda Rusta, można zwięźle zdefiniować jako mechaniczną odwrotność form zastanych i tępionych. W r. 1945 uniwersytety niemieckie ponownie oparły swo- ją działalność na statutach sprzed r. 1933, przekreślając po prostu 12 lat swoich dziejów i stawiając je poza obrębem własnej tradycji ze względu na całkowitą przeciwstawność podstawowych założeń ówczesnych uniwersytetów oraz ich ustroju z celami oraz ideą właściwą uniwersytetu. W dalszym ciągu pracy nie zajmujemy się tezą o roze- rwaniu ciągłości niemieckiej kultury duchowej przez hitle- ryzm, poza zespołem rozważanych idei socjologii i filozo- fii; nie było zresztą potrzeby wprowadzać jej z zewnątrz, gdyż, jak się okaże, była to dla aktorów dramatu sprawa doniosła i namiętnie dyskutowana. W ujednoliconej ideo- logicznie nauce niemieckiej spory i kontrowersje bynaj- mniej nie wygasły. Pochłonięci zadaniem naginania nauk społecznych do wymogów hitlerowskiego „światopoglą- du” oraz szybko przekształcanych struktur politycznych, przeciwstawiając racjom nauki – rację stanu, prawdzie – mity, ogólnoludzkiej perspektywie poznawczej –„obiek- tywizm niemiecki”, filozofii i myśleniu – filozofię i myśl zdeterminowaną rasowo i narodowo, uczeni zapewniali 13 WSTĘP się wzajemnie o zbieżności poglądów na wydarzenia ak- tualne, dostrzegając, iż szanse porozumienia w sprawach merytorycznych szybko maleją. W r. 1774 król pruski, Fryderyk II, zalecił Akademii Nauk rozpisanie konkursu na temat: „Czy lud winno się okłamywać, czy też nie?” Po upływie 150 lat władca rzą- dzący Niemcami już nie zasięgał w tej sprawie opinii uczo- nych, lecz domagał się od nich stanowczo, by dowodzili, że jego kłamstwa stanowią przełom w dziejach kształto- wania ducha niemieckiego i są pod każdym względem dla narodu korzystne. Uczeni mieli wspierać proces politycz- nej integracji narodu niemieckiego na gruncie hitlerow- skiej ideologii i jego systemu społecznego. Uzasadnianie, usprawiedliwianie i utrwalanie istniejącego ładu należy do ról tradycyjnie pełnionych przez wielu uczonych w rozma- itych czasach i warunkach. Jednakże, jak się zdaje, nigdzie indziej nie przekształcono z taką konsekwencją nauki w narzędzie ideologicznego panowania grup rządzących. Przekształcenia socjologii i filozofii niemieckiej pod wpływem hitleryzmu stanowią pewien szczególny przy- padek od dawna znanej współzależności występującej między typem społeczeństwa a typem wiedzy społecz- nej, która odpowiednio dostosowuje swoje funkcje do jego wymogów i potrzeb. Gdy bada się reorientację po- znawczej perspektywy obu dyscyplin, zmianę ich zain- teresowań tematycznych, metodologię oraz stosunek do niemieckiej i pozaniemieckiej tradycji intelektualnej, gdy bierze się pod uwagę osobliwy nalot wyróżniający znacz- ną część twórczości uniwersyteckiej socjologii i filozofii okresu dyktatury Hitlerowskiej, gdy odtwarza się kontekst społeczno-polityczny, w którym rozwiązywały one swoje problemy, odkrywa się pochodny wobec panującego sy- stemu charakter tych przeobrażeń, ich funkcje oraz sens. 14 WSTĘP Wartości nauki nie realizują się niezależnie od układu, którego nauka jest elementem. Osadzona w danej „prze- strzeni społecznej” i każdorazowo sytuacyjnie uwarunko- wana myśl naukowa, jak stwierdzają socjologowie wie- dzy, nie jest wolnym od psychospołecznych oddziaływań i zabarwień, czystym ekstraktem bezstronnych dociekań uczonego nad przedmiotem. Teksty socjologów i filozo- fów niemieckich działających w III Rzeszy są źródłem, do którego warto sięgnąć, by dostrzec, jak sytuacje i dążenia społeczne wpływały tam na myśl, przekonania i wierzenia uczonych oraz ich zachowania. Nie zajmujemy się w tej pracy ustalaniem rodowo- du wiedzy społecznej głoszonej z katedr uniwersyteckich III Rzeszy. Nie zamierzamy poszczególnych jej składni- ków wyprowadzać z ich pierwoźródeł ani też poszukiwać w historii intelektualnej Niemiec dalszych przykładów po- twierdzających przekonanie, żywione przez wielu specja- listów i dyletantów, że istnieje w społecznych, ekonomicz- nych i duchowych dziejach niemieckich „coś”, co tłumaczy przyczyny i charakter zdumiewających i niepojętych eks- cesów, które niczym lawinę uruchomił hitlerowski impuls. Doniosłość metody wyjaśniania genezy i faz ewolucji in- teresującego nas tu kompleksu zjawisk jest bezsporna. Osiągnięcia badaczy, którzy zajęli się odsłanianiem „korze- ni” ideologicznych hitleryzmu oraz charakterystyką źródeł jego agresywności, są świetne. Ale metoda wyjaśniania ge- netycznego ma swoje ograniczenia i mimo że na niej właś- nie buduje się rozmaite odpowiedzi na wciąż ponawiane, dręczące pytania: „jak do tego doszło?”, „jak to było moż- liwe?”, jej niedostateczność odczuwa się wyraźnie. Gdyż wielokrotnie dostrzeżona, zastanawiająca zbieżność wie- lu wątków, spotykanych np. u romantyków lub antropo- logów niemieckich z końca XIX wieku oraz w tekstach ideologów hitlerowskich, niekoniecznie dowodzić musi 15 WSTĘP prekursorstwa pierwszych wobec późniejszych. Fakt zapo- życzeń czy też zawłaszczeń nie ulega wątpliwości. Ale nie one zadecydowały o tym, że ideologia hitlerowska przyjęła się i była przeżywana jako nowa. Interesujący nas rozdział dziejów socjologii i filozofii niemieckiej jest zamknięty – nikt, jak się zdaje, nie doma- ga się z katedr uniwersyteckich, by je uprawiać na niemiec- ki sposób, jak to było w zwyczaju w latach trzydziestych. Po rozbiciu państwa-protektora tych koncepcji odżeg- nano się od nich mniej lub bardziej dyskretnie, na ogół, według Helmuta Schelsky’ego, w trakcie indywidualnych aktów rozrachunku uczonych z własną przeszłością. Po- tem niewielu badaczy widziało potrzebę i było skłonnych powracać do tych pomysłów ani płodnych, ani pięknych, z którymi czas mijający obchodzi się nader bezlitośnie. Są one obecne w antykwarycznych dziejach wiedzy i fi- lozofii społecznej, jednoznacznie sprzężone ideologicznie z przestępczym systemem politycznym, który wielu uczo- nych afirmowało często z żenującą ostentacją. Jakież tedy racje poznawczo doniosłe skłaniać mogą do ich przypomnienia? Jak przydatna okazać się może wiedza o ideach niemieckiej socjologii i filozofii, skoro jej światło, pozór i namiastka krytyczno-analitycznej nauki społecznej służyły celom zdehumanizowanej dyktatury, upiększając i mistyfikując jej treści rzeczywiste? Historyk nie ma obowiązku ujawniać motywów swo- ich zainteresowań i preferencji badawczych; czy wiedzy o przeszłości nie godzi się kultywować dla niej samej, bez względu na podniety i impulsy, które powodują badaczem? Lecz w obrębie dziejów wiedzy oraz ideologii społecznej rozumianych socjologicznie powoływanie się na wartość autonomiczną wyników uzyskanych w toku badań uznane być musi za niestosowne. Tu nie można ignorować konsek- 16 WSTĘP wencji wynikających z oczywistego faktu, iż ustalenia ba- dawcze nie zmieniają po prostu naszej wiedzy o przeszło- ści, lecz zarazem, bez względu na ich prawdziwość, mogą one oddziaływać na naszą świadomość aktualną i kształto- wać postawy wobec rzeczywistości istniejącej. W opisach niemieckiej socjologii oraz filozofii okre- su dyktatury hitlerowskiej nie jesteśmy bezinteresowni: idzie nam o wyzyskanie doświadczeń, z których zdajemy tu sprawę. Z pewnego punktu widzenia uznajemy te do- świadczenia za doniosłe, mimo ich destrukcyjnych i zde- prawowanych treści. Mniejsza o werdykt. Bez względu na to, kto i jakiej do- kona oceny, czy wśród zespołu idei tzw. narodowoniemiec- kiej socjologii oraz filozofii odkryje treści wzbogacające kulturę, czy też uzna je wyłącznie za wirulentne i pasożyt- nicze, wypadnie mu stwierdzić, że nosicielami tych idei były nie jednostki, lecz pokaźne grupy uczonych. W nauce instytucjonalnej III Rzeszy ich dominacja nie ulegała kwe- stii. I ten właśnie szeroki zakres doświadczeń z ideą oraz funkcjonowaniem etnocentrycznej i antyliberalnej wiedzy społecznej pozwala uznać je za sprawdzone w praktyce historycznej i eksperymentalnie zweryfikowane. Wynik eksperymentu okazał się negatywny. Admi- nistratorzy nauki, na krótko przed klęską Rzeszy, mieli jeszcze sposobność zdać sobie sprawę z klęski swej po- lityki, usiłując bezskutecznie przeciwdziałać szybko po- stępującej atrofii życia nauki. I w tym kontekście dopiero doświadczenia naszego przedmiotu stają się znaczące i zobowiązujące. Albowiem, jak powiada filozof, ci, któ- rzy nie przypominają sobie przeszłości, skazani są na to, by ją przeżyć raz jeszcze.  G. Santayana. 17 ROZDZIAł I Socjologia w III Rzeszy Kontrowersje i dylematy socjologii mieszczańskiej 1. Socjologię Niemiec weimarskich nazwano „naukową samoświadomością społeczeństwa mieszczańskiego”1. Dziś, gdy spowszedniałym truizmem jest przekonanie, że mieszczaństwo niemieckie przed r. 1933 niezbyt dobrze zdawało sobie sprawę, czym hitleryzm jest naprawdę, cią- gle jeszcze przystoi zauważyć, że opinia ta jest w znacznej mierze uzasadniona również i wtedy, gdy się ją odnosi do jego „naukowej samoświadomości”, czyli ówczesnej nie- mieckiej socjologii. Sądząc po wydanych do r. 1933 pub- likacjach, niemiecka socjologia, w której nie brak było w tym czasie wielu znakomitych uczonych, miała o narodo- wosocjalistycznym ruchu wiedzę równie nieadekwatną, co powierzchowną. Gdyby o przydatności społecznej so- 1 Hans Freyer, Soziologie als Wirklichkeitswissenschaft. Logische Grundlegung des Systems der Soziologie, Leipzig–Berlin 1930, s. 6. Por. także Georg Lukacs, Die deutsche Soziologie zwischen dem ersten und dem zweiten Weltkrieg, „Aufbau”, 1946, z. 5 i 6. SOcjOlOgiA W iii RzeSzy cjologii Niemiec weimarskich rozstrzygać miała jedynie jej funkcja diagnostyczna oraz wartość predyktywna jej prac, trud związany z jej uprawianiem należałoby zakwe- stionować. Socjologia niemiecka przed r. 1933 nie umiała odpo- wiedzieć na pytanie – a zadawano je często – czym jest narodowy socjalizm. Np. Karl Mannheim był w styczniu r. 1933 przekonany, że nazistowska zmora rozwieje się nie- chybnie w ciągu dwóch miesięcy2. Czym tłumaczy się ten znamienny niedowład rozwiniętej i hojnie wyposażonej w talenty dyscypliny? Ernst Cassirer, zadając sobie zmody- fikowaną wersję tego pytania, wyznał po latach z żalem, że szerząca się mitologia polityczna hitleryzmu wydawała mu się tak absurdalna i niedorzeczna, fantastyczna i zabawna, że nie był w stanie zajmować się nią poważnie3. Zbliżoną interpretację znajdujemy w sprawozdaniu Heinza Mausa, który przypuszcza, że komponenty narodowosocjalistycz- nej ideologii tudzież antysemityzm i rasizm uchodziły pod- ówczas w Niemczech za niegodne poważniejszych socjo- logicznych zainteresowań4. Brak rozwiniętych badań socjologicznych nad ruchem hitlerowskim in statu nascendi miałby więc być wynikiem rozpowszechnionej wśród socjologów niemieckich nie- chęci do tego ruchu i jego doktryny. Jednakże konfronta- cja tego wyjaśnienia z przebiegiem dyskusji toczonych w niemieckim środowisku socjologicznym na początku lat trzydziestych silnie ogranicza jego zasadność. Jakoż do- 2 Przekonanie to wyraził K. Mannheim w rozmowie z H. Mausem. Por. Heinz Maus, Bericht über die Soziologie in Dutschland 1933– 1945, „Kölner Zeitschrift für Soziologie und Sozialpsychologie”, 1959, nr 1, s. 72. 3 Ernst Cassirer, The Myth of the State, New York 1955, s. 375. 4 Heinz Maus, Bericht über die Soziologie..., op. cit. 20 SOcjOlOgiA W iii RzeSzy wiadujemy się z nich o ostrych zarzutach, kierowanych np. w lutym 1932 r. pod adresem starszyzny towarzystwa socjologicznego, wywołanych wyobcowaniem socjologii z bieżących burzliwych wydarzeń; wskazywano, że socjo- logia jest pozbawiona związków z życiem (lebensfremd)5. Leopold von Wiese odpierał napór krytyków, argumentu- jąc, iż przekształcenie socjologii w naukę o współczesno- ści grozi jej sprowadzeniem na manowce (Gegenwartskun­ de wäre der Untergang der Soziologie)6. Johann Plenge przestrzegał przed niebezpieczeństwem „zagubienia się i rozpadu socjologii w zetknięciu z bezpo- średnią współczesnością” i pytał retorycznie: „A co stanie się wtedy ze starym niemieckim profesorem? Jak mawiał Saint-Simon: «Faire une expérience de sa vie!»”7. Gdy te argumenty i postawy odnosi się do szerszego kontekstu sytuacji wewnątrzniemieckiej, kiedy groźba ustanowienia Hitlerowskiej dyktatury przybrała już kształt realny, gdy konflikty pomiędzy klasami i partiami politycz- nymi nabrały ostrości charakterystycznej dla warunków otwartej wojny domowej, gdy niezgoda stała się silniejsza od zgody, a „spójny obraz świata rozpadł się na kawałki” (Mannheim), gdy konkurowały ze sobą programy rezer- wujące tylko dla siebie miano prawdziwych, gdy zalecało się w czasopismach, by liberalistycznemu systemowi ro- zumu przeciwstawiać argument miecza i pięści8 – otóż po 5 Leopold von Wiese, Die Frankfurter Dozententagung, „Kölner Vierteljahreshefte für Soziologie” X (1931/32), s. 439–449. Ibidem, s. 448. 6 7 Johann Plenge, Fachdisziplin, Totalgesellschaft und Pantalogie, w: So­ ziologie von heute. Ein Symposion der Zeitschrift für Völkerpsycholo­ gie und Soziologie, herausgegeben von Richard Thurnwald, Leip- zig 1932, s. 35. 8 „Das Schwert ist das einzige Argument, das nicht in den Rah- men des liberalistischen Systems der Vernunft und Diskussion 21 SOcjOlOgiA W iii RzeSzy dokonaniu takiej konfrontacji, przytoczone wyżej argu- menty i zalecane postawy wydają się wyzute z niezbędnej wielkości mogącej sprostać skomplikowanym zadaniom, które wówczas rzeczywiście stały przed socjologią nie- miecką. Zauważmy przy tym, że intencje i motywy, któ- rymi kierował się wtedy np. Leopold von Wiese, poddane próbie czasu, nie budzą dziś żadnych wątpliwości9. Opo- wiadając się za socjologią niezaangażowaną w wydarzenia bieżące, wypełniał – jak przypuszczał – najlepiej swój obo- wiązek wobec dyscypliny, którą uprawiał. Jego stanowisko było konsekwencją reprezentowanej koncepcji socjologii – nauki badającej formy współżycia ludzi niezależnie od czasoprzestrzennych wyznaczników. Swoisty „patriotyzm” profesjonalny oraz styl myślenia dyktował taktykę, która zdawała się najmniej zagrażać autonomicznym wartoś- ciom nauki pojmowanej formalnie i ahistorycznie. Trudno dziś ustalić zakres akceptacji tego punktu wi- dzenia przez środowisko socjologiczne. Pewne jest, że po- gląd ten nie był wyłączny. Właśnie cytowany na początku Hans Freyer kwestionował i podważał stanowisko von passt. Das Schwert und die Faust” – oto jedno z haseł głoszonych u schyłku Republiki Weimarskiej przez czasopismo „Die Tat”, z którym współpracowała również grupka socjologów. Cyt. za: Wilhelm Röpke, Die deutsche Frage, Zürich 1945, s. 80–81. 9 Po wojnie Leopold von Wiese powracał do tej sprawy w rozmai- tych publikacjach, interpretując ją, w miarę upływu czasu, zdecy- dowanie irracjonalnie. „Gdzie w grę wchodzą siły nieobliczalne, bijące z mocnego źródła silnej osobowości – wskazywał – tam na nic wszelkie przewidywania”. „Jeszcze na parę miesięcy zanim on [Hitler – S.T.] stał się pierwszym człowiekiem Niemiec, nad Renem uważało sie tego karierowicza za figurę bez znaczenia, nieomal komiczną [...]. Kto w latach dwudziestych usiłował na- kreślić drogi przyszłości podług racjonalnie rozumianych metod, nie pojmował, że spekuluje fałszywie”. Por. Leopold von Wiese, Philosophie und Soziologie, Berlin 1959, s. 97. 22 SOcjOlOgiA W iii RzeSzy Wiesego, dowodząc, iż naukowa samowiedza socjologii niemieckiej (i wszelkiej innej) nie uwolniła się dotąd od ograniczeń swoich mieszczańskich horyzontów. Widomy kryzys społeczeństwa mieszczańskiego interpretował Frey- er jako zapowiedź końca mieszczańskiego porządku spo- łecznego, a wraz z nim jego naukowej samoświadomości – socjologii. Centralne kategorie jego – z założenia antymar- ksistowskiej i antymieszczańskiej – nauki o rzeczywistości to: „Naród i państwo narodowe jako pełnowartościowe realia niechybnie silne w przyszłości”10. Myśl socjologiczna – Freyer nazywał ją „duchowym korelatem mieszczańskiej rewolucji” – ukształtowała się według własnych praw, nie- zależnie od państwa i w opozycji do jego rozwoju. Socjolo- gia jako nauka o rzeczywistości winna znieść tę opozycję. U kolebki jego, Hansa Freyera, założeń ogólnych o socjo- logii „stoi nadzieja, że nauka ta potrafi przezwyciężyć kry- zys epoki i że pewnego dnia polityką stanie się socjologia stosowana tak, jak technika jest stosowaną fizyką”11. W przeciwieństwie do stroniących od aktualnych wyda- rzeń uczonych orientacji liberalno-mieszczańskiej, grupka profesorów o przekonaniach radykalnoprawicowych sprzę- gała swoją socjologiczną działalność z dążeniami ruchu, który przygotowywał się do objęcia władzy w Niemczech. Freyer nie był osamotniony. Jawnie solidaryzował się z nim ówczesny kierownik instytutu badań narodów niemieckie- go pogranicza dr Max Hildebert Boehm12, doc. Günther 10 Hans Freyer, Soziologie als Wirklichkeitswissenschaft. Logische..., op. cit., s. 297. 11 Idem, Soziologie als Wirklichkeitswissenschaft, w: Soziologie von heute. Ein Symposion der Zeitschrift für Völkerpsychologie und Sozio­ logie, herausgegeben von Richard Thurnwald, Leipzig 1932, s. 15. 12 Z Maxem Hildebertem Boehmem zetkniemy się w dalszym cią- gu, gdy omawiać będziemy jego teorię narodu. W tym miejscu 23 SOcjOlOgiA W iii RzeSzy Ipsen13 oraz wykładający w Hamburgu prof. Andreas Walther, uczony o niekwestionowanym w niemieckim środowisku socjologicznym autorytecie. „W swojej prak- tyce socjolog koncentruje się przede wszystkim na celach najbliższych” – pisał Walther, do którego prac w dalszym ciągu jeszcze powrócimy. I wyjaśniał swoją dyrektywę cy- tatą zapożyczoną z pism Paula de Legarde’a, którego ruch hitlerowski uznał za jednego z „wielkich zwiastunów” – „ideał to plan akcji dla obowiązków bieżących”14. Jest znamienne, że Karl Mannheim, tak bardzo uwraż- liwiony na współczesność uczony, opowiadał się wów- czas za tym, by uprawianie Gegenwartskunde pozostawić „przede wszystkim prawnikom, dziennikarzom i nauczy- cielom”, apelując do socjologów, aby „skoncentrowali się wyłącznie na zadaniu wewnętrznego ugruntowania dyscy- pliny oraz kształcenia studentów”15. zwracamy uwagę na charakterystyczne sprzężenie jego działal- ności naukowo-badawczej: Leiter des Instituts für Grenz- und Ausland-Studien und des Deutschtumseminars an der Deutschen Hochschule für Politik – z czynnym uczestnictwem w ruchu „re- wolucyjnego konserwatyzmu”, torującego drogę dyktaturze Hitle- rowskiej. 13 W swoich wspomnieniach, opublikowanych już po wojnie, Paul Honigsheim pisał obrazowo: „Cień nadciągającego nazizmu rozpościerał się posępnie i groźnie nad zebraniami socjologów. Odczuwało się go wyraźnie już na spotkaniu docentów socjolo- gii we Frankfurcie. Właśnie tam ktoś ukuł powiedzenie «Freyer i Ipsen zwęszyli jutrzejszą pogodę». Por. Paul Honigsheim, Die Gründung der deutschen Gesellschaft für Soziologie und ihre Geistes­ geschichtlichen Zusammenhänge, „Kölner Zeitschrift für Soziologie und Sozialpsychologie”, 1959, z. 1. 14 Andreas Walther, Zur Verwirklichung einer vollständigen Soziolo­ gie, w: Soziologie von heute. Ein Symposion..., op. cit., s. 12. 15 Karl Mannheim, Die Gegenwartaufgaben der Soziologie, Tübingen 1932, s. 64. 24
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Światło wiedzy zdreprawowanej.
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: