Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00393 006994 18462096 na godz. na dobę w sumie
Szalona noc - ebook/pdf
Szalona noc - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 153
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8551-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Michael Medici nigdy nie chciał związać się z żadną kobietą na dłużej aż do chwili, gdy spędził noc z przypadkowo poznaną Bellą St. Clair. Bella jednak nie chce kontynuować znajomości, gdy dowiaduje się, że przez niego straciła swój salon spa. Michael nie zamierza dać za wygraną. Proponuje Belli, że zwróci jej firmę w zamian za niezobowiązujący romans. Stawia jednak sprawę jasno – żadne z nich nie będzie angażować się uczuciowo. Nie przypuszcza, że sam nie zdoła dotrzymać wszystkich warunków umowy…

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Leanne Banks Szalona noc Leanne Banks Szalona noc Tłumaczyła Ewa Pawełek Tytuł oryginału: The Playboy’s Proposition Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2010 Redaktor serii: Dominik Osuch Opracowanie redakcyjne: Dominik Osuch Korekta: Lilianna Mieszczańska ã 2010 by Leanne Banks ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2012 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa ISBN 978-83-238-8551-1 GR – 950 PROLOG Bella St. Clair zauważyła w rogu zatłoczonego baru atrakcyjnego czarnowłosego mężczyznę. Pan ,,Przy- stojniak’’. Na dziesięć wieczorów, w które tu praco- wała, był w ,,Monahan’s’’ cztery razy. Zawsze uprzej- my i kulturalny. Kilkakrotnie rozmawiał z nią, dzięki czemu poczuła się jak człowiek, a nie zwykła kelnerka roznosząca drinki. Pomijając fakt, że nie interesowały jej romanse, na widok tego mężczyzny Bella zapomi- nała o gnębiących ją troskach i kłopotach. Skinął głową w jej stronę, by do niego podeszła. – Dobry wieczór. Jak minął dzień? – spytała, ukła- dając na stoliku papierową serwetkę. – Bywało lepiej – odparł po chwili wahania. Ogarnęło ją współczucie. Doskonale go rozumiała. Miesiąc temu firma jej ciotki przeszła na własność banku. Po części z jej winy. – Przykro mi. Może panująca tu atmosfera poprawi panu nastrój. Za chwilę rozpocznie się koncert jazzo- wy. Czy mogę coś podać? – Whisky. Uniosła brwi na myśl o cenie whisky, którą zamó- wił, i skinęła głową. – Doskonały wybór. W sam raz na wieczór po cięż- kim dniu. Czy podać coś jeszcze? 6 Leanne Banks – Nie, dziękuję. Prawdziwy dziś tłok. Pewnie z po- wodu opadów śniegu. Bella spojrzała zaskoczona w stronę okna. – Od przyjścia do pracy byłam tak zajęta, że nic nie zauważyłam. Słyszałam prognozę, ale tu naprawdę rzadko pada śnieg. Mam nadzieję, że chwilę poprószy i przestanie. – Nie sądzę. Za godzinę będzie zasypana więk- szość dróg. – Świetnie – mruknęła. – Mój wspaniały samochód na pewno będzie zachwycony. – Jaki to samochód? – spojrzał na nią z zacieka- wieniem. – Garbus. Mężczyzna roześmiał się. – Zawsze lepszy niż motocykl. – Dzięki za pocieszenie. – Ogarnęło ją rozbawie- nie. – Zaraz przyniosę whisky. Odebrała alkohol od barmana i ruszyła powoli z po- wrotem, przeciskając się ostrożnie przez tłum ludzi. Szklaneczka whisky, którą zamówił, kosztowała pięć- dziesiąt dolarów. Zaczęła zastanawiać się, co było powodem bólu, który dostrzegła w ciemnych oczach swojego przystoj- nego gościa. Mężczyzna budził zaufanie. Jednocześ- nie było w nim coś elektryzującego, co wyrwało ją ze strefy cienia, w której tkwiła od miesiąca. Postawiła przed nim szklankę. – Proszę – powiedziała. Napotkała jego ciemne spojrzenie, od którego przeszył ją przyjemny dreszcz. Jak to możliwe? Sądzia, że takie doznania były już nie dla niej. Patrzyła, jak podnosi szklankę do ust Szalona noc 7 i bierze łyk alkoholu. Poczuła na wargach piekące ciepło. – Dzięki – odparł. Skinęła głową sparaliżowana. – Halo, psze pani – dobiegł ją głos zza pleców. – Chcemy drugą kolejkę. – Hm. Muszę iść. Podać coś jeszcze? – Wodę, jeśli znajdzie pani chwilę. Dziękuję, Bello – dodał głosem, od którego poczuła ściskanie w żo- łądku. Odwróciła się, żałując, że nie zna jego imienia. Uhu, mruknęła do siebie pod nosem. Zważywszy na to, jak reagowała na tego mężczyznę, można by pomyś- leć, że to ona piła whisky. Wariactwo, pomyślała i wróciła do innych gości. Kolejny ślepy zaułek. Czasami wydawało mu się, że ciąży nad nim klątwa i że nigdy nie odnajdzie brata. Był zbyt zły, by samotnie cierpieć w ciszy swego luk- susowego domu. Michael Medici rozparł się na krześle w rogu za- tłoczonego, modnego baru. Jednego z kilku w Atlan- cie, których był właścicielem. Pod koniec dnia zwykle łaknął spokoju, ale nie dzi- siaj. Gwar bawiących się młodych ludzi wzmógł w nim frustrację i trawiący go od środka ból. Następną godzinę spędził, obserwując Bellę. Po rozczarowaniu, którego doznał po otrzymaniu infor- macji od prywatnego detektywa, potrzebował rozryw- ki. Zastanawiał się, czy kiedykolwiek w ogóle dowie się, co stało się z jego bratem. A może już nigdy nie pozna prawdy. 8 Leanne Banks Odrzucił frustrujące myśli i przyglądał się Belli. Bawiło go, gdy przygryzała wargi, kiedy ich spojrze- nia spotykały się. Czuł, jak z każdą chwilą narastało między nimi napięcie, tak że nawet przyszło mu do głowy, by zaprosić ją do siebie do domu. Ktoś mógłby uznać to za arogancję, zważywszy na to, że dopiero co ją poznał. Przebiegł wzrokiem po jej krągłościach. Miała na sobie kelnerski mundurek, składający się z białej blu- zeczki, czarnej spódniczki i rajstop, podkreślający kształt jej piersi, wąską talię i kobiece biodra. Miała też całkiem niezłe nogi. Postawiła przed nim na stoliku kolejną szklankę wody. – Jak ci się tu pracuje? – zainteresował się. – Dobrze – odparła z wahaniem, spoglądając mu w oczy. – Nie było mnie przez rok w kraju i muszę się jakoś od nowa przyzwyczajać, żeby znów stać się przeciętną Amerykanką. – Nie uważam, byś była przeciętna – powiedział. – Co robiłaś za granicą, jeśli mogę spytać? – Pracowałam w pomocy humanitarnej. – O! – skinął głową. Dobra samarytanka. To tłu- maczyłoby, dlaczego sprawia wrażenie, jakby była trochę nie z tego świata. – Jakieś pozytywne prze- miany? – Głównie wyboista droga – odparła z uśmiechem, od którego poczuł ściskanie w żołądku. Zwykle nie podrywał kelnerek, zwłaszcza gdy pra- cowały w jego lokalach, ale ta wyjątkowo go intrygo- wała. Zastanawiał się, czy była typem kobiety, na któ- rej zrobiłby wrażenie jego majątek. Dla zabawy po- Szalona noc 9 stanowił utrzymać swoją tożsamość jeszcze przez ja- kiś czas w tajemnicy. Na tyle często pisano o nim w czasopiśmie Atlanta, że rzadko kiedy spotykał ko- goś, kto by go nie znał i nie słyszał o jego sukcesach biznesowych. – Nie widzę na twojej dłoni obrączki – zauważył. – Bo jej nie mam – odparła. Na jej twarzy pojawił się cień smutku. – Może mógłbym podwieźć cię do domu? Myślę, że mój SUV bez trudu poradzi sobie ze śniegiem na drogach. Spojrzała na niego zaokrąglonymi ze zdziwienia oczami. – Nie powinnam zawierać znajomości z klientami – powiedziała z wahaniem. – Jak wyjdziesz z baru, przestanę być twoim klien- tem – stwierdził. – Nawet nie wiem, jak się nazywasz. – Widać było, jak pokusa walczy w niej z rozsądkiem. – Michael. Będę tu jeszcze przez jakiś czas – po- wiedział rozbawiony faktem, że o mało nie dostał kosza. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz coś takiego go spotkało. Obserwując ją ze swego kąta, zauważył, jak jakiś mężczyzna wyciągnął do niej rękę. Bella w porę cof- nęła się. Mężczyzna nie dał za wygraną. Wstał i objął ją, przyciągając do siebie. – Chodź tu, mała. Jesteś taka gorąca, a na dwo- rze zimno... – Jego dłoń powędrowała w dół na jej pośladek. Michael był już na nogach. Odepchnął mężczyznę, sadzając go z powrotem na krześle. 10 Leanne Banks – Myślę, że pan przeholował. – Rozejrzał się po sali i skinął surowo głową w stronę Jima, managera restauracji. W jednej chwili Jim był przy nim, plącząc się w słowach. – Zaraz się tym zajmę, panie... Michael ponownie skinął surowo głową, przerywa- jąc mu w pół zdania. – Dziękuję. Chyba pana personel potrzebuje przer- wy. Jim natychmiast przytaknął. – Proszę wziąć sobie wolne na resztę wieczoru – zwrócił się do kelnerki. Bella była blada. – Ale ja... – zaczęła z wahaniem. – Podwiozę cię, kiedy tylko będziesz gotowa wyjść – zaproponował Michael. – Mogę cię zabrać w jakieś spokojniejsze miejsce. Ich spojrzenia spotkały się i dostrzegł w jej oczach zaufanie, jakby czuła z nim tę samą dziwną więź, którą on czuł z nią. – Dobrze – zgodziła się po chwili milczenia. Półtorej godziny później Bella zdała sobie sprawę, że zreferowała pół życia obcemu mężczyźnie, który przyszedł jej z pomocą w pracy. Opowiedziała mu, że wychowała ją ciocia Charlotte. Wspomniała o swoich klęskach w życiu osobistym. Za każdym razem, kiedy myślała o Stevenie, czuła przykre ukłucie w sercu. Wiedziała, że nigdy nie dojdzie do siebie po rozstaniu z nim. Nigdy. Najgorsze było jednak poczucie winy, że nie była z ciotką, kiedy ta przechodziła kurację nowo- tworową. Szalona noc 11 – Przez cały czas to ja mówię. – Zakryła twarz dłońmi. – I nie mogę nawet tego zwalić na alkohol, ponieważ kiedy tu przyszłam, wypiłam tylko jedno mangotini, a potem już tylko wodę. Dowiedziałeś się już o mnie wystarczająco dużo. Teraz twoja kolej. Po- wiedz mi, dlaczego miałeś zły dzień. – Chętnie dowiem się o tobie jeszcze więcej – od- parł z uśmiechem. – Jesteś bardzo uprzejmy, ale teraz ja wysłucham ciebie. – Niewiele osób nazwałoby mnie uprzejmym – ro- ześmiał się. W jego ciemnych oczach kryło się coś tajemniczego. – Ale skoro tak uważasz... – Tak uważam. – Moi rodzice zmarli, kiedy byłem bardzo młody, więc to nie oni mnie wychowali. W tej kwestii wiele nas łączy. – Kto się tobą opiekował? – Nie miałem ciotki Charlotte, ale nie musisz mi współczuć. – Hm – mruknęła, spoglądając mu w twarz. Kryła się w nim interesująca kombinacja siły i praktycz- ności. – Mimo wszystko musiało być ci ciężko. – To prawda – przytaknął i zamilkł. – Moja rodzina rozpadła się z powodu wypadku. – To okropne. – Tak. Nadal zastanawiam się, czy mogłem wtedy coś zrobić... Zapadła cisza i Bellę ogarnęło współczucie. – Czujesz się winny, prawda? – Położyła dłoń na jego ręku. – Tak, nie ma dnia, bym się tym nie zadręczał. 12 Leanne Banks – Doskonale cię rozumiem – wyszeptała, czując ściskanie w sercu. Michael pogładził kciukiem jej dłoń. – Jesteś nie tylko piękna, ale i masz dobrą intuicję. Bella nie uważała się za piękną. Nie pamiętała, by kiedykolwiek ktoś ją tak nazwał poza Stevenem. Na wspomnienie ścisnęło ją w żołądku. Już nigdy tak do niej nie powie, bo zakochał się w innej. – Znów jesteś zbyt uprzejmy. – Bynajmniej. To raczej ty jesteś dla mnie uprzej- ma. Domyślam się, że masz wielu adoratorów... – Cóż za pochlebstwo. Mam nadzieję, że nie masz na myśli tych z baru. Bella zdawała sobie sprawę, że budziła zaintereso- wanie płci przeciwnej. Jej czarne włosy, oczy o głębo- kim odcieniu błękitu, blada skóra przyciągały męskie spojrzenia, podejrzewała jednak, że bardziej z cieka- wości niż z zachwytu. – Chciałbym spędzić z tobą więcej czasu – powie- dział, posyłając jej uwodzicielskie spojrzenie czar- nych oczu. Serce Belli, które uważała za martwe, drgnęło. Do- szła do wniosku, że powodem tego mógł być lęk, pod- ekscytowanie, fascynacja erotyczna... – Nie jestem teraz w najlepszym stanie emocjonal- nym na jakiekolwiek związki. – Nie sugeruję nic poważnego. Chodzi mi jedynie o czystą przyjemność bez zobowiązań. – Przygoda na jedną noc? – spytała, zaskoczona własną śmiałością. Nigdy wcześniej nie przeżyła po- dobnych przygód. – To zależy, czego oczekujemy po tej nocy. Łączy Szalona noc 13 nas kilka wspólnych rzeczy. Mogę sprawić, że na chwilę zapomnisz o problemach. Myślę, że ty możesz zrobić dla mnie to samo. – Nawet nie wiem, jak masz na imię. – Michael Medici – odpowiedział z uśmiechem. – Możesz przeprowadzić wywiad na mój temat, ale nic szczególnego nie znajdziesz. Stracimy tylko niepo- trzebnie czas. Jeśli potrzebujesz, by ktoś za mnie porę- czył, zadzwoń do swojego szefa. On mnie zna. ROZDZIAŁ PIERWSZY Bella obudziła się w miękkiej, delikatnej bawełnia- nej pościeli... w silnych ramionach obcego mężczyz- ny, z którym kochała się przez całą noc. Poczuła ścis- kanie w piersi na myśl o tym, że przespała się z nie- znajomym. Co ją opętało? – zastanawiała się. Pewnie wszystko przez to, że nadal nie pozbierała się po tym, jak zostawił ją jej były chłopak. Prawie bez zastano- wienia przystała na propozycję Michaela Medici, któ- ry zaoferował odwieźć ją do domu w śnieżycę. W re- zultacie wylądowała w jego łóżku. Wciągnęła powietrze, czując, jak ogarnia ją niepo- wstrzymana chęć ucieczki. To był wielki błąd. Nie by- ła taką kobietą. Przesunęła się ostrożnie na swoją stro- nę łóżka i opuściła cicho nogi na podłogę. – Dokąd się wybierasz? – odezwał się Michael, sprawiając, że zatrzymała się w pół ruchu. Odwróciła się, spoglądając na niego przez ramię. – Przypomniałam sobie, że mam dziś rozmowę w sprawie pracy. Muszę wracać do domu. – A nie sądzisz, że odwołają spotkanie ze względu na śnieżycę? – Możliwe, ale muszę być przygotowana. Nie wstawaj. Wezwę taksówkę. Medici uśmiechnął się i wyszedł z łóżka. Szalona noc 15 – W taką pogodę marna szansa. Odwiozę cię. – Nie ma takiej potrzeby – Odwróciła wzrok. – Nalegam – powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwu. – A mój samochód? – Kierowca ci go odwiezie. Godzinę później Michael podjechał pod dom, w którym mieszkała. Bella westchnęła z ulgą, nie mo- gąc się doczekać, kiedy wysiądzie z samochodu. Przez całą drogę w milczeniu wyrzucała sobie, że zachowa- ła się jak kretynka. Teraz najważniejsza była ciotka, którą Bella powinna się opiekować. Nie będzie taka jak matka, pomyślała. Nieodpowiedzialna i niewraż- liwa na potrzeby innych. – To ten budynek? – spytał Michael. – Tak – odparła. Gdy tylko samochód się zatrzy- mał, położyła rękę na klamce. – Dziękuję za podwie- zienie. To bardzo miłe z twojej strony. – Chciałbym się jeszcze z tobą spotkać. – Coś w je- go głosie zmusiło ją, by spojrzała mu w oczy. Gdyby miała mniej obowiązków i nie była nadal zakochana w mężczyźnie, którego nie mogła mieć... Miała zbyt wiele wątpliwości. – To nie jest dobry pomysł. Nie powinnam... – przerwała i odkaszlnęła. Boże, to takie krępujące, po- myślała. – Nie podobało ci się ze mną w łóżku? – spytał. W jego głosie słychać było niedowierzanie. – Tego nie powiedziałam. Po prostu przechodzę te- raz przez trudny dla mnie czas. Myślę, że w obecnej sytuacji związek z tobą wszystko by tylko jeszcze bar- dziej skomplikował. 16 Leanne Banks – Niby dlaczego? To wszystko jest bardzo proste. Ja daję ci coś miłego, a ty mnie. Bella roześmiała się nerwowo, spoglądając w jego pociemniałe oczy. – To niezupełnie tak. – Pokręciła głową. – Ale dziękuję. Bella pośpiesznie weszła do mieszkania i zamknęła za sobą drzwi. Wzięła kilka głębszych oddechów, wciąż nie mogąc uwierzyć, że spędziła noc z nieznajo- mym mężczyzną. Spojrzała na zegarek. Jeszcze trochę za wcześnie na poranny telefon do ciotki. Wzięła prysznic, wytarła się, ubrała i sprawdziła czas. Następnie wykręciła nu- mer do ciotki. Im dłużej czekała na połączenie, tym bardziej zaczynała się niepokoić. Ciotka Charlotte dochodziła do siebie po przeby- tym niedawno raku piersi i wyczerpującej terapii. Belli nie było przy niej, ponieważ goniła swoje marzenie. Gdyby tylko Charlotte nie utrzymywała swojej choro- by w tajemnicy. – Cześć – odezwała się ciotka zaspanym gło- sem. – O nie, obudziłam cię – zmartwiła się Bella. – Nie – westchnęła. – Choć właściwie to tak. Dziś sklep jest zamknięty. – Wzięłaś wolny dzień – ucieszyła się Bella na myśl, że Charlotte będzie mogła wypocząć. – Bezpłatny – mruknęła ciotka. – Coś ci przywieźć? Zupę, kanapki, kawę, zieloną herbatę? – Nie waż się. Nie chcę, żebyś jeździła w taką po-
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Szalona noc
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: