Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00635 008293 10500692 na godz. na dobę w sumie
Szalone wakacje na wsi - ebook/pdf
Szalone wakacje na wsi - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 62
Wydawca: Wydawnictwo Psychoskok Język publikacji: polski
ISBN: 978-8-3790-0318-1 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dla dzieci i młodzieży >> bajki
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

„Szalone wakacje na wsi” Pawła Choroszczaka to zbiór zabawnych opowiadań dla najmłodszych, wydanych w ramach serii „Przygody Leonka”. Główny bohater to sześcioletni chłopiec – Leonek, który po wakacjach ma zostać uczniem pierwszej klasy szkoły podstawowej. Zanim jednak to nastąpi, przeżyje on niezwykłe wakacje u dziadków na wsi. Pierwsze przygody mają już swój oddźwięk podczas podróży na wakacje, kiedy to samochód, którym jadą z tatą łapie gumę, a zbieg okoliczności powoduje, że narażają się groźnym harleyowcom. Na domiar złego kończy im się benzyna, ale dzięki temu Leonek może spełnić swoje marzenia o prowadzeniu auta. Tak rozpoczynają się niezapomniane wakacje bohatera. Ten mały, sprytny urwis zagląda do każdego zakamarka w poszukiwaniu przygód i sensacji. Na strychu u dziadków odkrywa rodzinne tajemnice, w cyrku staje się prawdziwym magikiem, z dziadkiem płata figle sąsiadce, jeździ wozem strażackim na sygnale, czy wdrapuje się na drzewo po latawiec. To tylko kilka z licznych przygód Leonka. Choć przysparza on dziadkom wiele kłopotów, to kochają oni wnuczka ponad wszystko.

Ten zbiór opowiadań sprawia, że prócz dzieci śmiać się będzie niejeden dorosły. Krótkie historyjki przenoszą czytelnika się w świat dziecięcych fascynacji, przygód i niefrasobliwości oraz udowadniają, że wakacje u babci i dziadka na wsi mogą być najwspanialszymi z możliwych.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Paweł Choroszczak „Szalone wakacje na wsi” Copyright © by Paweł Choroszczak, 2015 Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok, sp. z o.o. 2015 Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, powielana i udostępniana w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy. Skład: Jacek Antoniewski Korekta: Paulina Jóźwiak Projekt okładki: Wydawnictwo Psychoskok Ilustracje: Krzysztof Kałucki ISBN: 978‑83‑7900‑318‑1 Wydawnictwo Psychoskok, sp. z o.o. ul. Chopina 9, pok. 23, 62‑510 Konin tel. (63) 242 02 02, kom. 665 955 131 http://wydawnictwo.psychoskok.pl e‑mail: wydawnictwo@psychoskok.pl Dla Mimusia i Kochanulci Spis bajek Podróż . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5 Portfel . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13 Urodziny . . . . . . . . . . . . . . . . . 21 Psikus . . . . . . . . . . . . . . . . . . 28 Wysypka . . . . . . . . . . . . . . . . . 36 Warcaby . . . . . . . . . . . . . . . . . 42 Latawiec . . . . . . . . . . . . . . . . . 49 Dobranocka . . . . . . . . . . . . . . . . 56 Podróż Lato tego roku miało być wyjątkowe . Nie dlatego, że zno­ wu zrobiło się ciepło, można było się bawić na dworze i objadać lodami, ale z powodu wakacyjnego wyjazdu Le­ onka do babci i dziadka na wieś . Był to pierwszy raz, kiedy chłopiec miał spędzić cały miesiąc poza domem, z dala od rodziców . Wszyscy bardzo się martwili czy nie będzie pła­ kał i tęsknił za najbliższymi, ale Leonek od samego począt­ ku lata nie mógł doczekać się wyjazdu . W końcu pewnego słonecznego dnia spakował swoje rzeczy do kolorowej wa­ lizeczki, wyściskał swoją młodszą siostrzyczkę Zosię i przy­ tulił na pożegnanie mocno mamę . – Beep, beep! – rozległ się głośno dźwięk samochodo­ wego klaksonu . – Pospiesz się synku, bo za pół godziny zaczyna się mecz w telewizji, obejrzymy sobie u dziadka jak dojedziemy – krzyknął zniecierpliwiony tata . Chłopiec wyrwał się z objęć wzruszonej mamy i rzucił pędem w kierunku samochodu . – Tata? A mogę usiąść ci na kolanach i pokierować tro­ chę autem? – zagaił, ale widząc kwaśną ojcowską minę szyb­ ko zmienił pytanie . 5 – To może chociaż będę mógł jechać koło ciebie z przodu? Tata westchnął głęboko . – Ty masz dopiero sześć lat… – Już prawie siedem! – przerwał mu szybko Leonek, który zawsze lubił zawyżać swój wiek . Chłopiec był bardzo dumny z tego, że już po wakacjach idzie do szkoły . Poza tym był nad wyraz mądrym i sprytnym dzieckiem, któ­ re lubiło czasem płatać figle . Ponadto potrafił się dobrze opiekować swoją młodszą siostrą Zosią, a wobec dorosłych zawsze zachowywał się bardzo grzecznie, co dodawało mu powagi . To wszystko, jak sądził, czyniło go o wiele starszym niż był w rzeczywistości . Niestety dzisiaj tata pozostał nie­ ugięty i ku niezadowoleniu Leonka, nie zamierzał ustąpić ani krztynę . – Nieważne! – powiedział tata . – Nawet gdybyś miał osiem, to i tak jesteś za mały i nie możesz siedzieć z przo­ du . Siadaj szybko z tyłu w foteliku i zapnij pasy, bo nie zdą­ żymy! Leonek usiadł zrezygnowany na swoim miejscu i po­ stanowił za karę przez całą drogę nie odzywać się do taty . Podróż jednak nie zapowiadała się na zbyt długą . Dziadek z babcią mieszkali na wsi w starym domku z sadem, od­ dalonym od miasta o 30 kilometrów . Gdy tylko wyjecha­ li, tata rozpoczął swoją zwyczajową pogawędkę o czasach swojej młodości . – O tu! Popatrz! Jest małe jeziorko . Kiedyś przyjechali­ śmy tu z mamą na rowerach i kąpaliśmy się do samej nocy! – zagaił . 6 Leonek milczał jak zaklęty i tylko wzruszył ramionami . – A tu! W tym lesie, razem z moim najlepszym kum­ plem, uciekaliśmy przed dzikiem! – kontynuował tata i spoj­ rzał w lusterko na syna . Leonek siedział bez ruchu i miał zaciętą minę . – No co ty, obraziłeś się? Daj spokój! Jak wrócisz do domu to pokierujesz sobie autem w garażu – obiecał tata . Chłopiec nic nie powiedział, tylko spojrzał w boczną szybę na pole, gdzie nagle zauważył siedzącego na drzewie jakiegoś wielkiego ptaka . – Tato! Popatrz w bok, jakie wielkie ptaszysko! – zawo­ łał podekscytowany . – To chyba jastrząb albo myszołów – stwierdził tata, pa­ trząc w boczną szybę . – Niezły okaz! W tym samym momencie poczuli szarpnięcie samocho­ du, który wpadł przednim kołem w wielką dziurę i rozległo się głośne… buumm! Tata szybko zatrzymał auto na po­ boczu . Wysiadł, spojrzał na przednie prawe koło i pokiwał tylko głową z rezygnacją . – No to ładnie! Złapaliśmy kapcia – stwierdził . – Trzeba będzie teraz w tym upale wymienić koło . Przez to, że mnie zagadujesz, spóźnię się na mecz! – Przecież chciałeś żebym z tobą rozmawiał! – bronił się Leonek . – Poza tym kierowca powinien zawsze patrzeć przed siebie, a nie rozglądać się na boki! Tata zacisnął zęby, ale wiedział, że syn miał rację . Otwo­ rzył bagażnik i zabrał się za wymianę koła . Chłopiec wy­ korzystał postój i szybko przesiadł się na miejsce kierowcy 7 i gdy tata w pocie czoła pracował, on kręcił wesoło kierow­ nicą wyobrażając sobie, że jest kierowcą rajdowym . Po pół godzinie robota była skończona . – Może zdążę chociaż na drugą połowę – burknął spo­ cony, pobrudzony smarem i zły na siebie tata, wsiadając do samochodu . Leonkowi za to humor znacznie się poprawił i to on teraz zagadywał tatę, który odpowiadał niechętnie i zdawkowo . Byli już gdzieś w połowie drogi, kiedy nagle chłopiec oznajmił: – Chce mi się siusiu! – Nie ma mowy! Nie zatrzymam się teraz! Przecież sta­ liśmy na poboczu przez pół godziny, mogłeś wtedy zrobić siku! – prawie krzyczał zdenerwowany tata . – Ale wtedy mi się nie chciało! – odparł synek . – Tato! Zatrzymaj się! Ja musze siku, bo nie wytrzymam! – i zaczął uderzać nogami w tył siedzenia . Tata westchnął głęboko i zatrzymał samochód na małym parkingu pod lasem . Leonek wyskoczył z auta jak z procy i pobiegł między drzewa . Za nim, powolnym krokiem ru­ szył tata, zerkając nerwowo na zegarek . – Ładnie, zaraz się skończy pierwsza połowa – westchnął . Gdy wrócili, na parkingu oprócz ich samochodu stało kilka pięknych, wielkich motorów . – Wow! Ale super maszyny! – zachwycił się Leonek . – Tato! To chyba motory kosmiczne, możemy je trochę po­ oglądać? – zapytał . – Nie! Nie mamy czasu! – odpowiedział zirytowany tata . – To są harleye, a nie żadne kosmiczne motory . Siadaj 8 szybko do samochodu . Już dość zmarnowaliśmy czasu – i odpalił silnik . Ruszył jednak zbyt gwałtownie i samochód delikatnie trącił jeden z motorów, co niestety wystarczyło, aby ten się przewrócił . Rozległo się głośne łuup, a następnie usłyszeli odgłos rozbitego bocznego lusterka harleya . Tata spojrzał przez szybę i zamknął oczy z niedowierzenia . – Co za przeklęty pech mnie dzisiaj prześladuje – cicho szepnął do siebie . Nie wiedział jednak, że to nie koniec złej passy na dzi­ siaj . Puk! Puk! – rozległ się odgłos pukania o boczną szybę kierowcy . Tata otworzył oczy i zbladł . Przy samochodzie stał wielki jak góra facet w skórzanej kurtce, z długą siwą brodą i piracką chustą na głowie . – Wow! To jest pewnie kosmiczny pirat . Ale mamy dzi­ siaj przygody! – zawołał zachwycony Leonek . Siedź cicho! Nie odzywaj się! I rób smutną minę! – syk­ nął tata, po czym opuścił szybę i nieśmiało rzekł: – To pana motor? – A jak myślisz? – odburknął wielkolud . – Człowieku! To będzie cię sporo kosztować . Ten motor jest dla mnie bezcenny! Rodzinna pamiątka po dziadku – dodał . Tata przełknął ślinę i uświadomił sobie, że nie ma przy sobie pieniędzy . Przecież miał tylko zawieźć syna i wrócić do domu . – Nie mam pieniędzy – powiedział łamiącym, cichym głosem i spuścił głowę . 9 Harleyowiec najpierw otworzył szeroko oczy ze zdziwie­ nia, a potem cały poczerwieniał jak indyk . Ale zanim zdą­ żył coś powiedzieć, albo co gorsza zrobić, Leonek wypalił: – Możemy panu dać w zamian zegarek taty! Jest bardzo cenny! To też pamiątka rodzinna, prezent od babci i dziad­ ka na trzydzieste urodziny syna! Tata spojrzał na syna zdezorientowany, ale nic nie mó­ wiąc, szybko ściągnął zegarek i wręczył go drżącymi rękami wielkoludowi . Ten przyjrzał się mu z ciekawością i schował do kieszeni . – Masz szczęście, że masz takiego sprytnego smyka, bo inaczej nie uszłoby ci to na sucho! – uśmiechnął się, mru­ gnął okiem do Leonka i przybili sobie po piątce . – Uratowałem ci skórę! – ogłosił z triumfem chłopiec, spoglądając na oddalającego się od nich kosmicznego pi­ rata . Tata nic nie powiedział, miał już dość wrażeń na dzisiaj . W sumie jednak był dumny z syna, że w tak pomysłowy sposób wyciągnął ich z tarapatów . Wcisnął gaz do dechy i pojechali dalej . Wydawało się, już że dojadą do celu bez przeszkód, ale pech uwziął się dzisiaj na nich na dobre . Już widzieli w oddali domek babci i dziadka, już majaczył im przed oczami sad, gdy nagle silnik zacharczał, zabulgo­ tał i zgasł . Tato oparł ciężko głowę o kierownicę, bo uświa­ domił sobie, co się stało . – Benzyna! – zajęczał . Kontrolka paliwa w samochodzie była od jakiegoś cza­ su zepsuta . Tata miał zatankować w domu, bo wiedział, 10 11 że już jest mało w zbiorniku, ale z pośpiechu zapomniał . Wysiadł z samochodu i rozejrzał się dookoła po pustej wiej­ skiej drodze . – Siadaj z przodu, będziesz kierował – zwrócił się do Leonka . – Jakoś dopcham samochód do końca, to już nie­ daleko . Chłopiec wysiadł z samochodu z bardzo poważną miną . – Widzisz? Jakbyś mi w domu pozwolił pojeździć autem, to pewnie nic by się nie stało, a tak, los się na tobie zemścił – minął zdumionego tatę i zasiadł już wesoły na miejscu kierowcy . W końcu sobie pojeździ i to na przednim siedze­ niu, samodzielnie, jak prawdziwy rajdowiec! – Tata! A w ogóle, to która godzina? Zdążysz na ten mecz? – zapytał jeszcze . – Nie wiem! Nie mam zegarka! – odparł już prawie z pła­ czem tata i zaczął pchać z całych sił samochód . Co to była za jazda! Leonek uśmiechnięty od ucha do ucha kręcił kierownicą i trąbił z całych sił, aż do samego końca podróży . Gdy zajechali pod dom, lekko zdziwieni babcia z dziadkiem stali już w progu . Wyściskali się moc­ no z wnukiem i synem, po czym dziadek zakomunikował: – Nasi wygrali 3:0! Szkoda, że tego nie widzieliście! 12
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Szalone wakacje na wsi
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: