Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00055 005244 13081132 na godz. na dobę w sumie
Szef perfekcjonista - ebook/pdf
Szef perfekcjonista - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323875611 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Gabriel Dalgleish miał bardzo wymagających rodziców, którzy żądali, by we wszystkim był najlepszy. Gabriel poniekąd spełnił ich ambicje. Został jednym z najlepszych w kraju neonatologów, jego oddział musiał funkcjonować perfekcyjnie. Pracownicy jednak uważają go za szefa z piekła rodem. Po raz pierwszy zastanawia się nad swoim charakterem, gdy poznaje Maddie. Ta pielęgniarka o wysokich kwalifikacjach nagle postanawia przyjąć pracę „zwykłej” sekretarki. Gabriel tego kompletnie nie rozumie...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Maggie Kingsley Szef perfekcjonista Tłumaczyła Grażyna Woyda Droga Czytelniczko! Oto nasze sierpniowe propozycje: Głos serca (Medical Duo) – Eve i Hugh zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, lecz nie potrafili sobie tej miłości wyznać... Oświadczyny (Medical Duo) – Kirsty i Jake mieli za sobą złe doświadczenia i uwaz˙ali, z˙e bliskość drugiego człowieka stanowi zagroz˙enie... Szef perfekcjonista (Medical) – Maddie przekonuje Gabriela, z˙e nie musi być perfekcyjnym męz˙em i ojcem, z˙e wystarczy kochać... Warto było czekać (Medical) – Jan myślała, z˙e nie wybaczy Chrisowi jego karygodnego postępku, a tymczasem nie znała całej prawdy... Zapraszam do lektury, Harlequin. Kaz˙da chwila moz˙e być niezwykła. Czekamy na listy! Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises Sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Maggie Kingsley Szef perfekcjonista Toronto · Nowy Jork · Londyn Amsterdam · Ateny · Budapeszt · Hamburg Madryt · Mediolan · Paryż Sydney · Sztokholm · Tokio · Warszawa Tytuł oryginału: The Good Father Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2006 Redaktor serii: Ewa Godycka Opracowanie redakcyjne: Ewa Godycka Korekta: Urszula Gołębiewska, Ewa Godycka ã 2006 by Maggie Kingsley ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Medical są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: COMPTEXT , Warszawa Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-5093-9 Indeks 325260 MEDICAL – 391 ROZDZIAŁ PIERWSZY Czasami po prostu nie warto wstawać z łóz˙ka, pomy- ślała Maddie, siedząc w biurze oddziału intensywnej opieki medycznej noworodków szpitala Belfield i czu- jąc, z˙e z kaz˙dą mijającą sekundą jej pewność siebie się ulatnia. Wtedy byłoby lepiej naciągnąć kołdrę z po- wrotem na głowę i zapomnieć o wysiłkach związanych ze znalezieniem pracy. Dzisiejszy dzień na pewno po- twierdzi moją hipotezę. – To będzie pestka – oznajmiła Nell, słysząc, z˙e jej kuzynka Maddie wybiera się na rozmowę kwali- fikacyjną. – Trochę pisania na komputerze, porządko- wanie papierów i odbieranie telefonów. Dasz sobie ra- dę, Maddie. Doktor Washington wyraźnie nie podzielał tej opi- nii. Czytając podanie Maddie, coraz bardziej marszczył brwi. – Panno Bryce – zaczął, patrząc na nią ze zdziwie- niem. – Czy mogę spytać, dlaczego stara się pani o tę pracę? Bo Charlie i Susie muszą jeść. Bo Nell uwaz˙a, z˙e to stanowisko byłoby dla mnie idealne. Ale chyba zwariowała. – No cóz˙, zawsze lubiłam pracować z ludźmi – od- parła z udawanym entuzjazmem, chcąc zrobić wraz˙enie osoby, która od dzieciństwa marzy o tym, by przez pół 6 MAGGIE KINGSLEY roku zastępować sekretarkę na oddziale intensywnej opieki noworodków. – Ta praca wydała mi się inte- resująca... ambitna. Mam świadectwa ukończenia kur- sów dla sekretarek... – Tak, jedno z maszynopisania, a drugie z infor- matyki. Oba uzyskane na kursach wieczorowych. Ale przeciez˙ jest pani dyplomowaną pielęgniarką i przez cztery lata pracowała pani na oddziale noworodków w Hillhead General. Dlaczego ktoś posiadający takie doświadczenie stara się o posadę sekretarki? Maddie nieraz zadawała sobie to pytanie. Kiedy mia- ła naprawdę zły dzień i nachodziły ją czarne myśli, zaczynała zastanawiać się, czy będzie tak juz˙ zawsze. Ale nie miała z˙adnych wątpliwości, nie z˙ałowała swojej decyzji. – Zrezygnowałam z pielęgniarstwa, bo muszę zaj- mować się dziećmi. Nie jestem w stanie brać nocnych dyz˙urów... – Przeciez˙ mogłyby korzystać z naszego szpitalnego z˙łobka. – Charlie ma osiem lat, a Susie czternaście, więc oboje są juz˙ w wieku szkolnym. – Pani córka ma czternaście lat? – powtórzył doktor Washington, zerkając na jej podanie. – Ale... tu jest napisane, z˙e pani ma dwadzieścia dziewięć lat. – Nie jestem matką tych dzieci. Moja siostra i jej mąz˙ zginęli dwa lata temu w wypadku samochodowym. Rodzice Johna, to znaczy mojego szwagra, bardzo chcieliby pomóc, ale są za starzy, z˙eby opiekować się wnukami, moi rodzice nie z˙yją, więc... – Rozumiem. Z pewnością nie jest pani łatwo, ale nasz neonatolog, doktor Dalgleish, wymaga od persone- SZEF PERFEKCJONISTA 7 lu najwyz˙szych kwalifikacji. Wprawdzie posiada pani dyplom sekretarki, ale właściwie nie ma pani doświad- czenia. – Kurs ukończyłam z wyróz˙nieniem – oznajmiła, starając się opanować drz˙enie głosu. – Szybko się uczę... – Panno Bryce, nie kwestionuję pani zapału ani chę- ci do cięz˙kiej pracy – przerwał jej z zakłopotaniem. – Prawdę mówiąc, jestem pewny, z˙e gdyby doktora Dalgleisha nie wezwano do nagłego przypadku, to on przeprowadzałby z panią tę rozmowę i powiedziałby to samo. O tę posadę stara się kilka naprawdę doświad- czonych sekretarek. Maddie dobrze o tym wiedziała, poniewaz˙ w po- czekalni siedziała razem z ośmioma eleganckimi kobie- tami, które miały na sobie stroje typowe dla urzęd- niczek. Ona była ostatnia w kolejce i zdawała sobie sprawę, z˙e nalez˙y do zupełnie innego świata. – Doktor Dalgleish oczywiście rozwaz˙y pani poda- nie. Jeśli pani kandydatura zostanie przyjęta, zawiado- mimy panią mniej więcej za tydzień. Była to juz˙ jej trzecia rozmowa kwalifikacyjna, więc zdała sobie sprawę, z˙e wygłoszona przez niego formuł- ka oznacza w istocie odmowę. Znajdę coś, pocieszyła się w duchu. Moz˙e nie tak blisko domu, no i nie spo- tykałabym Nell, która pracuje właśnie tutaj, ale muszę coś znaleźć. Wydałam juz˙ prawie wszystkie oszczęd- ności. – Dziękuję, z˙e poświęcił mi pan tyle czasu – odrzek- ła z wymuszonym uśmiechem. – Doceniam to. – Cała przyjemność po mojej stronie. Z˙ałuję tylko, z˙e... – Nie dokończył, bo w tym momencie otworzyły 8 MAGGIE KINGSLEY się drzwi. – Gabriel! – zawołał z ulgą. – Właśnie o tobie mówiłem. – Mam nadzieję, z˙e same dobre rzeczy – odrzekł męz˙czyzna, wchodząc do pokoju. Maddie odwróciła się w jego stronę. Nell nie kła- mała. – Jest wysoki i ciemnowłosy – rzekła jej kuzynka, opisując Gabriela Dalgleisha. – Ma trzydzieści parę lat i jest dość przystojny. To doskonały neonatolog. No cóz˙, istotnie jest wysoki, przyznała. Prawie metr dziewięćdziesiąt, szerokie ramiona, gęste ciemne włosy i szare oczy. Moz˙na uznać go za dość atrakcyjnego. – Doktorze Dalgleish, przedstawiam pannę Bryce, jedną z kandydatek na stanowisko sekretarki. – Biorąc pod uwagę porę dnia oraz to, z˙e zamie- rzałem osobiście przeprowadzić rozmowy kwalifika- cyjne, tyle mogę sam wywnioskować – mruknął dok- tor Dalgleish, nie witając się z Maddie, co bardzo ją zirytowało. – Do widzenia, doktorze Washington – rzekła, ob- darzając go miłym uśmiechem, a następnie spojrzała chłodno na Gabriela Dalgleisha i dodała: – Miło mi by- ło pana poznać. – Chwileczkę – zawołał ostrym tonem neonatolog, kiedy ruszyła w kierunku drzwi. – Dlaczego nie stara się pani o posadę pielęgniarki na moim oddziale? – Dlaczego nikt nie nauczył pana dobrych manier? – spytała z rozdraz˙nieniem, nie mogąc się powstrzymać. Na jego twarzy dostrzegła wyraz złości, ale wcale się tym nie przejęła. Nie będzie tu pracować, więc nigdy juz˙ nie zobaczy tego aroganta, zatem moz˙e mówić, co zechce. SZEF PERFEKCJONISTA 9 Przez chwilę wszyscy troje milczeli. – Przepraszam, jeśli moje pytanie wydało się pani nieco... opryskliwe – rzekł w końcu doktor Dalgleish. – Byłbym jednak wdzięczny za odpowiedź. – Jak juz˙ wyjaśniłam doktorowi Washingtonowi – zaczęła obojętnym tonem – mam pod opieką dwoje dzieci. A zanim zaproponuje mi pan z˙łobek, dodam, z˙e dzieci są juz˙ w wieku szkolnym, a opiekunka nie wcho- dzi w rachubę. – Czy to jedyny powód? – zapytał. – Gabriel, panna Bryce juz˙ wyjaśniła, z˙e... – Pozwól jej odpowiedzieć, Jonah. Maddie miała wielką ochotę oznajmić mu, z˙e nie pracowałaby jako pielęgniarka na jego oddziale, nawet gdyby zaproponował jej podwójną pensję i darmowy samochód. Doszła jednak do wniosku, z˙e była juz˙ wo- bec niego wystarczająco nieuprzejma. – Tak, to jedyny powód – odparła. Doktor Dalgleish przeglądał jej formularz zgłosze- niowy. – Gabriel, czy masz jeszcze jakieś pytania? – Nie, ale chciałbym, z˙eby pani zaczekała kilka mi- nut – odrzekł, nie unosząc nawet głowy znad papierów. Dlaczego nie powiesz tego wprost? – pomyślała Maddie. Czyz˙by był to dla ciebie az˙ tak wielki wysiłek, ty arogancki draniu? Uśmiechnęła się przelotnie do doktora Washingtona i wyszła z pokoju. – Chyba pobiłeś swój rekord, Gabriel – oznajmił Jonah. – Udało ci się zachować nieuprzejmie wobec nieznajomej osoby juz˙ w minutę po jej poznaniu. – Uwaz˙am, z˙e panna Bryce całkiem nieźle dała so- bie z tym radę – odrzekł z przekąsem, a Jonah szeroko 10 MAGGIE KINGSLEY się uśmiechnął i zaczął porządkować rozrzucone na biurku papiery. – A tak między nami, Gabriel. Jeśli następnym ra- zem okaz˙e się nagle, z˙e nie moz˙esz osobiście prowadzić rozmów kwalifikacyjnych, będę ci bardzo wdzięczny za zmianę ich terminu. Dzisiaj rywalizowało osiem kobiet, w tym siedem o identycznych kompetencjach i do- świadczeniu, a ja... – Do pointy, Jonah. Którą z nich byś wybrał? – Ruth Haddon. Nie śmiała się jak hiena i od szes- nastu lat pracuje w tym zawodzie... – A ja chcę pannę Bryce. Jonah spojrzał na niego z niedowierzaniem. – Co takiego? Na litość boską, Gabriel, przeciez˙ ona ma najsłabsze kwalifikacje ze wszystkich kandy- datek i... – Za cztery miesiące Lynne Howard wyemigruje z rodziną do Nowej Zelandii. Madison Bryce idealnie nadaje się na to stanowisko. Jonah otworzył usta ze zdumienia. – Gabriel... – zaczął po chwili. – Przypominam ci, z˙e panna Bryce nie ubiega się o posadę Lynne, lecz Fiony. Ona nie chce pracować jako pielęgniarka. Ma dzieci... – Dla mnie moz˙e mieć cały ogród zoologiczny. Jest mi to zupełnie obojętne. Kiedy tylko zerknąłem na jej podanie, natychmiast zadzwoniłem do Hillhead General. Wyobraź sobie, z˙e wystawiono jej tam znakomitą opinię. – Gabriel, ty w ogóle mnie nie słuchasz. Madison Bryce nie chce wracać do zawodu pielęgniarki. Jej dzie- ci... to znaczy siostrzenica i siostrzeniec, są sierotami. Ona opiekuje się nimi od dwóch lat, poniewaz˙ ich rodzice zginęli w wypadku samochodowym. SZEF PERFEKCJONISTA 11 – Och, dzieciaki! – zawołał Gabriel z lekcewaz˙e- niem. – Ręczę, z˙e kiedy tylko znajdzie się na naszym oddziale i zda sobie sprawę z tego, co straciła, rezyg- nując z zawodu pielęgniarki, skwapliwie skorzysta z okazji i po wyjeździe Lynne natychmiast zajmie jej miejsce. – Naprawdę uwaz˙asz, z˙e ona nagle zmieni zdanie? – zawołał Jonah, a Gabriel spojrzał na niego z irytacją. – Oczywiście, z˙e tak. Z˙adna kobieta przy zdrowych zmysłach nie zrezygnuje dobrowolnie z kariery zawo- dowej. Poza tym do nas nalez˙y uświadomienie jej tego, z˙e moz˙e popełnić nieodwracalny błąd. Jonah spoglądał na niego w milczeniu, a potem po- trząsnął głową. – Nie masz dzieci, prawda, Gabriel? – Przeciez˙ dobrze wiesz, z˙e nie. Nie jestem z˙onaty... zresztą ty tez˙ nie, więc o co ci chodzi? – O nic. To tylko taka uwaga... – Ale głupia. Posłuchaj, Jonah, zaufaj mi w tej spra- wie. Jeśli przez cztery miesiące będziemy dla niej uprzedzająco mili, to zapewniam cię, z˙e zastępstwo za Lynne mamy jak w banku. – Zamierzasz być uprzedzająco miły dla kobiety, która wytknęła ci, z˙e nie nauczono cię dobrych manier? Muszę to zobaczyć na własne oczy. – Jonah... – No dobrze, juz˙ dobrze. – Uniósł ręce w geście rezygnacji. – Ty tu rządzisz, więc jeśli chcesz zatrudnić Madison Bryce, niech będzie. A tak między nami... odniosłem wraz˙enie, z˙e ona naprawdę potrzebuje tej pracy. Mnie tez˙ tak się wydaje, przyznał w duchu Gabriel. 12 MAGGIE KINGSLEY Ile ona ma lat? Jeśli dobrze pamiętam, dwadzieścia dziewięć. Hm, moim zdaniem wygląda na starszą. Na pewno nie odmładzają jej cienie pod oczami ani wyjąt- kowa bladość twarzy, ostro kontrastująca z krótkimi kręconymi kasztanowymi włosami. Jest zmęczona, udręczona i zestresowana. – Gabriel...? Jonah patrzył na niego z zaciekawieniem, a on, wy- rwany z zamyślenia, mruknął coś z irytacją. Doszedł do wniosku, z˙e zatrudniając pannę Bryce, przekona ją, iz˙ jej przyszłość to praca pielęgniarki. Był pewny, z˙e jego decyzja jest rozsądna i wszystkim wyjdzie na dobre. – Chodźmy przekazać pannie Bryce dobrą nowinę. – Chce mnie pan zatrudnić? – spytała Maddie z nie- dowierzaniem. – Naprawdę proponuje mi pan posadę? – Jeśli ją pani przyjmie – odrzekł Gabriel. Jeszcze tego ranka modliła się, by dostać tę pracę, ale to było zanim poznała doktora Dalgleisha. Dwie minuty w jego towarzystwie w zupełności wystarczyły, by upe- wniła się, z˙e jest wyniosłym arogantem. Och, na litość boską, Maddie! – skarciła się w duchu. Przeciez˙ nikt od ciebie nie wymaga, z˙ebyś się z nim wiązała. On ma być twoim przełoz˙onym, a jeśli nawet okaz˙e się szefem z piekła rodem, to przeciez˙ umowa o posadę sekretarki opiewa tylko na sześć miesięcy. – Tak, przyjmuję – odparła. – Kiedy mam zacząć? – W najbliz˙szy poniedziałek. Poniedziałek? Wiedziała, z˙e w związku z nową pracą musi spytać w szkole, czy Charlie i Susie będą mogli codziennie przychodzić tam o pół godziny wcześniej. I z˙e musi znaleźć dla nich jakieś zajęcia po szkole. SZEF PERFEKCJONISTA 13 – W porządku. Poniedziałek mi odpowiada – oznaj- miła. – Wobec tego moz˙e teraz pokaz˙emy pani miejsce pani pracy – zaproponował Gabriel, a potem poprowa- dził ją przez poczekalnię do drzwi z napisem: ,,OD- DZIAŁ INTENSYWNEJ OPIEKI MEDYCZNEJ NO- WORODKÓW’’. – Belfield zbudowano w czasach wik- toriańskich. W ciągu trzech ostatnich lat udało nam się zebrać dość pokaźne fundusze na jego adaptację i teraz mamy jakby trzy pododdziały. Intensywnej terapii dla najcięz˙ej chorych noworodków, opieki specjalnej dla tych, które trzeba karmić przez rurkę, podawać tlen oraz... – Opieki przejściowej, gdzie przygotowuje się je do opuszczenia szpitala – dokończyła Maddie, a potem przygryzła wargi. – Ojej, przepraszam. Siła przyzwy- czajenia. – Nic nie szkodzi – mruknął Gabriel, zerkając zna- cząco na Jonaha. – W istocie... – Urwał, bo w tym momencie odezwał się jego pager. Kiedy rzucił na nie- go okiem, cicho westchnął i odwrócił się do Jonaha: – Czy moz˙esz mnie zastąpić, a ja przyłączę się do was nieco później? – spytał i pospiesznie odszedł. – Wygląda na to, z˙e znów jest pani skazana na moje towarzystwo – powiedział Jonah. – Myślę, z˙e jakoś to zniosę – zaz˙artowała z uśmie- chem. – I bardzo proszę zwracać się do mnie po imie- niu... to znaczy Maddie. – Pod warunkiem, z˙e ty będziesz mówiła do mnie Jonah. Tylko błagam o jedno. Z˙adnych z˙artów na temat wielorybów, tonących okrętów i przynoszenia pecha. Moz˙esz mi wierzyć, z˙e nieraz juz˙ to słyszałem. 14 MAGGIE KINGSLEY – Czy uwaz˙asz, z˙e dziewczyna, którą nazwano Ma- dison, ma prawo z˙artować z twojego imienia? – Chyba nie – przyznał. – Raz w miesiącu zmienia- my szyfr – wyjaśnił, stukając w klawisze z cyframi umieszczone obok drzwi na oddział. – Fiona wymyśla kombinacje złoz˙one z dat urodzin członków personelu i róz˙nych rocznic. Teraz układanie kodów będzie na twojej głowie. Kiedy weszli na oddział, Maddie ogarnęło dziwne uczucie tęsknoty. Wszystko wydało jej się znajome: zapach środków antyseptycznych, nieznośnie wysoka temperatura panująca w części dla wcześniaków, bo tracą one ciepło znacznie szybciej niz˙ dzieci urodzone w terminie. A nawet tablica z korka, na której wdzięczni rodzice wieszają fotografie swoich pociech. – Lynne, przedstawiam ci naszą nową sekretarkę, Maddie Bryce – oznajmił Jonah, kiedy podeszła do nich niska kobieta w średnim wieku. – Maddie, to jest Lynne Howard, najlepsza przełoz˙ona pielęgniarek w całym Belfield. – Pochlebstwami moz˙esz duz˙o zyskać, Jonah – za- uwaz˙yła Lynne ze śmiechem. – Witaj na pokładzie, Maddie. – Czy dziś po południu coś się u was wydarzyło? – spytał Jonah. – Było cicho i spokojnie. No, poza przypadkiem małego Ralstona. Właśnie skończyliśmy kontrolne ba- dania, a Gabriel wykluczył bradykardię wywołaną wadą serca, ale mimo wszystko obawiamy się, z˙e moz˙e wy- stąpić bezdech. – Zgłoszę go na pneumografię, ale teraz... – Napiłbyś się kawy.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Szef perfekcjonista
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: