Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00468 005412 19041293 na godz. na dobę w sumie
Tajemnice stanu wojennego - ebook/pdf
Tajemnice stanu wojennego - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 432
Wydawca: Zona Zero Język publikacji: polski
ISBN: 9788394833688 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> historia, militaria, wojskowość >> historia powszechna
Porównaj ceny (książka, ebook (-23%), audiobook).

Wielkie ucieczki przywódców Solidarności, podziemna telewizja i nielegalne radio antykomunistyczne, puste półki, milczące telefony i konferencje prasowe Urbana, dramatyczne losy internowanych i napisy na murach 'Wrona orła nie pokona' i 'Junta juje'. Ile pamiętamy ze stanu wojennego?

Posiedzenie Rady Państwa, podczas którego zatwierdzono przepisy prawne wprowadzające stan wojenny, rozpoczęło się 13 grudnia 1981 roku około 1.00 w nocy....w godzinę po formalnym wprowadzeniu przez RP stanu wojennego! Dekret o stanie wojennym przestudiowali prawnicy związani z Episkopatem. Kazimierz Barcikowski po wysłuchaniu zastrzeżeń strony kościelnej podniósł słuchawkę, zadzwonił do redakcji 'Dziennika Ustaw' i zarządził: 'Proszę artykuł ten i ten skreślić, resztę przenumerować od nowa'.

Internowano - bez żadnej decyzji sądowej - prawie 10 tysięcy ludzi, 400 osób nawet kilkakrotnie. Do legendy przeszły brawurowe ucieczki bohaterów Solidarności. Zbigniew Bujak mroźną zimą zostawił na rękach bezradnych esbeków jedynie kożuch, Zbigniew Romaszewski wiał jedynie w skarpetkach, Eugeniusza Szumiejkę wywożono w wózku dla umarlaków, a Jan Narożniak uciekał po piorunochronie z dachu wieżowca.

Niezwykła była emisja radiowa nadana przez ekipę Jerzego Jastrzębowskiego 1 kwietnia 1983 r. przy ulicy Rakowieckiej, wpobliżu siedziby...MSW, która zawiera informację o rzekomym pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego. Odtworzono w niej okoliczności salwy honorowe. Zakończono ją słowami: Tak skona wrona'.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Okładka i projekt graficzny Robert Kempisty Korekta i redakcja Agnieszka Muzyk Dyrektor projektów wydawniczych Maciej Marchewicz Skład , łamanie i podpisy zdjęć TEKST Projekt, Łódź Zdjęcia Wikipedia, IPN, Erazm Ciołek (s. 319) i zbiory Autora ISBN 978-83-946131-2-9 Copyright © by Grzegorz Majchrzak Copyright © for Zona Zero Sp. z o.o., Warszawa 2016 Wydawca Zona Zero Sp. z o.o. ul. Łopuszańska 32 02-220 Warszawa Tel. 22 836 54 44, 877 37 35 Faks 22 877 37 34 www.zonezero.pl Spis treści I. Droga do „mniejszego zła” ................................................................... II. Jak wykuwał się dekret, czyli kulisy tworzenia prawa 7 stanu wojennego ..................................................................................... 25 III. Niechciany pielgrzym. Kulisy drugiej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1983 roku ................................................. IV. Nieznana batalia o stan wojenny ..................................................... V. „Łagodny” stan wojenny ...................................................................... VI. Wymiar niesprawiedliwości .............................................................. VII. Internowanie Lecha ............................................................................... VIII. Ręce pełne roboty, czyli działania MSW w ramach 39 55 71 89 111 stanu wojennego ..................................................................................... 167 IX. „Cała prawda” o opozycji, czyli propaganda stanu wojennego ..................................................................................... 195 X. Goebbels stanu wojennego ................................................................. 217 XI. „Lojalka”, wstydliwy dokument ....................................................... 247 XII. Zanim powstała TKK ............................................................................. 261 XIII. „Siekiera, motyka…”, czyli Radio „Solidarność” w Warszawie w okresie stanu wojennego .................................. 275 XIV. Najgłośniejsze ucieczki stanu wojennego .................................... 303 5 I DROGA DO „MNIEJSZEGO ZŁA” W NOCY Z 12 NA 13 GRUDNIA 1981 r. „zniweczono kontr- rewolucyjny zamach na socjalistyczne państwo”, jak to określały władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Wprowadzony wówczas stan wojenny był ukoronowa- niem długich, kilkunastomiesięcznych przygotowań. Po- rozumienia sierpniowe z 1980 r. i powstanie niezależnych od władz związków zawodowych przywódcy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej od początku uznawa- li za chwilowe, przejściowe ustępstwo. Traktowali je jako „mniejsze zło”. Pierwszy tego terminu użył Edward Gierek a, nie jak się dziś powszechnie niesłusznie uważa, „głów- ny architekt” stanu wojennego Wojciech Jaruzelski. Ów- czesny I sekretarz Komitetu Centralnego PZPR uczynił to jeszcze w sierpniu 1980 r., myśląc bynajmniej nie o siłowej rozprawie ze zbuntowanym społeczeństwem, lecz o re- alizacji politycznych – oczywiście w opinii władz – postu- latów strajkujących robotników, czyli głównie kluczowe- go z nich, jakim była zgoda na utworzenie niezależnych związków zawodowych. Zupełnie zapomnianym faktem jest to, że historia Polski mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Otóż 26 sierpnia rano (o godzinie 10.00) Sztab Operacji „Lato 80” (specjalne utwo- rzone dziesięć dni wcześniej ciało „dla koordynowania 9 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO zintensyfikowanych działań jednostek resortu spraw we- wnętrznych w celu zapewnienia bezpieczeństwa, ładu i porządku publicznego w kraju”) przedstawił propozycję siłowego zakończenia protestów. Zakładano w niej: 1) uru- chomienie, przy wykorzystaniu jednostek Marynarki Wo- jennej, portów w Gdańsku i Świnoujściu, 2) blokadę Stoczni Gdańskiej przez Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywa- telskiej, z „jednoczesnym ultymatywnym wezwaniem” strajkujących do jej opuszczenia, 3) rozpoczęcie akcji pro- pagandowej skierowanej do gdańskich stoczniowców oraz mieszkańców Trójmiasta, w celu zaprezentowania rzeko- mej dobrej woli władz i zrzucenia odpowiedzialności za niepowodzenie negocjacji na „elementy antysocjalistycz- ne, czyli działaczy opozycji, 4) aresztowanie czołowych opozycjonistów i „doprowadzenie do wniesienia aktów oskarżenia” przeciwko nim, 5) przywrócenie blokady łącz- ności telefonicznej z Wybrzeżem. Resort spraw wewnętrznych rozpoczął też, nie cze- kając na decyzje polityczne, przygotowania do realizacji wariantu siłowego. Jeszcze tego samego dnia kierownik Sztabu Operacji „Lato 80” wiceminister spraw wewnętrz- nych i resortowy „jastrząb” Bogusław Stachura m.in. od- wołał funkcjonariuszy i pracowników cywilnych resor- tu z urlopów wypoczynkowych i szkoleniowych. O stanie zaawansowania przygotowań do siłowego złamania pro- testów świadczy fakt podjęcia działań w celu przekształ- cenia resortowego Domu Wypoczynkowego „Eden” w So- pocie w szpital, a także (w razie potrzeby) resortowego ośrodka kempingowego w tym samym kurorcie. Propozycja Sztabu Operacji „Lato 80” została oczywi- ście przedstawiona członkom Biura Politycznego KC PZPR, jednak przywódcy partii i państwa, którzy rozpatrywali pomysł wprowadzenia stanu wyjątkowego lub stanu wo- jennego (tego pierwszego nie przewidywała konstytucja 10 D r o g a d o „ m n i e j s z e g o z ł a ” PRL), nie zdecydowali się ostatecznie na rozwiązanie si- łowe. Zapewne zdecydował fakt, że było na nie po pro- stu zbyt późno – w kraju trwał de facto strajk general- ny (29 sierpnia protestowało – wg danych MSW – ponad 640 tys. osób z 653 zakładów w 27 województwach). Powstanie i istnienie niezależnej od władz „Solidarno- ści” łamało monopol partii na władzę i było nie do pogo- dzenia z zasadami peerelowskiego ustroju. Przywódcy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej zakładali więc, że związek musi zostać „rozbrojony” i poddany jej kontro- li. W tym też celu zamierzali oni oddzielić opozycję poli- tyczną (przede wszystkim Komitet Obrony Robotników, a także Konfederację Polski Niepodległej i inne ugrupowa- nia) od „zdrowego robotniczego trzonu” w „Solidarności”. Miały temu służyć „środki polityczne”, a gdyby zawiodły – pozostawało rozwiązanie siłowe. Główny ciężar przygo- towań do niego spoczął na Ministerstwie Obrony Naro- dowej oraz Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. W tym drugim przypadku na wspomnianym wcześniej Sztabie Operacji „Lato 80”. Równolegle z rozmowami i negocjacjami prowadzonymi z NSZZ „Solidarność” komunistyczne władze przygotowy- wały się do rozwiązania siłowego. W październiku 1980 r. w MSW i Sztabie Generalnym Wojska Polskiego przystą- piono „w trybie pilnym” do prac związanych z ewentu- alnym stanem wojny. 24 października Sąd Wojewódzki w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Zdzisława Kościelniaka wpisał do rejestru związków Niezależny Sa- morządny Związek Zawodowy „Solidarność”. Dokonał jed- nak przy tym samowolnych zmian w jego statucie: skre- ślił zapisy dotyczące prawa do strajku, dopisał natomiast stwierdzenie o kierowniczej roli PZPR. Tę sytuację najlepiej chyba skomentował opuszczający gmach sądu przewodni- czący Krajowej Komisji Porozumiewawczej Lech Wałęsa: 11 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO Wojciech Jaruzelski ogłasza właśnie narodowi, że dla jego dobra Rada Państwa wprowadza na terytorium całego kraju stan wojenny. 12 D r o g a d o „ m n i e j s z e g o z ł a ” „Zdaje mi się, że zarejestrowano inny związek niż ten, któ- ry ja reprezentuję”. Decyzja stołecznego sądu spowodo- wała pierwszy (z, jak się później okazało, wielu) poważny konflikt między „Solidarnością”, a władzami PRL. W tym samym czasie (28 października 1980 r.) powstała również pierwsza z przygotowanych przez Służbę Bezpieczeństwa lista osób przewidzianych do internowania. 4 listopada, na posiedzeniu Komitetu Obrony Kra- ju (organu Rady Ministrów odpowiedzialnego za spra- wy obronności) minister obrony narodowej Wojciech Ja- ruzelski poinformował, że został przygotowany „zestaw niezbędnych aktów prawnych dotyczących stanu wojen- nego”. Jednak władze nie były jeszcze gotowe do konfron- tacji. Nic zatem dziwnego, że 10 listopada Sąd Najwyższy uchylił poprawki wprowadzone do statutu „Solidarności” przez Sąd Wojewódzki w Warszawie. W ramach kompro- misu przedstawiciele związku zgodzili się natomiast na dołączenie do niego aneksu – postanowień konwencji Mię- dzynarodowej Organizacji Pracy oraz fragmentu porozu- mienia gdańskiego, w którym Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w Stoczni Gdańskiej uznawał kierowniczą rolę Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w państwie. Decyzja sądu nie oznaczała bynajmniej zmiany polity- ki komunistycznych władz. Przygotowania do rozwiąza- nia siłowego „polskiego kryzysu” kontynuowano, a opra- cowane wcześniej plany udoskonalano i modyfikowano. Władze wahały się co do szczegółów. Jedną z ważniej- szych kwestii spornych był zasięg terytorialny obowiązy- wania stanu wojennego. Początkowo rozważano np. moż- liwość wprowadzenia go tylko na obszarze jednego lub kilku województw. W połowie grudnia 1980 r. przymie- rzano się zresztą (przynajmniej przy Rakowieckiej) bar- dzo poważnie do takiego wariantu. Przygotowano wów- czas w MSW propozycje działań w celu „zahamowania 13 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO antysocjalistycznych i negatywnych inicjatyw”. Zamierza- no m.in. przeciwdziałać organizowaniu spotkań z załoga- mi przez Jacka Kuronia i innych członków opozycji. Propo- nowano również w przypadku, gdy „KSS «KOR» zaostrzy walkę zatrzymać J. Kuronia i bliskich jego współpracowni- ków oraz wszcząć postępowanie karne przeciwko wymie- nionym i doprowadzić do rozprawy sądowej”. Jednocześnie miano „aktywnie rozpracowywać działania M[iędzyza- kładowego] K[omitetu] Z[ałożycielskiego] Mazowsze i MKZ Gdańsk” w celu jego obrony. Natomiast w przypadku prób zorganizowania strajku w obronie Jacka Kuronia postulo- wano „ogłoszenie stanu wojennego dla regionów zagrożo- nych taką akcją”. Ostatecznie jednak, w obawie przed straj- kami solidarnościowymi w pozostałych częściach kraju, zrezygnowano z koncepcji wprowadzenia stanu wojenne- go jedynie na części terytorium Polski. Innym problemem, który musieli rozstrzygnąć autorzy koncepcji „mniejszego zła”, był sposób wprowadzenia sta- nu wojennego. Władze zdawały sobie bowiem doskona- le sprawę z tego, że zgodnie z konstytucją decyzję o jego wprowadzeniu może podjąć jedynie Sejm PRL. Ponieważ jednak nie dawało to gwarancji zachowania całej operacji w tajemnicy, co było warunkiem jej powodzenia (komuni- styczni przywódcy wręcz panicznie obawiali się, że może się ona po prostu nie udać i dlatego do grudnia 1981 r. aktu- alny był jeden z wariantów, czyli skorzystanie z „bratniej pomocy” wojsk Układu Warszawskiego), zdecydowano się na uchwałę Rady Państwa, czyli złamanie obowiązujące- go prawa. 16 lutego 1981 r. została przeprowadzona wspól- na „gra sztabowa” MON i MSW, podczas której testowano plany Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i Minister- stwa Spraw Wewnętrznych. To właśnie wówczas za naj- korzystniejszy moment do rozpoczęcia całej akcji został uznany dzień wolny, najlepiej noc z soboty na niedzielę. 14 D r o g a d o „ m n i e j s z e g o z ł a ” Tym, co długo powstrzymywało kierownictwo PZPR przed wprowadzeniem stanu wojennego, była obawa przed reakcją społeczeństwa. Dlatego też od połowy mar- ca 1981 r. skoncentrowano się na przygotowaniach propa- gandowych i działaniach o charakterze socjotechnicznym. Realizowana była taktyka tzw. „odcinkowych konfronta- cji”, sformułowana w MSW jeszcze pod koniec grudnia 1980 r. 19 marca 1981 r., podczas sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, zaproszeni na nią w celu zapre- zentowania racji strajkujących rolników przedstawiciele „Solidarności” i „Solidarności” Rolników Indywidualnych nie zostali dopuszczeni do głosu. Delegacja związkowców, która wraz z częścią radnych przygotowywała oświad- czenie w tej kwestii, została usunięta z budynku WRN siłą przez milicję pod dowództwem majora Henryka Bednar- ka. Przewodniczący bydgoskiego MKZ Jan Rulewski oraz Mariusz Łabentowicz i Michał Bartoszcze (przedstawicie- le rolniczej „Solidarności”) zostali pobici. Tak rozpoczął się najpoważniejszy kryzys w stosunkach między władzami PRL a NSZZ „Solidarność” w okresie tzw. karnawału, czy- li okresie między sierpniem 1980 r., a grudniem 1981 r. Do dziś nie wiadomo, czy był to przypadek, czy „wypadek przy pracy” przy realizacji taktyki „odcinkowych konfrontacji”, czy też może kolejna przymiarka do wprowadzenia sta- nu wojennego. Tym razem pod osłoną wojsk Układu War- szawskiego – w Polsce trwały, bowiem rozpoczęte dzień wcześniej manewry „Sojusz 81”… Kryzys bydgoski skończył się jednak tzw. porozumie- niem warszawskim – ugodą, która nie satysfakcjonowa- ła żadnej ze stron. Nie oznaczało to absolutnie porzucenia planów wprowadzenia stanu wojennego. Wręcz prze- ciwnie. Działania planistyczno-sztabowe kontynuowano w Wojsku Polskim do końca października 1981 r., a w Mi- nisterstwie Spraw Wewnętrznych – jeszcze na początku 15 Komunistyczne władze natychmiast reagowały na wszelkie przejawy buntu... na zdjęciach sceny ze strajku okupacyjnego studentów i części kadry w Wyższej Oficerskiej Szkole Pożarnictwa pod koniec listopada 1981 roku. D r o g a d o „ m n i e j s z e g o z ł a ” grudnia tego roku. Najważniejsze były jednak działania propagandowe zmierzające do zmniejszenia poparcia spo- łecznego dla „Solidarności”, którą w mediach (szczególnie Telewizji Polskiej i Polskim Radiu, które /zwłaszcza TVP/ pozostawały bastionem propagandy) atakowano za wy- kraczanie poza ramy działalności związkowej. Oskarżenia o „działalność polityczną” nasiliły się po pierwszej turze I Krajowego Zjazdu Delegatów związku” (5–10 września 1981 r.). Szczególnie gwałtownie krytykowano Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej, które peerelowskie władze określiły jako nie tylko mieszanie się w sprawy innych państw, ale wręcz awanturnictwo. „Jest to obłędna pro- wokacja wobec sojuszników Polski, których współdziała- nie stanowi podstawowy warunek i gwarancję stabilizacji i rozwoju gospodarczego kraju, terytorialnej integralno- ści, bezpieczeństwa i pokoju naszej ojczyzny” – oceniali członkowie partyjnych władz. Komunistyczne władze nie ograniczyły się bynajmniej jedynie do oświadczeń. Dzień po zakończeniu pierwszej tury zjazdu miała miejsce najpoważniejsza przed grud- niem 1981 r. przymiarka do wprowadzenia stanu wojen- nego. Wiceminister spraw wewnętrznych Adam Krzysz- toporski (resortowy „liberał”) uznał jej wynik za „rezultat dywersyjnej dział[alności] antykomunistycznej”. Skry- tykował przyjęty przez związek program jako „niero- botniczy”. Stwierdzał wręcz, że zjazd powoduje konflikt międzynarodowy i zagrożenie niepodległości Polski. A na- wet pytał dramatycznie: „Co ma zrobić Biuro Polityczne, czy ma odbyć się II tura Zjazdu „S[olidarności]”, czy zwo- łać Nadzwyczajny Zjazd [PZPR]. Konfrontacja, zamknie- my 1500 ludzi, wywołamy strajk generalny i co dalej?”. Jednocześnie znacznie ostrożniej formułował strategię władz: kontynuacja walki z „ekstremą”, ostrożna dzia- łalność w środkach masowego przekazu, egzekwowanie 17 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO prawa (nawet kosztem „odcinkowych konfrontacji”) czy ograniczanie „wrogich wpływów” „Solidarności”. Cztery dni później (15 września), podczas posiedzenia Biura Po- litycznego KC PZPR, minister spraw wewnętrznych Cze- sława Kiszczak przedstawił propozycje resortu: niedo- puszczenie do II tury zjazdu, aresztowanie „wszystkich sił ekstremalnych” oraz zamknięcie granic. Jednak Biu- ro Polityczne, mimo że przyjęło do wiadomości sprawoz- danie i propozycje Kiszczaka, to jednak nie podjęło żadnej decyzji. Wydało natomiast (16 września) bezprecedenso- we oświadczenie, w którym stwierdzało m.in.: „Przebieg i uchwały pierwszej części zjazdu podniosły do rangi ofi- cjalnego programu całej organizacji awanturnicze tenden- cje i zjawiska, które występowały w «Solidarności» – choć wydawały się nurtami skrajnymi. Tym, samym jedno- stronnie złamane zostały porozumienia zawarte w Gdań- sku, Szczecinie i Jastrzębiu. Zastąpiono je programem po- litycznej opozycji, która godzi w żywotne interesy narodu i państwa polskiego”. Wydaje się, że był to moment, kiedy peerelowskie władze uznały, że siłowa konfrontacja sta- ła się nieunikniona. Przywódcy PRL zdali sobie, bowiem sprawę, że Służbie Bezpieczeństwa nie udało się przejąć kontroli nad „Solidarnością”… Nie dziwi zatem, że w tej sytuacji na trzy dni przed za- kończeniem drugiej tury I KZD (4 października 1981 r.) na posiedzeniu kierownictwa MSW minister spraw we- wnętrznych Czesław Kiszczak zlecił swym podwładnym „wpuszczanie przeciwnika w maliny”, „stawianie wroga w kompromitującym położeniu”, „utrzymywanie atmos- fery napięcia” oraz „podgrzewanie nastrojów, gdyż kolej- ne strajki mogą dać pretekst do wprowadzenia stanu wo- jennego”. Dzięki działaniom, zwłaszcza propagandowym, władz i SB jesienią 1981 r. (jak wynika z badań Ośrodka Badań 18 D r o g a d o „ m n i e j s z e g o z ł a ” Opinii Publicznej i Studiów Programowych Komitetu ds. Radia i Telewizji) poparcie społeczne dla „Solidarności” znacząco spadło (z 74 w drugiej dekadzie września do 58 w drugiej połowie listopada). W tym samym czasie zaufanie do rządu miało wzrosnąć (z 30 do 51 ). Był to bardzo ważny sygnał dla planistów stanu wojennego, że Polacy są zmęczeni przedłużającym się napięciem, pusty- mi półkami i że coraz częściej mają pretensje do związ- ku, z którym wiązali przecież tak wielkie nadzieje – jego członkami zostało prawie 10 milionów osób… Przywódcy PRL nadal szukali pretekstu, propagando- wego uzasadnienia wprowadzenia stanu wojennego. Ofi- cjalnie jednak prowadzili ze związkiem rozmowy – 4 listo- pada 1981 r. doszło np. do spotkania „wielkiej trójki”, czyli premiera Wojciecha Jaruzelskiego, prymasa Józefa Glempa i przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Lecha Wałęsy. By- ła to jednak tylko gra pozorów, bowiemw tym samym cza- sie (jesienią 1981 r.) wszelkie negocjacje rządu ze związkiem kończyły się niepowodzeniem. I to bynajmniej nie z powo- du postawy przedstawicieli NSZZ „Solidarność”, lecz ich partnerów z komunistycznych władz, którzy nie byli za- interesowani kompromisem. I nie byli gotowi do jakich- kolwiek ustępstw, których zresztą oczekiwali od drugiej strony. Tak tę postawę opisywał doradca Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” Bronisław Geremek: „«Solidarność» chce rozmawiać o praworządności. Rząd opowiada: nie, bo nie. «Solidarność chce rozmawiać o dostępie do środków masowego przekazu. Rząd odpowiada – nie, bo nie jeste- śmy przygotowani. O podwyżkach cen – rząd chce rozma- wiać natychmiast. Stanowisko rządu w sprawie strajków też jest wyraźne – strajków powinno nie być”. Wracając do szukania przez komunistyczne władze pretekstu, usprawiedliwienia dla stanu wojennego, war- to przypomnieć, że szukali go również u sojuszników. Tak 19 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO było np. podczas posiedzenia Komitetu Ministrów Obro- ny państw członkowskich Układu Warszawskiego, które odbyło się w Moskwie w dniach 1–4 grudnia 1981 r. W je- go trakcie wiceminister obrony narodowej Florian Siwic- ki (na polecenie Jaruzelskiego) zaproponował uzupełnienie oświadczenia prasowego kończącego naradę o następują- ce słowa: „Komitet ministrów obrony wyraził swoje za- niepokojenie rozwojem sytuacji w PRL, wywołanym wy- wrotową działalnością sił antysocjalistycznych, które stwarzają trudności w realizacji zobowiązań sojuszni- czych sił zbrojnych państw członkowskich Układu War- szawskiego i wywołują konieczność podjęcia stosownych kroków w celu zapewnienia bezpieczeństwa wspólno- ty socjalistycznej w Europie”. Poprawkę tę, zawierającą niedwuznaczną groźbę inwazji na Polskę, zgłosił formal- nie minister obrony Związku Sowieckiego Dymitrij Usti- now. Sprzeciwili się jej jednak ministrowie obrony Wę- gier i Rumunii. Nie pomogły ani tłumaczenia Siwickiego, że uzupełnienie tekstu „byłoby zimnym prysznicem dla kontrrewolucji, a zarazem poparciem dla walki polskie- go kierownictwa z reakcją […] Nie chodzi tu o żadne kon- kretne kroki wojskowe, ale o moralno-polityczne popar- cie dla partyjnego i państwowego kierownictwa PRL”. Nie pomogło też złagodzenie pierwotnego tekstu, ani też na- cisk strony radzieckiej. W tym przypadku decydująca była nieprzejednana postawa I sekretarza Komitetu Centralne- go Rumuńskiej Partii Komunistycznej Nicolae Ceausescu, który obawiał się, że otwiera on furtkę do ewentualnej in- terwencji wojsk Układu Warszawskiego w Polsce. Co prawda władzom PRL nie udało się uzyskać oświad- czenia sojuszników o rzekomo grożącej Polsce inter- wencji, ale za to dwóm cennym agentom Służby Bezpie- czeństwa (Eligiuszowi Naszkowskiemu, szefowi pilskiej „Solidarności” i tajnemu współpracownikowi „Grażyna” 20 D r o g a d o „ m n i e j s z e g o z ł a ” oraz Wojciechowi Zierke, przewodniczącemu Zarządu Re- gionu Słupskiego i TW „Jola”) udało się nagrać fragmenty nieformalnej, zamkniętej narady Prezydium Komisji Kra- jowej i przewodniczących zarządów regionalnych NSZZ „Solidarność” w Radomiu (3 grudnia 1981 r.). Odpowied- nio zmontowane i nagłośnione, posłużyły później za do- wód rzekomego dążenia przywódców związku, na czele z Lechem Wałęsą, do konfrontacji siłowej i jedno z głów- nych uzasadnień propagandowych konieczności wprowa- dzenia stanu wojennego. Innym – długo używanym ar- gumentem – była przygotowana, nie wiadomo przez kogo i na czym miała polegać – prowokacja podczas planowanej przez Region Mazowsze pokojowej manifestacji. W międzyczasie przeprowadzono „próbę generalną” wprowadzenia stanu wojennego, czyli pacyfikację Wyż- szej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie (2 grud- nia), w jej ramach wprowadzono m.in. blokadę łączności telekomunikacyjnej. Trzy dni później (5 grudnia 1981 r.), Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczo- nej Partii Robotniczej zaakceptowało wprowadzenie stanu wojennego, pozostawiając Wojciechowi Jaruzelskiemu de- cyzję o przysłowiowym „naciśnięciu guzika”. O podjętych decyzjach zostali powiadomieni sojusznicy, ze Związkiem Radzieckim na czele. Jednak wprowadzenie stanu wojen- nego opóźniało się, gdyż władze czekały na najlepszy mo- ment. 11 grudnia rozpoczęło się ostatnie, jak się później okazało, posiedzenie Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” w Gdańsku, w historycznej Sali BHP Stoczni Gdańskiej. Pla- nowane na dwa dni obrady (jak zwykle) przedłużyły się. Dzięki temu możliwe było zatrzymanie zgromadzonych tam najważniejszych przywódców związku, co było jed- nym z warunków powodzenia całej operacji. Kiedy 12 grudnia 1981 r. władze uruchamiały machi- nę stanu wojennego, przywódcy związku rozmawiali 21 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO o sposobach rozwiązania kryzysu – pojawił się m.in. po- mysł abolicji dla funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Obrady „krajówki” kończyły się już po północy, 13 grud- nia… Złowieszczo zabrzmiały zamykające je słowa pro- wadzącego obrady: „Słowik, nie kracz…”. Tymczasem wy- rwani z łóżek i zwiezieni do Belwederu członkowie Rady Państwa, w obecności nie będących jej członkami grona wyższych wojskowych, zapoznawali się w pośpiechu z pa- kietem aktów prawnych, które mieli przyjąć. Przy jednym głosie przeciwnym (Ryszarda Reiffa) oraz jednym wstrzy- mującym się (prof. Jana Szczepańskiego) „zaklepali” dekre- ty dotyczące stanu wojennego (więcej na ten temat nastę- ny rozdział). Była godz. 3.00 rano i większość przywódców „Solidarności” internowano już kilka godzin wcześniej. Działania władz PRL rozpoczęły się zresztą przed przy- jęciem aktów prawnych stanu wojennego. Pierwsze szy- frogramy z poleceniem rozpoczęcia akcji przez funkcjo- nariuszy MO i SB trafiły do komendantów wojewódzkich Milicji Obywatelskiej już 12 grudnia przed godz. 16.00. Jesz- cze przed północą na ulicach miast pojawiły się wspólne pa- trole milicjantów i żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, czołgi, transportery opancerzone i wozy bojowe. Władze zmilitaryzowały najważniejsze instytucje i zakłady pra- cy, kierując do nich komisarzy wojskowych. Formalnie rzą- dy w kraju przejęła utworzona w nocy z 12 na 13 grudnia Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego, pozakonstytucyj- ny organ złożony z wyższych oficerów z Wojciechem Jaru- zelskim na czele. Był to jednak zabieg czysto propagando- wy – wojsko w Polsce zawsze cieszyło się dużym prestiżem. Najważniejsze decyzje zapadały w tzw. Dyrektoriacie, nie- formalnym gronie, które tworzył Jaruzelski wraz ze swy- mi najbliższymi współpracownikami z rządu i partii… Nie sposób nie przypomnieć, że w przygotowaniu stanu wojennego przywódcy PRL korzystali z pomocy 22 D r o g a d o „ m n i e j s z e g o z ł a ” towarzyszy radzieckich. Wbrew powszechnie głoszo- nej tezie nie miał on bowiem uchronić kraju przed sowiec- ką interwencją, a być dla Moskwy dużo korzystniejszym (mniej kosztownym gospodarczo, politycznie i militarnie) rozwiązaniem. O skali współpracy z Sowietami przy pa- cyfikacji zbuntowanego polskiego społeczeństwa najlepiej świadczy pewien szczegół związany z drukiem Obwiesz- czenia o wprowadzeniu stanu wojennego ze względu na bezpie- czeństwo państwa, chyba najbardziej znanego dokumentu stanu wojennego. Otóż zostało ono powielone (w 250 tys. egzemplarzy) w drukarni Komitetu Bezpieczeństwa Pań- stwowego przy Radzie Ministrów Związku Sowieckiego w pierwszych dniach września 1981 r. Towarzysze zza Buga mieli przy tym wykazać pełną gotowość do realizacji proś- by strony polskiej. I to „mimo różnorakich trudności, wyni- kających głównie z małej mocy urządzeń, na których zde- cydowano je drukować”. Notabene, ze względu na ich uwagi do projektu obwieszczenia „wprowadzono kilkanaście po- prawek […] dotyczących liternictwa i szaty graficznej”… II JAK WYKUWAŁ SIĘ DEKRET, CZYLI KULISY TWORZENIA PRAWA STANU WOJENNEGO PYTANIE, CZY STAN WOJENNY BYŁ LEGALNY, wyda- je się absurdalne. A tymczasem jest w pełni zasadne. I nie chodzi tu bynajmniej o taki „szczegół”, że Rada Państwa nie miała prawa uchwalać dekretu o stanie wojennym w trakcie kadencji Sejmu PRL. A o coś zupełnie innego – akt prawny „uchwalony” w nocy z 12 na 13 grudnia nigdy nie został bowiem opublikowany w „Dzienniku Ustaw”, a przynajmniej nie w takiej postaci, w jakiej członkowie RP go przegłosowali… Jak do tego doszło? Ustawodawstwo, na mocy którego wprowadzono w Pol- sce stan wojenny, co zrozumiałe (konieczność zachowania tajemnicy dla powodzenia siłowej rozprawy z „Solidarno- ścią”), było przygotowywane przez bardzo wąskie grono osób. Stosowne projekty opracowywano w Sztabie Gene- ralnym Ludowego Wojska Polskiego. Były one następnie opiniowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Całość prac koordynował zaś Komitet Obrony Kraju, or- gan Rady Ministrów powołany w celu koordynowania re- alizacji zadań obronnych przez inne organa administracji państwowej. Nie dysponujemy niestety wiedzą, kiedy do- kładnie te prace zakończono. Wiadomo, że podczas posie- dzenia KOK, w dniu 4 listopada 1980 r., Wojciech Jaruzel- ski informował, iż „zestaw niezbędnych aktów prawnych 27 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO Od tej chwili wszystko stało się jasne... „władza ludowa” postanowiła wystąpić przeciwko własnym rodakom (na zdjęciu unikatowy tekst oryginalnego dekretu o stanie wojennym nieuwzględniający poprawek wprowadzonych po interwencji przedstawicieli Kościoła katolickiego). J a k w y k u w a ł s i ę d e k r e t dotyczących stanu wojennego” został już przygotowany. Z pewnością nie oznaczało to jednak zakończenia prac nad nimi, tym bardziej, iż zmieniała się sama koncepcja stanu wojennego. Więcej wiemy o okolicznościach jego uchwalenia. Rzecz niby znana, ale zawsze warta przypomnienia. Posiedze- nie Rady Państwa, podczas którego zatwierdzono prze- pisy prawne wprowadzające stan wojenny, rozpoczęło się… około 1.00 w nocy, czyli już 13 grudnia 1981 r. W go- dzinę po formalnym wprowadzeniu przez RP stanu wo- jennego! I w kilka godzin po uruchomieniu całej operacji – w tym czasie wielu działaczy „Solidarności” i opozycji było już zatrzymanych, a wojsko oraz milicja opanowy- wały polskie ulice i takie obiekty strategiczne jak radio i telewizja czy urzędy telekomunikacyjne. Przy tym fakt, że członkowie Rady Państwa, w zdecydowanej większości wyrwani z łóżek i zwiezieni do Belwederu, nie mieli cza- su na dokładne przestudiowanie aktów prawnych, które uchwalali, wydaje się już jedynie drobiazgiem. Po prostu wysłuchali całego pakietu w obecności grona wojsko- wych, nie będących oczywiście członkami rady. Atmosfe- rę, w jakiej uchwalano przepisy regulujące funkcjonowa- nie kraju przez najbliższych kilkanaście miesięcy, najlepiej chyba oddają wspomnienia członka RP Ryszarda Reiffa, który jako jedyny głosował przeciwko uchwaleniu dekre- tów (inny jej członek prof. Jan Szczepański wstrzymał się od głosu): „W Belwederze, gdzie miało odbyć się owo nad- zwyczajne posiedzenie Rady Państwa, było już pełno. Na sali było drugie tyle ludzi w mundurach – wyższych ofice- rów i generałów […] Nastrój ciężki, wojskowi i cywile trzy- mali się oddzielnie. Ktoś z boku zapytał stojącego oficera: – «Czy wkroczyli Rosjanie?» – «Nie, ale ich sztab jest dwie- ście metrów stąd» – Oficer oddalił się szybko”. Jak wspo- minał z kolei inny członek RP Kazimierz Barcikowski: 29 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO „Posiedzenie otworzył przewodniczący Rady profesor Henryk Jabłoński. Przed członkami leżały na stole pro- jekty uchwał i dekretów. Profesor Jabłoński udzielił gło- su generałowi Tadeuszowi Tuczapskiemu, wiceministro- wi obrony [nie będącemu członkiem Rady Państwa – GM], który z grupą kilku wyższych oficerów zajmował miejsce przy stole w sali posiedzeń. Generał w zwartym i krót- kim wystąpieniu poinformował o przejęciu inicjatywy przez wojsko oraz zgłosił wniosek, by Rada Państwa przy- jęła uchwałę o wprowadzeniu stanu wojennego i dekrety zawierające przepisy prawne właściwe w nowej sytuacji. Główna teza wystąpienia zawarta była w stwierdzeniu, że ponieważ politycy okazali się niezdolni do opanowania kryzysu i postępuje upadek państwa, wojsko bierze inicja- tywę w swoje ręce, by ratować kraj”. W trakcie dyskusji swoje obiekcje zgłosili Reiff i Szcze- pański. W odpowiedzi T. Tuczapski – jak relacjonuje K. Bar- cikowski – „zwrócił uwagę na fakt, że akcja już się toczy i tylko Rada Państwa może jej nadać ramy prawne”. Na- stępnie wojskowi prawnicy scharakteryzowali przedłożo- ne członkom RP akty prawne. Za ich przyjęciem opowie- działa się zdecydowana większość Rady Państwa. I około 3.00 nad ranem przewodniczący RP H. Jabłoński zakończył jej posiedzenie. Warto w tym miejscu wspomnieć o zna- miennym szczególe niezwiązanym bezpośrednio z dekre- tem o stanie wojennym. Otóż po zakończeniu posiedze- nia Rady Państwa do Ryszarda Reiffa miał podejść jeden z oficerów WP i powiedzieć mu szeptem: „Marszałek Ku- likow, który od kilku dni oczekiwał tego, co dziś nastąpi- ło, z pewnością ma już raport o tym posiedzeniu. O tym, że pan był przeciw, oczywiście też go poinformowano”… Uchwalony wówczas dekret o stanie wojennym nie zo- stał jednak, jak mogłoby się wydawać, niezwłocznie opu- blikowany w „Dzienniku Ustaw”. Podobnie jak pozostałe 30 J a k w y k u w a ł s i ę d e k r e t Ryszard Reiff – członek Rady Państwa, który sprzeciwił się wprowdzeniu stanu wojennego. akty prawne (dekrety) regulujące życie Polski i Polaków w czasie stanu wojennego trafił do dalszej obróbki. Praco- wano nad nimi w kolejnych dniach w Urzędzie Rady Mi- nistrów, ponadto poszczególne resorty mogły nadsyłać (do 16 grudnia do godziny 10.00) swoje uwagi do doręczo- nych im w dniu wprowadzenia stanu wojennego regulacji. Nie udało się (przynajmniej do tej pory) odnaleźć propono- wanych przez ministerstwa zmian do niego. Zachowały się natomiast uwagi Departamentu Prawnego Minister- stwa Sprawiedliwości do dwóch innych dekretów – o po- stępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie obowiązywania stanu wojenne- go oraz o przekazaniu do właściwości sądów wojskowych spraw o niektóre wykroczenia. Do tego pierwszego resort sprawiedliwości zgłosił dwie, a do tego drugiego trzy za- strzeżenia. Jego prawnicy zakwestionowali m.in. „zbyt 31 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO szeroki katalog przestępstw objętych postępowaniem do- raźnym”, czy pomysł przekazywania w czasie pokoju (na- wet w okresie stanu wojennego) kompetencji sądów po- wszechnych sądom wojskowym. Nieoczekiwanie wpływ na ostateczny kształt dekre- tu o stanie wojennym miał też Kościół katolicki. Otóż ja- ko jeden z pierwszych z prawodawstwem stanu wojenne- go mógł się zapoznać prymas Polski Józef Glemp – był to ze strony władz ukłon (zresztą już kolejny po Sierpniu ’80 i powstaniu „Solidarności”, która stała się głównym wro- giem peerelowskich przywódców) w stronę Kościoła, ma- jący na celu jego neutralizację. Dekret o stanie wojennym przestudiowali uważnie prawnicy związani z Episkopa- tem (Andrzej Stelmachowski i Władysław Siła-Nowicki). Jak stwierdza ten pierwszy: „Do dziś mam kserokopię te- go bardzo osobliwego tekstu. Dekret ten był jeszcze bez daty, wykropkowane było tylko miejsce na nią, u góry by- ło napisane tajne, numer taki i taki”. Wytyczne prymasa były jasne „nie poruszać spraw gospodarczych, nie poru- szać spraw organizacyjnych”, a skupić się na kwestiach naruszenia praw człowieka i praw Kościoła. Prawnicy ko- ścielni zwrócili uwagę na dwie kwestie – uregulowania ograniczające możliwość działania Kościoła w czasie sta- nu wojennego, oznaczające wręcz powrót do okresu stali- nowskiego i bardzo niską delegację odnośnie użycia broni (mógł o tym zdecydować na miejscu dowódca pododdzia- łu, co oczywiście zwiększało niebezpieczeństwo rozlewu krwi). Jak wynika z relacji Andrzeja Stelmachowskiego de- legacja kościelna (oprócz niego znaleźli się w niej biskup Bronisław Dąbrowski oraz ksiądz Alojzy Orszulik) jesz- cze 13 grudnia spotkała się z reprezentującym władze Ka- zimierzem Barcikowskiem, członkiem Biura Politycznego Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robot- niczej i Rady Państwa. Przekazali oni swemu rozmówcy 32 Prymas Polski kardynał Józef Glemp doskonale wiedział, że przekazanie stronie kościelnej projektu dekretu o stanie wojennym ma głównie na celu zneutralizowanie działań Kościoła katolickiego. zastrzeżenia w stosunku do dekretu o stanie wojennym. A ten miał podnieść słuchawkę, zadzwonić do redakcji „Dziennika Ustaw” z pytaniem czy dziennik zawierający dekret o stanie wojennym został już wydrukowany. A kie- dy usłyszał: „Nie, bo jest niedziela, drukarze przyjdą do- piero w poniedziałek”, stwierdził: „A, jak tak, to proszę ar- tykuł ten i ten skreślić, resztę przenumerować od nowa”. W ten sposób z uchwały o stanie wojennym zostały usu- nięte przepisy ograniczające swobodę działania Kościo- ła w czasie stanu wojennego, dające jednocześnie komu- nistycznym władzom możliwość ingerowania w obsadę stanowisk kościelnych… W ten sposób z dekretu uchwa- lonego przez całą RP, decyzją jednego z jej członków, anu- lowano jeden z artykułów (konkretnie artykuł 35). Jed- nakże w skutek czyjegoś niedopatrzenia opublikowano go w pełnym brzmieniu w „Monitorze Dolnośląskim”… 33 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO To jednak jeszcze – o czym była mowa – nie koniec zmian w prawodawstwie stanu wojennego. W Urzędzie Rady Ministrów zostało ono poddane dalszej redakcji. Dzięki śledztwu prowadzonemu przez Instytut Pamięci Narodowej wiadomo, że rano 14 grudnia 1981 r. z aktami prawnymi uchwalonymi przez Radę Państwa zapoznali się „główni legislatorzy” – radcowie prawni z Urzędu Rady Ministrów, czyli grono pięciu – sześciu osób. Jak wynika z ich zeznań, oświadczyli oni dyrektorowi Biura Prawnego Kazimierzowi Siarkiewiczowi, że „obecnie trwa jesienna sesja Sejmu i nie ma podstaw prawnych do wydania przez Radę Państwa dekretów z mocą ustawy”. Jednakże ten (mimo początkowo zaskoczenia, miał nawet stwierdzić: „to, co ja mam im powiedzieć?”) zobowiązał swych pod- władnych do „przepracowania” otrzymanych przepisów, a raczej ich projektów – nie zawierały one dat (ani wyda- nia aktów prawnych, ani też „Dziennika Ustaw”). W ocenie prawników z URM „opracowane były [one] bardzo złym językiem, topornym”. Mieli oni uznać, że „pewnie wojsko- wi je pisali”, na co wskazywałybłędy stylistyczne i języko- we. Jeszcze dalej poszła w ocenach, jak zeznała po latach, jedna z prawniczek: „Osobiście wątpiłam, czy w ogóle zo- stały one sporządzone w Polsce. Były po prostu napisane w taki sposób, jakby ktoś, kto je pisał nie miał kontaktu z całokształtem naszego prawa”… Jak dodawała: „Niezwy- kłym było to, że zgodnie z tymi dekretami przestała ist- nieć druga instancja administracyjna i możliwość odwo- łania się”. Notabene ten stan rzeczy częściowo zmienił dopiero Sejm PRL ustawą z 25 stycznia 1982 r. o szczegól- nej regulacji prawnej w okresie stanu wojennego, dopusz- czając sądową kontrolę określonych decyzji administra- cyjnych, wydawanych w sprawach indywidualnych. Oczywiście nie trzeba dodawać, że normatywy były też przygotowane niezgodnie z regułami legislacyjnymi. Nic, 34 J a k w y k u w a ł s i ę d e k r e t zatem dziwnego, że prawnicy z Urzędu Rady Ministrów mimo pośpiechu (każdy z nich dla przyspieszenia prac otrzymał „pewien pakiet” prawodawstwa stanu wojen- nego) poprawiali dekrety przez cały 14 grudnia. Propono- wali oni „drobne zmiany dotyczące praw pracowniczych, rodziny i nieletnich”. Pracę (a właściwie jej pierwszy etap) zakończyli w godzinach wieczornych. Notabene na czas jej wykonywania zostali „skoszarowani” (otrzymali zakaz opuszczania) w gabinecie dyrektora – jak się można domy- ślić, celem ich przełożonych było uniknięcie przecieku. Niestety nie wiadomo (nikt nigdy nie porównał dekre- tu uchwalonego przez Radę Państwa z tym opublikowa- nym w „Dzienniku Ustaw”) jak dalece został on zmieniony już po formalnym uchwaleniu. Co prawda, jak zeznała jed- na z prawniczek z URM: „Otrzymaliśmy zakaz opuszczania gabinetu dyrektora i polecono nam włączenie się do takiej kontroli legislacyjnej tych przepisów, która w zasadzie nie mogła zmieniać ich treści”. Jednak jak dodaje: „Wskazaliśmy na błędy legislacyjne w tych przepisach i proponowaliśmy chociaż drobne zmiany dotyczące praw pracowniczych, ro- dziny i nieletnich”. Nie można też zapominać, że propozycje zmian mogły również zgłaszać poszczególne resorty. Ostateczna wersja „Dziennika Ustaw” została przesła- na do Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów wraz z pi- smem premiera Wojciecha Jaruzelskiego 16 grudnia w go- dzinach popołudniowych. Zgodnie z jego osobistymi zaleceniami – dziennik antydatowano. Pozostały już tylko poprawki zecerskie oraz korekta, którą wykonano w no- cy. I następnego dnia w godzinach porannych rozpoczęto druk. Odbywał się on w Zakładach Graficznych „Tamka” w Warszawie. Zakończono go 18 grudnia rano. Natomiast już 17 grudnia rozpoczęto kolportaż „Dzien- nika Ustaw”. W pierwszej kolejności przesłano go (pocz- tą specjalną Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) do 35 ▪ G R Z E G O R Z M A J C H R Z A K TAJEMNICE STANU WOJENNEGO wojewodów. W kolejnych dniach otrzymywały go również inne instytucje. Ale jak twierdzi obrońca w procesach po- litycznych stanu wojennego Stanisław Afenda, wrocław- skie sądy miały nie dysponować „Dziennikiem Ustaw” jeszcze 29 grudnia 1981 r.… Nie przeszkadzało to jednak wielu prokuratorom w oskarżaniu, a sędziom w skazywa- niu na podstawie prawa, które nie mogło (a przynajmniej w żadnym cywilizowanym państwie nie powinno jesz- cze obowiązywać). Nie zostali z tego w żaden sposób roz- liczeni – w wolnej Polsce zadziałała solidarność środowi- ska i Sąd Najwyższy uniemożliwił w praktyce ich ściganie, ale to już całkiem inna (choć nie mniej ciekawa) historia… Artykuł 35 dekretu o stanie wojennym uchwalone- go przez Radę Państwa (egzemplarz nr 00970, przecho- wywany w aktach byłego Biura Prasowego Rządu URM) 1. Tworzenie, przekształcanie i znoszenie oraz ustalanie granic terytorialnych i siedzib jednostek organizacyjnych kościołów i związków wyznaniowych, a także obsadzanie stanowisk kościelnych wymaga zgody Kierownika Urzę- du do Spraw Wyznań w odniesieniu do diecezji (równo- rzędnych) albo wojewody w odniesieniu do parafii (rów- norzędnych). 2. W razie obsadzenia stanowiska kościelnego bez zgo- dy, o której mowa w ust[ępie] 1 lub wykonywania funkcji kościelnych w sposób zagrażający interesom bezpieczeń- stwa lub obronności państwa, jak również w razie powzię- cia uzasadnionego przypuszczenia możliwości takiego ich wykonywania właściwy organ administracji państwowej, określony w ust[ępie] 1, może podjąć niezbędne środki ad- ministracyjne. 3. Zasady i tryb postępowania w sprawach, o których mowa w ust[ępach] 1 i 2 określa Prezes Rady Ministrów w drodze rozporządzenia. 36 J a k w y k u w a ł s i ę d e k r e t Artykuł 35 dekretu o stanie wojennym opublikowa- nego w „Dzienniku Ustaw” Rada Ministrów może, w drodze rozporządzenia, cał- kowicie lub częściowo wstrzymywać i ograniczać pracę określonych urządzeń łączności oraz wykonywanie usług łączności pocztowej i telekomunikacyjnej.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Tajemnice stanu wojennego
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: