Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00241 007792 15713368 na godz. na dobę w sumie
Tajemnicza cudzoziemka - ebook/pdf
Tajemnicza cudzoziemka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 352
Wydawca: Harlequin Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8105-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Rosja, Anglia, XIX wiek

Beztroskie i wygodne życie światowych dam, matki i córki, jest zagrożone. Bezwzględny szantażysta żąda od nich ogromnej kwoty, a mimo to nie gwarantuje dyskrecji. Sprawa jest bardzo poważna, ponieważ dotyczy panującego władcy. Hrabina Nadia Karkowa, faworyta cara Aleksandra, jest przekonana, że jej uprzywilejowanej pozycji nic nie zagraża. Car w dalszym ciągu okazuje jej względy. Nie kryje także ojcowskiej miłości do ich córki Leonidy, pięknej i wykształconej panny. Nagle w otoczeniu hrabiny pojawia się zachowujący incognito szantażysta i twierdzi, że ma kompromitujące ją listy. Nadia domyśla się, że chodzi o jej dawną korespondencję z nieżyjącą już angielską księżną, w której nieopatrznie wyjawiła pewne szczegóły z życia cara. Podejrzewa, że szantażysta jednak blefuje, a listy nadal znajdują się w rezydencji księżnej. Z misją ich odnalezienia wysyła więc do Anglii córkę, jedyną osobę, do której ma pełne zaufanie. Nie wie, że naraża Leonidę na śmiertelne niebezpieczeństwo…

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Tłumaczyła Małgorzata Hesko-Kołodzińska Drogie Czytelniczki! Powieść Historyczna, choć tak niedawno pojawiła się w naszej ofercie, spotkała się ze sporym zaintereso- waniem. Cieszy nas odniesiony sukces, ponieważ wkładamy dużo pracy zarówno w staranny wybór najlepszych autorek i najciekawszych historii, jak i projekty okładek, tak aby oddawały piękno minio- nych epok i pobudzały wyobraźnię. Mamy nadzieję, że biorąc Powieść Historyczną do ręki, bez wysiłku przenosicie się w dawne czasy. Od września postanowiliśmy dopasować Powieść Historyczną do standardów wydawniczych pozosta- łych serii, między innymi zmieniając rozmiar czcion- ki i wielkość marginesów. Również liczba stron będzie dopasowana do objętości każdej książki. W praktyce oznacza to, że niektóre mogą mieć mniejszą liczbę stron niż dotychczas. Jednak ta zmiana nie będzie mieć wpływu na jakość powieści. Dalej w Powieści Historycznej będą wydawane książki z wyrazistymi bohaterami i sugestywnie odtworzonymi realiami historycznymi. Obok historii miłosnej znajdą się tutaj wątki sensacyjne i przygodowe oraz odniesienia do ważnych wydarzeń historycznych. A wszystko to na- pisane wartko, żywo, z wyobraźnią i humorem. a Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa Tytuł oryginału: Bound by Love Pierwsze wydanie: Harlequin Books, 2009 Redaktor serii: Barbara Syczewska-Olszewska Redakcja: Barbara Syczewska-Olszewska Korekta: Marianna Chałupczak ã 2009 by Rosemary Rogers ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2011 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Powieść Historyczna są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B, lokal 24-25 Skład, łamanie i projekt okładki: COMPTEXT Ò, Warszawa ISBN 978-83-238-8105-6 Rozdział pierwszy 1821 rok, Sankt Petersburg, Rosja Dom hrabiny Nadii Karkowej, tuż przy Newskim Prospekcie, nie był największą rezydencją w okoli- cy, lecz z pewnością najbardziej luksusową. Fronton budynku zaprojektowano wedle najlep- szych klasycznych wzorców, zachowując gustow- ne, wytworne linie licznych okien oraz dodając strzeliste kolumny na szerokim tarasie. Greckie posągi na dachu patrzyły z chłodną wyższością na górną balustradę – być może wyrażały w ten sposób dezaprobatę dla rozległego ogrodu wokół siedzi- by. Liczne kwiaty, ozdobne krzewy i marmurowe fontanny, tak uwielbiane przez rosyjską arystokra- cję, ani trochę nie kojarzyły się ze stylem klasycys- tycznym. Wnętrze domu prezentowało się równie eleganc- ko, jak fasada, a to za sprawą ociekających złotem, 6 szkarłatem i szafirem przestronnych pokoi. Natłok tak nasyconych barw sprawiał, że podczas długich, zimowych wieczorów mieszkańcy cieszyli się iluzją ciepła. Doskonałym dopełnieniem bogatego wystroju były meble z drewna wiśniowego, bardziej w stylu francuskim niż rosyjskim, zgodnie z najnowszym kaprysem hrabiny. Kosztowne fotele i kanapy pięk- nie kontrastowały z ciemnymi obrazami mistrzów szkoły flamandzkiej i tylko inkrustowane drogimi kamieniami ozdoby oraz figurki z jadeitu, rozsiane tu i tam, pochodziły z Rosji. Zwieńczeniem wszystkiego był jednak widok z okien. Wokół rezydencji wznosiły się cerkwie i kunsztowne pałace, których lśniące wieżyczki i złociste kopuły zdobiły Sankt Petersburg. Hrabianka Leonida Karkowa przeżyła w tym domu pełne dwadzieścia dwa lata, więc gdy wyj- rzała przez okno sypialni, zachwyciła się nie tyle tak dobrze sobie znaną panoramą, ile urokiem promieni późnowiosennego, ciepłego słońca. Po chwili zasiadła przed toaletką z lustrem, żeby pokojówka rozczesała jej długie, złociste włosy i splotła z nich skomplikowany kok na czubku głowy, pozostawiając przy skroniach kilka luź- nych loczków. Skromna fryzura doskonale paso- wała do idealnego owalu twarzy o alabastrowej cerze i podkreślała delikatną strukturę kości oraz olśniewające błękitem oczy i niespotykanie gęste rzęsy. Nie odziedziczyła po matce śniadej karnacji ani oszałamiającej urody, niemniej uważano ją za pięk- 7 ność. Co ważniejsze, złociste włosy i przejrzyste, niebieskie oczy Leonidy tak bardzo kojarzyły się z hrabią Karkowem, że nikt głośno nie kwes- tionował jej pochodzenia. Była to dość dziwna okoliczność, zważywszy, że panna Leonida ponad wszelką wątpliwość pochodziła z nieprawego łoża. Och, naturalnie hrabia Karkow uznał ją za córkę, a na dodatek pośpiesznie ożenił się z jej matką, nim Leonida przyszła na świat, dzięki czemu w oczach towarzystwa uchodziła za prawowitą dziedziczkę. Tylko nieliczni w całej Rosji, a może i poza granica- mi mocarstwa, nie wiedzieli, że jej matka uwikłała się w burzliwy romans z carem Aleksandrem Paw- łowiczem. Tajemnicą poliszynela było również to, że hrabia Karkow z dnia na dzień wzbogacił się o pokaźną kwotę, która w zupełności wystarczyła mu na gruntowny remont ulubionej podmoskiew- skiej posiadłości. Hrabina z kolei otrzymała upomi- nek w postaci tego uroczego domu oraz stałą pensję, umożliwiającą jej wystawne życie. Tak pokrótce przedstawiał się sekret, o którym nikt nie mówił, choć wszyscy o nim wiedzieli. Mimo że przy okazji pobytu w Sankt Petersburgu Aleksan- der Pawłowicz od czasu do czasu kierował do Leonidy zaproszenie, i tak pozostawał w jej oczach zaledwie dobrotliwym znajomym matki, a na pew- no nie ojcem. Inna sprawa, że wcale nie brakowało jej dodatkowego opiekuna, gdyż matka zdecydo- wanie wystarczała za oboje rodziców. Ledwie pokojówka skończyła pracę, gdy do pokoju energicznie wkroczyła Nadia Karkowa ubrana w suknię z wiśniowego woalu na srebrnym 8 atłasie, ze srebrzystymi wstążkami przytrzymujący- mi błyszczące ciemne loki. Jej uroda była wręcz olśniewająca i pasowała do żywiołowego sposobu bycia, choć piękną twarz hrabiny niepotrzebnie oszpecił brzydki grymas, gdy powiodła spojrzeniem po adamaszku w kolorach niebieskim i kości słoniowej, zdobiących sypialnię Leonidy. Nadia Karkowa nie mogła zrozumieć zamiłowa- nia córki do prostoty. – Mamo. – Leonida obróciła się na krześle i z nie- pokojem popatrzyła na hrabinę. Nikt nie wątpił, że matka i córka darzą się głęboką miłością, nie- mniej Nadia słynęła z silnej i nieustępliwej woli, a na dodatek miała w zwyczaju definitywnie usuwać wszelkie przeszkody, które stały jej na drodze. Nie robiła wyjątku nawet dla Leonidy. – Co tu robisz? – Sophy, pragnę niezwłocznie porozmawiać z panienką na osobności – oświadczyła Nadia. Pulchna pokojówka, córka angielskiej niani Leo- nidy, dygnęła i dyskretnie puściła oczko do hra- bianki. Zbyt dobrze znała zamiłowanie Nadii do melodramatycznych zachowań, żeby się nimi przej- mować. – Oczywiście. Oczekując, aż Sophy wyjdzie i zamknie za sobą drzwi, Leonida wstała z krzesła, gdyż doświad- czenie podpowiadało jej, że hrabinie lepiej stawić czoło na stojąco. – Czyżby coś się wydarzyło? – spytała wprost. Sam na sam z córką, Nadia nieoczekiwanie 9 straciła rozpęd i wolnym krokiem podeszła do szerokiego łoża z jedwabnym baldachimem w kolo- rze kości słoniowej. – Czy nie mogę mieć ochoty na zwykłą, prywat- ną rozmowę z córką? – To rzadkie zjawisko – zauważyła Leonida. – Nie występuje o tej porze dnia. Nadia zachichotała. – Powiedz mi, ma petite, czy ganisz mnie za lenistwo, czy też za niedostateczne zaangażowanie w rolę matki? – Ani jedno, ani drugie. Po prostu szukam przy- czyny twoich niespodziewanych odwiedzin. – Mon Dieu. – Nadia dotknęła leżącej na łóżku skromnej sukni z jasnego muślinu. – Szkoda, że nie chcesz, aby moja modiste szyła ci toalety. W czymś takim ludzie mogą cię wziąć za kogoś z tej nudnej burżuazji, a przecież jesteś młodą i piękną arysto- kratką z Rosji. Leonido, musisz mieć na względzie swój status! Nadia często przywoływała ten argument i z pew- nością nie byłaby skłonna wstawać o tak wczesnej porze tylko po to, żeby go powtórzyć. – Tak jakbym miała szansę o tym zapomnieć – mruknęła Leonida. – Co powiedziałaś? – Nadia wbiła w nią surowy wzrok. – Mamo, wolę własną krawcową – oświadczyła Leonida. – Rozumie, że gustuję w skromniejszych kreacjach niż większość kobiet. – Skromność – prychnęła Nadia i obrzuciła krytycznym spojrzeniem smukłą sylwetkę córki, 10 całkowicie pozbawioną uwodzicielskich krąg- łości, które gwarantowały zainteresowanie ze stro- ny mężczyzn. – Ile razy mam powtarzać, że kobieta z wyższych sfer nie ma żadnej władzy, jeśli brakuje jej rozumu, aby korzystać z broni otrzymanej od Boga? – Suknia ma być moją bronią? – Tylko wówczas, gdy jest zaprojektowana tak, żeby wzbudzić i podsycać zainteresowanie panów. Uczyniłam wszystko, co w mojej mocy, żeby zapew- nić ci przyszłość. Mogłabyś przebierać wśród naj- bardziej wpływowych dżentelmenów imperium. Miałabyś szansę zostać księżną, gdybyś tylko poszła za moim przykładem. – Mamo, powiedziałam ci już, że nie marzę o arystokratycznych tytułach. To twoja ambicja, nie moja. Nadia nieoczekiwanie podeszła bliżej i z groźną miną stanęła tuż przed córką. – To dlatego, że nie masz pojęcia, jak to jest żyć bez majątku i ustalonej pozycji społecznej. Możesz pogardzać moimi ambicjami, bardzo proszę, ale zapewniam cię, że budując przyszłość na miłości, w krótkim czasie zapomniałabyś o dumie. Nie ma nic romantycznego w zimnym pokoju podczas mrozów ani cerowaniu sukien dla ukrycia wy- strzępionych rąbków. Trudno też jest żyć, kiedy towarzystwo odwraca się do ciebie plecami. – Wybacz, mamo – powiedziała cicho Leonida. – Nie w tym rzecz, że lekceważę twoje poświęcenie dla mnie. Chodzi o coś innego... – Doprawdy? 11 Zaskoczona Leonida spytała: – Przepraszam? – Czy naprawdę doceniasz moje poświęcenie i wszystko, co uczyniłam? – Ależ oczywiście! Nadia chwyciła córkę za ręce i mocno je uścis- nęła. – Zatem zgodzisz się zrobić to, o co muszę cię poprosić. Leonida pośpiesznie oswobodziła się z uścisku. – Kocham cię, mamo, ale moja aprobata dla twoich poczynań ma swoje granice. Powiedziałam ci już, że nie przyjmę oświadczyn księcia Orwoles- kiego, który spokojnie mógłby być moim ojcem, a w dodatku czuć go cebulą. – To nie ma nic wspólnego z księciem. Leonida popatrzyła uważnie na matkę. Z wyrazu jej twarzy zorientowała się, że tym razem nie chodzi o kolejne, teatralne widowisko z Nadią w roli głównej. – Coś się stało? Hrabina splotła dłonie, a jej kosztowne pierś- cienie zalśniły w blasku porannego słońca. – Tak. – Opowiesz mi o tym? Nadia w milczeniu podeszła do okna, roztaczając wokół zapach drogich perfum. – Znasz zaledwie ułamek prawdy o moim dzie- ciństwie. Zdumiona Leonida spojrzała na matkę, która nie poruszała tego tematu w żadnych okolicznościach. – Wiem od ciebie, że wychowałaś się w Jaro- 12 sławiu, a potem przeprowadziłaś do Sankt Peters- burga. – Mój ojciec był dalekim krewnym Romano- wów, ale po kłótni z carem Pawłem okazał się zbyt dumny i uparty, żeby wykazać skruchę i przeprosić, więc musiał na zawsze zniknąć z dworu. – Nadia zaśmiała się z pogardą. – Głupi człowiek. Musieliś- my osiąść w okropnym, zimnym dworku, wiele mil od najbliższej wsi, tylko garstka sług chroniła dom przed kompletną ruiną. Utknęłam w kompletnej dziczy i gdyby nie niania, nie miałabym zupełnie nikogo do towarzystwa. Leonidę ogarnęło współczucie. Jej pełna życia, towarzyska, kochająca luksus matka musiała miesz- kać w ponurym, starym domu? Z pewnością właśnie tak wyobrażała sobie piekło. – Nawet nie chcę myśleć o tym, jak się wtedy czułaś – powiedziała. Nadia drgnęła i uniosła dłoń, aby pogłaskać kolię z brylantów, jakby chciała się upewnić, że wciąż ma je na szyi. – Żyliśmy w biedzie, która mnie przekonała, że należy uczynić wszystko, byle tylko uciec stamtąd jak najdalej – mówiła. – Gdy ciotka uznała, że powinna zaprosić mnie do siebie, nie posłuchałam ojca, który groził mi wydziedziczeniem. Cóż takiego miał mi do zaproponowania prócz lat samotności na odludziu? Sprzedałam więc całą biżuterię i samotnie wyruszyłam do Sankt Petersburga. – Mamo, jesteś niesamowita. Niewiele kobiet zdobyłoby się na taką odwagę. Nadia odwróciła się i uśmiechnęła. 13 – To był raczej przejaw desperacji niż odwagi. Poza tym wątpię, czy aż tak śpieszyłabym się do ciotki, gdybym wiedziała, że pod jej dachem będę bardziej służącą niż gościem. – Jestem pewna, że i tak byś wyjechała. Mało kto tak dobrze radzi sobie z usuwaniem wszelkich przeszkód na drodze do celu. – To prawda, ale sama determinacja to za mało, żeby dołączyć do wyższych sfer. Mira Toryska wprowadziła mnie na salony. Leonida dopiero po chwili skojarzyła to naz- wisko. – Masz na myśli księżnę Huntley? – Jej rodzina mieszkała w sąsiedztwie domu mojej ciotki – wyjaśniła Nadia. – Rzecz jasna, Mira była już ulubienicą towarzystwa. Słynęła z urody oraz bogactwa, ale także z dobroci. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ulitowała się nade mną i na- mówiła ciotkę, żeby pozwoliła mi wziąć udział w kilku przyjęciach, ale pozostanę jej wdzięczna do końca życia. Leonida z narastającą ciekawością słuchała zwie- rzeń matki. Dotąd uważała ją za kobietę, która nade wszystko ceni towarzystwo przystojnych, młodych oficerów, nie zaś dam z wyższych sfer. – Czy to wówczas poznałaś Aleksandra Paw- łowicza? – Tak. – Ciemne oczy Nadii złagodniały jak zawsze na wspomnienie cara. – Był przystojny, ujmujący i doprawdy wyjątkowy. Wystarczyło jed- no spojrzenie na niego, aby mieć pewność, że to człowiek stworzony do wielkich czynów. 14 Leonida powstrzymała chęć zarzucenia matki pytaniami o szczegóły jej związku z Aleksandrem Pawłowiczem. Pewne sprawy lepiej było zostawić w spokoju. – Wszystko to jest niebywale zajmujące, ale nie w pełni rozumiem, co cię trapi. Dłonie Nadii wyraźnie drżały, gdy poprawiała suknię. – Musisz zrozumieć, jak głęboką sympatią darzę Mirę... – zaczęła z wahaniem. – Dlaczego? – Niedługo po moim przyjeździe do Sankt Pe- tersburga Mira została przedstawiona księciu Hunt- leyowi. Podobnie jak wiele dobrze urodzonych dam zakochała się w przystojnym Angliku i udała się z nim do Londynu, żeby wziąć ślub. – Nadia skrzywiła się z niechęcią. – Byłam załamana utratą najdroższej przyjaciółki i jedyną pociechę znajdo- wałam w listach od niej. Dzięki wymianie korespon- dencji pozostałyśmy sobie bliskie. – To dobrze. – Problem w tym, że byłam wtedy młoda i nie- roztropna. Kiedy Aleksander Pawłowicz zaczął zdradzać zainteresowanie moją osobą, natychmiast podzieliłam się tą nowiną z Mirą. – O ile mi wiadomo, twój romans z carem Aleksandrem nie należał do szczególnie pilnie strzeżonych tajemnic. – Rzeczywiście nie – przyznała Nadia. Nigdy nie wyraziła skruchy z powodu intymnego związku z carem. – Nasza... bliskość prowokowała nie- zliczone plotki, ale nie wolno mi było powtarzać
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Tajemnicza cudzoziemka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: