Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00083 006067 13097330 na godz. na dobę w sumie
Tajemnicza nieznajoma - ebook/pdf
Tajemnicza nieznajoma - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323875406 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Bridget Elliott wyrusza do Kolorado, by sprawdzić nowe informacje dotyczące kuzynki oddanej przed laty do adopcji. Chce zakończyć pisanie książki o rodzinie, w której zamierza zdemaskować nieuczciwość swojego dziadka, Patricka Elliotta. Po drodze jednak ulega wypadkowi, na skutek którego traci pamięć. Pomocy udziela jej niezwykle przystojny szeryf, Mac Riggs...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

8 4 9 6 5 3 S K E D N I T A V 0 M Y T W Ł Z 0 4 7 A N E C 7 0 / 7 0 3 1 R N , ISSN 1641-5760 9 771641 576018 Charlene Sands 5 Tajemnicza nieznajoma 07-GR-1.indd 1 07-GR-1.indd 1 5/25/07 11:28:02 AM 5/25/07 11:28:02 AM dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Charlene Sands Tajemnicza nieznajoma Tłumaczyła Julia Zawadzka Droga Czytelniczko! Serdecznie witam w lipcu. Wreszcie zaczęły się wakacje. Podczas podróży i letniego wypoczynku nie zapomnij o naszych książkach. Oto pełna lista wakacyjnych propozycji: Tajemnicza nieznajoma – kolejna część miniserii „Dynastia Elliottów”. Poznamy historię Bridget Elliott i pewnego szeryfa... Domowe ognisko – ostatnia część miniserii „Lato pełne sekretów”. Tym razem z przeszłością zmierzy się Jake Lonergan... Żądanie miłości i Wyspa na oceanie (Gorący Romans Duo) – dwie opowieści o miłości i pułapkach losu. Życzę przyjemnej lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Każda chwila może być niezwykła. Czekamy na listy. Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Charlene Sands Tajemnicza nieznajoma Toronto • Nowy Jork • Londyn Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg Madryt • Mediolan • Paryż Sydney • Sztokholm • Tokio • Warszawa Tytuł oryginału: Heiress Beware Pierwsze wydanie: Silhouette Books, 2006 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla Korekta: Maria Kaniewska © 2006 by Harlequin Books S.A. © for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej książce są ikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych czy umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak irmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Gorący Romans są zastrzeżone. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: Studio Q, Warszawa Printed in Spain by Litograia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-5052-6 Indeks 356948 GORĄCY ROMANS – 785 ROZDZIAŁ PIERWSZY – Ani mi się waż tu psuć! – zawołała Bridget Elliott, ale mimo jej próśb i gróźb wypożyczony samochód zde- cydowanie odmówił posłuszeństwa. Silnik zgasł na do- bre i nie zdołało go ożywić ani wielokrotne przekręcanie kluczyka w stacyjce, ani naciskanie pedału gazu. Za oknem rozpościerała się przecięta szosą monoton- na pustka spalonej słońcem ziemi Kolorado. Jaskrawy wschód słońca zapowiadał nadejście kolejnego upalne- go dnia. Urodzona i wychowana w Nowym Jorku Brid- get przywykła do letnich upałów, ale w Kolorado znala- zła się po raz pierwszy i jej wrażenia nie były najlepsze. Szczerze mówiąc, miała nadzieję, że odwiedza ten stan ostatni raz w życiu. Przybyła tu niespodzianie z pewną ważną misją. Po- przedniego wieczoru, na przyjęciu weselnym swojego kuzyna Cullena, usłyszała informację, która tak ją za- intrygowała, że wsiadła w pierwszy samolot, by ją oso- biście zweryikować. Liczyła na to, że na miejscu zdo- ła ustalić fakty, które pozwolą jej dokończyć książkę  Charlene Sands o dziadku mającą ujawnić wszystkie sekrety i kłamstwa, za pomocą których od dwóch pokoleń manipulował swoją rodziną. Patrick Elliott, patriarcha rodu, właści- ciel i dyrektor generalny Elliott Publication Holdings, jednego z największych koncernów prasowych na świe- cie, miał być wreszcie zdemaskowany i ukazany w praw- dzie. Niemiłej prawdzie. I cały klan Elliottów nic nie bę- dzie mógł na to poradzić. Bridget zamierzała oczyścić atmosferę, ujawnić rodzinne tajemnice i skandale i uka- zać prawdę, która powaliłaby dziadka na kolana. W pełni sobie na to zasłużył. Jego ostatni wyczyn z początku tego roku zdumiał i rozgniewał całą rodzinę. Patrick Elliott zapowiedział, że niedługo przejdzie na emeryturę, ale zamiast wyznaczyć swego sukcesora, ten stary lis postanowił zdrowo namieszać i zmusić czwórkę swoich dzieci, by walczyły między sobą o jego fortunę, władzę i stanowisko. Bridget doszła do wniosku, że miarka się przebra- ła, i ruszyła do boju. Ostatnie sześć miesięcy poświęci- ła na poszukiwania dziecka Finoli, swojej ciotki. Uro- dzone, kiedy Finola była jeszcze panną, zostało oddane do adopcji. Wymusił to na córce Patrick Elliott. Brid- get, która pracowała w magazynie Finoli jako kierownik działu zdjęć i fotograf, czuła, że mimo upływu dwudzie- stu lat ciotka nie zdołała się pogodzić z tą stratą i aby wypełnić pustkę w swoim życiu, poświęciła się bez resz- ty pracy w „Charismie”. Kiedy na przyjęciu weselnym Cullena ktoś wspo- Tajemnicza nieznajoma  mniał, że wie, gdzie umieszczono córeczkę Finoli, Brid- get bez chwili wahania postanowiła wyruszyć na poszu- kiwania do Winchester. O szóstej nad ranem na lokalnej drodze, którą jecha- ła z lotniska, nie było żywej duszy. Znikąd nie mogła się spodziewać ratunku. Przypomniała sobie z ulgą, że ma w torebce komórkę. Firma, w której wynaję- ła samochód, na pewno przyśle jej pomoc drogową albo podstawi inny samochód. Jednak pech chciał, że w telefonie wysiadła bateria. Bridget często zapomina- ła ją naładować. Jeszcze kilka razy spróbowała zapalić hondę, ale sil- nik ani mruknął. Akumulator padł na amen. Przewiesiła torebkę przez ramię, wysiadła, zatrzasnę- ła ze złością drzwiczki i ruszyła przed siebie. Jakiś czas temu zauważyła tablicę informacyjną, z której wynika- ło, że do Winchester County jest piętnaście kilometrów. Z miejsca, gdzie utknęła, do celu powinna mieć nie wię- cej niż siedem. – Dam sobie radę – powiedziała głośno, dodając so- bie animuszu i stukając niebotycznie wysokimi obcasa- mi eleganckich botków po asfalcie. Jaka szkoda, że nie wrzuciła do torby adidasów! Szeryf Macon Riggs wyskoczył z wozu patrolowego i podbiegł do kobiety leżącej nieruchomo na skraju szo- sy, tuż nad stromym urwiskiem. Nie przeżyłaby, gdy- by się z niego stoczyła. Szeryfa najbardziej zaniepoko-  Charlene Sands iła krew z tyłu głowy. Musiała nią uderzyć w granitowy krawężnik, na którym widniały plamy krwi. Kiedy Mac podszedł bliżej, zauważył, że ta młoda ko- bieta ma piękną twarz okoloną jasnymi włosami i różo- we, lekko rozchylone wargi. Pochylił się, ujął jej rękę i mocno uścisnął. – Proszę pani, czy pani mnie słyszy? Właściwie nie oczekiwał odpowiedzi, ale kobieta niespodziewanie otworzyła oczy, kilka razy zamruga- ła powiekami, po czym uniosła ku niemu wzrok. Miała niezwykłe, intensywnie niebieskie oczy. To połączenie jasnej cery, blond włosów i lawendowych oczu sprawia- ło, że była uderzająco piękna. Mac przykucnął obok i powiedział uspokajająco: – Jestem miejscowym szeryfem, nazywam się Riggs. Wszystko będzie dobrze. Chyba miała pani wypadek. – Doprawdy? – odezwała się cicho, marszcząc lekko brwi. Zdziwienie widoczne na jej twarzy wskazywało, że wciąż jest oszołomiona po urazie głowy. – Na to wygląda. Uderzyła pani głową w kamień. Pro- szę się nie ruszać. Tuż obok jest urwisko. Zaraz wracam – dodał. Rzeczywiście, był z powrotem w okamgnieniu, z ap- teczką pierwszej pomocy, którą zawsze woził w samo- chodzie. – Czy coś panią boli? – Nie, poza głową właściwie nic. – Mogłaby pani spróbować usiąść? Tajemnicza nieznajoma  – Chyba tak – odparła. Mac ukląkł przy niej, objął ją ramieniem i pomógł usiąść. Miała na sobie malinowy kaszmirowy sweterek z dość głębokim wycięciem, od którego szeryfowi trud- no było oderwać wzrok. Musiał sobie przypomnieć, że przecież jest tu po to, by pomóc rannej kobiecie, a nie żeby jej zaglądać w dekolt. – W porządku – powiedział. – Teraz obejrzę z tyłu pa- ni głowę. – Marnie wygląda? Krew zlepiła jej włosy, ale przestała już płynąć. Trud- no było powiedzieć, jak długo leżała tu nieprzytomna. Miała szczęście, że Mac od czasu do czasu patrolował ten odcinek szosy. I że upadając, nie stoczyła się prosto na dno kanionu Deerlicka. – Nie, myślę, że mogło być o wiele gorzej. – Mac usiadł obok niej i zwilżonym gazikiem delikatnie roz- dzielił sklejone krwią włosy, chcąc się przekonać, jak du- ża i głęboka jest rana. – Czy to boli? – Nie, nie bardzo. – Jak się pani nazywa? – zapytał, chcąc odwrócić jej uwagę od bólu, do którego tak dzielnie nie chciała się przyznać. – Jak ja się… nazywam? – Właśnie, a przy okazji może zechce mi pani powie- dzieć, co pani tutaj robi? Co się stało? Dlaczego pani upadła? 10 Charlene Sands Kobieta zesztywniała i milczała, jakby się wahając. Widząc to, Mac odezwał się łagodniej: – To może zaczniemy od tego, jak się pani nazywa. – Nazywam się… – zaczęła, urwała, po czym znów powtórzyła: – Nazywam się… Odsunęła się trochę od niego i z przerażeniem na twarzy spojrzała mu w oczy. – Nie wiem – powiedziała wreszcie i znów urwa- ła, strzelając oczyma we wszystkich kierunkach, jakby szperając w pamięci. – Nie wiem, kim jestem! Nic nie pamiętam! W oczach zakręciły jej się łzy, które usiłowała po- wstrzymać, mrugając powiekami. Z rozpaczą w głosie powtarzała w kółko: – Nie wiem. Nic nie wiem. Mac podniósł się, wziął ją za ręce i powoli, ostrożnie pomógł wstać. Chciał, by jak najprędzej oddaliła się od urwiska. – Wszystko będzie dobrze. Pojedziemy teraz do leka- rza, żeby panią zbadał. – Mój Boże, naprawdę nic nie pamiętam. Nie wiem, kim jestem ani co tu robię. – Prosząco pociągnęła go za rękaw i zapytała: – Gdzie ja jestem? – W Winchester County. To jest hrabstwo w Kolo- rado. Rozłożyła ręce i potrząsnęła głową. Widać było, że ze wszystkich sił stara się coś sobie przypomnieć. – Ja tu mieszkam? Tajemnicza nieznajoma 11 – Nie wiem. Zdaje się, że wędrowała pani pieszo. Mo- że znajdziemy potem jakiś samochód. Nie ma też śla- du żadnych pani rzeczy, ani torebki, ani plecaka. Jeśli miała pani coś ze sobą, to pewnie te przedmioty sto- czyły się do kanionu, kiedy pani upadała. Jeżeli to był upadek. Jedno tylko mogę powiedzieć z całą pewnoś- cią: wątpię, żeby w tych butach wybrała się pani na pie- szą wycieczkę. Kobieta zerknęła na botki z cienkiej, lśniącej, czar- nej skórki na niebotycznie wysokich obcasach, a potem zlustrowała wzrokiem to, co miała na sobie. Markowe dżinsy, lekki malinowy kaszmirowy sweterek, czarny zamszowy pasek, żadnej biżuterii, jeśli nie liczyć zegar- ka z połyskującym diamentem na tarczy. Z niczym jej się te rzeczy nie kojarzyły. Miała wrażenie, jakby patrzy- ła na ubranie jakiejś obcej osoby. – Nie pamiętam. Dobry Boże. Nic a nic! – Pojedziemy do doktora Quarlesa – powiedział Mac, biorąc ją za rękę, ale nogi nieznajomej ugięły się pod nią, kiedy usiłowała zrobić pierwszy krok. – Powoli – uspokoił ją Mac i obracając ku sobie, moc- no podtrzymał. Przylgnęła do niego, otaczając ramiona- mi jego szyję i kładąc mu głowę na piersi. Potrzebowała chwili, żeby odzyskać równowagę i upewnić się, że mo- że w nim znaleźć oparcie. Mac świetnie rozumiał jej nie- pokój. To musiało być przerażające, obudzić się w nie- znanym otoczeniu i w dodatku nie wiedzieć, kim się jest ani co się w tym miejscu robi. 12 Charlene Sands Mac z całą cierpliwością stał spokojnie i podtrzy- mywał ją. W pewnym momencie musiał sobie przypo- mnieć, że jest tu w charakterze przedstawiciela prawa i że nie może zwracać uwagi na to, że serce szybciej mu bije. Ale ta młoda kobieta była taka piękna i tak miękko do niego przytulona… Jak dobrze było trzy- mać ją w ramionach. Już prawie zapomniał, jakie to uczucie. Jednak jej słowa kazały mu wrócić do rze- czywistości. – Kręci mi się w głowie. Bez chwili wahania wziął ją na ręce i zaniósł ostroż- nie do wozu patrolowego. Zanim ją w nim umieścił, jeszcze raz szybko rozejrzał się wkoło, ale nigdzie nie zauważył samochodu ani śladu jakichś przedmiotów, które mogły do niej należeć. Będzie musiał tu wrócić ze swoimi ludźmi i dokładnie spenetrować okolicę, ale na razie trzeba koniecznie zawieźć tę młodą kobietę do le- karza. Dopiero potem przyjdzie czas na ustalenie, kim jest, i rozwikłanie zagadki, skąd się tu wzięła i co robi. Nie pamiętała zupełnie niczego na swój temat. Za- wrót głowy nie mijał. Utkwiła wzrok w mężczyźnie, któ- ry ją trzymał. Szeryf Riggs obejmował ją delikatnie, ale dzięki jego męskiej sile poczuła, że ma w nim oparcie i jest bezpieczna. Zauważyła, że ma ładne ciemne oczy, i pomyślała, że musi mieć miły uśmiech, kiedy tylko po- zwoli sobie na większy luz. Ale odniosła wrażenie, że szeryfowi Riggsowi nieczęsto się to zdarza. Tajemnicza nieznajoma 13 Gdy trochę niezgrabnie lokował ją w samochodzie z twarzą tuż przy jej twarzy, zapytał: – Wszystko w porządku? Ich oczy na moment się spotkały. Kobieta skinęła gło- wą, wdychając zapach jego płynu po goleniu, dobrze do- brany, subtelny, męski, odrobinę piżmowy. Czuła, że je- śli zajdzie potrzeba, ten mężczyzna będzie jej bronił do ostatniej kropli krwi. Instynkt podpowiadał jej, że szeryf poważnie traktuje życie i swoją pracę. Usiadł, zapuścił silnik i zerkając na nią, odezwał się: – Proszę mi powiedzieć, jeśli rozpozna pani coś po drodze. Kobieta znowu skinęła głową i zaczęła wyglądać przez okno na przesuwający się za nim pejzaż. Wje- chali w dolinę, w której wzdłuż szosy pasło się bydło i konie. Przed nimi rysowało się majestatyczne pasmo gór. Czyżby tu mieszkała na stałe? Czy może przyje- chała w jakiejś sprawie? Może na wakacje? Na spot- kanie z kimś? Nie mogąc znaleźć odpowiedzi, zamknęła oczy i usi- łowała zapanować nad zawrotami głowy. Modliła się, by lekarz miał dla niej dobre wiadomości. – Proszę się nie ruszać – powiedział szeryf, kiedy wje- chali na podjazd przed niewielkim budynkiem przy- chodni lekarskiej. – Zaraz pani pomogę. – Chyba dam sobie radę sama. Otworzyła drzwiczki, zaczerpnęła powietrza i chcąc złapać równowagę, oparła się o karoserię. 14 Charlene Sands – Już się pani nie kręci w głowie? – zapytał troskliwie szeryf, który natychmiast się przy niej znalazł. – Tego bym nie powiedziała – odparła. – Ale jest tro- chę lepiej. Szeryf bez wahania objął ją w pasie i pomógł wejść do przychodni. Po półgodzinnym dokładnym badaniu dr Quarles poprosił szeryfa do gabinetu. – Mac – powiedział. – Wydaje mi się, że ta młoda da- ma cierpi na pewną formę amnezji. Amnezja wstecz- na polega na tym, że chory nie pamięta niczego, co się wydarzyło przed wypadkiem czy też silnym wstrząsem, któremu uległ. Mogło ją wywołać uderzenie w głowę, ale przyczyną może też być stres. Dobrą wiadomością jest to, że nie znajduję żadnych trwałych uszkodzeń. Pacjentka jest w dobrej kondycji izycznej. Przez parę dni będzie ją bolała głowa. Mimo to uważam, że war- to by przeprowadzić kilka badań w szpitalu. Uszkodze- nia ciała nie są poważne, ale czułbym się spokojniejszy, gdyby… – Kiedy odzyskam pamięć? – przerwała lekarzowi ko- bieta. Dr Quarles potrząsnął głową i popatrzył na nią przez grube okulary łagodnymi oczyma. – Na to pytanie nie mogę odpowiedzieć. Może za kil- ka godzin, a może dni, a nawet tygodni. Niektórzy odzy- skują ją dopiero po kilku miesiącach. Zwykle przypomi- nają sobie najpierw wydarzenia z dawniejszych czasów.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Tajemnicza nieznajoma
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: