Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00184 004847 12218597 na godz. na dobę w sumie
Tak, mam okres, a co? - ebook/pdf
Tak, mam okres, a co? - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 192
Wydawca: Buchmann Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-280-5180-5 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> poradniki >> zdrowie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Menstruacja. Eleganckie określenie na miesiączkę, którego używają wyłącznie szkolne pielęgniarki i moja babcia. Oznacza po łacinie 'comiesięczny', czyli że coś dzieje się raz w miesiącu. Inne używane słowa na miesiączkę: 'okres', 'te dni', 'kobieca przypadłość', 'ciotka'.

O co jest to wielkie halo? Czym jest miesiączka? Dlaczego wywołuje ból brzucha, dlaczego w jej trakcie pożeramy tony czekolady i chcemy oglądać filmiki z małymi kotkami? I dlaczego nadal jest tematem tabu, choć ma ją ponad połowa populacji? Clara Henry z humorem obala krwawe mity i bez wstydu dzieli się swoim doświadczeniem.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

TAK, MAM OKRES A C ? TAK, MAM OKRES A C ? CLARA HENRY PRZEŁOŻYŁA AGATA TEPEREK Tytuł oryginału: Ja jag har mens, hurså? Copyright © Clara Henry 2015 Omslag, design och illustrationer: Li Söderberg Fotografi, omslag samt kapitelvinjetter: Kristine Wreyford Övriga foton privata Faktagranskning: Denise Malmberg och Nanna Persson-Kjerstadius First published by Bokförlaget Forum, Stockholm, Sweden Published in the Polish language by arrangement with Bonnier Rights, Stockholm, Sweden and Macadamia Literary Agency, Warsaw, Poland Copyright © for the Polish edition by Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o., MMXVIII Copyright © for the Polish translation by Agata Teperek, MMXVIII Wydanie I Warszawa MMXVIII mam okres 1-93.indd 4 2017-12-08 14:37:14 mam okres 1-93.indd 5 2017-12-08 14:37:14 SPIS TREŚCI mam okres 1-93.indd 6 2017-12-08 14:37:15 8 PRZEDMOWA O tym, czego dowiedziałam się o miesiączce, gdy miałam dziesięć lat, 16 PIERWSZY OKRES Moja pierwsza miesiączka i rady dla początkujących oraz menstruatorek i dlaczego w ogóle piszę tę „soon-to-be” książkę 48 MIESIĄCZKOPEDIA Czym, do diabła, jest więc miesiączka? 80 HISTORIA MIESIĄCZKI 94 WSTYD MIESIĄCZKOWY MENSTRUACYJNY 116 SEKSIZM Lekcja historii, której nie znajdziecie w szkole Właściwie czemu miesiączka jest tak potwornie krępująca? Tak, mam miesiączkę, dzięki, że pytasz 140 MIESIĄCZKA FEMINIZM Dlaczego miesiączka jest tak potwornie feministyczna? 158 LIFEHACKS Tak wyciśniesz z miesiączki maksimum korzyści 184 EPILOG / PODZIĘKOWANIA. PA, PA mam okres 1-93.indd 7 2017-12-08 14:37:15 A W O M D E Z R P , e c z c ą i s e i m o ę i s m a ł a i z d e i w o d o g e z c , e l ó g o w o g e z c a l d i , t a l ć ę i s e i z d m a ł a i m y d g ę k ż ą i s k ę t ę z s i p m y t O mam okres 1-93.indd 8 2017-12-08 14:37:15 mam okres 1-93.indd 9 2017-12-08 14:37:16 Przedwczoraj skończył mi się okres. Ostatniego dnia używałam tampo- nów normal, bo nie miałam już mini, i teraz przez własne lenistwo — był taki przeraźliwy mróz, że nie chciało mi się ruszać z domu, żeby kupić nowe opa- kowanie — muszę cierpieć: moja cipka jest sucha jak pięty dziadka. (Pięty mojego dziadka są sinofi oletowe. Skóra na nich od wieków nie widziała kremu nawilżającego i zaczęła się rozwarstwiać; odstaje i gdyby tak wziąć piórko i delikatnie przejechać nim dziadkowi po piętach, w powietrzu zaczęły- by się unosić kawałki skóry i opadać na zie- mię jak drobny, biały łupież. Tak mniej wię- cej czuje się w tej chwili moja cipka). Potwornie mnie swędzi. Samo poprawianie majtek, które wrzynają się tak mocno, że względu na to, jak się zabezpieczam. Uży- wam superchłonnych tamponów aż do ostat- niego dnia i zmieniam je przynajmniej raz na trzy godziny. Kiedyś miałam okazję prze- testować podpaskę poporodową — taką dla kobiet, które dopiero co wypchnęły z siebie noworodka razem z połową swojej macicy — i przez sześć godzin z rzędu miałam spokój, dzięki czemu ten dzień był najlepszym „tym” dniem mojego życia. Przez PMS wpadam w stany lękowe, a bóle menstruacyjne powo- dują u mnie takie silne bóle krzyża, że ledwo mogę ustać. Poza tym jestem niemal pewna, że mam — może niewielki, ale w każdym ra- zie mam — głęboko zakorzeniony lęk przed krwią. Dotarło to do mnie jakieś półtora roku temu, gdy po raz pierwszy pobierano mi krew, co zaowocowało wpisem na blogu Dzisiaj lepiej, żeby ludzie myśleli, że tym się właśnie zajmuję, gdy w gruncie rzeczy próbuję bardzo dyskretnie podrapać się po sromie”. masz wrażenie, jakby podchodziły ci już pod samą macicę, to zazwyczaj nie lada wy- zwanie, ale dzisiaj lepiej, żeby ludzie myśle- li, że tym się właśnie zajmuję, gdy ja w grun- cie rzeczy próbuję bardzo dyskretnie podrapać się po sromie. O użytkowniczki tamponów wszystkich krajów, dobrze wie- cie, o czym mówię! Niedługo minie osiem lat do mojej pierw- szej miesiączki. Do tej pory omijały mnie (na szczęście) szerokim łukiem najgorsze z moż- liwych typy bólów menstruacyjnych i PMS — niektóre posiadaczki macic płaczą przez nie histerycznie i non stop wymiotują. Mimo wszystko uważam się za przykład wzięty pro- sto z menstruacyjnego koszmaru. Krwawie- nie trwa u mnie sześć dni i przez pierwsze dwie noce tonę w morzu własnej krwi, bez (czytaj: małą nowelą) relacjonującą tylko te myśli i uczucia, które obudziły się we mnie na widok mojej własnej gęstej, czerwonej krwi, chlupoczącej w niewielkiej probówce. Masakra! Po prostu coś okropnego! Ale nie mam co narzekać. Przynajmniej nie wymio- towałam z powodu bólów menstruacyjnych, co uważam zresztą za osobiste osiągnięcie. Nie zawsze jednak opowiadałam wprost, bez cienia skrępowania, że z waginy sączy mi się krew. Dzisiaj nie lubię okresu, ale uwiel- biam o nim mówić, choć jeszcze pięć lat temu jednakowo nienawidziłam jednego i drugie- go. To trochę jak syndrom sztokholmski, no wiesz, stan, gdy porwany zaczyna lubić pory- wacza. Miesiączka doszczętnie zawładnęła moim ciałem i teraz kocham ją bezgranicz- nie. No albo przynajmniej coś w tym stylu. A W O M D E Z R P 10 mam okres 1-93.indd 10 2017-12-08 14:37:18 TEGO DOWIEDZIAŁAM SIĘ W SZKOŁE W 2004 roku chodziłam do czwartej klasy. W tamtych zamierzchłych czasach kurato- rium uważało, że kwadrans w sam raz wy- starczy, żeby dziesięcioletnim posiadaczkom macic, jak kraj długi i szeroki, przekazać wszystko, co muszą wiedzieć o zjawisku, któ- rego doświadczą zaledwie jakieś czterysta pięćdziesiąt razy w życiu. „To jest podpaska − powiedziała pani Mo- nica i podniosła coś, co wyglądało jak limon- kowe, supercienkie opakowanie chińskiej zupki. − Niedługo, dziewczynki, dostaniecie miesiączki. To znaczy, że będziecie mogły już mieć dzieci i że będziecie krwawić tam na dole. Jeśli włożycie w majtki podpaskę, krew nie zabrudzi wam spodenek. Zawsze noście jedną ze sobą w torbie, żebyście były przygo- towane”. I to by było na tyle. „Jakieś pytania? Tutaj macie broszury, z których dowiecie się więcej. I przestańcie chichotać. A teraz marsz na przerwę”. W klasie siedziało wtedy dwanaście dziew- czynek i nie rozumiało nic ponad to, że za kilka lat z ich łona zacznie wypływać krew i że jest to jakaś potworna tajemnica. Tak wielka, że chłopcy najwyraźniej nie mogą się o tym dowiedzieć, bo w tym czasie siedzieli w sali obok i naciągali kondomy na banany. Gdzieś w głębi mojego dziesięcioletniego móżdżku kołatała się myśl, czemu nie może- my uczyć się tego wszystkiego wspólnie. Jed- nak coś w połączeniu kondomu z bananem sprawiało, że cieszyłam się, siedząc z pozo- stałymi dziewczynkami w klasie i niepewnie spoglądając na limonkowozielone opakowa- nie chińskiej zupki. W międzyczasie stuknęła mi dwudziestka i dziś prowokacja to moje drugie imię. Ktoś niedawno mi powiedział, że zajęcia o men- struacji nic a nic się nie zmieniły od moich czasów, na co miałam ochotę krzyknąć wniebogłosy minimum trzy razy z rzędu „O CHOLERA!”. Dałam sobie spokój, żeby nikt nie pomyślał, że mam jakiś problem ze sobą i nie panuję nad agresją — nic podob- nego (tak przynajmniej sobie wmawiam). Naprawdę nie czaję, co mogło przepalić się w tej tęgiej głowie, która wpadła na pomysł, żeby dzielić klasy na chłopców i dziewczynki na wychowaniu seksualnym. Zastanawiam A W O M D E Z R P 11 mam okres 1-93.indd 11 2017-12-08 14:37:18 się, co za geniusz zdecydował, że chłopcy nie muszą nic wiedzieć o menstruacji. Zapewne ktoś, dla kogo okres to babska sprawa, więc „baby” powinny zachować ją dla siebie, i kto niezliczoną liczbę razy powtórzył swoim wy- posażonym w macice przyjaciółkom, że jeśli chcą, to oczywiście mogą mówić o miesiącz- ce, ale nie muszą się z tym od razu afi szować; wystarczy przecież wziąć cholerną tabletkę przeciwbólową i przestać się nad sobą uża- lać, bo to nie może w końcu aż tak boleć. A dziewczynki nie muszą wcale wiedzieć, jak używać prezerwatyw. To przecież logicz- ne! Co miałyby niby z nimi zrobić? Byłoby to tylko niesłychane marnotrawstwo czasu, żeby obie płcie uczyć o rzeczach tak niezwy- kle istotnych, jeśli chodzi o zapobieganie niechcianym ciążom. OOOOOOOO!!!”, a później padł i zaczął pokładać się ze śmiechu na nierównym asfal- cie na szkolnym dziedzińcu. Żebyśmy po wej- ściu do klasy spoglądali na tabliczkę mnoże- nia na tablicy i z fascynacją wymieszaną z przerażeniem przyjęli do wiadomości, że trzy razy siedem równa się dwadzieścia je- den, aż w końcu stanie się to zdecydowanie zbyt krępujące, żeby niedojrzałe jeszcze serca mogły temu podołać. Szkoda, że tak nie jest; dzięki temu lekcje matematyki stałyby się o niebo bardziej emocjonujące. A więc siedziałyśmy tam z wypiekami na twarzach, bo zmuszono nas, byśmy spojrzały prosto w oczy naszej przyszłości, naszej krwa- wiącej dorosłości. W tamtym miejscu i w tamtym czasie nie potrafi łam rozstrzyg- nąć, co moje dziesięcioletnie serce uważa za Zastanawiam się, co za geniusz zdecydował, że chłopcy nic nie potrzebują wiedzieć o menstruacji. Zapewne ktoś, dla kogo okres to babska sprawa, więc »baby« powinny zachować ją dla siebie”. A więc siedziałyśmy tam, ja i jedenaście innych dziesięciolatek z jeszcze nie w pełni dojrzałymi ciałami, i chichotałyśmy jak głu- pie. Nie miałyśmy bladego pojęcia, z czego tak chichoczemy, ale mimo wszystko chicho- tałyśmy, bo miało to coś wspólnego z seksem i współżyciem, a przy takich tematach — jak powszechnie wiadomo − należy przecież chi- chotać. Czasem marzy mi się, żeby inne przedmioty, choćby matematyka, były w szkole równie wielkim wydarzeniem. Żeby w czasie przerwy ktoś nadbiegł pobladły na twarzy, bo przez okienko w drzwiach udało mu się zobaczyć, jak pani przygotowuje na- stępną lekcję, i żeby krzyczał coś w stylu: „EEEEJJJJJ, zaraz będzie matma! MATMA! A W O M D E Z R P 12 bardziej krępujące: okres czy prezerwatywy? Miesiączka jest jak zsikanie się w majtki, tyl- ko sikasz krwią i robisz to co miesiąc. Prezer- watywy to taka opaska ściskająca dla osobni- ków z penisami, przynajmniej na moim ówczesnym stadium wiedzy. Oba zjawiska = megakrępujące. Jeśli miałabym wybierać dzisiaj, sądzę, że prezerwatywy są jednak gorsze. No bez kitu. Tylko to sobie wyobraź: siedzicie w dziesięć osób w klasie i pod czuj- nym okiem nauczyciela naciągacie prezer- watywę na banany. Takie „owocowe” lekcje pozostawiają zapewne ślad na całe życie. mam okres 1-93.indd 12 2017-12-08 14:37:20 WOBEC BRAKU WIEDZY O MENSTURACJI Tak więc odbywało się to w 2004 roku. Wszystkie dziewczynki z klasy ściśnięto w szkole w małej salce i spuszczono na nie menstruacyjną bombę. Nikt nie przeżył. Nie no, żartuję, ale wszystkie co do jednej zaczęłyśmy się głęboko zastanawiać, w czym my, do diabła, właśnie wzięłyśmy udział, bo żadnej z nas nie udało się połapać w tej pięt- nastominutowej megakrępującej pogadan- ce o tym, co to znaczy „stać się kobietą”, ani o co w tym wszystkim chodzi. Później, przez resztę podstawówki, nie poruszano więcej tego tematu. Już wtedy byłam na tyle bystra, żeby zrozumieć, że miesiączka nie jest ni- czym przyjemnym. Może miałam dziesięć lat i w kółko chichotałam, ale nawet do mnie mnie rodzice. Resztę wpojono mi w szkole. Konto na Twitterze założyłam jednak dopie- ro w wieku szesnastu lat, a moi rodzice nigdy nie rozmawiali ze mną o miesiączce, więc podstawową wiedzę o niej czerpałam ze szko- ły. Byłam dobrą uczennicą, nauka szła mi jak z płatka i zawsze pilnie odrabiałam lekcje. W czwartej klasie znałam na pamięć tabliczkę mnożenia i mogłam rozpisywać się bez końca o krainach geografi cznych Szwecji, ale jeśli pani Monica zrobiłaby nam niezapowiedzia- ną kartkówkę z menstruacji — bez kitu, zaczę- łabym płakać. Naprawdę. Nauczanie o men- struacji funkcjonowało w szkole mniej więcej tak, jak demokracja w Korei Północnej. Po prostu idealnie (ironia). Nadambitna kujon- ka we mnie zaprotestowałaby ze łzami w oczach, wykrztusiłaby: „It’s not fair!” (bo Może miałam dziesięć lat i w kółko chichotałam, ale nawet do mnie docierało, że okres to coś wstydliwego i absolutnie nie należy o tym mówić. I dlatego właśnie był jedyną rzeczą, o której chciałam rozmawiać, ale nie miałam odwagi”. docierało, że okres to coś wstydliwego i ab- solutnie nie należy o tym mówić. I dlatego właśnie był jedyną rzeczą, o której chciałam rozmawiać, ale nie miałam odwagi. Nasu- wały mi się setki pytań, których nigdy nie miałam okazji zadać: kiedy dostanę okresu? Co tam we mnie krwawi w środku? Czy pani Monica też ma okres? Albo moja mama? Zapewne nie. Nigdy przecież o tym nie wspominały. Mam nadzieję, że ja też nigdy go nie dostanę. Byłoby świetnie, gdyby mnie to ominęło. O wielu sprawach, w które jestem teraz se- rio zaangażowana — etyka, moralność, poli- tyka i feminizm — dowiedziałam się z Twitte- ra. Tego, jak należy się zachowywać, nauczyli tego nauczyliśmy się na angielskim dzień wcześniej) i pogalopowała do domu oglądać Simpsonów. Dobrze wiem, co ty, która czytasz to teraz i urodziłaś się w latach dwutysięcznych, właś- nie sobie myślisz: „Skoro miałaś tyle pytań, czemu po prostu tego nie wygooglowałaś?”. Well, gdybyś zapytała moją mamę, powie- działaby ci, że Google nie wie wszystkiego. Tak właśnie mi oświadczyła, gdy pewne- go razu dawałam wyraz swojemu oburzeniu, że muszę uczyć się do jakiegoś głupiego sprawdzianu z historii, bo mam to gdzieś i je- śli kiedykolwiek będę potrzebować wiedzieć coś o rewolucji francuskiej, wpiszę to po pro- stu w Google. Tamtego dnia mama straciła A W O M D E Z R P 13 mam okres 1-93.indd 13 2017-12-08 14:37:20 trochę w moich oczach. Mimo wszystko mam pewne wątpliwości, czy to naprawdę naj- lepsze rozwiązanie dla czwartoklasistki — u mnie w czwartej klasie na szkolnych kom- puterach nieustannie miejsce na szczycie historii wyszukiwanych zdjęć okupował „siusiak”. Potem w siódmej klasie, kompletnie nie- oczekiwanie, zdarzyło się coś jeszcze: przed całą klasą otworzyła się nagle nieznana do- tąd szafa do Narnii, ukryta teraz pod nazwą „biologia”. Opowiedziano nam o chromo- somach XX i XY, o tym, że plemnik zapład- nia jajeczko, a niezapłodnione jajeczko zo- staje wydalone z organizmu osobnika płci żeńskiej. Jakoś w tym właśnie momencie ktoś z klasy doznał olśnienia i wypalił: „Ale chwila, to okres, prawda?”, na co połowa rozmiarach i że muszę wystrzegać się cho- roby tamponów. Miesiączka wydawała się pestką. Przynajmniej od strony czysto bio- logicznej. TO WYMAGA CZASU W chwili, kiedy piszę te słowa, mam dwa- dzieścia lat. Dzisiaj wiem, czym są bóle menstruacyjne. Dzisiaj. Po dwóch obowiąz- kowych kwadransach zajęć w szkole o czymś, co przeżywa połowa ludzkości na Ziemi. Po siedmiu latach. Osiemdziesięciu pięciu cy- klach menstruacyjnych. Dziewięciu — jak nie więcej — wesołych fi lmikach na You- Tubie zrobionych na prośbę zagubionych nastolatek, które bały się, że z ich okresem coś jest nie tak i że właśnie umierają na ja- kąś tajemniczą chorobę wewnętrzną, a mnie Dzisiaj już wiem, czym są bóle menstruacyjne. Dzisiaj. Po dwóch obowiązkowych kwadransach zajęć w szkole o czymś, co przeżywa połowa ludzkości na Ziemi”. klasy parsknęła trzynastoletnim, buzującym hormonami rechotem. Nauczyciel wzruszył ramionami i powiedział nieco skrępowany: „Tak, to właśnie jest menstruacja”. Stało się to jednak pół roku po tym, jak sama dostałam pierwszej miesiączki. Rozu- miałam już wtedy, dlaczego przez sześć dni każdego miesiąca krwawię z the vajayjay. Broszura z czwartej klasy prawie się roz- padła od częstego czytania. Miałam pełne rozeznanie w tym, że miesiączka to błona wyścielająca moją macicę, która powie- działa „hejka”, bo wędrujące po podbrzu- szu jajeczko nie zostało zapłodnione. Uży- wanie podpasek było najbanalniejszą rzeczą na świecie i chociaż wtedy nie odwa- żyłam się jeszcze użyć tamponu, wiedzia- łam rzecz jasna, że występują w różnych postrzegały za wszystkowiedzącą szkolną pielęgniarkę. Teraz w końcu wiem, skąd to comiesięczne uczucie, że coś właśnie wykrę- ca moją macicę o sto osiemdziesiąt stopni. Na samym początku pojawiła się fascyna- cja. Naszła mnie nieodparta ochota, żeby każdemu opowiedzieć, czym są bóle men- struacyjne − tak żeby wszyscy mogli się ze mną zjednoczyć w tym jednym wielkim osłupieniu. (Oraz dlatego że zazwyczaj za- chowuję się trochę tak, jakbym zjadła wszystkie rozumy świata). Później ogarnęło mnie poczucie zawodu. Czułam się zawie- dziona przez szkołę, zawiedziona przez in- ternet, zawiedziona przez życie. Dlaczego wiedza o bólach menstruacyjnych nie była częścią tego pierwszego kwadransa, gdy w wieku dziesięciu lat po raz pierwszy A W O M D E Z R P 14 mam okres 1-93.indd 14 2017-12-08 14:37:20 przyszło nam uścisnąć sobie ręce z naszą „kobiecą przypadłością”? Dlaczego nie na- uczono nas, że większość z nas będzie miała co miesiąc potworne bóle brzucha, i nie po- wiedziano, co zrobić, żeby jakoś je uśmie- rzyć? Nie wspominano nawet o tygodniu poprzedzającym okres, gdy większość z nas miała doświadczać napadów lęku, złości i smutku, zupełnie nie umiejąc wyjaśnić ich przyczyny. Kto zdecydował, że akurat to nie ma być częścią naszej edukacji? Dlaczego okres z tym całym wstydem i napiętnowa- niem, stał się czymś, co stopniowo musiały- śmy odkryć na własną rękę i same szukać rozwiązania? Właśnie z powodu tych wszystkich wąt- pliwości, sadowię się z komputerem w wy- godnej pozycji i zamiast przeglądać fi lmiki na YouTubie i skrolować Twittera, zabieram się za pisanie. Postanowiłam nie przejmo- wać się przesuszonym kroczem i założyłam dżinsy. To prawdziwe poświęcenie, ale ktoś musi to wreszcie zrobić i ja zrobię to dla was. Okres to moja pasja, a ponieważ — jak się wydaje — życiowa wiedza wszystkich posia- daczek macic poniżej piętnastego roku ży- cia razem wziętych zmieściłaby się w pod- stawce na jajko, opadają mi ręce, rzednie mina i czuję się niepocieszona. Miałabym wielką ochotę położyć się do łóżka i pogapić na fi lmiki na YouTubie, ale świadomie de- cyduję się je dzisiaj olać, bo równie mocno palę się do miesiączki. Proszę bardzo: na kolejnych stronach znajdziecie wszystko, co musicie o niej wiedzieć. Dlaczego okres z tym całym wstydem i napiętnowaniem stał się czymś, co stopniowo musiałyśmy odkryć na własną rękę i same szukać rozwiązania?” W N S E A W O M D E Z R P 15 mam okres 1-93.indd 15 2017-12-08 14:37:20 PIERWSZY OKRES Moja pierwsza miesiączka i rady dla początkujących oraz menstruatorek „soon-to-be” mam okres 1-93.indd 16 2017-12-08 14:37:20 mam okres 1-93.indd 17 2017-12-08 14:37:25 Denerwowałam się z powodu pierwszej miesiączki, ale bardziej obawiałam się tego, że będę musiała powiedzieć o niej mamie, a nerwy zżerały mnie doszczętnie na samą myśl, że w ogóle jej nie dostanę”. a nerwy zżerały mnie doszczętnie na samą myśl, że w ogóle jej nie dostanę. Przerażona wyobrażałam sobie dzień siedemnastych urodzin i siebie stojącą przed całą rodziną. Miałam na sobie czarny strój żałobny i mas- kara spływała mi po policzkach, a ja wyzna- wałam mamie, że nie dostałam jeszcze okre- su, na co ona razem z babcią (i innymi członkami mojej rodziny, którzy potrafi ą głośno krzyczeć) wznosili ręce w geście roz- paczy, rwali sobie włosy z głowy i wydawali jęki zawodu. Bardzo dobrze zdawałam sobie sprawę, że nikt nie zna dnia ani godziny swojej pierw- szej miesiączki; może się to zdarzyć, gdy jest się bardzo młodym, albo gdy już powoli przestaje się być nastolatkiem, i obie sytuacje są zupełnie normalne. Jednak dziwnym tra- fem wydawało mi się to wręcz oczywiste, że to właśnie ja będę tą naznaczoną, tą czarną owcą, która w ogóle nigdy nie dostanie mie- siączki. Czy nie wspominałam wam, że je- stem trochę hipochondryczką? Tak, jestem. Teraz już wiecie. Pewnego razu w szóstej klasie pewien kole- ga wpadł do sali tuż przed rozpoczęciem lek- cji. Wprawdzie mocno wątpię, żeby kiedykol- wiek to przeczytał, ale dla jego własnego dobra, litościwie pominę jego imię. Wyobraź sobie po prostu wyluzowanego typka, który zawsze chce być w centrum uwagi, właśnie o kogoś takiego mi chodzi. Ze swoim najbar- dziej szyderczym uśmiechem na ustach krzy- czał — a jego młodzieńczy głos brzmiał jak zdarta płyta — że któraś dziewczyna właśnie Ani trochę nie tęsknię za czasami, gdy miałam około dwunastu lat i cały czas czekałam, żeby wresz- cie dostać miesiączki. Pamiętam, że zdarzały się dni, kiedy myślałam o tym tak dużo, że nawet ćwiczyłam mięśnie Keg- la, żeby wycisnąć z siebie miesiączkę na wy- padek, gdyby coś się tam wewnątrz mnie przytkało. Byłam śmiertelnie przerażona tym, że mogę należeć do tego niewielkiego procenta dziewczyn, które — jak czytałam — nie dostały miesiączki aż do siedemnastego roku życia i musiały iść do lekarza, żeby sprawdził, czy wszystko z nimi w porządku. Denerwowałam się z powodu pierwszej mie- siączki, ale bardziej obawiałam się tego, że będę musiała powiedzieć o niej mamie, S E R K O Y Z S W R E I P 18 mam okres 1-93.indd 18 2017-12-08 14:37:29 miesiączkowała w kiblu przy szafkach, chwi- lę później znikł, kierując się do wspomnia- nej toalety. Jak się o tym dowiedział, że ktoś tam właśnie „miesiączkował”, nie grzebiąc przy tym w pojemnikach na zużyte podpas- ki, pozostaje dla mnie do dziś niewyjaśnioną zagadką, ale jak na sygnał wszyscy chłopcy z obrzydzeniem zawołali „Bleeee!” i jak nie- zdarne hieny nabuzowane testosteronem pognali całym stadem do toalety przy szaf- kach, żeby popatrzyć na miesiączkę. Jak wyglądało „miesiączkowanie” w to- alecie? Czy ściany opływały krwią? W umy- walce leżała podpaska, prezentując wszyst- kim swoje wdzięki? Przez ułamek sekundy rozważałam, czy nie udać chłopca, nie krzyknąć „OCH!” najbardziej męskim głosem, jaki mogłam z siebie wydobyć, tyl- ko po to, żeby później nieco ociężale po- gnać za nimi, podszywając się pod jedne- go z nich, żeby też to zobaczyć. Trochę doskwiera mi myśl, że nigdy nie dowiem się, co oni zobaczyli tamtego dnia w toale- cie przy szafkach, bo zostałam w klasie z pozostałymi dziewczynami i razem z nimi przewracałam tylko oczami. Z jed- nej strony cieszyłam się, że nie pobiegłam za nimi, towarzysko byłoby to równoznacz- ne z samobójstwem, ale z drugiej strony mogłam przecież skończyć jako „ta, która ra nigdy nie dostała okresu”. Tylko pomyśl- śl- cie, że to mogła być moja jedyna szansa, a, żeby przyjrzeć się z bliska krwi menstrua- a- cyjnej. Rozumiecie, co czułam? Stojąc przed takim dylematem, w grun- n- cie rzeczy odczuwałam głównie zawód. d. Wszystkie dziewczyny były już dojrzałe łe i krwawiły, a teraz nawet chłopcy wiedzieli, li, jak wygląda miesiączka. Chłopcy, którzy zy nabijali się z tego, a jednocześnie demon- n- strowali swoją odrazę. Ja sama uważałam m po prostu, że miesiączka jest mało pocią- ą- gająca. Nie miałam o niej pojęcia, ale chciałam wiedzieć. To było takie niespra- wiedliwe! S E R K O Y Z S W R E I P 19 mam okres 1-93.indd 19 2017-12-08 14:37:29
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Tak, mam okres, a co?
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: