Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00643 010856 7479389 na godz. na dobę w sumie
Teatrzyk Zielona Gęś - ebook/pdf
Teatrzyk Zielona Gęś - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 411
Wydawca: Wydawnictwo Iskry Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-244-0322-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Niniejszy tom gromadzi wszystkie scenki Najmniejszego Teatru Świata, jakie zostały wydrukowane w „Przekroju' w latach 1946–1950 (oraz incydentalnie z roku 1953, kiedy to K.I.G. wrócił do swego teatru pisząc „Kaloryfery'. W latach siedemdziesiątych posłużyły one Oldze Lipińskiej jako punkt wyjścia w jej „Kabarecie', ze wspaniałą kreacją Janusza Gajosa w roli woźnego Tureckiego). Wyjątkiem jest dodany tu „Naród i ustrój', który nigdy nie doczekał się druku, został bowiem zdjęty przez cenzurę, bo niecenzuralna była pointa: „Ustrój nie odpowiada narodowi'. Rękopis trafił do kosza. Został odtworzony dopiero na początku lat siedemdziesiątych, z nieprzebranych zapasów pamięci Natalii Gałczyńskiej.

Znajdź podobne książki

Darmowy fragment publikacji:

Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 1 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 3 KONSTANTY ILDEFONS GAŁCZYŃSKI OTEATRZYKO ZIELONAGĘŚ Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 4 Copyright © by Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2009 ISBN 978-83-244-0103-4 Wydawnictwo Iskry ul. Smolna 11, 00-375 Warszawa OPRACOWANIE GRAFICZNE Andrzej Barecki KOREKTA Jolanta Spodar Wydawnictwo Iskry ul. Smolna 11 00-375 Warszawa iskry@iskry.com.pl www.iskry.com.pl Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 5 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå POTWORNEGO WUJASZKA Wy s t ´ p u j à: POTWORNY WUJASZEK NIESZCZ¢ÂLIWA CIOCIA GENERAŁ MÂCISŁAW POTWORNY WUJASZEK: (ocieka krwià) NIESZCZ¢ÂLIWA CIOCIA: Có˝ to za nowy kawał, Alojzy? POTWORNY WUJASZEK: Zamordowałem baronowà. NIESZCZ¢ÂLIWA CIOCIA: (głucho) To ju˝ szósta zbrodnia w tym tygodniu. Alojzy, co si´ z tobà stało? POTWORNY WUJASZEK: Nuda. Nudz´ si´. NIESZCZ¢ÂLIWA CIOCIA: Nudzisz si´? Och, jaka to szkoda, ˝e jestem sparali˝o- wana, bo uplotłabym sobie wianek z narcyzów i w tym Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 6 - 6 - wianku zataƒczyłabym ci taniec Mórz Południowych. Pami´tasz, jak w Mszanie Dolnej... POTWORNY WUJASZEK: Gdzie jest nasz kotek? NIESZCZ¢ÂLIWA CIOCIA: Wyszedł na dach. POTWORNY WUJASZEK: Szkoda, bo chciałem go udusiç. Dusiç. Dusiç. Nuda. NIESZCZ¢ÂLIWA CIOCIA: Och, uduÊ mnie, nieszcz´sny. Przecie˝ i tak nie dla mnie radoÊç ˝ycia, skoro lewe oko mam wybite przez ciebie i tylko pół wiosny widz´ w tym roku. POTWORNY WUJASZEK: Wiosna? Wiosna b´dzie wtedy, jak wróci generał. NIESZCZ¢ÂLIWA CIOCIA: Czy wróci? POTWORNY WUJASZEK: Wróci z bronià w r´ku. Na białym koniu. I wszystkie dzwony uderzà. I nie b´dzie nudy, tylko konstrukcja i wielki, natchniony płacz odrodzenia. Jajka staniejà. Ja zostan´ wojewodà smoleƒskim. „God save general”. GENERAŁ: (nie wraca) POTWORNY WUJASZEK: (dusi kotka) K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 7 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå dramat z ˝ycia W SZPONACH KOFEINY pt. czyli Straszne skutki niedozwolonej operacji Wy s t ´ p u j à: ROBERT, ROBERTOWA, SZARLATAN JAMAYKA Scena I iIII przedstawiajà will´ nad przepaÊcià. Scena II w gabinecie szarlatana Jamayki. S C E N A I I love coffee. I love coffee. Kocham kaw´. Piç. ROBERT: ROBERTOWA: Robercie, przestaƒ ˝łopaç t´ ohydnà kaw´. Przecie wiesz, jak kawa okropnie szkodzi ci na serce. ROBERT: (z piekielnym błyskiem w oczach) Na co? S C E N A I I Czy pan jest szarlatanem Jamaykà? ROBERT: Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 8 - 8 - SZARLATAN JAMAYKA: Tak jest. Zmieniam płeç i wzrost. Uwłosiam. Odmła- dzam. Wykonuj´ cudy. Na ˝yczenie unosz´ si´ w po- wietrzu jako miss Ofelia w postaci metamorfozy. Spe- cjalnoÊç z´by i serce. Niech pan rypie. ROBERT: SZARLATAN JAMAYKA: ROBERT: Co? Zàb? Nie. Serce. SZARLATAN JAMAYKA: Kto nie chce kochaç, kto chce piç kaw´, niech wie, choç to brzmi jak bajka, ˝e leczy ka˝dà sercowà spraw´ sławny szarlatan Jamayka. 800 złotych prosz´ do skrzynki. Dzi´kuj´. Nó˝ki na łó˝ko. No˝ykiem ko-ko. Kozikiem ki-ki; hopla, kochane serduszko! (usuwa serce Robertowi. Robert natychmiast idzie na kaw´) S C E N A I I I ROBERTOWA: Nareszcie wróciłeÊ, ukochany. Jest doskonała gro- chówka w stołówce. Nigdy. I love coffee. Kawa. Teraz ju˝ kawa wyłàcznie. ROBERT: Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 9 - 9 - ROBERTOWA: Znowu kawa. Ty sobie do reszty zniszczysz serce, Ro- bercie. O, teraz ju˝ nie. ROBERT: ROBERTOWA: (zauwa˝a czarnà czeluÊç w miejscu, gdzie Robert normalnie nosił wieczne pióro) Wielkie nieba, jak ty dziwnie wyglàdasz! Przysuƒ si´ do mnie. Pocałuj. Na Jowisza, zupełnie nie słysz´ bi- cia twojego serca. ROBERT: I nie usłyszysz wi´cej. Za skromne 800 złotych kaza- łem sobie serce usunàç. I teraz bez obawy o apoplek- sj´ b´d´ dniem i nocà pił kaw´. I love coffee. Piç. Piç. ROBERTOWA: (podaje mu wiadro z kawà) ROBERT: (rozczarowany*) Kawa mi nie smakuje. Pocałunki odpycham. Okazuje si´, ˝e we wszystko trzeba wkładaç serce. A teraz ju˝ serca nie mam. I dlatego te˝ nie mog´ kochaç ani ka- wy, ani ciebie, Robertowo. Czym˝e jest ˝ycie? (rzuca si´ w przepaÊç) K u r t y n a * Roberta musi graç doskonały aktor, który całym bogactwem mimiki przed- stawi rozczarowanie Roberta. (Uw. autora). Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 10 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå TRZY GWIAZDKI NA NIEBIE Wy s t ´ p u j à: TRZY GWIAZDKI i G˚EG˚ÓŁKA DWIE GWIAZDKI (w duecie) Dwie gwiazdki przez boski firmament, ach, płynà... PIERWSZA GWIAZDKA Ja wiod´ do Moskwy. (solo): DRUGA GWIAZDKA (solo): A ja do Londynu. G˚EG˚ÓŁKA: Oto patos. Oto chwila dziejowa. Decyzjo, wzywam ci´, przyjdê. Musz´ przecie˝ na coÊ si´ zdecydowaç: wybraç pierwszà gwiazdk´ albo drugà; musz´ trójkàt historii przekr´ciç o sto osiemdziesiàt stopni. Musz´! Uwaga: przekr´cam. (wyjmuje podr´cznik do nauki j´zyków obcych i uczy si´ z zapałem: „bank” – „the bank”, „the bank” – „bank”, „kotlet” – „katliet”, „katliet” – „kotlet”. Przy słówku „kotlet” G˝eg˝ółka zamyÊla si´ gł´boko) Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 11 - 11 - TRZECIA GWIAZDKA (pojawia si´, Êpiewa): Jam gwiazdka jest trzecia, chodê do mnie na słówko. Zawiod´ ci´, dzieci´, do baru „Pod Mrówkà”. G˚EG˚ÓŁKA: Kochana, kochana gwiazdeczka. Oto piosenka, która mi naprawd´ odpowiada. Buzi, królowo. Grunt to tra- dycja. A tradycja, martyrologia i nostalgia to moja mi- sja dziejowa. I bezmyÊlnoÊç. I skandal. I awantura. Ty słyszysz, Europo? (bije si´ w pierÊ, recytuje „Wielkà Improwizacj´”, Êpiewa „Z dymem po˝arów” i wpada „Pod Mrówk´”, gdzie zostaje natychmiast zamordowany przez przeciwników politycznych za pomocà stojàcej lampy) N a s t ´ p u j e : Uroczysty Pogrzeb z Delegacjami, Transparentami i Lampionami, po czym Uroczyste Sprowadzenie Zwłok do Rodzinnego Koê- minka, Uroczyste Przeniesienie Zwłok do faktycznie Rodzin- nych Błaszek, po czym po czym po czym po czym po czym Uroczyste Zabalsamowanie Zwłok za pomocà nowo- czesnych Aparatów i Uroczyste Przemówienie Dele- gata Irlandii, Uroczysty Recital Fortepianowy znakomitego piani- sty, całkowity Dochód na budow´ Pomnika G˝eg˝ółki, Uroczyte Odsłoni´cie Pomnika G˝eg˝ółki, nad pro- gram Uroczyste Przemówienie Delegata Irlandii, Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 12 - 12 - Młodzie˝ szkolna, korzystajàc z Wielkiej Pauzy, wysa- dza Pomnik G˝eg˝ółki w Powietrze. Pochody, prote- sty, confetti, poczta francuska, tombola itp. N a z a ko ƒ c z e n i e Dancing Towarzyski w Sali Dobrze Ogrzanej. K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 13 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå HAMLETA Wy s t ´ p u j e: HAMLET HAMLET: Wielki Wóz z lewej strony. Stra˝e Êpià... Tràby. HAMLET: Tràby. i wdali – HAMLET: Biedny Yorrick! Tràby. HAMLET: ...sam sobie sterem, Tràby. HAMLET: ...˝eglarzem, Tràby. HAMLET: ...okr´tem, tràby. Tràby. Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 14 LitoÊci! - 14 - HAMLET: Tràby. HAMLET: (milczy) Tràby. HAMLET: Bardzo ˝ałuj´, ale ja w tych warunkach pracowaç nie mog´. (schodzi ze sceny) Tràby. K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 15 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå PO˚YCZK¢ POLSKÑ czyli Zyg-zyg marchewka Wy s t ´ p u j à: RZÑD AMERYKA¡SKI RZÑD POLSKI SOWY PUCHACZE i KRUKI RZÑD AMERYKA¡SKI: Fatalny rok 1948! Katastrofy ˝ywiołowe, strajki i za- liczki dla p. Roba-Jegierowskiego doprowadziły nas do ruiny. Wszystkie narody odwróciły si´ do nas pleca- mi. Pozostaje nam tylko jedno: zwróciç si´ o po˝yczk´ do bohaterskiego rzàdu polskiego. Polska, ten kraj wiatraków i t´sknych równin. KoÊciuszko. Pułaski. Pa- derewski. Stop. Prosimy o po˝yczk´. RZÑD POLSKI: (przyznaje po˝yczk´) Odwieczna przyjaêƒ amerykaƒsko-polska, która... RZÑD AMERYKA¡SKI: RZÑD POLSKI: (cofa po˝yczk´) Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 16 - 16 - RZÑD AMERYKA¡SKI: Och!... Nikczemne intrygi znanych amerykaƒskich grup emigracyjnych na ˝ołdzie Moskwy i Warszawy, która... RZÑD POLSKI: (przyznaje po˝yczk´) Ach!... Odwieczna przyjaêƒ amerykaƒsko-polska... RZÑD AMERYKA¡SKI: Zyg-zyg marchewka. RZÑD POLSKI: (cofa po˝yczk´) LitoÊci! RZÑD AMERYKA¡SKI: SOWY, PUCHACZE I KRUKI: Hej, sowy, puchacze, kruki! (Nie znałeÊ, panie, litoÊci.) Szarpajmy ciało na sztuki, Niechaj nagie sterczà koÊci. K u r t y n a zapada złowieszczo U w a g a! W teatrach młodzie˝owych nale˝y słowo „nagie” zastàpiç przez „ubogo, ale schludnie odziane”, czyli ˝e powin- no byç: Hej, sowy, puchacze, kruki! (Nie znałeÊ, panie, litoÊci.) Szarpajmy ciało na sztuki, Niechaj ubogo, ale schludnie odziane sterczà koÊci. Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 17 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå PANA TADEUSZA Wy s t ´ p u j à: KLUCZNIK GERWAZY, WOèNY PROTAZY Pan Tadeusz nie wyst´puje. Na emigracji. K S I ¢ G A X I – Ta k t a k t a k, Protazeƒku – rzekł klucznik Gerwazy. – Ta k t a k t a k, Gerwazeƒku – rzekł woêny Protazy. – Ta k t a k t a k – powtórzyli zgodnie kilka razy, Kiwajàc w takt głowami. Wreszcie woêny rzecze: – Bieda nasza skoƒczy si´ wkrótce, ja nie przecz´. Wszak˝e były przykłady. Pami´tam procesy Dziejowe, w których działy si´ gorsze ekscesy, A referendum cały zakoƒczyło kłopot: Tak z Borzobohatymi pogodził si´ Łopot, Krepsztułowie z KupÊciami, Putrament z Pikturnà, Z Minkiewiczem Mackiewicz, z Kwileckimi Turno, Co mówi´! Choç Polacy miewali swe grzeszki, Lecz godzili si´ w koƒcu z Soplicà Horeszki, Bo, gdy na rozum wzi´ła Królowa Jadwiga, To si´ bez sàdów owa skoƒczyła intryga, Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 18 - 18 - Wi´c po có˝ wcià˝ ze sobà mamy mieç na pieƒku? Ta k t a k t a k, Gerwazeƒku. WOèNY PROTAZY: KLUCZNIK GERWAZY: Ta k t a k, Protazeƒku. WOèNY PROTAZY: Na Mickiewicza i Maryl´ Âwiderskà! Czy mnie ucho nie myli? Obywatel klucznik zmienia zdanie? Na po- czàtku przedstawienia głosowaliÊcie Tak Tak Tak, a teraz tylko Tak, Tak, dwa razy. Co to znaczy? KLUCZNIK GERWAZY: Bo, rozumiecie, co do jednego „tak” rozmyÊliłem si´. W sprawie upaƒstwowienia i Nysy – Tak-Tak. Ale co do senatu to jednak jestem za senatem. Nie. Twardo. Przed chwilà „Głos Horeszkowa” otrzymał wiado- moÊç. Z Waszyngtonu. Paczka? WOèNY PROTAZY: KLUCZNIK GERWAZY: Masa paczek. Posłuchajcie: 1000 B´c-Walskich, ki- nofikacja i 1000 literatów zawodowych (Oddział Koê- minek i Błaszki Powiat) otrzymało wizy i samolotami odje˝d˝a do Ameryki. Na stałe. A paczki na cały stan tych byków na zasadzie special agreement b´dà przy- chodziły w dalszym ciàgu. Rozumiecie? Wi´c głosuj´ za senatem. Ale amerykaƒskim!! K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 19 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå DWÓCH POLAKÓW Wy s t ´ p u j à: SANDWICZ, SKOCZWISKI Ja pana wykoƒcz´. A ja pana. Co? Dokumenty! Legitymacja!! SKOCZWISKI: SANDWICZ: SKOCZWISKI: SANDWICZ: Czy pan wie, kto ja jestem? SKOCZWISKI: A czy pan wiesz, z kim masz zaszczyt? SANDWICZ: SKOCZWISKI: Nie wiem, ale sàdzàc z paƒskiego plugawego wyglàdu, przypuszczam, ˝e nie słyszał pan nawet o Heraklicie z Efezu. Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 20 - 20 - SANDWICZ: Nie. Mam w Efezie paƒskiego Heraklita. P r e c z z Heraklitem z Efezu! SKOCZWISKI: Co? Niech ˝yje Heraklit z Efezu! SANDWICZ: (daje mu w twarz) SKOCZWISKI: (daje mu w twarz) Pauza dziejowa. SANDWICZ: SKOCZWISKI: Jak? Czy pana boli? O tak. Cierpi´. I ja. Cierpimy. A znowu na jednej mapie nas nie było. SANDWICZ: Niemo˝liwe. Znowu intrygi. Przekl´ta Europa. SKOCZWISKI: SANDWICZ: SKOCZWISKI: Ma pan lusterko? Czuj´, ˝e jagody* mi puchnà. SANDWICZ: * Uwaga dla czytelników zagranicznych: jagody po staropolsku policzki. Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 21 - 21 - SKOCZWISKI: I mnie. Dobrze by było jakiÊ goràcy kompres. Ma pan kuchenk´ elektrycznà? Mam, ale kontakt zepsuty. SANDWICZ: SKOCZWISKI: (jadowicie): Był to pewnie paƒski jedyny kontakt z rzeczywistoÊcià. To nie paƒski interes. A kuchenki te˝ nie ma. Zgubili. SANDWICZ: Kto zgubił? SKOCZWISKI: SANDWICZ: Nie wiem. Ot, zgubili i koniec. Od kuchenki został mi tylko sznur. SKOCZWISKI Ostał ci si´ ino sznur. (jak echo): Âwiatła ciemniejà; wiatr. K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 22 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå JODŁY NA GÓR SZCZYCIE Wy s t ´ p u j à: JODŁY MŁODY HISTORYK G˚EG˚ÓŁKA MONIUSZKO W D¢BOWYCH RAMACH i SPOŁECZE¡STWO S c e n a przedstawia will´ młodego historyka G˝eg˝ółki. Przez otwarte okno widaç jodły na szczycie gór. G˝eg˝ółka przy stole zawalonym ksi´gami i dokumentami. Nad G˝eg˝ółkà ogromny portret Moniuszki w d´bowych ramach. G˚EG˚ÓŁKA: Jakim szcz´Êliwy! Po tylu latach tułaczki nareszcie na ziemi ojczystej w mojej skromnej, ale własnej willi mo- g´ si´ oddaç w dalszym ciàgu wyt´˝onej pracy na uko- chanej niwie historycznej. (pisze) Kiedy Buburyk XII zamordował swoich dwunastu synów w łaêni... Przecinek. JODŁY: (szumià) G˚EG˚ÓŁKA: Szum tych jodeł zaczyna mnie denerwowaç. Trac´ wàtek. Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 23 - 23 - JODŁY: (szumià jak na złoÊç) G˚EG˚ÓŁKA: Do jasnej pol´dwicy! Synów w łaêni. Przecinek. A co dalej? Wszystko przez ten szum. Pójd´ i zetn´ te jodły. (oglàda si´ za piłà) MONIUSZKO W D¢BOWYCH RAMACH: Nie wa˝ si´, Êmiałku! A właÊnie, ˝e si´ odwa˝´. G˚EG˚ÓŁKA: MONIUSZKO W D¢BOWYCH RAMACH: Tylko spróbuj! G˚EG˚ÓŁKA: WłaÊnie, prosz´ pana, ˝e spróbuj´. (bierze pił´, wychodzi z lewej strony, wdrapuje si´ na szczyt gór, Êcina jodły i wraca z prawej strony) JODŁY: (przestajà nareszcie szumieç) Nareszcie spokój. Jakim szcz´Êliwy! G˚EG˚ÓŁKA: (pisze) Kiedy Buburyk XII zamordował swoich dwunastu sy- nów w łaêni... Przecinek. MONIUSZKO W D¢BOWYCH RAMACH: Nie przecinek, tylko kropka. (spada ze Êciany i zabija G˝eg˝ółk´ na miejscu) SPOŁECZE¡STWO: Nie płaczcie, o Amorki, i wy, Alcyony. Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 24 - 24 - Szkoda łez. Jak to mówià, sà zioła i ziółka. Za kpiny i złe czyny wyst´pny G˝eg˝ółka poniósł na oczach Êwiata koniec zasłu˝ony. K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 25 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå pogodny film rysunkowy produkcji angielskiej pt. FAFIK I ROBACZKI ÂWI¢TOJA¡SKIE Wy s t ´ p u j à: PIES REDAKCYJNY FAFIK – rzekomy terier szkocki ROBACZKI ÂWI¢TOJA¡SKIE i G˚EG˚ÓŁKA – ale tylko epizodycznie i wsposób kompromitujàcy S c e n a przedstawia ganek historycznego dworku. Wieczór. Ani liÊç nie drgnie. FAFIK: (na ganku) G˚EG˚ÓŁKA: (z podejrzanà uprzejmoÊcià pokazuje Fafikowi g´Ê Êpiàcà pod drzewem tulipanowym) Fafik, popatrz, g´Ê! FAFIK: Niemo˝liwe. Pan nie czyta „Przekroju”. G´Ê jest zie- lona. Af! af! (czyta „Przekrój”) „Przekrój” mi si´ nie podoba. G´Ê mi si´ nie podo- ba. Nic mi si´ nie pdoba. Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 26 - 26 - Fafik! Fafuchna! Po˝ycz mi tysiàc złotych. G˚EG˚ÓŁKA: FAFIK: (nakłada okulary): Mój młody człowieku, im bardziej poznaj´ ludzi, tym wi´cej przekonuj´ si´ do zwierzàt. Nie po˝ycz´. Chyba ˝e mi pan przedstawi zaÊwiadczenie z Okràgłà Pieczàtkà, ˝e jest pan psem. I jeszcze jeden warunek: jako pies zagra pan jeden kawałek na fortepianie. Wtedy wyskrobi´ panu dwa kawałki. Jestem niemuzykalny! G˚EG˚ÓŁKA: (odchodzi z płaczem) ROBACZKI ÂWI¢TOJA¡SKIE: (nadlatujà nad ganek wielkim rojem w kształcie liry) FAFIK Znowu lecà te bezu˝yteczne Êwiatłobzdrynie. Af! af! af! af! (zdejmujàc okulary): ROBACZKI ÂWI¢TOJA¡SKIE: Fafik! Fafik! Szlarafik! Rzekomy terier szkocki. Dobry wieczór. FAFIK: Af! Nic im nie odpowiem. Albo odpowiem, ale na złoÊç paradoksalnie: dzieƒ dobry. Dzieƒ dobry, Êwiatłobzdrynie! Af! af! af! af! ROBACZKI ÂWI¢TOJA¡SKIE: Buona sera. Bellissima serata. A czemu to ostrzeli- wujesz nas swoim szczekaniem? Bo wyglàdacie jak małe nieprzyjacielskie samolociki. FAFIK: Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 27 - 27 - JEDEN ROBACZEK ÂWI¢TOJA¡SKI: (siadajàc Fafikowi na nosie): A teraz ty wyglàdasz jak lampa na biurko. Co? ja, lampa na biurko? Poczekaj. FAFIK: Af! af! Af! (podbija go do góry i połyka) NAST¢PNY ROBACZEK: (siada mu na nosie) FAFIK: (to samo) W ten sposób Fafik połyka cały rój robaczków Êwi´tojaƒskich w kształcie liry i siłà rzeczy zaczyna Êwieciç, graç i fruwaç. FAFIK (przelatujàc nad historycznym dworkiem): Czołem, chłopcy. Lec´ do Szkocji. Jest to kraj pierw- szorz´dnych czarnoksi´˝ników i prawdziwych czcicie- li zwierzàt. Nawet z w y k ł a wódka nazywa si´ tam White Horse – Biały Koƒ. Zdemobilizuj´ si´ i b´d´ kopał w´giel dla Anglików. Anglicy niech kopià piłk´. Âwietny kalambur. Af! af! Od czegó˝ sà polskie pieski? Je˝eli natomiast nie przyjmà mnie do kopalni, to za- pisz´ si´ do czarnej redakcji i wstàpi´ na słu˝b´ do Zygmunta Nowakowskiego. IKC chleba chc´ sera nie porzuc´ bo si´ dobrze ucz´. Jak to – dobrze? WłaÊnie, ˝e bardzo êle. Af! (odlatuje) Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 28 - 28 - Tymczasem nad historycznym dworkiem i nad wszystkimi jego tajemniczymi sprawami, nad Portretem Kasztelana i nad duchami margr. Wielopolskiego i Artura Grottgera, i nad łó˝kiem w stylu dyrektoriatu, w którym autor zasypia w szlafmycy, zapada noc i K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 29 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå SIEDMIU BRACI ÂPIÑCYCH PIERWSZY BRAT: (chrapie) DRUGI BRAT: (chrapie) TRZECI BRAT: (chrapie) CZWARTY BRAT: (chrapie) PIÑTY BRAT: (chrapie) SZÓSTY BRAT: (chrapie) SIÓDMY BRAT: (chrapie okropnie) K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 30 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå tragedi´ w dwóch aktach pt. ZŁOTY ZEGAREK Wy s t ´ p u j à: OJCIEC i SYN A K T I OJCIEC: Synu mój, jesteÊ dzisiaj pełnoletni. Dla uczczenia tej uroczy- stej chwili ofiarowuj´ ci ten złoty zegarek marki „Wal Parajzo”. Dzi´kuj´ ci, dobry ojcze. SYN: (płacze ze wzruszenia) Pami´taj jednak, ˝ebyÊ tego zegarka nie przepił. OJCIEC: Przepił. SYN: Nie zastawił w lombardzie. OJCIEC: Bardzie. SYN: Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 31 - 31 - I nie podarował kobiecie specyficznych obyczajów. OJCIEC: Czajów. SYN: OJCIEC: Je˝eli natomiast któràÊ z tych rzeczy uczynisz, prze- kln´ ci´ i przekleƒstwo moje Êcigaç ci´ b´dzie do koƒ- ca dni twoich. Kropka. Przysi´gnij. Przysi´gam. Umieram szcz´Êliwy. SYN: OJCIEC: (umiera) A K T I I SYN (spoglàdajàc na zegarek): Północ. Ci´˝kie jest ˝ycie sieroty ze złotym zegar- kiem! Pokusy czyhajà na nià zewszàd. Lombard ju˝ jest, niestety, zamkni´ty. Có˝ mi pozostaje? Jedynie pijaƒstwo, ewentualnie rozpusta. Mary Lu! Mary Lu! Popatrz tam! Popatrz tu! Twoje oczy jak ultramaryna... (nadu˝ywa alkoholu i prowadzi ˝ycie rozwiàzłe) DUCH OJCA (wynurza si´ z zaÊwiatów): Synu! Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 32 - 32 - SYN: Ach! DUCH OJCA: Nie l´kaj si´, synu. Przeklàç ci´, niestety, nie mog´, gdy˝ sam jestem w piekle. Przed chwilà udowodniono mi, ˝e ten zegarek zw´dziłem kobiecie specyficznych obyczajów pod destrukcyjnym wpływem b i m b r u. K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 33 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå ZAR¢CZYNY G˚EG˚ÓŁKI Wy s t ´ p u j à: MAMA – wytworna, ale głucha jak pieƒ dama PTYSIA – panna, jej córka G˚EG˚ÓŁKA – młodzieniec pełen zalet S C E N A I G˚EG˚ÓŁKA (na kl´czkach): Tote˝ wiedz, Ptysiu, ˝e pokochałem ci´ od pierwsze- go wejrzenia. Wzrok twój jak promyk słoƒca przeszył moje serce, płuca zacz´ły energiczniej pracowaç, mo- je biedne nerki napełniła niebiaƒska muzyka, a wà- troba zacz´ła nareszcie działaç. Pauza. Ptysiu, bàdê mi ˝onà. PTYSIA: Nie mówi´: nie, ale najpierw zechciej pan pomówiç z mamà. Pami´taj wszelako pan, ˝e mama jest ponie- kàd na uszy cierpiàca i nie nale˝y z tà˝ rozmawiaç szeptem. G˚EG˚ÓŁKA: Na Jowisza! B´d´ ryczał jak lew. Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 34 - 34 - S C E N A I I G˚EG˚ÓŁKA (ryczy): Dzieƒ dobry pani! Nie, nie umiem jeêdziç na rowerze. MAMA: Córk´ pani pokochałem od pierwszego wejrzenia. G˚EG˚ÓŁKA: Bez wàtpienia, telewizja ma du˝à przyszłoÊç. MAMA: G˚EG˚ÓŁKA: I gdyby pani dobrodziejka zechciała mi zaufaç i powie- rzyç swojà córeczk´ moim wypróbowanym ramionom!... MAMA: Naturalnie, ˝e Henryk Ładosz jest najlepszym recy- tatorem obu półkul. G˚EG˚ÓŁKA: Dzi´kuj´ pani! Do widzenia pani! MAMA: Przepraszam, mam swojego. S C E N A I I I G˚EG˚ÓŁKA (katastrofalnie zachrypni´ty): Rrrrrrrrrrrrrr. Co? PTYSIA: Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 35 - 35 - G˚EG˚ÓŁKA: PTYSIA: G˚EG˚ÓŁKA Rrrrrrrrrrrrrr. Nic nie rozumiem. (poniekàd pos´pnie): Ona mnie nie rozumie. Ja nie rozumiem mamy. A jednak musimy si´ jakoÊ porozumieç. Ptysiu, mimo wszystko b´d´ ci´ kochał do grobowej deski. Pracownik sceny wnosi grobowà desk´ i wielkie czerwone serce. PTYSIA i G˚EG˚ÓŁKA (duet na tle wielkiego czerwonego serca): Gdy si´ serce z sercem połàczy, Ju˝ jest jedno serce, nie dwa, Jak powiedział pewien Japoƒczyk: Cukinodo cu-kino-daa. K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 36 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå ˚ARŁOCZNÑ EW¢ Wy s t ´ p u j à: WÑ˚, ADAM i EWA WÑ˚ (podaje Ewie jabłko na tacy): Ugryê i daj Adamowi. ADAM (ryczy): Daj ugryêç! Daj ugryêç! EWA: (zjada całe jabłko) WÑ˚: (przera˝ony) Co teraz b´dzie? ADAM: Niedobrze. Cała Biblia na nic. K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 37 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå politycznà burlesk´ pt. G˚EG˚ÓŁKA NA KONFERENCJI POKOJOWEJ G˚EG˚ÓŁKA: Panowie, zebraliÊmy si´ w tym Pary˝u mo˝na powiedzieç rodzinnie, wszystko starzy prenumeratorzy i współpra- cownicy „Przekroju” i widzowie teatrzyku „Zielona G´Ê”. „Zielonyj GuÊ”. „Green Goose”. „Oie verte”. TŁUMACZ ROSYJSKI: TŁUMACZ ANGIELSKI: BIDAULT: BEVIN: Yes. Green Goose. I remember. British ambassy. Okay. Tak. Zielona G´Ê. Pami´tam. Ambasada brytyjska. Okay. TŁUMACZ: Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 38 - 38 - G˚EG˚ÓŁKA: Witam tedy serdecznie: Red. Jerzego Zagórskiego z Krakowa („Przekrój”), Red. Jana Kotta z Łodzi („Przekrój”), Red. Bolesława Surówk´ z Katowic (Nie- jaki X), Red. Mariana Podkowiƒskiego z Berlina („Przekrój”), Red. Karola Ferstera-Charliego z Kra- kowa („Przekrój”). God save Constantin B´c-Superowski! BEVIN: Bo˝e, chroƒ B´c-Walskiego! TŁUMACZ: Panowie, na litoÊç boskà, o co właÊciwie chodzi? JERZY ZAGÓRSKI: Chodzi o ocalenie cywilizacji. G˚EG˚ÓŁKA: Entuzjastyczne oklaski. Kto, pytam si´, ocalił cywilizacj´ staro˝ytnà? G´Ê Ka- pitoliƒska. Kto ocalił cywilizacj´ nowo˝ytnà? Zielona G´Ê. Bo ona jest wi´cej ni˝ kapitoliƒska. Ona jest ka- pitalna. Cywilizacja i Kraków zostanà pomalutku oca- lone. Nie od razu Kraków zbudowano. Huragan oklasków. G˚EG˚ÓŁKA (w dalszym ciàgu): Sà dwie rzeki na W., dwóch ministrów na Mo. W tym tkwi sekret harmonii niebieskiej – rzeki: Wisła i Wołga, a ministrowie to: Mołotow i Modzelewski. BEVIN: (niezadowolony) Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 39 - 39 - BYRNESS (do Lippmana): Bardzo dobrze. G˚EG˚ÓŁKA: A powiedzcie mi, panowie, tak szczerze, co to jest konferencja pokojowa? MARIAN PODKOWI¡SKI (podnosi palec do góry): Konferencja pokojowa to jest taki wesoły obiad po po- grzebie. Chodzi tylko o to, ˝eby nieboszczyka nie za- kopywaç za gł´boko. A nu˝ si´ jeszcze przyda. JAN KOTT (podnosi palec do góry): Konferencja pokojowa to jest wspólna fotografia kil- kunastu panów w cylindrach, którzy robià przyjemny wyraz twarzy i dajà sobie słowo honoru, ˝e ju˝ wi´cej nie b´dà. JERZY ZAGÓRSKI (krzyczy): Konferencja pokojowa to narada ojców, ˝eby dzieciom było lepiej! Niemilknàce oklaski, entuzjazm dochodzi do zenitu, nuncjusz papieski zrywa si´ z miejsca i całuje si´ z Zagórskim z dubel- tówki. Orkiestry odgrywajà czterdzieÊci cztery hymny narodo- we, kilkadziesiàt osób zostaje zaduszonych na Êmierç w bufecie. G˚EG˚ÓŁKA (jak trup blady ze wzruszenia przemawia na interesujàcym tle wrzawy i dêwi´ków): Tak, panowie, na oczach naszych rodzi si´ nowy, lepszy Êwiat. A Êwiat stary tonie. Stary Êwiat jest topielcem. Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 40 - 40 - BOLESŁAW SURÓWKA Z KATOWIC: Brawo! G˚EG˚ÓŁKA: Skoro pan oÊmielił si´ powiedzieç „brawo”, niech pan powie, jaka jest ró˝nica mi´dzy topielcem i Zielonà G´- sià? BOLESŁAW SURÓWKA Z KATOWIC: Nie wiem. G˚EG˚ÓŁKA: Wstyd. Ja panu powiem. Topielec najpierw si´ denerwu- je, a potem jest zielony, a Zielona G´Ê jest najprzód zie- lona, a potem denerwuje si´ 800 000 czytelników. (Êpiewa) ZIELONA G¢Â to teatr jest wspaniały, ZIELONA G¢Â na całym Êwiecie gra. ZIELONA G¢Â najlepsze ma kawały, ZIELONA G¢Â, ZIELONA G¢Â, ZIELO-O-NA G¢-¢-¢-Â. K u r t y n a Ges1-2.qxp:Opary 01 4/29/09 2:22 PM Page 41 TEATRZYK ZIELONAGĘŚ MA ZASZCZYT PRZEDSTAWIå ÂMIERå JULIUSZA CEZARA Wy s t ´ p u j à p a n o w i e: JULIUSZ CEZAR – rzymski generał i literat BRUTUS – nieÊlubny syn powy˝szego, stoik i morderca 1 SPISKOWIEC 2 SPISKOWIEC JULIUSZ CEZAR: (mimo ostrze˝eƒ ˝ony wchodzi do senatu) BRUTUS: (szuka sztyletu) JULIUSZ CEZAR: (zdenerwowany): I ty, Brutusie, przeciwko mnie? Naturalnie. BRUTUS: (nie mo˝e znaleêç sztyletu. Wyciàga rocznik tygodnika „Szpilki” i czyta Cezarowi na głos wiersze i proz´) JULIUSZ CEZAR: (umiera automatycznie) 1 i 2 SPISKOWIEC: (wychodzà powoli) K u r t y n a
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Teatrzyk Zielona Gęś
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: