Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00199 007353 13267987 na godz. na dobę w sumie
Teka Stańczyka - ebook/pdf
Teka Stańczyka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 203
Wydawca: UNIVERSITAS Język publikacji: polski
ISBN: 97883-242-1022-0 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Stańczycy w społecznej świadomości występują jako symbol postawy lojalizmu wobec austriackiego zaborcy. Kojarzeni są z grupą rządzącą Galicją w II połowie XIX wieku, której polityczne credo miało się sprowadzać do słynnej frazy „Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy”. Zapomina się natomiast o tym, że młodzi krakowscy konserwatyści przekonali Polaków do myślenia o narodowej przyszłości w kategoriach realizmu politycznego.

Polityczną edukację społeczeństwa polskiego rozpoczęli właśnie Teką Stańczyka. Obecne pierwsze krytyczne wydanie Teki Stańczyka proponuje powrót do źródeł XIX – wiecznego sporu o kształt polskiej polityki i obronę interesów narodowych. Teka Stańczyka powstała w okresie tworzenia się w Austrii systemu rządów konstytucyjnych i liberalnych. W jej treści czytelnik znajdzie zatem wątki ideowej konfrontacji między doktryną konserwatywną a liberalną w sferze polityki, religii i kultury. Z tych względów Teka Stańczyka, mimo czasami nieraz trudnej formy przekazu, zasługuje na wnikliwą lekturę.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

ISBN 97883-242-1022-0 Andrzej Dziadzio (Kraków) WPROWADZENIE 1. Geneza Teki Stańczyka Wbrew obiegowej opinii zawiązanie się w 1866 roku grupy mło- dych krakowskich intelektualistów nie było spowodowane tym, że chcieli oni przejąć ideologiczne przywództwo w Galicji pod hasłem przeciwstawienia się konspiracyjnej tradycji narodowo- wyzwoleńczej. Założenie Przeglądu Polskiego przez Stanisława Tarnowskiego, Stanisława Koźmiana, Józefa Szujskiego i Ludwika Wodzickiego miało być wyrazem opozycji wobec zbyt konserwa- tywnej linii krakowskiego Czasu. J. Szujski w liście do Józefa Ignacego Kraszewskiego informu- jącym o powstaniu Przeglądu Polskiego pisał wprost, że „program nasz nie będzie mieścił żadnego wyznania wiary”. Profil pisma miała wyznaczać głównie tematyka społeczna, gospodarcza i literacka, podejmowana z myślą o uzdrowieniu stosunków wewnętrznych Galicji. J. Szujski konstatował bowiem fakt, że galicyjskie życie publiczne znalazło się pod przemożnym wpływem „nieporadnych i małodusznych” koterii politycznych, co źle wróżyło przyszłości prowincji.  Dlatego ludzie – jak pisał – którzy ujemnie oceniali taki stan rzeczy, podjęli się wydawania nowego czasopisma, jako forum dyskusji i propagowania spraw społecznych Galicji w duchu „liberalnym i postępowym”. Chcieli na jego łamach prezentować politykę „głębszą, zasadową, strzegącą całości interesu narodowego”1. Ich zamiarem było skupienie wokół Przeglądu Polskiego grupy politycznej, która przejęłaby ster w wykonaniu zarysowanego przez niego programu „de reformanda republica Galiciana”. Od samego początku ukazywania się Przeglądu Polskiego przeważały na jego łamach artykuły poświęcone problematyce społeczno-ekonomicznej Galicji. Poza sprawą chłopską porusza- ny był także problem ukraiński i żydowski. Obie kwestie były analizowane zgodnie z deklarowanymi przy powołaniu pisma zasadami „wolności i równości”. Redaktorzy Przeglądu Polskiego opowiadali się za równouprawnieniem narodowym ludności ukraińskiej i równymi prawami dla Żydów w sferze społecznej, politycznej i ekonomicznej. Inicjatywa powołania nowego czasopisma była także pośred- nio demonstracją wobec postawy konserwatywnych polityków starszego pokolenia, którzy, jak związany z Czasem Paweł Popiel, odmawiali uczestnikom powstania styczniowego moralnego prawa do uczestnictwa w legalnym życiu publicznym Galicji. W skład redakcji Przeglądu Polskiego wchodziły przecież osoby o powstańczym życiorysie. Publicystyczny bój o ocenę powstania styczniowego z P. Po- pielem stoczył J. Szujski w 1865 roku, broniąc dobrego imienia powstańców. Poglądy J. Szujskiego złożyły się więc na formację ideową Przeglądu Polskiego. Jego publiczny rozrachunek z po- wstańczą przeszłością trafił młodym krakowskim konserwaty- stom w pełni do przekonania i dlatego zaprosili go do współpracy. Dopiero w Tece Stańczyka grono krakowskie w ocenie powstania styczniowego zbliżyło się do stanowiska P. Popiela. W 1865 roku J. Szujski – w przeciwieństwie do P. Popiela – nie potępiał ani idei powstańczej, ani organizatorów powstania stycz- niowego. Mimo że nie ukrywał zgubnych następstw nieudanego  A. Dziadzio, Społeczne i polityczno-ideowe oblicze „Przeglądu Polskiego” w latach 1866–1870, Studia Historyczne, XXXI, 988, z. 2, s. 93. 2 M. Jaskólski, Historia – Naród – Państwo. Zarys syntezy myśli politycznej konserwa- tystów krakowskich w latach 1866–1934, Kraków 98, s. 6–7.  I powstania, to jednak podkreślał poświęcenie jego uczestników. J. Szujski sprzeciwiał się nawoływaniu do politycznego ostracy- zmu wobec organizatorów i uczestników powstania. Był zwolen- nikiem powszechnej moralnej amnestii. Generalna amnestia miała sprzyjać ideowej reorientacji, która, jak sądził, obejmowała coraz szersze kręgi uczestników powsta- nia. Klęska powstania bowiem całkowicie podważyła dogmat polskiego myślenia o niepodległości w kategoriach konspiracji i zbrojnej irredenty. Poparcia dla polityki ugody z Austrią ze strony środowisk zaangażowanych wcześniej w akcję powstań- czą nie uzależniał od potępienia przez nie całej tradycji niepod- ległościowej. Zapewnienie J. Szujskiego o powszechnej zgodzie na program porozumienia z rządem wiedeńskim dla wywalczenia koncesji narodowych okazało się jednak przedwczesne. W Galicji bowiem pojawili się działacze emigracyjni, którzy agitowali przeciwko utylitarnej polityce konserwatystów. Propagowali na nowo ideę tworzenia konspiracyjnych organizacji. W takiej sytuacji nie po- zostało J. Szujskiemu nic innego, jak podjąć publicystyczną walkę z teorią, której polityczny niebyt ogłosił na wyrost. Z tym zamia- rem opublikował w 1867 roku broszurę pt. „Kilka prawd z dziejów naszych ku rozważeniu w chwili obecnej”, której najważniejszym przesłaniem stało się hasło: „do grobu liberum conspiro”. J. Szujski podważył ideę konspiracji jako nieodłącznego ele- mentu polskiego myślenia o niepodległym bycie narodu. Uznał konspirację za zło konieczne wynikające z tego, że do tej pory górne warstwy społeczeństwa polskiego, zamiast godnie repre- zentować interes narodowy, wykazywały obojętność dla sprawy narodowej. Konspiracja – jego zdaniem – spełniła pozytywną rolę, ale w nowych warunkach ustrojowych i społecznych straciła rację bytu. Pisał: „Dzisiaj po skończonym uwłaszczeniu przyszło do tego, że konspiracja ma absolutną niesłuszność! Dlaczego? Bo rok 1863 zamknął na zawsze epokę konspiracji, nie zostawiając ani jednego człowieka spo- łecznie niewolnego”. Argumentacja J. Szujskiego była wszakże nietrafna. Polskie powstania narodowe były natury politycznej, zmierzały do uzy- skania własnej państwowości. Nie miały charakteru rewolucji 3 S. Pijaj, Między polskim patriotyzmem a habsburskim lojalizmem. Polacy wobec przemian ustrojowych monarchii habsburskiej (1866–1871), Kraków 2003, s. 6–63. II społecznej. Niemniej jednak słuszności postawionej tezy upatry- wał w tym, że w polskich powstaniach dążenie do przeprowa- dzenia reformy społecznej górowało nad odzyskaniem niepod- ległości. Wskutek tego nastąpiło utożsamienie tych dwóch zadań konspiracji do tego stopnia, że „cel brano za środek, a środek stawał się niepostrzeżenie jednym skutkiem i celem”. J. Szujski zatem starał się tak zinterpretować porozbiorowe dzieje, żeby, z jednej strony, nie naruszyć żywej w świadomości społecznej tradycji narodowowyzwoleńczej, z drugiej, by upra- womocnić rezygnację z polityki konspiracji na rzecz legalnych form walki o poprawę narodowego bytu. Z tego powodu posłużył się argumentacją merytorycznie wątpliwą, aczkolwiek bardzo błyskotliwą i nośną politycznie. Ostatecznie jednak, zdaniem J. Szujskiego, o odrzuceniu kon- spiracji, jako metody politycznego działania, miały zadecydować realia, w jakich przyszło żyć narodowi polskiemu po 1863 roku. Oto konstytucyjna Austria pragnęła porozumienia z Galicją w dwa lata po zbrojnym powstaniu Polaków. Zapewniała o poszanowa- niu narodowych praw ludności polskiej. Czyniła ustępstwa na rzecz autonomicznego charakteru prowincji. W interesie Polaków leżało znalezienie politycznego modus vivendi z katolicką Austrią, która niejako była „skazana” na militarne starcie z Rosją. Tej ostatniej tezie podporządkowany był cały wywód J. Szujskiego. Emigracyjni demokraci, i ich poplecznicy w kraju, nie przy- jęli historyczno-geopolitycznych uzasadnień ugody z Austrią. Krytykowali J. Szujskiego za to, że nie stawiał jasno celu pracy organicznej, do jakiej namawiał społeczeństwo. Zarzucali mu, że widział w niej cel sam w sobie, bo nie przewidywał w przyszłości żadnej akcji niepodległościowej. Znaczny odłam polskiej emigracji pozostał wierny koncepcji myśli politycznej, która zakładała kon- spirację i ogólnonarodowe powstanie, jako środek prowadzący do uzyskania politycznej niezawisłości. Postulat organizowania się do nowego czynu zbrojnego przy- nosił prawie każdy numer Niepodległości, emigracyjnego czasopi- sma, które prowadziło ostry spór z doktryną polityczną obecną w publicystyce J. Szujskiego. Dla grona krakowskiego skupionego wokół Przeglądu Polskiego rozprawienie się z ideą liberum conspiro  Zob. A. Dziadzio, Monarchia konstytucyjna w Austrii (1867–1914). Władza – oby- watel – prawo. Kraków 2002, s. 9 i n. III oznaczało walkę z realnym politycznym przeciwnikiem – tak postyczniową emigracją, jak i jej adherentami w kraju. Najmoc- niejszym jednak akordem w tej walce stała się Teka Stańczyka. Publikacja Teki Stańczyka przypadła w okresie dla Galicji szczególnym. Rok 1869 był bowiem kulminacyjnym momentem w staraniach polityków galicyjskich o rozszerzenie autonomii kraju. Nie przyniosły one spodziewanych wyników. Niepowo- dzenie polityki aktywnej opozycji wywołało w społeczeństwie zrozumiałe rozgoryczenie. Nie ziściły się plany uzyskania dla Galicji „najzupełniejszej autonomii”, która dla wielu miała być za- czynem nowej Polski. Żywiono niepokój o to, czy społeczeństwo galicyjskie wytrwa przy programie ugody z Austrią. Obawiano się negatywnych skutków agitacji zwolenników irredenty. Aby zaradzić temu niebezpieczeństwu, grono krakowskie postano- wiło – jak napisał J. Szujski – „wszelkimi siłami i całym natężeniem dobrych duchów społeczeństwa polskiego...zakląć jego skutki moralne [tj. powstania styczniowego], skoro już materialnych zakląć było niepodobna”. Dlatego w Tece Stańczyka skarykaturyzowana została postać Optymowicza, który porozumienie Galicji z Wiedniem traktował jako przejściową konieczność. Jednak faktycznie był przeciwny polityce „pozytywnej”, gdyż za jedynie zbawczą uważał ideę utrzymania narodu w ciągłej gotowości do zbrojnego powstania. Na przykładzie tej fikcyjnej sylwetki pokazana została w negatyw- nym świetle polityczna postawa, która chlubi się tylko wiernością idei niepodległości, jaką pozostawił po sobie patriotyczny zryw 1863 roku. Teka Stańczyka potępiła więc nie tyle samo powstanie styczniowe, co popowstaniowe sentymenty5. Proweniencja polityczna sportretowanych w Tece Stańczyka osób była nad wyraz czytelna. Kierowała uwagę w stronę dzia- łalności lwowskiego Towarzystwa Narodowo-Demokratycznego i postyczniowej emigracji. Politycy galicyjscy związani z lwowską demokracją nie ukrywali zresztą w swych prywatnych enuncja- cjach, że uległa ona w 1869 roku wpływom „pewnej kliki zacza- jonych Mierosławczyków”6. Emigracja doskonale pojęła, że atak Przeglądu Polskiego na politykę „nieprzerwalności powstania” był  M. Król, Stańczycy. Antologia myśli społecznej i politycznej konserwatystów kra- kowskich, Warszawa 982, s. 3. 6 A. Dziadzio, Społeczne i polityczno-ideowe..., op. cit., s. 20. IX wymierzony w ideę ciągłości myśli niepodległościowej, której była narodowym szafarzem. Przegląd Polski, depopularyzując myśl polityczną emigracji, chciał ją pozbawić wpływu na życie narodowe w kraju. W związku z odrzuceniem przez rząd austriacki rezolucji Sejmu Krajowego z 1868 roku7, i ewentualnym przejściem Galicji do biernej opozycji, twórcy Teki Stańczyka obawiali się, że galicyjska polityka znajdzie się pod silnym naciskiem działaczy emigracyjnych. Pomostem w przechwyceniu wpływów mogło stać się Towarzystwo Na- rodowo-Demokratyczne. Samo na gruncie galicyjskim nie było groźne, ale przy politycznym wsparciu emigracji mogło podważyć dotychczasowy kurs polityczny krakowskich konserwatystów. Zapobiec temu miała zawarta w Tece Stańczyka krytyka działal- ności emigracji, której celem – jako pokazano – pozostały: spisek, powstanie i rewolucja społeczna. J. Szujski, broniąc w 1869 roku ogólnej wymowy Teki Stańczyka, pisał: „Bez zwrotu stanowczego na całej linii naszego działania musimy zginąć nie na zawsze, ale na długo! [...] Odrodźmy się z organicznym dążeniem, a żyć będziemy nie jutro – to pojutrze, nie za pomocą Austrii, to nawet wśród Rosji”. 2. Znaczenie Teki Stańczyka Posądzenie galicyjskich demokratów o dążenie do siłowej konfrontacji z rządem austriackim było ze strony redaktorów Przeglądu Polskiego bezpodstawną insynuacją. Niemniej jednak mistyfikacja, jaką się posłużono w Tece Stańczyka, oddziaływała dość sugestywnie na opinię publiczną, gdyż uderzała w najsłab- szy punkt politycznej koncepcji demokratów. Wskazywali oni bowiem bierną opozycję jako środek walki z Wiedniem, ale nie uwzględniali ujemnych skutków takiej polityki. Podpowiedziała je właśnie Teka Stańczyka. Ryzykowna poli- tyka absencji Polaków w parlamencie austriackim przybliżała widmo tajnych związków i konspiracji. Niebagatelne znaczenie w tym kontekście miało historyczne nawiązanie do świeżej jesz- cze pamięci o sytuacji w Królestwie Polskim przed wybuchem powstania styczniowego. Spór grona krakowskiego z demokra- 7 Zob. S. Grodziski, Sejm Krajowy Galicyjski 1861–1914, Warszawa 993, s. 9 i n. X tami i liberałami galicyjskimi, poza różnicami ideologicznymi poświadczonymi także przez Tekę Stańczyka, przebiegał głównie na płaszczyźnie wyboru różnej taktyki politycznej i odmiennego sposobu oddziaływania na opinię publiczną. Atak konserwatywnej grupy Przeglądu Polskiego na lwowską demokrację nie polegał na jej denuncjacji, jako postępowej siły społecznej, zagrażającej pozycji ziemiaństwa8. W Galicji w 1869 roku nie chodziło o to, kto będzie sprawował rządy: konserwa- tywne ziemiaństwo i arystokracja czy liberalne mieszczaństwo. To ostatnie nie było na tyle silne, aby stanowić samodzielny czynnik polityczny. Poza tym pozycja ziemiaństwa w systemie politycznym Galicji była ugruntowana obowiązującym kurialnym systemem wyborczym. Specyfika tej denuncjacji polegała na tym, że konserwatywna elita umysłowa Galicji odsłaniała przed społeczeństwem zgubność koncepcji politycznej przywódczych środowisk demokratycz- nych i liberalnych kraju, z wyraźną przestrogą poddania się ich wpływom. Wzmocniono tę denuncjację oskarżeniem o kontynu- owanie tradycji „nieprzerwalności powstania”, do której mieli się rzekomo odwoływać konkurenci do sprawowania „rządu dusz” nad galicyjskim społeczeństwem. Intelektualne nadużycie, jako instrument walki politycznej, zapewniło stańczykom krótkotrwały sukces. Wprawdzie publikacja Teki Stańczyka przyczyniła się do zwycięstwa ich programu politycznego, ale dopiero przyszłość pokazała jej negatywne skutki dla przywódczej roli redaktorów Przeglądu Polskiego w życiu publicznym Galicji. Teką Stańczyka grono krakowskich konserwatystów toczyło batalię w dwóch niejako płaszczyznach. Na płaszczyźnie intere- sów ogólnonarodowych zwalczało myśl polityczną radykalnej postyczniowej emigracji. W sferze polityki prowincjonalnej wy- stąpiło z atakiem na galicyjskich demokratów z powodu głoszonej w czasie kampanii rezolucyjnej taktyki biernej opozycji. W obu przypadkach posłużyło się zarzutem o dążenie do pchnięcia społeczeństwa na drogę konspiracji i powstania. Użycie tego samego oskarżycielskiego tonu zarówno w od- niesieniu do sporu politycznego z emigracją, jak i z demokracją galicyjską, okazało się dla dalszej działalności grona krakowskiego 8 K. Wyka, Teka Stańczyka na tle historii Galicji w latach 1849–1869, Wrocław 9,  s. 8. XI poważnym błędem politycznym. Z czasem bowiem zatarła się pamięć o historycznych okolicznościach powstania Teki Stańczyka. Natomiast w społecznej świadomości utrwalił się mocno mit Teki Stańczyka jako aktu wyznania przez krakowskich konserwatystów rezygnacji z ideału niepodległości narodu. Posądzenie stańczyków o narodową apostazję nie ułatwiło im pozyskania zwolenników dla swego programu reform spo- łecznych. Nawet ideowi adherenci, jak np. P. Popiel, zarzucili redaktorom Przeglądu Polskiego, że ich apodyktyczna, doktryner- ska, koteryjna i prorządowa polityka zaszkodziła wewnętrznym interesom Galicji. Teką Stańczyka zamknęli sobie bowiem drogę do skupienia wokół siebie liczącej się grupy politycznej. Podobne stanowisko prezentowali przedstawiciele demokracji galicyjskiej. Wybitny jej przedstawiciel Tadeusz Romanowicz napisał wprost: „Myśl naprawdę organiczna nakazywała między konserwatyzmem a demokracją nie wykopywać przepaści [...] Wyście ją wykopali Teką Stańczyka”. Wszelkie więc próby podejmowane przez stańczyków po 1870 roku wcielenia w życie programu przebudowy stosunków spo- łecznych Galicji, jaki deklarowali na łamach Przeglądu Polskiego, napotykały opór stronnictwa demokratycznego. Nawet nie ze względu na różnice ideologiczne, bo te w owym czasie nie były jeszcze zbyt ostre. Od współpracy z konserwatystami powstrzy- mywało demokratów wspomnienie o tym, jak zostali wykpieni i ośmieszeni w Tece Stańczyka. Psychologiczny klincz, jaki wy- tworzyła Teka Stańczyka między konserwatystami a demokratami powodował, że inicjatywy stańczyków w Sejmie Krajowym były, co do zasady, utrącane przez demokratyczną opozycję. Miarę poniesionej przez stańczyków klęski w polityce prowin- cjonalnej (bo depopularyzację myśli politycznej i działalności emi- gracji uznali za swój największy sukces) odnajdujemy w słowach J. Szujskiego, oceniających Przegląd Polski: „Pismo [...] które zawiniło ciężko, że po „Tece Stańczyka” nie stworzyło „Teki reform Zygmunta Starego”. Początkiem politycznej ofensywy stańczyków na gruncie galicyjskim miał być opublikowany w 1874 roku w Przeglądzie Polskim artykuł S. Tarnowskiego pt. „Porcje”. W artykule tym Tarnowski piętnował postępowanie wschod- niogalicyjskiego ziemiaństwa, które udzielało chłopom pożyczek na odrobek, czyli tzw. porcji. W ostrych słowach wyrażał swój sprzeciw wobec takiej praktyki: „Porcje [...] to jest krzywda i uciemię- XII żenie chłopa, to jest nowa, tylko ukryta pańszczyzna [...] Pod względem uczciwości i honoru jest to nikczemność, pod względem ludzkości i cywi- lizacji jest barbarzyństwo korzystanie z nędzy bliźniego; pod względem patriotyzmu utrwalanie i rozkrzewianie społecznej nienawiści9. Artykuł S. Tarnowskiego wywołał, po raz drugi od czasów Teki Stańczyka, nagonkę na redaktorów Przeglądu Polskiego. J. Szujski zanotował wtedy, że „szlachta odbywa pospolite ruszenie na Tarnow- skiego”. W antystańczykowskiej kampanii propagandowej brali udział niemal wszyscy: od Adama Sapiehy „czerwonego księcia” poczynając, a kończąc na „mameluku” Agenorze Gołuchowskim. Ten zmasowany atak na redaktorów Przeglądu Polskiego wynikał z tego, że analizę przedstawioną przez S. Tarnowskiego uznano za przesadną i krzywdzącą. W przekonaniu wielu skłonność stańczyków do mistyfikacji rzeczywistości była ich podstawowym grzechem, który dał o sobie znać najpierw w Tece Stańczyka, a teraz w Porcjach. Raziła już opinię publiczną apodyktyczność, z jaką podchodzili do wielu zagadnień galicyjskiego życia publicznego i społecznego. Mentalnie bowiem akceptowali reguły liberalnej demokracji, ale w praktycznej dzia- łalności uznawali ją za przeszkodę do realizacji jedynie słusznego programu. Ton ich publicystyki nabierał coraz bardziej cech aka- demickiego mentorstwa i intelektualnej wyższości. W zamiarze redaktorów Przeglądu Polskiego publikacja Porcji posłużyć miała – jak napisał J. Szujski – do skupienia „poczciwych i szlachetniejszych żywiołów zachodniej Galicji” wokół spraw czeka- jących na szybkie rozwiązanie. Artykuł S. Tarnowskiego, zamiast wzmóc aktywność stańczyków przez stworzenie konserwatywnego stronnictwa, wywołał całkiem odwrotny skutek: zmierzch ich po- litycznego znaczenia. Oskarżenie Przeglądu Polskiego o głoszenie antyszlacheckiego programu osłabiło ostatecznie siłę jego spo- łecznego oddziaływania. W obliczu wyraźnego spadku pozycji politycznej pisma zaniechała także szerszej działalności grupa stańczykowska. 9 A. Dziadzio, Społeczne i polityczno-ideowe..., op. cit., s. 9. XIII OD WYDAWCY Publikacja jest pierwszą w literaturze naukowej krytyczną edycją Teki Stańczyka, wydanej w formie osobnej broszury w 1870 roku. Pierwotnie tekst był drukowany odcinkami w Przeglądzie Polskim w postaci 20 listów (od maja do grudnia 1869 roku). Jednak w pu- blikacji z 1870 roku pominięte zostały trzy ostatnie listy, które nie wiązały się ściśle z główną wymową Teki Stańczyka. Zostały one zamieszczone w aneksie do obecnego jej wydania. Fragmentaryczną prezentację Teki Stańczyka zawiera praca pt. Stańczycy. Antologia myśli społecznej i politycznej konserwatystów krakowskich, z znakomitą przedmową M. Króla. Wydana przez PAX w 1982 roku, w stanie wojennym, miała także pozanaukowy cel. Realizm polityczny stańczyków miał być swoistym drogowska- zem dla polskich elit umysłowych po upadku Solidarności. Nie- wątpliwie w tamtym kontekście historycznym treść Teki Stańczyka miała swoją specyficzną aurę. W świadomości społecznej stańczycy funkcjonują jako synonim lojalizmu wobec państw zaborczych, a niekiedy uchodzą nawet za symbol narodowej apostazji. Natomiast wiedza o samej Tece Stańczyka powoli zanika. Czytelnik znajdzie w Tece Stańczyka nie tylko odniesienia do historii politycznej Galicji XIX wieku, ale także analogie do współczesnej liberalnej i laickiej demokracji. X Nr 1 Stańczyk do Gąski1 Teka Stańczyka to zbiór dwudziestu listów pisanych przez fikcyjne osoby do anoni- mowych adresatów. W charakterystyce niektórych postaci odnaleźć można jednak  elementy postawy politycznej i biografii rzeczywistych aktorów życia publicznego  Galicji z okresu walki o rozszerzenie jej autonomii w latach 867–869. Listy omawia- jące z różnych pozycji ówczesną sytuację polityczną wpisane zostały w historyczny  kontekst czasów Zygmunta I Starego i jego nadwornego błazna Stańczyka, który  w polskiej tradycji narodowej stał się symbolem rozsądku i sceptycyzmu polityczne- go. Przyjęta konwencja literacka znalazła odbicie w liście pierwszym. Autorem jest  Stanisław Tarnowski. Generose, sincere mihi dilecte! Służby swoje powolne W. M. zalecam z uprzejmem winszo- waniem fortunnego na wszem powodzenia i chwałę wiekuistą W. M. Pana Brata mego kochanego w tej jasności niebieskiej z wielką rewerencyą tem niegodnem pisaniem mojem nawie- dzam, i zapytuję jako tam W. M. ta wieczność przyjemnie trwa? A żem do W. M. brata mego kochanego dawniej nie pisał, za złe tego mieć nie racz, gdyż za niektóre wolniejsze figielki i kroto- chwile byłem przydan do tego chóru który jest sub inspectione Królowej Jej Mci Anny, i jest jak to całemu niebu wiadomo,  Pojęcie „Gąska” w Polsce XVI wieku oznaczało przydomek nadawany zwycza-  jowo błaznom (trefnisiom). 2 Anna Jagiellonka (23–96), królowa Polski, córka Zygmunta Starego i Bony. 1 estrictissimae observantiae. Oddała mnie też miłościwa Królowa księdzu JMci Karnkowskiemu w dozór, a ten mnie ustawicznie na oku miał, żem się i ruszyć nie mógł, jeno musiałem zawsze śpiewać a śpiewać heynały różne cudne a kadzidło palić cały czas. A Królowa Jej Mć zawsze sama prym trzymać raczy, i śpie- wa pięknie dosyć jeno że trochę przez nos, jak dawniej zwykła była kiedy się podstarzała. Ale choć to tam poważnie bardzo i po królewsku, przecie mi się przykrzyło nieco, bo jenom kiedy w swoją stronę odleciał albo co pociesznego dojrzał, zaraz mnie strofowali. Teraz już z łaski Boga Najwyższego odbywszy na wielki swój pożytek te rekolekcye, powróciłem do Króla młodszego miłości- wego Pana mego, który też Waszą Miłość wdzięcznie wspomi- na i w łasce swej chować raczy. A choć się na nas tamten chór trochę niby krzywi i narzeka iż Król Jegomość włoskie obyczaje tu do nieba wprowadził, przecie to prawda że tu ucieszniej jak u nich, a panny z chóru Królowej Jej Mci Barbary choć robią co na nie należy i chwały bożej pilnie przestrzegają, aleć się czasem rozweselą i pośmieją, a Królowa im tego nie broni. Jedno tylko strach wielki żeby się tu u nas nie popsuło, bo Królowa stara się wciąż pisze a pisze i prosi żeby ją tu wpuszczono, snać się już babie czyściec uprzykrzył, choć Boże odpuść, jest tam z nią Gamratów5 i Firlejów dosyć. A Król stary chodzi a chodzi do J. M. Piotra świętego a za nią prosi. A jakby wskórał toby samemu najgorzej było, boby się jęła jako dawniej nad nim przewodzić, ale to już taka jego natura, że wszystko musi dla niej zrobić czego się jeno naprze. Król Jegomość bardzo na mnie łaskaw i zawsze mnie niegodne- go służkę swego do posług swych używać raczy. Co trochę to mnie pośle na ziemię zobaczyć co się u nas dzieje. To ja lecę i zaglądam w każdy kąt, a potem piszę relacyę porządną, żeby się i sam ksiądz Tomicki6 nie powstydził. A Król Jegomość jak co złego wyczyta, zaraz nas wszystkich ze sobą zabiera i idzie na górę (a przez brata 3 Stanisław Karnkowski (20–603), biskup kujawski, prymas Polski.   Barbara Radziwiłłówna (23–), żona Zygmunta Augusta, królowa Polski.  Odniesienie do postaci Piotra Gamrata (87–), biskupa krakowskiego  i arcybiskupa gnieźnieńskiego. Współcześni zarzucali mu niemoralne prowadzenia  się. Gamratkami nazywano w dawnej Polsce kobiety lekkich obyczajów. 6 Piotr Tomicki (6–3), sekretarz króla Zygmunta Starego, podkanclerzy  i biskup.  Królewicza JMci Kazimierza7 ma wstęp o każdej godzinie) i prosi żeby to ustało, ale jakoś dotąd nic nie uprosił. Byłem ja tam znowu niedawno i na Litwie i na Mazowszu i na Rusi, ale tam dla nas nie ma co robić, bo jeno płakać a płakać, że tam Moskal gospodaruje. Tylko koło Krakowa i na Rusi tej co ją Cesarz trzyma, to sobie człowiek jeszcze czasem przypomni że kiedyś bywał błaznem i naśmieje się z ludzi. Mówili ludzie za nas, że Polak mądry po szkodzie, ale się pokazuje, że po szkodzie taki głupi jako i przed szkodą. Na pozór to niby inaczej trochę, ale czemu się jeno lepiej przypatrzysz, a to takie same jak za nas albo i gorsze. Co krok to spotkasz takiego co ci się zdaje że to ten warchoł Lupa albo Pudłowski, a który z nich niby mądrzejszy, to coś na tego wywłokę Orzechowskiego8 zakrawa, jeno że głup- szy; a są też i tacy cobyś na nich przysiągł że Kmita9 abo który z synaczków pana z Rytwian, jeno skromniejszy, bo mu Niemiec trochę rogów przytarł. Zgoła żem nieraz myślał jakobym nigdy nie był umarł, jeno między tymi samymi ludźmi żyw został co pode Lwowem gar- dłowali10, albo Królowi JMci o małżeństwo się przykrzyli. A iż myślę że W. M. rad będziesz dowiedzieć się jako oni teraz w Polsce myślą i mówią, przeto posyłam W. M. kopię listów różnych, które dla Króla JMci sporządziłem jakem tam chodził ostatni raz, którą racz W. M. u siebie zachować, a mnie nawzajem pisaniem swojem pocieszyć, skorobyś W. M. co nowego ztamtąd zasłyszał. Poruczam zatem siebie i służby swe w łaskę W. M. Pana i brata mego miłościwego uprzejmy służebnik Stańczyk były błazen J.K.M.   7 Św. Kazimierz (8–8), patron Litwy, syn króla Kazimierza Jagiellończyka    8 Stanisław Orzechowski (3–66), pisarz polityczny, ideolog szlachetczyzny  i brat Zygmunta I Starego. i jej wolności.   9 Piotr Kmita (77–3), wojewoda krakowski początkowo stronnik królowej  Bony, a później jeden z przywódców „wojny kokoszej”. 0 Nawiązanie do zjazdu szlachty pod Lwowem z 37 roku, który przekształcił się  w antykrólewski rokosz, tzw. wojnę kokoszą. 
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Teka Stańczyka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: