Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00175 005761 12774258 na godz. na dobę w sumie
Teoria literatury Stanisława Lema - ebook/pdf
Teoria literatury Stanisława Lema - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 332
Wydawca: Forma pracownia projektowa i wydawnictwo Anna Nowakowska Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-65778-13-0 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> literatura piękna
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Książka Andrzeja Wasilewskiego jest niezmiernie ambitnym i ciekawym przedsięwzięciem naukowym. W sensie historycznoliterackim, wypełnia ważną lukę w naszej wiedzy na temat twórczości Stanisława Lema. Wasilewski za pomocą radykalnego cięcia oddziela Lema artystę i pisarza od Lema filozofa i teoretyka literatury, po czym postanawia zająć się tym drugim. Decyzja ta wynika, jak łatwo się domyślić, z wysokiego mniemania, jakie Wasilewski ma o filozofii Lema.
Zwróćmy też uwagę, że Wasilewski wypełnia drugą lukę historyczną, i to o wiele bardziej dojmującą. Lukę w historii polskiej teorii literatury. Trudno bowiem się z nim nie zgodzić, gdy stwierdza, że koncepcje teoretycznoliterackie Lema nie spotkały się dotąd z należytą uwagą ze strony literaturoznawców.
Wreszcie kwestie interpretacyjne. Wasilewski okazuje się wytrawnym znawcą Lema, a także badaczem dobrze obeznanym z tym, co na temat Lema napisano.
Andrzej Skrendo

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 1 w serii wokół literatury ukazały się: „Ta sama Europa? Inna literatura? Współczesna proza europejska” Henryk Bereza „...Wypiski...” Jarosław Błahy „Literatura jako lustro. O projekcji i odbiciach fizjologicznych w twórczości Leo Lipskiego” Janusz Drzewucki „Stan skupienia. Teksty o prozie” Krzysztof Hoffmann „Dubitatio. O poezji Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego” / Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki Piotr Michałowski „Narożnikowo, centralnie, pogranicznie. Szkice szczecińskie i europejskie” Alan Sasinowski „Apetyt na eksces. Szkice o literaturze, szkice o krytyce” Andrzej Skrendo „Falowanie nowoczesności. Szkice krytyczne” Grzegorz Tomicki „Po obu stronach lustra. O poezji Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego” / Eugeniusz 2 Tkaczyszyn-Dycki „jasnowidzenie” „10 wierszy na wszelki wypadek” ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wydawnictwo FORMA. Szczecin, Bezrzecze 2017 3 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Copyright © Andrzej Wasilewski, 2017 Copyright © Wydawnictwo FORMA, 2017 zdjęcie autora: Magdalena Wójtowicz redakcja: Anna Nowakowska projekt graficzny serii, projekt okładki, skład, łamanie: Paweł Nowakowski korekta: Anna Borowicka, Anna Nowakowska ISBN 978-83-65778-13-0 wydanie drugie: e-book pdf (wydanie pierwsze, papierowe: ISBN 978-83-65778-12-3) WYDAWNICTWO FORMA 71-219 Szczecin-Bezrzecze, ul. Nowowiejska 63 www.wforma.eu, e-mail: forma.sc@pro.onet.pl 4 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== spis treści: Wprowadzenie CZĘŚĆ PIERWSZA Metodologia Dialogi – wykład metody cybernetycznej Cybernetyka Ogólna teoria systemów Główne pojęcia i prawa badań systemowych Metody badań systemowych Teoria literatury Filozofia przypadku – empiryczne badania nad literaturą Teoria dzieła literackiego Modele dzieła literackiego Biologiczny model dzieła Cybernetyczne modele dzieła Procesy konstytuujące literaturę Prywatne lektury Społeczne lektury Przypadek w literaturoznawstwie Teoria krytyki literackiej. Interpretacja optymalizująca Walory poznawcze literatury Zwrot kulturowy Fantastyka i futurologia – praktyka krytycznoliteracka Teoria kultury Kryzys w kulturze Zwrot kulturowy w lemowskim literaturoznawstwie Projekt empirycznej krytyki zaangażowanej Pola problemowe literatury CZĘŚĆ DRUGA Polemiki Lema Spór o istnienie dzieła literackiego (dysputy z fenomenologią) Spór o wartości (dysputy ze strukturalizmem) „Wczesny” Lem teoretyczny „Naukowy poststrukturalizm” Nauka w literaturoznawstwie (od pozytywizmu do konstruktywizmu) „Późny” Lem krytyczny Zwrot kulturowy a zwrot kulturoznawczy Hermeneutyczne uzupełnienie krytyki zaangażowanej Zakończenie. Lem w trybach historii literaturoznawstwa spis używanych skrótów dzieł Lema bibliografia 7 19 20 20 28 32 37 44 49 49 56 64 64 69 76 76 80 87 96 103 112 112 116 121 129 143 168 191 192 192 219 246 246 261 286 286 297 318 328 329 5 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 6 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Wprowadzenie Zacznijmy od skonstatowania pewnego truizmu – Polska nie jest potęgą filozoficzną. Nie mamy gruntownie ukształtowanej tradycji filozoficznej. Na przestrzeni stuleci polskie ziemie zrodziły kil- kunastu myślicieli, których można byłoby mianować geniuszami filozoficznymi. Mamy oczywiście Romana Ingardena, słynnych logików ze Szkoły Lwowsko-Warszawskiej z Tarskim na czele, mamy Ko- łakowskiego i Baumana etc. Mały Panteon polskich gwiazd filozofii o światowym formacie z pew- nością uzbierałby się. Ale nie ulega wątpliwości, że jest on mały. Zdecydowana większość polskich myślicieli zamyka się w kręgu twórczej, lecz historycznie ukierunkowanej eseistyki. Tylko nieliczni ulegli chęci konstruowania całościowych, indywidualnych systemów myśli. Okazuje się jednak, że twórcze, w pełni autonomiczne myślenie nie wystarcza, żeby zostać wy- bitnym filozofem, paradoksalnie, nawet jeśli się nim było. I nawet nie chodzi już o międzynarodową famę, ale o nasze skromne, polskie uznanie. Stanisław Lem, bo o niego będzie toczył się nasz inte- lektualny bój, jest oczywiście postacią o światowej renomie. Jego książki były przetłumaczone na dziesiątki języków i sprzedawały się w milionowych nakładach. Jest więc jednym z najwybitniejszych i najsłynniejszych polskich pisarzy. Problem jednak w tym, że jest on jednocześnie jednym z najwybit- niejszych, acz niedocenionych polskich myślicieli, bo nie możemy powiedzieć, że zapomnianych. Twórczość Stanisława Lema jest ewidentnie dwutorowa; dzieli się na piśmiennictwo literackie i eseistyczne. Pierwsza część jego intelektualnej pracy jest bez wątpienia należycie poważana, co trafnie wyrażają słowa innego pisarza science fiction, Marka Oramusa: Można powiedzieć, że wówczas – w latach 70. i 80. – wszyscy znajdowaliśmy się w cieniu Lema, nie sposób było go po- minąć, bo górował nad horyzontem jak gigantyczny posąg. To, co pisaliśmy, powstało w dużej mierze z Lema i ze sprzeciwu wobec Lema, zawsze był on dla nas punktem odniesienia1. Później, znaczy w latach 90., Lem postanowił poświęcić się eseistyce i już na zawsze wziął rozbrat z beletrystyką. Decyzja ta nie wpłynęła zasadniczo na jego pozycję – pozostał do końca klasykiem literatury fantastycznonaukowej. Jednakże na taki sam status nie mógł liczyć w naukach humani- stycznych, choć i tam mógłby być drogowskazem dla rodzących się idei, punktem odniesienia dla prądów myślowych, a nawet mistrzem dla swoich uczniów. Ale tak się nie stało. Eseistyka Lema była szanowana, zauważana, ale nie była żadną inspiracją dla rówieśników, czy nowych pokoleń badaczy. Ten fakt jest doprawdy zadziwiający, zważywszy, że nasz filozoficzny Panteon jest dość skromny, że mamy ubogą tradycję filozoficzną (a może właśnie dlatego?). 1 M. Oramus, Bogowie Lema, Warszawa 2006, s. 15. 7 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== „Osobiście najwięcej satysfakcji sprawia mi pozaliteracki tor mojej twórczości” – stwierdzał Lem w rozmowie z Oramusem2. Tej samej satysfakcji publiczność polska najwyraźniej nie odczuwała. Dru- ga część jego dzieła nie była przyjmowana z należytą powagą. Oczywiście wszyscy wiemy, że Lem był filozofem, że był wielkim myślicielem. Jednak taka prosta konstatacja nie jest żadnym uznaniem. Nie wystarczy kogoś mianować w encyklopedii filozofem, by w pełni docenić jego twórczość. Poza takim ogólnym klasyfikowaniem nic tak naprawdę interesującego się nie działo. Jego koncepcje nie wzbudzały wielkich dyskusji, nie prowokowały do poważnych debat. Innymi słowy, eseistyczna twór- czość nie doczekała się pozytywnej recepcji na ziemiach polskich, a przynajmniej nie była ona na tyle silna, żeby wprowadzić Lema do tradycji polskich nauk humanistycznych, czy po prostu filozoficz- nych. Przede wszystkim nie ma żadnej kontynuacji jego myśli. Nie powstał żaden ośrodek naukowy, który zająłby się pielęgnowaniem jego idei, nie ma też zwartej grupy badaczy, którzy pracowaliby zgodnie z postulatami Lema. Jego koncepcje nie znalazły swojego miejsca w historii filozofii polskiej, nie wspominając nawet światowej. Jego myśli nie znajdują się w podręcznikach naukowych, nie są programowo nauczane i powszechnie znane, nie są nawet rozpowszechniane na uniwersytetach. Najkrócej rzecz ujmując, filozoficzne dzieła Lema nie weszły do kanonu polskiej myśli. Na szczęście sytuacja powoli się zmienia. Eseistyka Lema jest coraz częściej omawiana i opisywa- na. Może nie jest jeszcze tak, że Lem zostaje powszechnie uznanym filozofem, ale coraz więcej ba- daczy odkrywa bogactwo jego myśli. Już nie tylko w Niemczech doktoryzuje się z Lema, ale i w Polsce. „Jeśli ktoś w Niemczech, czy w Kanadzie doktoryzuje się, albo habilituje z filozofii Lema, to znaczy, że jeszcze nie wszystko przegrane. Non omnis moriar – nie umrę cały – bo coś tam zawsze zostanie”3 – stwierdza Lem w rozmowie z Oramusem. I w Polsce nie wszystko jest jeszcze przegrane. Głównym popularyzatorem jego twórczości jest oczywiście Jerzy Jarzębski, który zajmuje się jego całym dorobkiem. Najważniejszą książką jest Wszechświat Lema4. Jednakże jest to raczej zbiór artykułów niż ujęcie syntetyczne. Mimo wszystko to Jarzębski jako pierwszy podjął się ogólnej in- terpretacji eseistyki Lema, którą mimo wszystko zawsze pojmował w korelacji z jego pisarstwem. Małgorzata Szpakowska z kolei jako pierwsza poczęła analizować Lema głównie pod kątem jego dy- skursu naukowego, pisząc Dyskusje ze Stanisławem Lemem5. „Innymi słowy: zamiast literatem, mam zamiar zajmować się myślicielem. Przedmiotem interpretacji będą więc przede wszystkim teksty dys- kursywne”6 – deklaruje. Lem jest w końcu zaprezentowany jako filozof zaangażowany w liczne spory dotyczące spraw prymarnych – metafizycznych i aksjologicznych. Jednakże sam bohater rozprawy 2 Tamże, s. 36. 3 Tamże, s. 38. 4 J. Jarzębski, Wszechświat Lema, Kraków 2003. 5 M. Szpakowska, Dyskusje ze Stanisławem Lemem, Warszawa 1996. 6 Tamże, s. 19. 8 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== nie cenił wysoko tej pracy. Chodziło mu przede wszystkim o to, że jego myśl nie została ukazana w odpowiednim anturażu intelektualnym: Szpakowska tak mnie zirytowała uwagami o naturalizmie i porównaniem z Przybyszewskim, że rozdziału o mojej teologii wcale nie przeczytałem. Kiedy pan zajrzy do indeksu w książkach Bernda Graefratha, który się moim pisaniem zajmuje, nie znajdzie pan tam żadnych Przybyszewskich, tylko rozmaitych filozofów, cybernetyków, biologów7. Profesor Graefrath jest niemieckim filozofem, wykładowcą na Universität Duisburg-Essen, gdzie propaguje myśl Lema. Nasz pisarz jest przez niego mianowany „filozofem przyszłości”8. I właśnie tym samym tropem poszli najnowsi badacze jego eseistyki filozoficznej. Maciej Płaza napisał książkę O poznaniu w twórczości Stanisława Lema9. Połowa tego opasłego tomu jest poświęcona omówieniu czterech najważniejszych esejów – Dialogów, Summy technologiae, Filozofii przypadku i Fantastyki i futurologii – gdzie został poddany analizie teoretyczny program poznawczy Lema. Tutaj pierwszy raz zostaje on pokazany jako samodzielny myśliciel, korzystający w pełni z metodologii i epistemologii XX wieku. Taką analizę pogłębia później Majewski w swojej książce Między zwierzęciem a maszyną. Utopia technologiczna Stanisława Lema10. Skupia się on przede wszystkim na dwóch pierwszych ese- jach, jako pewnej całości, z której wynika, że Lem jest prekursorem myśli posthumanistycznej. Na koniec trzeba wymienić jeszcze książkę Pawła Okołowskiego, Materia i wartości. Neolukrecjanizm Stanisława Lema11. Jak wskazuje sam tytuł, Lem zostaje ukazany jako spadkobierca materialistycznej myśli starożytnej, a dokładnie Lukrecjusza. Jest to jedyna, jak dotąd, książka, która próbuje zrekonstru- ować całość filozoficznej myśli Lema. Zresztą jest ona napisana przez filozofa akademickiego, który wykłada filozofię Lema na uniwersytecie. Jednak sam paralelizm pomiędzy Lemem a Lukrecjuszem może wydawać się dość egzotyczny, przynajmniej prima facie. Wszystkie te prace budują w świadomości kulturowej nową twarz Lema. Tę, o którą się tak upo- minał: Oficyny, które zamknęły mnie w komórce zaetykietowanej science fiction, uczyniły to głównie z powodów merkantylnych i komercyjnych, ponieważ byłem domorosłym i chałupniczym kandydatem na filozofa starającego się rozpoznać przyszłe dzieła techniczne cywilizacji ludzkiej, aż po granicę tak zwanego przeze mnie horyzontu pojęciowego (O, s. 77)12. 7 S. Lem, T. Fiałkowski, Świat na krawędzi, Kraków 2007, s. 148. Trzeba jednak dodać, że Szpakowska pisze również o teoriach o wiele bliższych Lemowi, jak np. o darwinistach. To nieszczęsne porównanie ukazało się na samym końcu książki, w ostatnim rozdziale. Wcześniej możemy znaleźć wiele ustępów z dogłębną analizą jego scjentycznej myśli. 8 Napisał on wiele artykułów i książek o eseistyce Lema, takie jak: Lems Golem: Parerga und Paralipomena (Frankfurt a. M.: Suhrkamp, 1996), czy Es fällt nicht leicht, ein Gott zu sein: Ethik für Weltenschöpfer von Leibniz bis Lem (München: C.H. Beck, 1998). Dodajmy jeszcze, że innym ważnym popularyzatorem myśli Lema za granicą jest Białorusin Aleksander A. Gricanow. 9 M. Płaza, O poznaniu w twórczości Stanisława Lema, Wrocław 2006. 10 P. Majewski, Między zwierzęciem a maszyną. Utopia technologiczna Stanisława Lema, Wrocław 2007. 11 P. Okołowski, Materia i wartości. Neolukrecjanizm Stanisława Lema, Warszawa 2010. 12 S. Lem, Okamgnienie, Kraków 2000, s. 77. W dalszym etapie książka będzie oznaczona znakiem – O. 9 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Coraz więcej wiemy zatem o Lemie-filozofie, coraz więcej inicjatyw naukowych możemy zaob- serwować13. W każdym razie brakuje nam cały czas książki monograficznej o filozofii Lema, uwzględ- niającej jego bazę intelektualną, a więc logikę, cybernetykę, biologię, fizykę i filozofię nauki XX wieku – to właśnie tam jest zakorzeniona myśl Lema14. Ale, jak widzimy, nieustannie coś się dzieje, coś się zmienia. Powoli konstytuuje się nowe pokolenie „lemologów”, którzy koncentrują się zwłaszcza na jego eseistyce filozoficznej, pozostawiając jego twórczość literacką poza kręgiem swoich zaintere- sowań, bądź traktując ją jako pomocne narzędzie argumentacyjne (w rzeczy samej nie wyklucza to przecież syntetycznych ujęć jego dualistycznej ekspresji)15. W ten nurt wpisuje się niniejsza praca (a przynajmniej ku temu aspiruje); w całości więc będzie poświęcona jego twórczości asertorycznej. Mało tego, ostentacyjnie zostanie „zapomniane” jego piśmiennictwo literackie. Zastosujemy więc pewien zabieg, który można opisać, używając paraleli wziętej wprost od niemieckiego neokantysty, przedstawiciela fikcjonalizmu, Hansa Vaihingera. Jego Filozofia Jak Gdyby (Die Philosophie des Als Ob) nawołuje do postępowania, jak gdyby fikcje istniały. Parafrazując tę maksymę, będziemy postępować tak, jak gdyby Lem w ogóle nie był pisarzem, a tylko i wyłącznie myślicielem. A więc nie znajdziemy w naszej pracy żadnych nowych interpretacji jego twórczości literackiej. Jest to praca in toto poświęcona eseistyce Lema, a dokładniej mówiąc, tej części, w której występuje on w roli literaturoznawcy. Taki zabieg wydaje się konieczny ze względów „wizerunkowych”. Praca ma na celu zaprezentowanie Stanisława Lema jako w pełni profesjonalne- go teoretyka, krytyka oraz badacza literatury. Właśnie dlatego zdecydowaliśmy się nie odwoływać w ogóle do jego tekstów literackich. Po pierwsze, twórczość ta cały czas „ciąży” na jego wizerunku społecznym, jest jego „kulą u nogi”. Już Szpakowska zwraca na ten fakt uwagę, pisząc że to właśnie wy- bór genologiczny, jakiego Lem dokonał, jest przyczyną nieporozumień w recepcji jego twórczości16. 13 Warto jeszcze wspomnieć o inicjatywach innej natury. Na przykład kwartalnik „Przegląd Filozoficzno-Literacki” poświęcił Lemowi w całości numer zatytułowany Lem i technika. Jego redakcją zajął się Paweł Majewski i tytułem wstępu, pisze o Lemie jako nowym filozofie. Zauważa, że w Niemczech i Rosji od dawna jest już tak nazywany, a więc : „Chyba nadszedł już czas, aby zaczęto go tak nazywać w Polsce”. Zauważmy ponadto, że zorganizowano konferencję naukową w całości poświęconą filozofii Lema. Miała ona miejsce w kwietniu 2008 roku na Uniwersytecie Łódzkim podczas Drugich Łódzkich Warsztatów Filozoficz- nych zatytułowanych: Język i technologia. Wątki lemowskie w filozofii nauki i kultury. Jej efektem jest kolejna książka zbiorowa poświęcona wątkom filozoficznym w jego twórczości – Język, umysł i technologia. Eseje zainspirowane prozą Stanisława Lema, (red.) Grabarczyk, T. Sieczkowski (red.), Łódź 2009. 14 Podkreślmy jeszcze, że powstało już kilka prac magisterskich poświęconych Lemowi, gdzie jego myśl jest zderzona ze współczesnymi myślicielami, takimi jak Kołakowski, czy Dawkins. Wszystkie są dostępne na głównej stronie internetowej po- święconej jego twórczości: www.lem.pl. Pamiętajmy też, że skupiliśmy się tylko na monograficznych pozycjach. Oczywiście poświęcono również jego twórczości znaczną liczbę pojedynczych artykułów, z których najważniejsze są debaty, jakie zostały poświęcone Summie technologiae i Filozofii przypadku, na łamach, odpowiednio, „Studiów Filozoficznych” 1965 nr 2 i 3 oraz „Pamiętnika Literackiego” 1971, z. 1. 15 Zob. J. Jarzębski, Lemologia: nowe rozdanie, „Teksty Drugie”, nr 4/2007, s. 97-101. 16 Zob. M. Szpakowska, Dyskusje ze Stanisławem Lemem; tam rozdział pierwszy: Lem i krytycy. 10 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Po drugie, konstruowanie programu badań nad literaturą jako taką jest usytuowane na całkiem in- nym poziomie niż pisanie i interpretowanie konkretnej fabuły. W końcu czym innym jest interpreto- wanie literatury, a czym innym wypowiadanie asertywnych twierdzeń o jej naturze, jej funkcjach, jej znaczeniu etc. Chcemy więc zaprezentować Lema jako profesjonalnego badacza, który konstytuuje własny system teoretycznoliteracki, a nie jako twórcę fantastyki naukowej, który próbuje uargumen- tować teoretycznie własną twórczość. Chcemy przede wszystkim dotknąć uniwersalnego wymiaru jego teorii. Mamy przy tym nadzieję przyczyniać się do zmiany powszechnego wizerunku naszego myśliciela oraz poszerzać recepcję jego dzieła. Kiedy badamy naukowe tezy Umberto Eco, czy Michała Głowińskiego nie czujemy żadnej potrze- by, aby odwoływać się do ich twórczości literackiej. No bo po co? Nie potrzebujemy analizować ich literackiego piśmiennictwa, ponieważ ich pozycja naukowa jest tak silna w środowisku uniwersytec- kim, że nikt nie ma wątpliwości, że ma do czynienia z badaczami par excellence. Lem bez wątpienia takiej pozycji nie ma. Jego status naukowy nie jest ustabilizowany. Toteż krytycy nie potrafią do koń- ca rozdzielić w jego twórczości tych dwóch światów – teoretycznego i literackiego – które natural- nie przenikają się dość często, ale nie zawsze i nie w pełni. Lem-literat jest tak silnie zakorzeniony w naszej świadomości, że niejako imperatywem wydaje się interpretowanie jego dorobku literackie- go. Inną kwestią jest fakt, że jego literatura wyraża (przynajmniej w jakimś zakresie) jego poglądy, choć asercja wypowiedzi fikcyjnych jest o wiele bardziej skomplikowana niż wypowiedzi eseistycznych. Ale czym innym jest rozważanie o jego filozofii, a czym innym przedstawianie jego teorii literatury. Ta druga dziedzina wiedzy została w pełni wyrażona eseistyką, czyli w tekstach, gdzie Lem wchodzi w rolę naukowca. Naszą rozprawę poświęcimy właśnie eksploracji tej roli Lema. Chcemy go zapre- zentować jako oryginalnego badacza literatury, który nie potrzebuje innych (fikcyjnych) środków wyrazu, żeby ukonstytuować pewien system wiedzy. Zresztą on sam nie odwołuje się za bardzo do swojej twórczości, kiedy występuje w roli badacza, a jeśli już to robi, to tylko i wyłącznie w celach analitycznych, a rzadko interpretacyjnych. „Pisząc pierwszą wersję Filozofii przypadku, pomijałem, jak się tylko dało, kreację własnych książek oraz ich los, w obawie utworzenia teorii dzieła o samo- chwalczym posmaku” (FP, s. 415)17 – jak sam zaznacza18. A nasz zabieg i cel pracy jest wynikiem konstatacji, że Lem-literaturoznawca praktycznie nie is- tnieje w polskiej humanistyce. Zaczęliśmy nasze dywagacje od błyskawicznej charakterystyki najnow- szych badań przedstawiających Lema jako nowego filozofa oraz opisania recepcji jego twórczości na ziemiach polskich, żeby na tym tle udokumentować kompletny brak recepcji jego aktywności litera- turoznawczej. Oczywiście był on niebagatelnym filozofem, z czego na szczęście powoli zaczynamy 17 S. Lem, Filozofia przypadku, Kraków 2002, s. 415. W dalszym etapie pracy wszystkie cytaty pochodzące z tej książki będą oz– naczone poprzez symbol – FP. 18 Dopiero w trzecim wydaniu Filozofii przypadku znajdziemy krótki rozdział o jego Wizji lokalnej. 11 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== sobie zdawać sprawę. Ale Lem był równie dobrym teoretykiem i badaczem literatury, z czego już tylko nieliczni zdają sobie sprawę. Lem jest filozofem piszącym też wspaniałe powieści, a nie powieściopisarzem, który dysponuje jakąś własną, jak wielu, filozofią. Stoi w jednym szeregu z Kotarbińskim i Elzenbergiem19. Parafrazując to zdanie Okołowskiego, chciałoby się rzec: Lem jest teoretykiem literatury piszącym też wspaniałe powieści, a nie powieściopisarzem, który dysponuje jakąś własną, jak wielu, teorią li- teratury. Stoi w jednym szeregu z Ingardenem, Sławińskim i Markiewiczem. Pozycja Lema jako badacza literatury jest tak słaba, że nie ma za bardzo do czego się odnieść. Oczywiście badacze literatury znają jego poglądy – to nie ulega wątpliwości – ale tylko dlatego, że czytali go swego czasu (ale czy jeszcze czytają?). Nie ma żadnej poważnej pozycji naukowej po- święconej w całości jego poglądom literackim. Prawdą jest, że na ten temat pisano już nie raz – no bo jeśli pisze się o twórczości Lema, to zwraca się również uwagę na jego poglądy o dziele literackim. Tylko że wówczas pisze się najczęściej zdawkowo i okazjonalnie, bez wgłębiania się w detale, bez konstruowania całościowych syntez. Na szczęście nie jest tak, że nic interesującego na ten temat nie zostało jeszcze napisane. Najwięcej o literaturoznawstwie Lema pisali już Jarzębski i Płaza, w przywołanych powyżej książ- kach. Pierwszy z powodów czysto statystycznych. Jarzębski pisze o wszystkim, co dotyczy Lema, więc i o jego literaturoznawstwie. Jednakże informacje, jakie nam serwuje są dość ogólnikowe – zbyt, by móc wpłynąć na jego pozycję w tej dziedzinie badań. Drugi, jak dotąd, najwnikliwiej opisał lite- raturoznawstwo Lema. Z tym że Płaza ominął to, co jest de facto najistotniejsze z punktu widzenia jego całościowego programu teoretycznoliterackiego – odtworzył najogólniejsze idee z jego dwóch podstawowych książek o literaturze (Filozofii przypadku oraz Fantastyki i futurologii), nie wchodząc w szczegóły i nie próbując ich uporządkować w jedną systemową całość. Jednakże to nie jest żaden zarzut pod jego adresem, takie po prostu były aprioryczne wytyczne jego dysertacji. Płaza miał na celu przedstawić ogólny program poznawczy Lema, który był ukierunkowany na eksplorowanie przyszłych możliwości metod badania; bada on jego futurologiczną utopię poznania. Skupia się zatem na intelektualnych projektach Lema, dotyczących nauk empirycznych, stąd zmierza raczej ku problematyce ogólnokulturowej, niż stricte literaturoznawczej, o czym sam informuje czytelnika: nie będę jednak np. eksplorował problematyki ściśle literaturoznawczej Filozofii przypadku kosztem ogólnokulturowej czy „metafantastycznej” prezentowanej w Fantastyce i futurologii kosztem rozważań o wartościach i powinnościach pisar- stwa20. 19 P. Okołowski, Materia i wartości, s. 36. 20 M. Płaza, O poznaniu w twórczości Stanisława Lema, s. 170. 12 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Tak zarysowana problematyka powoduje, że literaturoznawstwo Lema „ginie” w gąszczu jego ogólnoświatowej refleksji. Nie zostało po prostu wysunięte na plan pierwszy dyskursu, jaki prezentu- je Płaza. To nie zmienia faktu, że jego analiza pozostanie dla nas najcenniejszym źródłem informacji w tym zakresie. I można ją potraktować jako przedwstęp dla naszej pracy. Poza tymi pracami, bezpośrednio odnoszącymi się do teoretycznoliterackiej refleksji Lema, mamy jeszcze kilka artykułów, z których najpoważniejszy i najrzetelniejszy jest tekst Henryka Markiewicza21. Jest to jeden z nielicznych artykułów napisanych przez uniwersyteckiego literaturoznawcę o teorii literatury Lema. Jest on rozwinięciem wniosków, jakie Markiewicz wyartykułował podczas słynnej dyskusji nad Filozofią przypadku, w której brali udział również Janusz Sławiński oraz Kazimierz Bar- toszyński. Dyskusja odbyła się na łamach „Pamiętnika Literackiego” w 1971 roku22. Był to jedyny jak dotąd moment, w którym świat polskiej teorii literatury pochylił się z całą powagą nad poglądami Stanisława Lema. Później było już coraz gorzej, czyli praktycznie nic poważnego. Lem powraca jedy- nie „przy okazji”, kiedy ktoś zajmował się poglądami zahaczającymi o jego teorię – chociażby katego- rią przypadku23. I nawet w momentach, gdy literaturoznawstwo zwraca się w tym samym kierunku, w którym idzie propozycja intelektualna Lema, pozostaje on w cieniu, na drugim planie. Tak ma się rzecz np. z konstruktywistami polskimi, którzy, wywodząc się z tej samej tradycji intelektualnej co Lem, szukają swoich inspiracji w niemieckiej tradycji, o Lemie co najwyżej wspominając24. Najkrócej rzecz ujmując, można byłoby stwierdzić, że istnienie teorii literatury Stanisława Lema w polskiej nauce o literaturze sprowadza się in praxis do „egzystencji w przypisie”. Przybrała ona formę erudycyjne- go wtrącenia, które wspomaga tok wywodu, bądź które funkcjonuje na zasadzie „dekoracyjnego” dopełnienia. I faktem jest, że przywołują go wielokrotnie czołowi literaturoznawcy polscy – bo znaj- dziemy odniesienia do jego poglądów zarówno u Markiewicza, Sławińskiego, Głowińskiego, Barto- szyńskiego i wielu innych – ale nic więcej z tego nie wynika. 21 H. Markiewicz, Summa litteraturae Stanisława Lema sposobem niecybernetycznym wyłożona, w: Nowe przekroje i zbliżenia, Warszawa 1974, s. 259. 22 J. Sławiński, K. Bartoszyński, H. Markiewicz, Dyskusja, „Pamiętnik Literacki” 1971. 23 Zob. R. Koschany, Przypadek. Kategoria egzystencjalna i artystyczna w literaturze i filmie, Wrocław 2006. Tam: „Filozofia przy- padku” wobec teorii interpretacji (Stanisław Lem), s. 46-63. 24 Nawet podczas ogólnopolskich konferencji naukowych, które są tematycznie i problemowo sprzęgnięte z poglądami Lema, nie występuje on jako prawowity literaturoznawca. Np. podczas konferencji zatytułowanej: „Efekt motyla”. Teoria chaosu a hu– manistyka jego koncepcja nie została nawet zreferowana, (choć trzeba podkreślić, że była zauważona). Jest to przecież te– matyka ściśle powiązana z literaturoznawstwem Lema i nikt jak on nie odwołuje się w Polsce do teorii wywodzących się z inde- terminizmu. W końcu to on wprowadza kategorię przypadku w centrum swojej teorii literatury. Najwięcej uwagi poświęcił mu wówczas R. Koschany w artykule Przypadek w interpretacji, w: Efekt motyla. Humaniści wobec chaosu, K. Bakuła, D. Heck (red.) Wrocław 2006, s. 185-195. Konferencja, o której tutaj mowa odbyła się 27-28 maja 2004 r. w Instytucie Filologii Polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. 13 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== I w zasadzie w ten sposób prezentuje się pozycja Lema-teoretyka w nauce o literaturze. W jakimś stopniu jego idee są zatem znane. Jest on (a już z pewnością był) czytany przez fachowców i jest też regularnie przywoływany. Takie egzystowanie lemowskich idei teoretycznoliterackich (głów- nie w formie przypisu, bądź cytatu) poświadcza jedynie o tym, że ich ogólny sens został względnie przyjęty, zrozumiany i na swój sposób doceniony. Jednak nie może być mowy o rzetelnej recepcji, nie może być mowy o pełnym zrozumieniu koncepcji, nie może być nawet mowy o jakimkolwiek jej eksploatowaniu. Teoria Lema prezentuje się zatem tak ogólnikowo, tak generalnie, że mogłoby się wydawać, iż napisał on jakiś interesujący artykuł o literaturze. A jest on przecież autorem w pełni autonomicznej i autorskiej teorii, którą wyraził w dwóch sążnistych traktatach i licznych artykułach. Lem przecież używa swoistej metodologii, swoistej terminologii, wyraża swoistą teorię dzieła literac- kiego, opisuje procesy recepcyjne, prezentuje funkcje krytyki literackiej, etc. I sprowadzenie takiego bogactwa myśli do ogólnikowych przytoczeń, (najczęściej prezentujących wyłącznie jego poglądy o dziele literackim, zapominając o tym, że jest to tylko fragment konkretnej całości), jest po prostu spły- caniem jego idei oraz dowodem na fiasko recepcyjne, jakie przeżyła teoria literatury Lema. Jego au- torska filozofia literatury nie zakorzeniła się w świadomości naukowców, na tyle by wprowadzić jakiś nowy punkt widzenia, a na pewno miała ku temu możliwości, co postaramy się ukazać. Jego główne dzieło – Filozofia przypadku – nie zostało na tyle docenione, by być kanonicznym dziełem teoretycz- noliterackim. Nie piszą o nim żadne podręczniki teoretycznoliterackie – ani Mitosek, ani Burzyńska i Markowski nie poświęcają jego teorii nawet jednego akapitu. Nie naucza się też jego koncepcji na polskich uniwersytetach. Innymi słowy, Lem jest znany literaturoznawcom, ale nie jest im „równy”. Jest traktowany jak pisarz, który powiedział coś ciekawego, intrygującego, oryginalnego, ale nie jest już uznawany jako równoprawny badacz, nie jest brany na serio. I właśnie taki stan rzeczy chcemy zmienić naszą rozprawą. Naszym celem jest zaprezentowanie Stanisława Lema jako pełnoprawnego naukowca, jako świadomego badacza literatury. Nie będziemy więc, jeszcze raz powtórzmy, w ogóle odwoływali się do jego prac literackich, tak jakby nie był on pisarzem science fiction. Lem nie był tylko myślicielem, filozofem, czy pisarzem, był on również literaturoznawcą. I właśnie tę stronę jego aktywności intelektualnej będziemy próbowali udokumentować oraz zaprezentować. Ukazanie i zre- konstruowanie potencjału teoretycznego jego propozycji, a przy tym zaprezentowanie postaci Le- ma-naukowca, będzie naszym pryncypalnym celem. Lem jako myśliciel par excellence prezentuje się nade wszystko w swojej eseistyce, co jest oczy- wiste. Ale tylko jej część jest poświęcona stricte literaturze. Najistotniejsze będą dla nas jego dwa, wspomniane już dzieła – Filozofia przypadku (1968) oraz Fantastyka i futurologia (1970). Są to eseje kanoniczne i właśnie w nich Lem prezentuje się jako badacz literatury25. Owe książki stanowią zatem 25 Zaznaczmy, że Stanisław Lem Filozofię przypadku po raz pierwszy wydał w 1968 roku. Po niej ukazały się jeszcze dwa wyda- nia, w których dokonał znacznych zmian. Wydanie drugie ukazało się w 1975 roku, a trzecie w 1987. O ile jednak w wydaniu 14 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== fundament dla naszych rozważań. Razem z innymi dwoma esejami – Dialogami (1957) oraz Summą technologiae (1964) – tworzą one zborną całość, którą należy scharakteryzować jako systemowy ok- res twórczości Lema26. Ta tetralogia eseistyczna należy do pierwszego etapu rozwoju jego myśli, gdzie Lem ujawnia się jako filozof, który myśli całościowo, globalnie, odwołując się bardziej, bądź mniej do tradycji cybernetycznej27. Całość myśli tam wyłożonej próbował odtworzyć właśnie Maciej Płaza, skupiając się na jego ogólnym programie poznawczym, który można rozpoznać w całej tetralogii. Kolejnym etapem badań lemologów była wspomniana książka Pawła Majewskiego, w której badacz skoncentrował się nad dwoma pierwszymi esejami, czyli Dialogami oraz Summą. Tam Lem ujawnia się ponadto jako prekursor myśli posthumanistycznej. Nasza praca jest więc koniecznym domknię- ciem tego rozdziału badań nad eseistyczną tetralogią Lema. Spróbujemy w niej ukazać, jak Lem ten sam (systemowy) sposób myślenia przykłada do badań literackich, co w efekcie będzie owocowało cybernetyczną teorią literatury oraz zaangażowaną krytyką28. Druga część jego eseistyki – część felietonowa, nie będzie już dla nas na tyle istotna, ponieważ Lem zaprzestaje scjentystycznie zajmować się literaturą. Oczywiście będzie jeszcze wielokrotnie tworzył asertywne rozprawy o literaturze, jednak będą to wyłącznie krótkie dopowiedzenia. Lem nie będzie miał już takich ambicji, nie będzie ani uprawiał, ani kontynuował swojej empirycznej teorii. Zdaje się, iż uznał swoją misję za wykonaną (bądź niewykonywalną). Raczej pójdzie w stronę luźnego wypowiadania własnych przemyśleń, pisania krótkich komentarzy i felietonów dla różnorodnych czasopism, co nie oznacza, że nie znajdziemy w nich nic interesującego. Tutaj należy jeszcze zwrócić szczególną uwagę na zbiór artykułów zatytułowanych Rozprawy i szkice (1975). Znajdziemy tam wiele drugim znajdziemy nieliczne zmiany – Lem usuwa krótki rozdział o strukturach formalnych i semantycznych, by zastąpić go nowym, też powiązanym z krytyką strukturalną notabene – to już w ostatnim, ostatecznym wydaniu mamy dużo więcej zmian. Lem uznał, że jego potyczki ze strukturalizmem nie mają sensu, skoro nie przyniosły żadnych efektów, więc usunął większość rozdziałów poświęconych tejże polemice. Modyfikacje nie mają zatem nic wspólnego ze zmianą myślenia, lecz są wynikiem poczucia bezsensu walki z paradygmatem. Będziemy zatem korzystali z dwóch wydań książki – pierwszego i trzeciego, gdyż w ten sposób uzyskamy dostęp do wszystkich rozdziałów Filozofii przypadku. 26 Uwaga techniczna: Pogrubiony druk wprowadzamy w miejscach, które chcemy szczególnie zaakcentować. 27 W tym okresie Lem wydał jeszcze jedną książkę eseistyczną – Wejście na orbitę (1962), która jednak będzie miała więcej wspól– nego z jego późniejszą twórczością, gdyż jest to raczej zbiór heterogenicznych felietonów publikowanych w prasie, niż ca- łościowa, jednolita rozprawa. 28 Jednakże część pracy poświęcimy również samym Dialogom. Są one w zasadzie przedwstępem, który wprowadza czytel- nika w owo systemowe myślenie Lema. I właśnie z tego powodu książka jest dla nas istotna. Na jej podstawie wprowadzimy czytelnika w jego metodę naukową. Rozpoczynamy zatem od książki, która ma niewiele wspólnego z literaturą par excellence, jednakże jest ona istotna ze względów metodycznych. Omówienie Dialogów jest jednocześnie omawianiem świata, z którego Lem przychodzi. W znacznej mierze jest to po prostu autokomentarz, gdyż Lem sam tłumaczy w eseju, czym jest cybernetyka, i na czym polega cybernetyczne myślenie. A to właśnie tej metody Lem będzie używał do omawiania kwestii literackich. 15 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== cennych rozpraw Lema poświęconych kwestiom literackim29. Źródłem zbioru są jego artykuły, które wcześniej ukazywały się m.in. w czasopismach typowo literaturoznawczych, czyli w „Pamiętniku Literackim”, „Tekstach”, czy „Tekstach Drugich”. Jest to zatem książka dla nas równie cenna, i właściwie to wraz z nią kończy się de facto literaturoznawczy etap w filozofii Lema. Datę wydania zbioru można symbolicznie potraktować jako datę, w której Lem-literaturoznawca wypowiedział się po raz ostatni jako świadomy badacz literacki. Ostatnie zbiory jego esejów i felietonów rzadko będą wypełnione treścią teoretycznoliteracką. Oczywiście będziemy się do nich odwoływać, ponieważ Lem będzie bezustannie komentował to, co dzieje się we współczesnym literaturoznawstwie. Ale będą to już tylko komentarze, które często służą przypominaniu o własnych, wyłożonych wcześniej poglądach30. Sam tytuł książki jest równie znamienny, ponieważ dobrze charakteryzuje transformację, jaka dokonała się w jego sposobie wyrażania myśli. Otóż Lem na zawsze kończy ze swoim myśleniem systemowym, by rozpocząć okres pisarstwa fragmentarycznego. Fantastyka i futurologia jest esejem kończącym pisanie solidnych traktatów naukowych bądź to filozoficzno-naukowych, na rzecz pisa- nia krótkich szkiców. Rozprawy i szkice można więc potraktować jako zbiór przechodni, ponieważ znajdziemy w nim jeszcze kilka rozpraw stricte analitycznych i dyskursywnych. Później będziemy mie- li do czynienia już tylko ze szkicami – ślad po rozprawach naukowych zaginie. Innymi słowy, Lem po- woli przechodzi od formy summy, która była generalnie głównym gatunkiem wyrażania myśli w ok- resie tetralogicznym, na rzecz felietonów, komentarzy, sylw i szkiców. Wystarczy spojrzeć na retorykę tytułów kolejnych książek Lema, by zrozumieć ową transformację: Okamgnienie, Krótkie zwarcia, Dziury w całym, Bomba megabitowa, Sex Wars. Stąd też jego eseistyka dobrze charakteryzuje prze- miany myśli filozoficznej w XX wieku. Jest to rzeczywiście zaskakujące, ale historia lemowskiej eseistyki może odzwierciedlać historię myśli filozoficznej XX wieku. W drugiej połowie wieku jesteśmy świadkami rozpadu tzw. wielkich narracji, zgodnie z terminologią wprowadzoną przez Lyotarda31. Powstały nowe sposoby pisania. Za- częto kwestionować tradycyjne, oświeceniowe narracje, które były wyrazem wiary w ideę postępu, w naukę, w Rozum i jego racjonalność. Nastąpił odwrót od całościowych summ filozoficznych, które pretendowały do racjonalnej eksplikacji rzeczywistości. Wielkie narracje były poszukiwaniem prawdy, wyjaśnianiem całości wszechrzeczy. I dokładnie taki dyskurs prowadził Lem w pierwszej połowie XX wieku, kiedy tworzył tetralogię eseistyczną. Wyraźnie szukał całościowych procesów oraz budował taki dyskurs, który dąży do eksplikacji natury wszechrzeczy. Taką metanarrację zastąpi w latach 80. 29 S. Lem, Rozprawy i szkice, Kraków 1975. Książka w wersji poszerzonej ukazała się później pod tytułem: Mój pogląd na litera- turę. Rozprawy i szkice, Warszawa 2009. 30 Wydaje się, że najwięcej kwestii typowo literaturoznawczych znajdziemy w jego zbiorze felietonów zatytułowanym Sex Wars. 31 Zob. J.F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna, Warszawa 1997. 16 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== mikronarracją, tak jakby chciał wyrazić te same obawy, co postmodernistyczni myśliciele, tak jak- by przestał wierzyć w sens tworzenia wielkich narracji. Przestaje budować całościowe opowieści, a zaczyna pisać krótkie, fragmentaryczne komentarze, które in toto wpisują się w retorykę i stylistykę ponowoczesnego dyskursu. Choć niekoniecznie w treść, o czym będziemy oczywiście pisać. A więc przechodzi od pisania traktatów i rozpraw do piśmiennictwa sylwicznego, fragmentarycznego, czę- ściowego, niepretendującego do całościowych teorii. Wspominamy o tym, by zaznaczyć, że Lem ja- ko badacz literatury ujawnia się zatem w okresie, kiedy jeszcze wierzy w sens pisania „wielkich nar- racji”. Jest to ważne stwierdzenie, gdyż, jak zobaczymy, wynikają z niego istotne konsekwencje dla obrazu jego teorii literatury. Na koniec zaznaczmy jeszcze, że praca jest podzielona na dwie części. Pierwszą część możemy scharakteryzować jako syntetyczno-rekonstrukcyjną. Spróbujemy w niej odtworzyć i uporządkować teorię literatury Stanisława Lema tak, żeby oddać jej całościowy i systemowy charakter. Będzie to raczej sucha analiza tekstów źródłowych. Część drugą możemy mianować historyczno-interpretującą. Spróbujemy w niej ukazać propozycje Lema na tle XX-wiecznej teorii literatury. Celem takiej analizy będzie zestawienie jego teorii literatury z głównymi prądami myśli literaturoznawczej. Pozwoli nam to ukazać jej oryginalność, tudzież zbieżność z innymi teoriami. Wówczas zajmiemy się też jej oceną i interpretacją. ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 17 18 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== CZĘŚĆ PIERWSZA ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== 19 Metodologia Dialogi – wykład metody cybernetycznej Stanisław Lem wydaje pierwszą dyskursywną książkę w 1957 roku. Są to Dialogi. Tym samym rozpoczyna swoją bogatą twórczość eseistyczną i otwiera jej pierwszy okres, na który, jak wiemy, skła- dają się: Summa technologiae, Filozofia przypadku oraz Fantastyka i futurologia. Dialogi rozpoczyna- ją cykl myślenia systemowego u Lema, i choć znacznie różnią się od naszej problematyki – nie ma- ją one przecież nic wspólnego z teorią literatury – to jednak są lekturą obowiązkową dla każdego, kto chce przemierzyć intelektualną drogę naszego myśliciela. Lem omawia w nich szereg rozmaitych kwestii filozoficznych, które rozpatruje z punktu widzenia cybernetyki. Stylistyczna dygresyjność ese- ju sprawia jednak, że finalnie staje się on rozważaniem o wszystkim. Pełny tytuł pierwszego wydania Dialogów sam w sobie jest już odstraszający: Dialogi o zmartwychwstaniu atomowym, teorii nie- możności, filozoficznych korzyściach ludożerstwa, smutku w probówce, psychoanalizie cybernetycznej, elektrycznej metempsychozie, sprzężeniach zwrotnych ewolucji, eschatologii cybernetycznej, osobowości sieci elektrycznych, przewrotności elektromózgów, życiu wiecznym w skrzyni, konstruowaniu geniuszów, epilepsji kapitalizmu, maszynach do rządzenia, projektowaniu systemów społecznych. Ten intelektualny rozmach książki, scjentystycznie ufundowanej, sprawił, że od samego początku odstraszała humanistów. Odbiór Dialogów był bardzo mizerny. Kilka recenzji ukazało się w „Nowej Kulturze”, „Nowych Książkach” i w „Trybunie Ludu”32. To wszystko. Niestety kolejne wydania następnych esejów będą skazane na podobny los. Dlaczego taki jest los literaturoznawczej eseistyki Stanisława Lema, ze szczególnym uwzględnieniem Filozofii przypadku, spróbujemy odpowiedzieć w Zakończe- niu. Analiza taka wymaga zapoznania się z sytuacją, w jakiej ukazują się dane eseje, z ich stylistyką oraz treścią. Czym są więc Dialogi? Majewski tak odpowiada na to pytanie: Zamiar Lema był co najmniej ambitny. Dialogi wydają się wstępnym projektem całościowej antropologii opartej na pod- stawach cybernetyki, projektem zarysowanym z dużą dbałością o zachowanie umiaru metodologicznego33. Maciej Płaza podkreśla zaś, że są one swego rodzaju programem paradygmatyzacji nauk, która powinna nastąpić wraz z rozwojem cybernetyki: Cybernetyka jest w programie Lema uniwersalnym paradygmatem dla dziedzin aspirujących do statusu nauk empi- rycznych, ale nieumiejących poradzić sobie ze złożonością przedmiotów swoich badań34. 32 Odsyłam do książki Majewskiego, gdzie znajduje się dokładna bibliografia tych recenzji i ich omówienie: P. Majewski, Między zwierzęciem a maszyną, s. 40-41. 33 P. Majewski, Między zwierzęciem a maszyną, s. 56-57. 34 M. Plaza, O poznaniu w twórczości Stanisława Lema, s. 113. 20 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== I jedną z takich dziedzin jest właśnie literaturoznawstwo, albo raczej powinno być, w opinii Le- ma. Książkę można również potraktować jako pozycję popularyzatorską, która ma na celu wyjaśnie- nie podstaw cybernetyki. W ten sam sposób myślał sam autor, o czym wspomina w przedmowie do drugiego wydania: Książka ta, pisana w latach 1954-1956, wydana w roku 1957, a wynikła z urzeczenia cybernetyką, jest w warstwie faktów miejscami anachroniczna, a w zakresie przewidywań w niej zawartych już to sfalsyfikowana, już to skorygowana samym upły- wem czasu, jaki minął od jej powstania. Słowa te stanowią co najmniej wątpliwą rekomendację tekstu, który miał zarówno popularyzować podstawowe pojęcia cybernetyki, jak przewidywać jej rozwój (D, s. 5)35. I choć jej część jest już przestarzała, o czym Lem dokładnie pisze w Aneksie do wydania drugiego, to mimo wszystko jest to książka ciągle interesująca i użyteczna, szczególnie dla dyletantów, którzy chcą zrozumieć literaturoznawcze poglądy Lema36. „Oczywiście cała warstwa teoretyczna dotycząca cybernetyki jest już w wielu miejscach anachroniczna, ale jej rdzeń pozostał nietknięty” (TrzL, s. 84)37 – twierdzi. Jej głównym problemem okazał się brak w pełni zmatematyzowanego języka. Cyberne- tyka wprowadziła mnóstwo nowych pojęć, ale nie udało się ich matematycznie sprecyzować, tym samym nie została nigdy sklasyfikowana jako nauka ścisła. W konsekwencji uznawano ją bardziej za nową metodę czysto opisową niż prawdziwą metodę naukową: Główny zarzut wytaczany przeciwko cybernetyce od początku sprowadzał się do twierdzenia, że niczego nowego ona nie wykrywa, lecz jedynie na właściwy sobie język tłumaczy od dawna dobrze znane, w innych językach opisu przedstawiane systemy i procesy, co skazuje ją na bezpłodność; nie był to zarzut całkowicie bezpodstawny (D, s. 294). Jednakże, jak się okaże, zastosowana na terenie literaturoznawczym przynosi całkiem ciekawe rezultaty. Zresztą sam Lem zaraz po zreferowaniu braków cybernetyki umieszcza w Aneksie do Dia- logów kolejne artykuły (Cybernetyka stosowana: przykład z dziedziny socjologii, Etyka technologii i tech- nologia etyki, Biologia i wartości), które cały czas wykorzystują jej metodyczne możliwości do eksplo- racji problemów, czy to etycznych, czy socjologicznych, na co słusznie zwraca uwagę Płaza: A więc nie starzeje się cybernetyka jako wygodny model – nawet jeśli jest tylko narzędziem w rękach „niefachowca” i przybiera postać dyskursu czysto opisowego, pozbawionego aparatury matematycznej. Mimo trudności ze sformułowaniem jednoznacznych reguł, paradygmat cybernetyczny jest stosowany nadal (...). Cybernetyka spełnia więc tutaj przynajmniej częściowo postulat Lema wyrażony w Przedmowie: jest tylko dostarczycielem badawczych narzędzi innym dziedzinom38. 35 S. Lem, Dialogi, Kraków-Wrocław, 1984, s. 5. Wszystkie następne cytaty z Dialogów, pochodzą z tego wydania i będą ozna- czane poprzez literę D. 36 Zob. Tamże, Tracone złudzenia, czyli od intelektroniki do informatyki, s. 291-327. 37 S. Lem (rozmowy ze Stanisławem Beresiem), Tako rzecze... Lem, Kraków 2002, s. 84. W dalszych etapach książka będzie oz- naczana przez znak – TrzL. 38 M. Płaza, O poznaniu w twórczości Stanisława Lema, s. 117. 21 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Dialogi można zatem czytać na różnych poziomach. A taka heterogeniczność jest to differentia specifica całej eseistycznej twórczości Lema z pierwszego okresu. I każdy, kto będzie chciał się z nią zapoznać, musi się do tego jakoś odnieść, czyli odnaleźć klucz interpretacyjny. Jak zauważa Jerzy Jarzębski: Dialogi w gruncie rzeczy operują dwoma niezależnymi od siebie stylami dyskursu: wykład pojawia się tam, gdzie czy- telnika wprowadzić trzeba w tajniki nie znanej mu dyscypliny, podczas gdy dialog służy rozpatrywaniu bardziej wątpliwych czy sprzecznych z tradycyjnym myśleniem punktów cybernetycznej teorii39. Ten fakt umożliwia czytanie tego eseju co najmniej na dwóch poziomach. Pozwala też wyciągnąć i wyakcentować jedną esencjalną płaszczyznę. I tak właśnie zrobimy. Naszym celem jest interpretowanie tej książki jako autoprezentacji intelektualnego fundamentu dla przyszłych rozważań, tout court skupimy się na lemowskim wykładzie cybernetyki. Użyjemy je- go rozwlekłych peror do omówienia metody cybernetycznej. Lem prezentuje nam świat, z którego czerpie natchnienie i który przygotowuje go do wojaży literaturoznawczych. To, że później będzie chciał „naprawić” naukę o literaturze jest m.in. wynikiem wiary pokładanej w tezach i prawach tam omawiane. Zgodnie z empirycznym myśleniem Lem-cybernetyk będzie wołał o „prawdziwą” naukę o literaturze. Dialogi są więc, powtórzmy, lekturą obowiązkową. Wprowadzają czytelnika w świat le- mowskiej bazy teoretycznej, który „obnaża” się intelektualnie, a na dodatek zaprasza nas na swój teren, wnikliwie tłumacząc dlaczego. Nie jest to zatem książka dla ludzi chcących zgłębić dzisiejszą wiedzę cybernetyczną. Jednakże każdy, kto chce zapoznać się z poglądami Lema, z jego sposobem badania świata, musi zaznajomić się ze stanem wiedzy, z poglądami, jakie pobudzały go do budowania inte- lektualnych syntez. Jego teoria literatury jest właśnie pochodną cybernetyki, ale pamiętajmy, że jest to jej pierwsze stadium. Właśnie dlatego Dialogi są niezbędnym wstępem dla analizy jego teore- tycznoliterackich wywodów. Marek Oramus nawet konstatuje, że Lem do końca swojej eseistycznej twórczości nie wyszedł z paradygmatu wówczas ukonstytuowanego: Moim zdaniem, pisarz naładował się mocno nauką w latach 60. i 70. i w niej zastygł. Potem, owszem, czytywał o nowin- kach naukowych, ale te informacje nie były w stanie przełamać ani naruszyć jego ukształtowanych wcześniej paradygmatów. Właściwie do końca życia posługiwał się kanonem wiedzy sprzed 30 i 40 lat i utrwalonym wtedy sposobem myślenia – prze- jawiało się to m.in. w terminologii – i dość niechętnie od tych nawyków odchodził40. I w pewnym sensie ma on rację. Lem oczywiście korygował wraz z postępem nauki swoje pierwot- ne założenia, nieraz odnosił się do nich bardzo krytycznie, ale paradygmat cybernetyczny zakorzenił się w nim na stałe. A uwidacznia się to szczególnie w jego późnej eseistyce, w której bezpośrednio odwołuje się do Dialogów i Summy technologiea; chodzi tutaj przede wszystkim o eseje ze zbiorów 39 J. Jarzębski, Wszechświat Lema, s. 163. 40 M. Oramus, Bogowie Lema, s. 8. 22 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Okamgnienie oraz Moloch, który jest połączeniem dwóch książek – Tajemnicy chińskiego pokoju oraz Bomby megabitowej (są to książki zbierające w całość jego felietony z miesięcznika „PC Magazine”). Lem podsumowuje w nich swoje dzieło, wchodzi w dialog z poszczególnymi wątkami, inne koryguje, a jeszcze inne podtrzymuje. Jednak cały czas tkwi w tym samym systemie pojęciowym, podejmuje podobne problemy, używa tej samej terminologii. Jednym słowem, Lem do końca pozostaje filozofem myślącym systemowo, całościowo, o czym będziemy jeszcze wielokrotnie pisać. Czytając Dialogi, pojmiemy zatem fundamentalne kategorie i terminy, które służą mu do opisania i rozumienia świata. Zaznajomimy się z metodami, jakiech należy używać do badania wszelkich przed- miotów, a więc i literatury. Nawet jeśli część terminów i poglądów jest już przestarzała, to metoda sys- temowa, której cybernetyka jest urzeczywistnieniem, jest cały czas uniwersalna, i w znacznym stop- niu jest ona w Dialogach sprawnie i obrazowo wyłożona. Trzeba więc zaakcentować, że Stanisław Lem sam ułatwia, przynajmniej w jakimś stopniu, pracę humanistom. Dał im podręcznik, z którym powinni się zapoznać, zanim zaczną zajmować się jego teoretycznoliterackimi poglądami. Dialogi można zatem traktować jako summę metodyki cybernetycznej. Jest to książka, jak wiemy, w znacznej mierze popularyzatorska, bez śladu naiwnej wulgaryzacji. Na ten fakt zwracał już uwagę Jarzębski: Dyskurs „pedagogiczny” leży gdzieś u początków, i chyba nie mylę się sądząc, że eseistyka Lema urodziła się z publicy- styki popularnonaukowej. Ślady tego widać dobrze, choćby w Dialogach41. Otóż Lem dokładnie zdawał sobie sprawę, jaki jest ówczesny stan wiedzy w Polsce. Cybernety- ka była przecież terra incognita. Kiedy Lem wydaje Dialogi, dopiero pojawiają się pierwsze translacje książek o tejże tematyce. Ale nie ma jeszcze, podkreślmy, jej najważniejszych dzieł, na bazie których Lem pisał swoje Dialogi, czyli książek Norberta Wienera oraz Williama Rossa Ashby’ego – ojców cyber- netyki. Wstęp do cybernetyki Ashby’ego przetłumaczono w 1961 roku, a Cybernetykę i społeczeństwo w 1960, czyli już po Dialogach Lema42. Znajomość cybernetyki nie mogła więc być bonum publicum. Taka sytuacja zdeterminowała jego postępowanie. Lem jest zmuszony wprowadzić czytelnika w swój krąg zainteresowań, w obszar refleksji metodologicznej, istotnej dla jego badań. Rozpoczął więc swój eseistyczny cykl od napisania książki wprowadzającej, popularyzatorskiej. Jest to naturalnie logiczne posunięcie, inaczej nie byłby w ogóle zrozumiały. Ponadto Lem dobrze wiedział, jak należy wykonać takie zadanie. Zdajemy sobie sprawę z tego, że był on wielkim miłośnikiem nauk przyrodniczych, jednakże problem polega na tym, że odbiorca jego twórczości już nie musi nim być, szczególnie gdy wkracza na teren nauk humanistycznych. Czytelnikami jego twórczości są zarówno humaniści, jak i scjentyści. Ale mamy do czynienia raczej 41 J. Jarzębski, Wszechświat Lema, s. 162. 42 Podstawowe dzieło Wienera, które jest uznawane za początek cybernetyki – Cybernetyka czyli sterowanie i komunikacja w zwierzęciu i maszynie – zostało przetłumaczone dopiero w 1971 roku. 23 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== z przewagą tych pierwszych, zważywszy że to głównie w kręgach humanistycznych odbywa się oma- wianie i interpretowanie jego tekstów. Inaczej rzecz ujmując, czytelnik modelowy Lema nie zawsze idzie w parze z czytelnikiem realnym. Lem wówczas nie mógł być do końca tego świadom; jest to dopiero początek jego kariery pisarskiej. Jednakże fakt, że swoją przygodę z cybernetyką zainicjo- wał książką, która jest nie tylko próbą jej zastosowania do wyjaśniania zjawisk, ale jednocześnie jej wykładem, było inteligentnym posunięciem, nawet jeśli intuicyjnie sprokurowanym. Wykład ów ma zatem taką zaletę, że jest niematematycznie wyłożony. Właśnie dlatego jest zja- dliwy i zrozumiały nawet dla zupełnych dyletantów humanistycznych. Takie są właśnie wymagania stawiane książkom o charakterze popularyzatorskim. Muszą trafiać do jak najszerszego grona i być jak najbardziej dostępne. A na ile Lem wywiązał się z takiego zadania, będziemy mieli okazję prze- konać się w tym rozdziale, gdzie jego słowami będziemy wprowadzać czytelnika w metodę badań systemowych. Mimo wszystko Dialogi do dziś nie cieszą się wielką estymą wśród jego czytelników, choć jest to książka coraz częściej komentowana i analizowana przez młodych naukowców, o czym pisaliśmy we wstępie. Już na tym etapie możemy zauważyć, jak przenikliwie i roztropnie działa Lem. Dobrze orientuje się w warunkach, w jakich przyszło mu egzystować i tworzyć; wie, że nie do końca są one sprzyjające. Wprawdzie może spokojnie prowadzić swoje badania, ale nie ma publiczności, do której mógłby się z nimi zwrócić. Nikt wówczas w Polsce nie interesuje się cybernetyką. Dialogi są więc jedną z pierw- szych polskich książek o takiej tematyce. Nie powinno nas zatem dziwić, że nie miała praktycznie żadnej recepcji. Była to książka absolutnie nowatorska. Nie mogła być zrozumiana w kraju, w którym nie było adeptów tej nauki. Właśnie dlatego sam Lem krytycznie podchodził do jej wydania, kiedy zwierzał się Stanisławowi Beresiowi: Za wcześnie chyba tę książkę napisałem, więc wszystko wydawało się jakby problemem z księżyca, a całość pozostała bez rezonansu jak kamień w błoto wrzucony (TrzL, s. 84). Jednakże może ona nabrać całkiem innego sensu i znaczenia, jeżeli popatrzymy na nią z perspek- tywy syntetycznej, z dystansu historycznego. Innymi słowy, trzeba ją pojąć jako istotną część w sys- temowej twórczości Lema, tak jak to zrobił Płaza. Jest to w istocie integralna partia tetralogii eseistycz- nej Lema. Dialogi można więc potraktować jako swoistą introdukcję do systemowego myślenia Lema. Jest to myśliciel, który sam przygotowuje grunt dla swoich dalszych rozważań, który rozpoczyna swoją wielką przygodę filozoficzną od zaprezentowania swojej metody badawczej. Taka jest logiczna kolej rzeczy. Tak postępują w większości wybitni filozofowie. Co z tego, że książka nie okazała się suk- cesem? Nie ma to najmniejszego znaczenia, jeżeli zrozumiemy, że dziś pozwala nam w pełni eksplo- rować wieloaspektowe refleksje Lema. 24 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== Jako badacz, czy teoretyk, wykazuje się tutaj niezwykłą przejrzystością myślenia, daleką od hu- manistycznej, niekiedy dość zagmatwanej retoryki. U niego wszystko jest jasne. Mamy nową metodę, klucz, który pozwoli nam otworzyć każde drzwi do niezbadanych przedmiotów. Teraz wystarczy go użyć, zastosować in praxis, czyli opisać ewolucję biologiczną, społeczeństwo, mózg, dzieło literackie, maszynę, komórkę, kosmos itd. Innymi słowy, Lem wierzy, że terminologia i metody badań cyber- netycznych są tym, na co ludzkość filozoficzna i naukowa od dawna czekała, a więc językiem, który może zbadać wszystkie elementy rzeczywistości i który pozwoli przerzucić mosty nad naukami zgoła odmiennymi od siebie. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że jego wiara w możliwości systemowego myślenia i w rozwój cybernetyki okazała się zbyt optymistyczna, a nawet naiwna. Jednakże na polu literaturoznawczym, jeszcze raz zasygnalizujmy, przyniosła bardzo interesujące efekty, o czym w na- stępnym rozdziale. Strukturalnie Dialogi są podzielone na osiem części. Książka stylistycznie nie odbiega daleko od filozoficznego pisarstwa Platona, jednakże jest inspirowana twórczością innego myśliciela. Debata toczy się pomiędzy Hylasem i Philonousem, którzy są jedynymi bohaterami utworu. Są to postacie wprost wzięte z Trzech dialogów między Hylasem i Philonousem George’a Berkeleya43. Pierwszy z bo- haterów jest przedstawiony jako zapalony młodzieniec, który jest pełen chęci, żeby zdobywać nową wiedzę, drugi zaś to rozważny mędrzec gotów wygłaszać filozoficzne tyrady bez końca. Jest to więc schemat klasyczny i otwarcie nawiązuje do starożytnej sztuki dialogu. Sam Lem nie przywiązuje jed- nak do tej stylistyki większej uwagi i traktuje ją jako dowcip. Samo „przywołanie Philonousa i Hylasa jest oczywiście żartem, co widać najwyraźniej po pierwszym dialogu, który jest tak uarchaizowany, aby ‘pachniało’ agorą i starożytną Grecją” (TrzL, s. 84), pisze44. Merytorycznie zaś problematyka skupia się wokół trzech problemów. Przynajmniej tak uważa sam autor książki, opisując jej trzy części: Pierwsza mówi o paradoksie wskrzeszenia, któremu nie można, nawet w planie literackim, nic zarzucić. (...) W części drugiej odnajdujemy lekarstwo na wszystkie cierpienia filozofii zapisane przez doktora Filonusa w postaci cybernetyki. (...) część trzecia jest już moim prywatnym dodatkiem i wykorzystuje aparaturę pojęciową dla rozprawy z rozmaitymi rodzajami systemowego zła. Tylko tyle można powiedzieć o tej książce (TrzL, s. 85). Wydaje się jednak, że należy trochę więcej o niej powiedzieć. Ten trójpodział trzeba trochę do- precyzować. Dwa pierwsze rozdziały (dialogi I i II) na planie filozoficznym dotyczą problemu tożsa- mości oraz relacji pomiędzy świadomością a ciałem. Jest to rudymentarna filozoficzna problematyka zwana body mind problem. Kolejne dialogi są dla nas najbardziej interesujące, ponieważ to właśnie tam znajdziemy swoiste wykłady i wyjaśnienia dotyczące nauk cybernetycznych. Są to dialogi od 43 G. Berkeley, Trzy dialogi między Hylasem a Philonousem. Przeciw sceptykom i ateistom, Kraków 2006. 44 Szpakowska jednak dostrzega w poglądach Lema głębsze związki z Berkeleyem. Por. Dyskusje ze Stanisławem Lemem, s. 114-120. 25 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== trzeciego do piątego. Jednakże kłamstwem byłoby twierdzić, że są to czyste prelekcje. Wręcz prze- ciwnie, wszelkie eksplikacje pojawiają się niejako przy okazji. Philonous, którego imię oznacza mi- łośnika myśli, jest po prostu filozofem cybernetycznym i w toku dysputy jest on zmuszony ignoran- cją słuchacza, rozjaśnić mu kolejne tajniki cybernetyki. W ten sposób Lem wprowadził niewiedzę czytelnika w strukturę utworu. Dialogi można ergo uznać za książkę prezentującą filozofię cybernetyczną. Jej problematyka jest przecież z gruntu mieszanką zagadnień filozoficznych, ujętych w naukowej i technicznej oprawie. W kolejnych rozdziałach Lem próbuje cybernetycznie opisać i wyjaśnić ewolucję biologiczną (dialog III), następnie przechodzi do charakteryzowania istoty świadomości, dokładnie ukazując wszystkie trudności, jakie taka deskrypcja musi pokonać (dialog IV). Później opisuje, cały czas językiem cyber- netyki, życie istot świadomych, ze szczególnym uwzględnieniem problemu świadomej egzystencji. Problem wolnej woli jest w sercu tych rozważań (dialog V). Następne etapy pracy są kontynuacją tych dywagacji, tylko że pod kątem technicznym, gdzie Lem zastanawia się nad problemem sztucznej inteligencji, przy czym znów nie rezygnuje z filozoficznej maniery, ponieważ wprowadza do rozwa- żań kwestię nieśmiertelności (dialog VI). Ostatnie strony tego eseju są poświęcone cybernetycznej socjologii, gdzie Lem analizuje system kapitalistyczny i socjalistyczny (dialogi VII i VIII). Jeżeli na koniec mielibyśmy pokusić się o krótką interpretację postawy Lema, to wydaje się, iż wła- śnie tutaj prezentuje się po raz pierwszy jako zawodowy myśliciel. Spójrzmy na listę tematów jakimi się zajmuje. Są to: body mind problem, tożsamość, wolna wola, nieśmiertelność, świadomość, technika, socjalizm, kapitalizm. Spójrzmy do jakiej tradycji odwołuje się formalnie: Platon i Berkeley. W drugim wydaniu książki Lem dorzuca przecież aneksy, w których występuje już tylko jako etyk, rozważając problemy wartości. Dialogi są pierwszym momentem w jego twórczości, w którym odkrywa przed nami swoje nowe oblicze. Rodzi się w nich Lem-filozof. To właśnie tutaj po raz pierwszy ujawnia się jako „filozof przyszłości”, zgodnie z terminem niemieckiego „lemologa” – prof. Bernda Gräfratha: Ukuć ten termin pomógł mi niemiecki filozof z Essen B. Gräfrath, który wykłada pierwiastki jakiejś „lemologii”, w oparciu o dyskursywne tytuły moje, takie jak Golem XIV, na tamtejszym uniwersytecie (...). Ta filozofia przyszłości miałaby stanowić jakby roztrząsania poznawcze, perspektywy ontologiczne oraz osądy etyczno-moralne takich prac człowieka, jakich nie ma, lecz ku jakim wiedzie już z końcem XX wieku tak zwana niezmożona „składowa faustyczna” ludzkiej natury (M, s. 82-83)45. Mamy więc do czynienia z książką, która otwiera cykl filozoficznej eseistyki Lema. Oczywiście nie można zabronić innej interpretacji Dialogów, ponieważ jest to pozycja wielobarwna, jak skrupulatnie zaznaczaliśmy. Stanisław Lem napisał rozprawę pod wielkim wpływem dopiero co rodzącej się nauki. Chciał współtworzyć i konstytuować nowy paradygmat. Bezsprzecznie jest to całościowy program nowej antropologii cybernetycznej, czy nawet pierwszy etap jego programu autoewolucyjnego, jak 45 S. Lem, Moloch (Tajemnica chińskiego pokoju i Bomba megabitowa), Warszawa 2010, s. 82-83. W dalszych etapach pracy cy– taty pochodzące z tej książki będą oznaczane poprzez znak – M. 26 ##7#52#aSUZPUk1BVC1WaXJ0dWFsbw== zaznaczał Majewski. Można też czytać Dialogi zgodnie z naszą propozycją, czyli jako swoiste wpro- wadzenie do jego późniejszych systemowych badań nad literaturą, odbierać je jako wykład me- todologii cybernetycznej. Jednakże pamiętajmy, że taka lektura jest z konieczności pewnym zubo- żeniem sensów tej książki. Jest ona istotna z naszego punktu widzenia, wynika z celów i supozycji naszej pracy. Dialogi pomogą nam zrozumieć teorię literatury Stanisława Lema, dzięki swojemu podręcznikowemu charakterowi. Musimy jednak pamiętać, że jest to książka o wiele bardziej złożona, o wiele bardziej heterogeniczna. Nie jest trudno zauważyć, że filozoficzna natura Lema bierze górę nad jego całą twórczością – jest on po prostu pisarzem refleksyjnym. Wystarczy przeczytać jego Cyberiadę, Golema XIV czy cho- ciażby Głos Pana. Jednakże jest on również współczesnym myślicielem,
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Teoria literatury Stanisława Lema
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: