Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00351 006681 13245813 na godz. na dobę w sumie
Trzy dni w Nowym Orleanie - ebook/pdf
Trzy dni w Nowym Orleanie - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 154
Wydawca: Harlequin Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-238-8374-6 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Lily i Nico poznali się w Nowym Orleanie i spędzili ze sobą namiętne trzy dni. Nie mieli jednak okazji lepiej się poznać, bo Nico nagle zniknął. Po dziewięciu miesiącach Lily urodziła syna. Nigdy by się nie dowiedziała, kim był ojciec jej dziecka, gdyby rok później nie musiała pojechać do Montebianco. Tam zostaje oskarżona o kradzież i trafia do więzienia. Jakże wielkie jest jej zdziwienie, gdy z pomocą przychodzi jej sam książę Nico Cavelli - jej Nico...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

(cid:337)wiatowe (cid:367)ycie® i e n a e l r O m y w o N w i n d y z r T s i r r a H e y a R n n y L Lynn Raye Harris Trzy dni w Nowym Orleanie Lily i Nico poznali si´ w Nowym Orleanie i sp´dzili ze sobà nami´tne trzy dni. Nie mieli jednak okazji lepiej si´ poznaç, bo Nico nagle zniknàł. Po dziewi´ciu miesiàcach Lily urodziła syna. Nigdy by si´ nie dowiedziała, kim był ojciec jej dziecka, gdyby rok póêniej nie musiała pojechaç do Montebianco. Tam zostaje oskar˝ona o kradzie˝ i traia do wi´zienia. Jak˝e wielkie jest jej zdziwienie, gdy z pomocà przychodzi jej sam ksià˝´ Nico Cavelli – jej Nico... W tym miesiàcu polecamy: Medical Melanie Milburne Decyzja pani doktor 6 - 2 9 1 8 - 8 3 2 - 3 8 - 8 7 9 N B S I Nr 21 INDEKS 248002 ISSN 1899-9212 Cena 8,99 zł (w tym 5 VAT) Lynn Raye Harris Trzy dni w Nowym Orleanie Lynn Raye Harris Trzy dni w Nowym Orleanie Tłumaczyła Natalia Wiśniewska Tytuł oryginału: Cavelli’s Lost Heir Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2009 Redaktor serii: Marzena Cieśla Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla Korekta: Hanna Lachowska ã 2009 by Lynn Raye Harris ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2011 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Światowe Z˙ycie Ekstra są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 24-25 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa ISBN 978-83-238-8374-6 ŚWIATOWE Z˙YCIE EKSTRA – 336 ROZDZIAŁ PIERWSZY Nico Cavelli, następca tronu Królestwa Monte- bianco, siedział przy antycznym biurku z czternas- tego wieku i przeglądał dokumenty, które asystent przyniósł mu godzinę wcześniej. Wkrótce będzie musiał się ubrać i wziąć udział w kolacji wydawanej z okazji jego zaręczyn. Nagle Nico poczuł pilną potrzebę poluzowania kołnierzyka. Dlaczego myśl o ślubie z księz˙niczką Antonellą sprawiała, z˙e miał wraz˙enie, jakby na szyi zaciskano mu gruby sznur? Ostatnio tak wiele się zmieniło w jego z˙yciu. Nieco ponad dwa miesiące temu był młodszym synem i rozpustnym playboyem. Co kilka tygodni zmieniał kochankę, a jedyne decyzje, jakie podej- mował, dotyczyły imprez, na których bywał kaz˙dej nocy. Jednak to nie była cała prawda o Nicu, chociaz˙ media dokładały starań, z˙eby przekonać o tym opi- nię publiczną. A on nie miał nic przeciwko temu, jak długo spragnieni plotek dziennikarze trzymali się z dala od jego brata. Nico potarł nos. Gaetano był starszy, ale słabowity. Nico przez całe dzieciństwo bronił brata. Niestety, nie zdołał ROZDZIAŁ PIERWSZY Nico Cavelli, następca tronu Królestwa Monte- bianco, siedział przy antycznym biurku z czternas- tego wieku i przeglądał dokumenty, które asystent przyniósł mu godzinę wcześniej. Wkrótce będzie musiał się ubrać i wziąć udział w kolacji wydawanej z okazji jego zaręczyn. Nagle Nico poczuł pilną potrzebę poluzowania kołnierzyka. Dlaczego myśl o ślubie z księz˙niczką Antonellą sprawiała, z˙e miał wraz˙enie, jakby na szyi zaciskano mu gruby sznur? Ostatnio tak wiele się zmieniło w jego z˙yciu. Nieco ponad dwa miesiące temu był młodszym synem i rozpustnym playboyem. Co kilka tygodni zmieniał kochankę, a jedyne decyzje, jakie podej- mował, dotyczyły imprez, na których bywał kaz˙dej nocy. Jednak to nie była cała prawda o Nicu, chociaz˙ media dokładały starań, z˙eby przekonać o tym opi- nię publiczną. A on nie miał nic przeciwko temu, jak długo spragnieni plotek dziennikarze trzymali się z dala od jego brata. Nico potarł nos. Gaetano był starszy, ale słabowity. Nico przez całe dzieciństwo bronił brata. Niestety, nie zdołał 6 LYNN RAYE HARRIS uchronić go przed błędną decyzją ani przed zjecha- niem z klifu na pełnym gazie. Tak bardzo za nim tęsknił i tak wielki miał do niego z˙al. Nie potrafił mu wybaczyć, z˙e wybrał dla siebie taki koniec, ani tego, z˙e nie zaufał mu na tyle, z˙eby mu powierzyć swoje sekrety. Gdyby Nico znał prawdę, poruszyłby góry dla Gaetana. – Basta! – warknął Nico, ponownie koncentru- jąc uwagę na dokumentach. Nic nie przywróci Gaetanowi z˙ycia ani nie od- mieni losu Nica. Teraz to on był jedynym prawo- witym dziedzicem i następcą tronu. W tych czasach medycyna pozwalała w stu procentach potwierdzić jego przynalez˙ność do rodziny, nawet jeśli dawniej niektórzy mogli mieć co do tego wątpliwości. Poza tym męz˙czyźni z rodu Cavellich zawsze wyglądali jak wyrzeźbieni z jednej gliny. Tylko królowa Tiziana nie pochwalała nowego statusu Nica – ale tez˙ nigdy nie pochwalała niczego, co było z nim związane. Jako dziecko bardzo się starał jej przypodobać, ale zawsze spotykał się z wrogością. Teraz jako dorosły męz˙czyzna rozumiał powód jej niechęci. Przypominał jej o niewierności męz˙a. Kiedy Nico wprowadził się do pałacu po śmierci matki, królowa zaczęła dostrzegać w nim rywala, tym bardziej z˙e był silniejszy i większy od Gaetana. A teraz, gdy Gaetano nie z˙ył, a Nico miał wstąpić na tron, ból królowej nie mógł być większy. Nico obiecał sobie, z˙e zrobi wszystko, z˙eby jak najlepiej sprawować obowiązki następcy tronu. Był to winien bratu. TRZY DNI W NOWYM ORLEANIE 7 Pukanie do drzwi wyrwało go z zamyślenia. – Wejść. – Wysłannik komendanta oczekuje na spotka- nie, wasza wysokość – poinformował go asystent. – Wpuść go – odparł Nico. Chwilę później stanął przed nim umundurowany męz˙czyzna, który skłonił się nisko. – Najjaśniejszy panie, cała komenda śle najser- deczniejsze z˙yczenia. Nico stłumił zniecierpliwienie, gdy męz˙czyzna recytował formułki grzecznościowe. – Co masz mi do powiedzenia? – zapytał, nieco poirytowany, gdy tylko formalności dobiegły końca. Chociaz˙ do obowiązków następcy tronu nalez˙ało dowodzenie policją, funkcja ta była raczej reprezen- tacyjna. A skoro komendant uznał, z˙e musi go o czymś poinformować, musiało się wydarzyć coś naprawdę waz˙nego. Na tę myśl Nica ogarnął niepo- kój. Tymczasem męz˙czyzna sięgnął do kieszeni, z której wyjął kopertę. – Komendant kazał mi przekazać, z˙e odzyskaliś- my dwa zabytkowe posąz˙ki, które skradziono z mu- zeum. Poza tym przekazuje list waszej wysokości. Nico wyciągnął rękę, po czym rozerwał kopertę. Spodziewał się ujrzeć w środku papier listowy, ale jego oczom ukazało się zdjęcie młodej matki i dzie- cka. Prawie od razu rozpoznał kobietę – blondynkę o zielonych oczach, z piegami na nosie. Potem przeniósł spojrzenie na dziecko. I wtedy eksplodowała w nim furia. To niemoz˙- liwe. Nigdy nie zachowałby się tak bezmyślnie. 8 LYNN RAYE HARRIS Nigdy nie skazałaby dziecka na los, którego nie oszczędzono jemu. Nigdy nie porzuciłby kobiety noszącej jego dziecko. Węszył podstęp. Z pewnoś- cią kolejny raz chodziło o pieniądze. Spojrzał na funkcjonariusza. – Zaprowadź mnie do aresztu. Natychmiast. Lily Morgan ogarniała rozpacz. Miała spędzić w Montebianco tylko dwa dni, a właśnie mijał trzeci. Jej serce biło tak mocno, z˙e obawiała się ataku. Musiała wrócić do domu. Jednak władze tego kraju nie zamierzały jej wypuścić ani nie reagowały na prośby o kontakt z amerykańskim konsulem. Od wielu godzin nie widziała z˙ywej duszy. Kolejny raz niecierpliwie zerknęła na ze- garek. – Hej! – wrzasnęła. – Jest tam ktoś? Nikt nie odpowiedział. Jedynie jej głos niósł się echem po kamiennym wnętrzu starej fortecy. Lily opadła na wytarty materac i potarła twarz. Nie zamierzała płakać. Musiała być silna dla swoje- go syna. Czy do tej pory odczuł jej nieobecność? Nigdy wcześniej się z nim nie rozstawała. I nie zrobiłaby tego i tym razem, gdyby szef nie postawił jej przed faktem dokonanym. – Julie zachorowała – oświadczył kilka dni wcześniej. – Musisz polecieć do Montebianco, z˙eby skończyć artykuł, nad którym pracowała. Lily zamrugała. – Ale ja nigdy nie pisałam recenzji z podróz˙y! Właściwie w ciągu trzech miesięcy pracy w redakcji TRZY DNI W NOWYM ORLEANIE 9 nigdy nie napisała niczego bardziej pasjonującego od nekrologu. Nie była nawet dziennikarką, chociaz˙ liczyła na to, z˙e pewnego dnia nią zostanie. Poza tym myśl o podróz˙y do Montebianco prze- raz˙ała ją jak nic innego. Wiedziała przeciez˙, z˙e właśnie tam mieszkał Nico Cavelli. Jednak jej szef był nieustępliwy. – Nie masz niczego pisać, skarbie. Julie wyko- nała większość roboty. Ty musisz tylko zrobić kilka zdjęć i przedstawić własne wraz˙enia z pobytu w tym miejscu. Spędzisz tam dwa dnia, a potem wrócisz i zabierzesz się za artykuł. – Nie pozwolił jej nawet na protesty. – Czasy są cięz˙kie, Lily. Jeśli nie mogę na ciebie liczyć, będę musiał znaleźć kogoś bardziej chętnego do współpracy. To twoja szansa, z˙eby się sprawdzić. A Lily nie mogła sobie pozwolić na utratę pracy. Musiała przeciez˙ opłacać czynsz i składki na ubez- pieczenie zdrowotne. Oczywiście mogłaby się rozej- rzeć za inną posadą, ale to na pewno trochę by po- trwało. Przez ostatnie dwa lata imała się kaz˙dego zajęcia, byle tylko utrzymać swoją małą rodzinę. Praca w redakcji była prawdziwym przełomem w jej z˙yciu, więc nie mogła z niej tak po prostu zrezygnować. W dzieciństwie brakowało jej wielu rzeczy, kie- dy matka spędzała całe dnie w pracy albo, co gorsza, rzucała wszystko, z˙eby zniknąć bez wieści z jej ojcem kobieciarzem. Lily nigdy nie zrobiłaby tego własnemu dziecku. Danny był dla niej naj- waz˙niejszy. Nie miała więc wyboru: musiała przyjąć to 10 LYNN RAYE HARRIS zlecenie. Pocieszała się myślą, z˙e szanse na spot- kanie księcia są niewielkie. Nigdy jednak nie przy- szło jej do głowy, z˙e skończy w więzieniu. Miała nadzieję, z˙e wkrótce ktoś się zorientuje, z˙e zaginęła, i powiadomi amerykański konsulat. Na dźwięk dochodzących z oddali trzasków Lily zerwała się na równe nogi. Chwyciła lodowate pręty i spróbowała dojrzeć cokolwiek w ciemności. Ner- wowo przełknęła ślinę. Chwilę później ujrzała znajome rysy twarzy. Lily omal nie upadła na ziemię, a do oczu ponownie zaczęły jej się cisnąć łzy. O Boz˙e, to nie moz˙e być on! Jak los mógł być dla niej az˙ tak okrutny? Nie mogła wymówić nawet słowa, gdy ksiąz˙ę podszedł do niej. Był tak samo przystojny jak w jej wspomnieniach i na zdjęciach, które ukazywały się w gazetach. Ciemne włosy miał teraz krócej przy- strzyz˙one, co dodawało mu powagi. Był ubrany w ciemne spodnie i jedwabną koszulę narzuconą na dopasowany T-shirt. Przeszył ją chłodnym spojrze- niem. Jak mogła wziąć go za zwykłego studenta z Tula- ne tamtego dnia, kiedy poznała go podczas Mardi Gras? Jak mogła być taka naiwna? Wszystko w tym męz˙czyźnie świadczyło o zamoz˙ności, przywile- jach i władzy. – Zostaw nas samych – odezwał się do swojego towarzysza. – Ale, wasza wysokość, nie sądzę... – Vattene via! – Si, mio principe – odparł męz˙czyzna we włos- TRZY DNI W NOWYM ORLEANIE 11 kim dialekcie, którym posługiwano się w Monte- bianco. Skłonił się, po czym pospieszył do wyjścia. Lily wstrzymała oddech. – Jesteś oskarz˙ona o próbę wywiezienia anty- ków z kraju – powiedział zimnym głosem, gdy tylko odgłosy kroków ucichły. Lily zamrugała. – Słucham? – Nie to spodziewała się usłyszeć. – Dwa posąz˙ki, signorina. Wilk i kobieta. Znale- ziono je w twoim bagaz˙u. – To pamiątki – wydusiła oszołomiona. – Kupi- łam je od ulicznego sprzedawcy. – To bezcenne skarby tworzące dziedzictwo na- rodowe mojego kraju. Skradziono je z muzeum przed trzema miesiącami. Pod Lily ugięły się kolana. – Nic mi o tym nie wiadomo! Chcę tylko wrócić do domu. Jej puls przyspieszył. Wszystko wydawało się takie nierealne: zarówno oskarz˙enie, jak i fakt, z˙e najwyraźniej jej nie rozpoznał. Ale właściwie czego się spodziewała? Z˙e będzie myślał o niej tak często jak ona o nim? Przeciez˙ to niedorzeczne. Ksiąz˙ę Nico znów się przysunął. Wsunął ręce do kieszeni, świdrując ją lodowatym spojrzeniem. Na jego twarzy nie malował się nawet cień z˙yczliwości. Lily dostrzegła jedynie arogancję i przekonanie o własnej racji tak silne, z˙e wytrąciło ją to z równo- wagi. Czy naprawdę spędziła długie godziny na rozmowach z tym człowiekiem? Chociaz˙ nie chciała, dobrze pamiętała, jak nakrył 12 LYNN RAYE HARRIS ją swym potęz˙nym ciałem. Wtedy to wszystko było dla niej takie nowe, a on zachowywał się czule i delikatnie. Sprawił, z˙e poczuła się wyjątkowa. Wbiła wzrok w podłogę, poniewaz˙ nie potrafiła znieść jego widoku. Tak bardzo przypominał jej synka. Nie zdawała sobie sprawy z podobieństwa, dopóki nie stanęła z nim twarzą w twarz. – Obawiam się, z˙e to niemoz˙liwe. Gwałtownie uniosła głowę. – Ja... ja muszę wrócić do domu. Mam obowiąz- ki. Ludzie mnie potrzebują. – Jacy ludzie, signorina? Strach ścisnął Lily za gardło. Nie mogła wyznać mu prawdy o Dannym – nie w takich okolicznoś- ciach. – Rodzina mnie potrzebuje. Moja matka nie poradzi sobie beze mnie. – Nie widziała matki od roku, ale on nie musiał o tym wiedzieć. – A mąz˙, Lily? – zapytał niespodziewanie. Kiedy wymówił jej imię, poczuła się tak, jakby pieścił jej skórę. Najpierw pomyślała, z˙e ją poznał, chociaz˙ dawniej zwracał się do niej Liliana. Potem zrozumiała jednak, z˙e to tylko złudzenie, i natych- miast poczuła się jak idiotka. Mimo to nie mogła pojąć, dlaczego ksiąz˙ę zadał sobie trud, z˙eby się spotkać z kobietą oskarz˙oną o kradziez˙. Z pewnością to nie nalez˙ało do jego obowiązków. – Nie mam męz˙a – odparła w końcu. Przysunęła się do krat, szukając właściwych słów. – Proszę, Ni... wasza wysokość. Proszę mi pomóc. TRZY DNI W NOWYM ORLEANIE 13 Odniosła wraz˙enie, z˙e coś go zdumiało, ale szyb- ko odzyskał rezon. – Jak miałbym ci pomóc? Lily przełknęła gulę, która zaczęła ją dławić. Czy mogła ujawnić mu rąbek tajemnicy? Czy nie narazi w ten sposób dziecka? A jeśli zachowa informację o Dannym dla siebie i nie opuści więzienia w naj- bliz˙szym czasie, czy Carla wychowa go jak własne dziecko? – Spotkaliśmy się kiedyś. Dwa lata temu, w No- wym Orleanie. Byłeś dla mnie bardzo dobry. Z rozczarowaniem stwierdziła, z˙e to oświadcze- nie nie wywołało w nim z˙adnych emocji. Pozostał nieprzystępny i wyniosły. – Zawsze dobrze traktuję kobiety. – Jego głos był aksamitny, głęboki i tak zimny jak alpejskie jezioro. Lily zrobiło się gorąco. Towarzyszyły jej emocje, które doszły do głosu w dniu, w którym poznała prawdziwą toz˙samość ojca swojego dziecka. Przez˙y- ła wtedy prawdziwy wstrząs. Nico Cavelli okazał się nie tylko księciem Montebianco, ale takz˙e uwodzicie- lem znanym ze swych podbojów na całym świecie. Dobrze zrobiła, z˙e nie poinformowała go o Dan- nym. Skoro nie dbał o nią, z pewnością nie przejąłby się takz˙e losem ich nienarodzonego dziecka. Gdy tylko dostał od niej to, czego chciał, zniknął z jej z˙ycia. A ona czekała na deszczu przez ponad dwie godziny. Obiecał, z˙e przyjdzie, lecz nie dotrzymał słowa. Tak bardzo przez niego cierpiała. Zanim zdąz˙yła zebrać myśli i opracować inną 14 LYNN RAYE HARRIS metodę negocjacji, wyciągnął coś z kieszeni i podał jej. – Co to ma znaczyć? Kim jest to dziecko? Serce Lily zamarło. Wsunęła rękę między kraty, z˙eby chwycić zdjęcie, ale ksiąz˙ę cofnął się gwał- townie. Z jej ust wyrwał się głośny szloch. – Kim ono jest? – powtórzył złowieszczym głosem. – To moje dziecko! Daj mi to! – krzyknęła, przywierając do krat. – To moje! Przez moment wyglądał na rozjuszonego i odro- binę zaskoczonego. – Nie wiem, co sobie myślałaś, ale nic nie wyj- dzie z tej nieudolnej próby szantaz˙owania mnie. Lily przestała się szamotać. – Szantaz˙owania ciebie? Po co miałabym to robić? Niczego od ciebie nie chcę! – Lily zamknęła oczy i spróbowała odzyskać spokój. – Chcę tylko wrócić do domu. Dlaczego w ogóle przeszło jej przez myśl, z˙e ten męz˙czyzna mógłby chcieć odebrać jej syna? Na pewno miał juz˙ niejedno dziecko i najwyraźniej nie zalez˙ało mu na z˙adnym z nich. Co więcej, wkrótce miał się oz˙enić, o czym Lily wiedziała z gazet. Nie potrzebował dodatkowych zmartwień w postaci nie- ślubnych dzieci. A Danny zasługiwał na lepszego ojca – takiego, który poświęci czas, z˙eby go poznać, i pokocha go całym sercem. – Co robisz w Montebianco? – zapytał podej- rzliwie. – Po co tutaj przyjechałaś, jeśli nie zamie- rzałaś mnie szantaz˙ować? TRZY DNI W NOWYM ORLEANIE 15 – Zbierałam materiał do artykułu. Ma się ukazać w gazecie, dla której pracuję. I po co miałabym cię szantaz˙ować? – Nie pogrywaj ze mną, signorina. – Ponownie wsunął zdjęcie do kieszeni. Wyglądał przeraz˙ająco. Lily pomyślała, z˙e lada chwila wezwie straz˙nika i kaz˙e mu się jej pozbyć. – Mam nadzieję, z˙e jest ci tutaj wygodnie, Lily Morgan, bo nie wyjdziesz stąd, dopóki nie poznam prawdy. – Przysłał mnie tutaj mój szef. Nie miałam in- nych motywów! – Nie zamierzałaś mi powiedzieć, z˙e to moje dziecko? Nie przyjechałaś po to, z˙eby domagać się pieniędzy? Lily objęła drz˙ące ramiona i odwróciła wzrok. – Nie. Chcę tylko wrócić do domu i zapomnieć, z˙e cię w ogóle spotkałam. Nico wpadł do swojego pałacowego aparta- mentu i wezwał asystenta. Gdy tylko wydał pole- cenie, z˙eby dostarczyć mu jak najwięcej infor- macji o pannie Margaret Lily Morgan, wyszedł na taras i spojrzał na rozciągające się w dole miasto. Spotkanie z nią poruszyło go bardziej, niz˙ chciał się do tego przyznać. Nie takiej Lily Morgan się spodziewał. Zapamiętał ją jako nieśmiałą, delikatną dziewczynę – jako Lilianę, tak doskonałą jak kwiat, na cześć którego ją nazwano. Tym bardziej przy- puszczał, z˙e noc spędzona w więzieniu przerazi ją
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Trzy dni w Nowym Orleanie
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: