Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00104 007775 10476168 na godz. na dobę w sumie
Utwory - ebook/pdf
Utwory - ebook/pdf
Autor: , Liczba stron: 23
Wydawca: NetPress Digital Sp. z o.o. Język publikacji: polski
ISBN: NET_BOOK_00016 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> inne
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Leopolda Staffa uważa się za jednego z najwybitniejszych poetów - klasyków XX wieku. Ponieważ tworzył w trzech epokach literackich: Młodej Polsce, dwudziestoleciu międzywojennym i we współczesności, nazywany jest poetą trzech pokoleń. Wywarł ogromny wpływ na pokolenie twórców okresu dwudziestolecia międzywojennego i współczesności. Był wzorem i ideałem poety.

Debiutował tomem poezji "Sny o potędze" w 1901 roku. Zafascynowany filozofią Nietzschego, we wczesnych utworach próbował zwalczać przejawy dekadentyzmu. W debiutanckim tomie poezji wyrażał optymistyczny i dynamiczny stosunek do życia, pochwałę czynu przedstawionego jako praca nad rozwojem własnej indywidualności.

Staff tłumaczył literaturę grecką, łacińską, włoską, francuską i niemiecką m.in. "Psalmy", "Kwiatki św. Franciszka", "Cierpienia młodego Wertera" i "Lisa Przecherę" Goethego, oraz poezję Michała Anioła i Leonarda da Vinci.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Leonardo Da Vinci Utwory Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl Brzoskwinia Brzoskwinia, zazdroszcząca ogromnej ilości Owoców, jakie zrodził orzech w jej bliskości, W zawody tak się plony obarczyła swemi, Że pod ciężarem legła wyrwana na ziemi. Tłum. Leopold Staff Cedr Chcąc duży, piękny owoc wydać na swym szczycie, Cedr wysilił swe soki, aby dać mu życie. I kiedy wyrósł owoc, własne cedru dzieło Prosty i wzniosły jego wierzchołek ugięło. Tłum. Leopold Staff Ch³op i winograd Chłop widząc winogradu użytek niemały Dał mu podpory, aby go prosto trzymały. Zebrawszy owoc zabrał tyki i o winie Nie myśląc, podporami zapalił w kominie. Dzikie wino Dzikie wino, któremu własny płot był brzydki, Zaczęło przez gościniec wspólny puszczać witki — 2 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl I czepiać się o płotu przeciwnego ścianę; Przeto też przez przechodniów zostało zdeptane. Tłum. Leopold Staff Figowiec Dopóki przy gościńcu stał owoców próżny, Nie spojrzał na figowiec ni jeden podróżny. Gdy wydał owoc, pragnąc pochwały po trudzie, Pogięli i gałęzie złamali mu ludzie. Tłum. Leopold Staff Kasztan i gowiec Kasztan widząc na drzewie figowym wędrowca, Jak przyciąga ku sobie gałęzie figowca, Zrywa owoc, w otwarte usta jego miąższe Dojrzałe kładzie, gryzie zębami i kąsze — Trzęsąc gałęźmi, w szumie wzburzonym tak rzecze: — Mniej ode mnie wdzięczności winieneś za pieczę Przyrodzie, o figowcze! Patrz, jak ona mądrze Stwarza dzieci me, niegdyś skryte w kwiatów jądrze. Naprzód szatą je kryje cienką jak koszula, Potem je skórą twardą jak w kożuch otula I nie ustając w łaskach dla nich, niby w skrzynie Zamyka je, mieszkanie dając im w łupinie Mocnej, jeszcze je w kolców opatrując ostrze, By im nie szkodził człowiek, gdy palce rozpostrze Nad nimi, by je ująć. — Śmiechem się zanosić Zaczęła figa z dziećmi, a kiedy już dosyć Uśmiała się, odrzekła: — Wiedz, takiego ducha Jest człek, że żerdzią, głazem i ciosem obucha Sięgnie w gałęzie twoje, skarb owoców drogi Otrząśnie, a gdy spadną, to swoimi nogi Bije w nie, aż stłuczone twych owoców plony — 3 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl Wypadają z łupiny kolcami bronionej. Mnie tykają łagodnie, nie drżę przed niczyjem Ramieniem. Tyś tykany kamieniem i kijem. Tłum. Leopold Staff Którzy siê poni¿aj¹, bêd¹ wywy¿szeni Szczypta śniegu, do cypla przyczepiona skały, Co na wierzchołku góry leżała wspaniałej, Skupiła wyobraźnię i z pomocą owej Rozważając rzecz, tymi rzekła sobie słowy: «Chyba mnie nie oskarżą o dumę i pychę, Żem tak wysoko legła, ździebko śniegu liche I znoszę, by ta mnogość śniegu, jaką zdole Objąć stąd wzrok, leżała pode mną na dole. Nie zasługuje drobność ma tej wysokości, Bo poznałam, na dowód swej własnej małości, Co z towarzyszki mymi słońce uczyniło, Które w niewiele godzin wczora je stopiło; A stało się to przeto, że legły tu w górze, Wyżej, niż się godziło ich drobnej naturze. Pragnę ujść gniewu słońca i jako przystoi, Znaleźć miejsce małości odpowiednie mojej.» I rzuciwszy się na dół, jęła spadać w biegu I stromym zboczem toczyć się po innym śniegu. Im niższych miejsc szukała, wzrastała jedynie, Tak, że kiedy skończyła swój bieg po wyżynie, Legła niemniejsza prawie jak wyżyna cała, Która przed chwilą właśnie ją podtrzymywała; Ostatnia też stopniała od słońca promieni. — Którzy się poniżają, będą wywyższeni. Tłum. Leopold Staff — 4 — Copyright by Netpress Digital Sp. z o.o. www.nexto.pl Legenda o winie i Mahomecie Wino, sok winogradu boski, znakomity, Znalazłszy się raz w zdobnej czarze złotolitej Na stole Mahometa, uniosło się chwalą Tej czci, lecz myśl zważywszy inną, zawołało: «Cóż czynię? Czym się cieszę? Czyż nie jestem blisko Śmierci, aby opuścić złociste siedlisko Czary i wejść w przebrzydłe, cuchnące otchłanie Człeczego brzucha, kędy ulegnę przemianie Z słodkowonnego soku w ciecz wstrętną szkaradnie? Na domiar złego leżeć mi jeszcze wypadnie W brudnych zbiornikach z inną, paskudną i zgniłą Materią, którą ludzkie wnętrze wyrzuciło?« Wołając w niebo, prosi zemsty krzywdzie onej, By poniżeniu temu kres był położony, Bo jeśli kraj ten rodzi najlepsze na świecie Grona, to niech choć wina nie robią zeń przecie. Natedy Jowisz sprawił, że przez Mahometa Wypite wino poszło mu w mózg i podnieta Zdziałała, że oszalał i popełnił siła Błędów, więc gdy przytomność znów mu powróciła, Zakazał pić Azjatom wina: stąd się strzegą I dają pokój winu i owocom jego. Lilia Lilia osiada sobie na Ticina brzegu, A prąd razem z liliją unosi brzeg w biegu. Tłum. Leopold Staff — 5 —
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:


Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: