Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00579 010365 11031910 na godz. na dobę w sumie
Uzależnienie od partnera. Jak skutecznie się wyzwolić z sideł toksycznej miłości? - książka
Uzależnienie od partnera. Jak skutecznie się wyzwolić z sideł toksycznej miłości? - książka
Autor: Liczba stron: 304
Wydawca: Sensus Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-246-1832-3 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> psychologia i filozofia >> psychologia >> relacje damsko-męskie
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Jak rozpoznać moment, kiedy należy zakończyć związek...
i znaleźć w sobie odwagę, by to zrobić!

Lekarstwo na chorą, nieszczęśliwą miłość Trudna sztuka zrywania

Nie potrafisz zakończyć związku, mimo że przysparza Ci on więcej cierpienia niż radości? Nieobce Ci są przepłakane noce i napady panicznego lęku przed utratą partnera? Masz już serdecznie dość karczemnych awantur, ale nie wyobrażasz sobie funkcjonowania bez tego człowieka? Czujesz, że Wasze oczekiwania wobec życia całkowicie się różnią, lecz wciąż tkwisz w relacji bez perspektyw?

Jesteś mężem cholerycznej żony? Albo kochanką modlącą się o to, by Twój wybranek wreszcie odszedł od rodziny? A może pełnisz rolę 'wiecznej dziewczyny, nigdy narzeczonej'? W każdym z tych przypadków jesteś bez wątpienia więźniem swojej miłości.

Toksycznego związku nie ma jeszcze w wykazie chorób, opracowanym przez Ministerstwo Zdrowia. Nie zmienia to jednak faktu, że ma on na Ciebie druzgocący wpływ. Tak jak alkoholizm czy narkomania niszczy Twoje poczucie własnej godności, depcze wiarę w siebie i sączy truciznę do całego organizmu. Zabija Cię zupełnie na serio. I tak jak w przypadku innych uzależnień, w Twojej sytuacji także niezbędna jest terapia wychodzenia z nałogu oraz zrzucania kajdan tej chorej relacji. Przerwij zaklęty krąg cierpienia!

Koniec imperium złudzeń:

W tej książce znajdziesz rady przydatne w uzdrawianiu wszelkich relacji osobistych.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

Uzale¿nienie od partnera. Jak skutecznie siê wyzwoliæ z side³ toksycznej mi³oœci? Autor: Howard M. Halpern, Ph.D. T³umaczenie: S³awomir Kupisz ISBN: 978-83-246-1832-3 Tytu³ orygina³u: How to Break Your Addiction to a Person Format: A5, stron: 304 Jak rozpoznaæ moment, kiedy nale¿y zakoñczyæ zwi¹zek… i znaleŸæ w sobie odwagê, by to zrobiæ! Lekarstwo na chor¹, nieszczêœliw¹ mi³oœæ • Trzy poziomy powi¹zañ — wzglêdy praktyczne, przekonania, g³ód przywi¹zania • Negatywny wp³yw toksycznych relacji na Twoje zdrowie psychiczne i fizyczne • Techniki u³atwiaj¹ce wyrwanie siê z uzale¿nienia Trudna sztuka zrywania Nie potrafisz zakoñczyæ zwi¹zku, mimo ¿e przysparza Ci on wiêcej cierpienia ni¿ radoœci? Nieobce Ci s¹ przep³akane noce i napady panicznego lêku przed utrat¹ partnera? Masz ju¿ serdecznie doœæ karczemnych awantur, ale nie wyobra¿asz sobie funkcjonowania bez tego cz³owieka? Czujesz, ¿e Wasze oczekiwania wobec ¿ycia ca³kowicie siê ró¿ni¹, lecz wci¹¿ tkwisz w relacji bez perspektyw? Jesteœ mê¿em cholerycznej ¿ony? Albo kochank¹ modl¹c¹ siê o to, by Twój wybranek wreszcie odszed³ od rodziny? A mo¿e pe³nisz rolê „wiecznej dziewczyny, nigdy narzeczonej”? W ka¿dym z tych przypadków jesteœ bez w¹tpienia wiêŸniem swojej mi³oœci. Toksycznego zwi¹zku nie ma jeszcze w wykazie chorób, opracowanym przez Ministerstwo Zdrowia. Nie zmienia to jednak faktu, ¿e ma on na Ciebie druzgoc¹cy wp³yw. Tak jak alkoholizm czy narkomania niszczy Twoje poczucie w³asnej godnoœci, depcze wiarê w siebie i s¹czy truciznê do ca³ego organizmu. Zabija Ciê zupe³nie na serio. I tak jak w przypadku innych uzale¿nieñ, w Twojej sytuacji tak¿e niezbêdna jest terapia wychodzenia z na³ogu oraz zrzucania kajdan tej chorej relacji. Przerwij zaklêty kr¹g cierpienia! Koniec imperium z³udzeñ: • Zdiagnozuj u siebie niezdrowe uzale¿nienie od partnera. • Nie pozwól siê wiêcej raniæ… nawet sobie samemu. • Skoñcz z relacjami przypominaj¹cymi emocjonaln¹ pustyniê. • Zidentyfikuj i ulecz w³asne zachowania kompulsywne. • Przetrwaj trudny okres po zerwaniu. • WejdŸ w zwi¹zek pe³en mi³oœci, czu³oœci, erotyzmu, intelektualnej stymulacji, szczeroœci, szacunku i wsparcia. W tej ksi¹¿ce znajdziesz rady przydatne w uzdrawianiu wszelkich relacji osobistych. Spis treści Wprowadzenie 1. Więzień miłości? C Z Ę Ś Ć P I E R W S Z A Głód przywiązania — fundament uzależnienia 2. Zagadka miłości 3. Nawrót pamięci 4. Nie potrafię bez ciebie żyć 5. Jesteś moim lustrem 6. Jesteś moją przytulanką 7. Wzloty i upadki C Z Ę Ś Ć D R U G A Mechanizmy uzależnienia 8. Obiekt mojego afektu 9. Autoiluzja a uzależnienie 10. Sztuka bycia na uwięzi 5 7 9 21 23 37 47 59 69 81 101 103 119 129 6 Spis treści 11. Głód przywiązania — dobry czy zły? 12. Skończyć? A może lepiej poczekać? C Z Ę Ś Ć T R Z E C I A Wyzwolenie od uzależnienia 13. Kres uzależniającego małżeństwa 14. Rozstanie z żonatym/zamężnym partnerem 15. Techniki ułatwiające wyrwanie się z uzależnienia — pisanie 16. Techniki ułatwiające wyrwanie się z uzależnienia — sieć wsparcia 17. Inne techniki ułatwiające wyrwanie się z uzależnienia 18. Zastosowanie psychoterapii w wyzwalaniu się od uzależnienia 19. Aforyzmy 20. Czy istnieje życie po uzależnieniu? 21. W końcu na prostej Skorowidz O autorze 151 157 185 187 203 215 229 241 259 271 275 291 299 304 9 Autoiluzja a uzależnienie N I E J E S T Ł A T W O P O D T R Z Y M Y W A Ć uzależniający Cię zwią- zek w obliczu nieustannie doświadczanego przygnębienia, bólu i rozczarowań. Aby móc utrzymywać się w nim, musiałeś być może opanować sztukę oszukiwania samego siebie: przekonywania siebie, że jesteś szczęśliwy, uśmierzania bólu i tuszowania rozcza- rowań1. To zrozumiałe, że w sytuacji, gdy nasz głód przywiązania trzyma nas mocno w okowach toksycznego związku, pragniemy za wszelką cenę odsunąć od siebie nieprzyjemną prawdę. Taka postawa jest jednak bardzo niebezpieczna — można porównać ją do przyjmowania silnych środków przeciwbólowych blokują- cych sygnały ostrzegawcze poważnej choroby. Przyjrzyjmy się zatem sztuczkom, których używamy, chcąc oszukać samego sie- bie — po to, by znaleźć uzasadnienie dla trwania w wyniszcza- jącym związku. 1 W tym celu niektórzy posługują się różnego rodzaju substancjami chemicznymi zmieniającymi świadomość: alkoholem, środkami uspokaja- jącymi, lekami antydepresyjnymi, barbituratami, amfetaminą, narkotykami. Pozwalają one stłumić świadomość i odsunąć od siebie bolesną prawdę na temat realiów związku. 119 120 Uzależnienie od partnera Racjonalizowanie Twój głód przywiązania rozpaczliwie usiłuje podtrzymywać łączą- ce Cię z partnerem relacje, niezależnie od tego, jak bardzo są one dla Ciebie szkodliwe. Twój umysł często działa z nim niejako „w zmowie”, torując głodowi drogę, by ten mógł przejąć kontrolę nad Twoimi działaniami. W rozdziale 1. wskazywałem, w jaki sposób racjonalizowanie — technika polegająca na wyszukiwaniu pozornie słusznych argumentów ukrywających Twoje głęboko schowane motywacje — może zostać użyte w celu podtrzymywa- nia Twojego uzależnienia. Przytoczyłem zdanie wypowiedziane przez pewną kobietę: „To nie jest tak, że on mnie nie kocha. On po prostu odczuwa strach przed zaangażowaniem się”. W tej konkretnej sytuacji było dla mnie jasne, że mężczyzna nie troszczy się zbytnio o swoją partnerkę i z pewnością jej nie kocha. Dowody leżały przed jej oczyma jak na dłoni, kobieta wolała jednak przeinaczyć ich wymowę (tj. chłód i dystans, z któ- rymi traktował ją partner), aniżeli dopuścić do siebie bolesną prawdę, która być może doprowadziłaby do rozpadu związku. Istnieją przypadki, w których ten sam przykład racjonalizowania może być jednak prawdziwy: osoba, do której się on odnosi, może rzeczywiście interesować się pomyślnością związku, obawia się jednak głębszego zaangażowania. W takich sytuacjach racjonali- zowanie może służyć uniknięciu stawienia czoła pytaniu: „Czy to ważne, że troszczy się o nasz związek, skoro nie potrafi okazać zaangażowania, a jest to to, czego z jego strony pragnę?”. Nieza- leżnie od tego, czy najlepiej dla Ciebie będzie zostać, czy odejść, zadecydować możesz wyłącznie Ty sam. Gdybyś jednak rzucił wyzwanie racjonalizowaniu i przyjrzał się niezafałszowanym w jakikolwiek sposób realiom Waszego związku (choćby z pomocą osób o bardziej obiektywnym spojrzeniu), znalazłbyś się tym samym w o wiele lepszej pozycji do podjęcia świadomej decyzji. Praktyczną regułą, której warto się trzymać, jest traktowanie denerwującego zachowania drugiej osoby jako — używając termi- nologii numizmatycznej — jej wartości nominalnej, zamiast stoso- wania umysłowej ekwilibrystyki mającej uzasadniać jej postępki. Autoiluzja a uzależnienie 121 Sam ocenisz, czy ta „wartość nominalna” Ci odpowiada. Jeśli nie, oznacza to, że zostaniesz postawiony przed wyborem: życia z tym, pracy nad tym bądź opuszczenia tego. Niezależnie, co wybierzesz, nie będzie to przynajmniej oszukiwanie siebie. Idealizacja W przypadku osoby, która jest Twoją osobą z fetyszem przywią- zania (szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi stan zakochania), bardzo łatwo jest zniekształcić wizerunek tej osoby, wyolbrzy- miając jej mocne strony, a niwelując bądź ukrywając wady. Może to być całkiem nieszkodliwe bądź nawet przydatne wypaczenie, które naoliwi koła waszego związku przed nieuniknionym uciąż- liwym odcinkiem drogi. Jeśli jednak gloryfikujesz cechy, które jawnie przysparzają Ci problemów, lub za sprawą idealizacji umy- kają Twojej uwadze wyraźne symptomy „toksyczności” Twojego związku, ta idealizacja nie staje się niczym innym jak rozkładającą Twój związek od wewnątrz iluzją. Jedną z najpowszechniej spotykanych form wspomnianej idealizacji, a zarazem myślową „sztuczką” jednakowo sprawnie wykonywaną zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn, jest mylne interpretowanie niezdolności drugiej osoby do okazywania uczuć, ofiarowywania wsparcia, słowem — dawania, jako oznaki siły, a nie porażającej wręcz słabości. Oto przykład. Liz przez długi czas żyła w związku z Jimem, mężczyzną, który wobec jej próśb o większe zaangażowanie emocjonalne i osobiste zachowywał pos- tawę kamiennej wręcz obojętności. Powtarzał jej często: „Nie mam zamiaru cię niańczyć”. Jego typowa odpowiedź na pytanie Liz, czy ją kocha, brzmiała: „Jeśli sama nie wiesz, ja ci nie powiem”. Liz postrzegała swojego partnera jako silnego, niezależnego męż- czyznę, a siebie dla odmiany jako słabą i nieodporną w obliczu przeciwności: „Podziwiam jego siłę. Jest jak skała. Nikogo nie potrzebuje. Zaczynam dostrzegać, że moja ckliwa roszczeniowość zaczyna go odpychać”. Ból spowodowany uczuciem odrzucenia i wykluczenia narastał, jednak kobieta ze wszystkich sił starała się postrzegać go jako wytwór jej własnej „niedojrzałej zależności”. 122 Uzależnienie od partnera Z biegiem czasu Liz uświadamiała sobie, iż choć w życiu Jima wiele spraw nie szło po jego myśli i miewał on — zasadniczo rzecz ujmując — spore problemy, to wydawał się osobą kompletnie niezdolną do zwierzeń i podzielenia się z nią swoimi troskami i bólem. Mężczyzna stawał się coraz bardziej zamknięty w sobie, niedostępny i przygnębiony. Liz zaczęła uzmysławiać sobie wreszcie, że to, co brała uprzednio za wielką siłę, było w rzeczy- wistości rozpaczliwą i słabą obroną przed doświadczanym przez siebie olbrzymim, lecz głęboko skrywanym nieszczęściem. Wyraź- nie dostrzegała, że powściągliwość, którą wobec niej przejawiał, była próbą zatajenia swojej własnej wrażliwości, a jednocześnie przejawem pogardy dla niej. Potrzeby Liz były dla Jima wielkim zagrożeniem, gdyż odgrodził się murem od własnych i nie chciał, by cokolwiek mu o nich przypominało. Ona zaś widząc coś, co obecnie traktowała w kategoriach poważnego upośledzenia natury psychicznej, starała się znaleźć dla tego uzasadnienie, widząc w zachowaniu Jima dowodzącą samowystarczalności siłę. Liz przypomina sobie, że jej rodzice byli nieskłonnymi do oka- zywania emocji, praktycznie usposobionymi do życia powścią- gliwymi osobami, jak ognia wystrzegającymi się uczuć i zależ- ności: „Nie wierzyłam w to całe bajdurzenie o byciu mamusią” — powiedziała jej niedawno matka podczas rozmowy o dzieciństwie Liz. Kobieta nie mogła nie zauważyć, jak podobne w wymowie były słowa Jima: „Nie mam zamiaru cię niańczyć”. Nie potrafiła też przypomnieć sobie choćby jednej rozmowy z ojcem, w której poruszony zostałby temat jej uczuć, potrzeb, dążeń. Przez więk- szość swojego życia Liz postrzegała rodziców jako nierzucające się w oczy, lecz silne filary jej życia, traktując swoje emocjonalne potrzeby jako wstydliwą słabość. Przez ostatnich kilka lat uświa- damiała sobie, jak bardzo — swoim nastawieniem do życia — sami się ograniczali, jednak dopiero teraz, rozbiwszy się o mur agresywnej obrony Jima przed wrażliwością i własnymi potrze- bami, dotarło do niej, że jej rodzice byli dotknięci identyczną przypadłością. Zdała sobie sprawę, iż w latach, gdy jako małe dziecko nadaremnie wyczekiwała emocjonalnego wsparcia rodzi- Autoiluzja a uzależnienie 123 ców, przyjęła, że w przeciwieństwie do niej matka i ojciec są jed- nostkami silnymi, potrafiącymi wznieść się ponad swoje pra- gnienia. Będąc niezdolną do postrzegania nieczułości rodziców jako ich ułomności, doszła do wniosku, że to z nią musi być coś nie w porządku. Przyjrzawszy się w świetle tych spostrzeżeń swoim wcześniejszym związkom, uzmysłowiła sobie, że za każ- dym razem jej partnerami byli niepewni siebie mężczyźni, których idealizowała, poczytując ich pozorną beznamiętność za wypły- wającą z dojrzałości siłę. Teraz musiała przejść prawdziwy test uczuć w stosunku do Jima i zdecydować, czego pragnie od związ- ku, z którego opadła zasłona idealizacji. Opisane zjawisko nie dotyczy naturalnie wyłącznie kobiet. Istnieją mężczyźni, którzy idealizują swoje niestałe w uczuciach, nieobliczalne, zawodzące w roli „prawdziwej kobiety” partnerki, przymykający oczy na fakt, że za ich zachowaniem jakże często kryje się infantylność dziecka. Mężczyźni ci z reguły nie są w stanie dojść, dlaczego obiecując sobie po związku tak wiele, nie otrzy- mują praktycznie nic. I choć często dręczy ich poczucie frustracji i zniechęcenia, winą za powstały problem obarczają wyłącznie siebie, zakładając, iż dla swoich partnerek nie są wystarczająco „męscy”, i nie dostrzegając, że grzęzną w związku z ograniczoną małą dziewczynką. Osoba dotknięta chorobą autoiluzji jest w sta- nie wyidealizować niemal każdą cechę i dowolny przejaw zacho- wania. Złudne nadzieje Niczym ów baśniowy, pełen optymizmu chłopiec, który otrzy- mawszy w prezencie skrzynię pełną nawozu, chwycił łopatę mówiąc: „Tu gdzieś musi być też kucyk”, wielu ludzi, napotkaw- szy w związku na problemy, z nadzieją poszukuje oznak zapo- wiadających poprawę sytuacji. Czasem poprawa rzeczywiście ma miejsce. Bywa, że sama akceptacja związku takim, jaki jest, prze- kształca relacje w o wiele bardziej pozytywne. Bywa, że pod wyni- szczającą obroną i frustrującymi grami, kryje się o wiele bardziej 124 Uzależnienie od partnera wartościowy związek, do którego droga prowadzi przez akceptację i wytężony, szczery i ciepły kontakt. Czasami rzeczywiście opłaca się dobyć szpadla i zacząć kopać. Musisz jednak również wie- dzieć, kiedy zaprzestać kopania, i umieć rozpoznać, kiedy pod górą nawozu nie ma żadnego kucyka. I choć nadzieja i opty- mizm wykorzystane do budowy czegoś tak chimerycznego jak udany związek nie będą miały nigdy większej wartości, to nie- mające jakichkolwiek podstaw nadzieje mogą stać się ułudą trzymającą Cię bez końca w kleszczach toksycznych relacji. Przy- pomina mi się jedna z moich pacjentek, kobieta przez ponad dziesięć lat zamężna z mężczyzną, któremu w regularnych napa- dach szału zdarzało się demolować meble, terroryzować dzieci, a bywało, że i poważnie poturbować żonę. Po tego typu incy- dentach ogarniało go zwykle poczucie skruchy. Sam bądź razem z żoną podejmował terapię, chcąc rozwiązać problem. Przez jakiś czas zjawiał się na sesje, po czym — nabrawszy przekonania, że wszystko jest już w porządku — samowolnie rezygnował z tera- pii. I tak do kolejnego ataku. Podczas jednej z sesji, po dwóch tygodniach od wyjątkowo groźnego napadu i kolejnej próby wyle- czenia przypadłości, gdy kobieta opowiadając o mężu, powiedziała: „Gdy Tom wreszcie wydobrzeje…”, przerwałem jej: „A co jeśli już nigdy nie wydobrzeje?”. Kobieta wpadła w osłupienie: „Ależ on musi! Przecież wrócił do terapii”. Prześledziliśmy wspólnie historię ich małżeństwa i kobieta doszła do wniosku, że napady agresji męża stają się coraz częstsze i są coraz bardziej gwałtowne. Przyznała, że doskonale zdaje sobie sprawę, iż jej partner nie ma najmniejszej ochoty pracować nad rozwiązaniem swojego proble- mu, a do terapii wraca jedynie za sprawą przejściowego, krót- kotrwałego poczucia winy i obawy, że żona go opuści. Ogólnie rzecz ujmując, jeśli w ich związku pojawiły się jakiekolwiek zmia- ny, były to zmiany wyłącznie na gorsze: „Trudno jest mi się z tym pogodzić, chociaż wiem, że to prawda. Cały pokój wiruje… Zawsze myślałam, że gdybym miała pewność, że Tom już zawsze będzie taki, wiedziałabym, co mam zrobić. Ale nie potrafię, boję się”. Autoiluzja a uzależnienie 125 Większość przypadków bezpodstawnych nadziei nie jest aż tak dramatyczna jak powyższy, w którym mieliśmy do czynienia z fizycznym znęcaniem się. Oto kilka przykładów autoiluzji, po które sięgamy, chcąc znaleźć uzasadnienie dla podtrzymywania nieudanego związku: Gdyby mnie rzeczywiście nie kochała, nie spotykałaby się ze mną. Mówi, że nie ma zamiaru brać ślubu, ale to samo mówiły przed nim setki żonatych dzisiaj mężczyzn. Czasem sama przyznaje, że jest w stosunku do mnie zbyt okrutna. Zawsze mam wtedy nadzieję, że kiedyś przestanie zachowywać się w ten sposób. Mówi, że wreszcie przestanie pić (uprawiać hazard, brać narkotyki, być okrutny, rozczarowywać mnie, być nieodpowiedzialny, pracować ponad miarę, krytykować mnie, zdradzać mnie, być tak niewrażliwy na moje potrzeby), i chociaż mówił (mówiła) to już tyle razy wcze- śniej, czuję, że tym razem mówi to na serio. Jak odróżnić złudne i kompletnie bezpodstawne nadzieje od tych, które mają szanse zostać urzeczywistnione? Poprzez wnikli- wy i chłodny ogląd faktów. Czy Twój partner mówi, że pragnie, by rzeczy stały się inne, aniżeli są teraz? Czy robi cokolwiek, aby tak się stało? Czy Ty i ona (on) pragniecie naprawdę tego samego, czy może Tobie tylko tak się wydaje? Czy mają miejsce znaczące zmiany w pożądanym przez Ciebie kierunku? Czy dokładasz wytężonych starań, aby sytuacja zmieniła się na lepsze? Jaki jest rezultat Twoich wysiłków? Czy masz jakikolwiek dowód, że pod- trzymywanie związku i poświęcanie mu więcej czasu przełoży się na jego poprawę? Obiektywna analiza powyższych zagadnień może pomóc Ci znaleźć odpowiedź na pytanie, czy sam siebie oszukujesz złudnymi nadziejami, czy też uzasadnionym optymizmem, opartym na rea- listycznej ocenie zaistniałych oraz potencjalnych zdarzeń, wzmac- niasz swoje morale w trudnym dla związku okresie. Wiedz jednak, 126 Uzależnienie od partnera że trudno jest dokonać takich szacunków samodzielnie. Przydatne może okazać się zasięgnięcie opinii innych osób, pod warunkiem że nie będą one w jakikolwiek sposób uprzedzone do Waszego związku. Trwanie w złudzeniach Racjonalizowanie i idealizacja, o których mówiliśmy przed chwilą, bywają często częścią większej całości, zestawu technik, którymi posługujemy się, by trwać w wygodnej iluzji. U jej podstaw leży fałszywe z gruntu przekonanie: „Jeśli zwiążę się z tą osobą i odnio- sę przy tym sukces, moje życie będzie wspaniałe. Jeśli nie, moje życie zmieni się w koszmar, pustkę i strach”. Założenie to, jak starałem się dowieść wcześniej, jest oparte na podświadomym pragnieniu ponownego doświadczenia błogiej bliskości z matką w najwcześniejszych latach życia i/lub wyjątkowej i ekscytującej bliskości z ojcem w latach późniejszych. Ojciec pewnej młodej kobiety, jednej z moich pacjentek, był dla niej takim dżinnem, obiecując jej wszystko i spełniając każdą zachciankę. Sprawiał w ten sposób, iż wierzyła, że może go mieć naprawdę. W później- szym życiu kobieta niejednokrotnie powielała ów wzorzec, wiążąc się z niedostępnymi mężczyznami, którzy sporadycznymi popi- sami szczodrości pozwalali jej zachować iluzję całkowitej osią- galności. Proces wychodzenia z tego stanu był długi i trudny. Pewnego razu, gdy ziściła się jej iluzja o związku z żonatym męż- czyzną, który — jak wbrew wszelkim znakom na niebie i ziemi wierzyła — zostawi dla niej swoją żonę, miała sen, iż jej kochanek zmarł, wspaniałomyślnie zostawiając jej jednak wcześniej ogromny pałac („Jak w Baśniach z tysiąca i jednej nocy”). We śnie udała się na jego pogrzeb. Zjawiła się tam również jego żona i dzieci. Moja pacjentka boleśnie zdała sobie wówczas sprawę, jak mar- ginalną rolę odgrywała w jego życiu. Odczytanie właściwego znaczenia snu przyszło jej bez trudu: jej relacje z mężczyzną sym- bolizowały jej stosunki z ojcem-„dżinnem”. Zarówno jednak w przypadku ojca, jak i „zmarłego” kochanka w centrum ich życia Autoiluzja a uzależnienie 127 znajdował się kto inny. Sen miał miejsce w czasie, gdy kobieta była w trakcie zrywania relacji z tym mężczyzną (co symbolizowała jego „śmierć”), i — co ważniejsze — w momencie, gdy uzmy- słowiła już sobie, że jej pragnienie związku, który przemieni jej świat w zaczarowany ogród, samo w sobie było iluzją. Jeśli zamierzasz zaniechać tej specyficznej formy autoiluzji, musisz spróbować uświadomić sobie wszystkie przypadki, kiedy wydawało Ci się, że Twój partner jest „jedną i jedyną” osobą, która może uczynić Cię szczęśliwym, którą naprawdę kochasz, która działa na Ciebie fizycznie itd. Bowiem gdy tylko w związku pojawia się element „jedna i jedyna”, odrywasz się od rzeczywi- stości i zaczynasz podejmować próby ponownego doświadczenia uczuć, jakie znasz z kontaktów z „jedną i jedyną” mamą lub „jed- nym i jedynym” tatą. Byli oni całym Twoim światem w dniach, gdy Twoje możliwości niezależnego z nim obcowania były ogra- niczone. Teraz Twój świat jest o wiele rozleglejszy, a Ty masz w rękach narzędzia i możliwości, aby samodzielnie zadbać o swoje szczęście. W sytuacji, gdy jedną ze znaczących składowych owego szczęścia jest satysfakcjonujący Cię związek uczuciowy, trwanie przy przeświadczeniu, iż tylko więź z tą jedną, szczególną osobą może uczynić Cię szczęśliwym, oznacza trwanie przy iluzji, która z dużą dozą prawdopodobieństwa sprowadzi na Ciebie katastrofę. Istnieją przekonania, które stanowią doskonałą pożywkę dla iluzji: „To musi się udać”, czy: „Ona (on) musi mnie kochać, ponieważ ja kocham ją (go) jak szalony (szalona)” — to jedynie niektóre z nich. Podając w wątpliwość niektóre ze swoich podstawowych założeń na temat związku w ogóle i tego szczególnego, który w tym momencie stanowi największą przeszkodę w Twoich rela- cjach uczuciowych, wyświadczysz sobie wielką przysługę. Staraj się odzierać siebie samego z iluzji. Niewątpliwie niektóre z nich dodają życiu barw, z pewnością jednak nie te, za których sprawą wciąż tkwisz w nieudanym związku.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

Uzależnienie od partnera. Jak skutecznie się wyzwolić z sideł toksycznej miłości?
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: