Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00248 005574 18999697 na godz. na dobę w sumie
W 80 dni dookoła świata - ebook/pdf
W 80 dni dookoła świata - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 270
Wydawca: Zielona Sowa Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-265-0026-8 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> obyczajowe
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Najsłynniejsza powieść Juliusza Verne’a opowiada historię angielskiego dżentelmena, Phileasa Fogga, który zakłada się, że objedzie świat w 80 dni. W podróż rusza z nowo najętym, francuskim służącym – Passepartout. Podróżuje za pomocą wielu środków lokomocji (pociągi, statki parowe, na słoniu) i przeżywa wiele przygód, które przeszkadzają w punktualnym dotarciu do celu.

Seria wydawnicza Wydawnictwa Zielona Sowa „Podróże z Verne’em” zawiera 14 powieści Juliusza Verne’a. Obok utworów należących do kanonu twórczości francuskiego klasyka, prekursora science fiction, znalazły się w niej również pozycje mniej znane polskiemu czytelnikowi, jak utrzymane w konwencji powieści utopijnej Pięćset milionów hinduskiej księżniczki czy Dramat w Inflantach, którego akcja toczy się wokół zbrodni i następującego po niej śledztwa. Starannie opracowane, opatrzone rzetelnymi przypisami książki, w nowych pełnych przekładach z języka francuskiego, rekomenduje Polskie Towarzystwo Juliusza Verne’a.

 

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

W 8 0 d n i d o o ko ła ś w i ata Juliusz Verne W 8 0 d n i d o o k o ł a ś w i a t a ISBN 978-83-265-0025-1 Przełożyła Mieczysława Wójcik Redaktor serii: Marzena Kwietniewska-Talarczyk Tytuł oryginału: Le tour du Monde en quarte-vingts jours Redakcja: Marzena Kwietniewska-Talarczyk Współpraca redakcyjna i korekta: Dorota Ratajczak Ilustracje: Léon Benett ze zbiorów Andrzeja Zydorczaka Projekt grafi czny okładki: Dagmara Grabska Konsultacja i przypisy: Andrzej Zydorczak Skład: Stefan Łaskawiec © Copyright by Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o., Kraków 2011 Wydawnictwo Zielona Sowa Sp. z o.o. 30-404 Kraków, ul. Cegielniana 4A tel./fax (012) 266-62-94, tel. (012) 266-62-92 www.zielonasowa.pl wydawnictwo@zielonasowa.pl Rozdział I W którym Phileas Fogg i Passepartout akceptują się wzajemnie om pod numerem 7 przy Savile Row1 w Burlington Gardens, w którym w roku 1816 zmarł Sheridan2, zamieszkiwał w roku 1872 Phileas Fogg esquire3. Dżentelmen ów, mimo że robił wszystko, aby się niczym nie wyróżniać, pozostawał jednym z najznamienit- szych, a jednocześnie najbardziej tajemniczych członków klubu „Reforma” w Londynie. Tak więc dawną siedzibę jednego z najwybitniejszych mówców, który przynosił zaszczyt Anglii, teraz zajmował zagadkowy pan Phileas Fogg. Doprawdy, nic o nim nie wiedziano, oprócz tego, że był to bardzo uprzejmy i elegancki dżentelmen z angielskiej śmie- tanki towarzyskiej. Szeptano, że podobny jest do Byrona4. Oczywiście, tylko z twa- rzy, gdyż nogi – w przeciwieństwie do poety – miał zgrabne i bez skazy5. Wyobraźmy sobie zatem Byrona z wąsami i faworytami, Byrona niewzruszonego, który mógłby żyć tysiąc lat, zupełnie się nie starzejąc. 1 Savile Row – u Verne’a: Saville-row, ulica w Londynie skupiająca kraw- ców szyjących ekskluzywne ubrania na miarę; pod numerem 1 mieściło się Królewskie Towarzystwo Geografi czne, wspomniane w rozdziale V i znane z posiedzenia, od którego rozpoczyna się powieść „Pięć tygodni w balonie”. 2 Richard Brinsley Sheridan (1751-1816) – angielski komediopisarz i polityk, faktycznie mieszkał przy tej ulicy pod numerem 14; u Verne’a data śmier- ci 1814. 3 Esquire (ang.) – tytuł (w skrócie esq.) używany jako formuła grzecznościowa. 4 George Gordon Noel Byron (1788-1824) – słynny angielski poeta romantycz- ny i dramatopisarz. 5 Aluzja do kalectwa Byrona, który miał wrodzoną wadę stopy. 5 Phileas Fogg z całą pewnością był Anglikiem, nie był jednak ty- powym londyńczykiem. Nigdy nie widywano go ani na giełdzie, ani w banku, ani w jakimkolwiek kantorze City1. Baseny portowe i lon- dyńskie doki nigdy też nie przyjęły żadnego okrętu, którego arma- torem byłby pan Fogg. Dżentelmen ów nie należał również do żad- nej rady administracyjnej, a jego nazwiska nigdy nie wymieniano w żadnej izbie adwokackiej, czy to w Temple, w Lincol’s Inn lub też w Gray’s Inn2. Nie przypominano sobie, aby kiedykolwiek występo- wał w Sądzie Kanclerskim lub Biskupim, w Najwyższym Trybunale Królowej albo w Głównej Izbie Skarbowej. Nie był również prze- mysłowcem, kupcem, handlarzem czy rolnikiem. Nie fi gurował na liście członków Królewskiego Instytutu Wielkiej Brytanii, nie nale- żał do Instytutu Londyńskiego, ani do Związku Rzemieślników, nie miał nic wspólnego z Instytutem Russela ani Zachodnim Instytutem Literackim czy też z Instytutem Prawa, a nawet z Instytutem Połą- czonych Sztuk i Nauk, znajdującym się pod bezpośrednim patrona- tem Jej Królewskiej Mości. Co więcej, nie należał również do żadnego z licznych stowarzyszeń, od których aż roiło się w stolicy Anglii: od Towarzystwa Harmonicznego po Towarzystwo Entomologiczne3, założone głównie w celu wytępienia szkodliwych owadów. Phileas Fogg był członkiem klubu „Reforma” – to wszystko. Ktoś mógłby zapytać ze zdziwieniem, jak człowiek w gruncie rze- czy tak mało znany może się zaliczać do członków tego zacnego sto- warzyszenia? Odpowiedź jest jednak prosta: pan Fogg został przyję- ty do klubu z rekomendacji „Braci Baring”4, u których miał otwarty kredyt. Stanowiło to rękojmię solidności tego dżentelmena, tym bar- dziej, że jego czeki, wszędzie akceptowane bez wahania, miały regu- larne pokrycie z sum znajdujących się na rachunku bieżącym. Czy Phileas Fogg był zamożny? To nie budziło wątpliwości. Jednak nawet najlepiej poinformowani londyńczycy nie wiedzieli, 1 City – najstarsza dzielnica handlowa Londynu. 2 Inner Temple, Middle Temple, Lincoln’s Inn, Gray’s Inn – cztery kompleksy budynków w Londynie, gdzie mieszczą się stowarzyszenia adwokackie. 3 Entomologia – dział zoologii zajmujący się owadami. 4 Bracia Baring – rodzina fi nansowców, właścicieli założonego w 1763 roku banku „John and Francis Baring Company”, którego nazwę zmieniono w roku 1806 na „Baring Brothers Co”; bank istnieje do dzisiaj jako „Baring Bank”. 6 w jaki sposób zgromadził majątek, a pan Fogg był ostatnią osobą, do której można by się zwrócić z takim pytaniem. W każdym razie nie był rozrzutny, ale nie był też skąpy, ponieważ wszędzie tam, gdzie brakowało pieniędzy na jakiś szczytny, użyteczny albo szla- chetny cel, dostarczał ich bez rozgłosu, a nawet anonimowo. Krótko mówiąc, trudno byłoby znaleźć człowieka bardziej za- mkniętego w sobie i mniej komunikatywnego niż Phileas Fogg. Mó- wił niewiele i lakonicznie, a im bardziej bywał milczący, tym bardziej wydawał się tajemniczy. I chociaż tryb jego życia był zupełnie przej- rzysty, to matematyczna wręcz dokładność i cykliczność codzien- nych zachowań zagadkowego dżentelmena pobudzały wyobraźnię obserwatorów, skłonnych widzieć rzeczy, których nie było. Czy Phileas Fogg podróżował? Było to bardzo prawdopodobne, ponieważ nikt lepiej od niego nie znał się na mapie świata. Wyda- wało się, że nie ma żadnego, nawet najbardziej odległego zakątka globu, który byłby mu obcy. Czasami, kiedy w klubie dyskutowa- no na temat zaginionych lub zabłąkanych podróżników, w jasny i zwięzły sposób wypowiadał swą opinię w tej kwestii, podawał wyjaśnienia i prostował niedorzeczne hipotezy oraz plotki. Jego słowa zwykle okazywały się prorocze, co potwierdzał później- szy rozwój wydarzeń. Wydawało się więc, że ten człowiek musiał wszystko zwiedzić – przynajmniej swoją myślą. Z drugiej jednak strony jedno nie ulegało wątpliwości: od wie- lu lat nie opuszczał Londynu. Osoby, które miały zaszczyt poznać go bliżej, uparcie twierdziły, że poza trasą, którą podążał każdego dnia z domu do klubu i z klubu do domu, nigdzie indziej nie widy- wały pana Fogga. Jego jedyną rozrywką było czytanie codziennej prasy i gra w wista. W tej milczącej grze, tak dobrze odpowiada- jącej jego naturze, często wygrywał, ale wygrane kwoty nigdy nie trafi ały do jego sakiewki, lecz w znaczący sposób zasilały budżet na cele dobroczynne. Warto jednak podkreślić, że pan Fogg grywał tylko dla przyjemności, a nie dla zysku. Gra stanowiła dla niego rodzaj bitwy, zmaganie się z trudnościami, tym przyjemniejsze, że niewymagające ruchu, zmiany miejsca oraz oszczędzające fatygi, co pasowało jak ulał do jego charakteru. Nikt nie słyszał, aby Phileas Fogg miał kiedykolwiek żonę lub dzieci, co może się przydarzyć nawet najprzyzwoitszym osobom; nikt też nie słyszał o jego krewnych lub przyjaciołach, co w grun- cie rzeczy zdarza się jeszcze rzadziej. Phileas Fogg żył samotnie 8 w swoim domu przy Savile Row. Nie zapraszał żadnych gości, toteż o jego życiu prywatnym nigdy nie było mowy. Zaledwie jeden słu- żący wystarczał, aby go obsłużyć. Obiady i kolacje jadał w klubie o porach wyznaczonych z dokładnością chronometru, zawsze w tej samej sali, przy tym samym stole; nie szukał towarzystwa do posił- ku i z nikim wówczas nie rozmawiał. Dokładnie o północy wracał do domu na spoczynek, nigdy nie dając się przekonać do skorzysta- nia z jednego z wygodnych pokoi, które klub „Reforma” trzymał do dyspozycji członków. Dziesięć godzin na dobę spędzał u siebie, poświęcając ten czas na sen i toaletę. Jeśli się przechadzał, to nie- odmiennie miarowym krokiem dookoła przedpokoju, po parkiecie ułożonym w mozaikę, lub po kolistej galerii, nad którą zaokrąglała się kopuła z niebieskich witraży, wsparta na dwudziestu jońskich kolumnach z czerwonego porfi ru1. Podczas obiadu i kolacji miał do swojej dyspozycji kuchnię, spiżarnię, kredens2, sklep rybny i mle- czarnię klubu, które dostarczały na jego stół pożywne i smaczne produkty. Obsługa klubu, poważni osobnicy w czarnych ubra- niach, poruszający się bezszelestnie w trzewikach o podeszwach podbitych moltonem3, usługiwała mu, podając posiłki na specjal- nej porcelanie, na obrusie z zachwycającego saksońskiego płótna. W specjalnie dla klubu szlifowane kryształy lokaje nalewali sherry, porto lub claret zaprawiany trzciną cukrową, syropem z niekropie- nia i cynamonem4. Nawet lód, który trunki pana Fogga utrzymywał 1 Porfi r – potoczna nazwa stosowana na określenie magmowych skał wulkanicznych lub żyłowych, posiadających strukturę porfi ro- wą (w skrytokrystalicznym lub drobnoziarnistym cieście skalnym tkwią widocz ne gołym okiem pojedyncze prakryształy) lub afanitową (skrytokrystaliczną). 2 Kredens – dawniej pomieszczenie, w którym przechowywano sztućce, zastawę i bieliznę stołową oraz kończono przygotowywanie posiłków przed wniesieniem ich na salę. 3 Molton – rodzaj bawełnianej tkaniny, obustronnie drapanej, podobnej do fl aneli. 4 Sherry (jerez, xeres) – hiszpańskie wino wzmocnione (ok. 16-20 alko- holu) pochodzące z Andaluzji; porto – wzmacniane wino portugalskie, wytwarzane z winogron zbieranych w dolinie rzeki Douro; claret – na- zwa stosowana w Wielkiej Brytanii na określenie czerwonego wina po- chodzącego z Bordeaux; niekropień (adiantum, Adiantum capillus-veneris) – roślina ozdobna z rodziny paproci, służy też do wyrobu syropu doda- wanego do napojów. 9 w pożądanej temperaturze, sprowadzał klub, nie licząc się z wyso- kimi kosztami, aż z odległych amerykańskich jezior. I jeśli życie Phileasa Fogga uznamy za dziwaczne, to trzeba przy- znać, że dziwactwo ma jednak swoje dobre strony! Dom przy Savile Row nie był wystawny, lecz urządzony z nie- zwykłą dbałością o wygodę jego lokatorów. Poza tym regularny tryb życia i niezmienne przyzwyczajenia pana domu sprawiały, że służący nie miał wiele pracy. Phileas Fogg wymagał od swojego je- dynego sługi właściwie tylko dwóch rzeczy: punktualności i syste- matyczności. I właśnie dziś, 2 października, Phileas Fogg odprawił dotychczasowego służącego Jamesa Forstera za to, że chłopak przy- niósł mu wodę do golenia o temperaturze 84 stopni według skali Fahrenheita, zamiast, jak miał przykazane, 86 stopni1. Następca wi- nowajcy miał się stawić na Savile Row między godziną jedenastą a wpół do dwunastej. Phileas Fogg siedział sztywny i wyprostowany w głębokim fo- telu; nogi ułożył jak żołnierz na paradzie, ręce oparł na kolanach, głowę trzymał wysoko. Oczyma śledził wskazówkę zegara waha- dłowego – niezwykle skomplikowanego urządzenia, które pokazy- wało godziny, minuty, sekundy, a także nazwy dni, dzień miesiąca oraz rok. Punktualnie z wybiciem jedenastej trzydzieści pan Fogg miał zamiar wstać i udać się według codziennego zwyczaju do klu- bu „Reforma”. W tym momencie zapukano do drzwi małego salonu, w którym siedział Phileas Fogg. Pojawił się odprawiony ze służby James Forster. – Nowy służący – oznajmił. Wszedł mężczyzna lat około trzydziestu i ukłonił się z szacun- kiem. – Jesteście Francuzem o imieniu John? – zapytał Phileas Fogg. – Jean, za pozwoleniem jaśnie pana – odpowiedział nowo przy- były. – Jean Passepartout2. Ten przydomek przylgnął do mnie już dawno temu, a uzasadnia go moja naturalna zdolność do wybrnię- cia z każdej sytuacji. Jestem uczciwym chłopakiem, proszę pana, 1 86 stopni – 30º Celsjusza; wydaje się, że temperatura wody była dość niska. 2 Passepartout, fr. passe-partout – wytrych, klucz uniwersalny, w przeno- śni: środek do osiągnięcia celu. 10 ale szczerze mówiąc, próbowałem już różnych fachów. Byłem wę- drownym śpiewakiem, woltyżerem w cyrku, gdzie wykonywałem akrobacje nie gorzej niż Léotard1, byłem też zręcznym linoskocz- kiem, któremu sam Blondin2 mógłby pozazdrościć, następnie, aby jeszcze lepiej wykorzystać wrodzone talenty, zostałem nauczy- cielem gimnastyki, w końcu służyłem jako sierżant straży po - żarnej w Paryżu i zaliczyłem nawet kilka niezwykłych pożarów. Ale minęło już pięć lat, jak opuściłem Francję i, spragniony ży- cia rodzinnego, zostałem w Anglii lokajem. Ostatnio jestem bez posady, a ponieważ słyszałem, że jaśnie pan Phileas Fogg jest najbardziej akuratnym człowiekiem w całym Zjednoczonym Kró- lestwie3, nie zwlekając zgłosiłem się do pana. Wierzę, że znajdę w tym domu spokój i nawet zapomnę z czasem o przezwisku Passepartout… – Passepartout całkiem mi odpowiada – odrzekł dżentelmen. – Polecono mi was, przekazując nader pochlebne opinie. Czy znacie moje warunki? – Owszem, proszę pana. – Dobrze. Którą macie godzinę? – Dwadzieścia dwie minuty po jedenastej – odpowiedział Passe- partout, wydobywszy z głębin kieszeni pokaźny srebrny zegarek. – Ten zegarek się spóźnia – zauważył pan Fogg. – Proszę mi wybaczyć, ale to niemożliwe! – Spóźnia się o cztery minuty. Mniejsza o to. Wystarczy zapamię- tać różnicę. A więc począwszy od tej chwili, czyli od godziny jede- nastej dwadzieścia dziewięć rano, w środę, drugiego października 1872 roku, jesteście u mnie na służbie. To powiedziawszy, Phileas Fogg wstał, wziął lewą ręką kapelusz, nałożył go na głowę ruchem automatu i zniknął, nie dodając ani słowa więcej. 1 Jules Léotard (1830-1870) – francuski akrobata i gimnastyk, wynalazł trapez, który pokazał w 1859 roku. 2 Charles Blondin (1824-1897) – francuski akrobata; w 1859 roku prze- szedł po linie nad wodospadem Niagara i kilkakrotnie powtórzył ten wyczyn, dokonując różnych akrobacji; wspominany w różnych powie- ściach Verne’a. 3 Zjednoczone Królestwo – Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlan- dii, istniejące w latach 1801-1922. 12 Passepartout usłyszał, jak zamykają się frontowe drzwi – to jego nowy pan wychodził do miasta. Po chwili odgłos zamykanych drzwi powtórzył się – to zwolniony służący, James Forster, opusz- czał służbę. Passepartout został sam w domu przy Savile Row. Rozdział II W którym Passepartout jest przekonany, że w końcu znalazł ideał łowo daję – pomyślał nieco osłupiały Passepartout – u Mada- me Tussaud1 widziałem jegomościów mających w sobie aku- „ rat tyle życia, ile ma mój nowy pan!”. Wypada w tym miejscu wyjaśnić, że „jegomościowie” pani Tus- saud to cieszące się wielkim zainteresowaniem w Londynie bar- dzo wiernie odtworzone fi gury z wosku, którym niczego, oprócz mowy, nie brakuje. Podczas tej krótkiej chwili, w której rozmawiał z Phileasem Fog- giem, Passepartout pospiesznie, lecz nader dokładnie przyjrzał się swemu nowemu chlebodawcy. Zauważył, że był to mężczyzna lat około czterdziestu, o szlachetnej i pięknej twarzy oraz wysokiej sylwetce, której bynajmniej nie szpeciła lekko zaznaczająca się już tusza. Blondyn o jasnych faworytach, z czołem gładkim i bez wi- docznych na skroniach zmarszczek, cerę miał raczej bladą, a zęby wspaniałe. Zdawał się posiadać to, co fi zjonomiści nazywają „ak- tywnym spokojem”, czyli właściwość spotykaną u osób czynnych, które więcej robią, niż czynią hałasu. Opanowany, fl egmatyczny, o przejrzystym, badawczym spojrzeniu, był typowym Anglikiem o zimnej krwi, jakiego spotykamy często w Zjednoczonym Króle- stwie, a którego trochę sztywne zachowanie cudownie oddawała swoim pędzlem Angelica Kauffmann2. W każdym momencie swego 1 Madame Tussaud – Muzeum Figur Woskowych, założone w Londynie w 1835 przez Marie Tussaud (właśc. Marie Grosholtz); muzeum istnieje do dziś i ma fi lie w różnych miastach świata. 2 Angelica Kauffmann (1741-1807) – szwajcarska malarka, tworząca głów- nie portrety i obrazy o tematyce mitologicznej, przedstawicielka nurtu neoklasycystycznego. 14
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

W 80 dni dookoła świata
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: