Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00626 008666 10481192 na godz. na dobę w sumie
W cieniu przywódców - ebook/pdf
W cieniu przywódców - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 272
Wydawca: Placet Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-7488-015-2 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> dokument, literatura faktu, reportaże
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Proponuję czytelnikowi kilka opowieści, jak to się mówi, wyjętych z życia, autentycznych, nie atakujących, ale i nie broniących tego, co określano mianem “komuny”. Pisanych z myślą o ukazaniu prawdy i rzeczywistości.

Przeżyłem różne ekipy przywódców. Jedne z nich, jak chociażby ekipę Bieruta, uważam za odrażającą, inne, jak w pierwszym okresie rządów ekipę Gierka, szanowałem i ceniłem. Kolejne ekipy, rządzących już w ostatnich dekadach XX stulecia, uważałem za mało interesujące i przeważnie mierne intelektualnie. Jednak faktem było, że wszystkie doskonale rozumiałem. Nie musiałem się z nimi zgadzać, ale zawsze wiedziałem o co im chodzi. Wyjątek stanowi ostatnia ekipa braci Kaczyńskich.

W istocie napisałem tę książkę po to, aby pokazać, jakich ludzi wybieramy na naszych przywódców, i jakie konsekwencje tego ponosimy. To co piszę można też potraktować jako powieść polityczno-sensacyjną. Czy to wcale niełatwe założenie udało się spełnić – pozostawiam już całkowicie decyzji czytelnika.

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

R E D A K C J A K S I(cid:11) (cid:12) E K : 01 -5 1 7 W a rsza w a ul. M ic k ie w ic za 1 8 a /1 tel. (2 2 ) 8 39 -36 -2 6 fax (2 2 ) 8 3 9-67 -61 IN TE R N E T : h ttp://w w w .placet.c om .pl e-m ail reda kcja@ placet.com .pl W y d a jem y k si’ (k i o te m a ty ce : org an iza cja i za rz’ d z an ie , zarz ’d z anie zaso b am i lud z kim i, fina ns e , rach u n k ow o 12 , (cid:127) m arke tin g , P R ry n ki ka p ita5o w e , info rm atyk a w z arz ’d z an iu, sp rze d a( i d y stryb u cja, b a nk o w o1 2, n au cz an ie j6 z y kó w o b c yc h . O d po w o ’a nia w y da w n ictw a ta sp e cjalizacja si, n ie zm ien ia . W szystkie ksi. /k i p re ze ntu j. dzied zin , sze roko p oj,teg o za rz. d za n ia p rzed si, b iorstw a m i i e kon o - m ii. W yd aje m y w y ’. czn ie pra ce , któ re m og ’y by b y5 zarów n o p od r, czn ika m i d la stu d iu j. ce j m ’od zie /y, ja k i p o dr, cznika m i-p orad n ika m i s’u /.cy m i d ok szta ’ca n iu ka d r kierow n iczych p rze d si, b iorstw do stosow u j. cych s w o je struk tu ry i m e tod y za rz. d za n ia d o zm ie n ia j. cy ch si, w aru n kó w ry n ko w y ch . M isja d ob ra – ja k k a/d a in n a . Jak w i, c a tra k cy jn ie j. zre a lizow a 5? Ja k p rze ’o/y 5 j. n a ko n kre tn y p rod u kt? C o on m a za w iera 5 i czy m si, ró/n i5? Pod staw . s. oczyw i cie a u torzy. P ub liku j. u na s prze d sta w icie le ka d ry u cze ln i k ra jo w y ch o ra z za gra niczn ych , p re ze n tu j. cy n ow ocze sn. w ie d z, z n a jb a rd zie j po trze bn y ch k ie - ru n kó w . S ta ra m y si, pre zen tow a5 t, w ie d z, w sp osób prosty i zro zum ia ’y d la ka /d eg o w yks zta ’co ne g o czytelnika. W ie m y, /e prze ka zu jem y rze czy tru dn e w i, c ty m ba rd zie j d ok’a d am y stara , a b y b y ’ to j, zyk zro zum ia ’y . ?yczym y przyjem nej lektu ry i w ielu su kces ów Ze sp ó(cid:6) W yd aw nictw a PLAC ET (cid:127) (cid:127) (cid:127) (cid:127) (cid:127) (cid:127) (cid:127) (cid:127) (cid:127) Projekt ok(cid:26)adki: Aleksandra Olszewska © Copyright : by Stanis(cid:26)aw G(cid:26)(cid:28)bi(cid:11)ski 2006 WYDANIE I wersja e-book, Warszawa 2006 Wszelkie prawa zastrze1one. Publikacja ani jej cz34ci nie mog(cid:28) by6 w 1adnej formie i za pomoc(cid:28) jakichkolwiek 4rodków technicznych reprodukowane bez zgody w(cid:26)a4ciciela copyright. Wydawca Wydawnictwo PLACET 01-517 Warszawa ul. Mickiewicza 18a/1 tel. (22) 8393626 fax. (22) 8396761 http://www.placet.com.pl redakcja@placet.com.pl ISBN 83-7488-015-2 Sk(cid:26)ad i (cid:26)amanie: Placet Druk: Netpress 4 Od Autora Era k(cid:6)amstw i tajemnic. Próba jej zrozumienia. Zbiera(cid:12)em materia(cid:12)y z my(cid:18)l(cid:20) o napisaniu ksi(cid:20)(cid:27)ki prezentuj(cid:20)cej w zasa- dzie histori PRL. Postanowi(cid:12)em nawet, (cid:27)e zacznie si ona w 1944 r., a wi c jeszcze przed zako)czeniem II Wojny ,wiatowej i przed ostateczn(cid:20) pora(cid:27)k(cid:20) Niemiec i doprowadzona zostanie do 1989 r., kiedy to w czerwcu nast(cid:20)pi(cid:12)a ostateczna kl ska PZPR w wyborach do Sejmu, a system socjali- styczny, czyli w rzeczywisto(cid:18)ci PZPR ostatecznie rozsypa(cid:12)y si , chocia(cid:27) partia jeszcze przez jaki(cid:18) czas funkcjonowa(cid:12)a. Istnia(cid:12) rz(cid:20)d pod kierownic- twem Rakowskiego, a w pa(cid:12)acu prezydenckim rezydowa(cid:12) gen. Jaruzelski. PRL jednak w praktyce ju(cid:27) nie by(cid:12)o. Jej era dobieg(cid:12)a oczywistego ko)ca. Zbiera(cid:12)em wi c materia(cid:12)y dotycz(cid:20)ce lat 1944–1989. W miar jak rós(cid:12) ich stos, coraz bardziej odchodzi(cid:12)a mnie ochota napisania czego(cid:18), co mo(cid:27)- na by nazwa5 „histori(cid:20)”, a narasta(cid:12)o we mnie przygn bienie, niech 5 i co- raz wyra8niejsze przekonanie, (cid:27)e taka ksi(cid:20)(cid:27)ka nie mia(cid:12)aby na razie sensu, nie mia(cid:12)aby czytelników, a co wa(cid:27)niejsze by(cid:12)aby w zasadzie niemo(cid:27)liwa do napisania. W ka(cid:27)dym razie o rozs(cid:20)dnej tre(cid:18)ci. W tym miejscu moje nastroje i wr cz bolesne w(cid:20)tpliwo(cid:18)ci wymagaj(cid:20) wyja(cid:18)nienia. Otó(cid:27) powodów, dla mnie samego nieoczekiwanych, a na- prawd niemi(cid:12)ych nastrojów jest kilka. Postaram si je zaprezentowa5, bo cho5 niemi(cid:12)e, maj(cid:20) jednak swoj(cid:20) wag i warto je rozpowszechni5, a wyja- (cid:18)nienie ich jest niezb dnym warunkiem zrozumienia dziejów PRL, z czego jeszcze nie tak dawno i ja sam nie zdawa(cid:12)em sobie sprawy. Zaczn od sprawy najprostszej, naj(cid:12)atwiejszej do zrozumienia, a tym samym i do wyt(cid:12)umaczenia. Ksi(cid:20)(cid:27)ek o dziejach PRL, i powi(cid:20)zanych z tym tematem, o dziejach skrajnej lewicy okre(cid:18)lanej najcz (cid:18)ciej mianem komu- nizmu i o stosunkach, czy te(cid:27) powi(cid:20)zaniach z Moskw(cid:20), napisano ju(cid:27) dzie- si(cid:20)tki. Nie zdawa(cid:12)em sobie nawet sprawy ile tego jest. S(cid:20) to dzie(cid:12)a o bardzo 5 ró(cid:27)nej warto(cid:18)ci. I tak naprawd jedno je tylko (cid:12)(cid:20)czy. Ich celem jest krytyka tamtych, nawet nie tak bardzo jeszcze odleg(cid:12)ych lat i krytyka ideologii, jakiej by(cid:12)y podporz(cid:20)dkowane. Przegl(cid:20)dn(cid:20)(cid:12)em, a cz (cid:18)ciowo i przeczyta(cid:12)em, kilkana(cid:18)cie tego rodzaju pozycji i coraz wyra8niej dr czy(cid:12)a mnie my(cid:18)l, czy jest rzeczywi(cid:18)cie sens powi kszania tej biblioteki zatytu(cid:12)owanej „Dzieje PRL”. Nabiera(cid:12)em przekonania, (cid:27)e chyba nie. Chyba, (cid:27)e pisz(cid:20)c postawi sobie zdecydowanie odmienne cele, od tych jakie przy(cid:18)wieca(cid:12)y dotychcza- sowym publikacjom, a wi c podejm prób obrony PRL i wykazania, (cid:27)e przy wszystkich s(cid:12)abo(cid:18)ciach, pomy(cid:12)kach, b(cid:12) dach nie by(cid:12)a to epoka zbrod- nicza, czy stawiaj(cid:20)ca sobie za cel ostateczne zniszczenie Polski, Polaków, polskiej kultury i tradycji. A to w(cid:12)a(cid:18)nie by(cid:12)o g(cid:12)ównym przes(cid:12)aniem ca(cid:12)ej zapoznanej bibliografii. Wprawdzie nie podziela(cid:12)em pogl(cid:20)dów wi kszo(cid:18)ci historyków pre- zentuj(cid:20)cym cz sto wr cz nienawi(cid:18)5 wobec tej epoki i tych, którzy j(cid:20) kszta(cid:12)towali, ale wcale te(cid:27) nie mia(cid:12)em zamiaru wychwalania jej, chocia(cid:27) cz sto powraca(cid:12)em we wspomnienia do tamtych lat, i to na ogó(cid:12) z sympati(cid:20) i z (cid:27)alem, (cid:27)e tamte lata mojej m(cid:12)odo(cid:18)ci i startu w doros(cid:12)o(cid:18)5 min (cid:12)y tak szybko i bezpowrotnie. W sumie mia(cid:12)em pewno(cid:18)5, (cid:27)e gdybym wzi(cid:20)(cid:12) si do pisania dziejów PRL stara(cid:12)bym si by5 maksymalnie obiektywny, nie wol- ny od krytyki, ale nie naznaczony nienawi(cid:18)ci(cid:20). Takie podej(cid:18)cie do tematu by(cid:12)o jednak jednym z czo(cid:12)owych hamulców przyst(cid:20)pienia do pracy. W odró(cid:27)nieniu od wi kszo(cid:18)ci obecnie pisz(cid:20)cych historyków dla mnie epoka PRL by(cid:12)a nie tylko obiektem studiów, ale okre- sem moich w(cid:12)asnych, prywatnych wspomnie). Oceniaj(cid:20)c tamte lata, oce- niam równie(cid:27) w(cid:12)asne (cid:27)ycie, a prawd mówi(cid:20)c jego najpi kniejszy okres, oczywi(cid:18)cie okres m(cid:12)odo(cid:18)ci. O tych latach (cid:27)ycia wszyscy my(cid:18)l(cid:20) z przyjem- no(cid:18)ci(cid:20) i ze wzruszeniem. Do tego dochodzi jeszcze jeden wa(cid:27)ny element. Historycy szukaj(cid:20) prawdy tamtych lat w dokumentach i nie zawsze j(cid:20) znajduj(cid:20), lub znajduj(cid:20) w nich co(cid:18) co budzi ich w(cid:20)tpliwo(cid:18)ci. Ja prawdy szukam przede wszystkim we w(cid:12)asnych wspomnieniach. Czasami porów- nuj je z jak(cid:20)(cid:18) dokumentacj(cid:20), ale nadal my(cid:18)l o swoich prze(cid:27)yciach, 6 o swojej ocenie, o tym, co tak, lub inaczej zwi(cid:20)zane jest ze mn(cid:20). I dlatego moje wra(cid:27)enia zdecydowanie odbiegaj(cid:20) od ocen wspó(cid:12)czesnych history- ków. Odbiegaj(cid:20) wcale nie tylko dlatego, (cid:27)e reprezentujemy odmienne po- gl(cid:20)dy polityczne, ale przede wszystkim dlatego, (cid:27)e ja dostrzegam co(cid:18) cze- go tamci dostrzec nie mog(cid:20). Otó(cid:27) ja bardzo wyra8nie widz , jak wiele w historycznych dokumentach jest nieprawdy. Nie mam w(cid:20)tpliwo(cid:18)ci, (cid:27)e ich autorzy najwyra8niej chcieli albo co(cid:18) ukry5, albo przedstawi5 inaczej, ni(cid:27) by(cid:12)o w rzeczywisto(cid:18)ci. Efektem tego jest co(cid:18), czego w tamtych latach si nie spodziewano, a obecnie wi kszo(cid:18)5 badaczy, historyków, naukow- ców, komentatorów, literatów, szczególnie m(cid:12)odszych pokole), nie jest w stanie zrozumie5. Cz (cid:18)5 dziejów PRL przedstawiana jest niezgodnie z tym, co w rzeczywisto(cid:18)ci mia(cid:12)o miejsce, a wi c po prostu fa(cid:12)szywie, nie- prawdziwie, czasami niezrozumiale, co uzupe(cid:12)nione o wspó(cid:12)czesny ko- mentarz czyni t badan(cid:20) przesz(cid:12)o(cid:18)5 nieraz drastycznie odleg(cid:12)(cid:20) od prawdy. Czytaj(cid:20)c czasami znakomicie napisane ksi(cid:20)(cid:27)ki, prezentuj(cid:20)ce PRL, nie mog oprze5 si wra(cid:27)eniu, (cid:27)e nie by(cid:12)o intencj(cid:20) autora mijanie si z prawd(cid:20). Pisa(cid:12) na podstawie dokumentów z tamtych lat, cz sto opracowanych przez czo(cid:12)owe instytucje pa)stwowe i partyjne, których mo(cid:27)na by(cid:12)o nie lubi5, nie szanowa5, ale trudno by(cid:12)o pos(cid:20)dza5 o (cid:18)wiadome rozpowszechnianie nie- prawdy, szczególnie w sprawach ogromnej wagi politycznej. Tymczasem w(cid:12)a(cid:18)ciwie w ka(cid:27)dej ksi(cid:20)(cid:27)ce, jaka wpad(cid:12)a mi w r ce, znaj- dowa(cid:12)em jednoznacznie odbiegaj(cid:20)ce od prawdy informacje dotycz(cid:20)ce PRL. Najwi cej tej nieprawdy by(cid:12)o we fragmentach dotycz(cid:20)cych przywód- ców i dzia(cid:12)aczy Polski Ludowej. Tre(cid:18)5 zawsze zale(cid:27)a(cid:12)a od lat, w których dana ksi(cid:20)(cid:27)ka powstawa(cid:12)a i od pogl(cid:20)dów oraz celów autora tekstu. Oczywi- (cid:18)cie w ksi(cid:20)(cid:27)kach napisanych i wydanych do pocz(cid:20)tku dekady lat osiem- dziesi(cid:20)tych przywódcy, je(cid:18)li nawet nie prezentowani byli jako wybitni politycy, to co najmniej byli lud8mi uczciwymi, pe(cid:12)nymi dobrych intencji i z regu(cid:12)y Polakami zakochanymi w swoim kraju. Dzia(cid:12)ali z my(cid:18)l(cid:20) o tym, by Polska by(cid:12)a bezpieczna, spokojna, kierowana sprawiedliwie i pomy(cid:18)lnie unika(cid:12)a zagro(cid:27)e), tak z wewn(cid:20)trz, jak i z zewn(cid:20)trz. 7 Na przyk(cid:12)ad Bierut jeszcze w wiele lat po (cid:18)mierci, cho5 najwyra8niej nie budzi(cid:12) nadmiernej sympatii, prezentowany by(cid:12) jako cz(cid:12)owiek niewy- kszta(cid:12)cony, ale osobi(cid:18)cie uczciwy, pozbawiony samolubstwa, poczucia wielko(cid:18)ci, dumy z piastowanego stanowiska, zarozumia(cid:12)o(cid:18)ci. Portret tego samego cz(cid:12)owieka prezentowany w literaturze ko)cówki XX stulecia jest zdumiewaj(cid:20)co odmienny. Ten sam Bierut wyst puje tu jako zarozumialec, cz(cid:12)owiek niedost pny, nie znosz(cid:20)cy sprzeciwu, o wiele bardziej zwi(cid:20)zany z Moskw(cid:20), ni(cid:27) z Warszaw(cid:20), (cid:27)ywi(cid:20)cy szacunek, a nawet trwog jedynie wobec Stalina i jego otoczenia, a ca(cid:12)kowicie nie zainteresowany opini(cid:20) i ocenami Polaków, nawet tych najwybitniejszych. I dlatego w(cid:12)a(cid:18)nie rz(cid:20)dy Bieruta prezentowane s(cid:20) jako rz(cid:20)dy potulnego wys(cid:12)annika Moskwy po- zbawionego poczucia polsko(cid:18)ci i odpowiedzialno(cid:18)ci za Polsk jako pa)- stwo i za sytuacj Polaków. Ju(cid:27) ten jeden przyk(cid:12)ad sprawia, (cid:27)e nie mog zabra5 si do pisania o dziejach PRL. Moje (cid:27)ycie u(cid:12)o(cid:27)y(cid:12)o si tak, (cid:27)e wcale nie b d(cid:20)c zwolenni- kiem, poplecznikiem czy wspó(cid:12)pracownikiem peerelowskiego rz(cid:20)du by(cid:12)em obserwatorem jego dzia(cid:12)ania, i to zajmuj(cid:20)cym pozycj , z której mog(cid:12)em dok(cid:12)adnie i z bliska dzia(cid:12)alno(cid:18)ci tej si przygl(cid:20)da5. W tek(cid:18)cie, jaki w tej ksi(cid:20)(cid:27)ce zaprezentuj czytelnikowi, nie mam za- miaru opisywa5 swojego (cid:27)ycia, ale tu, we wst pie, napisz jak by(cid:12)o w rze- czywisto(cid:18)ci. A by(cid:12)o ca(cid:12)kiem normalnie i bez cienia sensacji. By(cid:12)em repor- terem PAP oddelegowanym do obs(cid:12)ugi kierownictwa kraju i partii. Zadanie to otrzyma(cid:12)em wcale nie z jakich(cid:18) powodów politycznych, wcale nie dlate- go, (cid:27)e bardziej od innych wys(cid:12)awia(cid:12)em to kierownictwo, (cid:27)e mia(cid:12)em tam kogo(cid:18), kto by mnie popiera(cid:12), forowa(cid:12), pcha(cid:12) do przodu. Najzwyczajniej w (cid:18)wiecie okaza(cid:12)em si by5 dobrym reporterem. Pracowa(cid:12)em szybko i prawie zawsze domy(cid:18)la(cid:12)em si czego ode mnie oczekiwali. Wcale nie wys(cid:12)awia(cid:12)em Bieruta, ale nienajgorsz(cid:20) polszczyzn(cid:20) streszcza(cid:12)em co po- wiedzia(cid:12), i to tak, (cid:27)e moje teksty wcale nierzadko by(cid:12)y lepsze, ni(cid:27) oryginal- na wypowied8 ówczesnego prezydenta. Zreszt(cid:20) Bierut to zauwa(cid:27)y(cid:12), i kilka razy wypowiada(cid:12) si na ten temat w gronie swoich wspó(cid:12)pracowników, co 8 oczywi(cid:18)cie wystarcza(cid:12)o, by moja pozycja reporterska znakomicie si umocni(cid:12)a. Oczywi(cid:18)cie, w tekstach tych zawarte by(cid:12)y tre(cid:18)ci, w które sam nie wie- rzy(cid:12)em, lub które by(cid:12)y czasami zdecydowanie odleg(cid:12)e od moich pogl(cid:20)dów. Przypominam jednak, (cid:27)e tak pracowa(cid:12)a ca(cid:12)a w(cid:12)a(cid:18)ciwie prasa, i Bogiem a prawd(cid:20), tak te(cid:27) pracuje po dzie) dzisiejszy, cho5 dotyczy to odmiennych tematów, idei, pogl(cid:20)dów i poczyna). I to samo ma miejsce wcale nie tylko w Polsce, czy w ogóle w Europie Wschodniej. Doskonale wiem, jak w Stanach reporterzy i tytu(cid:12)y, dla jakich pracuj(cid:20), dbaj(cid:20) o mo(cid:27)liwie najlep- sze stosunki z kolejnymi prezydentami, cz(cid:12)onkami rz(cid:20)du, czy Departa- mentu Stanu. Tematu nie rozwijam, gdy(cid:27) nie mam zamiaru t(cid:12)umaczenia si z czego- kolwiek, ani tekst jaki prezentuj nie ma na celu dokonywania analizy (cid:18)rodków masowego przekazu. Wszyscy wiecie, (cid:27)e nie s(cid:20) one wolne od b(cid:12) dów i generalnie wiadomo, na czym one polegaj(cid:20). Tu zajmuj si b(cid:12) d- nym lub bezb(cid:12) dnym relacjonowaniem historii, konkretnie historii PRL. Przytoczy(cid:12)em tylko jeden przyk(cid:12)ad trudno(cid:18)ci, a by5 mo(cid:27)e nawet niemo(cid:27)no- (cid:18)ci pokazania absolutnie prawdziwej sylwetki pierwszego przywódcy Pol- ski Ludowej. Gdybym dzi(cid:18), wolny od kontroli w(cid:12)asnej redakcji, cenzury i jakiej(cid:18) posiadaj(cid:20)cej po temu uprawnienia partii politycznej usiad(cid:12) do pisania dziejów minionej epoki pokaza(cid:12)bym Bieruta jako cz(cid:12)owieka niezbyt m(cid:20)- drego, niewykszta(cid:12)conego, raczej niepewnego siebie i na ogó(cid:12) sk(cid:12)onnego do ust pstw. Odnosz wra(cid:27)enie, (cid:27)e nie wyró(cid:27)nia(cid:12) si odwag(cid:20), a wiele z jego posuni 5 mia(cid:12)y w(cid:12)a(cid:18)nie na celu unikni cie przykro(cid:18)ci i odpowie- dzialno(cid:18)ci. Tym bardziej, (cid:27)e (cid:27)y(cid:12) w czasach, w których taka odpowiedzial- no(cid:18)5 mog(cid:12)a mie5 wr cz tragiczne skutki, a wi c to, co mog(cid:12)o tak(cid:20) odpo- wiedzialno(cid:18)ci(cid:20) zagra(cid:27)a5 zrzuca(cid:12) na innych. Post powa(cid:12) tak wr cz stale, tak w odniesieniu do spraw wielkich i rzeczywi(cid:18)cie powa(cid:27)nych, jak i drob- nych. Dlatego tak szczególnie dba(cid:12) o dobre stosunki z ca(cid:12)ym aparatem bezpiecze)stwa, gdy(cid:27) na ten naj(cid:12)atwiej prawie wszystko mo(cid:27)na by(cid:12)o zrzu- 9 ci5, a równocze(cid:18)nie wiadome by(cid:12)o, (cid:27)e s(cid:12)u(cid:27)by te naj(cid:12)atwiej mog(cid:20) si obro- ni5 i na pewno nie zaatakuj(cid:20) prezydenta. Bierut nie budzi(cid:12) wi c jakiego(cid:18) szczególnego szacunku, ale nie by(cid:12) te(cid:27) zdecydowanie z(cid:12)y, gro8ny, (cid:18)wiadomie niszcz(cid:20)cy innych i ponosz(cid:20)cy rze- czywist(cid:20) odpowiedzialno(cid:18)5 za z(cid:12)o, jakim charakteryzowa(cid:12)a si ca(cid:12)a epoka, w jakiej sprawowa(cid:12) w(cid:12)adz . Gdyby kto(cid:18) taki, jak Bierut, zosta(cid:12) przywódc(cid:20) kraju rzeczywi(cid:18)cie i autentycznie demokratycznego, jak chocia(cid:27)by wspó(cid:12)- czesna Polska, to w najlepszym przypadku dotar(cid:12)by do kolejnych wybo- rów, a potem je przegra(cid:12) i znalaz(cid:12)by si gdzie(cid:18) na boku bardzo szybko za- pomniany i nie budz(cid:20)cy sympatii, ani w (cid:18)rodkach masowego przekazu, ani w spo(cid:12)ecze)stwie, ani w (cid:18)rodowisku, które go wylansowa(cid:12)o. Oczywi(cid:18)cie, tak Bieruta mo(cid:27)na prezentowa5 i ocenia5 dzisiaj. W epoce, w jakiej przysz(cid:12)o mu dzia(cid:12)a5, co(cid:18) takiego nie by(cid:12)o mo(cid:27)liwe i dlatego historycy oceniaj(cid:20) dzi(cid:18) Bieruta z pozycji demokratów, a wi c oceniaj(cid:20) go fa(cid:12)szywie, a promieniuje to na ocen ca(cid:12)ej epoki. Zreszt(cid:20) Bierut wcale nie jest jedyn(cid:20) postaci(cid:20) okresu PRL, któr(cid:20) nie jeste(cid:18)my dzi(cid:18) w stanie oceni5 obiektywnie. Mo(cid:27)e ci to czytelniku zdziwi, a mo(cid:27)e zdenerwuje, ale to samo doty- czy Gomu(cid:12)ki. O tym pisz z pewn(cid:20) trudno(cid:18)ci(cid:20) i z przykro(cid:18)ci(cid:20). W ca(cid:12)ym moim, ju(cid:27) zdecydowanie d(cid:12)ugim i barwnym, (cid:27)yciu, Gomu(cid:12)ka jest jedyn(cid:20) polityczn(cid:20) postaci(cid:20), która budzi(cid:12)a we mnie entuzjazm. Kiedy w 1956 roku pokaza(cid:12) si ponownie na scenie politycznej patrzy(cid:12)em na niego z wyj(cid:20)tko- wym szacunkiem, z wiar(cid:20), (cid:27)e niesie przemiany, na jakie oczekiwali(cid:18)my, (cid:27)e poprowadzi Polsk w kierunku demokracji, uczciwo(cid:18)ci, bezpiecze)stwa. By(cid:12)em pewny, (cid:27)e dzi ki niemu zniknie z(cid:12)o, nieuczciwo(cid:18)5, chaos, jakie gn bi(cid:12)y Polsk bierutowsk(cid:20). Wierzy(cid:12)em, (cid:27)e sko)czy(cid:12)y si rz(cid:20)dy bezpieki, niesprawiedliwo(cid:18)5 s(cid:20)dów, a nawet niekontrolowana wszechmoc partii. Oczywi(cid:18)cie moje nadzieje i oczekiwania do(cid:18)5 szybko okaza(cid:12)y si p(cid:12)onne i bezpodstawne, a dzi(cid:18), po latach wspominam Gomu(cid:12)k z (cid:27)alem, z przykro(cid:18)ci(cid:20), nawet z bólem. A jednak pomimo tego oceniam go inaczej, ni(cid:27) autorzy obecnie wydawanych tekstów o dziejach pierwszego etapu 10 istnienia PRL. Nie mam z(cid:12)udze) co do tego, (cid:27)e by(cid:12) cz(cid:12)owiekiem ostrym, pozbawionym talentu jednania sobie ludzi, w szczególno(cid:18)ci opinii publicz- nej, której wydawa(cid:12) si nie rozumie5, nie docenia5, po prostu, któr(cid:20) lekce- wa(cid:27)y(cid:12). Post powa(cid:12) i dzia(cid:12)a(cid:12) jak król epoki (cid:18)redniowiecza, którego w(cid:12)adza pozostawa(cid:12)a nienaruszalna w ka(cid:27)dej sytuacji. Mia(cid:12) jednak szczególne zalety. By(cid:12) cz(cid:12)owiekiem osobi(cid:18)cie uczciwym, gotowym do bezwzgl dnej nawet likwidacji wszystkiego, co uwa(cid:27)a(cid:12) za przest pcze. Cechowa(cid:12)a go osobista odwaga, i to bardzo daleko posuni ta. Bez obaw polemizowa(cid:12) z radzieckimi przywódcami. Nie uznawa(cid:12) chyba (cid:27)adnych autorytetów. Gdyby by(cid:12) inteligentniejszy, lepiej wykszta(cid:12)cony, wymienione cechy predestynowa(cid:12)yby go do postaci wielkiego przywódcy. Niestety silna, niezmienna indywidualno(cid:18)5 powodowa(cid:12)a, (cid:27)e pozosta(cid:12) tym, kim by(cid:12) od pocz(cid:20)tków (cid:27)ywota, niewykszta(cid:12)conym, do(cid:18)5 prymitywnym pracownikiem fizycznym, najg(cid:12) biej przekonanym, (cid:27)e racj ma zawsze i w ka(cid:27)dej sprawie jedynie on, (cid:27)e innych prawd poza tymi, w które on wie- rzy nie ma, a je(cid:18)li ju(cid:27) ma w(cid:12)adz , to wszyscy we wszystkim maj(cid:20) (cid:18)wi ty obowi(cid:20)zek mu si podporz(cid:20)dkowa5. W sumie oczywi(cid:18)cie nie by(cid:12)a to posta5 mi(cid:12)a, a ju(cid:27) z ca(cid:12)(cid:20) pewno(cid:18)ci(cid:20) nie nadaj(cid:20)ca si na przywódc narodu i pa)stwa, co zreszt(cid:20) w pe(cid:12)ni po- twierdzaj(cid:20) jego dalsze losy i generalnie jego wp(cid:12)yw na sytuacj i atmosfer kraju. Jednak, jak przed chwil(cid:20) napisa(cid:12)em, nie by(cid:12) to cz(cid:12)owiek z(cid:12)y, nie- uczciwy czy dumny ze swojej w(cid:12)adzy i pozycji. Nie mam zamiaru rozwijania oceny Gomu(cid:12)ki i dokonywania analizy efektów jego poczyna), jako w(cid:12)adcy. Mog jedynie doda5, (cid:27)e nie by(cid:12)a to posta5 jednoznaczna, otoczona sympati(cid:20) i szacunkiem. Nie mniej trudno go obwinia5 za wszelkie z(cid:12)o i s(cid:12)abo(cid:18)ci PRL i polskiego socjalizmu. A to w(cid:12)a(cid:18)nie jest podstawowym tematem w(cid:12)a(cid:18)ciwie wszystkich wspó(cid:12)czesnych tekstów dotycz(cid:20)cych tamtych lat. I to w(cid:12)a(cid:18)nie decyduje, (cid:27)e teksty te s(cid:20) dalekie od obiektywizmu i nie prezentuj(cid:20) dziejów takimi, jakimi by(cid:12)y naprawd . Da(cid:12)em dwa przyk(cid:12)ady oceny dzia(cid:12)a) i postawy dwóch przywódców tamtych lat, gdy(cid:27) wydaj(cid:20) mi si naj(cid:12)atwiejsze do zrozumienia. Oczywi(cid:18)cie 11 podobnych przyk(cid:12)adów by(cid:12)bym w stanie wymienia5 dziesi(cid:20)tki. Bardzo zbli- (cid:27)on(cid:20), do tego co pisa(cid:12)em, by(cid:12)aby opowie(cid:18)5 o Moczarze. Jeszcze bardziej drastycznym by(cid:12)by tekst rzeczywi(cid:18)cie obiektywnie i bez dwuznaczno(cid:18)ci prezentuj(cid:20)cy poczynania i cele Franciszka Szlachcica, nast pcy Moczara, ale cz(cid:12)owieka gotowego rzeczywi(cid:18)cie na wszystko, by zdoby5 w(cid:12)adz . Poniewa(cid:27) nie pisz historii PRL, przyk(cid:12)ady te zacytowa(cid:12)em nie dla rela- cjonowania przesz(cid:12)o(cid:18)ci, a pokazania, (cid:27)e by(cid:12)a ona rzeczywi(cid:18)cie niezmiernie skomplikowana i przez wi kszo(cid:18)5 zajmuj(cid:20)cych si ni(cid:20) obecnie historyków i komentatorów jest niedostatecznie znana i b(cid:12) dnie prezentowana, co w(cid:12)a- (cid:18)nie powoduje, (cid:27)e dzieje PRL s(cid:20) najcz (cid:18)ciej pokazywane albo w b(cid:12) dnym (cid:18)wietle, albo z komentarzem mijaj(cid:20)cym si z prawd(cid:20). I s(cid:20)dz , (cid:27)e potrwa to jeszcze do(cid:18)5 d(cid:12)ugo, do czasu, kiedy histori zaczn(cid:20) pisa5 i komentowa5 po- kolenia, nie (cid:27)ywi(cid:20)ce (cid:27)adnych uczu5 wobec dziejów XX stulecia, a wi c ani epoki tej nie s(cid:12)awi(cid:20), ani nie widz(cid:20) powodów do jakiej(cid:18) zaciek(cid:12)ej krytyki, jak to ma miejsce teraz. Teraz wzgl dnie obiektywni s(cid:20) tacy, jak ja. Epoka, o której mowa by(cid:12)a cz (cid:18)ci(cid:20) ich w(cid:12)asnego (cid:27)ycia, przy czym staraj(cid:20) si tak wobec siebie, jak i wobec przesz(cid:12)o(cid:18)ci pozosta5 obiektywni. Pisz(cid:20)c o trudno(cid:18)ci zrozumienia i relacjonowania epoki PRL da(cid:12)em te- go przyk(cid:12)ady dotycz(cid:20)ce jedynie przywódców. Mo(cid:27)e to sugerowa5, (cid:27)e naj- wi ksze trudno(cid:18)ci w zrozumieniu minionych dziesi cioleci stwarzali ludzie w(cid:12)adzy. A jednak nie jest to w pe(cid:12)ni prawdziwe. Te najwi ksze trudno(cid:18)ci stwarza ideologia tamtych czasów i organizacja ówczesnego (cid:27)ycia. Dzi(cid:18) najch tniej i po prostu pisze si , (cid:27)e ideologi(cid:20) t(cid:20) by(cid:12) komunizm. Tymczasem na ogó(cid:12) nie dostrzega si , a mo(cid:27)e nie akceptuje, faktu, (cid:27)e nie by(cid:12)o jednolitej ideologii komunizmu, a to co tak nazywano by(cid:12)o bardzo ró(cid:27)nie rozumiane, i bardzo ró(cid:27)nie wcielana w (cid:27)ycie, w poszczególnych krajach i rejonach (cid:18)wiata. Komunizm w Rosji by(cid:12) bardzo odmienny od tego w Chinach, chocia(cid:27) i w jednym w drugim kraju ideologia okre(cid:18)lana mia- nem komunizmu by(cid:12)a s(cid:12)awiona. To samo mamy w Europie. Na wschodzie, gdzie w zasadzie komu- nizm by(cid:12) ideologi(cid:20) w(cid:12)adzy, w ka(cid:27)dym kraju sprawowano j(cid:20) odmiennie. 12 Komunizm w ZSRR okre(cid:18)lany jest do tej pory mianem stalinizmu, pod którym to poj ciem rozumie si , w(cid:12)a(cid:18)ciwie powszechnie, bezwzgl dny terroryzm i niekontrolowan(cid:20) przez nikogo w(cid:12)adz jednego cz(cid:12)owieka, w tym konkretnym przypadku Stalina. Stalinizm wyst powa(cid:12) i w innych krajach Europy Wschodniej, z tym (cid:27)e w (cid:27)adnym z nich nie by(cid:12)o wodza dysponuj(cid:20)cego tak w(cid:12)adz(cid:20), jak i cechami Stalina. Reprezentuj(cid:20)cego w Polsce stalinizm, Bieruta, nie mo(cid:27)na nawet porównywa5 ze Stalinem, chocia(cid:27)by z uwagi na ich bardzo odmienne cechy i mo(cid:27)liwo(cid:18)ci. Na Stalinie usi(cid:12)owali si wzorowa5 niektórzy przywódcy Rumunii i Bu(cid:12)garii, ale próby te (cid:18)wiadcz(cid:20) jedynie o ich nieudolno(cid:18)ci i braku talentów przywódczych. Na W grzech i w Czechos(cid:12)owacji stalinowskiemu terroryzmowi towarzyszy(cid:12)y, g(cid:12) boko w tych krajach zakorzenione, tradycje demokratyczne, co i w jed- nym i w drugim kraju doprowadzi(cid:12)o w ostateczno(cid:18)ci do antykomunistycz- nej rewolucji. Te ró(cid:27)nice do dzi(cid:18) powoduj(cid:20), (cid:27)e system komunistyczny, b d(cid:20)cy ideologi(cid:20) w(cid:12)adzy w Europie Wschodniej, pozostaje s(cid:12)abo zrozu- mia(cid:12)y i bardzo ró(cid:27)norodnie interpretowany, co powoduje, (cid:27)e historia tego regionu na ogó(cid:12) daleka jest od prawdy tamtej epoki. Podobnie nadal s(cid:12)abo zrozumia(cid:12)(cid:20) i nieprawdziwie prezentowan(cid:20) pozo- staje rola partii, które sprawowa(cid:12)y w(cid:12)adz w ca(cid:12)ym wschodnim rejonie Europy. Wynika to chocia(cid:27)by z tego, (cid:27)e poszczególne partie mia(cid:12)y od- mienn(cid:20) technik sprawowania w(cid:12)adzy. Co wi cej szczegó(cid:12)y tej techniki by(cid:12)y generalnie trzymane w tajemnicy, lub z ca(cid:12)(cid:20) (cid:18)wiadomo(cid:18)ci(cid:20) prezento- wane publicznie k(cid:12)amliwie. Obecnie, kiedy technika ta znik(cid:12)a razem z ko- munizmem i z partiami, rozpowszechniana w tamtych czasach nieprawda traktowana jest jako rzeczywisto(cid:18)5 wr cz prosz(cid:20)ca si o krytyk i jako oczywisty dowód pope(cid:12)nianych w tamtej epoce g(cid:12)upstw, przest pstw i czynów godz(cid:20)cych w ca(cid:12)e spo(cid:12)ecze)stwa. Oczywi(cid:18)cie g(cid:12)upstw i prze- st pstw pope(cid:12)niono wiele, ale najcz (cid:18)ciej nie takich, o jakich czytamy w ukazuj(cid:20)cych si obecnie tekstach prezentuj(cid:20)cych dzieje minionej epoki. Jednym z najwa(cid:27)niejszych powodów tej odbiegaj(cid:20)cej od rzeczywisto- (cid:18)ci prezentacji epoki „komunizmu” by(cid:12) wspominany fakt, (cid:27)e dzia(cid:12)ania par- 13 tii rz(cid:20)dz(cid:20)cych by(cid:12)y na ogó(cid:12) trzymane w tajemnicy. Nigdy nie informowano jak naprawd pracuje i nad czym pracuje I sekretarz partii i jego najbli(cid:27)si, a wi c Biuro Polityczne, Sekretariat Partii, nie wspominaj(cid:20)c o Komitecie Centralnym, który z regu(cid:12)y zajmowa(cid:12) si akceptowaniem decyzji i wytycz- nych I sekretarza, wi c tego, co by(cid:12)o ju(cid:27) publicznie znane i do znudzenia propagowane przez wszystkie (cid:18)rodki masowego przekazu. i W tym wzgl dnie zwi z(cid:12)ym, i mam nadziej , nie nudnym wprowa- dzeniu, usi(cid:12)owa(cid:12)em poinformowa5 o trudno(cid:18)ciach w prezentacji epoki zwanej niezbyt precyzyjnie „epok(cid:20) komunizmu” i pokaza5, na czym te trudno(cid:18)ci w zasadzie polega(cid:12)y. Temat jest oczywi(cid:18)cie niewyczerpany. Po- ruszono go w wielu opracowaniach historycznych i politycznych i w(cid:12)a(cid:18)ci- wie ka(cid:27)dy autor rozumia(cid:12) t(cid:12)umaczy(cid:12) go inaczej. Na razie, a wi c w pierwszym pó(cid:12)wieczu od upadku komuny, wi kszo(cid:18)5 autorów, a tym bardziej polityków, reprezentowa(cid:12)o pogl(cid:20)d, (cid:27)e dalecy jeste(cid:18)my od pe(cid:12)nego rozliczenia komuny i komunistów. Byli jednak i tacy, którzy komun bro- nili i dostrzegali jej pozytywy. Ja z kolei nale(cid:27) do tych, którzy uwa(cid:27)aj(cid:20), (cid:27)e i jedno i drugie stanowisko odbiega od prawdy. Rzeczywi(cid:18)cie, ca(cid:12)kiem obiektywnego oblicza komunizmu jeszcze nie pokazano, tak jak nie spre- cyzowano jednoznacznie czym by(cid:12) komunizm, w czym on si przejawia(cid:12) i kto w(cid:12)a(cid:18)ciwie zas(cid:12)u(cid:27)y(cid:12) na miano komunisty. Problemu tu poruszanego nie mam ju(cid:27) zamiaru rozwija5. S(cid:20)dz , a w(cid:12)a(cid:18)ciwie jestem przekonany, (cid:27)e zrobi(cid:20) to dopiero przysz(cid:12)e pokolenia po- lityków, autorów i komentatorów. Ja natomiast w dalszym ci(cid:20)gu tej ksi(cid:20)(cid:27)ki proponuj kilka opowie(cid:18)ci, jak to si mówi wyj tych z (cid:27)ycia, autentycznie prawdziwych, nie atakuj(cid:20)cych, ale i nie broni(cid:20)cych tego, co okre(cid:18)lamy mia- nem „komuny”. Natomiast kilka opowie(cid:18)ci pisanych z my(cid:18)l(cid:20) o ukazaniu prawdy i rzeczywisto(cid:18)ci. W istocie to co pisz mo(cid:27)na te(cid:27) potraktowa5 jako powie(cid:18)5 polityczno-sensacyjn(cid:20). Czy to wcale nie(cid:12)atwe za(cid:12)o(cid:27)enie uda(cid:12)o si spe(cid:12)ni5 – pozostawiam ju(cid:27) ca(cid:12)kowicie do decyzji czytelnika. W tym wpro- wadzeniu pokazuj jedynie cele i zamiary, jakimi si kierowa(cid:12)em. Autor 14 Rozdzia(cid:13) 1. Izak Fleichfarb, vel Józef (cid:31)wiat(cid:6)o Stach przez chwil(cid:17) siedzia(cid:20) nieruchomo i patrzy(cid:20) na ok(cid:20)adk(cid:17) tekturowej teczki, któr(cid:28) przed chwil(cid:28) po(cid:20)o(cid:29)y(cid:20)a na jego biurku se- kretarka, mówi(cid:28)c: – To w(cid:20)a$nie papiery, które ma pan przygotowa towarzyszowi Bierutowi na obrady Biura na jutro rano. Nie mam poj(cid:17)cia o co cho- dzi. Przerzuci(cid:20)am teczk(cid:17) zanim pan przyszed(cid:20) i wiem tylko, (cid:29)e do- tycz(cid:28) one towarzysza *wiat(cid:20)o, który tu czasami przychodzi(cid:20). Nie lubi(cid:17) go, bo to wyj(cid:28)tkowy cham, ale czego od niego chc(cid:28), nie wiem. Pan chyba si(cid:17) z nim przyja+ni(cid:20)? Stach wzruszy(cid:20) ramionami. Zetkn(cid:28)(cid:20) si(cid:17) z nim przed wojn(cid:28). Z jego m(cid:20)odszym bratem chodzi(cid:20) do szko(cid:20)y we Lwowie, ale o przyja+ni mowy by nie mo(cid:29)e. – Najwa(cid:29)niejsze, (cid:29)e teraz nie mia(cid:20)em z nim (cid:29)adnym k(cid:20)opotów – u$miechn(cid:28)(cid:20) si(cid:17). – Mam nadziej(cid:17) – mrukn(cid:17)(cid:20)a sekretarka, kiwn(cid:17)(cid:20)a g(cid:20)ow(cid:28) i wysz(cid:20)a. Nie otworzy(cid:20) teczki. Wiedzia(cid:20), (cid:29)e trzeba j(cid:28) b(cid:17)dzie uwa(cid:29)nie przeczyta , ale wcale si(cid:17) do tego nie spieszy(cid:20). Dok(cid:20)adnie wiedzia(cid:20) kim jest Izak, który przechrzci(cid:20) si(cid:17) na Józefa i obra(cid:29)a(cid:20) si(cid:17) kiedy u(cid:29)ywano jego rodowego nazwiska i imienia. Zreszt(cid:28) jego rodowe nazwisko i imi(cid:17) nie by(cid:20)o powszechnie znane. Stach by(cid:20) przekona- ny, (cid:29)e nie zna(cid:20) go nawet sam Bierut. Chyba jedynie szef *wiat(cid:20)y, Roman Romkowski, pierwszy wiceminister bezpiecze7stwa pu- blicznego i bezpo$redni szef Izaka–Józka. I w tym momencie Sta- chowi przypomnia(cid:20)o si(cid:17), (cid:29)e Roman te(cid:29) w czasach przedwojennych 15 nie nazywa(cid:20) si(cid:17) Romkowski, a jako$ inaczej. Nie by(cid:20)o w(cid:28)tpliwo$ci, (cid:29)e by(cid:20) 8ydem. Stach zacz(cid:28)(cid:20) sobie przypomina jak zrodzi(cid:20)a si(cid:17) jego „przyja+7” z Izakiem, cho rzeczywistej przyja+ni nie by(cid:20)o. Po prostu Stach chodzi(cid:20) do szko(cid:20)y we Lwowie, a do tej samej klasy chodzi(cid:20), o bez ma(cid:20)a dwadzie$cia lat m(cid:20)odszy od brata, Lutek Fleichfarb. Kiedy$ dwóch innych kolegów pok(cid:20)óci(cid:20)o si(cid:17) z Lutkiem i zacz(cid:17)li go la wrzeszcz(cid:28)c przy tym „bij 8yda”. Stach, który od dzieci7stwa nie cierpia(cid:20) antysemityzmu, zacz(cid:28)(cid:20) go broni , a poniewa(cid:29) chodzi(cid:20) na kurs boksu by(cid:20) od tamtych lepszy i do(cid:20)o(cid:29)y(cid:20) im. W kilka tygodni po- tem pokaza(cid:20) si(cid:17) we Lwowie Izak, który mieszka(cid:20) gdzie$ pod Tarnopo- lem i podzi(cid:17)kowa(cid:20) Stachowi za obron(cid:17) brata. Potem nie widzieli si(cid:17) przez kilka lat i ponownie spotkali si(cid:17) dopiero w powojennej Polsce. Stach, który powróci(cid:20) z Zachodu, namówiony do tego przez stryja, z poparciem tego(cid:29) zacz(cid:28)(cid:20) praco- wa w KC PZPR i po kilku tygodniach dano mu do zrozumienia, (cid:29)e jego przesz(cid:20)o$ bada bezpieka, bo w KC mog(cid:28) pracowa wy(cid:20)(cid:28)cznie ludzie dok(cid:20)adnie sprawdzeni. Stach by(cid:20) przekonany, (cid:29)e zostanie nied(cid:20)ugo wyrzucony z pracy i wtedy zatelefonowa(cid:20) do niego Izak, obecnie ju(cid:29) Józef, i powiedzia(cid:20), (cid:29)e to on dosta(cid:20) polecenie sprawdze- nia przesz(cid:20)o$ci Stacha. – Nie bój si(cid:17) – mówi(cid:20). – Sprawa jest w moich r(cid:17)kach. Nic ci nie grozi. Dam ci tak(cid:28) opini(cid:17), (cid:29)e nikt ci(cid:17) nie ruszy. Sam Bierut b(cid:17)dzie tob(cid:28) zachwycony. Stach nie wiedzia(cid:20) jak zareagowa , powiedzia(cid:20) tylko – Dzi(cid:17)kuj(cid:17). Rzeczywi$cie nie by(cid:20)o (cid:29)adnej sprawy. Z KC go nie wyrzucili, dosta(cid:20) nawet podwy(cid:29)k(cid:17) i trzypokojowe mieszkanie ko(cid:20)o gmachu Sejmu. Do sprawy nie wracano, tylko Bierut zapyta(cid:20) go kiedy$: 16 – Chyba w bezpiece nie pracujecie? – Oczywi$cie, (cid:29)e nie. Znam tam kilku oficerów i na tym si(cid:17) ko7- cz(cid:28) moje kontakty z nimi. – To dobrze. Kontakty s(cid:28) wam potrzebne w pracy, ale nie na- wi(cid:28)zujcie wspó(cid:20)pracy – powiedzia(cid:20) Bierut. – Chc(cid:17) wiedzie co dzieje si(cid:17) w tym kraju, ale sam pod bokiem nie chc(cid:17) mie agentów. I na tym sprawa si(cid:17) sko7czy(cid:20)a. Nikt do niej nie wraca(cid:20), a Stach nie mia(cid:20) w(cid:28)tpliwo$ci, (cid:29)e opini(cid:17) o nim sprokurowa(cid:20) *wiat(cid:20)o. Nigdy go o to zreszt(cid:28) nie pyta(cid:20) i w ogóle widywali si(cid:17) bardzo rzadko. Przez chwil(cid:17) czyta(cid:20) pierwsze strony maszynopisu z przekazanej mu teczki. Zawiera(cid:20)y (cid:29)yciorys *wiat(cid:20)y. Zacz(cid:28)(cid:20) si(cid:17) zreszt(cid:28) zastana- wia nad tym, czy nie spreparowano go z premedytacj(cid:28). Po prostu z my$l(cid:28) o tym, by nie podpa$ oficerom moskiewskiego KGB. Opuszczono bowiem trzy lata jego (cid:29)ycia, mi(cid:17)dzy 1939 a 1943 ro- kiem, kiedy to *wiat(cid:20)o pracowa(cid:20) w jakim$ ko(cid:20)chozie w rejonie bia(cid:20)o- stockim, gdzie go jednak po kilku miesi(cid:28)cach GPU aresztowa(cid:20)o i z gromad(cid:28) innych wys(cid:20)a(cid:20)o do pracy we wschodniej Syberii. *wia- t(cid:20)o opowiada(cid:20) o tym Stachowi, a dwa kieliszki wódki, jakie wypili przy kolacji, rozwi(cid:28)za(cid:20)y mu j(cid:17)zyk, bo wyklina(cid:20) z nieukrywan(cid:28) nie- nawi$ci(cid:28). – Widzisz jak te sukinsyny potraktowa(cid:20)y polskiego komunist(cid:17). Wiedzieli doskonale, (cid:29)e ju(cid:29) jako ch(cid:20)opak by(cid:20)em cz(cid:20)onkiem i dzia(cid:20)a- czem Komunistycznego Zwi(cid:28)zku M(cid:20)odzie(cid:29)y Polskiej i wkrótce wst(cid:28)pi(cid:20)em do KPP. Nie chwali(cid:20)em si(cid:17) tym, ale przed tymi sukinsy- nami tego nie ukrywa(cid:20)em. Nic jednak nie pomog(cid:20)o. Po prostu ze- s(cid:20)ali mnie na Sybir i tam bym skona(cid:20), gdyby nie Romek. Wiesz o kim mówi(cid:17). O Romkowskim. Zna(cid:20) mnie jeszcze przed wojn(cid:28). Je+- 17 dzi(cid:20) po Syberii i wyszukiwa(cid:20) takich jak ja, by ich zabra do Moskwy, sk(cid:28)d kierowano ich do I Dywizji, któr(cid:28) w(cid:20)a$nie formowano w Siedlcach. To by(cid:20)a armia Berlinga. Mnie natychmiast mianowano oficerem politycznym, a w kilka miesi(cid:17)cy potem skierowano do s(cid:20)u(cid:29)by w aparacie bezpiecze7stwa. I tak zacz(cid:28)(cid:20)em karier(cid:17). Stach doskonale przypomina(cid:20) sobie, (cid:29)e *wiat(cid:20)o mówi(cid:20) to najwy- ra+niej z dum(cid:28). Rozgada(cid:20) si(cid:17), i opowiada(cid:20), (cid:29)e by(cid:20) wiceszefem orga- nów UB w kilku województwach, w tym w Krakowie i w Warsza- wie. Potem chyba zorientowa(cid:20) si(cid:17), (cid:29)e powiedzia(cid:20) zbyt du(cid:29)o, bo przez chwil(cid:17) milcza(cid:20), nala(cid:20) jeszcze po kieliszku wódki, tr(cid:28)ci(cid:20) si(cid:17) ze Stachem i powiedzia(cid:20): – Wiem doskonale, (cid:29)e nie jeste$ komunist(cid:28), tylko wuj czy stryj, który przed wojn(cid:28) siedzia(cid:20) w sanacyjnej ciupie razem z Gomu(cid:20)k(cid:28) i bardzo si(cid:17) tam zaprzyja+nili, teraz ci(cid:17) upchn(cid:28)(cid:20) w KC i do tego w biurze Pierwszego. Co my$lisz i czujesz, to twoja sprawa i mnie to nie interesuje. Ja ciebie polubi(cid:20)em i traktuj(cid:17) ci(cid:17) jak przyjaciela. S(cid:28)dz(cid:17), (cid:29)e i ty mnie lubisz i nie b(cid:17)dziesz rozpowiada(cid:20) co mówi(cid:20)em. Stach zapewni(cid:20) go, (cid:29)e i on uwa(cid:29)a go za przyjaciela i s(cid:20)owem nie wspomni o czym mówili. Doda(cid:20) nawet, (cid:29)e do KGB ma taki sam stosunek jak *wiat(cid:20)o. I na tym w zasadzie zako7czy(cid:20)a si(cid:17) rozmowa o przesz(cid:20)o$ci. O ile Stach sobie przypomina(cid:20) rozmowa toczy(cid:20)a si(cid:17) w lecie, czy wczesn(cid:28) jesieni(cid:28) w 1953 r. – Jak niew(cid:28)tpliwie wiesz – mówi(cid:20) *wiat(cid:20)o – jestem zast(cid:17)pc(cid:28) Fej- gina w X Departamencie MBP. Zajmujemy si(cid:17) czysto$ci(cid:28) kadr na stanowiskach kierowniczych. Nawet waszych kadr, tu, w KC. Mam ca(cid:20)(cid:28) teczk(cid:17) dokumentów na twój temat, ale b(cid:28)d+ spokojny. Nikt ich nie dostanie. A Departament X to tak naprawd(cid:17) ja zorganizowa(cid:20)em, a Fejgin zosta(cid:20) dyrektorem, bo ma poparcie Bieruta. Ale nie b(cid:17)dzie d(cid:20)ugo. To sko7czony (cid:20)obuziak. On dopiero katuje aresztowanych 18 i dba o to, by jego ludzie byli tacy sami jak on. To +le si(cid:17) dla nich sko7czy, tym bardziej, (cid:29)e nie mog(cid:28) ju(cid:29) liczy na poparcie Berii, bo ten zrobi(cid:20) wysiadk(cid:17) – mówi(cid:28)c to *wiat(cid:20)o z(cid:20)o$liwie zachichota(cid:20) i do- da(cid:20): – Zobaczysz jeszcze ile si(cid:17) u nas zmieni. I nie tylko u nas. Jesz- cze wi(cid:17)cej w Moskwie. Dobrze by$ i ty o tym wiedzia(cid:20), rozumia(cid:20), co si(cid:17) dzieje. Mo(cid:29)emy czasami na ten temat wymienia informacje. Ty mi powiesz co tam w KC, a ja ci przeka(cid:29)(cid:17) co w UB, i w Moskwie. Bardzo ci si(cid:17) to przyda. Stach wyprostowa(cid:20) si(cid:17), przesta(cid:20) czyta i zacz(cid:28)(cid:20) sobie przypomi- na jak zareagowa(cid:20) na propozycj(cid:17) *wiat(cid:20)y. By(cid:20) zaszokowany, ale do wymiany informacji nigdy nie dosz(cid:20)o. A teraz ju(cid:29) doj$ nie mog(cid:20)o. *wiat(cid:20)y nie by(cid:20)o Warszawie i w ogóle w Polsce. Zapewne trzymano go gdzie$ w Waszyngtonie i tam komu$ móg(cid:20) przekazywa swoje informacje, a Stach nie mia(cid:20) w(cid:28)tpliwo$ci, (cid:29)e mia(cid:20) ich multum i to takich, na których Amerykanom musia(cid:20)o zale(cid:29)e bardziej, ni(cid:29) jemu. Ponownie pochyli(cid:20) si(cid:17) nad maszynopisami i czyta(cid:20) dalej. Ten fragment raportu zawiera(cid:20) relacj(cid:17) Fejgina dotycz(cid:28)c(cid:28) pobytu obu oficerów w Berlinie. Fejgin informowa(cid:20), (cid:29)e pojechali do NRD by dokona „wst(cid:17)pnego”, jak to okre$la(cid:20), przegl(cid:28)du polskich kadr pra- cuj(cid:28)cych w placówkach PRL, poniewa(cid:29) nabrali podejrze7, (cid:29)e w tym $rodowisku by(cid:20)o sporo osób utrzymuj(cid:28)cych kontakty z wywiadami zachodnimi, g(cid:20)ównie ameryka7skim. Oni sami nie mieli planów powadzenia $ledztwa, a jedynie przygotowania czego$ takiego, co kontynuowane by(cid:20)oby ju(cid:29) w Warszawie. Zreszt(cid:28) pod kierownic- twem ich departamentu, jako (cid:29)e wi(cid:17)kszo$ podejrzanych nale(cid:29)a(cid:20)a do partii, a wielu zajmowa(cid:20)o wysokie pozycje w aparacie admini- stracji pa7stwowej. Trzeciego dnia pobytu w Berlinie Wschodnim, informowa(cid:20) Fejgin, wybrali si(cid:17) na zwiedzanie Berlina. Wysiedli z metra na nieznanej im stacji. Po wyj$ciu zobaczyli sklepy pe(cid:20)ne 19 towarów. Chcieli co$ kupi i wtedy okaza(cid:20)o si(cid:17), (cid:29)e s(cid:28) w strefie fran- cuskiej Berlina i tam marki wschodnie nie s(cid:28) wa(cid:29)ne. Wrócili na to samo miejsce nast(cid:17)pnego dnia ju(cid:29) z zamiarem dokonania zakupów. *wiat(cid:20)o pierwszy wszed(cid:20) do banku, by wymieni nieco wschodnich marek na zachodnie, a on sta(cid:20) przed wej$ciem i stara(cid:20) si(cid:17) zaobser- wowa , czy nie s(cid:28) $ledzeni. Czeka(cid:20) prawie godzin(cid:17), ale tak d(cid:20)uga nieobecno$ *wiat(cid:20)y zaczyna(cid:20)a go niepokoi i sam wszed(cid:20) do banku. Obszed(cid:20) wszystkie sale i korytarze, gdzie stali klienci, ale *wiat(cid:20)y tam nie by(cid:20)o. Wróci(cid:20) do Berlina Wschodniego i poinformowa(cid:20) o wszystkim s(cid:20)u(cid:29)by NRD. W kilkana$cie minut pojawili si(cid:17) ofice- rowie bezpiecze7stwa i wywiadu NRD. Enerdowscy oficerowie uwa(cid:29)ali, (cid:29)e polskiego funkcjonariusza „porwali” agenci zachodni, najprawdopodobniej z wywiadu RFN, i zrobili to na polecenie i przy pomocy agentów ameryka7skich. Ten fragment raportu Fej- gin ko7czy(cid:20) stwierdzeniem, (cid:29)e wywiad NRD poinformowa(cid:20) go pó+niej, (cid:29)e *wiat(cid:20)o zosta(cid:20) z Berlina Zachodniego przerzucony sa- molotem ameryka7skich si(cid:20) powietrznych do Frankfurtu, a stamt(cid:28)d w kilka dni potem, do USA, najprawdopodobniej do Waszyngtonu. Czytaj(cid:28)c ten fragment raportu Stach postawi(cid:20) na marginesie dwa znaki zapytania. Przed dwoma dniami dotar(cid:20)a do niego pierw- sza informacja o znikni(cid:17)ciu *wiat(cid:20)y. Pu(cid:20)kownik UB, który mu o tym mówi(cid:20), prosz(cid:28)c jednocze$nie o dyskrecj(cid:17), twierdzi(cid:20), (cid:29)e pieni(cid:28)dze w banku zmienia(cid:20) Fejgin, a przed gmachem mia(cid:20) sta *wiat(cid:20)o. W raporcie Fejgin pisa(cid:20) odwrotnie. Poza tym ten(cid:29)e pu(cid:20)kownik po- wiedzia(cid:20), (cid:29)e s(cid:20)u(cid:29)by specjalne NRD nie przekaza(cid:20)y im (cid:29)adnej infor- macji o losach *wiat(cid:20)y i w ko(cid:20)ach warszawskiej bezpieki i wywiadu panowa(cid:20)o przekonanie, (cid:29)e enerdowcy nie mieli poj(cid:17)cia co sta(cid:20)o si(cid:17) ze *wiat(cid:20)o i gdzie by(cid:20). Wiadomym by(cid:20)o tylko, (cid:29)e nie ma go na tere- nie NRD i oczywi$cie w Polsce. 20 Dalsza cz(cid:17)$ raportu, w ka(cid:29)dym razie dla Stacha, by(cid:20)a mniej interesuj(cid:28)ca. Fejgin stara(cid:20) si(cid:17) najwyra+niej udowodni , (cid:29)e *wiat(cid:20)o by(cid:20) zaanga(cid:29)owanym i wiernym cz(cid:20)onkiem partii i zdecydowanym zwolennikiem PRL i obecnego kierownictwa. Najlepszym i wy- mownym dowodem by(cid:20) fakt, (cid:29)e jako wiceszef X Departamentu MBP osobi$cie aresztowa(cid:20) Gomu(cid:20)k(cid:17), Rol(cid:17)-8ymirskiego, Spychal- skiego i co najmniej kilkunastu innych dygnitarzy partyjnych, zna- nych z niech(cid:17)ci wobec Bieruta i przeciwników s(cid:20)u(cid:29)alczych postaw wobec dygnitarzy Moskwy. Dosz(cid:20)o te(cid:29) do mnie, pisa(cid:20) dalej Fejgin, (cid:29)e *wiat(cid:20)o nale(cid:29)a(cid:20) do nie- zbyt licznego grona najbardziej brutalnych oficerów bezpiecze7- stwa, a dostanie si(cid:17) w jego r(cid:17)ce na przes(cid:20)uchanie by(cid:20)o nieszcz(cid:17)- $ciem. W samej bezpiece dominowa(cid:20)o przekonanie, (cid:29)e inicjatorami zn(cid:17)cania si(cid:17) nad przes(cid:20)uchiwanymi byli wiceminister Romkowski i dyrektor Departamentu *ledczego Ró(cid:29)a7ski. *wiat(cid:20)o podobno jednak by(cid:20) jeszcze gorszy, gdy(cid:29) to on w(cid:20)a$nie wymy$la(cid:20) technik(cid:17) zn(cid:17)cania si(cid:17). Kiedy$ przyszed(cid:20) do Stacha, do KC, roztrz(cid:17)siony oficer bezpieki i z trudem opanowuj(cid:28)c si(cid:17) opowiada(cid:20) o torturowaniu przes(cid:20)uchi- wanych, m(cid:17)(cid:29)czyzn i kobiet. Przez kilka, nawet kilkana$cie nocy nie dawano im ani na chwil(cid:17) zasn(cid:28) . Trzymano ich nago w celach zala- nych po kolana wod(cid:28). Wy(cid:20)amywano palce. Rozebranych sadzano na przewróconych nogami do góry sto(cid:20)kach i tak siedzieli godzi- nami, a(cid:29) nogi w(cid:20)azi(cid:20)y im do odbytu i rani(cid:20)y kiszki. Opowiadaj(cid:28)cy by(cid:20) roztrz(cid:17)siony i dopiero po jakim$ czasie dowiedzia(cid:20)em si(cid:17), (cid:29)e tak maltretowano dziewczyn(cid:17), któr(cid:28) kocha(cid:20). Stach zaszokowany poszed(cid:20) z tym do Bieruta. Ten wys(cid:20)ucha(cid:20) go bez s(cid:20)owa, a pierwsze pytanie jakie zada(cid:20) brzmia(cid:20)o: 21 – Czy mówi(cid:20)e$ o tym jeszcze komu$? Stach zaprzeczy(cid:20). Zapewni(cid:20), (cid:29)e rozmawia tylko z nim, ale do- da(cid:20), (cid:29)e ju(cid:29) od jakiego$ czasu dobiegaj(cid:28) go informacje o stosowaniu przez nasz(cid:28) bezpiek(cid:17) bardzo brutalnych tortur. Sprawa zreszt(cid:28) wy- p(cid:20)yn(cid:17)(cid:20)a poza resort i znana jest nie tylko w Polsce. Wolna Europa nadawa(cid:20)a rozmowy z by(cid:20)ymi wi(cid:17)+niami, którzy takie tortury prze- chodzili. Bierut wzruszy(cid:20) ramionami. – To oczywisty dowód, (cid:29)e chc(cid:28) nas skompromitowa i k(cid:20)ami(cid:28). Nie mog(cid:17) uwierzy , by polski oficer, na dodatek komunista, stoso- wa(cid:20) tortury i zn(cid:17)ca(cid:20) si(cid:17) nad innymi. To mia(cid:20)o miejsce w Moskwie, ale kiedy informacje takie dosz(cid:20)y do Stalina przeprowadzono czyst- k(cid:17) w NKWD. Beria, cho nie zosta(cid:20) zdymisjonowany, najwyra+niej utraci(cid:20) poparcie i zaufanie Stalina, który wyda(cid:20) rozkaz, (cid:29)e ka(cid:29)dego, kto zn(cid:17)ca si(cid:17) nad wi(cid:17)+niami nale(cid:29)y ze s(cid:20)u(cid:29)by wyrzuci i wys(cid:20)a na prowincj(cid:17), najlepiej do pracy w rolnictwie. I my b(cid:17)dziemy tak samo post(cid:17)powa . Na tym rozmowa w zasadzie si(cid:17) sko7czy(cid:20)a. W zasadzie, bo Bi- rut napomnia(cid:20), by z nikim na ten temat nie rozmawia , a gdyby by(cid:20)y jakie$ nowe informacje przekazywa je tylko jemu. Stach wyszed(cid:20) od Bieruta speszony. Nie mia(cid:20) w(cid:28)tpliwo$ci, (cid:29)e w bezpiece stosowano ohydne metody, co wa(cid:29)niejsze nie wierzy(cid:20), by Bierut o tym nie wiedzia(cid:20). Wiedzia(cid:20), tylko wiedzie nie chcia(cid:20). Taka by(cid:20)a prawda. Nie by(cid:20)o tu najmniejszych w(cid:28)tpliwo$ci. (cid:1) (cid:1) (cid:1) Tego dnia po po(cid:20)udniu zbiera(cid:20)o si(cid:17) Biuro Polityczne, na które Bierut kaza(cid:20) wezwa ministra Radkiewicza, jego zast(cid:17)pc(cid:17) Romkow- 22 skiego i dwóch pu(cid:20)kowników UB, Fejgina i Ró(cid:29)a7skiego. Otrzyma- (cid:20)em polecenie przygotowania streszczenia raportu Fejgina o znik- ni(cid:17)ciu *wiat(cid:20)y. – Tylko nie stawiaj kropki nad i. Nie stwierdzaj, (cid:29)e wiemy jak i dlaczego *wiat(cid:20)o znikn(cid:28)(cid:20), bo nie mamy poj(cid:17)cia. A w ogóle, w tym co powiesz, b(cid:28)d+ bardzo ostro(cid:29)ny – poucza(cid:20) mnie Bierut. – Nie mam ochoty na wojn(cid:17) z bezpiek(cid:28). Rozumiesz. Oczywi$cie, (cid:29)e rozumia(cid:20)em. Bierut chcia(cid:20) mie spokój i udawa(cid:20), (cid:29)e o niczym nie wie. Stach wróci(cid:20) do swego gabinetu i ponownie przejrza(cid:20) materia(cid:20)y nades(cid:20)ane przez Fejgina. Nie czyta(cid:20) zbyt uwa(cid:29)nie. Wiedzia(cid:20) ca(cid:20)kiem dobrze, co tam znajdzie i nie mia(cid:20) w(cid:28)tpliwo$ci, (cid:29)e Fejgin pisa(cid:20) tak, by samemu nie ponosi (cid:29)adnej odpowiedzialno$ci, a fakt znikni(cid:17)cia *wiat(cid:20)y przedstawia jako efekt operacji ameryka7skiego wywiadu. Nie mia(cid:20) te(cid:29) w(cid:28)tpliwo$ci, (cid:29)e w gruncie rzeczy tego samego chcia(cid:20) Bierut, a zapewne i pozostali panowie, którzy wezm(cid:28) udzia(cid:20) w ob- radach Biura Politycznego. To przecie(cid:29) by(cid:20)o dla wszystkich najbar- dziej wygodne. Ca(cid:20)a odpowiedzialno$ spada(cid:20)a na Waszyngton. Zamiast wi(cid:17)c czyta raport zacz(cid:28)(cid:20) si(cid:17) zastanawia nad postaw(cid:28) Bieruta. Nie po raz pierwszy przekona(cid:20) si(cid:17), (cid:29)e jego szef nie by(cid:20) cz(cid:20)owiekiem o wybuja(cid:20)ej inteligencji. Co wa(cid:29)niejsze by(cid:20) w podej- mowanych dzia(cid:20)aniach bardzo ostro(cid:29)ny, a w rzeczywisto$ci w(cid:20)a- $ciwie strachliwy. Szczególnie dba(cid:20), by si(cid:17) nie narazi przywódcom z Moskwy, od Stalina oczywi$cie poczynaj(cid:28)c, a gdy ten umar(cid:20) jego nast(cid:17)pcom. Wiedzia(cid:20) doskonale, (cid:29)e tak samo Bieruta ocenia(cid:20) jego stryj, który za(cid:20)atwi(cid:20) mu prac(cid:17) w KC. Pocz(cid:28)tkowo Stach by(cid:20) zdumio- ny, (cid:29)e zatrudniono go na tak wysokim stanowisku, i dopiero po jakim$ czasie zrozumia(cid:20), (cid:29)e Bierut mo(cid:29)e nawet nie tyle szanowa(cid:20) 23 jego stryja, co si(cid:17) go obawia(cid:20). A stryj, od lat dzia(cid:20)acz KPP, a potem cz(cid:20)onek KPZR, po wojnie nie powróci(cid:20) na sta(cid:20)e do Warszawy, cho cz(cid:17)sto si(cid:17) tu pokazywa(cid:20). Pozosta(cid:20) w Moskwie, pracowa(cid:20) w KC tamtejszej partii i piastowa(cid:20) jak(cid:28)$ funkcj(cid:17) w Wydzia(cid:20)em Polityki Zagranicznej. On sam nigdy nic na ten temat nie powiedzia(cid:20), ale Stach domy$la(cid:20) si(cid:17), (cid:29)e jego stryj prowadzi(cid:20) wydzia(cid:20) zajmuj(cid:28)cy si(cid:17) partiami i krajami nale(cid:29)(cid:28)cymi do bloku radzieckiego, w tym oczy- wi$cie i Polsk(cid:28). I dlatego Bierut najwyra+niej czu(cid:20) mores wobec nie- go. Wyra(cid:29)a(cid:20) si(cid:17) o nim w samych superlatywach i twierdzi(cid:20), (cid:29)e od lat byli przyjació(cid:20)mi, jeszcze od czasów przedwojennych, kiedy to ra- zem siedzieli w jednej celi którego$ z sanacyjnych wi(cid:17)zie7. Stryj Stacha natomiast o Bierucie wyra(cid:29)a(cid:20) si(cid:17) niech(cid:17)tnie i najwy- ra+niej bez sympatii. Kiedy$ nawet przy kolacji, kiedy wypili po kieliszku wódki, powiedzia(cid:20): – Taki g(cid:20)upol i s(cid:20)abeusz jak ten wasz Tomasz (pseudonim Bie- ruta) nie powinien zajmowa stanowiska szefa kraju i partii. On na to nie ma ani si(cid:20), ani wiedzy, ani odwagi – machn(cid:28)(cid:20) r(cid:17)k(cid:28) i doda(cid:20): – Zostawmy zreszt(cid:28) ten temat, a ty przy Bierucie uwa(cid:29)aj. Potrafi by cholernie z(cid:20)o$liwy, je$li chodzi o jego w(cid:20)asn(cid:28) pozycj(cid:17). Stach nigdy nie wypytywa(cid:20) stryja o Bieruta, ale zacz(cid:28)(cid:20) si(cid:17) mu przygl(cid:28)da o wiele uwa(cid:29)niej, ni(cid:29) przedtem. I rzeczywi$cie szybko doszed(cid:20) do wniosku, (cid:29)e intelektualnie Bierut nie reprezentowa(cid:20) wy- sokiego poziomu. Prawie nic nie czyta(cid:20), nawet prasy. Przegl(cid:28)da(cid:20) jedynie streszczenia wa(cid:29)niejszych publikacji bie(cid:29)(cid:28)cej prasy, które ka(cid:29)dego dnia przygotowywa(cid:20) Stach. S(cid:20)ucha(cid:20) radia i w$cieka(cid:20) si(cid:17), kiedy podawano jakie$ informacje czy komentarze, które odbiera(cid:20) jako krytyk(cid:17) w(cid:20)adzy. Chocia(cid:29) tak w radio jak i w prasie, nikt nie $mia(cid:20)by wyg(cid:20)asza czy publikowa otwartej krytyki. Czasami, cho te(cid:29) rzadko, zdarza(cid:20)o si(cid:17), (cid:29)e prezentowano oceny odbiegaj(cid:28)cymi od 24 oficjalnych, ale i w takich przypadkach nie krytykowano. Po prostu autor jakiego$ komentarza stwierdza(cid:20), (cid:29)e w takiej czy innej sprawie on sam post(cid:17)powa(cid:20)by nieco odmiennie, ni(cid:29) w(cid:20)adza. To jednak wy- starcza(cid:20)o, by Bierut zapluwa(cid:20) si(cid:17) ze z(cid:20)o$ci i z regu(cid:20)y poleca(cid:20) Stacho- wi, by autor danego tekstu zosta(cid:20) ukarany, a najlepiej wyrzucony z redakcji, w której publikowa(cid:20). Stach takie polecenia za(cid:20)atwia(cid:20) zwykle tak, (cid:29)e telefonowa(cid:20) do naczelnego danego organu, infor- mowa(cid:20) o niezadowoleniu prezydenta i radzi(cid:20) by co najmniej przez pó(cid:20) roku nie publikowano tekstów krytykowanego autora, albo publikowano pod pseudonimem. Wszystkie redakcje podporz(cid:28)dkowywa(cid:20)y si(cid:17) sugestii przekaza- nej z KC i do powa(cid:29)nej awantury nigdy jeszcze nie dosz(cid:20)o, a w ka(cid:29)- dym razie (cid:29)adnego autora z pracy nie wyrzucono i nikt nie otrzy- ma(cid:20) zakazu publikacji. Bierut zreszt(cid:28) do (cid:29)adnej sprawy nie powra- ca(cid:20), a zdaniem Stacha po prostu o nich zapomina(cid:20). Obserwuj(cid:28)c swego szefa Stach doszed(cid:20) do przekonania, (cid:29)e ten tak naprawd(cid:17) liczy(cid:20) si(cid:17) jedynie ze swoj(cid:28) przybran(cid:28) (cid:29)ona, pani(cid:28) Górsk(cid:28), oficjalnie szefow(cid:28) prywatnego sekretariatu prezydenta. Formalnie Bierut i Górska razem nie mieszkali, ale faktycznie Gór- ska zainstalowa(cid:20)a si(cid:17) w pobli(cid:29)u Bieruta, w domu znajduj(cid:28)cym si(cid:17) naprzeciwko Belwederu, gdzie Bierut urz(cid:17)dowa(cid:20) jako prezydent. Do KC przyje(cid:29)d(cid:29)a(cid:20) przewa(cid:29)nie oko(cid:20)o 17,00, i tu pozostawa(cid:20) co naj- mniej do pó(cid:20)nocy. Pocz(cid:28)tkowo, jeszcze za (cid:29)ycia Stalina, co najmniej do tej pory w miejscach pracy pozostawali wszyscy przywódcy rz(cid:28)dz(cid:28)cych partii komunistycznych, bowiem w nocy, w swoim biu- rze siedzia(cid:20) równie(cid:29) Stalin i zawsze mo(cid:29)na si(cid:17) by(cid:20)o spodziewa telefonu z Moskwy. Po $mierci Stalina w miejscach urz(cid:17)dowania pozostawano ju(cid:29) raczej z przyzwyczajenia i w przekonaniu, (cid:29)e tak samo pracowa b(cid:17)dzie ca(cid:20)y aparat kierowniczy wszystkich partii. 25 Bierut tkwi(cid:20) wi(cid:17)c w swoim gabinecie do pó(cid:20)nocy. Czasami przerzuca(cid:20) jakie$ papiery, cho jak Stach stwierdzi(cid:20) nigdy ich uwa(cid:29)- nie nie czyta(cid:20), a przewa(cid:29)nie wzywa(cid:20) ró(cid:29)nych dygnitarzy partyjnych i rz(cid:28)dowych i albo poleca(cid:20) im sk(cid:20)ada sprawozdania ze swojej pra- cy, albo prowadzi(cid:20) nieko7cz(cid:28)ce si(cid:17) dyskusje, w toku których wy- dawa(cid:20) przeró(cid:29)ne polecenia. Bywa(cid:20)o, (cid:29)e tacy uczestnicy nocnych spotka7 przed wyj$ciem z KC wpadali do Stacha i skar(cid:29)yli si(cid:17) na zm(cid:17)czenie, ale bywa(cid:20)o, (cid:29)e niektórzy dodawali do tego swoje komentarze, z których jedno- znacznie wynika(cid:20)o, (cid:29)e te nocne rozmowy nie mia(cid:20)y (cid:29)adnego sensu i nic nie wnosi(cid:20)y ani do dzia(cid:20)alno$ci partii, ani rz(cid:28)du. Posiedzenie biura zosta(cid:20)o zwo(cid:20)ane na 18,00, a wi(cid:17)c w nieca(cid:20)(cid:28) godzin(cid:17) po przyje+dzie Bieruta z Belwederu. Z prezydentem przy- jecha(cid:20)a Górska, która na ogó(cid:20) unika(cid:20)a pokazywania si(cid:17) w KC, a któ- rej obecno$ , jak przypuszcza(cid:20) Stach, by(cid:20)a dowodem, (cid:29)e Bierut przewidywa(cid:20) jakie$ k(cid:20)opoty i potrzebowa(cid:20) jej wsparcia. Na kilka minut przed 18,00 zacz(cid:17)li si(cid:17) zbiera wezwani. Spotkanie, jak wi(cid:17)kszo$ posiedze7 biura, odbywa(cid:20)o si(cid:17) w niewiel- kiej salce konferencyjnej na I pi(cid:17)trze od strony Muzeum Narodowe- go pomi(cid:17)dzy gabinetem Pierwszego, a pokojami biurowymi sekretariatu, a wi(cid:17)c tymi, w których urz(cid:17)dowa(cid:20) w(cid:20)a$nie Stach i jego zespó(cid:20). Jako pierwsi pojawili si(cid:17) najbli(cid:29)si wspó(cid:20)pracownicy Bieruta, Berman i Minc. W chwil(cid:17) po nich wbieg(cid:20) Radkiewicz, minister MBP i w praktyce szef ca(cid:20)ej s(cid:20)u(cid:29)by bezpiecze7stwa. Najwyra+niej chcia(cid:20) przyj$ przed innymi i wida by(cid:20)o po jego minie, (cid:29)e nie by(cid:20) zado- wolony z obecno$ci Bermana i Minca. Zreszt(cid:28) Radkiewicz, jak za- uwa(cid:29)y(cid:20) Stach, by(cid:20) najwyra+niej zdenerwowany i podniecony. 26 Chwil(cid:17) po swoim szefie wesz(cid:20)a niewielka grupka przedstawicieli MBP, w praktyce w(cid:20)a$ciwie ca(cid:20)e kierownictwo, a wi(cid:17)c Fejgin, Bristi- gerowa, i jeszcze kilku dyrektorów departamentów. Stach usiad(cid:20) za stoj(cid:28)cym nieco z boku sto(cid:20)em i roz(cid:20)o(cid:29)y(cid:20) przed sob(cid:28) dokumenty i czyste kartki do notowania przebiegu obrad, by sporz(cid:28)dzi potem protokó(cid:20). W chwil(cid:17) potem wesz(cid:20)a Górska i usia- d(cid:20)a za sto(cid:20)em, ko(cid:20)o Stacha. Powitali si(cid:17) kiwni(cid:17)ciem g(cid:20)ów i oboje przygotowywali do notowania. W tym momencie wszed(cid:20) Bierut, a z nim jeszcze trzech cz(cid:20)onków Biura Politycznego. Obecni, z wy- j(cid:28)tkiem Górskiej i Stacha, wstali na powitanie szefa, a ten skin(cid:28)(cid:20) r(cid:17)k(cid:28) i powiedzia(cid:20): – Siadajcie, od razu zaczynamy. Mam tu raport Fejgina, ale nie b(cid:17)dziemy go streszcza . Mamy samego Fejgina. Lepiej niech on sam zda nam sprawozdanie jak to by(cid:20)o, i co powinni$my wiedzie . Przede wszystkim co si(cid:17) tak naprawd(cid:17) sta(cid:20)o z pu(cid:20)kownikiem *wia- t(cid:20)o. Czy wiecie, gdzie jest teraz i czego nale(cid:29)y oczekiwa ? Fejgin by(cid:20) najwyra+niej przygotowany na to, (cid:29)e otrzyma takie polecenie, bo roz(cid:20)o(cid:29)y(cid:20) przed sob(cid:28) na stole kilka zapisanych kartek i zacz(cid:28)(cid:20) referowa . Na pocz(cid:28)tku by(cid:20)y fakty. Mówi(cid:20) po co jechali do Berlina, jak odbywa(cid:20)a si(cid:17) podró(cid:29) s(cid:20)u(cid:29)bowym samochodem, gdzie i jak wita(cid:20)y ich s(cid:20)u(cid:29)by enerdowskie. Podkre$la(cid:20), (cid:29)e cala podró(cid:29) i jej cele trzymane by(cid:20)y w tajemnicy przed administracj(cid:28) NRD, nawet przed instytucjami partyjnymi, w tym równie(cid:29) przed KC. O tym, (cid:29)e s(cid:28) w Berlinie i co jest celem ich wizyty wiedzia(cid:20)o jedynie kilku wy- sokich rang(cid:28) funkcjonariuszy wywiadu i si(cid:20) bezpiecze7stwa NRD. Opowiada(cid:20) jak znale+li si(cid:17) na terenie Berlina Zachodniego. W banku, jak relacjonowa(cid:20) Fejgin, on poszed(cid:20) wymieni pieni(cid:28)dze, a *wiat(cid:20)o zosta(cid:20) przed wej$ciem do gmachu by sprawdzi , czy nikt ich nie $ledzi(cid:20). 27 W meldunku przes(cid:20)anym do KC informacja by(cid:20)a dok(cid:20)adnie odwrotna. Tam napisano, (cid:29)e *wiat(cid:20)o poszed(cid:20) wymieni pieni(cid:28)dze, a Fejgin zosta(cid:20) przed bankiem i czeka(cid:20). Stach natychmiast to zauwa- (cid:29)y(cid:20), ale poniewa(cid:29) wszyscy milczeli i on nie poprawia(cid:20) mówi(cid:28)cego. Uwa(cid:29)a(cid:20) zreszt(cid:28), (cid:29)e siedzi tu wy(cid:20)(cid:28)cznie jako protokolant i nie ma ani powodów, ani prawa do wtr(cid:28)cania si(cid:17). Zauwa(cid:29)y(cid:20), (cid:29)e Górska w tym momencie zacz(cid:17)(cid:20)a przegl(cid:28)da le(cid:29)(cid:28)ce przed ni(cid:28) notatki i domy$la(cid:20) si(cid:17), (cid:29)e i ona dostrzeg(cid:20)a ró(cid:29)nice w raporcie i w obecnie sk(cid:20)adanej relacji. Ona jednak równie(cid:29) nie wtr(cid:28)ca(cid:20)a si(cid:17), tylko co$ sobie zanoto- wa(cid:20)a. Stach nie mia(cid:20) w(cid:28)tpliwo$ci, (cid:29)e po konferencji powie o tym Bierutowi. Fejgin tymczasem od faktów przeszed(cid:20) do komentarzy i zacz(cid:28)(cid:20) od g(cid:20)o$nego zastanawiania si(cid:17) nad tym, kto i dlaczego zaj(cid:28)(cid:20) si(cid:17) osob(cid:28) *wiat(cid:20)y. – Dla mnie nie ulega w(cid:28)tpliwo$ci, (cid:29)e towarzysz podpu(cid:20)kownik zosta(cid:20) po prostu porwany – mówi(cid:20). – Innej mo(cid:29)liwo$ci nie ma. By(cid:20) absolutnie oddany Polsce Ludowej i partii. S(cid:28) tu w tej sali tacy, któ- rzy znaj(cid:28) go jeszcze z lat wojennych i wiedz(cid:28) jak bardzo by(cid:20) oddany naszej idei. Udowodni(cid:20) to teraz w s(cid:20)u(cid:29)bie bezpiecze7stwa. Zaciekle zwalcza(cid:20) takich ludzi jak Gomu(cid:20)ka, którzy my$leli tylko o w(cid:20)asnej karierze, a w dzia(cid:20)alno$ci partyjnej widzieli jedynie drog(cid:17) do osobi- stych sukcesów. Mówi(cid:17) o tym, bo ju(cid:29) dosz(cid:20)y do mnie g(cid:20)osy, (cid:29)e s(cid:28) tacy, którzy pos(cid:28)dzaj(cid:28) *wiat(cid:20)(cid:17), (cid:29)e sam, z w(cid:20)asnej woli uciek(cid:20) do Niemców, albo Amerykanów. – Bzdura – w(cid:20)(cid:28)czy(cid:20) si(cid:17) s(cid:20)uchaj(cid:28)cy do tej chwili w ca(cid:20)kowitym milczeniu Bierut. – Ja zna(cid:20)em *wiat(cid:20)(cid:17) jeszcze jako ch(cid:20)opaka w latach przedwojennych, kiedy dzia(cid:20)a(cid:20) w Zwi(cid:28)zku M(cid:20)odzie(cid:29)y Komuni- stycznej. Zawsze by(cid:20) dok(cid:20)adnie taki, jakim go prezentowa(cid:20) przed chwil(cid:28) towarzysz Fejgin. Porwano go i obawiam si(cid:17), (cid:29)e ju(cid:29) nie (cid:29)yje, bo odmówi(cid:20) sk(cid:20)adania jakichkolwiek zezna7. 28 – W pe(cid:20)ni si(cid:17) z tym zgadzam – w(cid:20)(cid:28)czy(cid:20) si(cid:17) towarzysz Berman. – I ja przypuszczam, (cid:29)e utracili$my oddanego komunist(cid:17), i zapewne min(cid:28) lata zanim poznamy jego losy, je$li kiedykolwiek w ogóle po- znamy. Uwa(cid:29)am, (cid:29)e na razie ca(cid:20)(cid:28) tragedi(cid:17) trzeba trzyma w najg(cid:20)(cid:17)bszej tajemnicy, by je$li *wiat(cid:20)o (cid:29)yje, nie pogarsza jego sytuacji. – *wi(cid:17)te s(cid:20)owa – przytakn(cid:28)(cid:20) Bierut. – Udajemy, (cid:29)e o niczym nie wiemy i nawet gdyby zacz(cid:17)to o tym pisa w zachodniej prasie, u nas ca(cid:20)kowite milczenie. Wszyscy byli w tej sprawie zgodni i Stach my$la(cid:20), (cid:29)e konferencja zaraz si(cid:17) zako7czy, ale Fejgin ponow- nie zabra(cid:20) g(cid:20)os. – To, (cid:29)e my tak wydarzenie oceniamy nie oznacza, (cid:29)e w tym gronie nie mo(cid:29)emy dokona analizy i ewentualnie zastanowi si(cid:17) jak dzia(cid:20)a , gdyby sprawa nabra(cid:20)a rozg(cid:20)osu. – A nad czym mieliby$my si(cid:17) zastanawia ? – zapyta(cid:20) Bierut, a w jego g(cid:20)osie brzmia(cid:20)o tyle(cid:29) zdziwienie, co i szyderstwo. – To proste – Fejgin dla odmiany robi(cid:20) wra(cid:29)enie pewnego sie- bie. – My si(cid:17) przecie(cid:29) jedynie domy$lamy, co nast(cid:28)pi(cid:20)o, cho jeste- $my pewni, (cid:29)e nasze domys(cid:20)y s(cid:28) s(cid:20)uszne. A przecie(cid:29) Niemcy, a tym bardziej Amerykanie mog(cid:28) publicznie og(cid:20)osi , (cid:29)e zg(cid:20)osi(cid:20) si(cid:17) do nich wy(cid:29)szy oficer polskiego wywiadu, a oni, by zapewni mu bezpie- cze7stwo, trzymaj(cid:28) go w odosobnieniu, poza Europ(cid:28), a nawet poza Stanami. I to mog(cid:28) twierdzi przez lata, a(cid:29) sprawa ulegnie zapo- mnieniu. – Z tego co mówicie wynika, (cid:29)e powinni$my jako pierw
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

W cieniu przywódców
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: