Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00386 006787 13594964 na godz. na dobę w sumie
W pałacu carów - ebook/pdf
W pałacu carów - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Biblioteka Analiz Język publikacji: polski
ISBN: 978-83-89143-73-0 Rok wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> kultura, sztuka, media
Porównaj ceny (książka, ebook (-9%), audiobook).
Jest to jedyna powieść w dorobku autora „Trzech muszkieterów”, której fabuła w całości została osadzona w Rosji. Aleksander Dumas-ojciec napisał ja w latach dwudziestych XIX wieku, a bohaterem utworu jest Francuz szukający pracy w stolicy rosyjskiego imperium. Razem z nim poznajemy codzienne Zycie oraz stosunki panujące w największym państwie świata i cofamy się do jego niedawnej historii, a konkretnie do rządów okrutnego cara Pawła, syna Katarzyny Wielkiej. Finałem powieści jest odmalowany z napięciem i typowym dla Dumasa przygodowo-sensacyjnym stylem udany zamach na despotę, dokonany przez arystokratyczna opozycję. Dodatkowym elementem zachęcającym do lektury tej nie wznawianej od okresu przedwojennego powieści, są wzmianki o Polsce i Polakach, którymi autor nasycił swój utwór.
Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

W฀pałacu฀carów Aleksander฀Dumas W฀pałacu฀carów Tłumaczył J. Orlicz Jirafa Roja Warszawa 2007 © Copyright by Jirafa Roja, 2007 Tytuł oryginału: „Le Maître d’Armes” Tłumaczenie: J. Orlicz Redakcja: Paweł Waszczyk Korekta: Magdalena Rejnert Łamanie: Tatsu Projekt okładki: (cid:442)aneta Delegacz Druk: Drukarnia Naukowo-Techniczna Oddział PAP S.A. ISBN 978-83-89143-73-0 Wydanie I Warszawa 2007 I. Przeżywałem฀ wtedy฀ jeszcze฀ porę฀ złudzeń฀ i฀ rozporządzałem฀ kapitałem฀około฀4฀tysięcy฀franków,฀który฀wydawał฀mi฀się฀bo- gactwem฀niewyczerpanym,฀gdy฀do฀uszu฀mych฀doszła฀wieść฀ o฀Rosji,฀jako฀o฀istnym฀Eldorado฀dla฀wszelkiego฀rodzaju฀mniej฀ lub฀bardziej฀biegłych฀artystów.฀Wierzyłem฀w฀swój฀talent,฀prze- to฀postanowiłem฀udać฀się฀do฀Petersburga. Postanowienie฀to฀bezzwłocznie฀doprowadziłem฀do฀skut- ku.฀Byłem฀samotny,฀nie฀miałem฀rodziny,฀długów฀—฀również.฀ Musiałem฀ tylko฀ zaopatrzyć฀ się฀ w฀ kilka฀ listów฀ polecających฀ oraz฀paszport,฀co฀nie฀zajęło฀mi฀wiele฀czasu,฀a฀tydzień฀nie฀mi- nął,฀jak฀byłem฀w฀drodze฀do฀Brukseli. W฀stolicy฀Belgii฀zatrzymałem฀się฀na฀dwa฀dni.฀W฀Liege฀—฀ jeden฀dzień.฀Tu,฀w฀archiwum฀miejskim,฀ujrzałem฀pewnego฀ starego฀kolegę฀szkolnego฀i฀nie฀chciałem฀przegapić฀okazji฀wi- dzenia฀się฀z฀nim.฀Powiedziałem฀mu฀o฀swym฀zamiarze฀zwie- dzenia฀największych฀miast฀Prus฀oraz฀miejsc฀znanych฀bitew.฀ Ale฀ten฀zaczął฀się฀śmiać,฀mówiąc,฀że฀w฀Prusach฀ludzie฀się฀ zatrzymują฀nie฀tam,฀gdzie฀chcą,฀ale฀tam,฀gdzie฀to฀się฀podo- ba฀konduktorom,฀w฀których฀dyspozycji฀pasażerowie฀są฀całko- wicie.฀I฀rzeczywiście,฀przez฀cały฀czas฀podróży,฀od฀Kolonii฀po฀ Drezno,฀gdzie฀miałem฀chęć฀zatrzymania฀się฀przez฀trzy฀dni,฀ pozwalano฀nam฀wychodzić฀z฀dyliżansu฀tylko฀na฀obiad,฀a฀i฀na฀ to฀wyznaczano฀tylko฀tyle฀czasu,฀ile฀trzeba,฀by฀się฀nasycić. 5 Przez฀trzy฀dni฀takiego฀pozbawienia฀wolności,฀przeciwko฀ któremu฀nikt฀z฀pasażerów฀nie฀protestował,฀tak฀dalece฀było฀to฀ powszechnym฀w฀królestwie฀Jego฀Królewskiej฀Mości฀Frydery- ka฀Wilhelma฀—฀przybyliśmy฀do฀Drezna. Nie฀będę฀opisywać฀szczegółowo,฀jak฀dostałem฀się฀do฀Ro- sji.฀Począwszy฀od฀Wilna,฀podróżowałem฀końmi฀tym฀samym฀ szlakiem,฀którym฀przed฀dwunastu฀laty฀kroczyła฀armia฀Napo- leona฀do฀Moskwy. Bardzo฀pragnąłem฀obejrzeć฀Smoleńsk฀i฀Moskwę,฀ale฀by฀je฀ widzieć,฀trzeba฀by฀zrobić฀około฀dwustu฀wiorst1฀ponad฀program,฀ a฀ to฀ było฀ dla฀ mnie฀ niemożliwością.฀ Spędziwszy฀ jeden฀ dzień฀ w฀Witebsku฀i฀obejrzawszy฀dom,฀w฀którym฀przez฀dwa฀tygodnie฀ mieszkał฀Napoleon,฀wsiadłem฀do฀budy,฀w฀jakiej฀jeżdżą฀kurierzy฀ po฀Rosji.฀Nazywa฀się฀tu฀taka฀buda฀„pierekładnaja”,฀ponieważ฀ konie฀są฀przekładane,฀czyli฀zmieniane฀na฀każdej฀stacji. Do฀takiej฀budy฀zaprzężono฀trzy฀konie.฀Jeden฀z฀koni,฀środ- kowy,฀pędził฀trzymając฀łeb฀prosto,฀a฀dwa฀boczne฀—฀spuściw- szy฀łby฀i฀odwróciwszy฀je฀na฀obie฀strony. Jechałem฀teraz฀szlakiem,฀którym฀Katarzyna฀Wielka฀odby- wała฀swą฀podróż฀na฀Krym.฀Nazajutrz฀wieczór฀przybyłem฀do฀ Wielkich฀Łuk.฀Drogi฀były฀tak฀złe,฀a฀mój฀„ekwipaż”฀tak฀strasz- nie฀trząsł฀się,฀że฀chciałem฀początkowo฀zatrzymać฀się฀tu,฀aby฀ choć฀trochę฀wypocząć,฀ale฀rozmyśliwszy฀się,฀ruszyłem฀dalej.฀ Do฀Petersburga฀pozostało฀mi฀około฀170฀wiorst.฀Bezcelowym฀ jest฀mówić,฀że฀przez฀całą฀tę฀noc฀oka฀nie฀zmrużyłem,฀trzęsąc฀ się฀w฀tym฀ekwipażu,฀jak฀orzech฀w฀skorupie.฀Nieraz฀usiłowa- łem฀jakoś฀przystosować฀się฀do฀swego฀drewnianego฀siedzenia,฀ na฀którym฀leżało฀coś฀w฀rodzaju฀skórzanej฀poduchy,฀grubości฀ zeszytu฀szkolnego,฀cóż,฀kiedy฀raz฀po฀raz฀staczałem฀się฀z฀niej฀ i฀ musiałem฀ znowu฀ gramolić฀ na฀ swoje฀ miejsce,฀ ubolewając฀ w฀duszy฀nad฀nieszczęsnymi฀kurierami฀rosyjskimi,฀którzy฀zmu- szeni฀są฀robić฀po฀tysiąc฀wiorst฀w฀takich฀okropnych฀budach. 1.฀ Rosyjska฀miara฀długości;฀do฀1835฀roku฀–฀1077฀metrów. 6 W฀każdym฀innym฀ekwipażu฀mógłbym฀czytać.฀Tu฀również฀ kilkakrotnie฀próbowałem฀czytać,฀ale฀już฀przy฀czwartym฀czy฀ piątym฀zdaniu฀książka฀wypadała฀mi฀z฀rąk฀a฀gdy฀się฀schylałem,฀ by฀ją฀podnieść,฀to฀dostawałem฀tęgi฀cios฀w฀głowę฀lub฀w฀plecy.฀ To฀szybko฀wyleczyło฀mnie฀z฀chęci฀czytania฀w฀drodze. Nazajutrz฀o฀świcie฀byłem฀już฀koło฀Beżanic฀—฀niedużej฀wio- ski,฀a฀czwartego฀dnia฀w฀Porchowie,฀starym฀mieście,฀położonym฀ nad฀rzeką฀Szełoń.฀Była฀to฀połowa฀mej฀drogi.฀Czułem฀wielką฀po- kusę฀przenocowania฀tutaj,฀ale฀„pokój฀dla฀przyjezdnych”฀w฀tu- tejszym฀hotelu฀był฀tak฀niechlujny,฀że฀wolałem฀udać฀się฀w฀dal- szą฀drogę.฀Prócz฀tego฀mój฀woźnica฀upewnił฀mnie,฀że฀droga฀da- lej฀będzie฀o฀wiele฀lepsza฀i฀to฀skłoniło฀mnie฀do฀zdobycia฀się฀na฀ ten฀heroiczny฀krok. Dalej฀popędziliśmy฀galopem,฀więc฀też฀jeszcze฀bardziej฀rzu- cało฀mną฀i฀potrącało฀w฀budzie.฀Woźnica,฀po฀rosyjsku฀jamsz- czyk,฀siedząc฀na฀koźle,฀śpiewał฀jakąś฀pieśń฀smętną,฀żałosną,฀ płaczliwą,฀której฀słów฀nie฀rozumiałem฀wcale,฀ale฀której฀mo- tyw฀ bardzo฀ odpowiadał฀ memu฀ smutnemu฀ nastrojowi.฀ Gdy- bym฀ wam฀ rzekł,฀ że฀ chociaż฀ na฀ godzinę฀ przymknąłem฀ oczy฀ tej฀nocy,฀to฀powiedziałbym฀nieprawdę.฀Podrzucanie฀było฀tak฀ wielkie,฀że฀nawet฀sam฀woźnica฀z฀trudem฀utrzymywał฀się฀na฀ siedzeniu.฀Przyszła฀mi฀wtedy฀do฀głowy฀myśl:฀a฀może฀by฀tak฀ zamienić฀się฀z฀nim฀miejscami?฀Cóż,฀kiedy฀mimo฀wszelkich฀ prób฀tłumaczenia,฀woźnica฀nie฀mógł฀mnie฀zrozumieć!฀Zresz- tą,฀może฀się฀nawet฀obawiał฀przystać฀na฀to,฀podejrzewając,฀że฀ wówczas฀nie฀wykona฀na฀czas฀zobowiązania?฀Pojechaliśmy฀da- lej.฀Woźnica฀nucił฀swoją฀pieśń,฀a฀ja฀nie฀przerywałem฀mimo- wolnego฀tańca฀w฀budzie. Około฀godziny฀piątej฀przybyliśmy฀do฀wsi฀Horodec,฀gdzie฀ zatrzymaliśmy฀się฀na฀śniadanie.฀Chwała฀Bogu!฀Stąd฀do฀celu฀ podróży฀było฀nie฀więcej฀niż฀pięćdziesiąt฀wiorst. I฀oto฀znowu฀siedzę฀w฀budzie.฀Zapytałem฀woźnicę,฀czy฀nie฀ można฀opuścić฀osłony?฀Ten฀odparł,฀że฀nie฀ma฀nic฀łatwiejsze- go฀na฀świecie. 7 W฀Łudze฀przyszła฀mi฀do฀głowy฀inna,฀nie฀mniej฀wspaniała฀ myśl฀—฀usunąć฀deskę,฀na฀której฀siedzę,฀nasłać฀jak฀najwięcej฀ słomy,฀a฀pod฀głowę฀zamiast฀poduszki฀podłożyć฀płaszcz.฀W฀ten฀ sposób,฀dzięki฀tym฀stopniowym฀ulepszeniom,฀dorobiłem฀się฀ możności฀jechania฀mniej฀więcej฀znośnie.฀Przyjechaliśmy฀do฀ Gatczyna.฀ Tu฀ woźnica฀ wskazał฀ mi฀ pałac,฀ w฀ którym฀ miesz- kał฀car฀Paweł฀I฀podczas฀całego฀panowania฀Katarzyny฀Wiel- kiej.฀Następnie฀w฀Carskim฀Siole฀widziałem฀pałac,฀w฀którym฀ mieszkał฀ car฀ Aleksander฀ I,฀ ale฀ że฀ byłem฀ bardzo฀ zmęczony฀ drogą,฀więc฀zadowoliłem฀się฀tylko฀obejrzeniem฀tych฀pałaców฀ z฀daleka,฀ślubując฀sobie,฀że฀obejrzę฀je฀kiedy฀indziej,฀w฀lep- szych฀warunkach,฀gruntownie. Za฀Carskim฀Siołem฀złamała฀się฀oś฀powozu,฀który฀jechał฀ przed฀nami,฀skutkiem฀czego฀ekwipaż฀ten฀przewrócił฀się.฀Wysko- czył฀z฀niego฀jakiś฀wysoki,฀szczupły฀jegomość,฀trzymając฀w฀jed- nej฀ręce฀cylinder,฀a฀w฀drugiej฀małe฀skrzypce.฀Jegomość฀ten฀był฀ ubrany฀na฀czarno,฀tak฀jak฀ubierano฀się฀w฀Paryżu฀w฀1812฀roku฀ —฀miał฀na฀sobie฀krótkie฀spodnie,฀jedwabne฀czarne฀pończochy฀ i฀pantofle฀z฀klamerkami.฀Stanąwszy฀na฀ziemi,฀jął฀najprzód฀tu- pać฀prawą฀nogą,฀potem฀lewą,฀następnie฀jął฀skakać,฀oczywiście,฀ chcąc฀się฀przekonać,฀czy฀niczego฀sobie฀nie฀złamał.฀Uznałem฀za฀ niestosowne฀przejechać฀obok฀bez฀zatrzymania฀się฀i฀bez฀zapyta- nia,฀czy฀nie฀przydarzyło฀mu฀się฀jakieś฀nieszczęście. —฀ Żadne฀monsieur฀—฀odparł฀jegomość฀—฀jeśli฀pominąć฀ fakt,฀ że฀ opuszczę฀ lekcję.฀ A฀ za฀ każdą฀ lekcję฀ dostaję฀ luidora.฀ Uczennica฀moja฀jest฀najpiękniejszą฀kobietą฀Petersburga,฀pan- na฀de฀Włodeck.฀Pojutrze฀odtwarzać฀będzie฀Filadelfię,฀jedną฀ z฀córek฀Lorda฀Wartona,฀na฀festynie,฀który฀urządzony฀zostanie฀ na฀cześć฀księżniczki฀Weimarskiej. —฀ Wybacz฀mi฀pan฀—฀odparłem฀—฀niezupełnie฀pana฀rozu- miem,฀ale฀to฀nie฀ma฀znaczenia,฀skoro฀mogę฀być฀panu฀w฀czymś฀ użytecznym. —฀ Nie฀tylko฀użytecznym,฀ale฀może฀mnie฀pan฀po฀prostu฀zba- wić!฀Wyobraź฀pan฀sobie,฀że฀właśnie฀jadę฀z฀lekcji฀tańców฀od฀ 8 księżnej฀Lubomirskiej,฀jej฀willa฀leży฀niedaleko฀stąd.฀Za฀tę฀lek- cję฀dostaję฀po฀dwa฀luidory฀—฀mniej฀nie฀biorę.฀Cieszę฀się฀du- żym฀wzięciem,฀toteż฀mam฀z฀tego฀dobry฀zysk.฀Sprawa฀jest฀bar- dzo฀prosta,฀ponieważ฀innego฀mistrza฀tańców,฀prócz฀mnie,฀nie฀ ma฀w฀Petersburgu.฀I฀oto฀powóz,฀w฀którym฀odwożono฀mnie฀do฀ miasta,฀jak฀monsieur฀widzi,฀złamał฀oś. —฀ Jeśli฀się฀nie฀mylę,฀monsieur฀—฀rzekłem฀—฀to฀mogę฀wy- świadczyć฀panu฀przysługę,฀proponując฀miejsce฀w฀swoim฀po- wozie. —฀ Och,฀monsieur!฀To฀byłoby฀wielką฀dla฀mnie฀przysługą,฀ ale฀doprawdy฀nie฀mam฀śmiałości… —฀ Co฀znowu!฀Wobec฀rodaka? —฀ Więc฀pan฀jesteś฀Francuzem? —฀ I฀również,฀jak฀pan,฀artystą! —฀ Pan฀artystą?฀Ach฀monsieur,฀Petersburg฀jest฀bardzo฀mar- nym฀miastem฀dla฀artystów.฀Zwłaszcza฀dla฀mistrzów฀tańca.฀Ale฀ spodziewam฀się,฀że฀pan฀nie฀jest฀nauczycielem฀tańca? —฀ Przecież฀dopiero฀co฀powiedział฀mi฀pan,฀że฀pobiera฀po฀ luidorze฀za฀lekcję.฀Sądzę,฀że฀jest฀to฀bardzo฀przyzwoite฀wyna- grodzenie. —฀ Racja,฀monsieur.฀Ale฀teraz฀to฀już฀nie฀to,฀co฀było฀daw- niej.฀Francuzi฀zepsuli฀Rosję.฀Więc฀nie฀jest฀pan฀mistrzem฀tań- ców?฀Nie? —฀ A฀mnie฀właśnie฀opowiadano฀o฀Petersburgu,฀jako฀o฀nad- zwyczajnym฀mieście฀specjalnie฀dla฀wszelkiego฀rodzaju฀arty- stów. —฀ Zupełnie฀słusznie,฀monsieur.฀Tak฀było฀rzeczywiście,฀ale฀ dawniej.฀Jakiś,฀dajmy฀na฀to,฀nędzny฀golibroda฀zarabiał฀tu฀jesz- cze฀niedawno฀po฀600฀rubli฀dziennie,฀podczas฀gdy฀ja฀z฀trudem฀ wycisnę฀ledwie฀80.฀Niechże฀pan฀powie,฀czy฀pan฀doprawdy฀nie฀ jest฀mistrzem฀tańców? —฀ O,฀nie฀mój฀kochany฀rodaku฀—฀odparłem฀przejęty฀jego฀ obawą.฀—฀Pan฀możesz฀śmiało฀wsiąść฀do฀mego฀powozu,฀nie฀ lękając฀się,฀że฀zrobię฀mu฀konkurencję. 9 —฀ Merci,฀Monsieur!฀Z฀przyjemnością฀przyjmuję฀pańskie฀ zaproszenie฀ —฀ odparł฀ mój฀ towarzysz฀ podróży,฀ usadawiając฀ się฀obok฀mnie฀w฀„ekwipażu”.฀—฀Teraz,฀dzięki฀panu,฀zdążę฀na฀ czas฀na฀lekcję. Woźnica฀popędził฀galopem฀i฀w฀trzy฀godziny฀potem,฀to฀jest฀ już฀ wieczorem,฀ wjechaliśmy฀ do฀ Petersburga฀ przez฀ bramę฀ moskiewską.฀Mój฀nowy฀znajomy฀stał฀się฀bardzo฀miłym฀i฀sym- patycznym฀towarzyszem฀podróży,฀gdy฀tylko฀przekonał฀się,฀że฀ nie฀jestem฀nauczycielem฀tańców.฀Poradził฀mi฀zatrzymać฀się฀ w฀hotelu฀Londyńskim฀na฀rogu฀Newskiego฀Prospektu฀i฀placu฀ Admiralicji.฀Rozstaliśmy฀się.฀Wsiadł฀do฀dorożki,฀ja฀zaś฀skiero- wałem฀się฀do฀tego฀hotelu. Nie฀potrzebuję฀mówić,฀że฀pomimo฀wielkiej฀chęci฀zapozna- nia฀się฀jak฀najprędzej฀z฀miastem฀Piotra฀I,฀odłożyłem฀ten฀za- miar฀do฀dnia฀jutrzejszego.฀Byłem฀połamany฀i฀ledwie฀stałem฀ na฀nogach.฀Z฀wysiłkiem฀dotarłem฀do฀swego฀pokoju,฀gdzie,฀na฀ szczęście,฀zastałem฀wygodne฀łóżko,฀czego฀byłem฀pozbawiony฀ począwszy฀od฀Wilna. Obudziwszy฀się฀nazajutrz฀około฀godziny฀dwunastej,฀przede฀ wszystkim฀podbiegłem฀do฀okna.฀Przede฀mną฀stał฀gmach฀Ad- miralicji฀ze฀swą฀Złotą฀Igłą,฀na฀której฀widniał฀mały฀okręt.฀Ad- miralicja฀była฀okolona฀pasem฀drzew.฀Po฀lewej฀stronie฀placu฀ był฀senat,฀a฀po฀prawej฀—฀Pałac฀Zimowy฀i฀Ermitaż.฀Pomiędzy฀ nimi฀widać฀było฀zakręty฀Newy,฀która฀wydała฀mi฀się฀tak฀szero- ka,฀jak฀morze. Ubrawszy฀się,฀zjadłem฀naprędce฀śniadanie฀i฀natychmiast฀ pobiegłem฀na฀Bulwar฀Pałacowy฀około฀mostu฀Troickiego,฀dłu- giego฀na฀1800฀kroków,฀skąd฀poradzono฀mi฀obejrzeć฀miasto. Muszę฀przyznać,฀że฀była฀to฀jedna฀z฀najlepszych฀rad฀danych฀ mi฀w฀życiu.฀Doprawdy,฀nie฀wiem฀czy฀jest฀na฀świecie฀jakiś฀inny฀ widok,฀który฀mógłby฀się฀równać฀z฀roztaczającą฀się฀przed฀mymi฀ oczami฀panoramą.฀Przede฀mną,฀po฀prawej฀stronie,฀połączona฀ dwoma฀lekkimi฀mostami฀wystawała฀forteca,฀pierwsza฀koleb- ka฀Petersburga.฀Pomiędzy฀jej฀gmachami฀zarysowywał฀się฀ostry฀ 10 szczyt฀Soboru฀Piotra฀i฀Pawła฀—฀miejsca฀wiecznego฀spoczyn- ku฀carów฀rosyjskich฀oraz฀zielony฀dach฀pałacu฀Mennicowego.฀ Na฀wprost฀fortecy฀widać฀było฀gmach฀pałacu฀Marmurowego,฀ którego฀główny฀brak฀polega฀na฀tym,฀że฀architekci฀zapomnieli฀ dać฀mu฀fasadę.฀Dalej฀szły฀Ermitaż฀—฀wspaniały฀gmach,฀posta- wiony฀przez฀Katarzynę฀II,฀Pałac฀Zimowy฀bardziej฀imponują- cy฀swym฀ogromem,฀niż฀pięknem฀architektury,฀Admiralicja฀ze฀ swymi฀dwoma฀pawilonami฀i฀schodami฀z฀granitu.฀Tu฀biorą฀po- czątek฀trzy฀główne฀ulice฀Petersburga:฀Newski฀Prospekt,฀ulica฀ Gorochowaja฀i฀Prospekt฀Wozniesienski.฀Za฀Admiralicją฀widać฀ było฀bulwar฀Angielski฀z฀jego฀wspaniałymi฀gmachami,฀kończą- cy฀się฀Nową฀Admiralicją.฀Wprost฀przede฀mną฀widać฀było฀Wa- siljewskij฀ Ostrow฀ —฀ giełdę,฀ gmach฀ nowoczesny฀ zbudowany,฀ nie฀wiem฀czemu,฀pomiędzy฀dwiema฀kolumnami.฀Schody฀od฀ giełdy฀biegną฀ku฀samej฀Newie.฀W฀pobliżu฀znajdują฀się฀wszel- kie฀instytucje฀naukowe:฀uniwersytet,฀Akademia฀Nauk,฀Akade- mia฀Sztuk฀Pięknych,฀a฀w฀samym฀końcu,฀tam฀gdzie฀Newa฀robi฀ ostry฀zakręt฀—฀Instytut฀Górniczy. Po฀drugiej฀stronie฀brzeg฀Wyspy฀Wasiljewskiej฀omywa฀Ma- ła฀Newa,฀oddzielająca฀ją฀od฀Wolnego฀Ostrowu.฀Tu,฀w฀prze- pięknych฀ogrodach,฀za฀pozłacanymi฀kratami฀kwitną฀w฀ciągu฀ trzech฀miesięcy,฀dopóki฀bywa฀lato฀petersburskie,฀najrozma- itsze฀rzadkie฀kwiaty,฀i฀tu฀leżą฀najwspanialsze฀wille฀bogatych฀ mieszkańców฀stolicy.฀Gdy฀stanąć฀plecami฀do฀fortecy,฀a฀twarzą฀ w฀stronę฀biegu฀Newy,฀to฀widok฀panoramy฀zmienia฀się,฀wciąż฀ jeszcze฀ nie฀ przestając฀ być฀ wspaniałym.฀ Na฀ jednym฀ brzegu฀ stoi฀Sobor฀Troicki,฀a฀na฀drugim฀Ogród฀Letni.฀Na฀pierwszym฀ brzegu฀stoi฀maleńki฀domek,฀w฀którym฀mieszkał฀Piotr฀I฀pod- czas฀ budowania฀ fortecy.฀ Koło฀ tego฀ domku฀ do฀ dziś฀ jeszcze฀ przechowało฀się฀drzewo,฀do฀którego฀umocowano฀obraz฀Mat- ki฀Boskiej. Kiedy฀założyciel฀Petersburga฀—฀Piotr฀Wielki฀zapytał฀raz฀ko- goś,฀do฀jakiej฀wysokości฀podniosła฀się฀woda฀w฀Newie฀podczas฀ powodzi,฀to฀pokazano฀mu฀ten฀obraz฀Matki฀Boskiej,฀a฀wtedy฀car฀ 11 gotów฀był฀wyrzec฀się฀swego฀wielkiego฀planu฀wystawienia฀tu฀sto- licy.฀Drzewo฀i฀domek฀okolone฀zostały฀wałem฀z฀kamieni,฀gwoli฀ zabezpieczenia฀ich฀od฀niszczącego฀wpływu฀klimatu.฀Sam฀do- mek฀zdumiewa฀swą฀przedziwną฀prostotą.฀Posiada฀raptem฀trzy฀ pokoje฀—฀stołowy,฀salonik฀i฀sypialny.฀Piotr฀I฀wybudował฀miasto,฀ ale฀nie฀miał฀czasu฀wybudować฀sobie฀pałacu. Dalej,฀po฀drugiej฀stronie฀Wielkiej฀Newy,฀zaczyna฀się฀Stary฀ Petersburg.฀Tu฀znajdują฀się฀szpital฀wojskowy฀i฀Akademia฀Me- dyczna.฀Jeszcze฀dalej฀leży฀wieś฀Ochta฀ze฀swą฀piękną฀okolicą.฀ Po฀tej฀stronie฀rzeki,฀na฀prawo฀od฀koszar฀kawaleryjskich,฀stoją฀ Pałac฀Taurydzki,฀ze฀swym฀przedziwnym฀dachem฀pokrytym฀ szmaragdami,฀koszary฀artylerii฀i฀stary฀klasztor฀Smolny. Nie฀mogę฀rzec,฀ile฀czasu฀stałem฀na฀moście,฀zachwycony฀tą฀ przedziwną฀panoramą.฀Przy฀bardziej฀szczegółowym฀obejrzeniu฀ tych฀wszystkich฀pałaców฀i฀parków,฀wydały฀mi฀się฀one฀dekora- cją฀operową.฀Kolumny,฀które฀z฀dala฀wydawały฀się฀marmurowy- mi,฀były฀w฀gruncie฀rzeczy฀z฀cegły,฀ale฀na฀pierwszy฀rzut฀oka฀wi- dok฀ich฀był฀na฀tyle฀zachwycający,฀że฀przewyższał฀wszystko,฀co฀ można฀było฀sobie฀wyobrazić.฀Wybiła฀godzina฀czwarta,฀a฀byłem฀ uprzedzony,฀że฀table฀d’hote2฀w฀hotelu฀zaczyna฀się฀o฀godzinie฀ wpół฀do฀piątej.฀Przeto,฀ku฀wielkiemu฀swemu฀żalowi,฀musiałem฀ wracać฀do฀domu.฀Z฀powrotem฀szedłem฀koło฀Admiralicji,฀aby฀ lepiej฀przyjrzeć฀się฀kolosalnemu฀pomnikowi฀Piotra฀Pierwszego,฀ który฀przedtem฀widziałem฀tylko฀z฀dala,฀z฀mojego฀okna. Co฀się฀tyczy฀ludności,฀to฀na฀pierwszy฀rzut฀oka฀różni฀się฀ona฀ bardzo฀ od฀ mieszkańców฀ miast฀ zachodniej฀ Europy.฀ Przede฀ wszystkim฀w฀Petersburgu฀są฀albo฀biedacy,฀albo฀potentaci฀—฀ środka฀pomiędzy฀nimi฀nie฀ma. Jeśli฀chodzi฀o฀mużyka,฀to฀wygląd฀jego฀nie฀jest฀wcale฀inte- resujący:฀w฀zimie฀nosi฀tzw.฀tułup,฀czyli฀kożuch฀owczy,฀w฀lecie฀ 2.฀ W฀dosłownym฀tłumaczeniu฀z฀francuskiego฀„stół฀gospodarza”;฀tu:฀posił- ki฀podawane฀wszystkim฀gościom฀w฀ustalonych฀godzinach,฀po฀z฀góry฀wyznaczo- nej฀cenie. 12 —฀koszulę฀na฀wierzch฀portek.฀Na฀nogach฀ma฀coś฀w฀rodza- ju฀sandałów,฀które฀przytrzymują฀się฀za฀pomocą฀długich฀rze- myków,฀pookręcanych฀aż฀po฀same฀kolana.฀Włosy฀ma฀krótko฀ ostrzyżone,฀a฀brodę฀taką,฀jaką฀mu฀dała฀matka฀natura.฀Nie- wiasty฀ noszą฀ długie฀ półkożuchy,฀ spadające฀ im฀ na฀ spódnice฀ i฀ogromne฀buciska,฀w฀których฀noga฀całkowicie฀zatraca฀swój฀ kształt. Należy฀rzec,฀że฀w฀żadnym฀innym฀kraju฀nie฀ujrzysz฀ludzi฀ o฀takich฀spokojnych฀twarzach,฀jak฀tutaj.฀W฀Paryżu,฀spośród฀ pierwszych฀lepszych฀dziesięciu฀osób฀należących฀do฀sfery฀niż- szej,฀z฀pewnością฀u฀pięciu฀lub฀sześciu฀na฀twarzach฀jest฀wypi- sane฀cierpienie,฀nędza฀czy฀strach.฀W฀Petersburgu฀nigdy฀nic฀ podobnego฀nie฀widziałem. Inna฀osobliwość,฀która฀uderzyła฀mnie฀w฀Petersburgu฀—฀ to฀kanały,฀przecinające฀wiele฀ulic.฀Nigdzie฀na฀ulicach฀nie฀ma฀ wielkiego฀ tłoku฀ powozów,฀ wszędzie฀ masz฀ szerokość฀ prze- strzeni.฀Ulicami฀pędzą฀z฀wielką฀szybkością฀dorożki,฀kibitki,฀ bryczki฀i฀powozy,฀co฀krok฀słyszysz:฀„Poskorieje!”฀(Prędzej!).฀ Chodniki฀pełne฀przechodniów.฀Woźnice฀odznaczają฀się฀wiel- ką฀biegłością฀w฀kierowaniu฀końmi. Wśród฀ozdób฀Petersburga฀pierwsze฀miejsce฀zajmuje฀po- mnik฀ cara฀ Piotra฀ Pierwszego,฀ postawiony฀ mu฀ przez฀ hojną฀ Katarzynę฀Drugą.฀Car฀wyobrażony฀jest฀na฀tym฀pomniku฀jako฀ jeździec฀na฀koniu฀stojącym฀dęba,฀co฀jest฀aluzją฀do฀szlachty฀ moskiewskiej,฀którą฀nie฀tak฀łatwo฀było฀mu฀poskromić.฀Siedzi฀ na฀ skórze฀ niedźwiedziej,฀ symbolizującej฀ dzikość฀ moskiew- skiego฀ludu.฀Dla฀wyjaśnienia฀alegorii฀tego฀pomnika฀dodam,฀ że฀postawiony฀jest฀na฀dzikiej฀skale฀granitowej,฀która฀ma฀zno- wu฀wskazywać฀na฀przeszkody,฀jakie฀musiał฀przezwyciężyć฀za- łożyciel฀Petersburga. Zegar฀po฀raz฀trzeci฀wybił฀wpół฀do฀piątej,฀gdy฀odszedłem฀ od฀tego฀arcydzieła฀dłuta฀naszego฀rodaka,฀Falconneta,฀od฀na- pisu฀„Petro฀Primo฀—฀Catharina฀Secunda,฀1782”.฀Bałem฀się,฀ że฀moje฀miejsce฀przy฀table฀d’hote฀zastanę฀zajęte. 13 Petersburg฀jest฀największym฀z฀małych฀miast,฀jakie฀dotąd฀ w฀życiu฀poznałem.฀Wiadomość฀o฀mym฀przybyciu฀rozeszła฀się฀ już฀ prawie฀ po฀ całym฀ mieście,฀ dzięki฀ memu฀ współtowarzy- szowi฀podróży,฀który฀zresztą฀nie฀mógł฀nic฀więcej฀powiedzieć฀ o฀mnie,฀poza฀tym,฀że฀podróżowałem฀dyliżansem฀pocztowym,฀ i฀że฀nie฀byłem฀nauczycielem฀tańców.฀Wieść฀ta฀wywołała฀pe- wien฀niepokój฀wśród฀całej฀tutejszej฀kolonii฀francuskiej,฀któ- rej฀każdy฀członek฀lękał฀się฀ujrzeć฀we฀mnie฀swego฀konkuren- ta฀czy฀rywala. Ukazanie฀ się฀ moje฀ w฀ stołowym฀ pokoju฀ wywołało฀ szmer฀ wśród฀czcigodnych฀gości฀przy฀table฀d’hote.฀Każdy฀z฀nich฀sta- rał฀się฀z฀mego฀wyglądu,฀z฀manier,฀wywnioskować฀do฀jakiej฀ sfery฀towarzyskiej฀należę.฀Ale฀nie฀tak฀łatwo฀było฀rozstrzygnąć฀ tę฀kwestię.฀Złożyłem฀ukłon฀ogólny฀zebranym฀i฀zająłem฀swo- je฀miejsce. Przy฀ zupie,฀ dzięki฀ skromności฀ pierwszego฀ wrażenia,฀ ja- kie฀wywarłem,฀odniesiono฀się฀jeszcze฀z฀pewnym฀szacunkiem฀ do฀mojej฀prywatności,฀ale฀już฀przy฀pieczystym฀—฀ciekawość,฀ długo฀wstrzymywana,฀pękła฀wreszcie฀u฀mego฀sąsiada฀po฀pra- wej฀stronie. —฀ Monsieur,฀ jest฀ pewno฀ obcym฀ w฀ Sankt฀ Petersburgu?฀ —฀spytał,฀wyciągając฀do฀mnie฀swą฀szklankę. —฀ Nie฀inaczej,฀przyjechałem฀właśnie฀wczoraj฀wieczorem฀ —฀odparłem,฀nalewając฀mu฀wina฀do฀szklanki. —฀ Więc฀monsieur฀jest฀rodakiem?฀—฀zapytał฀mój฀sąsiad฀ po฀lewej฀stronie. —฀ Bardzo฀możliwe.฀Jestem฀z฀Paryża. —฀ A฀ja฀jestem฀z฀Tours,฀z฀tego฀ogrodu฀Francji,฀gdzie,฀jak฀ panu฀ wiadomo,฀ ludzie฀ mówią฀ najczyściej฀ po฀ francusku.฀ Przybyłem฀do฀Petersburga,฀aby฀tu฀zastać฀nauczycielem.฀Pan,฀ prawdopodobnie,฀też฀tu฀po฀to฀przyjechał?฀W฀przeciwnym฀ra- zie฀ dałbym฀ mu฀ doskonałą฀ radę฀ —฀ wrócić฀ bezzwłocznie฀ do฀ Francji! —฀ Dlaczego? 14 —฀ A฀dlatego,฀że฀ostatni฀jarmark฀nauczycieli฀w฀Moskwie฀ wypadł฀bardzo฀źle. —฀ Jarmark฀nauczycieli?฀—฀zapytałem฀zdumiony. —฀ Tak,฀panie,฀alboż฀pan฀nie฀wiesz,฀że฀ten฀nieszczęsny฀Le฀ Duc฀stracił฀w฀tym฀roku฀połowę฀swego฀majątku? —฀ Panie฀—฀zwróciłem฀się฀do฀swego฀sąsiada฀po฀prawej฀stro- nie.฀—฀Niech฀mi฀pan฀nie฀odmówi฀wyjaśnienia,฀kto฀jest฀ten฀Le฀ Duc? —฀ Nadzwyczajnie฀czcigodny฀restaurator,฀który฀równocze- śnie฀utrzymuje฀kantor฀wszelkiego฀rodzaju฀nauczycieli.฀Ci฀są฀ u฀niego฀na฀całkowitym฀utrzymaniu,฀on฀zaś฀taksuje฀ich฀zgodnie฀ z฀ich฀zaletami.฀W฀czasie฀Wielkanocy฀i฀podczas฀Bożego฀Naro- dzenia,฀kiedy฀wszyscy฀dostojnicy฀i฀bogacze฀rosyjscy฀przybywają฀ do฀stolicy,฀Le฀Duc฀otwiera฀swój฀kantor,฀wyrabia฀posady฀swym฀ nauczycielom฀i฀w฀ten฀sposób฀zwraca฀sobie฀wszystkie฀wydatki฀ wyłożone฀na฀ich฀utrzymanie,฀i฀nawet฀zarabia฀jeszcze฀za฀po- średnictwo.฀Otóż,฀mój฀panie,฀w฀bieżącym฀roku฀jedna฀trzecia฀ jego฀nauczycieli฀została฀bez฀posad,฀a฀prócz฀tego฀zwrócono฀mu฀ jeszcze฀szóstą฀część฀tych,฀których฀wysłał฀na฀prowincję.฀Nie- szczęsny฀człowiek,฀jest฀dziś฀zrujnowany฀doszczętnie. —฀ Och,฀biedny! —฀ Otóż฀sam฀pan฀teraz฀widzi฀—฀ciągnął฀nauczyciel฀—฀że฀ jeśli฀przybył฀pan฀tu฀w฀charakterze฀guwernera,฀to฀wybrał฀pan฀ bardzo฀zły฀moment,฀ponieważ฀nawet฀przybysze฀z฀Tours,฀któ- rzy฀mówią฀najpiękniej฀po฀francusku,฀i฀ci฀tylko฀w฀wielkim฀tru- dem฀otrzymali฀posady. —฀ Może฀pan฀być฀zupełnie฀pod฀tym฀względem฀spokojny฀ —฀odparłem฀—฀mam฀zupełnie฀inną฀profesję. Jegomość฀siedzący฀vis฀a฀vis฀mnie,฀którego฀akcent฀zdradzał,฀ że฀pochodzi฀z฀Bordeaux,฀usłyszawszy฀to,฀odezwał฀się: —฀ Ze฀swej฀strony฀muszę฀uprzedzić฀pana,฀monsieur,฀że฀ jeśli฀pan฀handlujesz฀winem,฀to฀w฀tym฀mieście,฀jest฀to฀bardzo฀ liche฀zajęcie,฀które฀może฀mu฀zapewnić฀chyba฀tylko฀nadmiar฀ wody฀do฀picia. 15 —฀ Doprawdy?฀—฀zdziwiłem฀się.฀—฀Czyżby฀Rosjanie฀już฀ zupełnie฀przerzucili฀się฀na฀piwo?฀A฀może฀zaprowadzili฀sobie฀ własne฀winnice,฀gdzieś,฀dajmy฀na฀to,฀na฀Kamczatce? —฀ To฀bagatela!฀Gdyby฀tylko฀o฀to฀chodziło,฀to฀można฀by฀z฀ni- mi฀jeszcze฀konkurować.฀Tu฀chodzi฀o฀coś฀innego,฀a฀mianowicie,฀ że฀Rosjanie฀kupować฀to฀kupują,฀tylko฀nie฀płacą. —฀ Jestem฀panu฀niezmiernie฀wdzięczny,฀monsieur,฀za฀pań- ską฀informację.฀Ale฀jeśli฀chodzi฀o฀mój฀towar,฀to฀jestem฀przeko- nany,฀że฀nie฀zbankrutuję฀na฀nim.฀W฀każdym฀razie฀winem฀nie฀ handluję. Jakiś฀jegomość฀z฀ostrym฀akcentem฀z฀Lyonu,฀ubrany฀w฀nie- miecki฀surdut฀z฀futrzanym฀kołnierzem,฀pomimo฀gorącego฀la- ta,฀wziął฀również฀udział฀w฀naszej฀rozmowie. —฀ Bądź฀co฀bądź฀—฀zwrócił฀się฀do฀mnie฀—฀radzę฀panu฀szcze- rze,฀jeśli฀pan฀handluje฀suknem฀i฀futrami,฀zachować฀najlepszy฀ towar฀dla฀samego฀siebie,฀ponieważ฀nie฀ma฀pan฀bardzo฀zdrowe- go฀wyglądu,฀a฀klimat฀tutejszy฀jest฀bardzo฀niebezpieczny฀dla฀cho- rych฀na฀płuca.฀W฀ciągu฀ubiegłej฀zimy฀zmarło฀tu฀piętnastu฀Fran- cuzów.฀Na฀to฀tylko฀chciałem฀zwrócić฀pańską฀uwagę. —฀ Będę฀się฀mieć฀na฀ostrożności,฀monsieur,฀a฀ponieważ฀ mniemam,฀że฀zostanę฀pańskim฀nabywcą,฀tedy฀spodziewam฀ się,฀że฀odniesie฀się฀pan฀do฀mnie,฀jak฀do฀swojego฀rodaka. —฀ To฀się฀samo฀przez฀się฀rozumie!฀Ależ,฀z฀największą฀przy- jemnością,฀ sam฀ przecież฀ jestem฀ z฀ Lyonu,฀ z฀ drugiej฀ stolicy฀ Francji,฀a฀pan฀wie,฀naturalnie,฀że฀my฀liończycy฀cieszymy฀się฀ reputacją฀najuczciwszych฀ludzi.฀W฀takim฀razie,฀skoro฀pan฀nie฀ handluje฀ani฀suknem,฀ani฀futrami,฀to… —฀ Ach,฀czyż฀nie฀widzicie,฀moi฀panowie,฀że฀nasz฀kochany฀ rodak฀nie฀życzy฀sobie฀wcale฀powiedzieć฀nam,฀kim฀jest฀—฀ode- zwał฀się฀przez฀zęby฀jegomość฀z฀ukarbowaną฀szewelurą฀i฀moc- no฀pachnący฀jaśminem.฀—฀Alboż฀nie฀widzicie,฀powiadam,฀że฀ on฀wcale฀nie฀chce฀wyjawić฀nam฀swej฀profesji? —฀ Gdybym฀ miał฀ szczęście฀ posiadania฀ takiej฀ fryzury,฀ jak฀ pańska,฀monsieur฀—฀odparłem฀—฀i฀gdyby฀wydzielała฀ona฀ta- 16 ką฀subtelną฀woń,฀to฀czcigodne฀nasze฀towarzystwo,฀prawdopo- dobnie฀bynajmniej฀nie฀miałoby฀kłopotu฀z฀odgadnięciem,฀kim฀ jestem. —฀ Co฀pan฀chce฀przez฀to฀powiedzieć,฀monsieur?฀—฀zawo- łał฀ufryzowany฀młodzieniec. —฀ Chcę฀powiedzieć,฀że฀jest฀pan฀fryzjerem. —฀ Łaskawy฀panie,฀pan,฀jak฀się฀zdaje,฀chcesz฀mnie฀obrazić! —฀ Alboż฀to฀obraza,฀jeśli฀się฀panu฀mówi,฀kim฀pan฀jesteś? —฀ Łaskawy฀panie฀—฀ciągnął฀dalej฀zaperzony฀młodzieniec,฀ podnosząc฀głos฀i฀wyjmując฀z฀kieszeni฀swój฀bilet฀wizytowy฀—฀oto฀ mój฀adres. —฀ Doskonale฀—฀odparłem.฀—฀Ale฀kurczak฀panu฀wystygnie. —฀ Co,฀pan฀odmawia฀dania฀mi฀satysfakcji? —฀ Monsieur,฀pan฀chciałeś฀wiedzieć฀moją฀profesję?฀Otóż฀ wiedz฀pan,฀że฀moja฀profesja฀nie฀daje฀mi฀prawa฀pojedynko- wania฀się. —฀ Pan฀jesteś฀tchórz,฀łaskawy฀panie! —฀ Bynajmniej,฀wiedz฀to฀łaskawy฀panie.฀Jestem฀mistrzem฀ fechtunku. —฀ Ach฀—฀jęknął฀ufryzowany฀młodzieniec฀i฀od฀razu฀opadł฀ na฀swe฀siedzenie. Nastała฀cisza฀—฀mój฀współbiesiadnik฀usiłował฀jakoś฀bez- skutecznie฀urżnąć฀skrzydełko฀swemu฀kurczakowi. —฀ Panie฀mistrzu฀fechtunku฀—฀odezwał฀się฀do฀mnie฀jego- mość฀ z฀ Bordeaux.฀ —฀ Profesja฀ pańska฀ jest฀ bardzo฀ piękna.฀ Ja฀ również฀zajmowałem฀się฀trochę฀fechtunkiem,฀gdy฀byłem฀młod- szym฀i฀głupszym. —฀ Ta฀gałąź฀sztuki฀mało฀jest฀tu,฀w฀tym฀zimnym฀kraju,฀kul- tywowaną฀—฀dorzucił฀jeden฀z฀biesiadników. —฀ Całkiem฀słusznie.฀Radziłbym฀tedy฀panu฀profesorowi฀ wkładać฀podczas฀lekcji฀kamizelkę฀flanelową฀i฀palto฀futrzane. —฀ Zapewniam฀pana,฀kochany฀rodaku฀—฀rzekł฀młodzie- niec฀ufryzowany,฀który฀nie฀mógł฀sam฀rozerżnąć฀kurczaka฀na฀ talerzu฀i฀któremu฀pomógł฀w฀tym฀sąsiad฀—฀zapewniam฀pana,฀ 17 kochany฀rodaku,฀że฀ponieważ฀pan฀jesteś฀z฀Paryża,฀jak฀pan฀ sam฀to฀raczyłeś฀powiedzieć… —฀ Owszem,฀z฀Paryża. —฀ Ja฀również.฀Wydaje฀mi฀się฀tedy,฀że฀obrałeś฀pan฀sobie฀ wspaniałą฀profesję,฀ponieważ฀tu,฀jak฀się฀zdaję,฀nie฀ma฀ani฀jed- nego฀ prawdziwego฀ profesora฀ fechtunku,฀ jeśli฀ nie฀ brać฀ pod฀ uwagę฀ pewnego฀ starego฀ aktora.฀ Ujrzy฀ go฀ pan฀ na฀ pewno฀ na฀ Newskim฀Prospekcie.฀Uczy฀on฀swych฀uczniów฀tylko฀czterech฀ pchnięć.฀Ja฀również฀zacząłem฀brać฀u฀niego฀lekcje,฀ale฀już฀po฀ pierwszych฀godzinach฀przekonałem฀się,฀że฀nadaje฀się฀on฀ra- czej฀na฀mego฀ucznia,฀niż฀na฀nauczyciela,฀toteż฀wkrótce฀prze- rwałem฀lekcje,฀zapłaciwszy฀mu฀połowę฀tego,฀co฀biorę฀za฀kar- bowanie฀włosów!฀Biedak฀i฀tak฀był฀z฀tego฀bardzo฀zadowolony. —฀ Wiem,฀monsieur,฀o฀kim฀pan฀mówi.฀Jako฀cudzoziemiec฀ i฀Francuz,฀nie฀powinien฀pan฀właściwie฀tego฀mówić,฀gdyż฀nie฀ powinien฀ pan฀ poniżać฀ swego฀ współrodaka.฀ Pozwól฀ pan,฀ że฀ mu฀udzielę฀tej฀małej฀lekcji,฀za฀którą฀nie฀wezmę฀żadnego฀wy- nagrodzenia,฀nawet฀i฀połowy฀tego,฀co฀dostajesz฀pan฀za฀karbo- wanie฀włosów.฀Jak฀pan฀widzi,฀jestem฀dość฀hojny. Powiedziawszy฀to,฀wstałem฀od฀stołu,฀ponieważ฀zdołałem฀już฀ dostatecznie฀zapoznać฀się฀z฀tutejszą฀kolonią฀francuską,฀a฀prócz฀ tego฀spieszyłem฀się฀bardzo. Zza฀stołu฀jednocześnie฀ze฀mną฀podniósł฀się฀jakiś฀młodzie- niec,฀który฀przez฀cały฀czas฀nie฀odezwał฀się฀ani฀słowem,฀po฀ czym฀obydwaj฀wyszliśmy฀razem. —฀ Jak฀się฀zdaje,฀monsieur฀—฀zwrócił฀się฀do฀mnie฀—฀nie฀ trzeba฀było฀panu฀wiele฀czasu,฀by฀się฀zapoznać฀z฀tutejszymi฀ naszymi฀rodakami? —฀ Słusznie,฀i฀mogę฀panu฀powiedzieć,฀że฀moje฀zdanie฀o฀nich฀ nie฀jest฀zbyt฀dla฀nich฀korzystne. —฀ Niestety฀—฀rzekł฀nowy฀znajomy฀—฀oto฀z฀jakich฀osob- ników฀wyrabiają฀sobie,฀tu฀w฀Petersburgu,฀ludzie฀sąd฀o฀Fran- cuzach!฀Inne฀nacje฀posyłają฀tu฀swych฀najlepszych฀reprezen- tantów,฀my฀zaś฀wysyłamy฀tu฀same฀śmiecie.฀Naturalnie,฀jest฀ 18 to฀bardzo฀dogodne฀dla฀Francji,฀ale฀bardzo฀przykre฀dla฀nas,฀ Francuzów. —฀ A฀pan฀od฀dawna฀mieszka฀w฀Petersburgu?฀—฀spyta- łem฀go. —฀ Tak,฀już฀cały฀rok.฀Ale฀dziś฀wieczór฀wyjeżdżam. —฀ Czyżby? —฀ Tak,฀właśnie฀idę฀do฀swego฀powozu.฀Mam฀honor฀poże- gnać฀pana. —฀ Sługa฀najniższy. Do฀diabła!฀—฀pomyślałem฀—฀diablo฀mi฀się฀tu฀powodzi.฀Jed- nego฀porządnego฀człowieka฀spotkałem฀i฀masz฀ci,฀ucieka฀w฀tym฀ samym฀dniu,฀gdy฀ja฀przyjeżdżam. W฀pokoju฀zastałem฀malca,฀który฀mi฀słał฀łóżko.฀W฀Peters- burgu,฀podobnie฀jak฀w฀Madrycie,฀przyjętym฀jest฀wypoczywać฀ po฀obiedzie.฀Zwłaszcza,฀że฀podczas฀dwóch฀letnich฀miesięcy฀ jest฀tu฀chyba฀większy฀upał฀niż฀w฀Hiszpanii. Musiałem฀i฀ja฀odpocząć,฀ponieważ฀dotąd฀jeszcze฀czułem฀ zmęczenie฀po฀swej฀cudownej฀podróży,฀poza฀tym฀pragnąłem฀jak฀ najprędzej฀poznać฀czar฀owych฀sławnych฀nocy฀petersburskich,฀ o฀których฀mi฀tak฀wiele฀opowiadano.฀Przeto฀spytałem฀malca,฀czy฀ nie฀wie,฀jak฀mogę฀dostać฀łódkę,฀aby฀trochę฀popływać฀po฀Newie.฀ Chłopak฀odparł,฀że฀łódkę฀dostać฀można฀łatwo฀i฀jeśli฀mu฀dam฀„na฀ herbatę”฀10฀rubli,฀to฀on฀tę฀sprawę฀załatwi.฀Ponieważ฀już฀mogłem฀ się฀połapać฀w฀rosyjskich฀pieniądzach฀papierowych,฀dałem฀mu฀ wtedy฀czerwony฀banknot฀i฀kazałem฀obudzić฀się฀o฀dziewiątej. Czerwony฀banknot฀podziałał.฀Punktualnie฀o฀dziewiątej฀wie- czór฀chłopiec฀zastukał฀do฀drzwi,฀mówiąc฀że฀łódź฀czeka. Noc฀była฀łagodna฀i฀zupełnie฀jasna.฀Można฀było฀czytać฀i฀wi- dzieć฀doskonale฀wszystko฀na฀dużą฀odległość.฀Upał฀dzienny฀ zastąpił฀teraz฀chłodek฀wieczorny,฀a฀powietrze฀było฀przesyco- ne฀zapachem฀kwiatów฀z฀ogrodów. Całe฀miasto,฀rzekłbyś,฀wyszło฀na฀spacer฀na฀bulwar.฀Na฀Ne- wie,฀na฀wprost฀fortecy,฀stała฀ogromna฀barka,฀na฀której฀uloko- wało฀się฀przeszło฀sześćdziesięciu฀muzykantów.฀Nagle฀rozległy฀ 19 się฀dźwięki฀cudownej฀muzyki.฀Poleciłem฀dwóm฀wiosłującym฀ podpłynąć฀jak฀najbliżej฀do฀tej฀przepięknej฀ogromnej฀orkiestry.฀ Okazało฀się,฀że฀wszyscy฀muzykanci฀grali฀na฀rogach.฀Później,฀ kiedy฀już฀bardziej฀zaznajomiłem฀się฀z฀narodem฀rosyjskim,฀nie฀ dziwiła฀mnie฀zarówno฀muzyka฀na฀rogach,฀jak฀i฀ogromne฀do- my฀drewniane฀zbudowane฀przez฀cieśli฀jedynie฀za฀pomocą฀pił฀ i฀siekier.฀Ale฀w฀tym฀momencie฀słyszałem฀tę฀muzykę฀po฀raz฀ pierwszy,฀toteż฀zostałem฀nią฀oczarowany. Koncert฀na฀wodzie฀trwał฀jeszcze฀długo฀po฀północy.฀Do- chodziła฀druga฀nad฀ranem,฀a฀ja฀wciąż฀jeszcze฀nie฀odjeżdża- łem฀ od฀ barki,฀ gotów฀ wciąż฀ i฀ wciąż฀ słuchać฀ tej฀ cudnej฀ mu- zyki.฀Zdawało฀mi฀się,฀że฀ten฀koncert฀jest฀wydany฀specjalnie฀ dla฀mnie฀i฀że฀już฀więcej฀się฀nie฀powtórzy.฀Chciałem฀też฀bliżej฀ przyjrzeć฀się฀tym฀instrumentom.฀Okazało฀się,฀że฀są฀to฀najpo- spolitsze฀rogi,฀w฀które฀dmie฀się฀i฀w฀ten฀sposób฀tworzy฀się฀róż- ne฀dźwięki. Wróciłem฀do฀hotelu,฀gdy฀już฀było฀zupełnie฀jasno,฀zachwy- cony฀tą฀białą฀nocą,฀muzyką฀cudowną฀i฀szeroką฀jak฀morze฀Ne- wą,฀odbijającą฀jak฀lustro฀wszystkie฀gwiazdy฀i฀latarnie. Petersburg฀w฀istocie฀przebił฀wszystko,฀co฀mi฀o฀nim฀opo- wiadano,฀i฀jeśli฀nie฀był฀nawet฀rajem,฀to฀w฀każdym฀razie฀wydał฀ mi฀się฀czymś฀w฀tym฀rodzaju.฀Długo฀nie฀mogłem฀usnąć.฀Mu- zyka฀wciąż฀jeszcze฀rozlegała฀mi฀się฀w฀uszach.฀Położyłem฀się฀ o฀trzeciej,฀a฀o฀szóstej฀już฀byłem฀na฀nogach. Wyjąłem฀kilka฀listów฀polecających,฀ale฀postanowiłem฀nie฀ oddawać฀ich฀do฀czasu,฀aż฀urządzę฀publiczny฀popis฀fechtun- ku฀—฀w฀ten฀sposób฀nie฀będę฀musiał฀robić฀o฀sobie฀ogłoszeń.฀ Z฀listów฀wyjąłem฀tylko฀jeden,฀o฀który฀pewien฀mój฀przyjaciel฀ prosił,฀by฀oddać฀go฀adresatce.฀List฀ten฀był฀od฀jego฀kochan- ki฀—฀pospolitej฀gryzetki฀z฀Quartier฀Latin,฀a฀adresowany฀był฀ do฀jej฀siostry,฀subiektki฀w฀jakimś฀tam฀magazynie฀mód.฀Na฀li- ście฀widniał฀następujący฀adres฀„Mademoiselle฀Luise฀Dupuy,฀ u฀pani฀Xavier.฀Magazyn฀mód,฀Newski฀Prospekt,฀w฀pobliżu฀ko- ścioła฀ormiańskiego,฀na฀wprost฀bazaru”. 20 Postanowiłem฀oddać฀list฀osobiście.฀Daleko฀od฀Francji฀za- wsze฀jest฀miło฀ujrzeć฀młodą,฀uroczą฀rodaczkę฀—฀a฀wiedziałem,฀ że฀Luiza฀była฀młodą฀i฀piękną.฀Prócz฀tego฀doskonale฀znała฀Pe- tersburg,฀ponieważ฀mieszkała฀tu฀już฀cztery฀lata,฀a฀zatem฀mo- gła฀mi฀służyć฀wskazówkami. Było฀jeszcze฀bardzo฀wcześnie,฀przeto฀postanowiłem฀pospa- cerować฀po฀mieście,฀a฀na฀Newski฀Prospekt฀pójść฀dopiero฀oko- ło฀piątej. Zawołałem฀ chłopaka,฀ lecz฀ zamiast฀ niego฀ ukazał฀ się฀ lokaj.฀ Lokaje฀są฀tu฀jednocześnie฀służącymi฀i฀przewodnikami฀—฀czysz- czą฀buty฀i฀pokazują฀pałace.฀Wezwałem฀go฀gwoli฀tej฀pierwszej฀ funkcji,฀a฀co฀się฀tyczy฀drugiej฀—฀to฀już฀dawniej฀tyle฀się฀nasłu- chałem฀o฀Petersburgu,฀że฀o฀tutejszych฀pałacach฀wiedziałem฀na฀ pewno฀nie฀mniej฀niż฀on. II. Nie฀ miałem฀ zbytniego฀ kłopotu฀ z฀ wyszukaniem฀ dorożkarza,฀ jak฀to฀wczoraj฀było฀z฀łódką.฀Mimo฀że฀mało฀jeszcze฀znałem฀Pe- tersburg,฀zdołałem฀już฀zauważyć,฀że฀na฀każdym฀krzyżowaniu฀ się฀ulic฀znajdują฀się฀tu฀postoje฀dorożkarzy฀i฀kibitek. W฀ten฀sposób,฀ledwie฀doszedłem฀przez฀Plac฀Admiralicji฀ do฀kolumny฀Aleksandra,฀jak฀wnet,฀na฀pierwsze฀moje฀skinie- nie,฀ zostałem฀ otoczony฀ przez฀ dorożkarzy.฀ Poczęli฀ na฀ prze- mian฀ ofiarowywać฀ mi฀ swoje฀ usługi.฀ Taksa฀ nie฀ była฀ znaną฀ w฀Petersburgu,฀toteż฀umówiliśmy฀się,฀że฀za฀pięć฀rubli฀doroż- karz฀będzie฀przez฀cały฀dzień฀do฀mojej฀dyspozycji.฀Poleciłem฀ mu฀jechać฀przede฀wszystkim฀do฀Pałacu฀Taurydzkiego. Dorożkarze฀w฀Petersburgu,฀tzw.฀„izwoszczyki”,฀są฀to฀za- zwyczaj฀chłopi฀pańszczyźniani,฀którzy฀za฀pewną฀kwotę,฀która฀ tu฀nazywa฀się฀„obrokiem”,฀nabywają฀u฀swych฀panów฀prawo฀ zajmowania฀się฀tą฀profesją฀oraz฀próbowania฀szczęścia฀w฀Pe- tersburgu. Dorożka฀ich฀—฀jest฀to฀pospolity฀wóz฀na฀czterech฀kołach,฀ w฀którym฀siedzenie฀urządzone฀jest฀nie฀w฀poprzek,฀ale฀wzdłuż,฀ tak฀iż฀siedzi฀się฀na฀nim฀jak฀na฀koniu,฀albo฀jak฀dzieci฀na฀welo- cypedach. Do฀ takiej฀ dorożki฀ zaprzęgnięty฀ jest฀ koń฀ nie฀ mniej฀ dziki,฀ niż฀jego฀pan,฀a฀nieraz฀przez฀tysiąc฀wiorst฀wieziony฀tutaj฀z฀oj- czystych฀ stepów.฀ Izwoszczyk฀ traktuje฀ swego฀ konia฀ poniekąd฀ 22
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

W pałacu carów
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: