Cyfroteka.pl

klikaj i czytaj online

Cyfro
Czytomierz
00217 004572 13085462 na godz. na dobę w sumie
W pałacu szejka - ebook/pdf
W pałacu szejka - ebook/pdf
Autor: Liczba stron: 156
Wydawca: Harlequin Polska Język publikacji: polski
ISBN: 9788323876151 Data wydania:
Lektor:
Kategoria: ebooki >> romans
Porównaj ceny (książka, ebook, audiobook).

Szejk Hashim Al Aswad omal nie poprosił Sienny Baker o rękę. Zrezygnował, kiedy dowiedział się, że zanim go poznała, pracowała jako fotomodelka. Jednak nawet po latach nie może o niej zapomnieć i w końcu szuka z nią kontaktu. Przyjeżdża do Anglii i składa jej nową, tym razem szokującą ofertę...

Znajdź podobne książki Ostatnio czytane w tej kategorii

Darmowy fragment publikacji:

dla ka(cid:380)dej kobiety, ka(cid:380)dego dnia(cid:8230) Wi(cid:281)cej informacji znajdziesz na www.harlequin.com.pl Sharon Kendrick W pałacu szejka Tłumaczyła Monika Łesyszak Droga Czytelniczko! Kwiecień jest miesiącem, w którym świąteczna atmosfera przeni- ka do kaz˙dego domu. Podaruj sobie trochę wolnego czasu i prze- czytaj powieść z serii Światowe Z˙ycie. Oto wiosenne propozycje: Weekend w Tokio – opowieść o szczególnej roli przypadku w miłości... W pałacu szejka – historia uczucia Sienny Baker i bogatego władcy, który stara się ją zdobyć... Prywatna wyspa i Grecki multimilioner (Światowe Z˙ycie Duo) – dwie historie o zawiłych drogach do szczęścia. Zapraszam do lektury Małgorzata Pogoda Harlequin. Kaz˙da chwila moz˙e być niezwykła. Czekamy na listy! Nasz adres: Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises Sp. z o.o. 00-975 Warszawa 12, skrytka pocztowa 21 Sharon Kendrick W pałacu szejka Toronto · Nowy Jork · Londyn Amsterdam · Ateny · Budapeszt · Hamburg Madryt · Mediolan · Paryż Sydney · Sztokholm · Tokio · Warszawa Tytuł oryginału: Exposed: The Sheikh’s Mistress Pierwsze wydanie: Harlequin Mills Boon Limited, 2005 Harlequin Presents, 2005 Redaktor serii: Małgorzata Pogoda Opracowanie redakcyjne: Małgorzata Pogoda Korekta: Zofia Firek ã 2005 by Sharon Kendrick ã for the Polish edition by Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o., Warszawa 2007 Wszystkie prawa zastrzez˙one, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie. Wydanie niniejsze zostało opublikowane w porozumieniu z Harlequin Enterprises II B.V. Wszystkie postacie w tej ksiąz˙ce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – z˙ywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe. Znak firmowy Wydawnictwa Harlequin i znak serii Harlequin Światowe Z˙ycie są zastrzez˙one. Arlekin – Wydawnictwo Harlequin Enterprises sp. z o.o. 00-975 Warszawa, ul. Rakowiecka 4 Skład i łamanie: COMPTEXTÒ, Warszawa Printed in Spain by Litografia Roses, Barcelona ISBN 978-83-238-4430-3 Indeks 389994 ŚWIATOWE Z˙YCIE – 62 ROZDZIAŁ PIERWSZY Sienna lekkim krokiem przemierzyła patio na tyłach hotelu Brooke w centrum Londynu. Wybrała najprzyjemniejszą drogę. Słońce jasno świeciło, ptaki śpiewały w gałęziach drzew, na klombach pachniały bajecznie kolorowe kwiaty. Ściana blusz- czu odgradzała drogę do tego rajskiego zakątka od zgiełku ulicy. Z˙aden zły omen, z˙aden powiew wiat- ru nie ostrzegł jej przed tym, co miała zgotować najbliz˙sza przyszłość. Nawet najmniejsza chmurka nie przesłaniała lazurowego nieba. Zresztą gdyby nawet dostrzegła jakiś znak na niebie lub ziemi, pozostałaby bezradna jak nowo narodzone dziecko, bezwolna niczym liść zerwany z drzewa w czasie burzy. Na razie jednak cieszyło ją wszystko. Widok bujnej roślinności przypominał spędzone na wsi dzieciństwo. Uwielbiała Brooke. W tym hotelu rozpoczęła swą miejską karierę, tu awansowała, nabrała ogłady i pewności siebie. Kiedy załoz˙yła własne przedsiębiorstwo, nadal ściśle współpra- cowała z macierzystą firmą. Organizowała tu ban- kiety, promocje ksiąz˙ek, przyjęcia urodzinowe 6 SHARON KENDRICK i weselne dla osobistości z wyz˙szych sfer. W krótkim czasie skromna, wiejska dziewczyna zyskała renomę w kręgach londyńskiej śmietanki towarzyskiej. Gwiazdy filmowe, arystokraci, bogaci przedsiębior- cy hojnie płacili za fachową, dyskretną obsługę. Stawiali tez˙ dość wygórowane, czasami niecodzien- ne wymagania. Jej zawód wymagał nie tylko talen- tów organizacyjnych czy zmysłu plastycznego, ale równiez˙ zdolności dyplomatycznych. Pewnego razu przystroiła ogromny namiot na przyjęcie dla zespołu francuskich cyrkowców. Akrobata występujący na trapezie uznał, z˙e oprawa uroczystości nie jest godna jego wielkiego talentu. Ledwie powstrzymała rozka- pryszonego gwiazdora przed opuszczeniem bankie- tu. Innym razem dekorowała salę bankietową tysią- cem szkarłatnych róz˙ na zaręczyny znanej osobistoś- ci. Nigdy nie wracała myślami do mrocznych chwil z przeszłości. Wyciągnęła wnioski z dotychczaso- wych doświadczeń, nie powtarzała błędów młodości i z nadzieją patrzyła w przyszłość. Nie narzekała na brak klientów. Moz˙ni tego świata często wybierali osiemnastowieczną rezydencję, przekształconą w lu- ksusowy hotel jako miejsce waz˙nych spotkań. W drodze do windy Sienna spojrzała na kom- pozycję ze strelicji, lilii i czarnych irysów na onyk- sowym blacie recepcji. Próbowała odgadnąć, czego zaz˙yczy sobie nowy zleceniodawca. Wjechała na ostatnie piętro. Pierwszą osobą, jaką ujrzała na korytarzu, był potęz˙ny ochroniarz o oliwkowej W PAŁACU SZEJKA 7 cerze i ciemnych oczach. W kieszeni marynarki dostrzegła pistolet. Nie zdziwił ją ten widok. Moz˙ni tego świata zawsze zatrudniali ochronę. Egzotyczny wygląd męz˙czyzny równiez˙ nie wywołał z˙adnych skojarzeń. – Dzień dobry, nazywam się Sienna Baker – po- zdrowiła go wesoło. – Jestem umówiona z panem Altairem. Nieznajomy w milczeniu skinął głową. Otworzył przed nią drzwi apartamentu, później zamknął je za nią niemalz˙e bezszelestnie. Dopiero wtedy ogarnął ją irracjonalny lęk. W przestronnym, jasno oświet- lonym słońcem wnętrzu poczuła się jak uwięziona w pułapce. Wciągnęła w nozdrza orientalny, jakby znajomy aromat. Nadal nie potrafiła określić przy- czyny nagłego zaniepokojenia. Dopiero po kilku sekundach dostrzegła stojącego przy oknie wyso- kiego, ciemnego męz˙czyznę. Stał tyłem do niej, dumnie wyprostowany na tle panoramy miasta. Ob- serwowała z zapartym tchem imponującą postawę, falujące, kruczoczarne włosy, szerokie ramiona i długie nogi. Rozpoznała teraz draz˙niący zmysły, egzotyczny zapach. O nie, z˙eby to tylko nie był on – błagała w myślach opatrzność. Poczuła ból w ser- cu jak przed laty, gdy modliła się o uwolnienie od cierpienia. Nie została wtedy wysłuchana. Teraz tez˙ nie. Męz˙czyzna odwrócił się w jej kierunku powoli i dostojnie niczym oz˙ywiony kamienny posąg. Po- chwyciła lodowate spojrzenie czarnych oczu. 8 SHARON KENDRICK Hashim zmobilizował całą siłę woli, by zwalczyć poz˙ądanie. Przez całe lata usiłował wyrzucić z pa- mięci osobę, która go oszukała. Bezskutecznie. Przeklinał własną słabość. W końcu zaplanował zemstę. Zdecydował, z˙e kobieta, która go upokorzy- ła, zapłaci za to własnym ciałem. Pragnął jej tak samo jak dawniej. Czas nie odebrał jej urody. Nie- wysoka i bardziej krągła niz˙ nakazuje współczesna moda, nadal rozpalała jego zmysły. Kształtna figura przypominała mu młodą suczkę Saluki – ulubionej przez jego rodaków rasy piesków myśliwskich o je- dwabistej sierści. Prócz apetycznych, kobiecych kształtów pociągał go w niej nieokreślony urok niewinności. Zachowała go do tej pory, chociaz˙ wiedział juz˙, jak bardzo mylą pozory. Pamiętał krwistoczerwone, pulchne, kontrastujące z mleczną białością świez˙ej cery usta. Zachwyciły go od pierw- szego wejrzenia. Bogate kobiety osiągają taki efekt w wyniku operacji plastycznych, podczas gdy ona otrzymała je w darze od matki natury. Teraz te wspaniałe, róz˙ane wargi drz˙ały lekko. Marzył o tym, z˙eby wessać się w nie gorącym, gwałtownym pocałunkiem. Całe jego ciało płonęło. Wiedział jednak, z˙e musi poczekać na właściwy moment i z˙e męka oczekiwania zostanie mu po tysiąckroć wyna- grodzona, gdy nasyci zarówno pragnienie, jak i z˙ą- dzę zemsty. Wymówił jej imię niskim głosem. Ten głos obudził w sercu Sienny wspomnienia. W PAŁACU SZEJKA 9 Zabiło gwałtownie, jak przed laty, gdy wierzyła, z˙e go kocha. Twarde, zdecydowane rysy tworzyły eg- zotyczną mieszankę piękna i brzydoty. Orli nos i wojownicza linia ust nadawały mu groźny i zara- zem fascynujący wygląd. Bystre, głębokie oczy hipnotyzowały Siennę. Wprost rozbierał ją wzro- kiem. Wcześniej wielokrotnie przez˙ywała to spot- kanie w wyobraźni, choć nie przypuszczała, z˙e kiedykolwiek faktycznie do niego dojdzie. Przy- rzekała sobie po tysiąckroć, z˙e jeśli jeszcze kiedy- kolwiek go ujrzy, pozdrowi beztrosko jak starego kumpla, jakby nic się między nimi nie wydarzyło, jakby nie zrujnował jej z˙ycia. Jedno spojrzenie pozbawiło ją wszelkich złudzeń. Nie potrafiła uda- wać obojętności. Kaz˙da kobieta na jej miejscu pad- łaby tak oszałamiającemu męz˙czyźnie w ramiona i pozwoliłaby zrobić ze sobą, co on zechce. Widok Hashima obudził w niej dawne, długo tłumione tęsknoty. I równocześnie inne uczucie: lęk. Nie potrafiła odgadnąć, co ten człowiek tu robi. – Hashim... – wyjąkała. – Czy to naprawdę ty? – Widzę, z˙e sprawiłem ci niespodziankę – sko- mentował z ironiczną satysfakcją. – Nie określiłabym tego w ten sposób. Niespo- dzianka oznacza miłe zaskoczenie. Ja natomiast przez˙yłam wstrząs – sprostowała, nerwowo oblizu- jąc wargi. Hashim nadal hipnotyzował ją wzrokiem, jak wąz˙ upatrzoną ofiarę. 10 SHARON KENDRICK – Wiele kobiet marzy o spotkaniu z byłym ko- chankiem – stwierdził z okrutnym, sardonicznym uśmiechem, chociaz˙ błagała go wzrokiem, by oszczędził jej dalszych upokorzeń. – Rozumiem jednak, czemu nie cieszy cię mój widok. Cóz˙, sama jesteś sobie winna. Gdybyś nie skrywała wstyd- liwych tajemnic, spałabyś snem sprawiedliwych. Aczkolwiek nie wyobraz˙am sobie męz˙czyzny, któ- ry zostawiłby cię nocą w spokoju – dodał i natych- miast spochmurniał. Zacisnął zęby. Dawna zniewaga nadal bolała. Nie mógł sobie darować, z˙e bezkrytycznie wielbił perfid- ną oszustkę. Powściągał z˙ądzę, chronił ją przed samym sobą, dotykał delikatnie, ostroz˙nie niczym bezcenne arcydzieło z kruchej porcelany. Później na własne oczy ujrzał dowody jej nikczemności. Ale teraz juz˙ zmądrzał, nie powtórzy błędu sprzed lat. Sienna nie śmiała prosić, z˙eby oszczędził jej upokorzeń. Sprowokowałaby go tylko do dalszych drwin. Ten władczy męz˙czyzna nie słuchał nikogo, zawsze stawiał na swoim. Brakowało jej nawet odwagi, by zadać pytanie, które od początku cisnęło się na usta. W końcu wytłumaczyła sobie, z˙e nic jej nie grozi. Rozpaczliwie chciała wierzyć, z˙e zetknął ich tylko niefortunny zbieg okoliczności i więcej go nie zobaczy. Nie była tego taka pewna. Przypadek znacznie rzadziej decyduje o ludzkich losach, niz˙ skłonni jesteśmy przypuszczać. Po długiej wewnętrz- nej walce zdecydowała rozstrzygnąć wątpliwości: W PAŁACU SZEJKA 11 – Co ty tu robisz, Hashimie? Hashim zwrócił uwagę, jak łatwo jego imię prze- szło Siennie przez usta. Nawet światowym kobie- tom z wyz˙szych sfer, których wiele w z˙yciu poznał, drz˙ał głos, gdy do niego przemawiały. Majestat władzy sprawiał, z˙e nawet sławne i bogate piękno- ści spuszczały wzrok, gdy na nie spoglądał. Ale ta, która stała przed nim, za nic miała autorytety. Wiedział tez˙ z doświadczenia, z˙e lekcewaz˙y wszel- kie zasady. Wrócił myślą do swego planu. Krew zaczęła szybciej krąz˙yć w jego z˙yłach. – Nie wiesz? Sienna pokręciła głową. Tylko jej ciało wbrew woli zareagowało na zmysłowe spojrzenie. Patrzyła w twarz egzotycznego gościa rozszerzonymi ze zdumienia oczami, próbując opanować niepoz˙ąda- ne emocje. – Zawsze zadajesz klientom takie niemądre py- tania? Czyz˙byś zapomniała, z˙e wynająłem cię, z˙e- byś urządziła dla mnie przyjęcie? – skarcił ją bez złości. Lekki, niemalz˙e z˙artobliwy ton nagany przypra- wił Siennę o zawrót głowy. Nie wierzyła własnym uszom. Ten człowiek nie mógł szukać z nią kon- taktu nawet na gruncie zawodowym. Kpił sobie z niej w z˙ywe oczy. Nigdy, przenigdy nie powinni się ponownie spotkać. Potrząsnęła głową tak ener- gicznie, z˙e az˙ spinki powypadały ze starannie upię- tego koka. Długie włosy spłynęły na plecy lśniącą 12 SHARON KENDRICK kaskadą. Potoczyła wokoło nieprzytomnym wzro- kiem jak świez˙o obudzony człowiek, który próbuje przepędzić senne koszmary. – Wolne z˙arty! – zaprotestowała, gdy wreszcie odzyskała głos. – Otrzymałam wiadomość, z˙e ocze- kuje mnie niejaki pan Altair. – To właśnie ja. Na pewno niejednokrotnie uz˙y- wałem tego przydomku podczas naszych dotych- czasowych spotkań. – Posłał jej lodowaty uśmiech, z˙eby ukryć wraz˙enie, jakie wywarły na nim roz- puszczone włosy. Marzył o tym, z˙eby poczuć ich dotyk. Musiał jednak cierpliwie poczekać. – Nigdy nie słyszałam tego imienia – zaprze- czyła. – Być moz˙e. Wiele się zmienia z upływem czasu – skwitował lekcewaz˙ącym tonem. – Ciekaw jes- tem, jakie zmiany zaszły w twoim z˙yciu. Sienna była tak zagubiona, jakby nagle magiczna siła przeniosła ją w odlegle miejsce i epokę. Roz- paczliwie usiłowała odzyskać kontrolę nad sobą. Najwyz˙sza pora wyrosnąć z młodzieńczego oczaro- wania nieodpowiednim męz˙czyzną z odległego kra- ju. Nadludzkim wysiłkiem przywołała na twarz uśmiech. – Mam nadzieję, z˙e w chwili, gdy mnie ponow- nie ujrzałeś, zmieniłeś plany. Sam wiesz, z˙e nie powinniśmy wspólnie... – zabrakło jej słów – ...nic robić – dokończyła słabym głosem. W PAŁACU SZEJKA 13 – Jaki rodzaj wspólnej aktywności masz na my- śli? – podchwycił z dwuznacznym uśmiechem. Sienna wpadła w panikę. Nie była pewna, czy erotyczna aluzja dotyczy przeszłości czy jeszcze gorzej – przyszłości. Przeczuwała tylko, z˙e jeśli pozwoli mu skierować rozmowę na tematy osobiste, grozi jej powaz˙ne niebezpieczeństwo. – Wytłumacz, co cię tu sprowadziło. Zwykle nocujesz w Granchester – poprosiła w nadziei, z˙e rozmówca w jakiś sposób rozproszy jej obawy. – Zmieniłem hotel. Tamten skaziły złe wspo- mnienia – drwił dalej bezlitośnie. Nadal poz˙erał wzrokiem obfity biust Sienny. – Poza tym skusiła mnie twoja renoma. Zyskałaś doskonałą opinię w wyz˙szych sferach – dodał miękko. Rzekomy komplement nie sprawił Siennie przy- jemności. Brzmiał w jego ustach jak obelga. Z pew- nością nie dotyczył zawodowej pozycji. A w sprawach prywatnych doskonale wiedziała, co o niej myśli. Z wraz˙enia zabrakło jej tchu. jej – Chyba nie rozwaz˙ałeś na serio moz˙liwości współpracy? – nie dawała mimo wszystko za wy- graną. – Zapewne zdajesz sobie sprawę, z˙e tego typu dyskusje ze zleceniodawcą mogą cię narazić na powaz˙ne kłopoty – ofuknął ją. Nieprzyjemny uśmiech, jaki towarzyszył groź- bie, rozjuszył Siennę do reszty. Hashim najwyraź- niej urządził sobie zabawę jej kosztem. Był zbyt 14 SHARON KENDRICK inteligentny, z˙eby nie rozumieć powodów jej zaha- mowań. Na chwilę zapomniała, z˙e rozmawia z księ- ciem nawykłym do posłuchu i z˙e jego osobowość stanowi wybuchową mieszaninę tradycji i nowo- czesności, dziedzictwa Wschodu i Zachodu. – Nie udawaj głupka! – wykrzyknęła, uraz˙ona do z˙ywego. Hashim dumnie wyprostował pierś i uniósł głowę do góry. Wbił w nią spojrzenie przymruz˙onych oczu, zimnych jak para stalowych ostrzy. – Jak śmiesz w ten sposób przemawiać do szejka! Nigdy wcześniej nie wykorzystywał swej pozycji w celu uzyskania przewagi. Nie musiał. Dopiero teraz pojęła, jak wielka przepaść dzieliła ich od samego początku znajomości.
Pobierz darmowy fragment (pdf)

Gdzie kupić całą publikację:

W pałacu szejka
Autor:

Opinie na temat publikacji:


Inne popularne pozycje z tej kategorii:


Czytaj również:


Prowadzisz stronę lub blog? Wstaw link do fragmentu tej książki i współpracuj z Cyfroteką: